Artykuły

Nowe drogi i nie tylko

kierunki
Czy zmiany usprawnią ruch w dzielnicy? (fot. kod)

Niedawno zostało uchwalone „Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Gdyni”. Co to oznacza w praktyce dla mieszkańców Dąbrowy?
Otóż, studium określa politykę przestrzenną dla całego obszaru gminy, uwzględniając przy tym zasady określone w koncepcji zagospodarowania przestrzennego kraju, ustalenia strategii rozwoju i planu zagospodarowania przestrzennego województwa oraz strategii rozwoju gminy.
Studium nie jest aktem prawa miejscowego, ale jego ustalenia są wiążące dla organów gminy przy sporządzaniu miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Plany miejscowe, które są aktami prawa miejscowego i ustalają przeznaczenie terenów oraz sposoby ich zagospodarowania i zabudowy, nie mogą naruszać ustaleń studium. Studium składa się z uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Gdyni.
Główne zmiany
Przede wszystkim obejmują one aktualizację obszarów rozmieszczenia obiektów handlowych o powierzchni sprzedaży powyżej 2000 m kw. Studium zakłada także rozszerzenie na teren Kamiennej Góry, Stoczni Nauta, rejonu ul. Władysława IV obszarów przestrzeni publicznych, dla których obowiązkowe jest sporządzenie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego.
Zmiany obejmują także aktualizację części dotyczącej ochrony dziedzictwa kulturowego, kierunków rozwoju systemów komunikacji i infrastruktury technicznej, w tym wybranego przebiegu Trasy Kaszubskiej i Obwodnicy Metropolitalnej z węzłem w Chwaszczynie, aktualizację programów węzłów integracyjnych i przesiadkowych transportu pasażerskiego, wskazanie ograniczeń wysokości zabudowy w strefach wokół lotnisk w Gdańsku i Gdyni/Kosakowie, korektę części opracowania, dotyczącej obszarów zagrożonych powodzią i osuwaniem się mas ziemnych,
Alternatywny transport
Istotne dla naszej dzielnicy jest wskazanie alternatywnej linii przebiegu lekkiego środka transportu szynowego na obszarze Gdyni Zachód oraz zmiana ustaleń dotyczących zagospodarowania terenów Gdyni Zachód, w tym korekta układu drogowego i zmiana klasyfikacji technicznej niektórych dróg.
(kod)

Obywatele zmieniają dzielnicę

budzet
Jedną z propozycji jest budowa siłowni na świeżym powietrzu                              (fot. kod)

Ponad 300 propozycji wpłynęło w ramach tzw. Budżetu Obywatelskiego. Zgodnie z przyjętymi przez radę miasta zasadami, wszyscy mieszkańcy Gdyni mogli zgłaszać swoje pomysły do realizacji w poszczególnych dzielnicach. Zakres możliwych projektów został podzielony na cztery grupy tematyczne.
Gdyński samorząd od lat wzmacnia pozycję demokracji lokalnej na poziomie rad dzielnic i organizacji pozarządowych. Coraz więcej środków i kompetencji delegowanych jest w ich ręce. Od teraz mieszkańcy mogą zgłaszać swoje propozycje projektów, które zostaną zrealizowane w ramach Budżetu Obywatelskiego, w czterech kategoriach. To przedsięwzięcie to kolejna próba włączenia mieszkańców Gdyni do procesu podejmowania decyzji dotyczących ich najbliższego otoczenia. Niewątpliwą wartością jest jeszcze skuteczniejsze niż dotychczas ukierunkowanie przedsięwzięć realizowanych z budżetu miasta na potrzeby społeczności lokalnych.
167 tys. – dużo, czy mało?
Obecnie, zgodnie z uchwałą Rady Miasta Gdyni przyjętą po przeprowadzonych wcześniej konsultacjach społecznych, wszyscy mieszkańcy gdyńskich dzielnic mają możliwość przedstawienia i wyboru przedsięwzięć dla nich ważnych i bezpośrednio ich dotyczących. Będą one finansowane z Budżetu Obywatelskiego, konstruowanego w oparciu o strukturę jednostek pomocniczych, czyli rad dzielnic. Wysokość tego budżetu w tym roku to 3 mln zł. Jest to uzupełnienie istniejących już instrumentów finansowych w dzielnicach, bowiem w 2014 r. przekazanych zostanie do dyspozycji rad dzielnic ponad 11 mln zł. W związku z tym środki przekazywane do dyspozycji mieszkańców Gdyni wyniosą ponad 14 mln zł. Przy czym dodać należy, że 3 mln zł Budżetu Obywatelskiego podzielone zostały na 22 dzielnice miasta, uwzględniając ich wielkość i liczbę mieszkańców. Dąbrowa dostanie 167207,21 zł, Karwiny 99773,55 zł, a Wielki Kack 166389,57 zł.
Ludzie ślą pomysły…
Przy czym do realizacji można zgłaszać projekty dotyczące estetyzacji dzielnicy (np. dotyczące małej architektury, zieleni miejskiej, urządzania parków i skwerów dzielnicowych), rekreacji (np. dotyczące placów zabaw, terenów sportowych i rekreacyjnych), poprawy bezpieczeństwa (np. dotyczące instalacji oświetlenia, sygnalizacji świetlnej, montażu właściwych urządzeń w celu poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego), remontów (np. dotyczące remontów, utwardzenia i modernizacji ulic, parkingów i chodników oraz remonty budynków gminnych).
W celu zgłoszenia projektu niezbędne było jego poparcie minimum 25 podpisami zameldowanych mieszkańców dzielnicy, której dotyczy projekt. Możliwe było składanie wspólnych projektów dla kilku dzielnic. Proponowane wnioski należało dostarczyć do 24 lutego bieżącego roku osobiście do siedziby jednej z dwudziestu dwóch rad dzielnic, do kancelarii Urzędu Miasta Gdyni lub listownie na adres Urzędu Miasta Gdyni.
Warto głosować
Ostateczna lista projektów zakwalifikowanych do wyboru przez mieszkańców zostanie ogłoszona 8 maja tego roku. Następnie, do 19 maja, zostaną przeprowadzone elektroniczne wybory projektów, w których będą mogli wziąć udział zameldowani mieszkańcy dzielnicy. Wyboru będzie można dokonać podając na stronie internetowej http://www.gdynia.pl/budzetobywatelski/ swój adres zameldowania oraz nr pesel. Dla osób nie posiadających dostępu do internetu umożliwione zostanie głosowanie w siedzibach wszystkich rad dzielnic oraz Urzędu Miasta Gdyni i mieszczącego się w nim Centrum Aktywności Obywatelskiej. System głosowania umożliwi oddanie głosów na dowolną liczbę projektów, których suma kwot wyceny mieści się w ramach przyznanej dla dzielnicy puli. Wreszcie 23 maja zostanie ogłoszona lista projektów wybranych przez mieszkańców do realizacji.
(kod)

Na Dąbrowie odbyły się konsultacje dotyczące Budżetu Obywatelskiego. Oto lista wniosków złożonych w ramach BO:
1. Budowa boiska do piłki nożnej na istniejącej nawierzchni trawiastej – 43250zł
2. Utwardzenie drogi ul. Rdestowej w rejonie budownictwa jednorodzinnego – 90000zł
3. Schody od poziomu ulicy do Tesco koło wiaduktu obwodnicy.
4. Street Workout Park Dąbrowa przy ul. Nagietkowej – 35000zł
5. Utwardzenie ulicy Łanowej – 451347zł
6. Budowa parku do Street Wokrout przy ul. Rdestowej – 46000zł
7. Budowa parku do Street Workout przy ul. Melisowej – 46000zł
8. Siłownia zewnętrzna na Dąbrowie przy ul. Szafranowa/ Rdestowa – 50.000zł
9. Plac zabaw przy ul. Rdestowej – 40500zł
10. Rozbudowa miejskiego lodowiska w Gdyni (projekt wspólny rad dzielnic) – 25000zł
11. Remont nawierzchni chodników ul. Szafranowej – 167187zł
12. Siłownia na powietrzu (outdoor fitness center) na Skwerze Ks. Mazura – 48757zł
13. Poprawa bezpieczeństwa i infrastruktury osiedla (ul. Szafranowa, Rdestowa) – 163540zł
(kod)

I po konsultacjach…

konsultacje
Część postulatów dotyczyła ul. Rdestowej              (fot. kod)

Kolejne inwestycyjne konsultacje społeczne odbyły się na terenie naszej dzielnicy. Podczas spotkania w Zespole Szkół nr 14 radni Dąbrowy konsultowali z mieszkańcami kolejne planowane przedsięwzięcia.
To nie pierwsza edycja tego rodzaju konsultacji na Dąbrowie. Poprzednie przyniosły wymierne efekty w postaci wytypowania i skierowania poszczególnych inwestycji do realizacji.
Jaśniej i równiej
Tym razem Lechosław Dzierżak z komisji infrastruktury Rady Dzielnicy Dąbrowa przedstawił inwestycje przekazane podczas poprzednich konsultacji, zrelacjonował przebieg przygotowania ich realizacji oraz omówił ostatnie nowe zgłoszenia mieszkańców.
– Nowe inwestycje, przedstawione przez radnych dzielnicy opiewały na kwotę ponad 400 tys. zł – mówi L. Dzierżak. – Zaproponowaliśmy kontynuację projektu oświetlania ciemnych miejsc na dzielnicy. Tym razem ul. Rumiankowej oraz sięgaczy ul. Rdestowej przy domkach i szeregach (numery od 28 do 112). Przedyskutowane zostały również pomysły budowy chodników przy ul. Rdestowej i Szafranowej, oraz uzupełnienia chodników przy Lubczykowej, Perzowej, Poziomkowej oraz przy pętli Miętowa.
Nowe pomysły
Mieszkańcy pozytywnie ocenili przygotowane przez radnych inwestycje, jak również podzielili się swoimi pomysłami na dalszą działalność komisji infrastruktury. Lokatorzy wnioskowali między innymi o remont ul. Sojowej i Anyżowej, budowę schodów przy Łanowej oraz do Tesco, a także estetyzację niektórych części dzielnicy. Kilku z nich chciało również podyskutować o problemach komunikacyjnych miasta oraz planach Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (Trasa Kaszubska i Obwodnica Metropolitalna).
– Rajcy nie uciekli od tych tematów – dodaje L. Dzierżak. – Przedstawili swoje opinie i poradzili, gdzie można zgłaszać swoje pomysły i uwagi dotyczące tych problemów. Natomiast pomysły, czym mogłaby się jeszcze zająć Rada Dzielnicy Dąbrowa można zgłaszać osobiście lub listownie w biurze RD (ul. Wiczlińska 33) oraz drogą mailową na adres rada.dabrowa@gdynia.pl. Działalność rady można śledzić na www.radadabrowa.pl oraz www.facebook.pl/radadabrowa.
(kod)

Przygoda na planszy

gry
Spotkania z grami planszowymi są coraz bardziej popularne                    (fot. RD Dąbrowy)

Imprezy dotyczące gier planszowych na terenie naszej dzielnicy trafiły na podatny grunt. W ubiegłym roku odbył się Pierwszy Turniej Gier Planszowych, można wypożyczyć popularne gry w bibliotece, a oprócz tego właśnie miał miejsce Dzień z Grami Planszowymi.
Przypomnijmy, że dzielnicowy turniej odbył się po raz pierwszy pod koniec listopada ubiegłego roku w stołówce Zespołu Szkół nr 14. Do tej pory na podobne zawody trzeba było jeździć do Gdańska lub do centrum Gdyni. Często były to imprezy odpłatne. Nic dziwnego, że chętnych do skorzystania z tego typu rozrywki za darmo i do tego na miejscu, nie zabrakło. Turniej był okazją do relaksu, ale i emocji sportowych nie zabrakło. Niektórzy przynieśli również swoje ulubione gry.
Dla małych i dużych
W sumie impreza przyciągnęła około 200 uczestników, którzy przez cały dzień grali nieodpłatnie w ponad 35 gier. Takiej frekwencji organizatorzy chyba się nie spodziewali. Dla mniej wtajemniczonych wolontariusze pomagali zrozumieć grę bez czytania instrukcji bądź prowadzili całą rozgrywkę. Podczas imprezy odbyły się trzy turnieje, w tym jeden dla dorosłych. Celem tego wydarzenia była integracja lokalnej społeczności oraz popularyzacja gier planszowych jako alternatywy dla spędzania czasu przed monitorem. Dlatego cieszy fakt, że przyszło tak dużo rodzin.
– Przekonaliśmy wielu rodziców, że dla nich też znajdzie się odpowiednia gra – stwierdziła Anna Grzeczka z Rady Dzielnicy Dąbrowa. – Dlatego mieszkańcy po obiedzie ponownie wracali pograć w coraz to nowsze tytuły. Chciałam w sposób szczególny podziękować Młodzieżowej Radzie Dzielnicy, która pomogła przy zorganizowaniu imprezy. Młodzież brała udział w szkoleniu z części udostępnionych gier i zdobytą wiedzą wspomagała graczy podczas rozgrywek.
W oczekiwaniu na turniej
Radni dzielnicy mają nadzieję na kolejne takie imprezy na Dąbrowie. Jednak w oczekiwaniu na drugą edycję turnieju można sobie umilić czas. Już od stycznia bowiem w filii biblioteki nr 20 przy ul. Nagietkowej można wypożyczać gry planszowe. Dostępne są następujące pozycje: Dracula (od 12 lat), Agricola (od 12 lat), 7 Cudów Świata (od 10 lat), Wsiąść do pociągu: USA (od 8 lat), Carcassonne (od 8 lat), Dobble (od 6 lat), Osadnicy z Catanu (od 10 lat), Świat Dysku – Ankh Morpork! (od 12 lat) oraz Świat Dysku – Wiedźmy (od 6 lat).
Natomiast ostatnio kilkunastu graczy uczestniczyło w imprezie Dzień z Grami Planszowymi. Do bezpłatnego wypożyczenia były między innymi: Jungle Speed, Dobble, Pędzące Żółwie, Wsiąść do Pociągu Europa, Small World, Carcassone, Abalone Offboard, Kolejka, Rancho, Angry Birds Space, Zakazana wyspa, czy Okovango.

(kod)

Mniej o ponad 20 procent

śmieci
Najlepiej z segregowaniem śmieci radzą sobie spółdzielnie…
Fot. t

Mieszkańcy Gdańska, którzy segregują odpady, zapłacą za ich wywóz i utylizację 20 procent taniej, niż w roku ubiegłym. Stawka za śmieci zmieszane pozostaje bez zmian. Projekt uchwały w tej sprawie trafi na najbliższą – lutową sesję Rady Miasta. Jeśli radni zaakceptują propozycję nowych stawek, zaczną one obowiązywać od 1 kwietnia.
Nowa stawka za odpady segregowane ma spaść do 0,44 zł/m2 (obecnie 0,56 zł/m2). Natomiast w przypadku śmieci niesegregowanych nadal wynosić będzie 0,72 zł/m2.
– Obniżka jest możliwa dzięki niższym, niż szacowano w momencie startu nowego systemu, kosztom odbioru i zagospodarowania odpadów. Mamy nadzieję, że różnica wysokości obu stawek jeszcze mocniej zmobilizuje mieszkańców do segregowania odpadów – przyznaje Maciej Lisicki, zastępca prezydenta Gdańska.
Zgodnie z ustawą zmiana stawki wiąże się z koniecznością ponownego składania deklaracji przez mieszkańców. By to maksymalnie ułatwić Zarząd Dróg i Zieleni roześle gdańszczanom wypełnione formularze, które trzeba będzie jedynie podpisać i odesłać do nadawcy.
Podczas konferencji prasowej dotyczącej nowych stawek przedstawiciele magistratu i ZDiZ przedstawili również krótką prezentację dotyczącą dotychczasowego działania systemu.
– Z danych zebranych przez nas do tej pory wynika, że obniżka w przyszłości może być jeszcze większa. Zależy to wyłącznie od samych mieszkańców, a konkretnie od tego jak wielu z nich zdecyduje się na segregowanie odpadów. Obecnie nadal jest tak, że chęci i deklaracje są, ale wykonanie pozostawia wiele do życzenia – tłumaczy prezydent Lisicki.
Z danych zgromadzonych przez ZDiZ wynika, że segregacja najlepiej przebiega w tych rejonach Gdańska, w których wprowadzono ją jeszcze przed wejściem w życie ustawy.
– Co ciekawe – okazuje się, że najlepiej z segregowaniem śmieci radzą sobie spółdzielnie, których mieszkańcy mieli niegdyś największe obawy dotyczące reformy. Natomiast w mniejszych wspólnotach odsetek śmieci zmieszanych wciąż jest dość wysoki – wyjaśnia Mieczysław Kotłowski, dyrektor ZDiZ.
Organizatorzy konferencji przypomnieli również, że mimo ubiegłorocznej zmiany przepisów obowiązek utrzymywania porządku w wiatach śmietnikowych i wokół nich nadal spoczywa na zarządcach.
– Administratorzy do lipca ubiegłego roku mieli zazwyczaj dwie umowy: jedną na wywóz odpadów, a drugą z jakąś firmą, która dbała o czystość wokół wiaty. Wielu rozwiązało obie w przekonaniu, że teraz za porządek będzie również odpowiadać gmina. Tymczasem zgodnie z ustawą my tylko odbieramy odpady. A tam gdzie jest bałagan możemy co najwyżej posłać na interwencję Straż Miejską – podsumowuje Lisicki.
(g)

Walka z nieestetycznymi szyldami

reklamy
Miasto domaga się likwidacji szpetnych reklam i szyldów… Fot. tg

Do sezonu letniego zniknąć powinna większość nieestetycznych szyldów z gdańskich osiedli rejonu Głównego Miasta – zapowiada Michał Szymański, kierownik Referatu Estetyzacji Miasta gdańskiego magistratu. Miasto prowadzi szeroko zakrojoną akcję wysyłania wezwań do odpowiednich podmiotów, spółdzielni mieszkaniowych i prowadzących działalność w lokalach, posiadających nieprawidłowe i nieestetyczne szyldy oraz reklamy, umieszczone bez dopełnienia procedur wymaganych prawem budowlanym.
Prowadzone od kilku tygodni działania Referatu Estetyzacji obejmują obecnie przede wszystkim ciąg ulic w centrum miasta, ponieważ tam właśnie skala zjawiska jest największa. Ale pisma otrzymali także właściciele sąsiednich lokali.
– Prowadzona od października 2013 roku inwentaryzacja oraz kwerenda archiwalna potwierdza, że przeszło 90 procent szyldów zainstalowanych zostało samowolnie. Do pism dołączona została opracowana przez nasz referat broszura informująca o stosowanych przez miasto zasadach lokalizacji szyldów oraz pokazująca pozytywne praktyki w projektowaniu szyldów. Przedstawiamy w niej także jak nie należy oznakowywać lokali. W efekcie wystosowanych pism, wielu właścicieli lokali zgłasza się do nas, deklarując wolę uporządkowania oznakowania swoich lokali – mówi Michał Szymański, kierownik Referatu Estetyzacji Miasta Wydziału Urbanistyki Architektury i Ochrony Zabytków UM w Gdańsku.
– Właściciele wskazują zwykle, że nie byli świadomi obowiązujących przepisów, ponieważ polegali na opinii wykonawców lub właścicieli budynków, co świadczy o niepokojącym zjawisku masowego nieprzestrzegania przepisów Prawa Budowlanego oraz ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami – zaznacza Szymański. – Zaskakiwać może, że przodują w takim podejściu sklepy sieciowe, w przypadku których trudno mówić o nieświadomości obowiązujących przepisów. Podobnie sprawa ma się w przypadku instytucji finansowych, które co prawda pilnują procedur przy montażu szyldów, ale nagminnie wyklejają reklamy w witrynach, niszcząc ich charakter w kompozycji elewacji oraz ograniczając pracownikom możliwość oświetlenia dziennego.
Przypominamy, że montaż szyldów i nośników reklamowych wymaga zgłoszenia w Wydziale Architektury, Urbanistyki i Ochrony Zabytków, a w przypadku budynków wpisanych do rejestru zabytków – pozwolenia na budowę. Ponadto montaż szyldów semaforowych, czyli odstających od elewacji, musi być uzgodniony z Referatem Estetyzacji Miasta oraz uzyskać zgodę Zarządu Dróg i Zieleni na zajęcie pasa drogowego. Na obszarach oraz w budynkach objętych ochroną konserwatorską, wszystkie działania zmieniające wygląd zabytku, w szczególności montaż szyldów, reklam, ale też markiz, urządzeń technicznych, w tym klimatyzatorów i anten satelitarnych, a także zmiana wyglądu witryny poprzez pokrycie ich folią reklamową wymaga zgody konserwatora zabytków.
– Co cieszy, większość przedsiębiorców ze zrozumieniem podchodzi do problemu, wnioskując jedynie o przedłużenie terminu usunięcia nieprawidłowego oznakowania. Otrzymaliśmy już pierwsze projekty zmiany oznakowania i wydane zostało pierwsze uzgodnienie. Dostosowanie się do wezwania spowoduje uniknięcie konsekwencji prawnych popełnionej samowoli. W przypadku zignorowania wezwań, będą kierowane wnioski do Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków oraz Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego – informuje Michał Szymański.
Należy pamiętać, że zgodnie z art. 118 ustawy z dnia 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, kto bez pozwolenia umieszcza na zabytku wpisanym do rejestru zabytków urządzenia techniczne, tablice, reklamy oraz napisy, podlega karze grzywny. Wykonanie robót budowlanych bez dopełnienia procedur wymaganych przepisami prawa, zagrożone jest karą grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 (art. 90 Prawa Budowlanego). W przypadku wpisanego do rejestru zabytków Śródmieścia, popełniający samowolę naraża się zatem na konsekwencje tak ze strony służb konserwatorskich, jak i budowlanych.
– Działania prowadzone są w porozumieniu z Pomorskim Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków, panem Dariuszem Chmielewskim, który będzie prowadził sprawy, w których nie będzie woli współpracy prowadzących lokale – mówi Szymański.

(TG)

Nie potrzeba nam rewolucji!

majewski

Rozmowa z Leszkiem Majewskim, prezesem zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej „Chełm”

– Panie prezesie, ostatnie trzy lata to chyba dobry okres dla spółdzielni Chełm?
– Powiem nieskromnie, że na pewno tak. Z dwuletnim wyprzedzeniem zakończyliśmy proces dociepleń budynków i udało się przy tym pozyskać ponad milion złotych bezzwrotnego dofinansowania w postaci premii termomodernizacyjnych. Rozpoczęliśmy program wymiany wind. Do dotychczas trzech wymienionych w tym roku wymienimy kolejne dziesięć. Pozostałe osiemnaście wind mam nadzieję zmodernizować w przyszłym roku i w ten sposób zakończyć również ten program.
– No i wciąż sukcesy budowlane, mam na myśli nowe mieszkania…
– Myślę, że po dwóch latach przygotowań już dzisiaj możemy określić sukcesem rozpoczęcie działalności deweloperskiej. Dwa pierwsze realizowane budynki „sprzedały się” błyskawicznie, a zysk ze sprzedaży przekroczy cztery miliony złotych. W całej historii spółdzielni Chełm jej członkowie nie mieli okazji zadecydować, co zrobić z tak znaczną kwotą pieniędzy, a w przyszłym roku Walne Zebranie będzie podejmować taką uchwałę.
– A’ propos historii, w tym roku Spółdzielnia Mieszkaniowa Chełm obchodzi swoje 35-lecie. Pan był jej założycielem.
– Rzeczywiście, w 1979 roku byłem jednym z pięćdziesięciu członków, którzy podpisali pierwszy statut Spółdzielni Mieszkaniowej Chełm. Byłem wtedy młodym człowiekiem oczekującym na swoje pierwsze mieszkanie. Mam nadzieję, że pomimo skromnego budżetu na cel obchodów uda nam się zaznaczyć, że jesteśmy dużym gdańskim osiedlem z historią, o której warto mówić i z perspektywami, których można pozazdrościć. Mam nadzieję, że po wejściu w życie ustawy o odnawialnych źródłach energii rozpoczniemy realizację programu przedsięwzięć dających nowe możliwości finansowe modernizacji naszego osiedla.
– Panie prezesie, zacząłem nie bez powodu rozmowę o ostatnich trzech latach w Spółdzielni Mieszkaniowej. Zgodnie ze statutem w tym roku na czerwcowym Walnym Zgromadzeniu Członków odbędą się wybory do Rady Nadzorczej, gdyż tej w obecnym składzie kończy się kadencja.
– Tak. Muszę przyznać, że dobry okres dla spółdzielni. To także zasługa Rady Nadzorczej, z którą zarząd spółdzielni mógł bardzo merytorycznie współpracować. Kadencja tej rady kończy się w czerwcu tego roku niemniej mam nadzieję, że jej członkowie będą chcieli ponownie kandydować do tego organu. Ostatnie orzecznictwo sądów apelacyjnych, a szczególnie wyrok Sądu Najwyższego z 15 maja 2013 roku o sygnaturze akt III CSK 268/12 jednoznacznie pokazuje, że zapisy ustawowe dotyczące ograniczenia uczestnictwa w dwóch kolejnych kadencjach rad nadzorczych w spółdzielniach dotyczą wyłącznie osób, które były członkami rad w dwóch kolejnych trzyletnich kadencjach począwszy od 2007 roku.
– W tej sytuacji trzy czwarte składu obecnej rady może ponownie kandydować i jeśli uzyska poparcie członków znajdzie się w składzie rady na kadencję 2014 – 2017?
– Myślę, że członkowie spółdzielni podzielą mój pogląd, że na pewno nie potrzeba nam w tej chwili żadnych rewolucji, a dalsza stabilna sytuacja pozwoli realizować wszystkie zamierzenia dla rozwoju i modernizacji naszego osiedla. Już teraz zapraszam wszystkich członków, którym leżą na sercu sprawy naszej spółdzielni na Walne Zgromadzenie zaplanowane w tym roku na 14 czerwca.
– O czym ważnym pana zdaniem powinni jeszcze wiedzieć członkowie przy okazji naszej rozmowy?
– Ważne, że po dwóch latach negocjacji podpisaliśmy protokół uzgodnień i finalizujemy na jego podstawie szereg porozumień z Gdańskim Przedsiębiorstwem Energetyki Cieplnej. Dotyczą one realizacji przez GPEC w tym roku nowego zasilania budynków na tak zwanej końcówce ulicy Więckowskiego, czy likwidacji stacji cieplnej SW1 przy budynku Spółdzielni i nowego zasilania naszych budynków przy ulicy Grabowskiego.
– Tym sposobem w obu przypadkach zlikwiduje to wieloletnie problemy z parametrami dostawy ciepłej wody użytkowej i kosztami jej podgrzania?
– Oczywiście.
– Poza tym?
– Od tego roku będzie ulegał zmianie fatalny stan i wygląd niektórych obszarów naszego osiedla. Jeszcze wiosną tego roku ruszy budowa obiektów na zachód od kościoła przy ulicy Cieszyńskiego i naprzeciw spółdzielni przy ulicy Worcella. Mieszkańcy poza finansowymi korzyściami z dzierżawy i ładnym zagospodarowaniem tych terenów uzyskają także dostęp do nowych usług i obiektów handlowych. Przygotowujemy się także do pełnej wymiany oświetlenia wewnętrznego i zewnętrznego na źródła światła typu LED, co zaowocuje znacznymi oszczędnościami w kosztach energii elektrycznej.
– Dziękuję bardzo za rozmowę.

Rozmawiał: TG

Nagrody dla zarządu spółdzielni

nagrody
Rada Nadzorcza doceniła efekty pracy zarządu… Fot. t

Rada Nadzorcza Spółdzielni Mieszkaniowej Chełm skorzystała ze swoich uprawnień i przyznała zarządowi spółdzielni, prezesowi Leszkowi Majewskiemu i jego zastępcy, Markowi Majchrzakowi nagrody pieniężne. – To wyraz uznania rady dla członków zarządu.
Jak się dowiedzieliśmy za przyznaniem nagród pieniężnych dla prezesa spółdzielni i jego zastępcy przemawiało ich ogromne zaangażowanie w rozwiązywanie spraw spółdzielni i osiągnięte efekty. Do najważniejszych rada zalicza doprowadzenie przez zarząd do zmiany statutu spółdzielni i dostosowanie go do aktualnego stanu prawnego obowiązującego spółdzielnie mieszkaniowe, a po jego zarejestrowaniu w sądzie – doprowadzenie do unormowania funkcjonujących w spółdzielni regulaminów. To także pozyskanie po raz pierwszy w historii Chełmu ponad 1 mln zł bezzwrotnych środków finansowych z tytułu premii termomodernizacyjnych w latach 2012-2013, gospodarcze zagospodarowanie i komercjalizacja terenów nieużytkowanych, podjęcie działalności deweloperskiej, określenie i wdrożenie zasad prowadzenia tej działalności dla uzyskania znacznych korzyści finansowych dla spółdzielni.
W uzasadnieniu uchwały dotyczącej przyznania nagród rada wymienia również sfinalizowanie porozumienia z GPEC w sprawie uregulowania stanu prawnego i technicznego sieci w zasobach spółdzielni z uwzględnieniem rozliczeń z tytułu służebności przesyłu, zaawansowanie rozmów z Pasażem Chełmskim w sprawie odzyskania lokalu „Klub eFka i uregulowanie wieloletniego sporu, doprowadzenie do prawomocnego zakończenia wieloletniego procesu w sprawie rozliczenia kosztów zadania inwestycyjnego BII/IV oraz odzyskiwanie zaległych wkładów budowlanych od nabywców mieszkań w ramach tej inwestycji.
Przypomnijmy, pisaliśmy o sprawie w grudniowym wydaniu gazety, wyrokiem z 9 października 2013 r., po prawie 7 latach procesu, Sąd Apelacyjny w Gdańsku (sygn. akt I ACa 109/13) ostatecznie rozstrzygnął, że uchwała Rady Nadzorczej nr 45/2006 dotycząca zatwierdzenia sumy kosztów inwestycji, pozostaje w mocy. Wyrok jest prawomocny. Otworzył spółdzielni drogę do odzyskania jej należności od prawie 30 osób, które zalegają z wniesieniem dopłat do wkładów budowlanych za wybudowane przez spółdzielnię mieszkania. Wcześniej Sąd Okręgowy w Gdańsku wydał rozstrzygnięcie na korzyść mieszkańców zaskarżających uchwałę, ale apelację od niego wniosła Spółdzielnia Mieszkaniowa Chełm. Wartość samych należności głównych sięga kwoty 176.962,25 złotych, przy czym zostanie ona powiększona o odsetki i koszty postępowań sądowych, co może spowodować nawet podwojenie powyższej kwoty.
Pod uwagę rada wzięła także inne efektu pracy zarządu. Chodzi o zlikwidowanie wieloletniego problemu strat finansowych poprzez przekazanie sieci i hydroforni do Gdańskiej Infrastruktury Wodociągowo-Kanalizacyjnej w rejonie ul. Witosa, wdrożenie procedur przeniesienia własności garaży z odzyskaniem środków finansowych do funduszu zasobowego spółdzielni no i stabilność oraz transparentność zarządzania spółdzielnią.
Rada dostrzegła także i to, że wysoką jakość i fachowość zarządzania spółdzielnią doceniła też kapituła nagrody „EuroSymbol Polskiej Spółdzielczości Mieszkaniowej”, przyznawanej przez Monitor Gospodarczy, dodatek do Gazety Prawnej, przyznając tę nagrodę przez dwa lata z rzędu – w 2012 i 2013 roku.
(TG)

Zatrzymać to szaleństwo…

Rozmowa z Eugeniuszem Głogowskim, prezesem zarządu „Moreny”
głogowski

Eugeniusz Głogowski: „Organizatorzy tej niechlubnej gry” za to odpowiedzą”…Fot. TG

– Za sprawą wypowiedzi dla mediów udzielonych prasie radiu i telewizji przez pana zastępców w świat poszedł przekaz, że zarząd jest skonfliktowany, bo prezes zarządu Eugeniusz Głogowski defrauduje pieniądze mieszkańców i stosuje w spółdzielni mobbing. Teraz pan chce ich odwołania, a oni – pana. Rada Nadzorcza, jak widać, sobie z problemem nie radzi, sama się podzieliła.
– Cóż, panowie uznali, że wolą tę drogę, ponieważ nie mają argumentów merytorycznych czyli wybrali metodę świadomego szkalowania mnie i uderzania w swoją firmę, tj. wizerunek spółdzielni. Nie chcę tego oceniać, od tego jest Rada Nadzorcza, która z pewnością i ten aspekt weźmie pod uwagę. Niezmiernie trudno odnieść się do ogólnych zarzutów o mobbing. Może są one efektowne, ale bez konkretyzacji nic nie znaczą. Poza tym, że mają wywołać wrażenie skandalu i nie niosą jakiejkolwiek treści. Proszę porozmawiać z pracownikami, czy czują się mobbingowani.
– Pracownicy mówią, że nic takiego nie ma tu miejsca, że jest pan jedynie wymagający…
– Wszyscy byli szkoleni z zakresu antymobbingowego i nikt nie zgłaszał żadnych skarg czy doniesień do prokuratury. Teraz ja sam złożyłem na siebie, bo jeżeli tak uważają panowie wiceprezesi, to niech śledczym wskażą na konkretne przykłady. Nie znam też żadnego przykładu na to, abym trwonił pieniądze. Rozumiem, że jest to wytyk dotyczący przydzielenia pracownikom rocznej nagrody pieniężnej, ale to odbyło się zgodnie z regulaminem i w uzgodnieniu ze związkami zawodowymi i sobie na to wszyscy zapracowali. Nie jestem wyjątkiem, ponieważ nagrody roczne w naszej spółdzielni są przyznawane od wielu lat. W ciągu roku przeprowadziłem częściową restrukturyzacje zatrudnienia i stąd wzięły się dodatkowe pieniądze. Najważniejsze jest to, że nie tylko nie przekroczyłem funduszu płac, ale po raz pierwszy od kilku lat zaoszczędziłem na wynagrodzeniach 270 tys. zł. Nie zdarzyła się premia, które nie miałaby uzasadnienia merytorycznego. Ale to próba odwrócenia uwagi od meritum sprawy.
– Czyli od czego? Od niedopilnowania spraw remontowo-dociepleniowych, wskutek których przekroczony został budżet dociepleń o 800 tys. zł ?
– Gdy odbyłem z wiceprezesem Talaśką rozmowę na temat nieprawidłowości przy dociepleniach i niedopilnowania podległych mu spraw – padło w trakcie tej rozmowy ze jego strony pytanie: czy powinien złożyć w związku z tym rezygnację z pełnionej funkcji. Zaakceptowałem po namyśle jego propozycję. Początkowo ją złożył, a potem przemyślał i napisał, że wycofuje ją i ruszył razem z drugim zastępcą do ataku. Ja w stosunku do wiceprezesa Talaśki sformułowałem kilkanaście uwag i nie będę o nich publicznie rozprawiał. W stosunku do pana Nowaczka zgłosiłem radzie nadzorczej także swoje zastrzeżenia.
nowaczek
Nowaczek wraz z grupą ludzi krzyczał przed kamerami TV Gdańsk, że prezes zawłaszcza spółdzielnią. Fot. t

– Wróćmy do tych 800 tys. zł, bo to kwota kolosalna. Jak to możliwe, że o takie pieniądze przekroczono roboty? Wskutek jakiegoś błędu czy zaniedbania o tyle więcej za roboty mają zapłacić mieszkańcy? No, bo ktoś to przecież zapłacić musi…
– Według wyliczeń księgowości na dzień dzisiejszy wynika, że przekroczenia na docieplanych budynkach w roku ubiegłem w stosunku do pierwotnego planu dociepleń wyniosły około 900 tys. złotych. Jest to przekroczenie głównie na wylewkach balkonowych oraz na robotach dodatkowych, które w części powstały w związku z brakiem weryfikacji projektów technicznych na docieplane budynki przez pion techniczny podległy H. Talaśce.
– Skąd więc te przekroczenia, nie można ich było przewidzieć?
– Nadzór nad tą sferą działalności miał zastępca prezesa zarządu Henryk Talaśka oraz niepracujący już kierownik działu technicznego. Według opinii H. Talaśki zwiększenie ilości robót na balkonach wynikało z ich złego stanu technicznego, z tym, że skala ta była niebywale duża. Zwiększenie nastąpiło z około 40 procent do prawie 90 procent. Rozumiem, że przy takiej skali zmian profesjonalista, zastępca prezesa H. Talaśka wdrożył odpowiednie procedury, tj. na każdy fragment zwiększonego zakresu prac są protokoły konieczności oraz zdjęcia balkonów przed i po wykonaniu prac. W sierpniu/wrześniu 2013 r. zobowiązałem pion techniczny do przygotowania korekty planu dociepleń, a na początku listopada na posiedzeniu zarządu zażądałem przedstawienia dokumentacji potwierdzającej zasadność wykonania dodatkowych prac. Niestety ich nie otrzymałem, uzyskałem tylko informacje, że są kłopoty z firmą projektową, która swoje błędy przerzuca na wykonawców. Stwierdziłem ponadto brak nienależytego egzekwowania wykonania umowy na docieplenia budynków przez zastępcę prezesa H. Talaśkę od projektanta. W tej sprawie doszło między mną, a H. Talaśką do istotnej różnicy zdań. W zasadzie od połowy sierpnia żądałem cotygodniowych raportów z prac dociepleniowych, ponieważ stwierdziłem pewną „nieporadność pionu technicznego”.
Talaśka
Henryk Talaśka dla TV Gdańsk: „Na to przyzwolenia być nie może”… Fot. t

– Dlaczego nie reagował pan ostrzej ?
– Z kimś musiałem pracować. Kierownik działu technicznego skonfliktowany z H. Talaśką złożył wniosek o rozwiązanie umowy o pracę. Musiałem przede wszystkim doprowadzić do dokończenia dociepleń budynków. Nie byłem na bieżąco informowany o skali problemów, budynki docieplane były na finiszu, wydawało mi się, że przy tym zakresie prac jest to niewielki problem. Inaczej, zaczął on wyglądać, kiedy zaczęły spływać faktury w końcu listopada. Wymogłem wtedy na zastępcy prezesa przeprowadzenie korekty planu rzeczowo-finansowego i przysłowiowe „szydło wyszło z worka”. Spytałem wiceprezesa „jak do tego doszło – gdzie są pieniądze?” i uzyskałem odpowiedź „że ich wyjaśnienie H. Talaśka bierze na siebie”. Doszło do ostrej wymiany zdań i uzgodniliśmy, że H. Talaśka złoży rezygnację z funkcji członka zarządu spółdzielni. Zrobił to 20 grudnia 2013 r.
– Dlaczego uważał pan prezes, że Talaśka powinien zrezygnować ?
– Po pierwsze nie są prawidłowo udokumentowane roboty zanikowe na balkonach, ich skala nie zyskała wcześniejszej akceptacji Zarządu i Rady Nadzorczej. Zakładając, że roboty te były zasadne powinien być wcześniej zmieniony plan rzeczowo-finansowy dociepleń – za to był odpowiedzialny H. Talaśka. Niektórzy członkowie Rady Nadzorczej uważają, że to ja za to odpowiadam. Jeżeli tak ma być, to nie potrzebny jest mi zastępca ds. technicznych i wtedy w rzeczywiści można tylko mnie rozliczać, ale za co wtedy brał wynagrodzenie H. Talaśka? Po drugie dokumentacja projektowa też nie została zweryfikowana przez podległych mu pracowników działu technicznego, co spowodowało zwiększone koszty, np. szare, a nie białe okna, niepodzielne okna, bo nie w dużej ilości, itp. Brak wyegzekwowania usterek w dokumentacji projektowej na koszt projektanta. Po trzecie do samego nadzoru robót też miałem zastrzeżenia, na docieplanych budynkach bywałem częściej niż zastępca ds. technicznych, a przecież miałem jeszcze inne ważne prace. Samo wprowadzenie na roboty dociepleniowe w trzecim etapie tj. dodatkowych 10-u budynków było opóźnione. Zastępca więcej czasu spędzał na jałowych spotkaniach w „zaciszu gabinetu” niż prowadzić rzeczywistą kontrolę docieplanych budynków.
– „Dzieją się rzeczy, które zmierzają do tego, że obecny prezes zawładnął spółdzielnią w sposób znany z programów sensacyjnych” – mówił „Dziennikowi Bałtyckiemu” Aleksander Nowaczek, pański zastępca. Potem przed kamera Telewizji Gdańsk w tłumie do ludzi krzyczał: „Pan Głogowski zawłaszcza spółdzielnią”.
– I co mam na to powiedzieć? To żenada i kompromitacja, aby członek zarządu robił takie przedstawienie medialne. W żadnej firmie taka „tania sensacja” nie przejdzie bez konsekwencji, bo ośmiesza swój zakład pracy. Przede wszystkim, pan Nowaczek podobnych kłamstw naopowiadał tak dużo, że nawet trudno je zliczyć i cytować. Niestety, po tych występkach, jak również zajściu zdarzeń polegających na nie respektowaniu przepisów prawa poprzez wymuszenie na jednej z pracownic wydania dokumentów do których był nie uprawniony stwierdzam, że w ocenie tej osoby bardzo się pomyliłem. Funkcja członka zarządu w naszej spółdzielni na pewno go przerosła. W tym kontekście inaczej wyglądają zachowania p. Nowaczka z przeszłości, szczególnie podniesiona na ostatnim Walnym Zgromadzeniu jego nie zakończona wyrokiem sprawa karna zawłaszczenia mienia.
– „Sytuacja jest o tyle niepokojąca, że próbuje się wdrożyć zasadę absolutyzmu jeżeli chodzi o zarządzanie. Traktuje się społeczność spółdzielczą nie podmiotowo, a przedmiotowo i na to przyzwolenia być nie może” – mówił z kolei Telewizji Gdańsk drugi zastępca, Henryk Talaśka. „Pan Głogowski sobie samodzielnie zawłaszczył spółdzielnię” – wtórował mu w tłumie mieszkańców nie mogących wejść na posiedzenie rady wiceprezes Nowaczek.
– Nie wiem na czym miałoby polegać „to zawłaszczenie i zasada absolutyzmu w zarządzaniu oraz traktowania przedmiotowego a nie podmiotowego społeczności spółdzielczej”. Ale spróbuję się wydedukować, przynajmniej częściowo co autorzy panowie Talaśka i Nowaczek mieli na myśli.
Wydaje mi się, że w zarządzaniu spółdzielnią przed podjęciem decyzji, szczególnie w trudnych sprawach; wręcz wymagam konsultacji z szerszym gronem pracowników, głównie z tymi, którzy są specjalistami albo długoletnimi pracownikami spółdzielni. Mógłbym powiedzieć, że to moi zastępcy są na tyle zadufani w sobie, iż nie wysłuchują opinii pracowników, a odwrotnie – są jedynymi mądrymi ze słusznymi opiniami. Bardzo często w trakcie narad na początku spotkania wyrażam swój pogląd na sprawę, aby każdy mógł się do niego krytycznie odnieść. Jest natomiast prawdą, że bywało, iż po wysłuchaniu opinii szerszego grona pracowników spółdzielni nie podzielałem stanowiska zastępców w konkretnej sprawie. Wynikało to z faktu, że panowie po prostu nie mieli racji i pewnie do dzisiaj razi to ich ambicje i uważają to za „zasadę absolutyzmu”. Niestety ich doświadczenie zawodowe w specyfice spółdzielni jest nie tylko nie przydatne, ale naraziłoby naszą spółdzielnię na dodatkowe, niepotrzebne koszty. Wydaje mi się, że tyle jest obecnie wdrożonych mnogość różnych sposobów komunikowania się z członkami, mieszkańcami, np. poniedziałkowe dyżury, strona internetowa, gazeta MORENA, komunikaty na klatkach, konsultacje ważniejszych przedsięwzięć – Strategia, kolorystyka budynków, itp. iż przepływ informacji jest wielokanałowy.
– Rada miała głosować nad odwołaniem wiceprezesów, czekał też ich wniosek o odwołanie pana. Do głosowań nie doszło, bo nastąpił pat w samej radzie. Rezygnację złożył sam przewodniczący Andrzej Born.
– Rzeczywiście tak było. Nie znam powodów tej decyzji pana Andrzeja Borna i nie zamierzam jej komentować. Na pewno natomiast utrudniło to działalność Radzie Nadzorczej.
– Co dalej? Każdy teraz czeka na osąd rady?
– Pewnie będzie kolejne posiedzenie rady na której nastąpią rozstrzygnięcia w tych sprawach. A jakie będą, to zobaczymy.
– Chce pan żeby Prokuratura i Państwowa Inspekcja Pracy przeprowadziły postępowanie i kontrolę pod kątem mobbingu. Po co skoro mobbingu nie ma?
– Do Państwowej Inspekcji Pracy zgłosiłem wniosek o kontrolę, ponieważ moim zdaniem nie ma innego skutecznego sposobu, aby jednoznacznie wyjaśnić te pomówienia oraz przerwać tę falę „zamieszania”. Wtedy wszystko będzie jasne, kto ma rację, a kto nie i mam nadzieję, że organizatorzy tej „niechlubnej gry” za to odpowiedzą. Do Prokuratury i Policji natomiast napisałem w ten sposób: „Działając w imieniu własnym, uwzględniając kierowane wobec mnie w ostatnim czasie liczne zarzuty popełnienia czynów teoretycznie stanowiących przestępstwa, w formie: materiałów w mediach: Radio Gdańsk, TV Panorama, Dziennik Bałtycki, anonimowych ogłoszeń – ulotek, wypowiedzi osób związanych z LWSM „Morena” ustnych i pisemnych domagam się wszczęcia postępowania karnego w sprawie wszystkich rzekomych nieprawidłowości w mojej pracy, jako Prezesa LWSM „Morena” w Gdańsku i weryfikacji procesowej tychże. Oświadczam, że wszystkie zacytowane zarzuty są nieprawdziwe i z reguły podnoszone w złej wierze.” Niezależnie od tego w stosunku do niektórych osób wystąpię również z powództwem cywilnym. Trzeba zatrzymać to szaleństwo.
– Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał TG

Gdy dzierżawca ostro zaprotestował…

Władysław Krugły wybrany została w marcu 2013 r. na Walnym Zgromadzeniu LWSM Morena na członka Rady Nadzorczej spółdzielni. Jednocześnie od lutego 2009 r. dzierżawi od spółdzielni parking strzeżony przy ul. Kolumba i od czerwca 2010 r. parking strzeżony przy ul. Czecha. Wynegocjowane na przetargach stawki wynajmu były następujące: parking przy Kolumba – czynsz miesięczny 4 091 zł; parking przy Czecha – czynsz miesięczny 4 100 zł.
W związku z wzrastającymi kosztami utrzymania parkingów ich dzierżawcy przedstawiali w spółdzielni dokumenty i wnioski o zmianę wysokości opłaty czynszowej. Zarząd spółdzielni po analizie materiałów czasowo z reguły na okres kwartału lub półrocza obniżał wysokość opłat czynszowych. Wnioski o obniżkę nasiliły się w 2013 roku. Parkingi dzierżawione przez członka Rady Nadzorczej Władysława Krugłego otrzymały od marca 2013 r. czasowo 20 procent obniżki : parking przy Kolumba – 810 zł miesięcznie, parking przy Czecha – 685 zł miesięcznie. Inne parkingi otrzymały obniżkę później, bo od września 2013 r. Parkingi przy Jaśkowej Dolinie i Żylewicza o 10 procent, parkingi przy Kruczkowskiego, Piecewskiej i Wileńskiej o 15 procent.
Członek Rady Nadzorczej W. Krugły wnioskował o dalsze obniżki, zarząd spółdzielni w pełnym składzie (Głogowski, Talaśka, Nowaczek ) stał na stanowisku iż są one niezasadne. Jednakże na wniosek członka zarządu odpowiedzialnego za wynajem zasobów użytkowych H. Talaśki wyjątkowo obniżył na czas określony do 31 grudnia 2013 r. dodatkowo o dalsze 17 procent, tj. o 540 zł miesięcznie czynsz na parkingu Kolumba. Nie wyraził zgody na dalszą obniżkę czynszu parkingu przy Czecha.
Prezes Zarządu Eugeniusz Głogowski w tej sytuacji zaproponował ogłoszenie przetargu celem weryfikacji wysokości stawek opłaty przez rynek. Krugły nie wyraził zainteresowania ogłoszeniem przetargu. Czasowy termin obniżki miał na celu danie możliwości dzierżawcy – Krugłemu – na obniżenie kosztów swojej działalności gospodarczej, nie przerzucaniem jej ryzyka na spółdzielnię. Otrzymał w 2013 r. najwcześniej i najwyższą obniżkę na parkingu przy Czecha (20 procent, 685 zł), a na parkingu przy Kolumba dwukrotną obniżkę, czyli 20 procent i później 17 procent. Po korektach wyniosła ona łącznie 33 procent (810 zł + 540 zł = 1 350 zł miesięcznie). Obie podwyżki były czasowe, miały obowiązywać do końca roku 2013.
W grudniu 2013 r. Krugły złożył wniosek na dalsze obniżki na parkingach. Zarząd spółdzielni nie podjął decyzji, ponieważ były rozbieżne stanowiska członków zarządu – Głogowski był przeciwny dalszemu podtrzymaniu obniżki, a Talaśka i Nowaczek byli za utrzymaniem preferencyjnych stawek. Głogowski – uważał, że wysokość obniżek powinna być porównywalna do innych parkingów w spółdzielni. Parkingi przy ul. Czecha i Kolumba w odniesieniu do liczby dostępnych miejsc parkingowych, powierzchni parkingów w przeliczeniu na jedno miejsce postojowe oraz na 1 m² powierzchni mają najniższe, nie uzasadnione stawki czynszu. I tak porównując podobne parkingi dzierżawione przez Wł. Krugłego (Czecha i Kolumba) do parkingu przy Kruczkowskiego należy stwierdzić, że parking przy Kolumba – ma niezasadnie obniżoną miesięcznie stawkę opłaty o 1 289 zł, co rocznie daje kwotę 15 468 zł, a parking przy Czecha – o 1 253 zł, co rocznie daje kwotę 15 036 zł.
W styczniu 2014 r. prezes Głogowski wraz z głównym księgowym Marzeną Ostrowską powiadomili dzierżawcę Krugłego, że nie znajdują podstaw do dalszego utrzymania obniżonych stawek czynszu. Jednocześnie stwierdzili, że rozumiejąc, że powrót stawek czynszu do pierwotnych kwot może utrudnić prowadzenie działalności zaproponowali dochodzenie do tych stawek opłat etapami, w okresie od stycznia do maja 2014 r. Zaproponowali dwa dodatkowe rozwiązania – ogłoszenie przetargu na dzierżawę parkingów lub możliwość otwarcia ich jako ogólnodostępnych miejsc postojowych dla mieszkańców. To drugie rozwiązanie jest równie istotne, bowiem przy obecnych stawkach czynszu na tych parkingach korzyści spółdzielni są niewielkie: dochód miesięczny dla spółdzielni z parkingu Czecha wynosi – 697 zł, a Kolumba – 1 314 zł. Dzierżawca ostro zaprotestował w piśmie z 29 stycznia 2014 r. , twierdząc, że jest to groźba prezesa Głogowskiego pod adresem dzierżawcy Krugłego i złożył wniosek o ponowne rozpatrzenie jego wniosku z udziałem zastępców prezesa Talaśki i Nowaczka. Ci, przy sprzeciwie Głogowskiego, 3 lutego podpisali satysfakcjonujący Krugłego aneks z dzierżawcą obowiązujący nawet wstecz, bo z mocą od 1 stycznia tego roku.
(t)

Powiedział nam

Władysław Krugły, członek Rady Nadzorczej, przedsiębiorca:

– Dwaj wiceprezesi nie przydzielili mi żadnej bonifikaty, tylko przedłużyli zniżkę – wyjaśnił nam Władysław Krugły. – Poprzednia kończyła się z końcem roku. Zarząd w grudniu się poróżnił, w styczniu dostałem pismo od prezesa, nie udzieli mi zniżki. Odwołałem się od jego decyzji i od stycznia dwaj członkowie uchwalili mi przedłużenie bonifikaty. Byłem tak traktowany: będziesz posłuszny, to ci przedłużymy, nie będziesz, to ci nie damy. A z parkingów biznesu nie ma, wiele spółdzielnia zyskała, bo zainwestowałem w infrastrukturę. Zrezygnowałbym, ale mam zawarte umowy z dostawcami mediów na dłuższy czas i nie chcę płacić kar za wcześniejsze ich rozwiązanie.
– A czy nie przeszkadza panu fakt, że dwaj wiceprezesi udzielili panu zniżki, a pan potem głosuje w radzie na temat ich losu? – pytamy członka rady.
– Tak, widzę, to rzeczywiście przeszkadza, ale gdybym nie był w radzie, to nie mógłbym się sprzeciwiać wielu niekorzystnym dla spółdzielców decyzjom.
(t