Artykuły

Budują linię tramwajową

tramwaj

Będą utrudnienia w ruchu na Rakoczego. Fot. t

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, prezes GIK Ryszard Trykosko oraz przedstawiciele firm MTM i Rajbud podpisali umowę na budowę linii tramwajowej na Morenę. Ruszyły już prace przy budowie 3,6-kilometrowej linii tramwajowej. Ruszy przebudowa instalacji podziemnych. Całość ma być gotowa pod koniec września 2015 r.
Już od kilku dni wzdłuż ul. Rakoczego i ul. Nowolipie w Gdańsku widać pracujące w świetle wspomnianych ulic maszyny budowlane. To początek prac związanych z budową linii tramwajowej z Siedlec w kierunku Moreny. Inwestorem jest miejska spółka Gdańskie Inwestycje Komunalne. Natomiast wykonawcą została niedawno firma Budowlano-Drogowa MTM, która o zamówienie ubiegała się wspólnie z firmą Rajbud. Inwestycja pochłonie 116 mln zł.
– Aktualne prace przy budowie linii prowadzone są w zależności od warunków atmosferycznych. Została już wycięta część drzew przy Pętli Siedlce, trwają też prace ziemne praktycznie na całym odcinku planowanej linii – mówi Magdalena Skorupka Kaczmarek, rzecznik prasowy GIK.
Do tej pory wykonawcy udało się odsłonić pas przyszłego torowiska między jezdniami, począwszy od budowanej stacji PKM Brętowo do wysokości ul. Bulońskiej i niewielki kawałek nieopodal stacji paliw Neste. Co ciekawe, grunty organiczne pochodzące z pasów zieleni, na którym zaprojektowano linię tramwajową, nie są wywożone na składowisko poza miasto. Wykonawca gromadzi je w odległości kilkuset metrów – na pasie zieleni przy ul. Bulońskiej.
Przed wykonawcą teraz mozolne prace związane z przebudową sieci podziemnych. Jeśli tej zimy nie będzie trzaskających mrozów, z pewnością uda się wykonać założenia.
Nowa linia z Siedlec na Morenę przebiegać będzie od Pętli Siedlce wzdłuż ul. Kartuskiej przez ul. Nowolipie, ul. Rakoczego aż do przystanku PKM Brętowo, na którym pasażerowie będą mogli wsiadać do kolejki w kierunku lotniska lub Wrzeszcza. W późniejszym etapie budowa linii tramwajowej obejmie także odgałęzienie od ul. Rakoczego do ul. Bulońskiej (rejon ul. Myśliwskiej).
Inwestycja przewiduje przebudowę istniejącej pętli tramwajowej Siedlce na kolejny już w Gdańsku węzeł przesiadkowy tramwaj-autobus. Linia pobiegnie wzdłuż ul. Kartuskiej i pomiędzy jezdniami ul. Nowolipie – Rakoczego. Na nowej trasie pojazdy zatrzymają się na przystankach: Piekarnicza, Belgradzka, Warneńska, Kolumba oraz PKM Brętowo.
Przystanek PKM Brętowo będzie stanowić nietypowe zwieńczenie trasy w postaci torów odstawczych, gdzie motorniczy będzie kończył bieg podobnie jak pociąg i zmieniał kabinę, aby po przejechaniu rozjazdów między torami powrócić w kierunku Siedlec.
Nowością będzie też utworzenie wspólnego przystanku tramwajowo-autobusowego Warneńska. Z jednej platformy korzystać będą zarówno autobusy poruszające się po specjalnie przygotowanym torowisku, jak i tramwaje. Ułatwi to znacznie przesiadki pomiędzy tymi środkami transportu.
Niewątpliwie jednak najważniejszym obiektem, który należy zbudować, by mówić o połączeniu tramwaju z koleją, będzie estakada, którą pobiegnie właśnie budowana linia tramwajowa. Przeniesie ona ruch tramwajów nad jezdnią ul. Rakoczego w kierunku Niedźwiednika i równolegle wepnie się w przystanek PKM Brętowo.
– Ten projekt był przemyślany jeszcze w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, razem z budową nowej dzielnicy Piecek-Migowa, ale nie został zrealizowany – tłumaczył prezydent Paweł Adamowicz.
– W międzyczasie pojawił się ważny, historyczny, cywilizacyjny projekt województwa pomorskiego – budowa Pomorskiej Kolei Metropolitalnej, która przebiegać będzie w tych rejonach, a nowa linia tramwajowa uzyskuje dodatkowe uzasadnienie, bo wpisuje się w tworzącą się całą nową sieć połączeń komunikacyjnych w całym mieście.
Zmieniona została organizacja ruchu na fragmencie ulicy Rakoczego w rejonie powstającego przystanku Brętowo. Na długości około 100 metrów ruch samochodów odbywa się w obu kierunkach po jednej jezdni (lewej – patrząc w kierunku Niedźwiednika). Taka organizacja potrwa do połowy stycznia, po czym ruch przełożony zostanie na drugą jezdnię.
(g)

Auto jak „kukułcze jajo”

wrak
Gdy samochód nie ma tablic, może go usunąć policja lub straż miejska              (fot. kod)

Porzucony przez właściciela samochód to wątpliwa „ozdoba” osiedla. Zwłaszcza, gdy takie auto to zdezelowany wrak, pozbawiony tablic rejestracyjnych. A do tego taka sytuacja oznacza o jedno miejsce do parkowania na naszych ciasnych uliczkach mniej.
Właściwie, to w polskim prawie nie ma terminu „wrak”. Jest „samochód, którego stan techniczny wskazuje na nieużytkowanie” np. taki, który nie ma tablic rejestracyjnych. Ale i tu nie ma reguły. Bywa, że komuś ukradną tablice lub właściciel wyjedzie za granicę, a w tym czasie samochód zostanie zdewastowany przez wandali. Potem stoi takie auto z powybijanymi szybami, bez powietrza w oponach, z urwanymi bocznymi lusterkami, ze zniszczonym wnętrzem i straszy swym wyglądem.
Blokada miejsca
Czasem z kolei auto nie jest zaniedbane, posiada tablice, ale właściciel z jakichś powodów przez wiele miesięcy się po nie nie zgłasza i blokuje cenne miejsce.
– Zastanawiam się, jak odzyskać dawne miejsca postojowe – mówi nasza Czytelniczka. – Chodzi o to, że od ponad roku na parkingu pod jednym z bloków stoją dwa samochody na rejestracjach z dwóch odległych województw. Domyślam się, że pewnie należą do osoby, która nie mieszka tutaj, ale z jakichś powodów pozostawiła tutaj auta. Gdzie to zgłosić i co z tym „fantem” zrobić?
Najlepiej z problemem zwrócić się do Straży Miejskiej. Zgodnie z ustawą „Prawo o ruchu drogowym” przez straż miejską lub policję na koszt właściciela mogą być usuwane porzucone samochody bez tablic rejestracyjnych lub pojazdy, których stan wskazuje na to, że nie są używane. Tak zakwalifikowane samochody mogą być usunięte z drogi publicznej, stref zamieszkania i stref ruchu.
Zanim auto pójdzie na złom
Jednak zanim porzucone samochody zostaną usunięte, strażnicy starają się dotrzeć do właściciela i proponują, by ten naprawił auto lub oddał je na złom. Niektórzy, zamiast na własny koszt odstawić porzucony samochód na złomowisko, odkręcają tablice rejestracyjne i pozostawiają auto na parkingu. Jednak jest to nieskuteczna metoda. Ustalenie właściciela, nawet w sytuacji, gdy auto nie ma tablicy rejestracyjnej, nie jest trudne.
Do takiego delikwenta wysyłane jest pismo. Jeżeli właściciel zobowiąże się, że wrak zostanie usunięty lub naprawiony, funkcjonariusze odstępują zazwyczaj od dalszego działania. A jeśli po wyznaczonym terminie porzucone samochody nadal znajdują się w tym samym miejscu, podejmują kolejne czynności. Pozostawione same sobie auta są odholowywane na płatny miejski parking, a kosztem obciążany jest właściciel wraku. Bywa jednak, że osoba, która figuruje jako właściciel, twierdzi, że samochód sprzedała, ale nie wyrejestrowała. Wówczas sprawa wymaga dodatkowego wyjaśnienia. Zdarzają się także przypadki, że właściciel porzuconego auta zmarł albo wyjechał za granicę – wtedy wszystkie procedury trwają dłużej.
(kod)

By żyło się lepiej – w dzielnicach

budzet karw

Co jest najpilniej do zrobienia w dzielnicy?                                                           (fot. kod)
Uchwałę dotyczącą wprowadzenia zasad i trybu przeprowadzania budżetu obywatelskiego podjęli gdyńscy radni miasta. Wydarzenie to ma bezpośrednie przełożenie na jakość życia w poszczególnych dzielnicach.
Nie każde miasto budżet obywatelski posiada. Budżet taki, zwany także partycypacyjnym oznacza taki proces dyskusji i podejmowania decyzji, w którym każdy mieszkaniec miasta decyduje o tym, w jaki sposób wydawać część funduszu miejskiego lub też publicznego. Najczęściej budżet obywatelski jest tworzony poprzez wykorzystanie takich narzędzi, jak poznanie priorytetów w wydawaniu pieniędzy przez samych członków danej wspólnoty, wybór delegatów budżetowych, reprezentujących lokalne społeczności, wsparcie techniczne ze strony rajców miejskich (na poziomie lokalnym), lokalne i regionalne zgromadzenia w celu debaty i głosowania nad priorytetowymi wydatkami oraz zgłaszanie pomysłów mających bezpośrednie przełożenie na jakość życia mieszkańców.
Mieszkańcy decydują
Badania, a także praktyka miast korzystających z tej formy demokracji wskazują, że skutkuje on bardziej równym podziałem środków publicznych, wyższą jakością życia, zwiększonym zadowoleniem z usług publicznych, większą przejrzystością i wiarygodnością władz publicznych, większym udziałem w życiu publicznym, a także lepszą edukacją obywatelską. Tyle oficjalnej definicji. A jak to wygląda w praktyce? Gdynia zdecydowała się na przeprowadzenie konsultacji społecznych projektu budżetu obywatelskiego. W tej sprawie zostały zgłoszone dwa projekty – jeden Samorządności, a drugi obywatelski.
Pod koniec listopada odbyła się sesja Rady Miasta Gdyni. Radni podjęli dwadzieścia cztery uchwały, jeden projekt uchwały odrzucili. Wśród uchwał były między innymi te dotyczące wrowadzenia zasad i trybu przeprowadzania budżetu obywatelskiego.
– Propozycja jego wdrożenia w Gdyni jest oparta o strukturę jednostek pomocniczych, które gdyński samorząd od lat konsekwentnie wzmacnia, przekazując im kolejne środki i kompetencje – informuje biuro prasowe UM Gdyni. – Wdrożenie proponowanej uchwały pozwoli mieszkańcom 22 dzielnic Gdyni uczestniczyć bezpośrednio w projektowaniu części lokalnych wydatków. Kluczową rolę w procesie będą pełniły rady dzielnic. To ich siedziby będą punktami zgłaszania projektów do realizacji, za ich pośrednictwem będą odbywać się spotkania z autorami projektów proponowanych do realizacji.
Nowe procedury
Urzędnicy potwierdzają, że w ramach przeprowadzonych konsultacji społecznych, przyjęto na wniosek mieszkańców Gdyni szereg rozwiązań uzupełniających i precyzujących proponowane pierwotnie zapisy zasad realizacji budżetu obywatelskiego w Gdyni. Między innymi poszerzono zakres przedsięwzięć podlegających finansowaniu w ramach tego przedsięwzięcia, zmieniono zapisy dotyczące procedur zgłaszania i wyboru projektów, a także zasady dysponowania niewykorzystanymi w danej edycji środkami. W projekcie zaproponowano nowatorski w skali kraju sposób wyboru projektu, który z pewnością wpłynie na zwiększenie zainteresowania budżetem obywatelskim w Gdyni. Możliwość przedstawienia i wyboru projektów do realizacji będą mieli wszyscy mieszkańcy gdyńskich dzielnic, co skutkować będzie zwiększeniem aktywności w procesie decyzyjnym w sprawach dla nich ważnych i ich bezpośrednio dotyczących.
– Budżet obywatelski uzupełnia wachlarz istniejących już instrumentów finansowych w dzielnicach, tj. środki na bieżącą działalność rad dzielnic i środki na inwestycji – dodają urzędnicy. – Wpisuje się on w szereg działań o charakterze partycypacyjnym prowadzonych przez miasto, za które Gdynia została, jako pierwsze miasto w Polsce uhonorowana nagrodą prezydenta RP.
Środki dla RD
Przy okazji radni podjęli uchwałę co do ustalenia wysokości środków na działalność rad dzielnic w roku 2014. Od trzech lat bowiem rady dzielnic, w konsultacji z mieszkańcami wskazują najważniejsze przedsięwzięcia drogowe realizowane z budżetu miasta. Kolejnym narzędziem partycypacji mieszkańców w podejmowaniu decyzji o budżecie miasta jest właśnie procedura budżetu obywatelskiego, na którego pierwszą edycję przeznaczono 3 mln zł. Łączna kwota przekazana na oddolne przedsięwzięcia realizowane w dzielnicach, w kadencji 2010-2014 wynosi 32475442 zł.
Przy czym urzędnicy podkreślają, że środki na realizację lokalnych przedsięwzięć radni poszczególnych dzielnic mogą pozyskać także m. in. w ramach konkursów: „Gdynia po godzinach”, „Kultura w dzielnicy”, czy też „Bezpieczna dzielnica”.
(kod)

Mikołaj przyjechał!

szkola1

Zawody były pełne emocji (fot. ZS nr 10)

Festyn mikołajkowy, pokazy bajek, czy zajęcia muzyczne to tylko niektóre atrakcje, w jakich brały ostatnio udział dzieci z Zespołu Szkół nr 10.
Zabawa mikołajkowa była bardzo udana.
– Były zawody i wspaniałe nagrody – opowiada Grażyna Wojciechowska, dyrektor placówki. – Mikołaj był nieźle zamaskowany, praktycznie nie do poznania.
Niedawno odbyły się też ciekawe spotkania z różnymi wyjątkowymi ludźmi, między innymi z dwukrotnym mistrzem świata w pchnięciu kulą. Przygotowano także piękny koncert kolęd w wykonaniu mistrzów akordeonu i muzyka Janusza Skorupskiego. W tym roku grała dla gości wigilii organizowanej przez Radę Rodziców czterdziestoosobowa orkiestra prowadzona przez pana Janusza.
Z muzyką za pan brat
Na tym nie koniec.
– Podczas porządkowania biblioteki szkolnej pan Skorupski znalazł stare bajeczki wyświetlane ręcznym projektorem i sukcesywnie naszym świetlicowym dzieciom wyświetla bajki w zaciemnionej sali – dodaje pani dyrektor. – Frajda dla dzieciaków jest niesamowita. Czekają z niecierpliwością na każde spotkanie z panem Januszem, który prowadzi również rewelacyjne zajęcia muzyczne z dzieciakami ze świetlicy, ucząc maluchy piosenek i pokazując im przeróżne instrumenty.
Ponadto zależy nam na zdrowiu i bezpieczeństwie naszych uczniów, dlatego do naszych gimnazjalistów przychodzą specjaliści, którzy pomagają im podejmować właściwe decyzje, ułatwiają im zrozumienie samych siebie i zrozumienie procesów zachodzących w ich organizamch. W naszej szkole na początku listopada gimnazjaliści brali udział w świetnie przeprowadzonych przez gościa, panią psycholog, warsztaty w ramach szeroko pojętej profilaktyki.
Bo liczy się bezpieczeństwo…
W szkole gościła też niedawno znana w Trójmieście toksykolog, dr Liwia Nowak. Spotkała się z uczniami gimnazjum i klas szóstych. Omawiała dramatyczne skutki używania niedozwolonych substancji. Dzieciaki mogły również obejrzeć filmy, ilustrujące zachowania ludzi będących pod wpływem środków pobudzających. Pod koniec spotkań uczniowie zadawali szczegółowe pytania pani doktor, cześć uczniów zostawała z nią, by otrzymać dodatkowe informacje.
Mnóstwo ciekawych rzeczy dzieje się także w świetlicy szkolnej i w „zerówkach”. Dzieciaki mają zajęcia z języka angielskiego, gdyż panie pracujące w świetlicy – Bogumiła Szprengier i Ola Maksymiuk – są również nauczycielami tego języka.
– Na te zajęcia dzieciaki chodzą bardzo chętnie – dodaje pani dyrektor. – A pani Ewa Liźniewicz ukazuje im piękno historii, organizując zajęcia wprowadzające w sposób łatwy i przyjemny w tajemnice wieków przeszłych. Pani Iza Skupień, nasza plastyczka, organizuje zajęcia w zakresie nauczanego przedmiotu, przygotowuje dzieciaki do udziału w konkursach. Z maluchami są też prowadzone zajęcia rytmiczne oraz balet.

(kod)

Jubileusz tuż, tuż…

koncert
Muzyków można posłuchać m.in. podczas mszy św.                  (fot. Agnieszka Zdobych)

Już niebawem 15-lecie istnienia będzie obchodził karwiński chór Cantamus Reginae im. Andrzeja Bocheńskiego. Z tej okazji planowany jest okolicznościowy koncert.
Chór znakomicie sobie radzi i ma za sobą nowe, udane występy. To bardzo cieszy tym bardziej, że niewiele brakowało, by Cantamus Reginae przestał na dobre istnieć. Na szczęście do tego nie doszło, a chór przeżywa wielką reaktywację. Przypomnijmy, że czarne chmury zawisły nad rozśpiewaną wspólnotą już pod koniec ubiegłego roku. Chór zaczął się stopniowo kurczyć, a na początku lutego tego roku jego szeregi z różnych powodów opuścili ostatni parafianie. W końcu doszło do decycji o zawieszeniu działalności.
Zanim jednak chór zdążył się rozpaść na dobre, doszło do jego reaktywacji – ale pod nową batutą. Na początku swój akces zgłosiło niemal 20 osób. Brakowało tylko dyrygenta. Wtedy córka założyciela chóru, Andrzeja Bocheńskiego, poleciła Bognę Swiłło, absolwentkę Akademii Muzycznej i dyrygentkę chóru Symfonia, którego można posłuchać w gdyńskim kościele franciszkanów na Wzgórzu św. Maksymiliana. Kandydatka zgodziła się i w ten sposób Cantamus Reginae od nowa rozpoczął działalność.
Chór znowu ma charakter parafialny, raz w miesiącu jest msza, gdzie można wysłuchać pięknie wykonywanych chorałów gregoriańskich. Po wakacjach muzycy dali kilka udanych występów. Teraz przymierzają się do koncertu jubileuszowego. Na 11 stycznia o godz. 18.00 w kościele p. w. św. Jadwigi Królowej zaplanowana jest msza oraz koncert z towarzyszeniem instrumentów smyczkowych. Będą także występy z solistką. W programie znajdą się na pewno kolędy, ale także ulubione pieśni, wybrane z repertuaru chóru przez panią dyrygent – utwory patriotyczne i okolicznościowe. Muzycy serdecznie zapraszają wszystkich, także byłych chórzystów, by ponownie dołączyli do rozśpiewanej wspólnoty!
(kod)

Wigilia w Przystani

wigilia
Wigilia w Przystani to ciepła i rodzinna atmosfera              (fot. kod)

Biały opłatek, zapach upieczonych ciast, a nade wszystko towarzystwo dawno nie widzianych znajomych – to nieodłączne atrybuty corocznego spotkania wigilijnego w kawiarence przy kościele p. w. św. Wawrzyńca.
Wigilie w Przystani tak bardzo wrosły już w kalendarz naszych dzielnicowych imprez, że bez nich trudno sobie wyobrazić przedświąteczny czas. W tym roku radni dzielnicy jak zwykle rozesłali zaproszenia na opłatkowe spotkanie. Tym razem wigilia została przewidziana na 20 grudnia.
Tradycyjnie, początek to nabożeństwo w kościele p. w. św. Wawrzyńca. Potem dla gości przygotowano suto zastawione stoły w parafialnej kawiarence. Oczywiście, nie może się obyć bez serdecznych życzeń i wspólnego śpiewania kolęd. Jak co roku organizatorzy, czyli nasi radni dzielnicy, pomyśleli o tym, by żaden z gości nie wyszedł ze spotkania z pustymi rękami. Dla każdego z uczestników przygotowano bowiem świąteczny upominek, czyli tradycyjną paczkę pełną owoców i słodyczy.
(kod)

Źródełko uratowane!

zrodelko
Kapliczka z figurką Maryi to wyjątkowe miejsce                                                     (fot. kod)

Niewiele brakowało, a bodajże najbardziej urokliwy zakątek dzielnicy z kapliczką Źródła Marii zmieniłby raz na zawsze swój wizerunek. Źródełku groziło bowiem wyschnięcie, na szczęście niekorzystnym zmianom udało się zapobiec.
Nie ulega wątpliwości, że jest to jedno z najbardziej malowniczych miejsc w Wielkim Kacku. A do tego obdarzone niezwykłą historią. Od zawsze było uznawane za wyjątkowe. Źródło Marii stało się obiektem kultu dziesiątki lat temu i jest przedmiotem szczególnej troski wielu pokoleń kacan. Współczesna historia dopisała kolejny rozdział do dziejów źródełka. Kilka lat temu dobiegła bowiem końca modernizacja, na którą długo czekano i o której od dawna mówiono. Mieszkańcy wiele razy zwracali bowiem uwagę, że figura Maryi oraz cokół straciły dawny wygląd, a dach, który miał chronić statuetkę przed szkodliwymi wpływami bardziej szpecił, niż nadawał uroku kapliczce.
Piękne miejsce
Potrzebę przywrócenia historycznego wyglądu temu miejscu dostrzegali również radni dzielnicy. Dlatego zapadła decyzja, że kaplicę i jej bezpośrednie otoczenie trzeba zrewitalizować. W zamierzeniach wygląd Źródła Marii miał zbliżyć się do tego, jaki jeszcze zapewne pamiętają starsi mieszkańcy Wielkiego Kacka. Priorytetem była kompleksowa rewitalizacja kaplicy. Trzeba było zlikwidować warstwy starej farby, nakładane przez lata jedna na drugą. Oprócz tego należało usunąć i uzupełnić pierwotnym materiałem betonowe łaty, które oszpecały kamienny cokół. Nie zapomniano także o najbliższym otoczeniu kapliczki. Kolorową kostkę granitową wykorzystano do utwardzenia ścieżek wokół źródełka oraz w pobliżu samej figury. Warto dodać, że opracowano również różne warianty ujęcia wody, a spośród nich wybrano „drzewo życia”, z którego tryska woda.
Wszystko poszło zgodnie z zamierzeniami i od kilku lat mieszkańcy cieszą się Źródłem Marii w odnowionej szacie.
Nieoczekiwany wyciek
W tym roku jednak pojawiły się problemy.
– Woda ze źródełka zaczęła „uciekać” – powiedział Stanisław Borski, radny miasta. – Przeprowadzono rozpoznanie sytuacji. Okazało się, że trzeba wymienić folię, którą jest wyścielona niecka. Koszt oszacowano wstępnie na ok. 20 tys. zł. Problem pojawił się już w maju, przed tradycyjnym festynem. Wówczas napuszczono wody, by uzupełnić ubytek. Było to jednak tylko doraźne rozwiązanie. Ze sprawą zwrócono się zatem do Zarządu Dróg i Zieleni, a urzędnicy stwierdzili, że po tylu latach przecieki są możliwe i najlepiej będzie całą folię wymienić.
Miastu udało się wygospodarować fundusze na ten cel.
– Zmiana folii w źródełku została wykonana – dodaje radny. – Zajęła się tym firma Malwa, odpowiedzialna m. in. za utrzymanie zieleni. Jej pracownicy już wcześniej opiekowali się tym terenem, choćby sadząc ozdobne rośliny i pielęgnując trawę, byli zatem obeznani z problemem i szybko sobie z nim poradzili. (kod)

Lipowa po przetargu!

lipowa
en odcinek to same dziury i wyboje                             (fot. kod)

Dolny odcinek ul. Lipowej wreszcie doczeka się poważnej modernizacji, która z błota, dziur i wybojów ma uczynić ulicę z prawdziwego zdarzenia.
Rozpoczęcie realizacji tej inwestycji jest planowane jeszcze w tym roku, choć czasu zostało niewiele, a aura staje się coraz bardziej zimowa i nieprzyjazna pracom drogowym. Jednak pieniądze na ten cel są zarezerwowane w miejskim budżecie, a i wszystkie procedury udało się szczęśliwie doprowadzić do końca.
Kilkanaście lat w kolejce
Informacja o planowanej modernizacji odcinka ul. Lipowej od ul. Zwinisławy do schodów prowadzących ku ul. Gryfa Pomorskiego jest dla mieszkańców niezwykle ważna. Lokatorzy czekają bowiem na remont od kilkunastu lat. Fatalny stan tego odcinka bywał już w przeszłości przedmiotem naszych interwencji. Nic dziwnego, bowiem samochodem prawie nie da się tędy przejechać, a nawet przejście pieszo bywa problemem.
W nieutwardzonej nawierzchni w czasie dużych opadów deszczu, spływająca przez ul. Lipową woda wyżłobiła ogromne bruzdy. Przy opadach śniegu tworzyły się z kolei oblodzone muldy. Natomiast latem, ponieważ jest to droga piaskowa, każdy samochód wzbijał tumany kurzu. Czasem trudno było otworzyć okna ze względu na zapylenie. Tak jest już od kilkunastu lat. Mieszkańcy narzekali, że mimo wielu pism, próśb i innych działań, nic się nie zmieniało.
Korowód interwencji
Lokatorzy wysyłali prośby do prezydenta miasta, do magistratu oraz do Rady Dzielnicy Wielki Kack z nadzieją, że ktoś rozwiąże problem, z którym borykają się od lat. Jakiś czas temu nasza gazeta także interweniowała w tej sprawie w imieniu Czytelników w urzędzie miasta. Skierowaliśmy wówczas do urzędników oficjalne, pisemne zapytanie i otrzymaliśmy odpowiedź, że miasto jest w trakcie przygotowywania inwestycji „Rozbudowa ulicy Lipowej wraz z infrastrukturą techniczną, na odcinku od schodów przy ulicy Gryfa Pomorskiego do skrzyżowania z ulicą Zwinisławy”.
Kolejnym krokiem było przygotowanie procedury przetargowej, mającej na celu wyłonienie wykonawcy prac projektowych. Mieszkańcy już się ucieszyli, że nic nie stanie na przeszkodzie realizacji inwestycji. Zwłaszcza, że pieniądze na dolny odcinek ul. Lipowej zostały wstępnie zarezerwowane w harmonogramie wydatków miasta.
Czyj ten teren?
Urzędnicy zlecili wykonywanie projektu i sprawa utknęła w martwym punkcie. Wywiązała się bowiem kwestia regulacji prawnych dotyczących terenu. Droga ma częściowo przecinać teren prywatny i te sprawy należało już na wstępie dokładnie wyjaśnić i uregulować. Projektant inwestycji uzyskał nowy termin zakończenia prac. Było to spowodowane m. in. sporem ze Spółdzielnią Mieszkaniową Karwiny o miejsca parkingowe, ale nie tylko. Opóźnienie było uzasadnione i zmusiło urząd miasta do wyznaczenia nowego terminu. Konieczny był również wykup niektórych działek i uregulowanie spraw własnościowych. Kwestia regulacji prawnych dotyczących terenu okazała się jednak barierą możliwą do pokonania.
Wykonanie dolnego fragmentu ulicy znalazło się w tegorocznym budżecie, a w maju wszczęte zostało postępowanie na rozbudowę ul. Lipowej w Gdyni, na odcinku od schodów przy ul. Gryfa Pomorskiego do skrzyżowania z ul. Zwinisławy.
Koniec odwołań
Nikt chyba nie sądził, że procedury aż tak się przeciągną, jednak wszystko znalazło wreszcie pomyślny finał.
– Ten odcinek ul. Lipowej jest już po przetargu – informuje Stanisław Borski, radny miasta. – Wygrała firma MTM, czyli ta sama, która ostanio przeprowadziła wielką modernizację ul. Gryfa Pomorskiego. Sprawdzili się tam, miejmy nadzieję, że tu także wszystko pójdzie sprawnie. Rozpoczęcie prac przewidziano jeszcze w tym roku, o ile nie przeszkodzi zimowa aura. Zakończenie zapewne nastąpi już w roku przyszłym. Jednak ważne jest o to, że wszystkie procedury odwoławcze zostały zakończone, podpisano umowę z wykonawcą i nic nie stoi już na przeszkodzie wkroczeniu robotników na plac budowy.

(kod)

Nietypowe Mikołajki

Tegoroczna mikołajkowa uroczystość w Szkole Podstawowej nr 20 była niezwykła. Dlaczego? Otóż, tym razem prezentem dla dzieciaków było… boisko do gry w siatkówkę oraz koszykówkę.
W ten sposób „dwudziestka” wzbogaciła się o kolejny obiekt sportowy. Przypomnijmy, że tym razem nie chodzi o duże boisko, bowiem tutaj prace związane z odwodnieniem terenu, nową nawierzchnią i oświetleniem zostały wykonane już kilka lat temu. Tamten obiekt, jako jeden z siedmiu podobnych na terenie miasta, został zakwalifikowany do kapitalnej modernizacji w 2006 r.
Najpierw futbol, potem kosz
Wcześniej boisko przy wielkokackiej podstawówce było wprawdzie spore, ale gra na nim była daleka od standardów, o których mogliby marzyć młodzi futboliści. Zwłaszcza, gdy popadał deszcz, warunki stawały się trudne, bowiem podsiąknięta nawierzchnia skutecznie utrudniała jakiekolwiek manewry, a często nawet udaremniała odegranie meczu. W ramach modernizacji zostało wykonane oświetlenie oraz wyrównanie i utwardzenie płyty boiska, a także nowe bramki. Dzięki temu na boisku w Wielkim Kacku mogą trenować młodzi piłkarze z naszej i z sąsiednich dzielnic, bez konieczności tracenia czasu na dojazdy do obiektów położonych w centrum miasta.
Niecodzienny podarunek
Tym razem przyszła pora na kolejny obiekt stanowiący część sportowego zaplecza „dwudziestki”. Gruntowne prace modernizacyjne dotyczyły drugiego boiska, które do tej pory było wykorzystywane m. in. do gry w koszykówkę. Teraz oficjalnie przekazano nowy obiekt do użytku – boisko zostało oficjalnie udostepnione ku uciesze dzieciaków.
– Wszystko to zostało połączone z Mikołajkami – mówi Stanisław Borski, radny miasta. – Ze względu na pogodę uroczystość odbyła się pod gościnnym dachem „dwudziestki”. Wszystko zostało profesjonalnie zorganizowane, pojawiły się prezenty od Mikołaja. Był oczywiście też ten największy i najważniejszy, czyli właśnie boisko.
Mikołaj w akcji
Okazuje się, że w tym roku do wielu gdyńskich szkół przyjeżdża na swoich saniach wyjątkowy gość, św. Mikołaj. Jako pierwsi nowe boisko odebrali uczniowie SP nr 24. Potem przyszła pora na Wielki Kack i SP nr 20. Uczniom placówki przy ul. Starodworcowej przyniósł wyjątkowy prezent, wielofunkcyjne boisko sportowe.
W przeddzień Mikołajek odbyła się uroczystość przekazania obiektu, w której uczestniczyli gdyńscy radni: Stanisław Borski i Beata Szadziul, radny dzielnicy Jan Labudda oraz dyrektor GOSiR – Marek Łucyk.
Podczas ceremonii Barbara Dysarz, dyrektor szkoły, dostała pamiątkową koszulkę sportową z numerem 20.
Nowy obiekt posłuży do gry w siatkówkę oraz koszykówkę. Dzięki miękkiej, poliuretanowej nawierzchni można będzie wykonywać na nim również wszelkie ćwiczenia ogólnorozwojowe. Powierzchnia boiska to aż 16 na 26 metrów.
(kod)

Przy wigilijnym stole

wigilia
Prezenty trafiły do potrzebujących (fot. L. Dzierżak)

Boże Narodzenie tuż, tuż! Któż z nas nie czeka na ten wyjątkowy, świąteczny czas? Na Dąbrowie wiele się z tej okazji dzieje. Właśnie odbyła się dzielnicowa wigilia.
Jak co roku, obowiązkowym punktem przedświątecznego kalendarium jest wigilia, organizowana tradycyjnie przez Radę Dzielnicy Dąbrowa. Uroczysta kolacja zawsze odbywa się w stołówce Zespołu Szkół nr 14.
Tradycyjnie, wszystko przygotowano co do najdrobniejszego szczegółu, nie zapominając o należnej oprawie. W programie uwzględniono występy artystyczne. Zadbano przy tym o bogaty repertuar, by nie nudzili się zarówno najmłodsi, jak i starsi goście. W tym roku organizatorzy jak zwykle stanęli na wysokości zadania. Nie zawiódł także św. Mikołaj, do którego ustawiła się kolejka maluchów. Miał pełne ręce roboty w związku z rozdawaniem świątecznych paczek. A dodać trzeba, że radni dzielnicy postarali się, by – mimo ustalonego z góry budżetu – paczki były jak najbogatsze.
Na tym nie koniec. Na początku grudnia odbył się finał Szlachetnej Paczki. Jeden z magazynów mieścił się właśnie na Dąbrowie, a koordynatorką akcji była Ewelina Zagórska. Mieszkańcy ochoczo zaangażowali się do niesienia pomocy, a świąteczne pudła z prezentami trafiły do najbardziej potrzebujących.
(kod)