Artykuły

Prezydent na Żabiance

Mój dom, moja dzielnica, moje miasto…

prezydent
Mieszkańcy pytali, prezydent odpowiadał…                            Fot. t

W spotkaniu wzięło udział kilkudziesięciu mieszkańców dzielnicy, którzy zapoznali się z miejskimi inwestycjami oraz realizacjami w ich okolicy. Mieszkańcy zadali również wiele pytań dotyczących ich dzielnicy.

Tradycyjnie spotkanie zaczęło się od prezentacji, która podsumowywała inwestycje zrealizowane w Gdańsku ze szczególnym uwzględnieniem modernizacji przeprowadzonych w rejonie Żabianki, Wejhera, Jelitkowa i Tysiąclecia.

Prezydent Paweł Adamowicz podkreślił, że miasto w latach 2007- 2013 na inwestycje wydało ponad 5 miliardów złotych, które znacznie wpłynęły na jakość życia Gdańszczan, a w rejonie Żabianki, Wejhera, Jelitkowa i Tysiąclecia najważniejsze inwestycje to: rozbudowa układu komunikacji Trójmiasta z układem komunikacyjnym Wielofunkcyjnej Hali Sportowo-Widowiskowej (projekt partnerski z Sopotem) o wartości 114 513 620,09 zł, przebudowa torowiska w ul. Pomorskiej i na Pętli Jelitkowo na odcinku od. ul. Chłopskiej

do Pętli Jelitkowo warta 18 mln 758 697 zł, zagospodarowanie terenu Pasa Nadmorskiego etap II o wartości 2 mln zł., oraz zagospodarowanie i uporządkowanie terenu między ulicami Piastowską i Pomorską warte ok. 200 tys. zł, budowa ścieżki rowerowej wzdłuż ul. Chłopskiej od ul . Kołobrzeskiej do ul. Pomorskiej oraz budowa pasa skrętu w prawo z ul. Chłopskiej w ul. Pomorską warta 1 mln 700 tys. zł, przebudowa i modernizacja ulic: Gospody, Rybackiej, Subisława, Bałtyckiej, Piastowskiej, Rybackiej, Orłowskiej, Jantarowej i Błękitnej warte ponad 4 mln 700 tys. zł, budowa placów zabaw przy Szkole Podstawowej Nr 60 oraz małego placu zabaw przy Zespole Kształcenia Podstawowego i Gimnazjalnego Nr 7 wraz z zagospodarowaniem terenu o łącznej wartości prawie 300 tys. zł,  budowa kanalizacji sanitarnej w ul. Piastowskiej i Jantarowej oraz budowa 4 zdrojów w pasie nadmorskim za ponad 300 tys. zł, budowa rowerowego węzła integracyjnego z parkingami dla rowerów warte ponad 72 tys. zł.

Podczas spotkania prezydent nagrodził mieszkanki, które najaktywniej działają na rzecz dzielnicy, panie: Annę Gorczyńską, Joannę Cwojdzińską, Krystynę Wojdat i oddał głos mieszkańcom zainteresowanym sprawami dzielnicy.

Jako pierwsza z pytaniem zwróciła się mieszkanka Jelitkowa, która zapytała o naprawy bieżące w dzielnicy, remonty zabytkowych kamienic oraz możliwości wykupienia lokali komunalnych w pasie nadmorskim.

Prezydent poinformował, że nakłady na bieżące funkcjonowanie dzielnicy są znaczne, a plany miasta dotyczące rejonu Jelitkowa, które jest rejonem rekreacyjnym są zgodne z powszechnych oczekiwaniem utworzenia tam przestrzeni rekreacyjnej, mającej służyć jako miejsce odpoczynku dla Gdańszczan i turystów. W trakcie spotkania padły również pytania o organizacje ruchu pojazdów, do których ustosunkował się dyrektor Zarządu Dróg i Zieleni i poinformował, że zarówno zarząd, jaki komisja bezpieczeństwa w trybie stałym czuwają nad prawidłowym i bezpiecznym ruchem pojazdów w dzielnicy i każdy sygnał zgłoszony przez mieszkańców jest sprawdzany.

Przedstawicielka Rady Osiedla spytała o budowę boisk przyszkolnych – tu prezydent przypomniał informację o zakończonych budowach placu zabaw przy Szkole Podstawowej nr 60 oraz małego placu zabaw przy Zespole Kształcenia Podstawowego i Gimnazjalnego nr 7 wraz z zagospodarowaniem terenu – projektów o łącznej wartości prawie 300 tys. złotych. Jeden z mieszkańców ulicy Wejhera zwrócił uwagę na coraz większą ilość bezdomnych i nietrzeźwych osób oraz zwiększająca się ilość całodobowych sklepów z alkoholem.

Przedstawiciele policji i straży miejskiej zapewnili, że problem jest im znany i patrole są na bieżąco kierowane w ten rejon i że każde zgłoszenie jest realizowane. W tym miejscu dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego gdańskiego magistratu dodał, że w grudniu 2013 roku w rejonie dzielnicy zakończy się montaż 7 dodatkowych kamer monitoringu wizyjnego miasta, co znacznie zwiększy bezpieczeństwo Żabianki.

Mieszkańcy pytali również o kwestie nie będące w kompetencji Prezydenta Miasta takie, jak na przykład, wprowadzanie ograniczeń dostępu do miejsc parkingowych w rejonie Żabianki, Wejhera, Jelitkowa i Tysiąclecia, które wprowadzają spółdzielnie działające na dzielnicy. Prezydent zaproponował aby mieszkańcy reagowali w odpowiednich instytucjach osobiście, a zgłaszane sprawy będące w jego kompetencjach przekazał odpowiednim urzędnikom do realizacji.

Mieszkańcy mieli okazję skorzystać z wiedzy pracowników Urzędu Miasta i zaopatrzyć się w materiały informacyjno – promocyjne dotyczące m.in. kompetencji Straży Miejskiej w Gdańsku, komunikacji miejskiej czy miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego osiedla.

W trakcie spotkania strażnicy omawiali z mieszkańcami najistotniejsze problemy porządkowe osiedla i przyjmowali zgłoszenia potrzeby interwencji. Największe niedogodności, na które zwrócili uwagę mieszkańcy Żabianki, to problem z przestrzeganiem prawa o ruchu drogowym przez wielu zmotoryzowanych, nielegalne spalanie śmieci na okolicznych działkach, a także bezdomni koczujący na klatkach schodowych.

Nie zabrakło przedstawicieli gdańskiej policji. Z mieszkańcami spotkał się podinsp. Waldemar Szulc – I zastępca komendanta miejskiego policji w Gdańsku, podinsp. Stanisław Grobelki – komendant Komisariatu V Policji w Gdańsku  oraz mundurowi z komendy miejskiej i komisariatu na Przymorzu, do których mieszkańcy zwracali się z nurtującymi problemami z zakresu bezpieczeństwa.

Było to już 43 tego typu spotkanie w ramach projektu „Mój dom, moja dzielnica, moje miasto”, które odbywają się regularnie od 2007 roku.

(tg)

Spółdzielnia walczy do końca

 
wieżowiec
Dariusz Petrowski: „Walczymy do końca, konsekwentnie”…                   Fot. t

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku 23 stycznia oddalił skargę mieszkańców protestujących przeciw budowie 17-piętrowego wieżowca na rogu ul. Pomorskiej i Gospody. Spółdzielnia Mieszkaniowa, działając w ich imieniu zdecydowała właśnie o złożeniu kasacji wyroku do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Skargę w imieniu mieszkańców protestujących przeciwko budowie wieżowca na Żabiance złożyła Spółdzielnia Mieszkaniowa Żabianka, reprezentowana przez mec. Bartłomieja Owczarka. Skarga dotyczyła uchwały Rady Miasta Gdańska z 21 maja 2012 roku w przedmiocie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Wyrok WSA w Gdańsku zaskoczył publiczność. Sąd uznał, że skarga mieszkańców nie zasługuje na uwzględnienie.

– To oznacza, że sformułowane przez nas zarzuty nie zasługują na uwzględnienie. Dlaczego? To znajdzie się w uzasadnieniu wyroku, na jego sporządzenie sąd ma 30 dni – tłumaczył Bartłomiej Owczarek, adwokat reprezentujący spółdzielnię mieszkaniową Żabianka.

Skarga jaką mieszkańcy tej dzielnicy wnieśli do WSA mówi, że uchwała o przyjęciu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego powstała z błędami proceduralnymi.

– Uchwalony plan jest sprzeczny z warunkami studium, które traktuje rejon ul. Wejhera i Żabiankę jako tereny już ukształtowane, z określonym ładem przestrzennym, w który nie powinno się już ingerować – wyjaśniał Bartłomiej Owczarek. – Poza tym w planie zabrakło określenia minimalnej intensywności zabudowy, nie ustalono też stawki procentowej dotyczącej ewentualnego wzrostu wartości nieruchomości na terenie objętym planem.

To nie wszystko. W piśmie do WSA znalazł się jeszcze punkt mówiący o zbyt małej liczbie miejsc parkingowych oraz o braku ‚dokonania badań i pomiarów w zakresie natężenia hałasu, wibracji oraz ruchu pojazdów mechanicznych w oparciu o aktualne dane’.

– Badania, na które się powoływano przy realizacji planu, pochodzą z lat 2004-2006 i 2007, czyli z okresu przed otwarciem Ergo Areny – podkreśla adwokat. – Nie uwzględniały one znacznego przyrostu natężenia ruchu związanego zarówno z otwarciem hali, jak i przedłużenie ul. Gospody do ul. Łokietka w Sopocie i stworzenie w ten sposób alternatywnego wobec ul. Grunwaldzkiej szlaku komunikacyjnego łączącego Sopot z Gdańskiem.

Rada miasta przegłosowała projekt planu zagospodarowania przestrzennego, w którym znalazł się sporny 17-piętrowiec pod koniec maja 2012 r. Gdy wojewoda decyzję radnych zatwierdził, protestujący wynajęli adwokata. Ten zaczął od wezwania rady miasta do usunięcia naruszenia prawa, a gdy ci nie zareagowali, skierował skargę do WSA.

– Oczywiście, że walczymy dalej – powiedział nam Dariusz Petrowski, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Żabianka. – Kancelaria adwokacka reprezentująca nam w tej sprawie zapoznała się z pisemnym uzasadnieniem wyroku WSA i po dogłębnej analizie sprawy zdecydowaliśmy się skierować sprawę do NSA w Warszawie. Zdaniem prawników sąd w wielu aspektach dość dowolnie  dokonał ustaleń, pomijając istotne dla rozstrzygnięcia sporu aspekty. W interesie nas wszystkich jest walczyć w tej sprawie do końca. Nie możemy się już wycofać…
Protesty przeciw budowie 17-piętrowca, który ma stanąć na miejscu obecnego parterowego pawilonu obecnej Biedronki, trwają od 2009 r. Mieszkańcy zgłosili do planu 406 negatywnych opinii, wszystkie zostały odrzucone.

– Rozumiemy, że miasto powinno się rozwijać, nie jesteśmy przeciwni każdej inwestycji. Ale zaraz 17-piętrowiec? Na Żabiance nie ma ani jednego budynku tej wysokości. Proponowaliśmy, żeby zmienić plan i by na miejscu dzisiejszej Biedronki nadal był sklep, jakieś usługi, dużo zieleni. A jeśli już koniecznie mieszkaniówka, to jakieś 4-6 pięter, tak żeby nie przytłoczyć otoczenia – tłumaczyła Małgorzata Szymańska z Zarządu Osiedla Żabianka. – Protestujący mieszkańcy podkreślają, że nowy budynek zacieni mieszkania w bloku przy ul. Gospody 6 i zasłoni w nich widok na morze. Bloków nie można jak klocków w nieskończoność dopychać.
(tg)

Ruszyła budowa kolei metropolitalnej

Za dwa lata kolej jeździć będzie przez Morenę

Ruszyła budowa kolei metropolitalnej

Podpisano umowę na budowę Pomorskiej Kolei Metropolitalnej – linii kolejowej, która połączy Gdańsk i Gdynię z lotniskiem w Rębiechowie, oraz ułatwi dojazd do Trójmiasta od strony Kaszub. Będzie kosztować 760 mln zł i powstanie w dwa lata.

W Sali Herbowej Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego władze województwa i spółki Pomorska Kolej Metropolitalna podpisały z konsorcjum firm Budimex i Ferrovial umowę na budowę 18-kilometrowej, dwutorowej i niezelektryfikowanej linii kolejowej łączącej Wrzeszcz z Osową, z ośmioma stacjami, w tym przy porcie lotniczym w Rębiechowie.

– Jesteśmy szczęśliwi, że udało nam się zakończyć pracę nad częścią formalną inwestycji. To epokowa inwestycja nie tylko dla Trójmiasta, ale dla całego województwa. Skorzystają na niej setki tysięcy mieszkańców Pomorza – powiedział tuż przed podpisaniem umowy Mieczysław Struk.

Władze spółki PKM i wykonawca na razie nie wskazują terminu rozpoczęcia prac na budowie.

Wykonawca nie daje dużych szans na szybsze oddanie linii do użytku. – Mamy trochę mniej niż dwa lata, z realizacją musimy uporać się do 30 kwietnia 2015 r. Prace nie ruszą za kilka dni, w pierwszej kolejności musimy przejść przez proces uzgodnień z inwestorem w zakresie procesu inwestycyjnego. Postaramy się budować kolej z jak najmniejszą uciążliwością dla mieszkańców – zastrzega Dariusz Blocher, prezes Budimexu.

Przypominamy drogę władz samorządu województwa i urzędników do chwili podpisania umowy z wykonawcą Pomorskiej Kolei Metropolitalnej.

Od pierwszej poważnej deklaracji budowy Pomorskiej Kolej Metropolitalnej między Wrzeszczem a Osową, wypowiedzianej przez władze województwa pomorskiego, upłynęło pięć lat. W lutym 2008 r. marszałek Jan Kozłowski, prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, prezydent Sopotu Jacek Karnowski, wiceprezydent Gdyni Marek Stępa i wicemarszałek województwa Mieczysław Struk wysłali list do ówczesnego Ministra Infrastruktury i Ministra Rozwoju Regionalnego w sprawie wpisania budowy PKM do unijnego programu Infrastruktura i Środowisko.

Prace nad dokumentacją nabrały tempa. W październiku 2008 r. marszałek województwa podpisał z firmą IVV Gmbh umowę na opracowanie studium wykonalności. Dokument był gotowy pół roku później, wytyczono w nim przebieg linii PKM.

Dokumentacja kolejowego przedsięwzięcia pierwotnie była realizowana z myślą o organizacji Euro 2012 w Gdańsku. Czas jednak pokazał, że trudno będzie zbudować kolej do chwili przyjazdu pierwszych kibiców. Co ciekawe kolejowa inwestycja wciąż jest realizowana w trybie specustawy o przygotowaniu finałowego turnieju Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej UEFA – nie przeszkadza temu fakt, że zaraz minie rok od tego wydarzenia.

2009 i początek 2010 r. to czas dyskusji nad tym jak ma przebiegać i wyglądać PKM. Wśród opcji budowy linii było wykonanie: jednego toru dla spalinowych pociągów, dwóch torów dla dwusystemowego tramwaju i jednocześnie pociągu (w okolicach Brętowa), a także dwutorowej linii zelektryfikowanej. Ostatecznie wybrano trzecią opcję, choć na nią nie chciał się zgodzić Gdańsk, bowiem linia zabrałaby miejsce pod tramwaj.

Warto zaznaczyć, że tuż przed otwarciem linii w Gdańsku, ma być gotowa też stacja PKM Gdynia Karwiny. Będzie to węzeł przesiadkowy dla osób zmierzających do i z centrum Gdyni. Obecnie jest gotowa koncepcja dla tego przedsięwzięcia. Budowę stacji zleci spółka PKM, a dojazd ma zorganizować miasto Gdynia.

Budowa Pomorskiej Kolei Metropolitalnej (w tym m.in. wykup terenów, projekt, wycinka zieleni) kosztować ma ok. 760 mln zł (netto), z czego ok. 500 mln zł pochodzić będzie z unijnego dofinansowania. Lwią część, bo 716 mln, pochłonie wykonawca – konsorcjum: Budimex i Ferrovial. Dzięki PKM zarówno z Gdańska, jak i z Gdyni można będzie dojechać pociągiem do portu lotniczego w niecałe 25 minut. Oddanie do użytku całej nowej linii PKM planowane jest w połowie 2015 roku.

(t)


Gwiazda wciąż w zainteresowaniu


Spotkanie z Andrzejem Gwiazdą spotkało się z dużym zainteresowaniem mieszkańców… Fot. t

W Filii 26 Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej na Żabiance 27 września odbyło spotkanie z Andrzejem Gwiazdą i jego żoną Joanną. Na spotkanie z legendą „Solidarności” przybyło wielu mieszkańców tego osiedla.
– Przyznam, że pamiętając zabieganego, mocno zarośniętego Pana Andrzeja Gwiazdę przemykającego ulicami naszego osiedla, zostałam zaskoczona tym spotkaniem – mówi Małgorzata Szymańska, przewodnicząca Zarządu Rady Osiedla Żabianka. – Zjawił się elegancki, schludnie wyglądający starszy Pan, niezwykle skromny, z dużym poczuciem humoru, wręcz zakłopotany okazywanym mu zainteresowaniem. Jego wypowiedzi były bardzo stonowane, a oceny bardzo wyważone.
Na wstępie Andrzej Gwiazda powiedział kilka słów o katastrofie smoleńskiej, a następnie o swoich przeżyciach w czasie działalności pozycyjnej. O oskarżeniach i przetrzymywaniu w aresztach za działalność opozycyjną w PRLu. Za działalność na rzecz przemian demokratycznych i wolnej Polski w 2006 r. został odznaczony Orderem Orła Białego. Opowiedział także o czasach po stanie wojennym i swoich spostrzeżeniach i przemyśleniach na temat przemian ustrojowych w kraju. Na zakończenie spotkania nie zabrakło pytań dotyczących Lecha Wałęsy, zmian ustrojowych oraz jakim echem odbiły się te wydarzenia w innych krajach.
(t)

Oszczędniej, sprawniej…


Dariusz Petrowski: „Zaoszczędziliśmy 600 tys. zł”…Fot. t

Od sierpnia obsługę zasobów Żabianki wykonuje zamiast pracowników spółdzielni firma zewnętrzna. Mieli w niej uzyskać zatrudnienie zwolnieni pracownicy spółdzielni, ale, jak twierdzi prezes Żabianki – nie chcieli. Najważniejsze było dla Żabianki opanowanie kosztów spółdzielni i przygotowanie się na brzemię kryzysu.
– Nasze koncepcje są długofalowe a ich zasadniczym celem było przeprowadzenie takich działań, aby efektem kryzysu nie było sięganie do portfeli mieszkańców – mówi Dariusz Petrowski, prezes zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej Żabianka. – Założyliśmy, że zrobimy wszystko, aby czynsz nie ulegał podwyższeniu w tych składnikach, które są zależne od spółdzielni. Nie mamy jedynie wpływu na koszty innych dostawców. Przedłożyliśmy Radzie Nadzorczej projekt planu finansowego na rok 2014. Tak niestety to funkcjonuje w spółdzielniach, że mamy wrzesień, a my musimy do końca września mieć plany zatwierdzone, gdyż mieszkańcy muszą otrzymać do końca tego miesiąca ewentualnie nowe wymiary czynszów obowiązujących od 1 stycznia. Musi być zachowane trzymiesięczne wyprzedzenie. Trudno buduje się plan w połowie roku na podstawie analizy, gdzie jeszcze nie wiemy, co się do końca roku wydarzy. Elastyczność planu polega na tym, że jeżeli zaistnieją jakieś okoliczności, to w rozsądny sposób będzie trzeba dokonać przesunięć środków.
Petrowski twierdzi, że Żabiance od 2004 roku udaje się szczęśliwie osiągać dodatki wynik i nigdy nie brakowało pieniędzy.
– Zatem oszczędzania, oszczędzanie i jeszcze raz oszczędzanie, ale nie kosztem dekapitalizacji naszych zasobów – dodaje. – Zabezpieczyć trzeba żeby stan ich się poprawiał, a jednocześnie wprowadzać wszelkie możliwe oszczędności, aby czynsze nie rosły, lecz się ustabilizowały.
Toteż reorganizacja spółdzielni planowana była od dawna, ale nastąpiła w sytuacji, kiedy wystąpiły ku temu najlepsze warunki. Wiadomo, że koszty reorganizacji ponoszą mieszkańcy. Obowiązuje nas kodeks pracy, gdy zwalnialiśmy pracowników, musieliśmy pracownikom wypłacić wszystkie należności. Tymczasem coś w zamian. Spółdzielnia zaoszczędziła na reorganizacji 600 tys. zł. – Ta wartość nie była rzucona na wiatr, lecz wynika z precyzyjnych wyliczeń – tłumaczy Petrowski.
Trudno pokusić się o ocenę, na ile świadczenia na rzecz mieszkańców usług przed zewnętrzny podmiot zdaje egzamin. Nie ma, jak dotąd podstaw, tak uważa zarząd spółdzielni, by oceniać źle. Trzeba brać pod uwagę, że atmosfera, która towarzyszyła początkom reorganizacji w jakiś sposób dotknęła wyłonioną do obsługi zasobów spółdzielni firmę. Prezes Petrowski mówi wprost, że rzucano im kłody pod nogi. Start był bardzo trudny. Obecnie w firmie trwa selekcja wyłonienia najlepszych do tych zadań.
– Rynek pracy jest taki, że mamy bezrobocie, a jednocześnie szacunku do pracy nie ma – dodaje prezes Petrowski. – Dlatego w wyniku selekcji powstanie zorganizowana, najlepsza grupa zajmująca się obsługą.
Firma zajmuje się pełnym zakresem sprzątania obiektów spółdzielni i terenów zewnętrznych, łącznie z koszeniem, konserwacją zieleni, ale bez obcinki drzew, bo do tego trzeba specjalistów. W spółdzielni pozostało praktycznie samo administrowanie, dalsze cięcia etatów byłoby zdaniem Petrowskiego, niebezpieczne.
(t)

Odebrali Grand Prix

Członkowie rady oglądają otrzymany certyfikat… Fot. tg

Podczas posiedzenia Rady Nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej Żabianka jej przewodniczący Andrzej Kupidura i wiceprezes zarządu spółdzielni Mieczysław Jabłoński uroczyście odebrali certyfikat „Dobra Spółdzielnia Grand Prix” potwierdzający zdobycie grand prix Dobra Spółdzielnia 2013 w kategorii spółdzielnia do 250 tysięcy metrów kwadratowych. To kolejny laur dla Żabianki.
To kolejne prestiżowe wyróżnienie Żabianki. Buduje prestiż i markę firmy. Właściwie co rusz bierze udział w różnych rankingach organizowanych przez firmy, które zajmują się oceną działalności gospodarczej w kategorii spółdzielczość. Bierze w nich udział na zasadzie przekazywania informacji i dzielenia się swoimi doświadczeniami.
Otrzymali już „Symbol polskiej Spółdzielni Mieszkaniowej 2012”, poza tym dostali tytuł „Dobra Spółdzielnia 2013”. Ostatnia nagroda to ocena dłuższego czasookresu, w którym wszyscy laureaci programu „Dobra Spółdzielnia” byli brani pod uwagę i Żabianka w kategorii SM do 250 tys. m. kw. powierzchni użytkowej lokali mieszkalnych otrzymała właśnie „Grand Prix”.
– To poważne wyróżnienie – mówił przewodniczący Rady Nadzorczej Andrzej Kupidura, cieszymy się i zapewniamy, że to dla nas także ogromne zobowiązanie, mobilizujące nas do coraz to lepszej pracy na rzecz naszych mieszkańców.
(tg)

Pobojowisko po wystawkach


Drobne pozostałości po wystawkach walały się na chodnikach     (fot. kod)

Jesienna wystawka była znakomitą okazją do pozbycia się zalegających w piwnicy resztek starych mebli, zepsutych części komputerów, czy niepotrzebnej armatury. Jednak po zbiórce takich przedmiotów z naszych ulic pozostało jeszcze mnóstwo śmieci.
Zorganizowana przez miasto wystawka była okazją do pozbycia się problemu z tzw. odpadami wielkogabarytowymi. Zbiórka dotyczyła mebli, armatury sanitarnej, sprzętu RTV i AGD, elementów stolarki budowlanej (np. starych okien, czy drzwi). Wystarczyło przewietrzyć piwnice i stryszki oraz bezpłatnie pozbyć się starej kanapy, lodówki czy meblościanki.
Brak kultury
Wielki Kack, Karwiny oraz Dąbrowa i Dąbrówka także zostały ujęte w harmonogramie wystawek . Samochody do zbiórki tego rodzaju śmieci pojawiły się u nas 5 października. Specjalistyczne pojazdy odjechały, a gdzieniegdzie zamiast porządku został bałagan.
– Przeszłam się po wystawkach ulicami naszej dzielnicy – mówi zirytowana mieszkanka Fikakowa. – I to co zobaczyłam, nieco mnie zaskoczyło. Duże przedmioty zniknęły, ale różne drobiazgi, np. torby foliowe, worki, czy tekturowe kartony długo walały się po chodnikach. Pomijam już fakt, że niektórzy mieszkańcy wykazali się całkowitym brakiem kultury i odpowiedzialności, bo wystawili swoje śmieci po terminie, więc potem odpady długo jeszcze straszyły przy altankach śmietnikowych.
Lodówka na ścieżce?
Urzędnicy informowali wcześniej, że zasady odbioru odpadów były takie same, jak w dotychczasowych edycjach wystawek. Mieszkańcy poszczególnych dzielnic mieli wystawić odpady w sobotę do godziny 12.00 przy pergoli śmietnikowej, przed własną posesją lub na chodniku przy krawężniku.
– Zbierane były wyłącznie odpady wielkogabarytowe, pochodzące z gospodarstw domowych takie, jak: meble, sprzęt elektryczny i elektroniczny, armatura sanitarna, okna, drzwi, dywany, opony itp. – dowiedzieliśmy się w biurze prasowym gdyńskiego magistratu.
Przy czym urzędnicy wyraźnie apelowali do mieszkańców, aby ci nie wystawiali odpadów zmieszanych i niebezpiecznych. Prosili też o niewystawianie odpadów wielkogabarytowych na ulicach i drogach rowerowych.
Śmiecenie pod karą
Wystawianie innych przedmiotów oraz takich śmieci, które nie były objęte wystawką, jest traktowane jako zaśmiecanie miasta i jako takie podlega karze. Tym bardziej dziwi fakt, że nie wszyscy zastosowali się do reguł. Zwłaszcza, że po wprowadzeniu „reformy śmieciowej” pojemniki na odpady zmieszane oraz segregowane stoją dosłownie na każdym kroku… Sanipor wywozi odpadki, pod warunkiem, że trafiają one do pojemników, a nie na chodnik, czy ulicę.

(kod)

Z klasyką za pan brat


Koncerty muzyki poważnej odbywają się cyklicznie w zabytkowym kościele
(fot. RD Wielkie Kack)

Bach, Brahms i Puccini to tylko niektórzy kompozytorzy, których dzieł można było posłuchać w kościele p. w. św. Wawrzyńca. Koncert muzyki poważnej, który wykonała Gdyńska Orkiestra Symfoniczna, odbył się z inicjatywy Rady Dzielnicy Wielki Kack.
Śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że kacki kościół to nie tylko obiekt sakralny, ale także prawdziwa „świątynia kultury”. Jej ściany cyklicznie stają się scenerią ciekawych wydarzeń kulturalnych „z wyższej półki”.
Na poważną nutę
Tym razem Rada Dzielnicy Wielki Kack zaprosiła wszystkich mieszkańców na uroczysty koncert muzyki poważnej w wykonaniu przedstawicieli Gdyńskiej Orkiestry Symfonicznej pod dyrekcją Rafała Kłoczko.
– Po ubiegłorocznym koncercie zatytułowanym „Radość życia”, który zakończył się pełnym sukcesem, Komisja Kultury Rady Dzielnicy Wielki Kack postanowiła zająć się przygotowaniem podobnej imprezy – informuje Ewa Bajon, radna dzielnicy. – Dzięki uprzejmości ks. prałata Ryszarda Kwiatka, proboszcza z kościoła p. w. św. Wawrzyńca, koncert ponownie odbył się w kościele. Zaprosiliśmy Gdyńską Orkiestrę Symfoniczną pod dyrekcją Rafała Kłoczko. Temat tegorocznego muzykowania brzmiał „Cud istnienia”, a mottem koncertu były słowa z 104 Psalmu, wychwalającego wszelkie stworzenie.
Zespół muzyków przygotował repertuar, na który składały się utwory Bacha, Haydna, Pachelbela, Pucciniego, Griega i innych. Zaproszono także solistkę – sopranistkę Karolinę Karcz. W dniu koncertu okazało się, że choroba pokrzyżowała jej plany i nie pozwoliła na występ. Jednak zastąpiła ją inna młoda śpiewaczka – Monika Cichocka.
Owacje na stojąco
– Na przygotowaną imprezę przybyło wielu mieszkańców naszej dzielnicy, a gromkie brawa świadczyły o tym, że artyści potrafili zainteresować słuchaczy światem dźwięków i zagrać dobry koncert – dodaje Ewa Bajon. – Odbiór wykonanych utworów był bardzo entuzjastyczny, a owacje na stojąco zmotywowały muzyków do zagrania utworu na bis.
Trzeba przyznać, że tego rodzaju koncerty są przysłowiowym „strzałem w dziesiątkę”. To bowiem nie pierwsze muzyczne wydarzenie w kackiej świątyni. Wcześniej odbywały się tu m. in. koncerty chórów i orkiestr dętych. Zabytkowe mury kościoła nie tylko sprzyjają doskonałym wrażeniom akustycznym, ale także tworzą wyjątkowy klimat kulturalnych imprez. Przypomnijmy, że jeden z poprzednich koncertów muzyki poważnej został przygotowany w ramach przedsięwzięcia „Dźwięk i barwa w Wielkim Kacku”. Motywem przewodnim i mottem była „Radość życia”. Do udziału zostali zaproszeni wszyscy chętni melomani, a wstęp na wydarzenie był – jak zwykle przy tego rodzaju imprezach przygotowywanych z inicjatywy RD – wolny.
Niepotrzebne wątpliwości
Dodajmy, że wówczas, na samym początku przedsięwzięciu towarzyszyły liczne wątpliwości. Nawet sami pomysłodawcy zastanawiali się, czy na koncert muzyki klasycznej mieszkańcy chętnie przyjdą, czy też ławki będą świeciły pustkami. Jednak wbrew obawom organizatorów, na miejsce przybyło wtedy bardzo wielu słuchaczy. Kościelne ławki były wypełnione po brzegi, a miłośnicy muzyki i malarstwa nagradzali wszystko gromkimi brawami. Były nawet owacje na stojąco, które oczywiście zmotywowały muzyków do zagrania na koniec utworu bisowego. Można śmiało powiedzieć, że publiczność wychodziła z kościoła bardzo zadowolona, podobnie jak członkowie Rady Dzielnicy, bowiem była to kolejna impreza zakończona pełnym sukcesem. Po koncercie przeważały komentarze, że tym razem w Wielkim Kacku zwyciężyła kultura wysoka, a na terenie dzielnicy nie brakuje miłośników dobrej muzyki. Stąd kolejne tego typu przedsięwzięcia, jak właśnie niedawny, październikowy koncert.
(kod)

Ach, ta przebudowa…


Zakres prac jest olbrzymi i wymaga całkowitej zmiany organizacji ruchu     (fot. kod)

Na korki spowodowane kompleksową przebudową ul. Gryfa Pomorskiego skarżą się kierowcy z Fikakowa. W tej sytuacji doraźnie ma pomóc tymczasowa sygnalizacja świetlna.
Remont rozpoczął się we wrześniu i organizacja ruchu drogowego w okolicy dosłownie „stanęła na głowie”. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Po zakończeniu robót jakość życia na Fikakowie wyraźnie się poprawi, przynajmniej jeśli chodzi o infrastrukturę drogową.
W jednym kierunku
Cała inwestycja to olbrzymie przedsięwzięcie, zarówno pod względem zakresu robót, jak i kosztu. Prace będą kosztowały ok. 2,8 mln zł i są wykonywane na zlecenie gdyńskiego Zarządu Dróg i Zieleni. W planach jest nie tylko nowa nawierzchnia, czy chodniki, ale także uda się przygotować wszystko pod budowę ewentualnej trakcji trolejbusowej, czyli nowe przystanki i zatoczki dla pojazdów komunikacji miejskiej. Jest to duża inwestycja i obejmuje newralgiczny dla Wielkiego Kacka punkt, bowiem ul. Gryfa Pomorskiego jest jedną z głównych ulic Fikakowa. Teraz centrum tej części dzielnicy zyska zupełnie nowy wizerunek, a prace mają potrwać mniej więcej do końca listopada. Oczywiście, wiąże się to ze zmianą organizacji ruchu. Na Fikakowo można wjechać od ul. Chwaszczyńskiej w okolicy Lidla, jednak zjazd odbywa się tylko w jednym kierunku, ulicą Górniczą. Z tego powodu powstał drogowy galimatias, bowiem utrudnienia okazały się naprawdę spore.
Policja nie dała rady
Zarząd Dróg i Zieleni w Gdyni poinformował wprawdzie, że z uwagi na remont ul. Gryfa Pomorskiego jest wprowadzona tymczasowa zmiana organizacji ruchu w tym rejonie. Jednak wielu kierowców nie może się przyzwyczaić.
– Na czas robót na tej ulicy obowiązuje jeden kierunek ruchu z wjazdem od ul. Chwaszczyńskiej – czytamy w komunikacie ZDiZ. – Roboty będą prowadzone przy połówkowym zajęciu jezdni. Objazd na ul. Chwaszczyńską będzie odbywał się ul. Górniczą. W porannych godzinach szczytu ruchem na skrzyżowaniu ulic Chwaszczyńskiej i Górniczej będzie kierować policja w celu udrożnienia wyjazdu z ul. Górniczej. Przepraszamy za utrudnienia i prosimy kierujących o dostosowanie się do zmienionej tymczasowo organizacji ruchu.
Okazało się jednak, że policja nie wystarczy do usprawnienia ruchu, by odbywał się on w sposób płynny.
Światła znikną
Na skrzyżowaniu ulic Górniczej i Chwaszczyńskiej stanęła tymczasowa sygnalizacja świetlna. Czy pomysł się sprawdzi i nowe rozwiązanie będzie lepsze niż funkcjonariusze kierujący ruchem? To się okaże. Obecnie niektórzy zmotoryzowani mieszkańcy narzekają, że światła świeca zarówno w nocy, jak i w weekendy, co ich zdaniem nie jest konieczne. Na wprowadzenie korekt jest już jednak za późno i nie ma możliwości przeprogramowania całej instalacji.
Na razie wiadomo jednak, że sygnalizacja na ul. Górniczej jest to rozwiązanie doraźne. A urzędnicy ZDiZ zapowiadają, że dodatkowe światła znikną po udostępnieniu obydwu pasów ul. Gryfa Pomorskiego dla ruchu, co nastąpi prawdopodobnie wraz z początkiem listopada. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, a pogoda dopisze, to na Wszystkich Świętych ruch będzie się odbywał płynnie i bez zatorów.
(kod)

Młodzi Orfeusze


Mali artyści godnie reprezentowali Gdynię za granicą        (fot. gdynia.pl)

Dobrze znane nie tylko mieszkańcom Dąbrowy dziecięco-młodzieżowe zespoły „Wiercipięty” i „Luz” zostały uznane za najlepsze na festiwalu „Orfeo in Italia 2013” w Wenecji!
Udział gdyńskich zespołów na włoskim festiwalu był nagrodą za zdobycie nagród na 34 Międzynarodowym Festiwalu Piosenki w Koninie. Przypomnijmy, że droga na szczyt była długa. Ogólnopolskie eliminacje dzieci śpiewających do Międzynarodowego Dziecięcego Festiwalu Piosenki i Tańca w Koninie odbyły się bowiem już w marcu. Następnie zespoły „Luz” i „Wiercipęty” zostały docenione przez jurorów i reprezentowały nasze miasto w międzynarodowym konkursie.
W międzynarodowym towarzystwie
– To ogromne wyróżnienie dla tych młodych pasjonatów i motywacja do dalszej ciężkiej, ale w pełni satysfakcjonującej pracy – podkreśliła Elżbieta Cupiał, opiekunka młodych talentów.
Nominację do udziału w tym najbardziej prestiżowym konkursie dla młodych wokalistów w Europie otrzymał 13-letni Maciej Guć, który kształci swoje zdolności wokalne w ZS nr 14 na Dąbrowie w ramach projektu „Gdynia po godzinach”. Taką nominację otrzymał również zespół wokalny „Wiercipięty” z ZS nr 14 oraz zespół „Luz” (również z ZS nr 14).
VI Międzynarodowy Festiwal Piosenki i Tańca „Orfeo in Italia 2013” odbywał się w dniach 9 – 15 września 2013 w kurorcie nadmorskim Lido di Jesolo, niedaleko Wenecji. Wzięły w nim udział soliści, zespoły, orkiestry, formacje taneczne z 19 krajów (takich, jak Belgia, Białoruś, Bułgaria, Gruzja, Niemcy, Włochy, Kazachstan, Łotwa, Litwa, Mołdawia, Polska, Wielka Brytania, Rumunia, Rosja, Szwecja, Turcja, Ukraina, Węgry, Uzbekistan). Uczestnicy konkursu oceniani byli przez komisję, złożoną z wybitnych europejskich ekspertów, która brała pod uwagę m. in. oryginalność występu i interpretację.
Pasmo sukcesów
Obydwa gdyńskie zespoły podbiły serca włoskiej publiczności i wygrały VI Międzynarodowy Festiwal Piosenki i Tańca „Orfeo in Italia 2013”. Znakomicie wypadli także soliści. Maciej Guć zajął trzecie miejsce w kategorii do lat 13, zaś Aleksandra Golec – w kategorii do lat 16. Ww Włoszech wystąpiła także 7-letnia Gabrysia Borys, dla której był to debiut na międzynarodowym festiwalu.
Zespół „Wiercipięty”, który zajął pierwsze miejsce w kategorii do lat 13, wystąpił w składzie: Emilka Hawrot, Basia Borys, Zbyszek Borek, Natalia Sikora, Dominika Glura. „Luz” wygrał w kategorii do lat 16. Grupa wystąpiła w składzie: Aleksandra Golec, Agnieszka Kozyra, Dominika Poręba, Weronika Grądzka, Maciej Guć.
Przypomnijmy, że to nie pierwsze imponujące osiągnięcie młodych wokalistów. Nie lada sukces – i to na skalę kraju – odniosły wcześniej dzieci z Zespołu Szkół nr 14 w V Ogólnopolskim Konkursie Wokalnym Kolęd i Pastorałek „Nad Światem Cicha Noc”. Zgarnęli wszystko, co tylko było do wygrania i zajęli wszystkie miejsca na podium! Pierwsze miejsce w kategorii zespołów wokalnych klas IV-VI szkół podstawowych zdobył zespół „Wiercipięty” z ZS nr 14, trzecie miejsce w kategorii zespołów wokalnych klas gimnazjalnych zdobył zespół „Luz” z ZS nr 14, zaś drugie miejsce (pierwszego nie przyznano) w kategorii zespołów szkół ponadgimnazjalnych zdobył zespół „To i Owo”, działający oczywiście przy ZS nr 14. Ponadto wyróżnienie w kategorii klas IV-VI szkół podstawowych otrzymał Maciej Guć.
Bez wsparcia ani rusz
Trzeba dodać, że wszyscy ci młodzi artyści uczęszczają na zajęcia wokalne prowadzone przez Elżbietę Cupiał, m. in. w ramach projektu „Gdynia po godzinach”, które odbywają się w ZS nr 14. Nie bez znaczenia dla możliwości rozwoju młodych talentów jest także wsparcie finansowe uzyskane przez Radę Dzielnicy Dąbrowa w konkursach organizowanych przez gdyński samorząd „Gdynia po godzinach” i przeznaczone właśnie na ten cel.

(kod)