Bezdomny na Marusarzówny

O sprawie bezdomnego mieszkającego w bloku na Marusarzówny pisaliśmy już w marcu, wcześniej tematem zainteresowało się Radio Gdańsk, które zamieściło obszerny artykuł o problemach mieszkańców bloku. Minęły 2 miesiące i sprawa (przynajmniej do momentu oddania gazety do druku) nie ruszyła z miejsca.
Bezdomny nadal mieszka na klatce, a bezradni mieszkańcy zwracają się o pomoc gdzie tylko mogą, niestety nikt im nie pomaga lub też nie jest w stanie pomóc.
O dzikim lokatorze powiadomiono w pierwszej kolejności spółdzielnię, która wysyła pisma do mieszkańców o tym ,że zawiadomiła Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Gdańsku i Towarzystwo św Brata Alberta.
I na tym pomoc administracji się konczy – mówią lokatorzy budynku przy Marusarzówny – ten pan dalej tu koczuje, a my jesteśmy coraz bardziej bezsilni – twierdzą.
Pismo odpowiadające mieszkańcom wisi dumnie na na tablicy ogłoszeń, a mężczyzna nadal mieszka na schodach, chociaż przez zamieszanie jakie towarzyszy jego pobytowi i zainteresowanie mediów narzeka na brak spokoju.
Czekam aż skończą się tu te pielgrzymki bym mógł spokojnie się wyspać skarży się pan Sławek
Czekają też mieszkańcy, aby sytuacja wróciła do normy i klatka schodowa służyła do tego do czego została zbudowana
Lokatorzy obawiają się bezdomnego, szczególnie boją się o swoje dzieci wracające ze szkoły. Strach potęguje świadomość, że praktycznie nik nie wie kim jest ten mążczyzna. Nikt też nie wie jak dostaje się na klatkę schodową.
Sprawa wielokrotnie była zgłaszana na Policję, która za kazdym razem sprawdza zgłoszenie oraz przeprowadza czynnosci sprawdzające. – Nie ma znamion przestepstwa dlatego mamy związane ręce – twierdzą funkcjonariusze.To spółdzielnia musi zabezpieczyć klatki schodowe. Jeśli tego nie robi sprawa nadaje się do Zespołu zarządców spółdzielni w Warszawie. I tam pewnie trafi.
Jak pisze Radio Gdańsk na bezdomnego lokatora, którego nikt nie chce za sąsiada, nie ma sposobu. Straż miejska czy policja mogą go wyprosić, ale i tak wraca.
Być może ktoś wpuszcza go nieświadomie. Ktoś się lituje nad nim w imię źle pojętej solidarności, ktoś przekazuje kod do drzwi. Nie wiemy zastanawia się sąsiad z mieszkania np windy przy której siedzi nieznajomyy.
To są nasze przypuszczenia. Ale tak robić nie wolno- skarży się mieszkanka 7 piętra z klatk B.
Tylko dyscyplina wśród lokatorów może pomóc w pozbyciu się takiego lokatora klatki schodowej. Niewiele da zmiana kodu do domofonu skoro sąsiedzi i tak podają nowy numer
-Możemy taką osobę wyprowadzić z budynku, ale dopóki mieszkańcy będą otwierać bezdomnym drzwi albo przekazywać kod domofonu, efektu nie będzie – twierdzi Straż Miejska. Bez współpracy lokatorów nie da się niestety tej uciążliwej sytuacji zakończyć
Co na to spółdzielnia? nie ma sobie nic do zarzucenia, pisma wysłane gdzie tylko można było, lokatorzy zawiadomieni o wysłanych pismach tylko ten bezdomny … siedzi, mieszka, spi, a najgorsze jest to, że te wszystkie pisma nie robią na nim zadnego wrażenia. Sytuacji nie zmienia fakt, że klatka zgodnie z prawem powinna być zamknięta dla osób nie będących mieszkańcami bloku. Wprawdzie jest zamknięta, ale ktoś czasami ją otwiera, aby wejść lub wyjść i tu jest problem.

Jak ustaliło Radio Gdańsk mężczyzna ma na imię Sławek.Ale podawał też wolontariuszom inne imię. Pracował kiedyś ponoć jako mechanik. Jednak po 10 latach stracił pracę.
Ktoś spalił mu samochód. Nie dostał odszkodowania bo auto nie było ubezpieczone. Więcej mężczyzna nie chce opowiadać. Udało się ustalić ,że mężczyzna ma też rodziców którzy mieszkają w Gdańsku.
Jak twierdzą mieszkańcy mężczyzna powiedział im ,że gdzieś pracuje dorywczo. Na klatkę wraca zazwyczaj przed północą.
Po zgłoszeniu sprawy mediom sprawą młodego bezdomnego mężczyzny zajmuje się gdański Mopr,Straż Miejska i wszystkie służby porządkowe w mieście.
Niestety mężczyzna nie chce opuścić klatki dobrowolnie. Nie pomagają też rozmowy z psychologiem.
Prawo nie pozwala na usuwanie takich niepowołanych osób z klatki siłą. I koło się zamyka.
Mieszkańcom bloku przy ul. Marusarzówny pozostaje uzbroić się w cierpliwość, jedyną mozliwością przymuszenia spółdzielni do działania jest skarga na bezczynność Zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej LWSM Morena. Jednak sprawa sądowa, biorąc pod uwagę odwołania może ciągnąć się kilka lat, co niestety nie załatwi w tym czasie problemu. Wprawdzie wizerunek SM może trochę ucierpieć, ale kto z Zarządu przejmuje się tak prozaicznym problemem?
(a)

Utrudnienia dla kierowców

W środę, 23 maja, wprowadzono tymczasowąorganizacjię ruchu w związku z budową Nowej Bulońskiej Północnej, która wkracza w nowy etap. Inwestycja jest częścią opracowanego przez władze miasta Strategicznego Programu Rozwojowego dzielnicy Południe na lata 2014-2020.
– Nowa Bulońska Północna jest jedną z najważniejszych zadań inwestycyjnych w Gdańsku, które ma połączyć istniejącą ul. Bulońską z ulicą Jabłoniową. Inwestycja zakłada budowę linii tramwajowej, jezdni oraz ścieżki rowerowej wraz infrastrukturą towarzyszącą od skrzyżowania ulicy Bulońskiej z ulicą Myśliwską do skrzyżowania ulicy Jabłoniowej i Warszawskiej – mówi Włodzimierz Bartosiewicz, dyrektor naczelny Dyrekcji Rozbudowy Miasta Gdańska.
Umowa na realizację zadania została podpisana w połowie kwietnia. Przez pierwszy miesiąc prowadzone były prace związane z przygotowaniem terenu oraz m.in. dodatkowych tymczasowych pasów ruchu przy ul. Jabłoniowej w obrębie węzła z trasą WZ.
Po 23 maja budowa wkroczyła w kolejny etap, który spowoduje utrudnienia dla kierowców i pieszych.
– Wspólnie z Wykonawcą staraliśmy się tak opracować harmonogram prac, by jak najmniej wpłynąć na organizację ruchu. W tym celu prace podzielono na trzy etapy – wyjaśnia Jerzy Miotk, koordynator projektu z ramienia DRMG.
Prace w rejonie ul. Kartuskiej:
I etap – 23 maja – lipiec 2018 r.
– zamknięcie zachodniej nitki ul. Jabłoniowej (pod wiaduktem WZ) i poprowadzenie ruchu nitką wschodnią dwukierunkowo na skrzyżowaniu ulic Limbowej i Kartuskiej powstanie tymczasowe rondo
– odcinki od ul. Kartuskiej do tymczasowego ronda oraz ul. Limbowa będą dwukierunkowe
– objazd do obwodnicy z ul. Kartuskiej zalecany przez Jasień, ze względu na brak możliwości zjazdu na trasę WZ z kierunku od ul. Kartuskiej
Poniżej planowane etapy na najbliższe miesiące:
Prace w rejonie ul. Kartuskiej:
II etap – lipiec – sierpień 2018 r.
– zamkniecie dwóch nitek ulicy Jabłoniowej (Nowej Bulońskiej) od ulicy Kartuskiej do zjazdu z łącznicy Armii Krajowej od strony Żukowa
III etap – wrzesień – grudzień 2018 r.
– zamknięcie wschodniej nitki ulicy Jabłoniowej (Nowej Bulońskiej) i ul. Limbowej
– ruch odbywać się będzie nowo wybudowaną ul. Kartuską oraz udostępnionym skrzyżowaniem ul. Jabłoniowej (Nowej Bulońskiej) z Kartuską i zachodnią nitką ul. Nowej Bulońskiej
– ruch z zachodniej nitki ulicy Nowej Bulońskiej zostanie przekierowany na wschodnią nitkę ul. Nową Bulońską przy skrzyżowaniu Warszawska – Jabłoniowa
Prace w rejonie ul. Bulońskiej:
I etap – 24 maja – lipiec 2018 r.
– budowa ścieżek rowerowych oraz remont chodnika wzdłuż ul. Bulońskiej (istniejącej) na odcinku od ul. Rakoczego do ul. Myśliwskiej
– prace prowadzone będą sukcesywnie i nie będą generowały utrudnień w ruchu pojazdów
Informacje na bieżąco można uzyskać w Gdańskim Centrum Kontaktu: tel.: +48 52 44 500; e-mail: gck@gdansk.gda.pl.
Inwestycja jest częścią opracowanego przez władze miasta Strategicznego Programu Rozwojowego dzielnicy Południe na lata 2014-2020. Wykonawcą prac jest konsorcjum firm, którego liderem jest firma NDI S.A. z Sopotu. Koszt realizacji zadania to niemal 192 mln zł. Inwestycja dofinansowana jest z Funduszu Spójności w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na lata 2014 – 2020. Dofinansowanie unijne wynosi 58, 5 mln złotych.
Ulica Nowa Bulońska Północna będzie liczyć 2,7 km długości. Połączy ona istniejącą ul. Bulońską z ul. Jabłoniową. W ramach inwestycji powstanie dwutorowa linia tramwajowa (o długości 2,6 km), która swój początek będzie miała przy istniejącej linii tramwajowej na skrzyżowaniu ul. Bulońskiej i Myśliwskiej. Na trasie przetnie m.in. ulice Stolema i Kartuską, a kończyć się będzie na wysokości skrzyżowania z ul. Warszawską i Jabłoniową. Wzdłuż nowej ulicy zaplanowano cztery przystanki komunikacji miejskiej, oddalone od siebie średnio co pół kilometra. Przy okazji powstanie też ścieżka rowerowa z infrastrukturą towarzyszącą – od skrzyżowania ulicy Bulońskiej z ulicą Myśliwską do skrzyżowania ulicy Jabłoniowej i Warszawskiej.
Nowa Bulońska będzie jedną jezdnią dwupasową (ale zachowana zostanie rezerwa terenu pod budowę drugiej jezdni), dwukierunkową o szerokości siedmiu metrów, z jednostronnym chodnikiem. Skrzyżowanie ulicy Nowej Bulońskiej z Nową Politechniczną i Nową Wołkowyską zaprojektowane zostało w formie wyspy centralnej, a pozostałe skrzyżowania – jako skanalizowane. W ramach inwestycji powstanie też węzeł integracyjny tramwajowo – autobusowy tzw. „węzeł Ujeścisko” wraz z parkingiem dla samochodów osobowych i rowerów oraz węzeł przesiadkowy tramwajowo – autobusowy tzw. „węzeł Zabornia”. Poza tym zaplanowano budowę lub przebudowę odcinków ulic m.in.: Myśliwską, Nową Wołkowyską, Myśliwską Południową, Stolema, Kartuską, Limbową, łącznice węzła z ul. Armii Krajowej, Nową Warszawską i Nowa Jabłoniową. Na przystankach tramwajowych oraz na węźle integracyjnym „Ujeścisko” zbudowane zostaną zadaszone parkingi rowerowe
Przewidywany termin zakończenia prac to IV kwartał 2019 roku.

Stoisko w CH Morena

Trwa kolejna – szósta już – edycja Budżetu Obywatelskiego w Gdańsku. W każdą sobotę marca specjalne stoisko informacyjne pojawiło się w różnych gdańskich centrach handlowych. W sobotę, 10 marca, zawitało do Centrum Handlowego Morena.
Co chwilę po informację i ulotki zgłaszali się mieszkańcy różnych dzielnic, którzy do centrum handlowego przyszli akurat na zakupy. Podchodzili starsi mieszkańcy, ale też gimnazjaliści, którzy myślą o własnym dzielnicowym skateparku.
– Każdy mieszkaniec, który ma pomysł może do nas przyjść, może uzyskać informację. Może również złożyć projekt – wyjaśnia Sylwia Betlej z Wydziału Promocji i Komunikacji Społecznej Urzędu Miejskiego w Gdańsku, z którą na miejscu można wszystko skonsultować.
W w ramach Budżetu Obywatelskiego 2019 do rozdysponowania jest prawie 20 milionów złotych. Z tego 15,9 mln zł przeznaczonych ma być na realizację projektów dzielnicowych, zaś 3,9 mln na projekty ogólnomiejskie.

(a)

zdj. Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Wiecej mandatów na Morenie

Rada Miasta Gdańska przygotowuje się do jesiennych wyborów samorządowych. Na najbliższą sesję, 29 marca, trafi projekt uchwały w sprawie podziału miasta na okręgi wyborcze. Radni PO nie chcą zmian granic okręgów (obowiązywać mają te same, co przed czterema laty). Planują jednak zmiany w liczbach mandatów przyznawanych w danych dzielnicach: jeden z nich „przepłynie” z okręgu nr 5 do okręgu nr 3. Skąd taki pomysł?
W styczniu br. Parlament RP przyjął zmiany dotyczące ordynacji wyborczej. Jedna z nich zobowiązuje samorządy wszystkich szczebli do podjęcia decyzji, co do granic okręgów wyborczych. Samorządy mają czas na to do 1 kwietnia.
– Rada Miasta Gdańska nie może zrobić tego „sama z siebie”, musi mieć do tego ścisłą podstawę prawną – zaznacza Piotr Borawski, przewodniczący klubu Platformy Obywatelskiej w Radzie Miasta Gdańska. – Co warto zaznaczyć, poprzednio okręgi wyborcze były zmieniane w 2012 roku, a więc dwa lata przed wyborami samorządowymi. Teraz parlament i władze PiS zmuszają nas do tego na pół roku przed wyborami.
Radni klubu PO, po konsultacjach z prezydentem Gdańska, zdecydowali jednak, że nie będą zmieniać okręgów wyborczych. Pozostaną one w granicach w jakich były do tej pory, a więc w jakich wybierano radnych w 2014 r.
– Musimy jednak uwzględnić jedną zmianę. Wynika ona z migracji mieszkańców. Południowe dzielnice, takie jak Jasień czy Piecki-Migowo, bardzo się rozwijają, przybywa tu mieszkańców. Odwrotną sytuację obserwujemy z kolei w dzielnicach okręgu nr 5 obejmującego Zaspę i Przymorze, gdzie mieszkają w większości starsi ludzie. Tam mieszkańców jest, niestety, coraz mniej. W związku z tym uznaliśmy, że w okręgu Zaspa – Przymorze nie będzie sześciu radnych. Tam będziemy wybierać pięcioro przedstawicieli do RMG – wyjaśnia radny Piotr Borawski. – Ten jeden mandat „przepłynie” do okręgu nr 3, obejmującego Jasień, Piecki-Migowo, Siedlce, Suchanino, Wzgórze Mickiewicza i Aniołki. Tutaj będziemy wybierać sześcioro radnych (dotychczas było to pięcioro radnych – red.).
Jak tłumaczy szef klubu PO, przesunięcie tego mandatu pozwoli na zachowanie tzw. normy przedstawicielskiej, która wynosi w Gdańsku 12 tysięcy mieszkańców przypadających na jednego radnego
Radni PO apelują też do mieszkańców, zwłaszcza tych, którzy w ostatnich latach kupili mieszkania w Gdańsku, aby zapisywali się do rejestru wyborców.
– Zdarza się, że mieszkańcy korzystają z wielu usług naszego miasta, niektórzy zdecydowali się nawet płacić tutaj podatki, natomiast nie dopisali się do rejestru wyborców. Myślę, że warto wybrać swoich przedstawicieli w najbliższych wyborach samorządowych – zachęca radny Borawski.
Radny Borawski przyznaje, że już w ubiegłym roku pojawiały się głosy lokalnych ruchów miejskich, by zmienić okręgi wyborcze, aby były większe i było ich mniej.
– Pokazywaliśmy wówczas, że ze względu na brak podstawy prawnej nie możemy rozpocząć takiego procesu. Teraz mielibyśmy taką okazję, natomiast zaingerowało tutaj Prawo i Sprawiedliwość oraz ustawodawca. Mianowicie, do tej pory okręgi wyborcze do Rady Miasta Gdańska mogły liczyć od 5 do 10 przedstawicieli. Mogliśmy przyjąć więc postulat ruchów miejskich, by tych przedstawicieli było 10. Natomiast po styczniowych zmianach okręgi mogą liczyć od 5 do 8 przedstawicieli – zaznacza Borawski.
W jego ocenie termin – pół roku przed wyborami – nie jest dobrym momentem na zmianę granic okręgów wyborczych.
– To, ilu radnych wybieramy, decyduje na pewno o progu wyborczym. Im mniejsze okręgi, tym próg wyborczy jest wyższy. Z kolei im więcej radnych wybieramy w danym kręgu, tym większa szansa, że ugrupowania, które mają mniejszy wynik wprowadzą swoich przedstawicieli do RMG – dodaje radny Borawski.
Projekt uchwały w sprawie okręgów wyborczych został już złożony do Rady Miasta Gdańska. Będzie procedowany podczas najbliższej sesji, 29 marca.
(a)

Rada Miasta Gdańska

Uwaga! Strefa zamieszkania

Kolejne strefy zamieszkania pojawiają się na terenie Gdańska. Tymczasem, jak wynika z doświadczeń strażników miejskich, wielu kierowcom brakuje pełni wiedzy na temat zasad, które obowiązują na takich obszarach. Zdarza się, że nawet zarządcy terenów, którzy decydują się na ustawienie znaku D-40, nie końca mają świadomość, jakie powoduje to konsekwencje.
Strefy zamieszkania są obszarami specjalnymi, w których obowiązują szczególne zasady ruchu drogowego. Piesi są w nich uprzywilejowani i wolno im poruszać się na całej udostępnionej do użytku przestrzeni, również po jezdniach. Kierujący muszą zawsze ustępować przechodniom pierwszeństwa! Prędkość pojazdów w strefach jest ograniczona do 20 km/h, a progi zwalniające nie muszą być tam oznaczane znakami pionowymi.
Gdzie wolno zaparkować?
Kierowcy muszą pamiętać, że w strefach zamieszkania postój pojazdów jest dozwolony jedynie w miejscach wyznaczonych. Mandatem grozi zaparkowanie auta np. na jezdni albo na chodniku, nawet jeśli szerokość trotuaru pozostawiona dla pieszych jest większa niż 1,5 m.
Wprowadzenie strefy zamieszkania zazwyczaj znacząco ogranicza na danym obszarze liczbę miejsc postojowych. Dla zmotoryzowanych mieszkańców bywa to bardzo uciążliwe. Zwłaszcza wieczorami, gdy na osiedlowych parkingach robi się tłoczno, wyznaczonych miejsc dla wszystkich chętnych nie wystarcza. Kierowcy popełniają wtedy mniej lub bardziej świadomie wykroczenia.
– Bardzo wielu mieszkańców oczekuje, że nasi funkcjonariusze zareagują, widząc w strefach zamieszkania auta zaparkowane wbrew przepisom. Mamy mnóstwo takich zgłoszeń na alarmowy nr tel. 986. Podejmując interwencje, musimy działać zgodnie z naszymi uprawnieniami – podkreśla Andrzej Czeran, zastępca komendanta do spraw operacyjnych Straży Miejskiej w Gdańsku.
Patrol wezwany do auta pozostawionego w strefie zamieszkania na miejscu niewyznaczonym ma obowiązek podjąć działania. W takiej sytuacji kierującemu grozi mandat w wysokości 100 zł oraz 1 pkt karny.
– Apelujemy do zarządców terenów, którzy decydują się na wprowadzenie stref zamieszkania, by wyznaczali na takich obszarach jak najwięcej miejsc postojowych. Dzięki temu zyskają oni wdzięczność zmotoryzowanych mieszkańców. Jeśli jest jakiś wolny teren, na którym pojazdy nie będą stwarzały zagrożenia i gdzie nie powinny nikomu przeszkadzać, wystarczy go odpowiednio oznakować – dodaje Andrzej Czeran.
W całej strefie te same zasady
Strefa zamieszkania obejmuje wyznaczony obszar. Wjazd do niej jest oznaczony znakiem D-40 (strefa zamieszkania). Obowiązuje on na wszystkich ulicach, skrzyżowaniach, placach i w innych miejscach, gdzie odbywa się ruch drogowy – aż do punktu, w którym stoi znak D-41 (koniec strefy zamieszkania). Kierowca, który opuszcza strefę, włącza się do ruchu. To oznacza, że musi ustąpić pierwszeństwa wszystkim innym uczestnikom ruchu drogowego.

mat.prasowe

fot. Straż Miejska

Początek 1 lipca

Około 64 tysiące młodych gdańszczan – dzieci i młodzieży – będzie od początku lipca korzystać z darmowych przejazdów miejskimi autobusami i tramwajami. Jest jeden warunek: posiadanie Karty Mieszkańca i dodatkowo legitymacji szkolnej (w przypadku uczniów). Decyzję taką podjął prezydent Gdańska Paweł Adamowicz.
Darmowe przejazdy będą całoroczne. Projekt dotyczy dzieci przedszkolnych, uczniów szkół podstawowych i wszystkich ponadpodstawowych, czyli również szkół średnich. W praktyce chodzi o osoby od 4 roku życia (młodsze jeżdżą za darmo „od zawsze”) do 18, 19, a nawet 20 roku życia (decyduje nie limit wieku, ale to, czy jest się uczniem szkoły średniej).
Stosowny projekt uchwały jeszcze dziś (piątek, 16 lutego) ma trafić do Rady Miasta Gdańska i zapewne będzie przegłosowany – co sugerują wcześniejsze deklaracje ze strony radnych.
– Od pierwszego lipca około 64 tys. uczniów z Gdańska zyska możliwość bezpłatnej komunikacji miejskiej. Jest to wyraz polityki prorodzinnej mierzonej w szerszej świadomości. To nie tylko wsparcie finansowe dla gdańskich rodzin, ale również propagowanie już od najmłodszych lat korzystania z publicznej komunikacji – mówi prezydent Paweł Adamowicz.
W praktyce oznacza to dla gdańskich rodzin oszczędność minimum 214 zł semestralnie na każde dziecko przedszkolne i każdego ucznia.
Z nowej oferty komunikacyjnej będą mogli skorzystać uczniowie posiadający Kartę Mieszkańca, która funkcjonuje w Gdańsku od listopada 2017 r. Opcja bezpłatnego biletu będzie zintegrowana z Kartą Mieszkańca, bowiem zostanie wkrótce wprowadzona możliwość doładowania na ten nośnik również bezpłatnego biletu.
Bezpłatne bilety zaczną obowiązywać już od 1 lipca 2018 r., więc uczniowie będą mogli w wakacje korzystać z bezpłatnych przejazdów komunikacją miejską po Gdańsku.
Karta Mieszkańca i oferta usług z nią związana cieszy się dużą popularnością wśród gdańszczan. Do połowy lutego 2018 r. wpłynęło już ponad 60 tys. wniosków o wyrobienie karty, z czego 14 027 to pakiety młodzieżowe – dla dzieci od 0-18 lat, w tym 7786 dzieci i młodzież w wieku szkolnym ( tj. 6-18 lat) odebrało swoje karty.
Obecnie w Gdańsku jest niemal 64 tys. uczniów, którzy mogliby skorzystać z bezpłatnych biletów na komunikację miejską. Wg szacunkowych wyliczeń koszt wprowadzenia bezpłatnej komunikacji dla uczniów szkół podstawowych i ponadpodstawowych dla budżetu Miasta będzie wynosił ok. 9 mln zł rocznie, w tym szacunkowo strata z wypływów biletów okresowych wynosić będzie ok. 6, 38 mln zł. Pozostałe środki są szacowane na podstawie zakupów biletów papierowych.
Idea darmowych przejazdów dla uczniów ma w Gdańsku swoją historię. W zeszłym roku stowarzyszenie Lepszy Gdańsk zebrało 3 tys. poparcia dla pomysłu, że za bilety nie będą musieli płacić uczniowie do 15 roku życia. Temat odżył kilka dni temu za sprawą posłanki Agnieszki Pomaskiej, która jako szefowa pomorskich struktur PO ogłosiła poparcie dla darmowych przejazdów dla uczniów szkół podstawowych i gimnazjów – bez licealistów i uczniów szkół średnich.
mat.prasowe

fot.mat.prasowe

Czy w sąsiednim Brętowie pojeździmy na nartach?

Skoro takie stoki, z towarzyszącą im infrastrukturą, z powodzeniem działają w Sopocie, Przywidzu czy Wieżycy, to dlaczego nie stworzyć podobnego w Gdańsku? Analizę potencjalnych lokalizacji dla takiego obiektu przeprowadziła Gdańska Agencja Rozwoju Gospodarczego, a jej wyniki przedstawiła radnym z Komisji Sportu Rady Miasta Gdańska podczas ich środowego posiedzenia, 24 stycznia. Gdzie można by pojeździć na nartach?
Stok narciarski w Gdańsku powinien być obiektem całorocznym, „pod chmurką”, wykonanym na naturalnym wzgórzu, ale posiadającym sztuczną nawierzchnię. Ta jest niezbędna ze względu na panujące w naszym regionie warunki klimatyczne. Dedykowany byłby amatorom, w tym młodzieży i dzieciom.
Specjaliści z GARG zarekomendowali dla niego dwie lokalizacje: przy planowanym Centrum Czasu Wolnego w Brętowie, u zbiegu ulic Słowackiego i Potokowej oraz, także planowanym, Narodowym Centrum Sportów Motorowych w rejonie ul. Starogardzkiej, w dzielnicy Orunia-Św. Wojciech-Lipce.
W przypadku NCSM maksymalna wysokość nad poziomem morza wynosi 62 metry, długość stoku wyniosłaby 430 metrów, a jego nachylenie to 3,72 stopnie. Z kolei przy CCW maksymalna wysokość n.p.m. to 104 metry, długość stoku wyniosłaby 150 metrów, a jego nachylenie to 10,58 stopnia.
„Pod lupę” wzięto też trzy inne lokalizacje: przy ul. Michałowskiego na terenie VII Dworu, Górę Szubieniczną przy ul. Sobieskiego we Wrzeszczu oraz Jar Wilanowska, przy ul. Havla. Te jednak ostatecznie odrzucono: w dwóch przypadkach z powodu bliskości zabudowy, a w jednym – braku możliwości inwestycji, m.in. budowy parkingu.
Co brano pod uwagę szukając lokalizacji dla stoku narciarskiego?
Sprawdzano przede wszystkim grunty, których właścicielem jest gmina Gdańsk, z odpowiednim nachyleniem terenu, o parametrach umożliwiających budowę stoku o minimalnej długości 150 metrów. Sprawdzano także dostęp do wody bądź możliwość budowy zbiornika wodnego (to niezbędny wymóg w kwestii sztucznego naśnieżania), odległość od otoczenia oraz atrakcyjną dostępność komunikacyjną.
Analizy wykazały, że na terenie naszego miasta nie ma takiego miejsca, które spełniałoby niezbędne uwarunkowania dla budowy całorocznego stoku. Konieczne byłoby wykonanie prac ziemnych bądź budowa zbiornika wodnego – w zależności od lokalizacji.
Szacunkowy koszt takiej inwestycji waha się pomiędzy 25 a 37 mln złotych. Te kwoty nie uwzględniają m.in. potencjalnej budowy sztucznego zbiornika wodnego, uzbrojenia terenu czy budowy drogi dojazdowej.
Co ważne, zdaniem specjalistów z GARG, z punktu widzenia funkcjonalności i finansowania, stok narciarski powinien być częścią większego kompleksu sportowo-rekracyjnego, a jego budowa mogłaby być realizowana we współpracy z partnerem prywatnym.
– Zadanie dotyczące stoku narciarskiego jest na etapie bardzo wczesnego rozpoznania. Obecnie dysponujemy dokumentem konsultacyjnym opracowanym przez GARG – zaznacza Marcin Dawidowski, dyrektor Wydziału Programów Rozwojowych w gdańskim magistracie. – Następnym krokiem, który chcielibyśmy podjąć, także na etapie wczesnego programowania, byłoby opracowanie studium wykonalności, które analizowałoby już tylko te dwie rekomendowane lokalizacje, pod kątem konkretnych, niezbędnych kryteriów. To nie będzie jeszcze dokumentacja projektowa. To ważne, bo niewykluczone, że inwestycja realizowana będzie w partnerstwie z partnerem prywatnym, a w takim przypadku nie do końca wiadomo, jaki będzie zakres, etapy, co będzie wchodziło w ten projekt. Z analiz widać, że nie może to być opracowanie, które bazować będzie wyłącznie na zimie i jednej funkcji, czyli zjeżdżaniu na nartach.
Jeśli miasto znajdzie źródło zewnętrznego finansowania tego projektu, uzyska niezbędne pozwolenia, po czym przygotowana zostanie dokumentacja projektowa, a następnie dojdzie do realizacji inwestycji, to niewykluczone, że pierwsi narciarze zjechaliby z gdańskiego stoku za 6, 7 lat.
Radnych z Komisji Sportu „przekonała” głównie lokalizacja przy ul. Starogardzkiej.
– W projekcie Narodowego Centrum Sportów jest przewidziany nie tylko stok narciarski, ale też tory dla narciarstwa biegowego. Tam są duże możliwości rozwoju. Na Oruni byłby dobry dojazd i brak problemu z parkowaniem – ocenia Mirosław Zdanowicz, radny PO, przewodniczący Komisji Sportu.
Radny PiS Łukasz Hamadyk, przypomina, że to on wspólnie z radnym Zdanowiczem, przygotowali w swoim czasie interpelację w sprawie powstania stoku narciarskiego w Gdańsku.
– Pomysł na powstanie takiego obiektu narodził się po tym, kiedy zobaczyłem stare zdjęcia dzielnicy Piecki-Migowo, na których widoczne były właśnie takie narciarskie tory. Pomyślałem, że skoro takie obiekty świetnie działają na Kaszubach, to dlaczego gdańszczanie nie mogliby jeździć na nartach w swoim mieście, zamiast wyjeżdżać poza jego granice, i tutaj zostawiać swoje pieniądze – nie ukrywa radny Hamadyk. – Myślę, że będzie to duża atrakcja, także turystyczna, zwłaszcza, że będzie to obiekt całoroczny. Lokalizacja na Oruni też jest świetna. Dzięki tej inwestycji dzielnica zyskałaby pozytywnego „powera”.
Czy znajdą się chętni, którzy będą korzystać z takiej oferty?
Według danych GUS, umiejętność jazdy na nartach i snowboardzie deklaruje 16 proc. społeczeństwa. Obserwowana jest jednak tendencja wzrostowa wśród dzieci i młodzieży, i to prawdopodobnie one będą stanowić w przyszłości grupę docelową dla stoku, który powstałby w naszym mieście. Specjaliści z GARG, którzy przygotowali wspomnianą analizę, podkreślali, że trudno dziś mówić o konkretnych liczbach potencjalnych użytkowników – dla takich danych trzeba przeprowadzić szczegółowe analizy popytowe.
Obecnie, chcąc pozjeżdżać na nartach w Trójmieście, mieszkańcy i turyści mogą skorzystać jedynie z oferty Sopotu. W całym województwie pomorskim funkcjonuje siedem sezonowych stoków. Mają one od 260 do 600 metrów długości.
Na terenie naszego kraju działają aktualnie trzy całoroczne stoki narciarskie: w Warszawie, Bytomiu i Poznaniu, o długości od 150 do 450 metrów. W przypadku stolicy obiekt zarządzany jest przez miasto i dotowany każdego roku kwotą 1 mln złotych. W pozostałych miastach stokami zarządzają prywatne firmy. Oferta wszystkich trzech stoków zmienia się wraz z sezonem (zimowym bądź letnim).
mat.prasowe, fot.mat.prasowe

Od 1 lutego spółka Gdańskie Usługi Komunalne Sp. z o.o. rozpoczęła wymianę pojemników na odpady w Gdańsku. Najpierw otrzymają je właściciele domków jednorodzinnych z dzielnic: VII Dwór, Brętowo, Piecki-Migowo, Suchanino, Siedlce, Ujeścisko-Łostowice. Pod koniec lutego, pojemniki pojawią się też w budynkach wielorodzinnych w tych dzielnicach.
Jako pierwsi w tym roku nowe pojemniki otrzymają mieszkańcy VII Dworu, Brętowa, Piecków-Migowa, Suchanina, Siedlec i Ujeściska-Łostowic. Do ich rąk trafi w sumie – 22 530 nowych pojemników segregacyjnych.
– W pierwszej kolejności nowe pojemniki otrzymają mieszkańcy domków jednorodzinnych – mówi Bartosz Piotrusiewicz, prezes GUK. – To około 4 600 punktów. Warto dodać, że poza pojemnikami, mieszkańcy domków jednorodzinnych otrzymają od nas zestawy worków na trzy frakcje: papier, metale i tworzywa sztuczne oraz szkło. Zestawy powinny wystarczyć do końca roku, ale jeśli komuś zabraknie wcześniej, to będziemy uzupełniać według zapotrzebowania.
Wymiana pojemników następuje już teraz, aby płynnie przejąć ich obsługę od 1 kwietnia.
– Chcemy, aby mieszkańcy nie odczuli żadnej uciążliwości w związku ze zmia
Nowe pojemniki są nie tylko estetyczne, ale także bardzo praktyczne. Dodatkowe, zamykane klapy zamontowane w pokrywach ułatwią mieszkańcom codzienne użytkowanie.
Wymiana pojemników w zabudowie wielorodzinnej w tych dzielnicach rozpocznie się pod koniec lutego.

mat.prasowe, fot.mat.prasowe

Wykonawca został wybrany

Wiadomo już, kto wybuduje nową ulicę i trasę tramwajową, nazwaną roboczo Nową Bulońską Północną. Będzie to konsorcjum, którego liderem jest firma NDI S.A. z Sopotu. Dyrekcja Rozbudowy Miasta Gdańska rozstrzygnęła właśnie przetarg na tę inwestycję. Prace powinny rozpocząć się wiosną br.
Konsorcjum, do którego weszły dwie spółki NDI oraz ich partnerzy: Construcciones Promociones Balzola S.A. z Hiszpanii oraz Balzola Polska Sp. z o.o, zaoferowało dokładnie 191.715.780,89 złotych za realizację tej inwestycji. Miasto zabezpieczyło z kolei na ten projekt 193 mln złotych.
Po uprawomocnieniu decyzji o wyborze i przeprowadzeniu kontroli uprzedniej w Urzędzie Zamówień Publicznych (gdzie trafi oferta konsorcjum – red.), podpisana zostanie umowa na realizację robót. Inwestycja jest jednym z głównych zadań Gdańskiego Projektu Komunikacji Miejskiej – etap IVa, który dofinansowany jest ze środków Unii Europejskiej.
– Cieszę się, że kolejny etap prac za nami. Jesteśmy coraz bliżej rozpoczęcia budowy linii tramwajowej w ul. Nowej Bulońskiej Północnej. Inwestycja ta jest niezwykle potrzebna w południowej części Gdańska. To jedna z najintensywniej rozwijających się części naszego miasta, dlatego też konsekwentnie inwestujemy tutaj w rozwój transportu publicznego – zaznacza prezydent Gdańska, Paweł Adamowicz.
Decyzja o wyborze najkorzystniejszej oferty musi się uprawomocnić. Zgodnie z ustawą Prawo Zamówień Publicznych okres na uprawomocnienie to 10 dni. Następnie dokumenty przetargowe przekazane zostaną do kontroli uprzedniej w Urzędzie Zamówień Publicznych, po zakończeniu której podpisana zostanie umowa na realizację robót.
Nowa Bulońska Północna będzie liczyć 2,7 km długości. Połączy istniejącą ul. Bulońską z ul. Jabłoniową. W ramach inwestycji powstanie dwutorowa linia tramwajowa, która swój początek będzie miała przy istniejącej linii tramwajowej na skrzyżowaniu ul. Bulońskiej i Myśliwskiej. Na trasie przetnie m.in. ulice Stolema i Kartuską, a kończyć się będzie na wysokości ul. Warszawskiej i Jabłoniowej. Wzdłuż nowej ulicy zaplanowano pięć przystanków komunikacji miejskiej, oddalonych od siebie średnio co pół kilometra.
Nowa Bulońska będzie jedną jezdnią dwupasową (ale zachowana zostanie rezerwa terenu pod budowę drugiej jezdni), dwukierunkową o szerokości siedmiu metrów, z jednostronnym chodnikiem.
Będzie stanowiła przede wszystkim tzw. odcinek tranzytowy – ze względu na bezpośrednie sąsiedztwo głównie ogródków działkowych.
W ramach przetargu na budowę linii tramwajowej w ul. Nowej Bulońskiej Północnej złożono w sumie siedem ofert.
(a)

Niedługo ruszy przebudowa

Przetarg rozstrzygnięty, wykonawca wybrany. Z rozpoczęciem prac trzeba będzie jednak jeszcze trochę poczekać, prawdopodobnie do zakończenia zimy. Dyrekcja Rozbudowy Miasta Gdańska zakończyła postępowanie przetargowe i podpisała umowę dotyczącą modernizacji ul. Jaśkowa Dolina, tzw. trzeciej jezdni.
Ten fragment ulicy jest dziś w kiepskim stanie technicznym. Jezdnia przebiega równolegle do ul. Jaśkowa Dolina i ul. Wileńskiej. Stanowi ona drogę dojazdową do znajdujących się w jej sąsiedztwie bloków mieszkaniowych, a także obiektów handlowych i usługowych. Jest to droga jednokierunkowa o ulicznym przekroju i jezdni o średniej szerokości 5,8 m, która wykonana została z betonu asfaltowego.
Ten odcinek jezdni jest bardzo popularny wśród kierowców jadących głównie od strony Suchanina i Gdańskiego Parku Naukowo-Technologicznego.
Obecnie każdy większy deszcz oznacza spore kałuże w tym miejscu. W przyszłym roku zarówno jazda samochodem, jak i przejście tam dla pieszych będzie zdecydowanie wygodniejsze i bezpieczniejsze.
W ramach zaplanowanej inwestycji ułożone zostaną nowe warstwy asfaltowe jezdni i terenu utwardzonego. Wyremontowane zostaną chodniki, a do tego wykonane nowe oznakowanie poziome i pionowe oraz progi zwalniające. Zamówienie przewiduje też pielęgnację zieleni oraz roboty na istniejącej kanalizacji deszczowej. Planowany termin zakończenia robót to lipiec 2018 r. Trudno dziś natomiast określić, kiedy dokładnie rozpoczną się prace. Te są bowiem uzależnione od warunków atmosferycznych.
– Od 18 grudnia Gdański Zarząd Dróg i Zieleni nie wydaje zgody na zajęcie pasa drogowego. Jest to związane z obecną porą roku i panującymi warunkami pogodowymi – zaznacza Aneta Niezgoda z Dyrekcji Rozbudowy Miasta Gdańska. – W styczniu 2018 r. przekażemy wykonawcy plac budowy. Z rozpoczęciem prac trzeba będzie się jednak wstrzymać do czasu wydania pozytywnej decyzji przez GZDiZ.
Niewykluczone, że prace ruszą więc na dobre wiosną przyszłego roku.
Jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia DRMG podpisało umowę na remont tzw. trzeciej jezdni z firmą Skanska z Warszawy. Koszt inwestycji to dokładnie 1,14 mln złotych.
mat.prasowe