Budynki docieplone, a płacić trzeba więcej?

regulamin
Ludzie nie mogą pojąć, że domy docieplone, a ogrzewanie droższe… Fot. t

Zarząd LWSM Morena zorganizował dwa spotkania konsultacyjne z członkami spółdzielni dotyczące wprowadzenia nowego regulaminu rozliczania ciepła. 14 września Rada Nadzorcza dokument uchwaliła i – ku zdziwieniu mieszkańców – zdecydowała, że regulamin obowiązuje wstecz, czyli…od 1 maja 2017 roku.
Pierwsze spotkanie prowadził zatrudniony w spółdzielni oraz będący adiunktem na Politechnice Gdańskiej dr Mykola Shopa z Katedry Fizyki Atomowej, Molekularnej i Optycznej. Zaczynając prezentację poinformował zebranych, że jest autorem nowej propozycji rozliczania co, mówił – jest to związane z uchwaleniem w lutym br. nowelizacji ustawy Prawo energetyczne.
Członkowie zasypali zarząd pytaniami. Mówili, że nie wszyscy mają dostęp do Internetu, a więc trudno było zapoznać się z propozycją a zarząd nie przygotował kopii prezentowanego regulaminu. Leszek Kwapisz zabierając głos krytykował propozycje. Mówił, że nie widzi uzasadnienia zmian w regulaminie, że proponowany podział kosztów 59% koszty stałe, a 49% koszty zmienne, nie znajduje uzasadnienia.
Padały pytania o wyjaśnienie, dlaczego po ociepleniu budynków koszty ogrzewania nie zmalały, a wzrosły, dlaczego do rozliczenia ciepła włączono cyrkulację ciepłej wody. Przez dwie godziny odpowiadając na pytania wiceprezes LWSM Morena Henryk Talaśka, jak też dr Mykala Shopa nie wyjaśnili wszystkich wątpliwości, ani nie przekonali obecnych na spotkaniu, że propozycja spełnia wymógł zawarty w nowej ustawie o zastosowaniu energooszczędnych zachowań zapewniających stałą kontrolę i obniżenie kosztów stałych. Zdaniem wielu obecnych na Sali mieszkańców, spotkanie było źle przygotowane, nic nie wyjaśniło.
Po dwóch tygodniach następne spotkanie w Centrum Kultury. Tym razem nie było poprzednio prezentującego propozycję regulaminu dr. Mykoli Shopa. Spotkanie otworzył wiceprezes Henryk Talaśka, który został zaskoczony pytaniem jednego z członków spółdzielni o rejestrację spotkania, protokół z jego przebiegu. W odpowiedzi obecni usłyszeli, że zarząd nie zastanawiał się nad taką koniecznością i nie jest przygotowany do spisania protokołu.
Na tym spotkaniu prezentację prowadziła kierownik działu czynszów i rozliczeń mediów – Lidia Kozub. Prowadzona prezentacja jak i wymiana uwag z członkami spotkała się z krytyką. – To pokaz niepoważnego traktowania członków. Tendencją prowadzącej było mówienie nie na temat i dążenie za wszelką cenę do uzyskania wsparcia od obecnych dla nowego regulaminu – ocenili.
Prezentacja metody obliczania zużytego ciepła nie była przygotowana dla zwykłych ludzi, którzy nie muszą znać się na wzorach, a ci którzy orientowali się w temacie, dostawali bardzo ogólnikowe odpowiedzi, które nic nie wyjaśniały. Wymianie zdań między mieszkańcami, wiceprezesem Henrykiem Talaśką i Lidią Kozub przysłuchiwał się obecny na spotkaniu Jerzy Biesiadowski przewodniczący Komisji Regulaminowej Rady Nadzorczej LWSM Morena.
Zbigniew Czesnel zabierając głos mówił, że obliczenia dobierane są do ogólnego algorytmu i wzięte ze starej ustawy Prawo energetyczne obecnie obowiązuje nas nowa ustawa z 06.02.2017r., której założeniem jest energooszczędność i odejście od komasacji różnych budynków przy obliczaniu współczynników dla indywidualnego odbiorcy, pójście w kierunku szczegółowych wyliczeń dla danego typu budynku. Ten fakt jest uwzględniony w treści § 45 a pkt.13 w ustawie o którym w nowym regulaminie nie ma ani słowa. Mówił, że w nowym regulaminie wymieszano wiele pojęć, nie przedstawiono opinii prawnej pod względem zgodności z obowiązującym prawem w tym zakresie, ponadto nie wykazano energooszczędnych zachowań zapewniających stałą kontrolę nad obniżaniem kosztów stałych.
W przedstawionym przez zarząd nowym projekcie regulaminu rozliczania miesza się sposoby podziału kosztów stałych ze zmiennymi (wc, łazienki połączono z klatką schodową §7 pkt 5 nowego regulaminu), a przecież ustawa mówi o wyborze jednej z zaproponowanych metod. Co ciekawe, punkt na temat przyjęcia nowego regulaminu znalazł się w porządku obrad posiedzenia plenarnego Rady Nadzorczej 15 września br. Rada jednogłośnie podjęła uchwałę o przyjęciu nowego regulaminu rozliczenia ciepła przy obecności 12 członków. Przyjęta uchwała uchyla obecnie obowiązujący regulamin, a więc uchwałę RN nr 56/2014 i wchodzi z dniem podjęcia, ale… z mocą obowiązującą od 1 maja 2017 roku. Wnosząc o przyjęcie tej uchwały wiceprezes Henryk Talaśka powiedział, że zarząd przez 2,5 roku pracował nad tym regulaminem i powinien on obowiązywać od 1 maja 2017 r.
A mieszkańcy się zastanawiają, jak to w ogóle jest możliwe, że prawo obowiązuje wstecz?

(tg)

Wylosowano miejsca na listach do głosowania

budżet
Od 18 września do 2 października 2017 r. potrwa głosowanie na projekty przyszłorocznego BO. Fot. G. Mehring/gdansk.pl

Wybór najciekawszych i najbardziej potrzebnych projektów rozpocznie się w drugiej połowie września. – Zachęcam wnioskodawców, żeby wyszli z domu i namawiali mieszkańców do głosowania na swoje projekty. Bez promocji szanse na to, że dany pomysł trafi do realizacji są niewielkie – zaznacza Maciej Kukla, kierownik Referatu Komunikacji Społecznej w gdańskim magistracie.
Losowanie odbyło się w gmachu Nowego Ratusza, a przyglądała mu się grupa ponad 20 osób – wnioskodawców, którzy zgłosili w tym roku projekty do Budżetu Obywatelskiego 2018.
Ciekawi tego, które miejsce na liście zajmie ich projekt, byli zarówno młodsi, jak i starsi gdańszczanie, którzy w skupieniu przyglądali się kolejnym losowaniom. Wszystko przebiegło sprawnie, a wydarzenie trwało niecałe 1,5 godziny. To krótko, biorąc pod uwagę, że miejsca na liście trzeba było wybrać aż dla 296 projektów zgłoszonych i zaakceptowanych po weryfikacji formalno-prawnej.
– Przechodzimy do etapu promocji projektów. Zachęcam wszystkich wnioskodawców, żeby wyszli z domu i namawiali mieszkańców do głosowania na swoje projekty. Bez promocji szanse na to, że dany pomysł uzyska wystarczająco dużo głosów, by trafił do realizacji, są bowiem niewielkie – zaznacza Maciej Kukla, kierownik Referatu Komunikacji Społecznej w gdańskim magistracie. – Jako miasto Gdańsk przygotowujemy szeroką kampanię promocyjną. Będzie się ona pojawiać w internecie i radio, będą plakaty i billbordy informacyjne. Chcemy też, by w dzielnicach pojawiły się ponownie charakterystyczne żółte namioty Budżetu Obywatelskiego.
Tegoroczna edycja gdańskiego Budżetu Obywatelskiego jest już piątą. Na projekty mieszkańców przeznaczonych zostało 14 milionów złotych, w tym 2,8 miliona na projekty ogólnomiejskie i 11,2 miliona na projekty w dzielnicach.
Wnioski można było składać przez cały marzec. W kolejnych miesiącach były one weryfikowane przez urzędników pod kątem formalnym i merytorycznym. A pracy było niemało, ponieważ w tym roku padł rekord: gdańszczanie zgłosili aż 454 wnioski. Ze względów merytorycznych odrzuconych zostało jednak aż 95 projektów. Z kolei 33 wnioski zostały odrzucone ze względów formalnych, m.in. w przypadkach, gdy dokument nie został dostarczony do urzędu w wersji papierowej z wymaganymi podpisami mieszkańców lub nie został zarejestrowany w systemie elektronicznym.
Od 18 września do 2 października 2017 r. potrwa głosowanie na projekty przyszłorocznego BO.
PIECKI MIGOWO
1. Migowo 3 w 1
2. Rodzinna Gra Terenowa Piecki
3. Aktywne spacery z bobasem
4. DOM SĄSIEDZKI PIECKI-MIGOWO
5. Budowa placu zabaw przy ul. Wyrobka i Czecha (w bliskim sąsiedztwie szkoły przy ul. Marusarzówny) – kontynuacja inwestycji.
6. Bezpieczna Droga do Szkoły Podstawowej nr 1 przy ul. Gojawiczyńskiej 10
7. Sport i rekreacja dla każdego – od małego do dużego.
8. MIGOWSKA POLANA
9. Zagospodarowanie terenu przy Stawie Piekarnicza
10. Wydzielenie dodatkowych miejsc parkingowo-postojowych w dzielnicy Piecki-Migowo
11. Modernizacja ciągów pieszych, schodów oraz wybudowanie zjazdów dla wózków przy dojściu do kompleksu sportowo- rekreacyjnego.

(TG)

Mieszkańcy Moreny u gdańskich rajców

rada
Coroczne dni otwarte cieszą mieszkańców… Fot. UMG

W sobotę 9 września podczas 13. Dnia Otwartego Rady Miasta Gdańska chętnych nie brakowało. Licznie wybrali się do gdańskich rajców także mieszkańcy Moreny ze swoimi pociechami. Bo były atrakcje dla całych rodzin, występy artystyczne, konkursy, zwiedzanie Nowego Ratusza z przewodnikiem. A do tego możliwość wzięcia udziału w głosowaniu i zasięgnięcie opinii jednego z radnych.
Organizowany co roku Dzień Otwarty Rady Miasta Gdańska w Nowym Ratuszu to znakomita okazja na spotkanie z gdańskimi rajcami i zapoznania się ze specyfiką ich pracy, a nawet do uzyskania pomocy lub porady przy okazji własnej sprawy.
– Dni otwarte pozwalają zwiększyć świadomość obywatelską, ale też przełamać barierę w myśleniu, że urząd to miejsce, gdzie nie można wejść – mówi przewodniczący Rady Miasta Gdańska, Bogdan Oleszek. – Zależy nam na tym, żeby mieszkańcy przychodząc tutaj czuli się swobodniej. Może te dzieci, którym dziś się spodobało, przyprowadzą następnym razem swoich kolegów i powiedzą „byłem tu kiedyś, znam to miejsce, znam tego radnego, a tamtego też już kiedyś widziałem”. Chcemy pokazać, że to jest normalna instytucja, do której każdy może przyjść i porozmawiać z radnymi.
Gdańszczanie nadal chętnie z tej okazji, jaką jest dzień otwarty chętnie korzystają i przychodzą licznie. – W tym roku mamy dużo zorganizowanych grup ze szkół, w tym z Moreny. Robimy dla nich pokazy, podczas których mogą zobaczyć, jak wygląda głosowanie i w nim uczestniczyć. I tu bardzo ciekawa rzecz – zaproponowałem jednej z grup, żeby sami zgłosili temat do takiego głosowania. Jedna z uczennic powiedziała, że chciałaby, żeby były przywrócone gimnazja. Powiedziałem: dobrze, zagłosujemy. I proszę sobie wyobrazić, że na 32. uczniów, aż 28. było za przywróceniem – prawie że jednomyślność. To niesamowite.
Przewodniczący postanowił też przygotować prawdziwe intelektualne wyzwania dla uczniów odwiedzających tego dnia Nowy Ratusz.
– Dawałem im takie problematyczne zagadnienia. Jak np. „kto jest za tym, żeby było więcej ścieżek rowerowych – ale pieniędzy będzie mniej na remonty dróg”. I głosowali za drogami. A kiedy było głosowanie za wydłużeniem wakacji, to o dziwo, nie chcieli mieć więcej wolnego kosztem nauki – opowiada Oleszek. – Cieszy mnie to. Widać, że młodzi gdańszczanie umieją myśleć i mają wysoką świadomość.
Zainteresowanie rozwijaniem postaw obywatelskich wśród uczniów było tak duże, że dopytywali się ze szczegółami o Młodzieżową Radę Miasta Gdańska – na czym dokładnie polega i czy mogą do niej należeć. – Pytali, jakie warunki trzeba spełnić, żeby zostać radnym, jakie są ograniczenia wiekowe, i tym podobne – dodaje przewodniczący.
Tym, którzy chcieliby wstąpić do Młodzieżowej Rady, podpowiada: wystarczy mieć skończone 18 lat, nie być karanym, i trzeba się uczyć. Bo choć wykształcenie nie jest wymagane, to jak podkreśla, wyborcy zwracają na tę kwestię uwagę.
Coroczne święto Rady Miasta Gdańska to jednak nie tylko sposobność, by uzyskać pomoc przy pilnych sprawach, czy rozwijać w sobie postawy obywatelskie. To także świetna okazja, by spędzić czas w na świeżym powietrzu, w gronie rodziny, korzystając z szeregu atrakcji i wydarzeń przygotowanych przez wystawców i animatorów.
Na placu przed Nowym Ratuszem na mieszkańców czekały stanowiska do malowania twarzy i zajęć plastycznych, a na plenerowej scenie występowały między innymi zespoły z pracowni Pałacu Młodzieży w Gdańsku. W samej siedzibie zaś licencjonowani przewodnicy PTTK oprowadzali chętnych po zakamarkach gdańskiej instytucji.
(g)

Nadal utrzymuje stołek wiceprezesa

talaśka
Mieszkańcy uważają, że na tym walnym było bezprawie… Fot. t

Walnemu Zgromadzeniu na Morenie od początku towarzyszyła nerwowa atmosfera i jak mówią niezadowoleni mieszkańcy – niesłychana arogancja zarządu oraz wspierających go osób. Obecni na zebraniu członkowie twierdzą, że elektroniczny system głosowania, przy pomocy terminali, zamiast uprościć procedurę głosowań i zapewnić rzetelne wyniki, wprowadził chaos i jeszcze większe wątpliwości co do prawidłowości podawanych wyników.
Już przebieg pierwszego głosowania – nad wyborem przewodniczącego zebrania – wywołał lawinę protestów. Zgłoszono dwie kandydatury: przewodniczący RN Lechoń Całuń zgłosił członka tejże rady, Kazimierza Kamińskiego. Z sali zgłoszono kandydaturę Danieli Szynszeckiej. Zarządzając głosowanie nad kandydatami Całuń powiedział: „głosujemy dwa razy za”. Na sali zapanował chaos i konsternacja, ponieważ polecenie przewodniczącego rady było niezgodne z instrukcją jaką każdy otrzymał przy odbiorze terminala do głosowania i wcześniejszą próbną nauką głosowania. W efekcie część uczestników zagłosowała zgodnie z otrzymaną instrukcją, część zgodnie z zaleceniem przewodniczącego, a część zdezorientowana nie głosowała w ogóle. W ogólnym zamieszaniu udało się przepchnąć na funkcję przewodniczącego zgromadzenia kandydata zarządu i Rady Nadzorczej.
Ten wybór miał fatalne skutki dla dalszego przebiegu całego zgromadzenia, ponieważ Kazimierz Kamiński w roli prowadzącego nie wykazał się ani umiejętnościami, ani błyskotliwością, ani znajomością prawa spółdzielczego. Zebranie prowadził – niczym zaprogramowany manekin – ściśle wg przygotowanej mu kartki z rozpiską kolejności i konkretnymi kwestiami do wypowiedzenia.
Jakby tego było mało prowadzącego charakteryzowała fatalna dykcja, w efekcie także niezrozumiała mowa, co w połączeniu ze złą akustyką sali potęgowało rozgardiasz. Członkowie nie rozumieli co mówi przewodniczący walnego i w efekcie nie wiedzieli, czego dotyczą głosowania.
Słaba słyszalność, nieudolne prowadzenie i sprzeczne komunikaty co do zasad głosowania sprawiły, że wiele starszych osób było zdezorientowanych i w dobrej wierze źle naciskały przyciski na terminalu do głosowania.
Porządek obrad nie został poddany pod głosowanie, zatem procedowany stał się porządek przygotowany przez Zarząd. W czasie obrad zgłaszano protesty, że zarząd nie umieścił w porządku obrad wszystkich uchwał jakie członkowie zgłaszali zgodnie ze swoim uprawnieniem.
Wszelkie zgłaszane przez członków uwagi w kwestiach organizacyjnych były ignorowane przez zarząd. A w toku procedowania poszczególnych punktów programu bezprawnie pozbawiono członków możliwości merytorycznej dyskusji. O zabraniu głosu przez mikrofon mogli tylko pomarzyć. O tym, kto może mówić, decydował kierownik działu samorządowego spółdzielni Roman Jastrzębowski, który według obecnych na zebraniu dał popis „wyjątkowej bezczelności”.
– A rola w jakiej występował na zebraniu nie jest jasna, ponieważ wydawało się że należy do technicznej obsługi zebrania, a jednocześnie twierdził, że jest członkiem spółdzielni, gdyż w 2016 roku nabył mieszkanie od spółdzielni, choć nikt nie słyszał o wygranym przetargu – mówi mieszkanka.
Wiele osób w proteście, nie godząc się na „dyktat” zarządu i pracownika ciągle wyłączającego mikrofon, brak dobrej akustyki na sali obrad i sprzeczne komunikaty, odmówiło korzystania z terminali do głosowania. Znaczna część członków wkrótce po rozpoczęciu opuściła Walne Zgromadzenie. Starsze osoby wychodziły, bo taki bałagan nie był zgodny z ich wyobrażeniem o przebiegu zgromadzenia, będącego najwyższą władzą w spółdzielni. Opuszczając posiedzenie mówili: mamy dość kpin w żywe oczy, lekceważenia i łamania prawa. Oni przyszli żeby coś zmienić ale nie byli, jak podkreślają, przygotowani na arogancję i poniżanie.
Burzliwy początek zebrania spowodował, że zaczęto zbierać podpisy pod tekstem protestu: „My, niżej podpisani członkowie LWSM „Morena” stwierdzamy, że na Walnym Zgromadzeniu odbywającym się w dniu dzisiejszym od początku łamane są wszelkie zasady demokratyczne i zasady współżycia społecznego. Na ten fakt zwracano uwagę osobie, która zasiadła w Prezydium, jednak kończyło się to wyłączeniem mikrofonu. W związku z tym wnioskujemy o uznanie tego Walnego Zgromadzenia za nieważne”.
Zebrano około 100 podpisów, wśród tych którzy mimo wszystko zdecydowali się pozostać na Sali i nie opuścili zgromadzenia.
Należy zauważyć, że pod protestem nie podpisali się pracownicy spółdzielni wraz z małżonkami i krewnymi, no i oczywiście emeryci skupieni w Klubie Seniora przy Centrum Kultury im JP II.
– Ci zacni, że względu na wiek, członkowie naszej spółdzielni Morena swoje poparcie dla zarządu zapewniają za drobne gratyfikacje w postaci wyjazdów, wycieczek czy spotkania na terenie stanicy harcerskiej z zarządem i członkami Rady Nadzorczej – dodaje mieszkanka osiedla.
Kolejne świadczenia seniorów mieli sfinansować wszyscy członkowie spółdzielni, ponieważ do porządku obrad Walnego Zgromadzenia zarząd wpisał projekt uchwały utworzenia funduszu działalności społecznej w wysokości 2 gr/m2 powierzchni mieszkania, z przeznaczeniem na pomoc finansową i materialną dla osób starszych oraz na wsparcie działalności stowarzyszeń emeryckich.
Walne Zgromadzenie nie udzieliło absolutorium za 2016 rok obu członkom Zarządu. Aleksander Nowaczek za 29, przeciw 182, wstrzymało się od głosowania 7 członków, Henryk Talaśka za 113, przeciw 101, wstrzymało się 6 osób.
O ile w przypadku byłego już prezesa nieudzielenie mu absolutorium było tylko formalnością, to w przypadku wiceprezesa brak absolutorium otwierał drogę do usunięcia także jego, jako współwinnego nieprawidłowości w spółdzielni. Stefan Sokołowski zgłosił wniosek o przeprowadzenie głosowania i odwołanie członka zarządu Henryka Talaśki. W uzasadnieniu wniosku podano, że nie uzyskał absolutorium z wykonania budżetu i planu finansowego spółdzielni, w trakcie pełnienia funkcji członka zarządu utrudniał dostępu do faktur i umów zawieranych przez spółdzielnię z osobami trzecimi, a ponadto podpisał w imieniu i za spółdzielnię niekorzystne dla niej umowy na długoletnie dzierżawy gruntów, będących w wieczystym użytkowaniu spółdzielni wraz z przeniesieniem prawa wieczystego użytkowania gruntu bez zgody Walnego Zgromadzenia oraz dopuścił do przekroczenia planowanych wydatków na remonty ze środków funduszu remontowego i dociepleń tworzonych w tym celu przez spółdzielnię.
Wniosek ten wywołał widoczny popłoch w szeregach osób zbliżonych do zarządu. O skali nerwowości i niepokoju po stronie zwolenników wiceprezesa bez absolutorium świadczył incydent, gdy pracownik spółdzielni z furią zatrzasnął wnioskodawcy – Stefanowi Sokołowskiemu – drzwi przed nosem do pomieszczenia technicznego, gdy ten chciał otrzymać potwierdzenie złożenia wniosku. Wszyscy obecni na sali widzieli, jak drzwi uderzyły wnioskodawcę i jego żonę. Ta akcja wywołała powszechne oburzenie, ale winny nie zamierzał nawet przeprosić.
Ostatecznie Talaśce bez absolutorium udało się utrzymać stołek wiceprezesa dzięki głosom pracowników, którzy wraz z rodzinami są członkami spółdzielni i na walnym mają prawo głosu. Nazywani są potocznie armią zaciężną zarządu i Rady Nadzorczej, głosują zgodnie z dyscypliną, jak w wojsku „z wydanym rozkazem się nie dyskutuje, rozkazy się wykonuje”. Jak jakiś niedobitek z grupy armijnej zgubi się na moment w natłoku głosowań (zawsze głosowania w słusznej sprawie odbywają się około północy lub tuż po) to pada rozkaz „patrz w prawo”, a tam stoi wyznaczony dowódca dający znak jak sygnalista w Marynarce Wojennej. Wtajemniczeni twierdzą, że zarząd potrafi dyscyplinę docenić premią.
Zgromadzenie trwało około 10 godzin. Tylko nieliczni byli w stanie wytrwać do końca. Tylko armia zaciężna zarządu nie miała rozkazu „rozejść się”, więc posłusznie trwała. Członkowie spółdzielni nie mają wątpliwości, że zostali odarci z podstawowych praw im przysługujących przez ludzi pozbawionych elementarnej przyzwoitości.

(g)

Królowa Elżbieta II odpisała dzieciom z Moreny

Królowa

W majowym numerze naszej gazety informowaliśmy o ciekawej inicjatywie czwartoklasistów ze Szkoły Podstawowej Nr 1, którzy pod kierunkiem nauczycielki angielskiego, Klaudii Kozłowskiej, samodzielnie przygotowali, a potem wspólnie wysłali kartki z okazji 91. urodzin brytyjskiej Królowej Elżbiety II. Zastanawialiśmy się wtedy, czy królowa odpisze…
– Przed zakończeniem roku szkolnego nasza szkoła otrzymała odpowiedź z pałacu Buckingham – opowiada anglistka, Klaudia Kozłowska. List jednak nie został napisany osobiście przez Elżbietę II, gdyż otrzymuje ona codziennie niezwykle bogatą korespondencję.
– W odpisywaniu na liczne listy i kartki królowej pomagają ladies-in-waiting (damy dworu) – dodaje nauczycielka. Do listu zostały dołączone informacje na temat typowego dnia królowej oraz jej zwierząt – to odpowiedzi na wiele pytań, które w swych kartkach umieścili uczniowie.
Tłumaczenie listu: „Królowa prosi mnie o podziękowanie za wspaniałe, ręcznie robione kartki oraz miłe życzenia, które wysłaliście z okazji jej dziewięćdziesiątych pierwszych urodzin. Mimo, że Jej Królewska Mość nie mogła odpisać osobiście, to poruszyło ją to, z jaką dbałością wykonaliście Wasze prace oraz zainteresowały ją Wasze pytania. W załączeniu przesyłam trochę informacji, które mogą was zaciekawić i ponownie dziękuję za to, że napisaliście właśnie w taki sposób.”
(t)

Dzieci pomogły podopiecznym hospicjum

kiermasz 2
Taka inicjatywa godna jest naśladowania! Fot. t

Uczniowie z klasy III c ze Szkoły Podstawowej Nr 1 na Morenie wraz ze swoimi rodzicami i wychowawcą podjęli się realizacji wspaniałej inicjatywy. Postanowili pomóc podopiecznym Domu Hospicyjnego dla Dzieci „Bursztynowa Przystań”, prowadzonego przez Stowarzyszenie Hospicjum im. Św. Wawrzyńca w Gdyni.
Ogłosili ogólnoszkolną zbiórkę materiałów, potrzebnych do zapewnienia odpowiedniej opieki oraz zorganizowali Kiermasz Słodkości, z którego dochód został przeznaczony na powyższy cel.
– Oba działania przyniosły nadspodziewane rezultaty – informuje wychowawca klasy, Małgorzata Biernat. – Dochód z kiermaszu wyniósł 1100 zł, a zbiórka wypełniła produktami trzy duże torby na zakupy.
Prowadzący hospicjum nie kryli wielkiej radości, którą wyrazili w specjalnych podziękowaniach!
– Społeczność klasy III c dziękuje wszystkim za zaangażowanie w akcję. – dodaje Małgorzata Biernat. – Razem rozjaśniliśmy codzienność dzieciom przebywającym w „Bursztynowej Przystani”, a sami – czyniąc dobro – zyskaliśmy wewnętrzną radość.
(t)

Śmierdząca sprawa usuwania azbestu

azbest
Przez cztery miesiące, odkąd gdański Sanepid powiadomił prokuraturę o przestępstwie przy demontażu azbestu przy Kruczkowskiego 25 na Morenie, nie tylko nie został wezwany na przesłuchanie w tej sprawie, ale też nie otrzymał żadnej informacji o losie sprawy. Jak to możliwe?
Przypomnijmy, gdy na miejscy byli pracownicy Sanepidu wszystko wyglądało w porządku. Kiedy z posesji przy Kruczkowskiego 25, gdzie azbest zdejmowano odjechali, zaczęła się wolnoamerykanka. Mieszkaniec Moreny powiadomił 15 listopada 2015 roku w jednym czasie prawie dziesięć ważnych urzędów i instytucji o nieprawidłowościach przy demontażu płyt azbestowych na Kruczkowskiego 25 na Morenie. Zareagowała tylko jedna – Sanepid. Reszta nabrała wody w usta. Pewnie jeszcze tej nie zatrutej rakotwórczym pyłem azbestowym…
15 listopada do Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Gdańsku zadzwonił mieszkaniec Moreny. Jego zdaniem w powietrzu miał się unosić pył azbestowy, bo firma wykonująca prace przy Kruczkowskiego miała je wykonywać z naruszeniem prawa. Sanepid pojechał na miejsce i stwierdził nieprawidłowości. Między innymi fakt, że wykonawca o pracach nie powiadomił Sanepidu, do czego miał obowiązek na co najmniej 7 dni przed rozpoczęciem robót. Ze względu na bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia ludzi Sanepid dalsze prace wstrzymał.
Po trzech dniach przeprowadzono ponownie kontrolę sanitarną w związku z pismem firmy o usunięciu nieprawidłowości i gotowości do dalszych prac. Dwukrotne kontrole nie wykazały zaniedbań, więc Sanepid zgodził się na kontynuowanie wstrzymanych prac. Ale pył dalej szalał nad Moreną, roboty przeprowadzano na odpieprz, czyli szybko i byle jak. Mieszkaniec Moreny nagrał filmiki i opublikował je na YuTubie. Na filmier widać, jak robotnicy niszczą i łamią płyty azbestowe w trakcie ich demontażu.
– W tej sytuacji 24 listopada powiadomiliśmy Prokuraturę Rejonową w Gdańsku Wrzeszczu o podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegającego na narażaniu pracowników firmy wykonującej demontaż płyt azbestowych oraz innych osób, to jest mieszkańców Moreny na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu wskutek niedopełnienia obowiązku zapewnienia bezpiecznych i higienicznych warunków podczas rozbiórki płyt azbestowo-cementowych – poinformowała naszą redakcję dr Halina Bona, Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Gdańsku.
Sanepid dodatkowo poinformował nas, że za zapewnienie warunków bezpiecznego usuwania wyrobów zawierających azbest z miejsca ich występowania odpowiedzialny jest wykonawca prac. Sanepid nadmienił, że uzyskał informację z Zarządu LWSM Morena, że prace nadzorował wyznaczony pracownik spółdzielni.
Po miesiącach pytamy Sanepid o los ich powiadomienia. Dr Halina Bona poinformowała, że nie otrzymała z Prokuratury Gdańsk Wrzeszcz żadnej informacji w tej sprawie. Rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Tatiana Paszkiewicz odpowiedziała, że ktoś w Policji, która prowadzi postępowanie popełnił błąd. – Będziemy to ustalać…
Regina Talik, mieszkanka Moreny, 5 czerwca złożyła pismo w zarządzie Moreny. Pyta kto z ramienia spółdzielni (na szczeblu inspektora i zarządu) odpowiada za nadzór nad wyżej wymienionymi pracami, a w szczególności nad demontażem materiałów zawierających azbest? Jak wyglądał nadzór na pracami z materiałami, zawierającymi azbest, ze strony LWSM „Morena” do dnia 15 listopada 2016 r. Czy jest jakakolwiek dokumentacja z ewentualnego nadzoru? Dlaczego do dnia 15 listopada 2016 r., to jest do czasu, gdy na zewnętrznej elewacji zdemontowano prawie 2/3 płyt azbestowych, administracja osiedla, nie ostrzegła mieszkańców o wyżej wymienionych pracach: ani w bezpośredniej bliskości budynku w postaci ogłoszeń, ani na klatkach schodowych bloków w formie informacji na tablicach ogłoszeń? Dlaczego po 15 listopada Zarząd LWSM „Morena”, pomimo ujawnienia patologicznej działalności ekipy budowlanej, pozwolił na dalsze prowadzenie prac? Kto był bezpośrednim inwestorem zlecającym wykonanie demontażu płyt azbestowych? Czy, oprócz elewacji zewnętrznej, z wewnątrz budynku przy ulicy Kruczkowskiego 25, demontowano inne materiały budowlane zawierające azbest? Jeżeli tak to jakie? Czy w związku z ujawnieniem w dniu 15 listopada 2016 r. niezgodności z obowiązującym prawem postępowaniem z materiałami, zawierającymi azbest, spółdzielnia podjęła jakiekolwiek działania? np.: zawiadomienie organów ścigania, zawiadomienie inspekcji budowlanej i inspekcji sanitarnej? Czy do chwili obecnej, Zarząd LWSM „Morena” podjął jakiekolwiek działania wyjaśniające okoliczności, w których doszło do powstania sytuacji narażającej mieszkańców osiedla na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu?
(tg)

Kto ma rację: zarząd, czy członkowie?

społdzielnia
Morena jest zobligowana do wykonania pełnej lustracji włączając w jej zakres skargi członków…                                                                                                           Fot. t

Korespondencja z Ministerstwem Infrastruktury i Budownictwa trwała od stycznia 2015 roku. Członek spółdzielni Regina Talik zwróciła się o monitorowanie spraw w LWSM „Morena”. Na reakcję ministra czekała do 14 stycznia 2015 roku, kiedy sekretarz stanu Kazimierz Smoliński skorzystał ze swoich uprawnień zagwarantowanych w ustawie Prawo Spółdzielcze i pismem do LWSM Morena wniósł o przeprowadzenie pełnej lustracji spółdzielni za lata 2014-2016. Lustracja ma uwzględnić wszystkie zagadnienia, jakie zostały przedstawione Ministrowi.
Okres czasowy to szereg wyroków sądowych kiedy gdański sąd stwierdza nieistnienie uchwał. To nieistnienie uchwały o zaciągnięciu kredytu – 17 milionów złotych, nieistnienie uchwały o wyborze Rady Nadzorczej w 2013 r., nieistnienie uchwały w przedmiocie uchwalenia jednolitego tekstu statutu, nieistnienie uchwały o podziale nadwyżki bilansowej za 2014 r., nieistnienie uchwały w przedmiocie wyboru Henryka Talaśki na stanowisko Prezesa Zarządu Spółdzielni czy nieistnienie uchwały o Piekarniczej a także oddalenie powództwa, jakie wniosła spółdzielnia o ustalenie istnienia stosunku korporacyjnego pomiędzy LWSM „Morena” a dokonanym w dniu 16 marca 2013 r. wyborem członków Rady Nadzorczej.
W tej sprawie jako interwenient uboczny występowała Regina Talik – członek spółdzielni. Sąd Okręgowy w Gdańsku oddalił powództwo. W uzasadnieniu wykazał niekonsekwencje działań zarządu reprezentowanego przez ówczesnego radcę prawnego Bartosza Jarząbskiego, podając, że podstawą oddalenia pozwu było niedokonanie skutecznego wyboru członków Rady Nadzorczej, odpowiedni zapis istnieje w protokole z obrad Walnego Zgromadzenia 2013 roku. W dokumentach przesłanych Ministerstwu znajduje się pismo, które było skierowane do Sądu Okręgowego w Gdańsku, podpisane przez Aleksandra Nowaczka oraz Henryka Talaśkę o rzekomych kontaktach osobistych i towarzyskich Reginy Talik z wszystkim sędziami Sądu Okręgowego w Gdańsku.
Ostatnio dokumenty Ministerstwa zostały uzupełnione o sprawę, która jest w Sądzie Rejonowym KRS, o zobowiązaniu udostępnienia dokumentów spółdzielni jej członkom. Dostęp do tych dokumentów gwarantuje dla członków art. 8¹ ustawy o Spółdzielniach mieszkaniowych oraz § 16 Statutu LWSM Morena.
Ministerstwo Sprawiedliwości poinformowało członka spółdzielni, że zwróciło się do Prezesa Sądu Apelacyjnego o kontrolę postępowania w tej sprawie, które trwa w Sądzie od 13 września 2016 r.
Pełna lustracja ma wykazać, czy rację miał zarząd, który udowadniał, że działa zgodnie z prawem, czy członkowie spółdzielni, którzy udowadniali łamanie prawa, a sąd to potwierdzał swoimi wyrokami.
Warto dodać, że zgodnie z art. 58 Prawa spółdzielczego, członek rady nadzorczej odpowiada wobec spółdzielni za każde swoje zachowanie tj. działanie lub zaniechanie, które wyrządziło spółdzielni szkodę, czy to majątkową czy niemajątkową. W myśl tego prawa, spółdzielnia i członkowie mogą domagać się naprawienia szkód wyrządzonych przez te osoby na ogólnych zasadach Kodeksu cywilnego regulującego zasady odpowiedzialności deliktowej i odpowiedzialności za nienależycie wykonanie zobowiązań. Walne Zgromadzenie powinno zainteresować się dlatego członkowie Rady Nadzorczej zostali dodatkowo ubezpieczeni przez Zarząd od odpowiedzialności za swoje decyzje?
Minister Infrastruktury i Budownictwa 3 czerwca 2017 r. wysłał do Spółdzielni Morena kolejne pismo wraz z załącznikami, zobowiązując do umieszczenie tych problemów w zakres pełnej lustracji, jaka ma być w tym roku.
(tg)

Przedszkola Morenowe także oblegane

rekrutacja
1 czerwca zostały podane listy rekrutacyjne… Fot. tg

Zakończył się pierwszy etap rekrutacji do gdańskich przedszkoli. Od września na przedszkolaki czekać będzie blisko 6200 miejsc w przedszkolach publicznych oraz ok 1300 miejsc w przedszkolach publicznych nie samorządowych i blisko 700 miejsc w placówkach upublicznionych. To o 980 miejsc więcej niż w aktualnym roku przedszkolnym. Na Morenie tłoczno, ale będzie jeszcze rekrutacja uzupełniająca.
W rekrutacji do przedszkoli publicznych udział wzięło ponad 3600 dzieci. Ponad 5650 dzieci będzie kontynuować zajęcia przedszkolne. Wpłynęło ponad 1500 wniosków o przyjęcie do oddziałów zerówkowych w szkołach podstawowych. Dodatkowo rodzice 340 dzieci zdecydowali o kontynuowaniu przez swoje pociechy nauki w tych oddziałach. W przypadku około 1530 sześciolatków rodzice podjęli decyzję o pozostawieniu ich w przedszkolu. Tym samym według wstępnych wyliczeń w tegorocznej rekrutacji liczba złożonych wniosków przekroczyła liczbę dostępnych miejsc o ponad 1270.
– W tym roku rodzice mogli zdecydować o pozostawieniu dzieci sześcioletnich w przedszkolu. W Gdańsku, jak pokazują wstępne wyniki rekrutacji wielu rodziców sześciolatków właśnie na to się zdecydowało. Zgodnie z prawem oświatowym gmina musi zapewnić miejsca wszystkim dzieciom 3-, 4- i 5-letnim. Skutki tych dwóch czynników widzimy we wstępnych wynikach rekrutacji.
Według wstępnych wyliczeń w Gdańsku zabrakło miejsc dla ponad 1270 dzieci (są to w większości 3-latki i część 4-latków). W ciągu najbliższych tygodni miasto przygotowuje kolejną pulę miejsc, która zostanie udostępniona rodzicom w rekrutacji uzupełniającej. W jej ramach na pewno znajdzie się blisko 500 miejsc upublicznionych w przedszkolach nie samorządowych oraz te, wykupione według potrzeb miejsca w przedszkolach niepublicznych – informuje Piotr Kowalczuk zastępca prezydenta ds. polityki społecznej. – Proszę rodziców, by postępowali zgodnie z kolejnymi etapami rekrutacji. Rekrutacja uzupełniająca rozpoczęła się 12 czerwca. – dodaje Kowalczuk.
Co ważne do publicznej wiadomości listy kandydatów zakwalifikowanych podane zostały 23 maja o godz. 12.00. Od dnia następnego do końca maja rodzice mieli czas potwierdzenia woli przyjęcia w danej placówce przedszkolnej. A 1 czerwca zostały podane listy rekrutacyjne. Natomiast 12 czerwca rozpoczęła się rekrutacja uzupełniająca w ramach której pojawi się kolejna pula miejsc. W ramach tej puli znajdować się będą miejsca upublicznione w przedszkolach nie samorządowych oraz miejsca wykupione w przedszkolach i punktach przedszkolnych niepublicznych.
(g)

Do trzech razy sztuka…

nowaczek
Aleksander Nowaczek zwolniony z LWSM Morena…            Fot. t

Do trzech rady sztuka. Wcześniejsze dwie próby odwołania Aleksandra Nowaczka z funkcji prezesa zarządu LWSM Morena w Gdańsku nie udały się, ale trzech i owszem. Uchwałą Rady Nadzorczej LWSM Morena nr 24/2017 z dnia 28 kwietnia Aleksander Nowaczek przechodzi do historii, a jego miejsce tymczasowo ma zająć osoba oddelegowana z rady. Czy jego losy podzieli zastępca prezesa Henryk Talaśka?
Rada Nadzorcza Lokatorsko-Własnościowej Spółdzielni Mieszkaniowej „Morena” na podstawie art. 49 § 2 ustawy z dnia 16 września 1982r. prawo spółdzielcze w zw. z § 42 ust. 1 pkt 15 Statutu Spółdzielni uchwala co następuje: §1 Odwołuje z funkcji członka zarządu – Prezesa Zarządu Pana Aleksandra Nowaczka z powodu utraty zaufania potrzebnego do pełnienia tej funkcji. §2 Niniejsza uchwała wchodzi w życie z chwilą jej podjęcia. Niniejsza uchwała została podjęta w głosowaniu tajnym. Uchwałę podjęto w głosowaniu: „za” – 8 głosów; „przeciw” – 2 głosów; „wstrzymał” – 2 głosów.
Wszystko owiane jest tajemnicą. Nikt nie dowie się, jak kto głosował. Czara goryczy się przelała i wyliczono teoretycznie, że już za pierwszym razem Nowaczka powinno udać się skutecznie odwołać. Nie udało się. Kto z rady się wyłamał i zagłosował za pozostawieniem prezesa Nowaczka. Gdy szef rady wyznaczył inny termin posiedzenia z punktem dotyczącym odwołania Nowaczka, zabrakło quorum. Zapewne ot, taki czysty zbieg okoliczności. Za trzecim razem już nie udało się uchronić Aleksandra Nowaczka. Został odwołany z zajmowanego stanowiska. Było to dla niego ogromnym zaskoczeniem. Być może liczył na lojalność radnych, którzy wcześniej go chronili.
28 kwietnia ta sama rada podjęła uchwałę w sprawie: rozwiązania umowy o pracę z Aleksandrem Nowaczkiem. Rada Nadzorcza Lokatorsko-Własnościowej Spółdzielni Mieszkaniowej „Morena” jako pracodawca działając na mocy przepisu art. 32 § 1 ustawy z dnia 26 czerwca 1974r. Kodeks pracy z późniejszymi zmianami i art. 52 § 1 ustawy z dnia 16 września 1982r. prawo spółdzielcze z późniejszymi zmianami oraz § 42 ust. 1 pkt 16 Statutu Pracodawcy uchwala co następuje: § 1 Postanawia rozwiązać umowę o pracę zawartą w Gdańsku pomiędzy Panem Aleksandrem Nowaczkiem, a Lokatorsko-Własnościową Spółdzielnią Mieszkaniową „Morena” w Gdańsku za trzy miesięcznym okresem wypowiedzenia. § 2 Niniejszym Rada Nadzorcza LWSM „Morena” w Gdańsku zwalnia Pana Aleksandra Nowaczka z obowiązku świadczenia pracy na rzecz Pracodawcy. § 3 Niniejsza uchwała wchodzi w życie z chwilą jej podjęcia. Uchwałę podjęto w głosowaniu: „za” – 7 głosów; „przeciw” – 0 głosów; „wstrzymał” – 5 głosów.
Rada Nadzorcza Moreny 28 kwietnia zdecydowała również o wyznaczeniu do pełnienia funkcji członka Zarządu od 2 maja do 31 lipca 2017 r. za wynagrodzeniem przysługującym członkowi zarządu.
Rada Nadzorcza Lokatorsko-Własnościowej Spółdzielni Mieszkaniowej „Morena” Marzenę Roszkowską. Jednocześnie na wyznaczony okres delegowania ulega zawieszeniu członkostwo Marzeny Roszkowskiej w Radzie Nadzorczej. Uchwałę podjęto w głosowaniu: „za” – 9 głosów; „przeciw” – 1 głosów; „wstrzymał” – 2 głosów .
Na kolejne posiedzenie rady 15 kwietnia przewodniczący zawarł punkt w sprawie odwołania członka zarządu zastępcy prezesa zarządu Henryka Talaśki. Przewidziano dyskusję i przyjęcie uchwały w sprawie rozwiązania umowy o pracę z Henrykiem Talaśką. Radni mieli także przyjąć uchwały w sprawie wyznaczenia członka Rady Nadzorczej do pełnienia funkcji członka zarządu w miejsce Talaśki i w sprawie wysokości wynagrodzenia oddelegowanego członka Rady Nadzorczej do pełnienia funkcji członka zarządu – Pani Marzeny Roszkowskiej.
(t)