Również na Dąbrowie

Szybki, nowoczesny i spełniający swoją funkcję w stu procentach. Taki ma być Rower Metropolitalny, który połączy Trójmiasto i 14 pomorskich gmin, w tym: Rumię, Redę czy Władysławowo. Pierwsze rowery wyjadą w trasę w 2018 roku.
Rower Metropolitalny ma być produktem kompleksowym i przemyślanym. Dlatego obecnie trwa opracowywanie Studium Wykonalności dla projektu, by uzyskać możliwość dofinansowania z funduszy unijnych. Trwają także rozmowy o kolejnych szczegółach systemu, ustalanie możliwych parametrów pojazdów, ceny za wypożyczenie i potrzeby w zakresie relokacji rowerów. Już za chwilę rozpoczną się rozmowy technologiczne z potencjalnymi operatorami, a następnie rozpocznie się tworzenia przetargu na dostawę i funkcjonowanie systemu, który ma zostać ogłoszony pod koniec 2017 roku.
Na użytkowników Roweru Metropolitalnego czeka atrakcyjna infrastruktura. Chociaż ścieżki rowerowe mamy dobrze rozwinięte, to nie znaczy, że nie zostało wiele pracy i w planach mamy kolejne projekty. Ale infrastruktura w Trójmieście istnieje, mieszkańcy mają swoje rowery, więc teraz musimy im zaproponować zupełnie nowy szczebel jakości usług systemowych. Taką usługą ma być Rower Metropolitalny. Zwłaszcza, że działamy na szerokim polu usług turystycznych, w tym NORDY i Północnych Kaszub – oferujemy również możliwość dojazdu rowerem właśnie tam – podkreśla wiceprezydent Gdyni Katarzyna Gruszecka-Spychała.
Studium koncepcyjne systemu roweru metropolitalnego z 2015 r. uwzględniało obsługę dzielnic na górnym tarasie (m.in. Dąbrowy, Karwin, Małego Kacka) w bardzo ograniczonym zakresie. Na wniosek zespołu ds. komunikacji rowerowej z ZDiZ Prezydent Gdyni zgodził się na rozszerzenie puli rowerów z 820 do 1100 szt. Dzięki temu wszystkie dzielnice Gdyni w równym stopniu będą miały możliwość korzystania z nowego, ekologicznego środka transportu.
www.gdynia.pl

Ponad 160 projektów

Budzet
Place zabaw, remonty chodników, ale też zakup defibrylatorów czy remont samolotu – znamy już listę projektów, które mieszkańcy Gdyni złożyli pod tegoroczne głosowanie w ramach Budżetu Obywatelskiego. Dokładnie o północy, w piątek 14 kwietnia, elektroniczna rejestracja wniosków została zamknięta. Największą inicjatywą wykazali się mieszkańcy Dąbrowy, Małego Kacka, Grabówka i Orłowa – w każdej z tych dzielnic złożono po 11 wniosków!
Projekty inicjatyw, które mogą zostać zrealizowane ze środków BO, mogli składać wszyscy mieszkańcy Gdyni. Wypełnione formularze dostarczano za pośrednictwem strony internetowej bo.gdynia.pl, do siedzib rad dzielnic, a także osobiście i pocztą elektroniczną na adres i e-mail Laboratorium Innowacji Społecznych. Po zakończeniu przyjmowania wniosków wiadomo, że mieszkańcy złożyli ich 162. Przypomnijmy, że w 2016 roku projektów było 183.
– W tym roku, jeszcze bardziej niż w roku poprzednim, dało się zaobserwować powstawanie grup mieszkańców skupionych wokół jednego projektu – wyjaśnia Michał Guć, wiceprezydent Gdyni ds. innowacji. – To bardzo cieszy, bo projekty są przemyślane i przedyskutowane tak, by odpowiadały jak największej grupie osób.
W tegorocznej edycji Budżetu Obywatelskiego mieszkańcy najchętniej składali wnioski dotyczące rekreacji. W puli wszystkich złożonych jest ich aż 83. Na kolejnych miejscach są projekty dotyczące inwestycji i remontów (50), bezpieczeństwa w ruchu (15) oraz estetyzacji (14).
Warto przypomnieć, że tegoroczny nabór projektów do Budżetu Obywatelskiego rozpoczął się wyjątkowo wcześnie, bo już 17 marca. Dla porównania – w 2016 roku rozpoczęło się 1 kwietnia, a 2015 roku dopiero w czerwcu. – Dzięki temu szybciej zakończy się weryfikacja projektów przez odpowiedzialnych za to pracowników wydziałów Urzędu Miasta i jednostek miejskich, a autorzy będą mogli wcześniej zachęcać gdynian do głosowania – mówi Aleksandra Dylejko, rzecznik prasowa Laboratorium Innowacji Społecznych. – Teraz jednak rozpoczyna się etap sprawdzania złożonych wniosków pod względem formalnym. Ewentualne propozycje zmian w zgłoszonych projektach mogą wynikać z potrzeby ponownej kalkulacji kosztów czy kwestii właścicielskich działek. Każda proponowana zmiana będzie jednak konsultowana z wnioskodawcami.
O tym, że mieszkańcy mają ciekawe pomysły na zmiany w przestrzeni miasta, można było się przekonać podczas 23 otwartych spotkań w dzielnicach oraz sześciu Maratonów Pisania Wniosków. Łącznie udział w nich wzięło około 350 mieszkańców. To była okazja do skonfrontowania inicjatyw z potrzebami oraz skorzystania z pomocy urzędników przy wypełnianiu formularzy wniosków. Szczególnym zainteresowaniem cieszył się Ogólnomiejski Maraton Pisania Wniosków, który odbył się w Stefie Startup Pomorskiego Parku Naukowo – Technologicznego.
– Spotkania z mieszkańcami są ważną częścią Budżetu Obywatelskiego. Dzięki temu poznajemy potrzeby i pomysły gdynian, które nie zawsze są nam znane, a są ciekawe. Takim zaskoczeniem była m.in. inicjatywa montażu defibrylatorów w kilku miejscach Orłowa, organizacja wybiegu dla psów niedaleko Ciapkowa, instalacji miejskiej ładowarki urządzeń mobilnych w Śródmieściu czy zamiany w czytelnię-punkt widokowy bunkra na plaży w Redłowie – mówi wiceprezydent Michał Guć.
Wśród zgłoszonych wniosków są też te stanowiące kontynuację tych zrealizowanych w poprzednich edycjach BO. Autorzy korzystali również z możliwości ponownego złożenia projektów, które w poprzednich edycjach zostały poddane pod głosowanie mieszkańców, ale nie zostały wybrane do realizacji.
W tegorocznej edycji pula środków Budżetu Obywatelskiegio do podziału na wszystkie dzielnice miasta, to 5 310 198 zł. To kwota podstawowa w wysokości 4 660 000 zł oraz 650 198 zł niewykorzystane w poprzedniej edycji BO.
Sumy do wykorzystania w BO w dzielnicach różnią się od siebie. Łączną pulę środków tworzy kwota bazowa (60 tysięcy w każdej dzielnicy, o 15 tysięcy zł więcej niż w ubiegłym roku) oraz fundusze przyznane w zależności od m.in. liczby mieszkańców. według stanu z grudnia 2016 roku. Do tego do puli funduszy każdej z dzielnic przechodzą środki niewykorzystane w poprzedniej edycji Budżetu Obywatelskiego.
O tym, które projekty zostaną zrealizowane – zadecydują gdynianie. Głosowanie rozpocznie się 18 września, a zakończy 2 października. Głosować będzie można za pośrednictwem serwisu bo.gdynia.pl oraz osobiście w Laboratorium Innowacji Społecznych, filiach Miejskiej Biblioteki Publicznej, siedzibach rad dzielnic oraz w specjalnych Mobilnych Punktach Głosowania, które pojawiać się będą w różnych miejscach miasta – po to, by każdy mieszkaniec mógł poprzeć wybrany przez siebie projekt projekt.
Aktualności i szczegółowe informacje dotyczące głosowania w Budżecie Obywatelskim znajdują się na stronie internetowej bo.gdynia.pl oraz na facebook.com/budzetobywatelskigdynia.
W dotychczasowych edycjach Budżetu Obywatelskiego gdynianie złożyli 717 wniosków. Po weryfikacji, pod głosowanie trafiły 554. Do realizacji wybrano 111 projektów.
Frekwencja oscyluje w granicach 20 proc.
ączna kwota na daną dzielnicę i liczba projektów złożonych do Budżetu Obywatelskiego
Babie Doły: 126 993 zł, projektów – 6
Chwarzno – Wiczlino: 421 152 zł, projektów – 6
Chylonia: 318 490 zł, projektów – 3
Cisowa: 312 724 zł, projektów – 4
Dąbrowa: 340 760 zł, projektów – 11 trzy ze złożonych wniosków były już składane w poprzednich edycjach, nie zebrały odpowiedniej ilości głosów i ich wnioskodawcy próbują ponownie. Osiem to zupełnie nowe pomysły.
6 dotyczy rekreacji, 4 inwestycji i remontów, 1 estetyzacji.
4 dotyczą (choć po części) terenów szkół, 3 (choć po części) terenów spółdzielni mieszkaniowych, 4 całkowicie na gruncie gminnym/nieszkolnym.
Działki Leśne: 145 012 zł, projektów – 6
Grabówek: 189 402 zł, projektów – 11
Kamienna Góra: 178 455 zł, projektów – 7
Karwiny: 164 215 zł, projektów – 9
Leszczynki: 165 804 zł, projektów – 5
Mały Kack: 290 847 zł, projektów – 11
Obłuże: 310 843 zł, projektów – 9
Oksywie: 369 689 zł, projektów – 5
Orłowo: 216 725 zł, projektów – 11
Pogórze: 208 270 zł, projektów – 10
Pustki Cisowskie – Demptowo: 159 852 zł, projektów – 5
Redłowo: 165 993 zł, projektów – 8
Śródmieście: 216 188 zł, projektów – 6
Wielki Kack: 314 659 złotych, projektów – 7
Witomino – Leśniczówka: 155 321 zł, projektów – 5
Witomino – Radiostacja: 169 549 zł, projektów – 7
Wzgórze św. Maksymiliana: 369 264 zł, projektów – 10

Przydrożne krzyże i nie tylko

Krzyż przydrożny na Dąbrowie przy ulicy Rdestowej, stanął – według wspomnień mieszkańców – w 1913 r.
Odległe od wioski tereny rolnicze wielkokaccy gospodarze nazywali Pustkami lub od lasku dębowego – Dąbrowa. Tam przy drodze do swego gospodarstwa, obok traktu w kierunku Wiczlina, Józef Rietz ustawił krzyż na „pamiątkę życia”. Dwa lata potem, w 1915 r., zmarł. Proboszczem był wtedy ks. Melchior Bałach. Krzyż stał się centralnym punktem oraz ważnym miejscem dla nielicznych mieszkańców i podróżnych udających się do Wiczlina, a także do centrum ówczesnej wioski Wielkiego Kacka. Był drogowskazem i miejscem modlitwy. Pielgrzymi, udający się z kościoła św. Wawrzyńca do Wejherowa „na górki”, modlili się przy krzyżu idąc i wracając do swoich rodzin. W czasie ostatniej wojny uszkodzone zostało jedno ramię krzyża, które rodzina Marii Krauze, pochodząca z rodziny Józefa Rietza, we własnym zakresie naprawiła.
W 1956 r. zostało wymienione całe ramię krzyża. Pracę wykonał kołodziej Franciszek Aniołkowski z ul. Chwaszczyńskiej, wywodzący się z rodziny Aniołkowskich z ul. Wiczlińskiej. Gospodarstwo jest jeszcze na Dąbrowie. Krzyż został poddany ogólnej renowacji. Ponownego święcenia krzyża dokonał proboszcz ks. kan. Tadeusz Jasiński w powrotnej drodze z pielgrzymki do Wejherowa.
Nowy, drugi krzyż został postawiony w 1981 r. Fundatorką była wspomniana już Maria Krauze (ur. 30 listopada 1911 r., zmarła w 2004 r.), a krzyż wykonał Gerard Jasiński z ul. Lipowej (obecnie ul. Gryfa Pomorskiego). Krzyż miał 6 metrów wysokości, a ramiona w rozstawie liczyły 2 metry. Na głównej, pionowej belce wbudowany był obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem. Końcówki belek były pięknie wyrzeźbione. Krzyż był otoczony drewnianym płotkiem. W tym czasie proboszczem naszego kościoła był ks. kan. Bronisław Boniecki. Święcenia dokonał ks. wikariusz Józef Słupski podczas powrotu z wielkokacką pielgrzymką z Wejherowa.
W 1984 r. na terenie obecnej Dąbrowy powstał samodzielny wikariat, który założył ks. Marek Boniewicz z kościoła Podniesienia Krzyża Świętego w Gdyni Witominie. Tymczasowa kaplica mieściła się w niewykończonym domu przy ul. Anyżowej 90. Było to na dawnej ziemi uprawnej należącej do Henryka Magriana z ul. Źródło Marii w Wielkim Kacku. W 1987 r. powstała parafia p.w. Trójcy Świętej na ziemi ofiarowanej przez wielkokackiego rolnika Jana Siewerta. Proboszczem został ks. Marek Boniewicz, który wybudował początkowo kaplicę, a od 1997 r. zaczął budowę kościoła. Dokładnie 20 października 2007 r. abp Tadeusz Gocłowski dokonał konsekracji kościoła.
Wielkokacka Dąbrowa i Janiszewy, obecnie Dąbrówka, zostały włączone do miasta Gdyni w 1953 r. uchwałą Rady Ministrów z 22 sierpnia. Część kolonii chwaszczyńskich została włączona do Gdyni 1 stycznia 1973 r. W tym to roku Urząd Miasta Gdyni połączył te dwie osady razem pod nazwą Gdynia Dąbrowa. Natomiast jako parafia została kolonia w dalszym ciągu w Chwaszczynie. Pierwsza rozbudowa Gdyni Dąbrowy rozpoczęła się w 1983 r. przez Młodzieżową Spółdzielnię Mieszkaniową na polach gospodarstwa Henryka Magriana wzdłuż ul. Wiczlińskiej po prawej stronie w kierunku Wiczlina.
Trzeci krzyż na ziemi wielkokackiej, a obecnie w dzielnicy Gdynia Dąbrowa postawił proboszcz ks. kan. Marek Boniewicz z parafii p.w. Trójcy Świętej w 2005 r. Krzyż stoi obecnie przy zbiegu ulicy Nowowiczlińskiej z ul. Rdestową.
Zofia Żywicka

Korzystaj z aplikacji, bedziesz bezpieczny

Policja Aplikacja3.jpg
fot. materiaz prasowe
W obecności Wojewody Pomorskiego Dariusza Drelicha, Policja zaprezentowała Regionalny System Ostrzegania w którym dodano kolejną funkcję mającą na celu polepszyć biezpieczeństwo mieszkańców. Bieżące informowanie na temat oszustw metodą na wnuczka/ na policjanta to dodatkowe usprawnienie w tej aplikacji. RSO jest darmową aplikacją na telefony i telegazety, dzięki której w porę możemy zostać powiadomieni o zagrożeniu.
Komenda Wojewódzka Policji w Gdańsku nawiązała współpracę z Pomorskim Urzędem Wojewódzkim w ramach Regionalnego Systemu Ostrzegania (RSO).
System działa od 2015 roku. Do tej pory przekazywane informacje dotyczyły przede wszystkim ostrzeżeń meteorologicznych, hydrologicznych, informacji drogowych oraz innych istotnych z punktu widzenia bezpieczeństwa. Mieszkańcy naszego województwa teraz będą informowani o próbach oszustw metodą na wnuczka lub policjanta. Komunikat pojawi się w aplikacji mobilnej, czy telegazecie już po pierwszym odnotowanym przez funkcjonariuszy zgłoszeniu takiej próby.
Informujemy, że RSO jest darmową, bezpieczną aplikacją, dzięki której w porę możemy zostać powiadomieni o zagrożeniu. O potencjalnym niebezpieczeństwie może być informowany każdy, kto ma dostęp do Internetu, kanałów telewizji publicznej lub posiada zainstalowaną aplikację na telefon komórkowy. Ostrzeżenia są dostępne także na stronie internetowej Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego.<br><br>
Komunikat, który pojawia się w RSO jest ogólną informacją o metodach i sposobach działania sprawców. Skierowany jest do wszystkich odbiorców systemu, szczególnie uwrażliwia osoby młodsze, które zazwyczaj z niego korzystają, aby zwróciły uwagę na bliskich – seniorów oraz inne osoby z otoczenia, które mogą stać się ofiarami oszustów. Komunikat jest aktywny przez 8 godzin.
(a)

Co dalej z budową?

Kolejny raz ministerstwo wstrzymało termin ogłoszenia II etapu przetargu na Trasę Kaszubską. Sytuacja jest o tyle groźna, bo opieszałość może spowodować przeprowadzenie aktualizacji dokumentacji projektowej.
Założenia budowy trasy były bardzo obiecujące, już w 2010 roku zakładano rozpoczęcie budowy, by inwestycję ukończyć w 2013 roku. Niestety na skutek opieszałości w przygotowaniu dokumentacji, termin realizacji był ciągle przedłużany, by w końcu zakreślić termin w 2020 roku jako zakończenie budowy Trasy Kaszubskiej. Niestety rząd już zmienił plany i wskazał datę lipiec 2021 roku na wjazd pierwszych samochodów na drogę.
Niedawno na stronach GDDKiA pojawiła się informacja o zmianie harmonogramu przygotowań inwestycji poprzez ogłoszenie II etapu przetargu „projektuj i buduj” dla Trasy Kaszubskiej.
Komunikat ten różni się tym od wcześniejszych, że nie wskazano w nim nowego terminu odroczonego II etapu przetargu. W ostatnich dniach zmieniła się też treść samego komunikatu.
Dowiadujemy się z niego, że obecnie trwają uzgodnienia gdańskiego oddziału GDDKiA z ministerstwem, które mają zaowocować ustaleniem nowego harmonogramu inwestycji. Wcześniej informowano, że przedsięwzięcie jest tylko wstrzymane.
Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa twierdzi, że należy mieć na względzie uwarunkowania finansowe. Wartość Programu Budowy Dróg Krajowych na lata 2016-2023, który przyjęła jeszcze Rada Ministrów pod wodzą Ewy Kopacz, wynosi 200 mld złotych. Tymczasem na inwestycje w budżecie na wspomniany program zostało ujętych ok. 107 mld złotych.
Wśród mieszkańców terenów, na których wspomniana droga ma przebiegać. Do gdańskiego oddziału GDDKiA telefonuje wiele osób z pytaniem o to, kiedy rozpocznie się realizacja inwestycji.
Niektórzy rozważają pozostawienie pola pod drogę odłogiem – bez obsiewania, co wiąże się z realnymi stratami. Tymczasem, gdyby budowa drogi opóźniła się, mogliby kolejny rok korzystać z plonów. Inni zastanawiają się nad inwestycją w nieruchomości lub nad rozwojem działalności gospodarczej. Jednak brak informacji z ministerstwa powoduje niemożność podjęcia jakiejkolwiek decyzji.
Jest jeszcze jeden problem z Trasą Kaszubską, a właściwie z jej dokumentacją, która ma przecież termin ważności. Już niedługo może się okazać, że ustalenia i plany są już nieaktualne. A czasu zostało coraz mniej, jak twierdzą urzędnicy zostało tylko kilkanaście miesięcy, po których należy przeprowadzić aktualizację.
Chcąc uspokoić mieszkańców na stronach gdańskiego oddziału GDDKiA pojawiło się oświadczenie:
W związku z pojawiającymi się w przestrzeni medialnej doniesieniami o rzekomym wstrzymaniu przez Ministerstwo prac nad procesem przygotowania budowy tras krajowych w województwie pomorskim Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad Oddział w Gdańsku informuje, iż żadne prace w tym zakresie nie zostały wstrzymane. Zarówno Ministerstwo jak i GDDKiA nieustannie podtrzymują wolę budowy zarówno Obwodnicy Metropolitalnej jak i drogi ekspresowej S6 i podejmują wszelkie działania zmierzające do realizacji tego celu. Ostateczne decyzje w zakresie terminów realizacji obu zadań uzależnione są jednak od wniosków z prowadzonej analizy możliwości realizacji całego Programu Budowy Dróg Krajowych.
Jedyną okolicznością, która obecnie ulega zmianie jest harmonogram realizacji prac przygotowawczych w tym w szczególności data przystąpienia do II etapu przetargu. Wszystkie pozostałe ustalenia pozostają aktualne.
Wyjaśniamy kwestie braku porozumienia pomiędzy GDDKiA, a RDOŚ. Obie instytucje od samego początku ściśle ze sobą współpracują. Sytuacje zgłaszania zastrzeżeń, opinii czy wniosków o wniesienie zmian w dokumentacji są naturalną konsekwencją prowadzenia profesjonalnego procesu uzgodnień dokumentacji projektowych. Zarówno GDDKiA, jak i RDOŚ zależy na jak najlepszym ustaleniu ostatecznego kształtu planowanych inwestycji.
Karol Markowski, p.o. dyrektora GDDKiA o. Gdańsk

Dla mieszkańców Dąbrowy, Karwin i Wielkiego Kacka kluczowym jest tu 22 kilometrowy odcinek ekspresówki oznaczony jako nr 4. Rozbudowany ma zostać węzeł Wielki Kack, a także – od podstaw – Węzeł Chwaszczyno, który połączyć ma Trasę Kaszubską z Obwodnicą Metropolitalną. W ramach tego zadania powstać ma też niewielki węzeł Nowowiczlińska (na Obwodnicy Trójmiasta), który obsługiwać miałby m.in. dzielnicę Dąbrowa, a także węzeł Rdestowa przy Polifarbie i węzeł Szemud.
Natomiast wyliczenia mówią, że droga ekspresowa z Gdyni do Lęborka ma kosztować niemal 3 mld zł. 2,15 mld zł to szacowany koszt budowy, natomiast 800 mln zł pochłoną odszkodowania wypłacone za tereny zajęte pod drogę.

(a)

Zatrzymać dewastację! !

bilde-dzikie wysypiska
Niestety, takich wysypisk w naszym lesie jest sporo                                                  fot.(A)
Mamy już kolejny sygnał w sprawie dewastacji i zaśmiecania okolicznych lasów, otulających Dąbrowę.
Ci mieszkańcy dzielnicy, którzy w któryś ze świątecznych dni wybrali się na spacer po okolicznych lasach, mogli poczuć się zawiedzeni. Zamiast krajobrazu nieskażonego cywilizacją, mieli możliwość natknąć na… dzikie wysypiska śmieci.
Pod szczególną ochroną
Okoliczne lasy to popularny cel rodzinnych wycieczek i niedzielnych spacerów. Mieszkańcy szukają cichych i czystych zakątków, z dala od miejskiego zgiełku. Niestety, amatorzy takiego wypoczynku mogą się natknąć na przykre niespodzianki. Tuż przy jednej z leśnych dróżek, nieopodal położonej pomiędzy drzewami sadzawki, wznosiła się sterta śmieci. Ktoś w tym malowniczym miejscu urządził „na dziko” wysypisko. Wśród zieleni piętrzyły się plastikowe worki, wypełnione po brzegi odpadami.
– To skandal! – uważa nasza Czytelniczka. – Jak można w środku lasu po prostu zrobić składowisko odpadów? Czy sprawcy takiego działania pozostają bezkarni? Kompleksy leśne nie mogą wyglądać jak jeden wielki śmietnik. Może przydałyby się inspekcje okolicznych domów, by sprawdzić, kto ma podpisaną umowę na wywóz śmieci?
Tymczasem te lasy mają specyficzny status i nie tylko nie można tam śmiecić, ale także poruszać się samochodem poza wyznaczonymi do tego drogami. Jest to bowiem tzw. otulina parku krajobrazowego, czyli teren podlegający szczególnej ochronie. Teoretycznie, ludzie nie powinni w ogóle wjeżdżać na teren lasu, gdyż obowiązuje tam zakaz ruchu drogowego. Problemem jest jednak egzekwowanie przepisów, a raczej brak takiej możliwości.
Kto jest temu winien?
Wiadomo, że dzikich wysypisk nie robią mieszkańcy budynków wielorodzinnych, bo oni mają zabudowy śmietnikowe. Podejrzenie pada na lokatorów domków jednorodzinnych. Ci, którzy nie chcą być poznani przez sąsiadów, zamiast podrzucić worki do spółdzielczych lub wspólnotowych altanek, wolą wywieźć je do lasu. Jakby tego było mało widać, że niektóre leśne zakątki upodobali sobie amatorzy tanich trunków, którzy piją tu wina i zostawiają butelki oraz inne odpadki. Co mogą w takim przypadku zrobić strażnicy miejscy? Na pewno warto ich powiadomić o problemie. Wówczas funkcjonariusze próbują bowiem ustalić, kto jest winien całej sytuacji.
Urządzanie nielegalnych składowisk śmieci jest bowiem złamaniem obowiązujących przepisów i podlega karze. Sprawa wygląda najprościej, jeśli winnego uda się złapać na gorącym uczynku (lub choćby zapamiętać numery rejestracyjne, jeśli korzysta z samochodu). Strażnicy szybko ustalają tożsamość delikwenta i wzywają go do usunięcia śmietniska. Jeżeli nie wiadomo, kto podrzuca odpadki w dane miejsce, procedury mogą się przedłużyć. Jednak strażnicy i tak mogą zlecić usunięcie wysypiska i obarczyć kosztami winnego, gdy ten wreszcie się znajdzie. Oddzielnym problemem jest picie „pod chmurką”. Ten czyn jest kwalifikowany jako spożywanie alkoholu w miejscu publicznym i zazwyczaj winni są karani mandatami.
Na gorącym uczynku
Jeżeli straż miejska złapie ich na gorącym uczynku, może ukarać wysokim mandatem. Problem polega jednak na tym, że las to miejsce odludne i patrole strażników miejskich raczej rzadko tu zaglądają. Pełne ręce roboty mają za to strażnicy leśni, którzy w miarę możliwości usuwają nielegalne wysypiska. Strażników leśnych w całym nadleśnictwie jest jednak niewielu, bo zaledwie kilku.
(dekor)

Kupy zamiast przebiśniegów

Wraz z nadejściem wiosny na terenie naszej dzielnicy – chodnikach, trawnikach, a zdarza się także, że nawet na placach zabaw – leżą psie odchody. Czy to problem nie do rozwiązania?
Niestety, wystarczy krótki spacer, by się przekonać, że takie stwierdzenie to nie przesada.
– Wiem, że ten problem nie jest nowy i wraca co roku jak bumerang – mówi Wioletta Majewska, mieszkanka ul. Rdestowej i właścicielka psa. – Tym niemniej chciałabym zwrócić uwagę na zanieczyszczanie osiedla przez psy.
„Niespodzianka” w piaskownicy
Zdaniem Czytelniczki, niektórzy mieszkańcy traktują osiedle jak jedną wielką toaletę.
– Wiosenny spacer, a woń jak z Toi-Toia! – zżyma się mieszkanka. – Czy nie ma sposobu, aby uświadomić właścicielom psów, że kupy należy sprzątać? Przecież to źródło bakterii i pasożytów, zagrożenie dla zdrowia!
Najbardziej irytujące jest, gdy nieczystości pojawiają się tam, gdzie bawią się maluchy, np. w piaskownicy. Dlatego większość placów zabaw jest ogrodzonych i zaopatrzonych w tabliczki zakazujące wstępu psom. Nie zawsze to pomaga, bowiem niektórzy właściciele czworonogów są odporni na wszelkie argumenty.
Kampania edukacyjna
Ciekawy sposób wymyślono w Gdańsku. Tam straż miejska zwiększyła liczbę patroli w tych miejscach, gdzie najczęściej pojawiają są czworonogi.
Strażnicy zwiększają swoją aktywność w godzinach porannych i popołudniowych. Patrole przeczesują popularne miejsca, jak: parki, skwerki, place zabaw, osiedlowe deptaki. Na tym nie koniec. Rusza też kampania edukacyjna – w autobusach i tramwajach rozklejono plakaty z pieskiem, kupką i napisem: „Nie umiem spuszczać wody, sprzątnij po mnie!”
A może na wybiegu?
Czy to się sprawdzi? Prób „wychowywania” właścicieli brudzących czworonogów było wiele. Kilka lat temu w Trójmieście strażnicy miejscy wręczali „żółte kartki” tym psiarzom, których czworonogi zanieczyszczały trawniki. Na nich widniały pouczenia i wskazówki.
Może dobrym wyjściem byłoby utworzenie wydzielonego i sprzątanego codziennie wybiegu dla psów? Podobne obiekty mają mieszkańcy Gdańska i Sopotu. Są to ulubione miejsca spotkań właścicieli psów, bo tam może odpocząć i pupil i jego pan. Bez stresu, że pies nabrudzi tam, gdzie nie trzeba. Dobrym rozwiązaniem są także automaty z woreczkami do zbierania psich pozostałości. Jednak same automaty nie wystarczą – potrzeba jeszcze kultury osobistej oraz wyższej świadomości społecznej.
Wyraź opinię!
Szanowni Czytelnicy, jakie jest Wasze zdanie w tej kwestii? Co można zrobić, by znaleźć rozwiązanie dla tej „śmierdzącej sprawy”? Czy powstanie wybiegu jest dobrym pomysłem? Jeśli tak, to gdzie miałby on powstać? A może lepsze byłyby akcje edukacyjne i oplakatowanie dzielnicy? Prosimy o zabranie głosu w tej sprawie.
Z ciekawą inicjatywą wyszła społeczność Pies w Wielkim Mieście zachęcająca do wypełnienia ankiety dotyczącej preferencje sprzątania nieczystości po psach, a szczególnie torebek na psie odchody. Znajduje się ona na: https://goo.gl/EySegp .

(kod)

Już 15 tys. osób w jej posiadaniu

1740599-Tak-bedzie-wygladac-Metropolitalna-Karta-do-Kultury
Ponad 15 000 osób odebrało już Metropolitalną Kartę do Kultury. Dzięki niej, bez konieczności każdorazowego zapisywania się, można korzystać z oferty miejskich placówek bibliotecznych. Uprawnia ona też do zniżek w instytucjach kultury w całym Trójmieście. Biblioteka Gdynia przygotowała kampanię reklamową, która zachęca do wyrabiania karty.
Jak mówi Darek Rybacki, kierownik Działu Komunikacji Zewnętrznej Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gdyni
– Zależy nam na tym, aby mieszkańcy Gdyni dowiedzieli się, z jakimi korzyściami wiąże się posiadanie Metropolitalnej Karty do Kultury. Zniżki do instytucji są naprawdę korzystne. Wygodna jest także możliwość pojedynczej rejestracji w dowolnej bibliotece w Gdyni .
Metropolitalną Kartę do Kultury można wyrobić w dowolnej filii Biblioteki Gdynia. Jest to jedna karta biblioteczna umożliwiająca wypożyczanie książek we wszystkich filiach gdyńskich bibliotek, a także bibliotekach partnerskich w Trójmieście i okolicach.
Uprawnia także do zniżek w instytucjach kultury, takich jak kina, teatry, kawiarnie, muzea, szkoły językowe i wiele, wiele innych. W Gdyni są to m.in. Muzeum Emigracji, Muzeum Miasta Gdyni, Centrum Kultury w Gdyni, Teatr Gdynia Główna, Teatr Miejski i Muzyczny. Kompletny wykaz partnerów znaleźć można na stronie Metropolitalnej Karty do Kultury.
Koszt wyrobienia karty wynosi 1 zł. Z tej opłaty zwolnieni będą posiadacze kart Gdynia Rodzinna+ oraz gdyńskiej Karty Dużej Rodziny.

(a)

Powietrze wolne od smogu

smog2

Chociaż mieszkańcy Gdyni nie są zagrożeni trwałym alarmem smogowym, to nie oznacza, że można spocząć na laurach. Miasto od wielu lat działa na rzecz poprawy lokalnego środowiska.
Ale do zminimalizowania ryzyka mogą włączyć się sami mieszkańcy. Wystarczy zmienić nawyki i stać się ambasadorem „dobrych zachowań”, które w przyszłości będą procentować. Dodatkowo w Gdyni ogromną rolę spełnia Straż Miejska, która reaguje na każdy sygnał o możliwym spalaniu śmieci w piecu. Zdarza się, że do pieców trafiają najróżniejsze, często rakotwórcze odpady. Bo chociaż palenie śmieci jest surowo zakazane i grozi za to kara do 500 złotych, służby muszą interweniować. Przykładowo, w 2016 roku do Straży Miejskiej wpłynęło 631 zgłoszeń mieszkańców Gdyni w tej sprawie. Dwa zawiadomienia skierowano do Prokuratury Rejonowej. Najwięcej interwencji patroli SM dotyczyło Wielkiego i Małego Kacka, bo aż 99. Za każdym razem strażnicy sprawdzają, czym ogrzewany jest dom, a w razie potwierdzenia, że nie jest to tradycyjny opał, mogą nałożyć mandat.
Nie można też pominąć działań samego samorządu. Gdynia, jako jedno z pierwszych miast w Polsce, zorganizowała grupowe zakupy energii elektrycznej i gazu. I opłaciło się. Każdego roku daje to wielomilionowe oszczędności. W tym roku grupowy zakup energii pozwolił na uzyskanie ceny o 48%, a gazu o 17,76% niższej w stosunku do cennika na 2017 rok. Prezydent Gdyni objął też swoim patronatem projekt badawczy „ENERGA Living Lab”, którego celem jest poprawa efektywności końcowego wykorzystania energii elektrycznej. W ramach projektu zainstalowano już 30 odnawialnych źródeł energii.
Miasto dba o to, by zarówno młodzi mieszkańcy, jak i dorośli byli w pełni świadomi tego, że mają wpływ na środowisko. Służą temu ulotki uświadamiające, jak duży wpływ na stan powietrza mamy my sami. Co służy środowisku? Używanie ogrzewania elektrycznego lub gazowego, zrezygnowanie z palenia śmieciami w piecach, wymiana starego pieca na nowy, korzystanie z komunikacji publicznej (ekologiczny tabor i rozbudowana infrastruktura trolejbusowa), lub przesiadka z samochodu na rower. Duże znaczenie ma także korzystanie z odnawialnych źródeł energii. Gdynia już 17 lat temu zajęła się udzielaniem dotacji i fachowym doradztwem w zakresie modernizacji źródeł energii. Wszystkie potrzebne informacje znajdują się pod adresem www.cieplolubni.com.pl. Maksymalna kwota dofinansowania na ten cel wynosi 5.000 zł. W ciągu ostatnich pięciu lat Gdynia zawarła aż 424 umowy na blisko 1,5 miliona złotych.
Do 2020 roku, a więc już za trzy lata, 16 gdyńskich placówek oświatowych zostanie poddanych termomodernizacji. W sumie 17 budynków użyteczności publicznych zostanie ocieplonych i wyposażonych w nowoczesne systemy grzewcze, tak, by straty ciepła były minimalne.
W kategorii efektywność energetyczna Gmina Miasta Gdyni otrzymała wyróżnienie w ramach konkursu ECO-MIASTO 2016.
Dzięki tym działaniom na terenie naszej dzielnicy nie ma zagrożenia smogiem. Występuje on na skutek brak wiatru, oraz z przyczyn topograficznych, jak lokalizacja w niecce. Wówczas zgromadzą się zanieczyszczenia, w szczególności aerozole. Położenie geograficzne naszego miasta niemal wyklucza takie zjawisko. – Stan powietrza atmosferycznego w Gdyni jest dobry i bardzo dobry, co potwierdzają wyniki pomiarów Fundacji ARMAAG oraz Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska w Gdańsku – mówi Bartosz Frankowski, naczelnik Wydziału Środowiska UM Gdyni.
Dobry i bardzo dobry stan powietrza atmosferycznego w Gdyni wynika z jednej strony z nadmorskiej lokalizacji, co skutkuje łatwością przewietrzania a także znacznie większemu niż w Krakowie czy Warszawie odsetkowi budynków wykorzystujących ciepło dostarczane u nas za pośrednictwem OPEC Gdynia Sp. z o.o., czy pochodzące z pieców gazowych. Jak podkreśla Frankowski, Gdynia realizuje „Plan gospodarki niskoemisyjnej dla Gminy Miasta Gdyni na lata 2015 – 2020”, którego jednym z celów jest poprawa jakości powietrza. – Od ponad 20 lat udzielmy wsparcia finansowego mieszkańcom, którzy zlikwidują piec węglowy i przyłączą dom lub mieszkanie do miejskiej sieci ciepłowniczej lub zainstalują piec gazowy.
Wysokość dotacji wynosi nie mniej niż 1800 zł (w przypadku zmiany źródła energii z paliwa stałego na gaz), oraz nie mniej niż 3000 zł (w przypadku zmiany źródła energii z paliwa stałego na miejską sieć ciepłowniczą). Szczegóły dotyczące pozyskania dotacji dostępne są na stronie www.gdynia.pl/urzad/wydzialy/8022_68951.html oraz w Samodzielnym Referacie ds. Energetyki UM Gdyni, tel. 58 66 82 350
Mieszkańcy zainteresowani stanem powietrza atmosferycznego w Gdyni mogą na bieżąco śledzić jego wyniki na stronie Fundacji ARMAAG, a także na monitorze zainstalowanym w holu głównym UM Gdyni przy al. Marsz. Piłsudskiego 52/54.
(www.gdynia.pl)

Jabłka dla każdego

jablka
Tony jabłek zostały rozdane w gdyńskich placówkach róenież w szkołach na Dąbrowie  (fot.a)

Już sto tysięcy kilogramów, czyli blisko pół miliona owoców trafiło do dzieci i młodzieży w ramach akcji „Niesiemy Wam w darze polskie owoce”. W pierwszym semestrze roku szkolnego 2016/2017 jabłka dotarły do ponad 60 placówek oświatowych w 15 dzielnicach. Każdego miesiąca liczba odbiorców wzrasta.
Dystrybucja jabłek odbywa się raz w tygodniu. Jedna dostawa liczy 20 ton. Owoce pozyskujemy bezpośrednio od producentów z rejonów środkowo-wschodniej i południowej Polski. Są dostarczane za pomocą Agencji Rynku Rolnego. Następnie są sprawdzone przez Sanepid i dystrybuowane do placówek – tłumaczy Marek Olczykowski, prezes zarządu oddziału regionalnego Polskiego Czerwonego Krzyża w Gdyni. Z owoców robione są przetwory, soki, wypieki, co kształtuje u młodych ludzi zdrowe nawyki.
Operatorem dystrybucji jabłek w Gdyni jest Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego nr 2 w Gdyni. Koordynatorami akcji są Janina Wasyla, radna z Grabówka i Jarosław Kłodziński, radny miasta. Z ramienia PCK dużo pracy wnoszą Jolanta Pacer i Marek Olczykowski.
www.gdynia.pl