Wybieg, ale gdzie?

O potrzebie wybudowania wybiegu dla psów pisaliśmy ostatnio na łamach Gazety Karwin. Apelowaliśmy i propozycje lokalizacji takiego obiektu. Nasz apel nie pozostał bez odzewu.
O tym, że nasze trawniki i chodniki często służą za psią ubikację, nie trzeba nikogo przekonywać. Nie sposób policzyć wszystkich prób wpływania na właścicieli brudzących czworonogów. Pomimo, że w Gdyni funkcjonuje program „Pies w wielkim mieście”, który ma na celu właśnie poprawę świadomości właścicieli czworonogów, poprawy wciąż nie widać. I chociaż w uczęszczanych miejscach spacerowych stoją automaty z bezpłatnymi torebkami na psie odchody, to często są one omijane szerokim łukiem.
Osiedle jak ubikacja
Z redakcją skontaktowała się nasza Czytelniczka, która podsunęła pewien pomysł.
– Może rozwiązaniem problemu byłoby utworzenie specjalnego parku dla psów, gdzie właściciele mogliby wyprowadzać swoje czworonogi, nie wadząc nikomu? – zastanawiała się Danuta Mackiewicz, mieszkanka Karwin i właścicielka jamnika. – Problem z zanieczyszczaniem osiedla przez psy jest poważny. Ja, sprzątająca po swoim zwierzęciu, czuję się lekceważona. Codziennie wychodzę na spacer z wnukami i niemal się nie zdarza, by któreś z dzieci nie wdepnęło w psią kupę. Wydzielony i sprzątany codziennie wybieg dla psów rozwiązałby sprawę. W Gdańsku jest takie miejsce i chętnie się tam spotykają właściciele psów. Można odpocząć bez stresu, że pies nabrudzi tam, gdzie nie trzeba.
Problem z lokalizacją
Sygnał zgłosiliśmy do naszej rady dzielnicy. Sugestia naszej Czytelniczki trafiła na podatny grunt. – To bardzo ważna kwestia i zamierzamy poszukać dla niej dobrego rozwiązania – powiedziano nam w RD. – Największy problem dotyczy ustalenia własności terenu. Karwińskie osiedla są tak podzielone, że np. kawałek ulicy należy do miasta, a kawałek do spółdzielni. Dlatego wybór lokalizacji przysparza takiej trudności. Będziemy szukali odpowiedniego miejsca pod wybieg dla psów.
Nie pod oknami
Poprosiliśmy Czytelników o podpowiedzi. Na odzew nie trzeba było długo czekać.
– Bardzo ucieszyłem się z tej inicjatywy – mówi Jacek Krygier, nasz Czytelnik. – Uważam, że to świetny pomysł, by coś takiego powstało w naszej dzielnicy. Jednak, jak to mówią „diabeł tkwi w szczegółach”. Trzeba wziąć pod uwagę szereg czynników, by nowy obiekt nie był uciążliwy dla otoczenia. Wiadomo, ze zwierzaki brudzą i hałasują. Dlatego warto, by wybieg znajdował się na uboczu, z daleka od budynków mieszkalnych. Nie może być jednak bardzo odległy, bo nikomu nie będzie się chciało chodzić na takie długie spacery i cała idea spali na panewce.
Strzał w dziesiątkę
Nasz Czytelnik uważa, że znalazł idealne miejsce.
– Teren przylegający do Zespołu Szkół nr 10 jest bardzo rozległy – dodaje Jacek Krygier. – Nie jest tak, że cały ten obszar jest zagospodarowany. Część po prostu leży odłogiem. Myślę, że wydzielenie stąd skrawka terenu pod wybieg dla psów to „strzał w dziesiątkę”.

(dekor)

Budowa PKM

PKM
Fot. PKM

Tak wygląda obecnie – teren budowy przystanków PKM Gdynia Karwiny (gdzie rozpoczęła się już rozbiórka toru 101, co jest konieczne, aby można było wykonać peron po drugiej stronie linii). 
Prace przy PKM Karwiny trwają. Powstał już zapowiadany wcześniej „splot torowy”, któremu można się przyjrzeć na zdjęciach Pomorskiej Kolei Metropolitalnej.
Całość prac miała być zrealizowana do końca lipca, ale zapewne potrwa dłużej, przede wszystkim z uwagi na toczące się w zimie dyskusje z PLK o trzecim torze. Nowy termin nie został podany, poza informacją, że całość ma być gotowa w II połowie tego roku.

Moje drzewo – nasz pomnik

Pomnik przyrody
fot. materiały prasowe
Biuro Ogrodnika Miasta zaprasza wszystkich gdynian do udziału w wielkich poszukiwaniach. Ich celem będą wyjątkowe znaleziska – nowe gdyńskie pomniki przyrody. Chodzi o wyłowienie z gąszczu gdyńskiej zieleni wyróżniających się swą urodą, wielkością lub nietypowym kształtem drzew lub krzewów. Czas na zgłoszenia upływa pod koniec października.
Lato sprzyja spędzaniu czasu na świeżym powietrzu. W tym roku, podczas spacerów po lasach i parkach, warto jednak przyglądać się naturze jeszcze dokładniej, niż zwykle. Gdynia postanowiła poszerzyć swoją kolekcję pomników przyrody, włączając w to działanie mieszkańców. Akcja „Moje drzewo – nasz pomnik” ma pomóc w objęciu ochroną jak największej ilości drzew i krzewów na terenie gminy Gdynia. Mieszkańcy proszeni są o zgłaszanie interesujących okazów przyrody ożywionej, jeśli zauważą takie w swoim otoczeniu.
Pomnikami przyrody mogą być okazałych rozmiarów drzewa lub grupy drzew o pięknym, czasem wyjątkowym pokroju i dobrej zdrowotności umożliwiającej długie życie. Powinny wyróżniać się one z otoczenia swoją formą i wielkością.
Istnieją orientacyjne wymiary drzew kwalifikujące je do ochrony pomnikowej. Są to średnice i obwody mierzone na wysokości tzw. pierśnicy czyli 130 cm od ziemi. Jednak, ze względu na ogromną zmienność i różnorodność przyrody nas otaczającej, sprecyzowanie dokładnych cech dla kandydatów na obiekty prawnie chronione nastręcza pewnych trudności. Czasem drzewa o mniejszych rozmiarach mogą stanowić dla konkretnego regionu najcenniejsze okazy. Niektóre z nich mogą mieć także wartość historyczną, ze względu na wyjątkowe wydarzenia z nimi związane, czy kulturową – powiązane z legendami czy wierzeniami ludowymi.
Obecnie gminny rejestr pomników przyrody obejmuje 75 pozycji, w tym: 
64 pomniki przyrody ożywionej – 52 drzewa, 9 grup drzew, 2 pnącza oraz 1 tzw. pomnik powierzchniowy,
11 pomników przyrody nieożywionej – tzw. głazów narzutowych.
Jakie informacje będą potrzebne do zgłoszenia?
• wymiary: średnica lub obwód, mierzone na wysokości 130 cm od ziemi, wysokość (ewentualnie), w przypadku krzewów – pole powierzchni
• lokalizacja: adres bądź namiary GPS, nr działki
• cechy charakterystyczne (jeśli występują)
• zdjęcie proponowanego obiektu
• jeśli proponowany obiekt jest związany z wydarzeniem historycznym lub ma wartość kulturową, należy dodać jego krótki • opis
• dane osoby zgłaszającej
Akcja trwa od 26 czerwca do 31 października.
Propozycje należy przesyłać na adres: mojedrzewo@gdynia.pl.
Adres internetowy akcji: www.gdynia.pl/mojedrzewo.
www.gdynia.pl

Dzielnica cała w kwiatach

Konkurs „Gdynia w kwiatach”, w którym mogą wziąć udział wszyscy, którzy kwiatami w oknach, na balkonach, loggiach, tarasach, dachach, w ogrodach i na rabatach przysparzają urody naszemu miastu, właśnie się rozpoczął. Czy tym razem laury przypadną w udziale mieszkańcom naszej dzielnicy.
Już po raz dwudziestytrzeci Wojciech Szczurek, prezydent Gdyni, ogłosił konkurs, w którym główna nagroda wynosi 1300 zł (w każdej z trzech kategorii). Przewidziano także trzy wyróżnienia po 340 zł. Poza nagrodami regulaminowymi będą także atrakcyjne nagrody rzeczowe i upominki od sponsorów.
– Podstawowym kryterium oceny będzie estetyczny wygląd zgłoszonego obiektu widzianego z zewnątrz budynku – mówi, rzecznik gdyńskiego magistratu. – Szczególnie liczy się wygląd od strony ulicy.
Jurorzy, pod przewodnictwem Hanny Niedźwieckiej-Pasternak – z Biura Ogrodnika Miasta, wyłoni zwycięzców we wrześniu. Natomiast termin nadsyłania zgłoszeń upływa 31 sierpnia. Udział w konkursie należy zgłosić na kuponach wydrukowanych w „Ratuszu”. Każdy balkon, okno, taras, loggia, dach, wejście, ogródek i otoczenie budynku powinno być sfotografowane przez właściciela. Zdjęcia powinny być kolorowe, wielkości formatu A4 (210 mmx297 mm) (maksymalnie 3 szt.) lub w formie cyfrowej na płycie CD. (maksymalnie można dołączyć 3 szt.). Kupony wraz ze zdjęciami należy składać w siedzibie Biura Ogrodnika Miasta lub wysłać pocztą na adres: Biuro Ogrodnika Miasta (al. Zwycięstwa 291A, 81-525 Gdynia) lub wysłać mailem na adres gdyniawkwiatach@gdynia.pl. Termin składania kuponów upływa z dniem 31 sierpnia 2017 r.
Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi we wrześniu na imprezie „Dary Ziemi”.Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi na imprezie „Dary Ziemi”. Dodatkowe nagrody przyznają również rady dzielnic: Działki Leśne, Śródmieście, Karwiny, Chwarzno-Wiczlino i Pustki Cisowskie-Demptowo.
– Te konkursy towarzyszą miejskiemu konkursowi i mają na celu poprawę estetyki dzielnic – dodaje rzecznik.
(drako)

Remonty chodników

remont chodników karwiny
Już niedługo, będzie równiej, ładniej i lepiej                                                                     fot.a

Znamy więcej szczegółów na temat remontów chodników na Karwinach – pojawiło się zamówienie publiczne na stronie http://gdynia.pl/. Dobrą wiadomością jest to, że chodniki mają powstać w okolicach początku sierpnia.
Remont chodnika przy ul. Korzennej – dotyczy odcinka pomiędzy Nałkowskiej, a Buraczaną. To dość uczęszczany chodnik łączący osiedle ze szkołą oraz sklepami.Remont chodnika przy ul. Nałkowskiej dotyczy odcinka od ul. Korzennej do Wielkopolskiej. To chodnik znacznie rzadziej uczęszczany, jednak jest też szerszy – ma aż 3 metry szerokości, a od ulicy dzieli go kolejne 1,75 metra trawy.
Na Nałkowskiej planowane jest w przyszłym roku wydzielenia pasa rowerowego na jezdni, zwężające ją do jednego pasa.

(a)

Karwiny z lotu ptaka

Panorama Karwiny i Did
Tęskniących za Gdynią; tych, który wahają się czy przyjechać do Gdyni i wszystkich pozostałych kochających Gdynię zapraszamy na wirtualny spacer. Od dziś na oficjalnej stronie Gdyni pod adresem www.gdynia.pl/spacer znajdziecie kilkanaście panoramicznych zdjęć, tworzących niezwykły spacer z perspektywy na co dzień niedostępnej dla mieszkańców i sympatyków Gdyni.
Panoramy były wykonywane dronem na przestrzeni kilku miesięcy. Każda z nich składa się z przeszło 30 zdjęć, a każde zdjęcie z trzech lub pięciu klatek. Wszystkie były wykonywane z wysokości około 100 metrów. „To optymalna wysokość, aby zachować detale na ziemi. Gdybyśmy fotogratowali wyżej, to mielibyśmy drobny maczek” – tłumaczy autor zdjęć Piotr Lewandowski.
Spacer rozpoczyna się na Molo Południowym i obejmuje Sea Towers, Kamienną Górę, Polankę Redłowską, gdyńską Marinę, ulicę Świętojańską, Śródmieście, Dworzec Morski oraz dzielnice Orłowo, Grabówek, Redłowo, Chwarzno, Chylonia, Karwiny i Dąbrowa. Przy ciekawych punktach umieszczone są tablice z informacjami o danej atrakcji.
Panoramy wykonała gdyńska firma Tosem.
Uwaga! Do poprawnego działania wycieczki wymagane jest przesłanie dużej ilości informacji. Upewnij się, że jesteś w zasięgu sieci WiFi lub Twój plan taryfowy ma odpowiedni zapas transferu.
www.gdynia.pl

Zatrzymać dewastację

Mamy już kolejny sygnał w sprawie dewastacji i zaśmiecania okolicznych lasów, otulających Dąbrowę i Karwiny
Ci mieszkańcy dzielnicy, którzy w któryś ze świątecznych dni wybrali się na spacer po okolicznych lasach, mogli poczuć się zawiedzeni. Zamiast krajobrazu nieskażonego cywilizacją, mieli możliwość natknąć na… dzikie wysypiska śmieci.
Pod szczególną ochroną
Okoliczne lasy to popularny cel rodzinnych wycieczek i niedzielnych spacerów. Mieszkańcy szukają cichych i czystych zakątków, z dala od miejskiego zgiełku. Niestety, amatorzy takiego wypoczynku mogą się natknąć na przykre niespodzianki. Tuż przy jednej z leśnych dróżek, nieopodal położonej pomiędzy drzewami sadzawki, wznosiła się sterta śmieci. Ktoś w tym malowniczym miejscu urządził „na dziko” wysypisko. Wśród zieleni piętrzyły się plastikowe worki, wypełnione po brzegi odpadami.
– To skandal! – uważa nasza Czytelniczka. – Jak można w środku lasu po prostu zrobić składowisko odpadów? Czy sprawcy takiego działania pozostają bezkarni? Kompleksy leśne nie mogą wyglądać jak jeden wielki śmietnik. Może przydałyby się inspekcje okolicznych domów, by sprawdzić, kto ma podpisaną umowę na wywóz śmieci?
Tymczasem te lasy mają specyficzny status i nie tylko nie można tam śmiecić, ale także poruszać się samochodem poza wyznaczonymi do tego drogami. Jest to bowiem tzw. otulina parku krajobrazowego, czyli teren podlegający szczególnej ochronie. Teoretycznie, ludzie nie powinni w ogóle wjeżdżać na teren lasu, gdyż obowiązuje tam zakaz ruchu drogowego. Problemem jest jednak egzekwowanie przepisów, a raczej brak takiej możliwości.
Kto jest temu winien?
Wiadomo, że dzikich wysypisk nie robią mieszkańcy budynków wielorodzinnych, bo oni mają zabudowy śmietnikowe. Podejrzenie pada na lokatorów domków jednorodzinnych. Ci, którzy nie chcą być poznani przez sąsiadów, zamiast podrzucić worki do spółdzielczych lub wspólnotowych altanek, wolą wywieźć je do lasu. Jakby tego było mało widać, że niektóre leśne zakątki upodobali sobie amatorzy tanich trunków, którzy piją tu wina i zostawiają butelki oraz inne odpadki. Co mogą w takim przypadku zrobić strażnicy miejscy? Na pewno warto ich powiadomić o problemie. Wówczas funkcjonariusze próbują bowiem ustalić, kto jest winien całej sytuacji.
Urządzanie nielegalnych składowisk śmieci jest bowiem złamaniem obowiązujących przepisów i podlega karze. Sprawa wygląda najprościej, jeśli winnego uda się złapać na gorącym uczynku (lub choćby zapamiętać numery rejestracyjne, jeśli korzysta z samochodu). Strażnicy szybko ustalają tożsamość delikwenta i wzywają go do usunięcia śmietniska. Jeżeli nie wiadomo, kto podrzuca odpadki w dane miejsce, procedury mogą się przedłużyć. Jednak strażnicy i tak mogą zlecić usunięcie wysypiska i obarczyć kosztami winnego, gdy ten wreszcie się znajdzie. Oddzielnym problemem jest picie „pod chmurką”. Ten czyn jest kwalifikowany jako spożywanie alkoholu w miejscu publicznym i zazwyczaj winni są karani mandatami.
Na gorącym uczynku
Jeżeli straż miejska złapie ich na gorącym uczynku, może ukarać wysokim mandatem. Problem polega jednak na tym, że las to miejsce odludne i patrole strażników miejskich raczej rzadko tu zaglądają. Pełne ręce roboty mają za to strażnicy leśni, którzy w miarę możliwości usuwają nielegalne wysypiska. Strażników leśnych w całym nadleśnictwie jest jednak niewielu, bo zaledwie kilku.
(dekor)

Wiele ciekawych pomysłów

wnioski
www.gdynia.pl
Czy na skraju lasu Małego Kacka mógłby powstać wybieg dla psów? Ile może kosztować doposażenie istniejącego placu zabaw? Jak napisać projekty dotyczące modernizacji jednej z ulic w Wielkim Kacku, czy budowy skateparku na Karwinach? To tylko kilka pomysłów o które dopytywali mieszkańcy, którzy przyszli w sobotę (25 marca) na Maratony Pisania Wniosków do tegorocznej edycji BO. Tego dnia odbyły się aż trzy takie spotkania!
Maratony pisania wniosków organizowane są przez Laboratorium Innowacji Społecznych, jednostkę budżetową Gdyni koordynującą Budżet Obywatelski. Celem jest wsparcie osób zainteresowanych złożeniem projektu do puli BO w wypełnieniu wniosku lub dopracowaniu szczegółów projektu. Na pytania mieszkańców odpowiadają urzędnicy gdyńskiego magistratu – wszystkich komórek i wydziałów, których mogą dotyczyć wnioskowane przedsięwzięcia. To zatem szansa, by m.in. skonsultować się z przedstawicielami Zarządu Dróg i Zieleni, Wydziału Budynków, Wydziału Inwestycji, Wydziału Administracyjno-Budowlanego, Biura Ogrodnika Miasta oraz Gdyńskiego Centrum Sportu.
– Spotkania z mieszkańcami są ważną częścią Budżetu Obywatelskiego. Mieszkańcy otrzymują wsparcie w wypełnieniu wniosków, a my dowiadujemy się, jakie zmiany są potrzebne w mieście. Słuchamy także uważnie sugestii dotyczących samego Budżetu Obywatelskiego, co może być dla nas wskazówką przy opracowywaniu zasad następnych edycji – mówi Aleksandra Markowska z Laboratorium Innowacji Społecznych.
Pierwsze maratony zorganizowano w sobotę, 25 marca, w trzech dzielnicach: na Karwinach, w Chyloni oraz w Oksywiu. Na spotkania zostali zaproszeni mieszkańcy tych okolic oraz dzielnic sąsiadujących: Wielkiego Kacka, Małego Kacka, Dąbrowy, Cisowej, Pustek Cisowskich, Demptowa, Babich Dołów i Oksywia. Na spotkaniach pojawiło się wiele oryginalnych pomysłów, m.in. wymalowania muralu na wiadukcie nad ul. Olkuską, organizacji parku na Chyloni czy małej architektury na placu Dworcowym.
– Mam kilka pomysłów na zmiany w Wielkim Kacku i na Karwinach, głównie dotyczące organizacji ruchu. Dowiedziałam się wszystkiego, co było mi potrzebne do przygotowania projektów – mówiła jedna z mieszkanek Karwin.
Następne maratony pisania wniosków w sobotę, 1 kwietnia. Odbędą się:
• w godz. 10.00-13.00 w Śródmieściu, w Szkole Podstawowej nr 21 (ul. Jana z Kolna 5), maraton dla mieszkańców Śródmieścia, Kamiennej Góry, Wzgórza św. Maksymiliana, Redłowa, Orłowa,
• w godz. 15.00-18.00 na Witominie, w Zespole Szkół nr 7 (ul. Stawna 4/6), maraton dla mieszkańców Leszczynek, Grabówka, Działek Leśnych, Witomina – Radiostacji, Witomina – Leśniczówki, Chwarzna – Wiczlina.
Ostatni – Ogólnomiejski Maraton Pisania Wniosków – odbędzie się 8 kwietnia w godz. 10.00-16.00 w Strefie Startup Gdynia Pomorskiego Parku Naukowo-Technologiczny (al. Zwycięstwa 96/98, budynek III. Wejście znajduje się za kasami Centrum Nauki Experyment).
www.gdynia.pl

Bałagan w nazwach

Wielki Kack, a może Wielkie Kaczki? Jak podzielić Dąbrowę i Dąbrówkę? Czy Karwiny mają prawo do samodzielnej nazwy? Zdawałoby się, że odpowiedzi na te pytania są jasne i nie trzeba ich daleko szukać. A jednak niewiele brakowało, by porządkowanie nazw gdyńskich dzielnic zakończyłoby się kiedyś… referendum. Ponieważ jednak władze miasta uznały, że niektóre pytania urągałyby godności mieszkańców, z pomysłu zrezygnowano,
Spośród dzielnic w tej części Gdyni, to Wielki Kack może się poszczycić najdłuższą i najbogatszą historią. Jest to najbardziej wysunięta na południe dzielnica miasta, która graniczy od wschodu z Sopotem, od zachodu z gminą Żukowo, a od południa także z Gdańskiem.
U źródła…
Wielki Kack założony został w średniowieczu, nad potokiem Źródło Marii, który zresztą do tej pory jest ważnym punktem orientacyjnym dzielnicy. Pierwsza wzmianka o osadnictwie na tym terenie pochodzi z 1227 r., z dokumentu wystawionego przez księcia Mściwoja, który podarował wieś „Katzco” biskupom włocławskim. Zabudowa już wtedy skupiała się wzdłuż potoku i obecnej ulicy Źródła Marii. W 1282 r. istniała tu już parafia. Zaś w roku 1894, na miejscu starej świątyni, został wybudowany kościół św. Wawrzyńca, który służy wiernym do dziś. W latach międzywojennych powstała tutaj linia kolejowa, łącząca Gdynię z Kokoszkami. W związku z budową magistrali osuszono jezioro położone obok trasy kolejowej, zwane Morzem Kackim. Dawna kaszubska wioska, zwana niegdyś Wielkimi Kaczkami lub Wielkim Kaczkiem, uchwałą Rady Ministrów z 22 sierpnia 1953 r. została dzielnicą Gdyni. Część dzielnicy, zbudowana po przyłączeniu Wielkiego Kacka do Gdyni, położona jest na skarpie i znajdują się tam głównie nowoczesne bloki mieszkalne. Natomiast za obwodnicą trójmiejską i częścią Lasów Oliwskich, położona jest trzecia część Wielkiego Kacka – Kacze Buki, gdzie znajdują się pola, gospodarstwa, ruiny Polifarbu oraz zajezdnia autobusowa. Warto wiedzieć, że administracyjnie do Wielkiego Kacka należy też część, składająca się z trzech ulic, położonych w otoczeniu gdańskiej dzielnicy Osowa.
Secesja i nowe dzielnice
Dokładnie w 1987 r. nastąpiła secesja Karwin i Dąbrowy z Wielkiego Kacka. Tak powstały jedne z najmłodszych dzielnic mieszkalnych Gdyni. Dąbrowa graniczy z Chwarznem i Wiczlinem (od północy), Karwinami (od wschodu) oraz Wielkim Kackem (od południa), a od zachodu także z gminą Szemud i pasem Wzgórz Chwaszczyńskich. O tym, że jej historia sięga o wiele głębiej, świadczą jednak choćby pozostałości starego cmentarza ewangelickiego pod góra Donas. O tym, gdzie kończy się Dąbrowa i zaczyna się Dąbrówka, można by trochę dyskutować, bowiem nawet niektórzy mieszkańcy uważają, że jest to podział sztuczny i trudny do utrzymania w praktyce.
Natomiast, jeśli chodzi o Karwiny, to nazwa tej dzielnicy pochodzi od kaszubskiego wyrazu „karwia”, czyli pastwisko. Jeszcze na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, zamiast bloków, rozciągały się tu właśnie pastwiska oraz malownicze pola. Karwiny są zresztą położone wzdłuż ściany lasów Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, co daje kontrast w porównaniu z krajobrazem miejskiego blokowiska. Pozostałością dawnych wydarzeń jest m. in. cmentarz z czasów wojny. Wcześniej znajdował się w pobliżu również cmentarz ofiar epidemii, jednak teraz nie ma po nim śladu.
Ambaras z nazwami
Zdawałoby się, że wszystko jest jasne, jednak – nie. Bowiem przeszło dwa lata trwało zaktualizowanie nazw urzędowych części Gdyni. W spisie, który miało do dyspozycji Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Główny Urząd Statystyczny, nie było takich dzielnic, jak Śródmieście, Dąbrowa, czy Karwiny. Z kolei inne nazwy były niepoprawne – Demptowo widniało jako Dęptowo, Bernadowo jako Bernardowo, a Wzgórze św. Maksymiliana – jako Wzgórze Nowotki!
Korekta tak poważnych błędów wydawałaby się koniecznością, jednak pojawiły się problemy. W sprawę został wciągnięty zarówno gdyński magistrat, jak i wojewoda pomorski oraz MSWiA. Padały argumenty, że w sprawie wprowadzanych w Gdyni nazw nie przeprowadzono konsultacji społecznych, a nawet referendum.
Ostatecznie urzędnicy poszli po rozum do głowy i doszli do wniosku, że ustalanie, czy np. Karwiny mają być Karwinami, byłoby zarówno kosztowne, jak i naraziłoby na śmieszność powagę urzędu i wizerunek miasta. Nazwy funkcjonują bowiem w obiegu od lat i są umieszczane na wszystkich mapach Gdyni. Wniosek musieli przygotować jeszcze raz, bez konsultacji społecznych i sprawę udało się przeforsować, a wszystkie błędy w spisach musza być poprawione.

(drako)

Przydrożne krzyże

Wśród widocznych z daleka sosen, na wzgórzu przy ul. Chwaszczyńskiej, stoi duży, drewniany krzyż. Kaszubi nazywają to miejsce „Jasińskich Chojna”.
Od 1814 r. ród Jasińskich osiadł w Wielkim Kacku. W 1826 r. otrzymali ziemię na własność i u podnóża wzniesienia, przy dawnej ul. Wiczlińskiej, zbudowali swoje domostwo. Obecnie w tym miejscu są schody do Karwin II. W 1831 r. na ziemi gdańskiej wybuchła epidemia cholery, która nie ominęła Wielkiego Kacka. Spośród zakażonych większość umierała, a ich ciała w wielkim pośpiechu zakopywano. W Wielkim Kacku cmentarzem cholerycznym stał się sosnowy lasek i zbocze wzniesienia w okolicach kapliczki Anioła Stróża. W 1885 r. Józef Dominik Jasiński (ur. w 1864 r.) z bratem Andrzejem, na polecenie ojca – Franciszka Jasińskiego – ustawili wśród sosen dębowy krzyż. W ten sposób uczcili i upamiętnili zmarłych w czasie zarazy z 1831 r. Było to za czasów, gdy proboszczem Chwaszczyna i Wielkiego Kacka był ks. Jan Bonina, który zmarł w 1902 r. i spoczywa na cmentarzu chwaszczyńskim.
Po wielu latach krzyż narażony na działania atmosferyczne i wojenne zawieruchy ulegał stopniowemu zniszczeniu.

W 1953 r. Anna Jasińska (ur. w 1877 r.), żona Józefa Dominika Jasińskiego, który zmarł w drodze do domu z obozu w Potulicach (w 1945 r.), zdecydowała ustawić nowy krzyż. Wykonania krzyża podjął się wielkokacki cieśla Franciszek Grzegowski z ul. Chwaszczyńskiej. Poświęcenia dokonał ks. kan. Tadeusz Jasiński, trzeci proboszcz parafii św.
Wawrzyńca.

Gdy na terenie Wielkiego Kacka rozpoczęto budowę Karwin, rodzina Jasińskich musiała opuścić swoje gospodarstwo. Teren „Jasińskich Chojny” znalazł się w obrębie parafii Niepokalanego Serca Maryi na Karwinach. Proboszcz ks. Tadeusz Gawroński zaczął budowę kaplicy, a potem dużego kościoła. W 1991 r. na placu budowy, Piotr Schenk (nasz parafianin, obecnie zamieszkały na Karwinach I), pod nadzorem Jana Lehmanna z Wielkiego Kacka – kierownika budowy kościoła – wykonał nowy krzyż. Poprzedni przez lata zaatakowała próchnica. Dokładnie 4 sierpnia 1991 r. ks. Tadeusz Gawroński dokonał poświęcenia krzyża, który otoczony jest metalowym, ozdobnym parkanem. Na krzyżu została zachowana pamiątkowa data: 1931 rok. W ten sposób wielkokacki krzyż należy teraz już do parafii Niepokolanego Serca Maryi na Karwinach III.

Zofia Żywicka