Najlepsi sportowcy wśród uczniów

W środę, 17 stycznia, w Zespole Szkół Sportowych i Ogólnokształcących w Gdańsku odbyła się gala, podczas której poznaliśmy Ranking Najlepszych Sportowców w 2017 roku. W uroczystości udział wzięli m. in. przedstawiciele władz miasta, Pomorskiego Kuratorium Oświaty, gdańscy radni, olimpijczycy-absolwenci szkoły, przedstawiciele związków sportowych i klubów.
W trakcie gali wręczono nagrody i wyróżnienia dla najlepszych sportowców uprawiających gimnastykę sportową, judo, lekkoatletykę, pływanie, piłkę nożną oraz ręczną oraz tzw. sporty różne, czyli karate, tenis stołowy, łyżwiarstwo figurowe, szermierkę. W tegorocznej, 24. już edycji rankingu, nominowanych zostało 72 uczniów.
– Podstawowym celem imprezy jest dostrzeganie i docenianie ciężkiej oraz systematycznej pracy najlepszych sportowców, zachęcanie kolejnych adeptów szkoły sportowej do realizowania swoich pasji życiowych, popularyzacja sportu jako dziedziny mającej ogromny wpływ na wszechstronny rozwój młodych ludzi – tłumaczy Leszek Walczak, wicedyrektor ds. sportowych w ZSSiO.
Nagrody wręczał m.in. Adam Korol, mistrz olimpijski, czterokrotny mistrz świata, mistrz Europy w wioślarstwie
mat.prasowe

Nowa trasa już niedługo

Ponad 78 km szlaków turystycznych w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym na terenach Gdańska, Gdyni i Sopotu przejdzie kompleksową modernizację. Prace wartości 12,7 mln zł rozpoczną się jeszcze w tym roku. Projekt, którego liderem jest Gdańsk, to jedno z sześciu turystyczno – przyrodniczych przedsięwzięć w województwie pomorskim z dofinansowaniem w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego województwa. Nowe oblicze zyska trasa przebiegająca wzdłuż Żabianki będąca łącznikiem pomiędzy Oliwą i Jelitkowem.
Inwestycja na terenie TPK polegać będzie na modernizacji nawierzchni istniejących już tras, znajdujących się głównie na obszarach leśnych. Część z nich zostanie utwardzona poprzez zastosowanie nawierzchni szutrowej lub bitumicznej. W miejscach, gdzie tego rodzaju nawierzchnie już są, ale ich stan jest kiepski, przeprowadzony będzie remont. Wzmocniona zostanie także podbudowa części dróg leśnych w przebiegu szlaku (poruszają się po nich ciężkie pojazdy związane z gospodarką leśną).
Na trasie przeznaczonej zarówno dla turystów pieszych i rowerowych powstaną miejsca wypoczynkowe, staną tablice informacyjne i pojemniki na śmieci. Poszczególne szlaki zostaną oznakowane, wraz z podaniem ich długości. Trasy główne i pomocnicze wytyczone będą w przebiegu istniejących dróg leśnych i miejskich.
Wszystkie wymienione prace prowadzone będą na łącznej długości 78 km, w tym na odcinku 43 km będą dotyczyły modernizacji dróg. Powstaną również 4 km nowych ścieżek.
Co ważne, szlaki będą wytyczone w taki sposób, by nie niszczyć bogactwa fauny i flory Parku, w tym siedlisk płazów.
Blisko 40 km modernizowanego szlaku przebiega przez teren należący do Gdańska, niespełna 30 położone jest w Gdyni, 9 zaś w Sopocie. Koszty realizacji inwestycji będą ponoszone przez każdego partnera projektu samodzielnie, w odniesieniu do części projektu przebiegającej przez obszary administracyjne jego gminy. Realizacja prac zakończyć ma się w lutym 2021 r. Wartość projektu dla części gdańskiej wynosi ok. 7,43 mln zł.
– Trójmiejski Park Krajobrazowy to nasz wspólny skarb, miejsce rekreacji i uprawiania sportu dla wielu mieszkańców. Chociaż rządzi w nim natura, potrzebne są drobne interwencje, które mają na celu poprawę infrastruktury, tak żeby z jednej strony stał się bardziej przyjazny dla odwiedzających, a z drugiej by skłonić ludzi do korzystania z wytyczonych szlaków – mówi Aleksandra Dulkiewicz, zastępca prezydenta Gdańska. – Bardzo ważne jest to, że projekt realizowany jest w partnerstwie wszystkich gmin, na których terenie zlokalizowany jest park. Największa jego część znajduje się w obszarze administracyjnym Gdańska i my jako stolica województwa bierzemy na siebie honor i obowiązki związane z pełnieniem funkcji lidera projektu.
Po stronie Gdańska leżeć będzie rozpisywanie przetargów, koordynacja prac i rozliczenie projektu.
mat.prasowe

Boom na Kartę Mieszkańca

Najstarsza osoba, która złożyła wniosek o wydanie takiej Karty ma 90 lat, a najmłodsi jej posiadacze… zaledwie roczek. W ciągu tygodnia wydano ponad pięć tysięcy tych dokumentów, a kolejnych kilkanaście tysięcy trafi do mieszkańców Gdańska wkrótce. W których miejscach Karta Mieszkańca jest wykorzystywana najchętniej?
Tak duże zainteresowanie nowym miejskim projektem, jakim jest Karta Mieszkańca, przerosło najśmielsze oczekiwania miejskich urzędników. O jej wydanie można się starać od 15 listopada br. Do wtorku, 21 listopada, do godz. 13, złożono w sumie 21,2 tys. wniosków o jej przyznanie, a wydano już pięć tysięcy.
Karty odbierane są najczęściej w tunelu przy dworcu PKP, w punkcie informacyjnym Gdańskiej Organizacji Turystycznej. Przez tunel, łączący dworce kolejowy i autobusowy ze śródmieściem, każdego dnia przechodzą tysiące osób. Nie dziwi więc tak wysoka frekwencja w tutejszym punkcie GOT.
Mimo iż minął zaledwie tydzień od uruchomienia KM, pierwsi gdańszczanie postanowili skorzystać z jej oferty. 60 osób odwiedziło Centrum Hewelianum, 20 osób zwiedziło Europejskie Centrum Solidarności i kolejne 20 osób – lodowisko miejskie. Te trzy miejsca, póki co, cieszą się największym zainteresowaniem.
Przypomnijmy, Karta Mieszkańca umożliwia skorzystanie, bezpłatnie raz w roku, z jednej z dziesięciu atrakcji:
Centrum Hewelianum
Mecz Lechii Gdańsk
Gdański Ogród Zoologiczny
Wieża Bazyliki Mariackiej
Jedna z pływalni Gdańskiego Ośrodku Sportu
Lodowisko Miejskie (na Placu Zebrań Ludowych)
Muzeum Bursztynu – oddział MHMG
Pałac Opatów – oddział Sztuki Nowoczesnej Muzeum Narodowego w Gdańsku
Muzeum Archeologiczne: Dom Przyrodników oraz Piwnica Romańska
Europejskie Centrum Solidarności
Największy boom na Kartę Mieszkańca obserwowany był przez pierwszą dobę od jej ogłoszenia. Złożono wówczas 10 tysięcy wniosków i wydano ponad 300 kart.
– Przez pierwsze dni wpływało bardzo dużo wniosków, obecnie sytuacja ustabilizowała się. Wniosków i wydawanych kart jest nadal bardzo dużo, ale ich liczby sa już zdecydowanie mniejsze – zaznacza Michał Brandt z Gdańskiej Organizacji Turystycznej.
Kartę może uzyskać każda osoba, która spełnia przynajmniej 1 warunek:
Jest zameldowana w Gdańsku
Rozlicza się z podatku dochodowego w Gdańsku
Opłaca w Gdańsku podatek od nieruchomości
Opłaca w Gdańsku media związane z nieruchomością
Kartę można nabyć w autoryzowanych punktach sprzedaży:
Urząd Miejski w Gdańsku, ul. Nowe Ogrody (Zespół Obsługi Mieszkańców nr 3, na parterze budynku przy ul. Nowe Ogrody 8/12)
Gdańskie Centrum Informacji Turystycznej (ul. Długi Targ 28/29)
Informacja Turystyczna w tunelu przy dworcu PKP
Informacja Turystyczna i Lotniskowa w Porcie Lotniczym im. Lecha Wałęsy
Kartę można zamówić także elektronicznie na stronie projektu: www.jestemzgdanska.pl i odebrać w jednym z wymienionych powyżej dziesięciu punktów.
Wszyscy ci, którzy posiadają Kartę Miejską ZTM, nie muszą występować o dodatkowy dokument – Kartę Mieszkańca. Jej ofertę można bowiem dograć do Karty Miejskiej za pomocą portalu www.jestemzgdanska.pl. Wykonają to też pracownicy GOT w wymienionych punktach sprzedaży.
mat.prasowe

Zmagania w Ergo Arenie

Kibiców piłki ręcznej w środę, 6 grudnia, atrakcje nie zawiodły: Wybrzeże Gdańsk w Ergo Arenie podejmowało Orlen Wisłę Płock, wicemistrza Polski i uczestnika Ligi Mistrzów. Podczas meczu prowadzona była zbiórka darów w ramach akcji Szlachetna Paczka.
Piłkarze ręczni Wybrzeża Gdańsk większość ligowych meczów rozgrywali w hali oliwskiej Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu. Tak było przynajmniej do tej pory. Od środy, 6 grudnia, głównym miejscem rozgrywek jest Ergo Arena.
Gdańszczanie grali już w tym sezonie w hali na granicy Gdańska i Sopotu: podejmowali mistrza Polski, zwycięzcę Ligi Mistrzów w sezonie 2016/16 – PGE Vive Kielce. Podopieczni trenera Marcina Lijewskiego walczyli dzielnie, ale byli jednak słabsi od Sławomira Szmala, Karola Bieleckiego, Mariusza Jurkiewicza, Julena Aguinagalde i przegrali 26:32.
Teraz do Ergo Areny zawitał wicemistrz Polski, uczestnik Ligi Mistrzów – Orlen Wisła Płock, w której składzie także nie brakuje gwiazd. Wśród nich są lewoskrzydłowy z Chorwacji Lovro Mihić, rozgrywający Marko Tarabochia z Bośni i Hercegowiny, prawoskrzydłowy z Rumunii Valentin Ghionea czy aktualni reprezentanci Polski: Michał Daszek, bracia Maciej i Tomasz Gębala, Adam Morawski i Przemysław Krajewski.
Wybrzeże mimo problemów kadrowych, dzielnie walczy o zwycięstwo w każdym spotkaniu. Znakomicie gdańszczanie spisali się w sobotę, 2 grudnia, pokonując u siebie piotrkowianina – Piotrków Trybunalski 29:20. Najskuteczniejszy w tym spotkaniu był Mateusz Wróbel, zdobywca 7 goli.
– Super funkcjonowała u nas obrona, a jak obrona funkcjonuje super, to w ataku gra się dużo, dużo łatwiej – komentował po meczu Piotr Papaj, zdobywca 6 bramek. – Jest taki komfort psychiczny, przez co dużo lepiej graliśmy w ataku i wychodziło nam bardzo dużo.
Czy podobnie było przeciwko Orlen Wiśle?
– Oczywiście szanujemy rywala, jakim jest Wisła. Zdajemy sobie też sprawę, że jeżeli chcemy sprawić kibicom niespodziankę, musimy podejść do tego spotkania maksymalnie skoncentrowani i dać z siebie wszystko – mówili przed meczem zawodnicy. – Jesteśmy dobrze przygotowani do sezonu. Na parkiet wychodzimy z myślą, żeby zagrać jak najlepiej. Ostatecznie
Ostatecznie płocczanie wygrali w Ergo Arenie 31:26, jednak momentami musieli się sporo natrudzić, by zbudować przewagę na boisku.
W środowy wieczór oprócz uczestniczenia w sportowym święcie można było także wesprzeć akcję Szlachetna Paczka. Podczas meczu przeprowadzona została zbiórka produktów, których potrzebuje rodzina wybrana przez Wybrzeże Gdańsk.
(a)

fot. Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Trzecia mapa hałasu

Mimo inwestycji i rozwoju komunikacji średni poziom hałasu od lat jest ten sam. 11 tysięcy mieszkańców Gdańska (około 2,3 %) narażonych jest na hałas, w tym dziewięć tysięcy na hałas drogowy. Tak wynika z najnowszej mapy hałasu miasta. Inni są narażeni m. in. na hałas kolejowy, lotniczy czy przemysłowy.
Pierwsza mapa akustyczna w Gdańsku powstała w 2007 roku, co było wymogiem Unii Europejskiej i polskiego Ministerstwa Środowiska. Kolejna mapa powstała w 2012 roku. Aktualna mapa Gdańska jest już więc trzecią z kolei.
Badania, zgodnie z wymogami UEi ministerstwa, trzeba bowiem przeprowadzać i publikować co pięć lat.
W Gdańsku przekroczenia standardów akustycznych (podawane w decybelach) dotyczą w sumie około 11 tysięcy mieszkańców, czyli około 2,3 procent wszystkich mieszkańców.
Przekroczenia standardów akustycznych dotyczą:
– 9 tysięcy mieszkańców (1,90%) – hałas drogowy
– 1100 mieszkańców (0,20%) – hałas kolejowy
– 100 mieszkańców (0,02%) – hałas tramwajowy
– 100 mieszkańców (0,02%) – hałas lotniczy
– 700 mieszkańców (0,15%) – hałas przemysłowy
Oczywiście największy hałas panuje przy Obwodowej Trójmiasta, al. Grunwaldzkiej, ul. Hallera, przy dworcach czy zajezdniach tramwajowych. Czujniki zanotowały wysoki poziom hałasu przy takich adresach, jak Lendziona 3A (okolice dworca we Wrzeszczu), Nowatorów 9 (pobliże lotniska), czy Kartuskiej 32/34 (centrum miasta).
Wyniki pokazują jednak, że mimo dużych inwestycji, szczególnie w infrastrukturę drogową, kolejową i tramwajową w ostatnich latach, Żabianka nie zanotował a pogorszenia się klimatu akustycznego. Średni poziom średni hałasu w dzielnicy maleje.
Na podstawie map akustycznych co pięć lat przygotowywany jest przez Miasto “Program ochrony środowiska przed hałasem”. Jest on uchwalany przez Radę Miasta Gdańska i zawiera proponowane działania, które mają służyć poprawie klimatu akustycznego miasta (np. mniej hałaśliwa nawierzchnia, ekrany akustyczne, wyprowadzenie TIR-ów z centrum, pasy zieleni, inteligentna sygnalizacja świetlna).
Od 2008 roku stan akustyczny Gdańska ocenia system stałego monitoringu hałasu, obliczany przez 40 stacji pomiarowych zainstalowanych na terenie miasta. Co notują? Wzrost poziomu hałasu przy nowych trasach: np. Obwodnica Południowa, Trasa Sucharskiego czy Tunel pod Martwą Wisłą, ale – z drugiej strony – spadek hałasu na trasach wjazdowych: np. Podwalu Przedmiejskim czy Trakcie Św. Wojciecha.
Nowością na portalu mapy akustycznej jest opcja obserwowania poziomu hałasu na elewacjach budynków w formacie 3D. Każdy budynek w mieście można obejrzeć jako trójwymiarowy model i sprawdzić, jaki panuje w jego bezpośrednim sąsiedztwie poziom hałasu.
mat.prasowe

Deptak wyremontowany

Prawie 700-metrowy ciąg pieszy między Subisława, a Pomorską zyska nową nawierzchnię, chodniki i małą architekturę. Ze względów bezpieczeństwa w inwestycji nie uwzględniono budowy ścieżki rowerowej. Spółdzielnia Mieszkaniowa Żabianka zapłaci wykonawcy firmie MTM z Gdyni ok. 2 mln zł.
Deptak który powstał w latach 60. i 70. ubiegłego wieku niestety nie wyglądał zbyt okazale i z każdym rokiem jego stan techniczny i wizualny nieustannie się pogarszał. Nawierzchnia w wielu miejscach była popękana, dziurawa i sprawiała trudności w poruszaniu się pieszym – nie tylko osobom starszym.
Jeśli jesień i zima będzie się łaskawa dla wykonawcy, to jest szansa, że prace zostaną zakończone jeszcze przed końcem tego roku. Jeśli nie, gdyńska firma MTM ma czas do końca marca, by oddać deptak w nowym, docelowym kształcie.
Pod koniec października już pojawiła się nowa nawierzchnia wykonana z masy asfaltowej, podobnej do tej stosowanej na drogach szybkiego ruchu. Z tą różnicą, że dobrano drobniejsze kruszywo, dzięki czemu nawierzchnia ma być bardziej gładka i równa. Odnowione zostaną także ławki, pojawią się nowe klomby i nasadzenia (oświetlenie zostało zachowane).
Niestety, nie przewidziano miejsca dla ścieżki rowerowej, co niestety zmartwiło amatórów dwóch kółek. Jak twierdzą przedstawiciele spółdzielni ma to związek z bezpieczeństwem i wskazują na przykład Monte Cassino w Sopocie czy Długiej w Gdańsku, które też są deptakami i również nie ma tam wydzielonej ścieżki rowerowej.
Niestety obok odnowionego deptaka w dalszym ciągu spacerujący będą oglądać niedziałającą od 2007 r. leżącą tuż obok deptaka fontannę. Sama fontanna należy do spółdzielni, a teren do parafii pw. Matki Bożej Fatimskiej.
Jak wyjaśnia Ks. Prałat Piotr Tworek temat fontanny będzie omawiany z władzami miasta, dlatego też należy poczekać na wyniki tych rozmów

(a)

Wiadomości z Sejmu

 

Szanowni Państwo,

Chciałabym przedstawić Państwu kilka informacji nt. zmian dla nauczycieli i dla szkół,związanych z uchwaleniem (w zeszłym miesiącu) ustawy „O finansowaniu zadań w oświacie”. Ustawa ta właściwie powinna nazywać się o dotacjach celowych i zmianie Karty Nauczyciela.  Dotyczy ona wielu mieszkańców, bo nauczycieli, dzieci i rodziców. Chciałabym przedstawić Państwu kilka informacji nt. zmian dla nauczycieli i dla szkół,związanych z uchwaleniem (w zeszłym miesiącu) ustawy „O finansowaniu zadań w oświacie”. Ustawa ta właściwie powinna nazywać się o dotacjach celowych i zmianie Karty Nauczyciela.  Dotyczy ona wielu mieszkańców, bo nauczycieli, dzieci i rodziców. Faktycznie porządkuje ona kilka kwestii (rozliczanie dotacji podręcznikowej, finansowanie przedszkoli, szkoły niepubliczne), ale niestety bocznymi drzwiami wprowadza niepokojące rozwiązania. Zwłaszcza w Karcie Nauczyciela. Rozumiem, że p. Min. Zalewska szuka pieniędzy na obiecane nauczycielom podwyżki, ale likwiduje zasiłek na zagospodarowanie, prawo do lokalu mieszkalnego w szkole, wydłuża awans zawodowy z 10 do 15 lat, (czyli późniejsze osiągnięcie wyższych zarobków) oszczędzając na wypłatach na poszczególnych stopniach awansu. Umacnia pozycję kuratorów, dając im wpływ na ocenę pracy nauczycieli, co może powodować subiektywną ocenę, niezależną od rzetelności w pracy. Ocena przeprowadzana ma być co 3 lata i obejmować postawę moralną i etyczną nauczycieli !  Według mnie, to jest niedopuszczalne. Wracamy do praktyk rodem z PRL. Po przeprowadzeniu, kilka miesięcy temu ,w ekspresowym tempie likwidacji gimnazjów, rząd przygotował kolejne zmiany uderzające w nauczycieli. Oczywiście zmiany dotkną, choć nie bezpośrednio, również uczniów i ich rodziców. Ministerstwo Edukacji Narodowej postanowiło zaoszczędzić na dochodach i przywilejach nauczycieli. Odbiera się  im dodatki, ogranicza prawo do urlopu zdrowotnego (teraz będzie o tym decydował lekarz medycyny pracy).Na samym wydłużeniu ścieżki awansu, budżet państwa ma oszczędzać  ponad 1 miliard  złotych do  2024 r.Zmiany dotkną portfeli nauczycieli – Min. Zalewska przyjęła strategię: zamiast przywilejów – podwyżki. Czy to faktycznie spowoduje więcej pieniędzy w kieszeni nauczyciela? Według Głosu Nauczycielskiego oznacza to niższe zarobki. Wprowadzono tzw. 500 + dla nauczycieli, ale nie dla wszystkich. Tylko dla dyplomowanych. Min. Zalewska likwiduje m.in.:• dodatek mieszkaniowy• prawo do lokalu mieszkaniowego – dla nauczycieli z terenów wiejskich i miejscowości do 5 tys. mieszkańców;prawo do mieszkania dla nauczyciela, który przeszedł na emeryturę, rentę • prawo do działki – przysługujące pracującym na wsi;• zasiłek na zagospodarowanie – jednorazowa wypłata w wys. 2-miesięcznego wynagrodzenia zasadniczego dla nauczycieli z dwuletnim stażem zawodowym. Wielu nauczycieli w obawie przed deformą edukacji, poszło na urlop zdrowotny bojąc się zwolnienia. W 2016 „ratujących zdrowie” było już ok.13 tys., czyli o jedną trzecią więcej niż w poprzednich latach.Oszczędności Ministerstwa Edukacji Narodowej na wynagrodzeniach nauczycieli niewątpliwie odbiją się negatywnie na uczniach i ich rodzicach. Coraz częściej słychać o nauczycielach odchodzących z zawodu, lub o chęci przejścia do szkoły prywatnej. Spadek wynagrodzeń w oświacie w perspektywie najbliższych lat  uruchomi lawinę odejść najbardziej doświadczonych nauczycieli. Oczywiście odbije się to negatywnie na poziomie nauczania naszych dzieci.Minister Edukacji Narodowej A. Zalewska twierdzi, że w tym toku utworzono dodatkowe kilkanaście tysięcy etatów dla nauczycieli, ale zapomina, że większość z nich została utworzona w przedszkolach, gdzie zwalniani nauczyciele z gimnazjów nie mają uprawnień do nauczania. Ustawa przeszła przez większość sejmową, ma też pozytywną opinię Senatu, nie ma więc wątpliwości, że w krótkim czasie podpisze ją p. Prezydent. Wielka szkoda, bo te propozycje wywołują wiele kontrowersji. Również oświatowa „Solidarność” protestuje. Sytuacja ludzi oświaty nie jest łatwa, a poziom frustracji w szkołach wzrasta.
Z poważaniemMałgorzata Chmielmalgorzata.chmiel@sejm.pl

Zmiany w segregacji odpadów

odpady
Mieszkańcy będą mieli do dyspozycji pięć kubłów. Do każdego rodzaju odpadów przypisany będzie konkretny kolor kubła         Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

Odpady wrzucamy obecnie do trzech pojemników: na „suche”, „mokre” i „szkło”. Wiosną przyszłego roku, dodatkowo, osobno będziemy wyrzucać też papier oraz metale i tworzywa sztuczne. To nie wszystkie planowane zmiany. Dlatego Gdańsk już dzisiaj przygotowuje się do poszerzenia systemu segregacji śmieci i rozpoczyna kampanię informacyjną wśród mieszkańców.
Od 1 kwietnia 2018 r., zgodnie z rozporządzeniem Ministerstwa Środowiska, obowiązywać będzie poszerzony system segregacji odpadów. Będzie on jednakowy we wszystkich gminach w Polsce.
– W naszej ocenie wdrożenie w Gdańsku poszerzonego systemu będzie miało charakter ewolucyjny, a nie rewolucyjny. Dla przykładu: w naszym mieście już zbieramy frakcję mokrą, która stanowi podstawę nowej, obowiązującej od kwietnia przyszłego roku, frakcji biodegradowalnej. Jej skład lekko się zmieni w porównaniu z „mokrą”, ale o tym będziemy informować mieszkańców w kolejnych miesiącach – zaznacza zastępca prezydenta Gdańska, Piotr Grzelak. – W wiatach śmietnikowych pojawią się też dwa dodatkowe kubły: na papier oraz na metale i tworzywa sztuczne. „Szkło” pozostanie „szkłem”, a „frakcja sucha” stanie się „frakcją resztkową” – trafiać tam będzie wszystko to, co nie znajdzie miejsca w pozostałych pojemnikach – wyjaśnia.
Gdańsk rozpoczął właśnie kampanię informacyjno-edukacyjną poświęconą nowemu systemowi.
– Chcemy już dzisiaj poinformować mieszkańców i mieszkanki Gdańska, że takie zmiany będą następować. W drugim etapie kampanii będziemy starali się wszystkich edukować – zaznacza wiceprezydent Grzelak.
Nowe pojemniki na odpady będą pojawiać się stopniowo od 1 lutego 2018 r. W pierwszej kolejności będą dostarczane do altan wielolokalowych. Jeżeli kubły nie będą się w nich mieścić, wówczas umieszczane będą obok altan, w miejscach wyznaczonych przez zarządców budynków.
Już jesienią br. rozpocznie się wymiana naklejek na obecnych 62 tysiącach pojemnikach: z odpadów „mokrych” na „bio” oraz z „suchego” na „resztkowe”.
Co ważne, mieszkańcy nie będą musieli składać żadnych nowych deklaracji. Ten obowiązek będą mieli z kolei przedsiębiorcy, którzy będą musieli zamówić dodatkowe pojemniki.
Wiceprezydent Piotr Grzelak przyznaje, że mieszkańcy podnoszą często argument, iż skoro więcej segregują w ostatnich latach, to powinni mniej płacić za odbiór odpadów, a tak się nie dzieje.
– Rynek odbiorców surowców w Polsce dopiero się kształtuje. Tych surowców dzisiaj wcale tak łatwo się nie zbywa, ale my ten krok, związany z segregacją, musimy wykonać. Rynek docelowo na pewno się ukształtuje – zaznacza. – Dziś pojawiają się dodatkowe koszty związane z dodatkowym odbiorem odpadów, ale ponieważ nie ulegliśmy presji, by zmniejszyć opłaty za odbiór śmieci, dlatego dziś możemy powiedzieć mieszkańcom, że w 2018 r. zmian w tych opłatach nie będzie. Z kolei w roku 2019 spodziewamy się nowych przetargów na odbiór odpadów.
Wiceprezydent Grzelak przypomina też, że miasto stara się też zapobiec niewspółmiernym podwyżkom, budując spółkę miejską, „in house’ową”, Gdańskie Usługi Komunalne. – Chodzi o to, by zabezpieczyć mieszkańców przed wykorzystywaniem pozycji o charakterze paramonopolistycznym. Zależy nam, by w Gdańsku utrzymywała się konkurencja, dzięki której jakiekolwiek wzrosty cen były racjonalne i wynikały z rzeczywistych kosztów – zaznacza Grzelak.
Odsetek segregowanych w naszym mieście odpadów rośnie, ale, niestety, rośnie też liczba samych śmieci. Od roku 2012, od kiedy gdańszczanie zaczęli je segregować, Zakład Utylizacyjny w Gdańsku odnotowuje wyraźny wzrost ogólnej masy odpadów. Przed pięcioma laty było ich 109 tysięcy ton. Prognozy na ten rok mówią z kolei już o 170 tys. ton. W przeliczeniu na jednego gdańszczanina, to wzrost z 238 kg do 377 kg.
Obecnie gdańszczanie segregują ponad 10 tysięcy ton odpadów. Kolejnych 11 tysięcy ton jest segregowanych w sortowni. Według prognoz, w przeliczeniu na jednego mieszkańca, w 2017 r. będzie to 41 kilogramów posegregowanych śmieci.
Koszt kampanii przygotowujących mieskzańców Gdańska do przyszłorocznych zmian pochłonie w tym roku około 700 tys. złotych. W 2018 r. będzie to szacunkowo 1,5 mln złotych. W jej ramach przygotowane zostaną m.in. ulotki, plakaty i druki informacyjne. Oklejony zostanie jeden z tramwajów. Kampania prowadzona będzie również poprzez billboardy i citylighty. Zaplanowano też dwie duże imprezy dla mieszkańców, stoiska edukacyjno-informacyjne w centrach handlowych i wiele innych.

mat.prasowe

Rower metropolitalny – konsultacje

Zaba rower
Na Żabiance przewidziano 6 lokalizacji stacji roweru metropolitalnego    fot.mat.prasowe

Do 22 września mieszkańcy mogli zgłaszać swoje uwagi do zaproponowanej przez magistrat sieci stacji roweru metropolitalnego w Gdańsku. Do 17 września blisko 200 osób wyraziło swoje zdanie w tej sprawie. Wszystkie wnioski mają zostać rozpatrzone do końca miesiąca.
System Roweru Metropolitalnego będzie funkcjonował na terenie 14 gmin. Za jego realizację odpowiada Stowarzyszenie Obszar Metropolitalny Gdańsk – Gdynia – Sopot, ale wyznaczenie sieci stacji, na których parkować będą publiczne rowery, należało już do poszczególnych gmin. Część z nich, tak jak Gdańsk, zdecydowała się skonsultować swoje propozycje z mieszkańcami.
Od początku miesiąca gdańszczanie zgłaszać mogli swoje uwagi i propozycje drogą mailową, między 15 a 17 września mogli je przekazać osobiście podczas trzydniowej rundy spotkań w Instytucie Kultury Miejskiej.
Zdecydowana większość zdecydowała się zrobić to z pomocą poczty elektronicznej. Nadesłano 170 maili, przeważnie zawierały wnioski dotyczące jednej lokalizacji, ale zdarzały się i takie, które dotyczyły kilkunastu miejsc. W IKM w ciągu weekendu pojawiło się ok. 20 osób.
– W większości przypadków wnioski dotyczą przesunięcia stacji, np. o 100 metrów, często są to dobre sugestie – mówi Grzegorz Krajewski z Referatu Mobilności Aktywnej Urzędu Miejskiego w Gdańsku. – Część mieszkańców zaproponowało także postawienie stacji w miejscach, w których już je zaplanowaliśmy. Pojawiły się też sugestie pojedynczych nowych lokalizacji.
Jak zapewnia Grzegorz Krajewski, wszystkie wnioski zostaną rozpatrzone do końca września przez pracowników magistratu i powstanie mapa gdańskich stacji SRM o bardziej już ostatecznym kształcie, w którym wróci do stowarzyszenia realizującego projekt.
– Chciałbym jednak zaznaczyć, że poruszamy się w obrębie zamkniętej puli ok. 360 stacji przynależnych Gdańskowi – tłumaczy Grzegorz Krajewski. – .Oznacza to, że jeżeli gdzieś będziemy chcieli dołożyć nową, będzie się to wiązać albo z zabraniem jednego z zaplanowanych parkingów, albo z innym rozmieszczeniem stojaków i, na przykład, zamiast dwóch stacji po piętnaście stojaków zrobimy trzy po dziesięć
Trzeba także pamiętać, że dołożenie kolejnych stacji zwiększy koszty funkcjonowania systemu w Gdańsku. Im więcej będzie stacji, tym więcej miasto zapłaci operatorowi systemu za przewożenie rowerów, czyli za “proporcjonalne rozmieszczanie” jednośladów na poszczególnych stacjach.
Gdańszczanie chcieliby także stacji roweru metropolitalnego przy molo w Brzeźnie i przy plaży na Stogach.
– Musimy to dobrze rozważyć i zastanowić się, czy te stacje w ogóle mogą tam powstać, ponieważ projekt ma mieć charakter komunikacyjny, a nie rekreacyjny – komentuje Krajewski.
Osobną sprawą są stacje dla rowerów elektrycznych, które w Gdańsku stanowić będą 10 proc. całej floty 2160 pojazdów i służyć będą przede wszystkim mieszkańcom dzielnic położonych na wzgórzach morenowych. “Elektrykom” nie wystarczą już zwykłe u-kształtne stojaki, muszą być parkowane w miejscach, w których będą jednocześnie ładowane. Będzie to możliwe w 22 lokalizacjach zaplanowanych w centralnych miejscach dzielnic takich jak Piecki Migowo czy Chełm.
Stacje SRM w Gdańsku zostały zaplanowane z wykorzystaniem doświadczeń innych polskich i europejskich miast oferujących rowery publiczne. Na Żabiance przewidziano 6 lokalizacji stacji roweru metropolitalnego: po dwe stacje na ulicach Subisława i Gospody oraz po jednej stacji na Pomorskiej i Rybackiej. System służyć ma jak największej liczbie mieszkańców, a więc obsługiwać tereny o dużej gęstości zaludnienia i najpopularniejsze miejsca podróży. Parkingi z publicznymi rowerami powinny być łatwe do znalezienia (widoczne), tak aby korzystanie z nich było intuicyjne. Ważny był także właściciel gruntów – stacje mogą powstać tylko na terenach należących do gminy Gdańsk.

mat.prasowe