Spółdzielnia walczy do końca

 
wieżowiec
Dariusz Petrowski: „Walczymy do końca, konsekwentnie”…                   Fot. t

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku 23 stycznia oddalił skargę mieszkańców protestujących przeciw budowie 17-piętrowego wieżowca na rogu ul. Pomorskiej i Gospody. Spółdzielnia Mieszkaniowa, działając w ich imieniu zdecydowała właśnie o złożeniu kasacji wyroku do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Skargę w imieniu mieszkańców protestujących przeciwko budowie wieżowca na Żabiance złożyła Spółdzielnia Mieszkaniowa Żabianka, reprezentowana przez mec. Bartłomieja Owczarka. Skarga dotyczyła uchwały Rady Miasta Gdańska z 21 maja 2012 roku w przedmiocie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Wyrok WSA w Gdańsku zaskoczył publiczność. Sąd uznał, że skarga mieszkańców nie zasługuje na uwzględnienie.

– To oznacza, że sformułowane przez nas zarzuty nie zasługują na uwzględnienie. Dlaczego? To znajdzie się w uzasadnieniu wyroku, na jego sporządzenie sąd ma 30 dni – tłumaczył Bartłomiej Owczarek, adwokat reprezentujący spółdzielnię mieszkaniową Żabianka.

Skarga jaką mieszkańcy tej dzielnicy wnieśli do WSA mówi, że uchwała o przyjęciu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego powstała z błędami proceduralnymi.

– Uchwalony plan jest sprzeczny z warunkami studium, które traktuje rejon ul. Wejhera i Żabiankę jako tereny już ukształtowane, z określonym ładem przestrzennym, w który nie powinno się już ingerować – wyjaśniał Bartłomiej Owczarek. – Poza tym w planie zabrakło określenia minimalnej intensywności zabudowy, nie ustalono też stawki procentowej dotyczącej ewentualnego wzrostu wartości nieruchomości na terenie objętym planem.

To nie wszystko. W piśmie do WSA znalazł się jeszcze punkt mówiący o zbyt małej liczbie miejsc parkingowych oraz o braku ‚dokonania badań i pomiarów w zakresie natężenia hałasu, wibracji oraz ruchu pojazdów mechanicznych w oparciu o aktualne dane’.

– Badania, na które się powoływano przy realizacji planu, pochodzą z lat 2004-2006 i 2007, czyli z okresu przed otwarciem Ergo Areny – podkreśla adwokat. – Nie uwzględniały one znacznego przyrostu natężenia ruchu związanego zarówno z otwarciem hali, jak i przedłużenie ul. Gospody do ul. Łokietka w Sopocie i stworzenie w ten sposób alternatywnego wobec ul. Grunwaldzkiej szlaku komunikacyjnego łączącego Sopot z Gdańskiem.

Rada miasta przegłosowała projekt planu zagospodarowania przestrzennego, w którym znalazł się sporny 17-piętrowiec pod koniec maja 2012 r. Gdy wojewoda decyzję radnych zatwierdził, protestujący wynajęli adwokata. Ten zaczął od wezwania rady miasta do usunięcia naruszenia prawa, a gdy ci nie zareagowali, skierował skargę do WSA.

– Oczywiście, że walczymy dalej – powiedział nam Dariusz Petrowski, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Żabianka. – Kancelaria adwokacka reprezentująca nam w tej sprawie zapoznała się z pisemnym uzasadnieniem wyroku WSA i po dogłębnej analizie sprawy zdecydowaliśmy się skierować sprawę do NSA w Warszawie. Zdaniem prawników sąd w wielu aspektach dość dowolnie  dokonał ustaleń, pomijając istotne dla rozstrzygnięcia sporu aspekty. W interesie nas wszystkich jest walczyć w tej sprawie do końca. Nie możemy się już wycofać…
Protesty przeciw budowie 17-piętrowca, który ma stanąć na miejscu obecnego parterowego pawilonu obecnej Biedronki, trwają od 2009 r. Mieszkańcy zgłosili do planu 406 negatywnych opinii, wszystkie zostały odrzucone.

– Rozumiemy, że miasto powinno się rozwijać, nie jesteśmy przeciwni każdej inwestycji. Ale zaraz 17-piętrowiec? Na Żabiance nie ma ani jednego budynku tej wysokości. Proponowaliśmy, żeby zmienić plan i by na miejscu dzisiejszej Biedronki nadal był sklep, jakieś usługi, dużo zieleni. A jeśli już koniecznie mieszkaniówka, to jakieś 4-6 pięter, tak żeby nie przytłoczyć otoczenia – tłumaczyła Małgorzata Szymańska z Zarządu Osiedla Żabianka. – Protestujący mieszkańcy podkreślają, że nowy budynek zacieni mieszkania w bloku przy ul. Gospody 6 i zasłoni w nich widok na morze. Bloków nie można jak klocków w nieskończoność dopychać.
(tg)

Gwiazda wciąż w zainteresowaniu


Spotkanie z Andrzejem Gwiazdą spotkało się z dużym zainteresowaniem mieszkańców… Fot. t

W Filii 26 Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej na Żabiance 27 września odbyło spotkanie z Andrzejem Gwiazdą i jego żoną Joanną. Na spotkanie z legendą „Solidarności” przybyło wielu mieszkańców tego osiedla.
– Przyznam, że pamiętając zabieganego, mocno zarośniętego Pana Andrzeja Gwiazdę przemykającego ulicami naszego osiedla, zostałam zaskoczona tym spotkaniem – mówi Małgorzata Szymańska, przewodnicząca Zarządu Rady Osiedla Żabianka. – Zjawił się elegancki, schludnie wyglądający starszy Pan, niezwykle skromny, z dużym poczuciem humoru, wręcz zakłopotany okazywanym mu zainteresowaniem. Jego wypowiedzi były bardzo stonowane, a oceny bardzo wyważone.
Na wstępie Andrzej Gwiazda powiedział kilka słów o katastrofie smoleńskiej, a następnie o swoich przeżyciach w czasie działalności pozycyjnej. O oskarżeniach i przetrzymywaniu w aresztach za działalność opozycyjną w PRLu. Za działalność na rzecz przemian demokratycznych i wolnej Polski w 2006 r. został odznaczony Orderem Orła Białego. Opowiedział także o czasach po stanie wojennym i swoich spostrzeżeniach i przemyśleniach na temat przemian ustrojowych w kraju. Na zakończenie spotkania nie zabrakło pytań dotyczących Lecha Wałęsy, zmian ustrojowych oraz jakim echem odbiły się te wydarzenia w innych krajach.
(t)

Oszczędniej, sprawniej…


Dariusz Petrowski: „Zaoszczędziliśmy 600 tys. zł”…Fot. t

Od sierpnia obsługę zasobów Żabianki wykonuje zamiast pracowników spółdzielni firma zewnętrzna. Mieli w niej uzyskać zatrudnienie zwolnieni pracownicy spółdzielni, ale, jak twierdzi prezes Żabianki – nie chcieli. Najważniejsze było dla Żabianki opanowanie kosztów spółdzielni i przygotowanie się na brzemię kryzysu.
– Nasze koncepcje są długofalowe a ich zasadniczym celem było przeprowadzenie takich działań, aby efektem kryzysu nie było sięganie do portfeli mieszkańców – mówi Dariusz Petrowski, prezes zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej Żabianka. – Założyliśmy, że zrobimy wszystko, aby czynsz nie ulegał podwyższeniu w tych składnikach, które są zależne od spółdzielni. Nie mamy jedynie wpływu na koszty innych dostawców. Przedłożyliśmy Radzie Nadzorczej projekt planu finansowego na rok 2014. Tak niestety to funkcjonuje w spółdzielniach, że mamy wrzesień, a my musimy do końca września mieć plany zatwierdzone, gdyż mieszkańcy muszą otrzymać do końca tego miesiąca ewentualnie nowe wymiary czynszów obowiązujących od 1 stycznia. Musi być zachowane trzymiesięczne wyprzedzenie. Trudno buduje się plan w połowie roku na podstawie analizy, gdzie jeszcze nie wiemy, co się do końca roku wydarzy. Elastyczność planu polega na tym, że jeżeli zaistnieją jakieś okoliczności, to w rozsądny sposób będzie trzeba dokonać przesunięć środków.
Petrowski twierdzi, że Żabiance od 2004 roku udaje się szczęśliwie osiągać dodatki wynik i nigdy nie brakowało pieniędzy.
– Zatem oszczędzania, oszczędzanie i jeszcze raz oszczędzanie, ale nie kosztem dekapitalizacji naszych zasobów – dodaje. – Zabezpieczyć trzeba żeby stan ich się poprawiał, a jednocześnie wprowadzać wszelkie możliwe oszczędności, aby czynsze nie rosły, lecz się ustabilizowały.
Toteż reorganizacja spółdzielni planowana była od dawna, ale nastąpiła w sytuacji, kiedy wystąpiły ku temu najlepsze warunki. Wiadomo, że koszty reorganizacji ponoszą mieszkańcy. Obowiązuje nas kodeks pracy, gdy zwalnialiśmy pracowników, musieliśmy pracownikom wypłacić wszystkie należności. Tymczasem coś w zamian. Spółdzielnia zaoszczędziła na reorganizacji 600 tys. zł. – Ta wartość nie była rzucona na wiatr, lecz wynika z precyzyjnych wyliczeń – tłumaczy Petrowski.
Trudno pokusić się o ocenę, na ile świadczenia na rzecz mieszkańców usług przed zewnętrzny podmiot zdaje egzamin. Nie ma, jak dotąd podstaw, tak uważa zarząd spółdzielni, by oceniać źle. Trzeba brać pod uwagę, że atmosfera, która towarzyszyła początkom reorganizacji w jakiś sposób dotknęła wyłonioną do obsługi zasobów spółdzielni firmę. Prezes Petrowski mówi wprost, że rzucano im kłody pod nogi. Start był bardzo trudny. Obecnie w firmie trwa selekcja wyłonienia najlepszych do tych zadań.
– Rynek pracy jest taki, że mamy bezrobocie, a jednocześnie szacunku do pracy nie ma – dodaje prezes Petrowski. – Dlatego w wyniku selekcji powstanie zorganizowana, najlepsza grupa zajmująca się obsługą.
Firma zajmuje się pełnym zakresem sprzątania obiektów spółdzielni i terenów zewnętrznych, łącznie z koszeniem, konserwacją zieleni, ale bez obcinki drzew, bo do tego trzeba specjalistów. W spółdzielni pozostało praktycznie samo administrowanie, dalsze cięcia etatów byłoby zdaniem Petrowskiego, niebezpieczne.
(t)

Odebrali Grand Prix

Członkowie rady oglądają otrzymany certyfikat… Fot. tg

Podczas posiedzenia Rady Nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej Żabianka jej przewodniczący Andrzej Kupidura i wiceprezes zarządu spółdzielni Mieczysław Jabłoński uroczyście odebrali certyfikat „Dobra Spółdzielnia Grand Prix” potwierdzający zdobycie grand prix Dobra Spółdzielnia 2013 w kategorii spółdzielnia do 250 tysięcy metrów kwadratowych. To kolejny laur dla Żabianki.
To kolejne prestiżowe wyróżnienie Żabianki. Buduje prestiż i markę firmy. Właściwie co rusz bierze udział w różnych rankingach organizowanych przez firmy, które zajmują się oceną działalności gospodarczej w kategorii spółdzielczość. Bierze w nich udział na zasadzie przekazywania informacji i dzielenia się swoimi doświadczeniami.
Otrzymali już „Symbol polskiej Spółdzielni Mieszkaniowej 2012”, poza tym dostali tytuł „Dobra Spółdzielnia 2013”. Ostatnia nagroda to ocena dłuższego czasookresu, w którym wszyscy laureaci programu „Dobra Spółdzielnia” byli brani pod uwagę i Żabianka w kategorii SM do 250 tys. m. kw. powierzchni użytkowej lokali mieszkalnych otrzymała właśnie „Grand Prix”.
– To poważne wyróżnienie – mówił przewodniczący Rady Nadzorczej Andrzej Kupidura, cieszymy się i zapewniamy, że to dla nas także ogromne zobowiązanie, mobilizujące nas do coraz to lepszej pracy na rzecz naszych mieszkańców.
(tg)