ERGO ARENA chce się rozwijać

Otwarte spotkanie w sprawie sporządzenia miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego rejonu hali widowiskowo-sportowej ERGO ARENA na granicy Gdańska i Sopotu odbyło się w sobotę, 30 listopada 2019 r., w należącej do obiektu sali treningowej.
Właścicielami hali, która w przyszłym roku obchodzić będzie dziesięciolecie, są samorządy. Reprezentowali je – prezydent Sopotu Jacek Karnowski oraz z-ca prezydent Gdańska Piotr Grzelak.
O planach dotyczących przyszłości hali na granicy miast mówiła także Magdalena Sekuła – prezes zarządu powołanej przez samorządy spółki Hala Gdańsk-Sopot, która jest operatorem ERGO ARENY oraz Edyta Damszel-Turek dyrektor Biura Rozwoju Gdańska, któremu powierzono sporządzenie miejscowych planów zagospodarowania dla rzeczonego obszaru. Obejmuje on 17,7 ha terenu, z czego 11.9 ha jest na terenie Sopotu, a 5,8 ha na terenie Gdańska.
Są to nieruchomości obecnie zajmowane przez halę, a także sąsiednie, na których możliwe byłoby dalsze rozwijanie dotychczasowych funkcji usługowych i uzupełnienie programu użytkowego hali.
Gospodyni spotkania Magdalena Sekuła od razu zaznaczyła, że plany rozwoju obiektu i jego otoczenia nie dotyczą pobliskich sopockich ogrodów działkowych lecz jedynie z nimi graniczą.
Podała także podstawowe statystyki dla ERGO ARENY: 0,5 mln gości rocznie, w 80 proc. wywodzących się z Trójmiasta, wydarzenia odbywają się tu średnio co trzy dni. Operator od 2011 r. jest firmą samofinansującą się i dokonującą reinwestycji z własnych środków.
– Analiza uwarunkowań zagospodarowania terenu przy hali wykazała wyraźne zapotrzebowanie na powierzchnie przeznaczone na spotkania dla 300 – 500 osób – opowiadała prezes spółki zarządzającej Areną. – Z opracowania wynika także zapotrzebowanie na drugą całoroczną wielofunkcyjną salę obudowaną salkami sportowymi odpowiadającymi na potrzeby np. dziecięcych klubów sportów walki.
Prezes podkreśliła, że w Polsce i w Europie wokół tego typu obiektów często powstają także hotele, często kameralne, o niższym standardzie, potrzebne choćby ekipom sportowym, czy technicznym – przyjeżdżającym z gwiazdami. Do częstych funkcji realizowanych wokół hal widowiskowo – sportowych należą także te związane z rozrywką: parki rozrywki, centra edukacyjne
– Aby podtrzymać atrakcyjność ERGO ARENY i zapewnić jej konkurencyjność, rozbudowa programu funkcjonalnego jest w pełni uzasadniona i wręcz konieczna – zaznaczyła Magdalena Sekuła. – Chcemy nadążyć za konkurencją, ale przede wszystkim wzbogacić funkcje, tak by odpowiadały na potrzeby mieszkańców. To, co dziś państwu przedstawiam, to nasze pierwsze przymiarki, jak to osiągnąć.
Piotr Grzelak z-ca prezydent Gdańska przypomniał, że uchwałę o przystąpieniu do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla omawianych terenów Rada Miasta Gdańska podjęła w sierpniu br. – To, o czym teraz rozmawiamy to absolutnie wstępna faza sporządzania planów, etap składania wniosków – tłumaczył. – Taki proces trwa średnio dwa lata, a pierwszą wstępną koncepcję pokażemy w pierwszym kwartale 2020 r. Teraz jest dobry czas na rozmowy, w jakim kierunku nasze dwa miasta będą się rozwijały. Mówimy tu o wyjątkowym planie zagospodarowania, opartym na porozumieniu między naszymi miastami.
Edyta Damszel-Turek również podkreśliła, że sporządzanie “Miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego rejon hali widowiskowo – sportowej przy Placu Dwóch Miast w mieście Gdańsku i w mieście Sopot” (pełna nazwa opracowania) jest dopiero etapie analizowania dokumentów strategicznych obu miast i wniosków mieszkańców.
– Formalnie każde pismo, które wpłynie do momentu wyłożenia projektu planu jest traktowane jako wniosek, my na te wnioski nie odpowiadamy, one są “skonsumowane” w planie – tłumaczyła. – Na etapie wyłożenia projektu dopiero opowiadamy, które wnioski są w nim uwzględnione, a które nie.
Przypomniała, że miejscowy plan stwarza możliwości, które są wypełniane dopiero przez konkretne projekty inwestycyjne i że sam plan określa wyłącznie przeznaczenie terenu i parametry urbanistyczne (maks. wysokość i powierzchnia zabudowy).
– Pierwszy raz realizujemy plany zagospodarowania wspólnie w dwóch miastach, ale jest to jak najbardziej zasadne ponieważ mówimy o jednej przestrzeni. To, że granica miast przebiega przez środek Areny, nie zwalnia nas z obowiązku patrzenia całościowo – stwierdziła Edyta Damszel-Turek.
Granice obszaru, którym objęte będzie opracowanie wyznacza żółta linia przerywana. Większość obszaru ma aktualnie miejscowe plany zagospodarowania (w Sopocie obowiązuje 5 planów, w Gdańsku 2), ale nie wszystkie. Na czerwono oznaczono granice miast:
Ta “długa nóżka”, która wyznacza jedną z granic opracowania, bierze się stąd, że z zasady inwestycje powinny być realizowane z dostępem do drogi publicznej. Choć na tym etapie nie wiemy jeszcze jak będzie wyglądała obsługa komunikacyjna tego terenu – zastrzegła dyrektor BRG i przypomniała, że procedowane plany miejscowe muszą być spójne z dokumentami strategicznymi, w tym przypadku oczywiście dwóch miast: Studium uwarunkowania kierunków zagospodarowania przestrzennego Miasta Sopotu z marca 2018 i Studium (….) dla Gdańska z kwietnia 2018 r. W obu opracowaniach tereny przy ERGO ARENIE wskazane są pod “rozwój funkcji usługowo – rekreacyjno – sportowych o randze metropolitalnej” i tym też kierunku będą szły plany miejscowe.
– Na razie mówimy o takich funkcjach jak hotel oraz o drugiej, mniejszej sali sportowej, bo na takie obiekt jest wielkie zapotrzebowanie. Zarówno w Gdańsku, jak i w Sopocie bardzo trudno jest wynająć salę sportową. Ewentualnie pod uwagę brany będzie odkryty basen, bo takie głosy też się pojawiały – podsumował część prezentacyjną spotkania prezydent Sopotu Jacek Karnowski i wrócił także do charakterystycznej “nóżki” na obrysie planu: – Tam jest nieutwardzona droga, która prowadzi do osiedla w Sopocie, ale jest to także droga awaryjna dla ERGO ARENY i musi być uwzględniona w planach zagospodarowania.
Druga część spotkania należała do mieszkańców – z dużą przewagą gdańszczan nad sopocianami oraz do radnych miejskich (tu proporcje między miastami były odwrotne).
Zabierający głos krytykowali głównie już teraz ich zdaniem szwankujące rozwiązania komunikacyjne wokół hali, podkreślali jak każda duża impreza wpływa na ich codzienne życie i komfort poruszania się po osiedlu. Jedni uważali, że potrzebna jest druga nitka w ul. Gospody. Inni – krytykowali pomysł tworzenia kolejnej czteropasmowej drogi w swoim sąsiedztwie, wskazując raczej na potrzebę inwestowania w transport publiczny i w drogę rowerową wzdłuż ul. Gospody.
Tej ostatniej Piotr Grzelak z-ca prezydenta Gdańska nie wykluczał, uznał, że jest to pomysł wart analizy. Natomiast o rozbudowie ul. Gospody powiedział: – Gdyby przy okazji budowy hali ta druga nitka nie została zablokowana przez mieszkańców wszystkich położonych przy ul. Gospody osiedli, już by była. Teraz nie mówimy nie, ale środków unijnych na budowę samych dróg nie ma, a nie będziemy jej realizować z samych środków miasta.
Jacek Karnowski zwrócił uwagę, że główną trasą dojazdową do hali stanowi Droga Zielona i że nigdzie na świecie nie jest tak, by duża impreza masowa obyła się bez korków.
Uczestnicy spotkania zastanawiali się także gdzie miałyby pomieścić się planowane obiekty: – Czy na terenie parkingu – pytali.
– Parkingi przy ERGO ARENIE muszą pozostać, a z drugiej strony, by móc zmieścić nowe obiekty, teren musi być zmodernizowany. Parkingi terenowe będą więc zamienione albo na podziemne, albo zostaną połączone z obiektem usługowym, ale o tym będzie można rozmawiać dopiero, jak powstanie miejscowy plan – tłumaczyła Edyta Damszel-Turek.
Głos zabrała także gdańska radna Katarzyna Czerniewska (wiceprzewodnicząca Komisji Zagospodarowania Przestrzennego RMG): – Zabrakło mi tu informacji o tym, co na rozbudowie hali zyskać mają mieszkańcy w życiu codziennym, także ci, którzy niekoniecznie uprawiają sport, czy interesują się multimediami. Czy przewidziano tu jakąś funkcję celu publicznego: bibliotekę, dom seniora, czy sąsiedzki?
Usłyszała zapewnienie z ust Magdaleny Sekuły, że funkcja domu sąsiedzkiego w rozbudowanej hali nie jest wykluczona.
Ktoś inny pytał z kolei, czy prace nad planem uwzględniają szczególne położenie hali przy sopockim ujęciu wody Bitwy pod Płowcami. – Zdajemy sobie sprawę, że jest tu strefa ujęcia wody i będzie to miało przełożenie na plan – odpowiedziała Edyta Damszel-Turek.
Wnioski do mpzp składać można na adres: brg@brg.gda.pl lub ergo.mpzp@um.sopot.pl
mat. prasowe

fot. mat. prasowe

Dlaczego tak się dzieje?

W Gdańsku będą one obowiązywać od lutego 2020 roku. W naszym mieście opłaty wzrosną o 100 proc. – z 44 na 88 groszy za metr kw. W sąsiedniej Gdyni wyliczono jeszcze wyższe stawki – o co najmniej 131 proc. Podwyżki na podobnym poziomie oszacowały też inne polskie miasta. To efekt tegorocznej nowelizacji Ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, którą Sejm RP wprowadził w lipcu.
Zgodnie z unijnymi wytycznymi, w 2020 roku nasz kraj powinien osiągnąć 50-procentowy poziom odpadów podlegających recyklingowi. Obecnie ten wskaźnik wynosi tylko 30 proc. Na „taryfę ulgową” nie ma co liczyć. Mało tego, wymagania UE, dotyczące odpadów nadających się do przeróbki i ponownego użycia, będą coraz większe w kolejnych latach.
Sejm RP zdecydował więc o znowelizowaniu Ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Część rozwiązań, jakie zapisano w dokumencie, będzie miała konsekwencje finansowe, które odczują przede wszystkim samorządy.
Mniejsze przychody
W związku ze zmianami przepisów, w Gdańsku przychody z tytułu opłat za odbiór odpadów spadną, według szacunków, o około 28 mln złotych. Powodów jest kilka. Po pierwsze – znowelizowana ustawa wprowadza obowiązkową segregację śmieci w naszym kraju. Zatem wszyscy powinni segregować, a tym samym płacić niższą stawkę za odbiór śmieci – dotychczas osoby, które oficjalnie deklarowały, że segregować nie chcą, płaciły wyższe opłaty. Od przyszłego roku nie będzie można już takiej deklaracji złożyć. To oznacza mniejsze wpływy z tego tytułu – w naszym mieście oszacowano je na poziomie około 20 mln złotych.
Osoby, które w przyszłym roku nadal nie będą segregować śmieci, będą musiały liczyć się z nałożeniem wyższych opłat – 1,76 zł za metr kw. Takie sytuacje będą zgłaszać pracownicy firm, które zajmują się wywozem odpadów (dzieje się to już zresztą obecnie), a także przedstawiciele Referatu Ekologicznego, który powstaje w gdańskiej Straży Miejskiej. Będą oni sprawdzać m.in. czy mieszkańcy faktycznie segregują odpady, i czy robią to prawidłowo – z podziałem na pięć frakcji.
Kolejny powód mniejszych przychodów to ustawowo zmniejszona opłata w nieruchomościach niezamieszkanych, m.in. w siedzibach firm, restauracjach czy sklepach.
Obecnie za pojemnik 1100 l opłata dla tych nieruchomości wynosi 127 zł. Od przyszłego roku będzie ona zmniejszona do 54 zł.
– Dotychczas przychody z tytułu odbioru odpadów wynosiły około 108 mln zł. Według naszych szacunków w przyszłym roku spadną one do około 80 mln zł. Znacząco wzrosną z kolei koszty całego systemu odbioru odpadów. Początkowo szacowaliśmy je na poziomie około 120 mln złotych. Jednak wprowadzone zmiany w ustawie doprowadzą do wzrostu tej kwoty do 160 mln zł. To dlatego stawka za odbiór odpadów segregowanych dla mieszkańców wzrośnie dwukrotnie – wyjaśnia Piotr Grzelak, Zastępca Prezydent Gdańska ds. zrównoważonego rozwoju.
Wzrost kosztów wywozu
Przyczyn wzrostu kosztów także jest kilka, m.in. konieczne będzie weryfikowanie deklaracji o segregowaniu ze stanem faktycznym, co przełoży się na dodatkowe koszty pracy. Do tego wzrosły ceny paliwa, a w zakończonych przetargach na odbiór odpadów oferenci zaproponowali wyższe ceny (o 12 proc). Wzrastają też ceny za spalanie śmieci – miasto nie ma obecnie własnej spalarni, dlatego musi zapłacić zewnętrznym spalarniom za taką usługę. Ta, która zostanie wybudowana w południowej części Gdańska, ustabilizuje tę sytuację.
Znowelizowana ustawa niesie też za sobą pewne ryzyka, o których już przed tygodniem wspominał podczas konferencji Piotr Grzelak.
– Znosi ona bowiem obowiązek objęcia gminnym systemem zagospodarowania odpadów nieruchomości niezamieszkanych, a są to przede wszystkim: lokale usługowe, biurowce, szpitale, restauracje – tłumaczył Piotr Grzelak, zastępca Prezydent Gdańska ds. zrównoważonego rozwoju. – Dotąd te podmioty gospodarcze były w gdańskim systemie. Teraz już nie będą musiały, i chociaż będziemy je zachęcać, by w nim pozostały, może zdarzyć się, że w dobrej wierze podpisywać będą umowy z prywatnymi odbiorcami odpadów.
Zadaniem pracowników wspomnianego Referatu Ekologicznego będzie sprawdzanie, czy wspomniane podmioty rzeczywiście zawarły umowę z odbiorcą odpadów (jeśli rozwiązały dotychczasową z Miastem). Będą również weryfikować rzetelność prywatnych odbiorców odpadów.
– Obawiamy się, że pojawią się w zwiększonej ilości nielegalne wysypiska, dlatego strażnicy będą sprawdzać, czy odpady rzeczywiście trafiają do Zakładu Utylizacyjnego na Szadółkach, czy nie są gdzieś po drodze “gubione” na dzikich wysypiskach przez nieuczciwego odbiorcę, który w ten sposób obniżać będzie sobie koszty – wyjaśnia zastępca prezydent Gdańska.
Co z nadwyżką finansową sprzed trzech lat?
W 2016 roku Gdańsk odnotował nadwyżkę finansową z „opłat śmieciowych” w wysokości 42 mln złotych. Pieniądze te zostały przeznaczone jeszcze w tym samym roku na wdrożenie 5-frakcyjnej segregacji odpadów, która obowiązuje w naszym mieście od kwietnia 2018 roku.
Nadwyżka została przeznaczona na dostosowanie całego systemu do nowych zasad. Trzeba było zakupić dodatkowe pojemniki, wprowadzono też inny harmonogram odbioru odpadów – zorganizowano m.in. więcej przejazdów pojazdów, by zapewnić częsty wywóz śmieci. Część środków przeznaczono również na działalność edukacyjną, by gdańszczanie wiedzieli co do którego pojemnika należy wrzucać.
Jak wygląda kwestia podwyżek za odbiór śmieci w innych gminach?
W Gdyni opłaty wzrosną o 131 proc. Co jednak istotne, dotychczas gdynianie segregowali odpady na cztery frakcje, a od przyszłego roku będą musieli – podobnie jak w całym kraju – segregować na pięć frakcji. To oznacza m.in. konieczność zakupu kolejnych pojemników i zwiększenie częstotliwości odbioru odpadów. Na wzrost opłat wpłynie też m.in. wysokość opłaty środowiskowej, którą płaci odbiorca odpadów, w tym przypadku – EkoDolina. W bieżącym roku wynosi ona 170 zł za tonę, natomiast w przyszłym roku ma wzrosnąć do 270 zł.
Słupsk także przygotowuje podwyżkę. Obecnie opłata za odpady segregowane wynosi 12 złotych, a niesegregowane – 24 zł. Od przyszłego roku wyniesie ona 18 złotych od osoby, a więc 50 proc. więcej. Miasto to boryka się od pewnego czasu z problemem, prawdopodobnego, unikania przez słupszczan opłat za odbiór odpadów. Według danych urzędu miasta, w Słupsku żyje obecnie około 87 tysięcy stałych mieszkańców. Deklaracje śmieciowe złożyło natomiast tylko 76 tysięcy osób.
Ponad 100-procentowe podwyżki szykują się także w stolicy Polski. Według wyliczeń lokalnych mediów, dwuosobowa rodzina w mieszkaniu o powierzchni 30-45 m kw., w przyszłym roku zapłaci za wywóz śmieci 36-54 zł. Obecnie jest to kwota 19 zł. Mieszkając w domu jednorodzinnym zapłaci z kolei 94 zł (obecnie 45 zł). Rodziny czteroosobowe i większe, w mieszkaniach o powierzchni 40-79 m kw. płacą obecnie 37 zł. W przyszłym roku będzie to 48-88,72 zł, w zależności od metrażu mieszkania.
Władze Warszawy wskazują na sześć czynników, które miały wpływ na wzrost kosztów. To m.in. opłata marszałkowska za składowanie odpadów, droższa energia, paliwo i wzrost wynagrodzeń pracowników. Droższy jest też odbiór śmieci segregowanych na pięć frakcji (dotąd były trzy frakcje). Samorządowcy zwracają też uwagę, że jeszcze cztery lata temu około 30 proc. kosztów utrzymania systemu gospodarki odpadami w stolicy pokrywały prywatne firmy. W przyszłym roku po wprowadzonych zmianach będą ponosić 14 proc. Dlatego Miasto, zmuszone do zbilansowania tej luki, będzie musiało obciążyć tym mieszkańców.
Poznań wprowadził nowe stawki już od lipca br. Dla zabudowy wielolokalowej (budynki powyżej 4 wydzielonych lokali mieszkalnych) przyjęto stawkę 14 złotych miesięcznie od osoby. W budynkach jednorodzinnych i do 4 wydzielonych lokali – 16 złotych (wcześniej było to 12 zł). Wśród przyczyn wzrostu wysokości opłat wymieniono „stale rosnącą ilość odbieranych i poddawanych zagospodarowaniu odpadów oraz konieczność oddzielnego odbierania odpadów biodegradowalnych, co pociąga za sobą wzrost kosztów odbioru i zagospodarowania”.
W Bydgoszczy cena za odbiór śmieci wzrośnie z 13 zł do 22 zł za osobę miesięcznie.
W Elblągu trzeba będzie z kolei zapłacić 40 procent więcej niż dotychczas (17,40 zł miesięcznie od osoby w gospodarstwie do 4 osób). Według wyliczeń urzędników, 4-osobowa rodzina w Elblągu, segregująca odpady, zapłaci 69,60 złotych za odbiór śmieci (obecnie 49,20 zł), 5-osobowa rodzina: 80,50 zł (obecnie 56,90 zł), a 11-osobowa rodzina: 136,10 zł (obecnie 96,20 zł).

W Olsztynie podwyższono opłaty, ale tylko wobec mieszkańców, którzy nie zdecydują się na segregowanie śmieci. Tutejsi radni zdecydowali, że opłata w 2020 roku wyniesie 54 zł od osoby. Dotychczas było to 36 zł. Ci, którzy prawidłowo rozdzielają odpady, będą płacić 18 zł miesięcznie za osobę. W Olsztynie duże emocje budzi natomiast kwestia odpowiedzialności zbiorowej w sytuacji nie przestrzegania zasad segregacji choćby przez jednego mieszkańca większego bloku mieszkalnego. Wystarczy, że jedna bądź kilka osób nie będą tego robić, a wszyscy mieszkańcy danego budynku ukarani zostaną podwyżką. Dlatego przeciw takiemu rozwiązaniu protestują tamtejsi prezesi spółdzielni mieszkaniowych.
W wielu miastach i mniejszych gminach, także w Pomorskiem, jeszcze nie wyliczono nowych stawek.
Zdaniem UOKiK, niemały wpływ na wzrost kosztów gospodarki śmieciami miała zmiana polityki Chin, które jeszcze kilka lat temu były największym importerem odpadów plastikowych i papierowych. W pewnym momencie przestały je przyjmować, co przełożyło się na wysoki wzrost cen składowania śmieci w Europie.
Samorządowcy zwracają natomiast uwagę także na rosnące koszty przetwarzania odpadów przeznaczonych do recyklingu.
mat. prasowe

fot. mat. prasowe

Operator wyznacza kolejny termin

Od “odpalenia” pierwszego etapu systemu roweru publicznego Mevo mija właśnie pół roku. Nextbike Polska podaje statystyki półrocza i wyznacza (nie pierwszy już) termin, w którym mieszkańcy metropolii będą mogli korzystać nareszcie z pełnej floty, czyli 4080 jednośladów.
W czerwcu br. Paweł Orłowski, prezes Nextbike Polska – firmy, która jest operatorem systemu roweru publicznego Mevo, mówił, że w połowie sierpnia mieszkańcy metropolii korzystać będą mogli z całości floty. Podczas wrześniowej sesji Rady Miasta Gdańska ogłosił, że wszystkie brakujące rowery (wówczas dostępnych było ok 1500 jednośladów z 4080 zapisanych w umowie – red.) zostaną wyprodukowane do końca września.
W komunikacie firmowym z 27 września czytamy z kolei, że produkcja zakończy się do połowy października, a “do końca (mijającego właśnie) tygodnia na ulice gmin zrzeszonych w Obszarze Metropolitalnym wyjedzie kolejnych 200 rowerów.” W przyszyły tygodniu transza wynieść ma kolejne 200 sztuk.
W ciągu pół roku korzystania ze wspomaganej elektrycznie floty rowerowej, która wciąż liczy o połowę mniej, niż miała, skorzystano 2 mln 60 tys. razy, a w systemie użytkowników od marca 2019 r. zarejestrowało się 167 tysięcy osób.
Jakie ciekawostki wynikają z danych zbieranych przez system wypożyczeń?
Mieszkańcy metropolii najchętniej korzystają z Mevo w środy
Dniem największego oblężenia systemu Mevo w minionym półroczu był 19 czerwca (oczywiście środa). Z jednośladów skorzystano wówczas 17 318 razy
dla porównania średnia liczba wypożyczeń wynosi 11 256
Przez pół roku na publicznych jednośladach pokonano 6,6 mln kilometrów
Statystyczny użytkownik pokonuje na rowerze Mevo dystans ok. 4 kilometrów
Najwięcej wypożyczeń jest w godzinach 16.00-17.00, czyli w czasie powrotu z pracy
Średni czas przejazdu to 24 minuty
Najliczniejszą grupę – 56 proc. wszystkich zarejestrowanych – stanowią użytkownicy w wieku 13-30 lat (blisko 94 tysiące osób)
Kolejna to osoby w wieku od 30 do 65 lat (prawie 43 proc.; ok. 71,5 tys.)
Seniorzy to grupa ponad 1 600 aktywnych rowerzystów miejskich (blisko 1 proc.)
Najbardziej topowe stacje obszaru to: w Gdańsku – nr 11044/Molo w Brzeźnie – ponad 21, 5 tysięcy wypożyczeń; w Gdyni – 12053/Bulwar Nadmorski – prawie 17 tysięcy i lider od początku – stacja nr 10100/Molo w Sopocie – ponad 26 tys. wypożyczeń.

mat. prasowe

fot.mat. prasowe

Teleopieka Domowa

Mierzy puls, ma lokalizator i czujnik upadku. Jednym słowem może uratować życie. Mowa o „opasce życia”, którą otrzymają w Gdańsku osoby, u których istnieje duże ryzyko wystąpienia nagłego przypadku zagrażającego życiu lub zdrowiu, niezależnie od wieku czy rodzaju choroby. Lista domów sąsiedzkich współpracujących w ramach Teleopieki Domowej.
W Gdańsku wystartował drugi etap pilotażu bezpłatnego programu Teleopieki Domowej. W tej edycji uczestnicy będą korzystać z nowych urządzeń, a program poszerzył się o pięć kolejnych dzielnic. Teraz obejmie osiem (Przeróbka, Siedlce, Przymorze Wielkie, Chełm, Orunia – św. Wojciech – Lipce, Nowy Port, w Śródmieściu – Dolne Miasto i Biskupia Górka) i wyznaczone w nich domy sąsiedzkie. Pilotaż potrwa do końca grudnia 2019 roku.
Głównymi odbiorcami projektu są seniorzy, ale nie tylko. Rekrutacja do programu odbywa się na podstawie stanu, w jakim jest dana osoba.
– Może to być też osoba młodsza, która jest niesamodzielna lub choruje na przewlekłą chorobę, a co za tym idzie narażona jest na zagrożenie życia lub zdrowia – mówi Dobrawa Morzyńska, specjalista ds. projektów w Fundacji Gdańskiej.
Osoby włączone do programu Teleopieki Domowej otrzymują „bransoletkę życia”. To bardzo proste w obsłudze urządzenie, które trzeba nosić na ręku. Wyposażone jest w trzy przyciski: czerwony, pomarańczowy i zielony. Za ich pośrednictwem osoba potrzebująca pomocy łączy się z całodobowym centrum medycznym, a w wyznaczonych godzinach (10.00-17.00) z koordynatorem z domu sąsiedzkiego w Gdańsku.
Od początku września odbywają się spotkania informacyjne w gdańskich dzielnicach dotyczące szczegółów projektu. Najbliższe będzie we wtorek, 10 września na Przymorzu, przy ul. Jagiellońskiej 11, o godz. 17.00.
– Podczas spotkań zapoznajemy uczestników z tajnikami działania opaski. Tłumaczymy, po co je wprowadzamy i dla kogo są dedykowane. Ale przede wszystkim rozwiewamy obawy zapewniając, że miasto Gdańsk jest organizatorem tego przedsięwzięcia. Seniorzy, a głównie oni biorą udział w tym przedsięwzięciu, często są pełni obaw i nieufności. Przygotowaliśmy także ulotki informacyjne i plakaty – mówi Dobrawa Morzyńska. „Opaska życia” to bardzo intuicyjne urządzenie. Posiada trzy przyciski: czerwony, pomarańczowy i zielony. Czerwony podłączony jest do całodobowego systemu ratownictwa. Jeśli osoba wyposażona w bransoletkę upadnie, łączy z ratownikiem medycznym, który ma dostęp do wbudowanego w opasce pulsometru, jak w zegarku.
– Osoba wymagająca opieki, naciskając czerwony przycisk łączy się z wykwalifikowanym ratownikiem. Ratownicy będą mieli telefony do osób najbliższych danej osoby, kogoś z rodziny lub sąsiada. Dzięki temu będą mogli poinformować, że coś się stało – dodaje Morzyńska.
Dzięki wbudowanemu czujnikowi upadku, ratownik od razu może zadzwonić i skontaktować się z osobą wymagającą pomocy. Jeżeli ta nie odbiera telefonu, od razu wzywa karetkę. Urządzenie na rękę jest wodoodporne i wyposażone w lokalizator. Dzięki temu łatwo zidentyfikować miejsce pobytu osoby, które mają problemy z utratą pamięci, np. cierpiące na alzheimera.
Przycisk żółty jest elementem, który wyróżnia gdańską „bransoletkę życia”, bo łączy z asystentem mieszkańca w Domu Sąsiedzkim, który może pomóc w doraźnych sytuacjach w godz. 10.00-17.00. Chodzi w tym przypadku o pomoc nie wymagającą interwencji medycznej, czy wsparcie doraźne od wolontariusza, np. jeżeli ktoś zachoruje, ale nie wymaga wezwania karetki, albo jest przeziębiony i nie może zrobić zakupów.
Lista domów sąsiedzkich współpracujących w ramach Teleopieki Domowej:
Przeróbka – Fundacja Obudź Nadzieję, ul. Siennicka 4/2
Siedlce – Stowarzyszenie dla Siedlec
Przymorze Wielkie – PSONI, ul. Jagiellońska 11
Chełm (Stary Chełm) – ISE Fundacja Nova
Orunia Św. Wojciech – Lipce – Gdańska Fundacja Innowacji Społecznej, ul. Gościnna 14
Nowy Port – Stowarzyszenie Nowy Port Sztuki, ul. Wyzwolenia 49
Śródmieście (Dolne Miasto) – Inkubator Sąsiedzkiej Energii, ul. Reduta Wyskok 2
Śródmieście (Biskupia Górka) – Stowarzyszenie Waga, ul. Biskupia 4

mat. prasowe

fot. mat. prasowe