Duchowe ożywienie

Prawdziwe duchowe ożywienie da się zaobserwować wśród mieszkańców naszej dzielnicy przed nadchodzącymi świętami. Wierni tłumnie uczestniczą w rekolekcjach, szykują paczki dla biednych rodzin i podejmują wielkopostne zobowiązania. Niestety, coraz rzadziej kultywują pradawne, kaszubskie obyczaje związane z Wielkanocą.
Nie da się ukryć, że głównym przejawem chrześcijańskiej aktywności są obecnie rekolekcje.
– Zwłaszcza te dla dzieci – mówi jeden z księży. – Najmłodsi bardzo się angażują. Może nie w takiej ilości, jak kiedyś, ale wciąż jednak mamy grupę wspaniałych ludzi, którzy dla naszej wspólnoty dają z siebie dużo.
Świąteczny dar serca
Czy mieszkańcy dzielnicy „czują” święta?
– Tak! – odpowiada zdecydowanie Pan Jarek mieszkaniec. – Widać to na przykładzie różnych akcji charytatywnych. Ludzie przygotowują paczki dla biednych rodzin i widać gołym okiem, że chętnie dzielą się z innymi tą swoją radością. Czy robią postanowienia wielkopostne, tego nie wiem, bo jest to sprawa bardzo osobista i zazwyczaj po prostu o tym nie mówią. Widać jednak, że np. jest zainteresowanie ofiarowaniem jałmużny wielkopostnej.
Tłumy na rekolekcjach
– Rekolekcje co roku cieszą się wielkim zainteresowaniem – potwierdzają księża. – Za każdym razem prowadzi je ktoś inny. Panuje olbrzymia motywacja, by udział w tych rekolekcjach był jak najliczniejszy. Parafianie starają się dobrze przygotować zarówno do spowiedzi, jak i do Komunii wielkanocnej. Widać, że ten „duch” panuje wśród wiernych. Jeżeli natomiast chodzi o jakieś pradawne, kaszubskie obyczaje, to tego obecnie raczej nie widać.
Trzeba przyznać, że misterium Wielkiego Tygodnia, święconka, czy biała kiełbasa lub żur to świąteczne symbole, bez których wielu z nas nie wyobraża sobie Wielkanocy. Wiadomo, że święta to mnóstwo różnych zwyczajów, które zamieniają te kilka dni w czas wyjątkowy, którego z żadnym innym okresem w roku nie sposób porównać. A do tego u nas – – tradycja wielkanocna jest szczególnie bogata i różni się znacznie od obyczajów kultywowanych w innych regionach. Jest się czym pochwalić, zwłaszcza na Kaszubach. Niestety, jak widać, wiele przekazywanych z pokolenia na pokolenie zwyczajów idzie w zapomnienie.
Tak drzewiej bywało…
Nastrój tradycyjnych, kaszubskich świąt czuło się już od niedzieli palmowej. Sobota nie mogła się obyć bez święconki – ta tradycja na dobre zadomowiła się na Kaszubach. Zestaw pokarmów był zawsze ten sam, czyli jajka, chleb, sól, wędliny. A ponieważ święconka była głównym składnikiem świątecznego śniadania, niektórzy zabierali do kościoła duże kosze z jedzeniem, by święconego wystarczyło potem dla całej rodziny.
W niedzielę, wczesnym rankiem, szło się do wody – strumyka, potoku, czy rzeczki – aby obmyć twarz i oczy „dla zdrowia i urody”. Co ciekawe, panny które się tam wybierały, nie mogły po drodze zamienić ani słowa. Najważniejsza była oczywiście poranna msza rezurekcyjna, na pamiątkę Zmartwychwstania Pańskiego. Po mszy, w domach zaczynało się świąteczne śniadanie oraz odwiedziny krewnych i znajomych.
W świątecznym nastroju
W wielkanocny poniedziałek był czas na śmigus dyngus. Tego dnia na Kaszubach nie lano wodą, tylko chłostano rózgami z jałowca lub brzozy. Ścinało się je przed świętami, wstawiało do wazonu, by się zazieleniły, a w poniedziałek rano brało się rózgi w rękę i budziło śpiących, a zwłaszcza panny na wydaniu. Wpuszczano kawalerów chętnie, bo wtedy było wiadomo, że dziewczyna ma powodzenie. Czego dziś życzą sobie z okazji Świąt Wielkanocnych mieszkańcy naszej dzielnicy? Wiadomo, marzenia są różne. Jedni pragną zdrowia, inni spokoju, jeszcze inni pieniędzy czy sukcesów zawodowych. Niektórzy mają życzenia wygórowane, innym towarzyszą pragnienia całkiem zwyczajne.
Kapłani naszych parafii – – życzą Czytelnikom naszej gazety wszelkich łask na nadchodzące Święta Wielkanocne, błogosławieństwa Bożego i dobrego przeżycia tajemnicy Paschy. A my, redakcja Gazety, przyłączamy się do życzeń i każdemu mieszkańcowi Naszej dzielnicy życzymy spełnienia dużych i małych marzeń oraz wiele szczęścia i sukcesów – na co dzień i od święta.
(drako)