Nowa Bulońska Północna

Na odcinku od skrzyżowania ulic Bulońskiej i Myśliwskiej do skrzyżowania ulic Jabłoniowej z Warszawską trwają już prace porządkowe. W przyszłym tygodniu powinny rozpocząć się również próby obciążeniowe na wiadukcie, który zbudowano nad Potokiem Siedleckim. Jeżeli zakończą się pomyślnie, pod koniec bieżącego roku usłyszymy klaksony na nowej drodze. Kiedy pojadą nią tramwaje?
Tę dobrą wiadomość przekazała mieszkańcom prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz w trakcie 14. Dorocznego Obywatelskiego Spotkania Gdańszczan, które odbyło się 10 grudnia wieczorem, w gmachu gdańskiej filharmonii.
– Jeszcze przed świętami pojedziemy autem fragmentami Nowej Bulońskiej, a na przełomie roku udostępniona będzie dla ruchu kołowego cała droga. Wiosną pojedziemy tam tramwajem – poinformowała prezydent Dulkiewicz.
Nowa Bulońska Północna to nowa droga, wraz z torowiskiem, która połączy dzielnicę Piecki – Migowo z Jasieniem i Ujeściskiem. Jej budowa rozpoczęła się w kwietniu 2018 roku, prace właśnie dobiegają końca.
– Przed świętami Bożego Narodzenia planujemy dopuścić ruch kołowy na dwóch odcinkach: od skrzyżowania ul. Myśliwskiej i Bulońskiej do Nowej Wołkowyskiej, w kierunku do Nowej Myśliwskiej, a także na odcinku od skrzyżowania ulic Jabłoniowej i Warszawskiej przez ul. Kartuską do ul. Stolema – informuje Włodzimierz Bartosiewicz, Dyrektor Dyrekcji Rozbudowy Miasta Gdańska, która nadzoruje tę inwestycję z ramienia Miasta.
W przyszłym tygodniu powinny rozpocząć się próby obciążeniowe estakady, która powstała w ramach tego dużego projektu komunikacyjnego. Jeżeli testy zakończą się pozytywnie, samochody dopuszczone zostaną także na ten obiekt, co oznaczać będzie, iż cały odcinek Nowej Bulońskiej Północnej, od wysokości skrzyżowania ul. Myśliwskiej z Bulońską do skrzyżowania ul. Jabłoniowej z Warszawską będzie przejezdny. Nastąpi to jednak nie wcześniej niż po okresie świątecznym, ale jeszcze w bieżącym roku. Takie są deklaracje wykonawcy inwestycji, czyli spółki NDI.
Co warto podkreślić, mimo iż droga zostanie udostępniona dla ruchu kołowego, może zdarzyć się tak, że w pierwszych miesiącach przyszłego roku będzie ona tymczasowo zamykana bądź wprowadzane będą tymczasowe, krótkotrwałe zmiany w ruchu.
Niemal gotowa droga to jedna jezdnia dwupasowa, dwukierunkowa o szerokości siedmiu metrów.
Tramwajem pojedziemy natomiast tą trasą nie wcześniej niż w pierwszej połowie 2020 roku. Dlaczego? Otóż przy wybudowanym i funkcjonującym już Centrum Edukacyjnym Jabłoniowa początkowo planowano budowę jedynie układu drogowego, a linia tramwajowa Nowa Bulońska Północna miała kończyć się w pobliżu skrzyżowania ul. Jabłoniowej i Warszawskiej. Po analizach możliwości finansowych, Miasto zdecydowało, by przedłużyć powstającą linię tramwajową o odcinek około 320 metrów, tak aby umożliwić dojazd tramwajem niemalże pod budynek szkoły i przedszkola. Ta decyzja zapadła ponad rok po tym, jak rozpoczęto realizację inwestycji.
Nowy układ drogowy od skrzyżowania ul. Jabłoniowej z Warszawską w kierunku Centrum Edukacyjnego oddano do użytku w sierpniu br., dzięki czemu uczniowie i przedszkolaki, wraz z rodzicami, mogą wygodnie dostać się do obu placówek. Obecnie trwają prace przy budowie torowiska. Zakończono tam już prace ziemne, położono m.in. pierwsze tory.
Projekt Nowej Bulońskiej Północnej to także sieć dróg i skrzyżowań wraz z infrastrukturą towarzyszącą. W ramach inwestycji powstała dwukierunkowa jezdnia z jednostronnym chodnikiem oraz drogą rowerową na całej jej długości. W ramach zadania przebudowywano, bądź wkrótce zostaną przebudowane, skrzyżowania ulic powiązanych z Nową Bulońską Północną, w tym z ul. Kartuską, Limbową oraz Stolema. Powstały także drogi dojazdowe takie jak Nowa Wołkowyska, Myśliwska Południowa, przebudowano łącznice węzła z ul. Armii Krajowej, z tzw. Nową Warszawską i Nową Jabłoniową. By ułatwić podróżnym w przyszłości możliwość przesiadki powstaje węzeł integracyjny tramwajowo-autobusowy Ujeścisko wraz z parkingiem dla samochodów osobowych i rowerów oraz węzeł przesiadkowy tramwajowo-autobusowy Zabornia.
Przypomnijmy: na tzw. Nowej Bulońskiej Północnej (to robocza nazwa tej inwestycji) powstaje dwutorowa linia tramwajowa o długości 2,7 km, która będzie przedłużeniem istniejącej linii tramwajowej od skrzyżowania ul. Bulońskiej i Myśliwskiej w kierunku ul. Jabłoniowej. Na trasie przecinać będzie m.in. ulice Stolema i Kartuską, a kończyć się będzie na wysokości skrzyżowania z ul. Warszawską i Jabłoniową. Wzdłuż nowej trasy zaplanowano cztery przystanki komunikacji miejskiej: „Nowa Politechniczna”, „Łabędzia”, „Stolema”, „Zabornia”.
Inwestycja pod nazwą Nowa Bulońska Północna jest częścią opracowanego przez Miasto Strategicznego Programu Rozwojowego dzielnicy Południe na lata 2014-2020.
Jej realizacja pochłonie niemal 192 mln zł. Inwestycja dofinansowana jest z Funduszu Spójności w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na lata 2014 – 2020. Dofinansowanie unijne wynosi 58,5 mln złotych.

mat. prasowe

fot. mat. prasowe

Dlaczego tak się dzieje?

W Gdańsku będą one obowiązywać od lutego 2020 roku. W naszym mieście opłaty wzrosną o 100 proc. – z 44 na 88 groszy za metr kw. W sąsiedniej Gdyni wyliczono jeszcze wyższe stawki – o co najmniej 131 proc. Podwyżki na podobnym poziomie oszacowały też inne polskie miasta. To efekt tegorocznej nowelizacji Ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, którą Sejm RP wprowadził w lipcu.
Zgodnie z unijnymi wytycznymi, w 2020 roku nasz kraj powinien osiągnąć 50-procentowy poziom odpadów podlegających recyklingowi. Obecnie ten wskaźnik wynosi tylko 30 proc. Na „taryfę ulgową” nie ma co liczyć. Mało tego, wymagania UE, dotyczące odpadów nadających się do przeróbki i ponownego użycia, będą coraz większe w kolejnych latach.
Sejm RP zdecydował więc o znowelizowaniu Ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Część rozwiązań, jakie zapisano w dokumencie, będzie miała konsekwencje finansowe, które odczują przede wszystkim samorządy.
Mniejsze przychody
W związku ze zmianami przepisów, w Gdańsku przychody z tytułu opłat za odbiór odpadów spadną, według szacunków, o około 28 mln złotych. Powodów jest kilka. Po pierwsze – znowelizowana ustawa wprowadza obowiązkową segregację śmieci w naszym kraju. Zatem wszyscy powinni segregować, a tym samym płacić niższą stawkę za odbiór śmieci – dotychczas osoby, które oficjalnie deklarowały, że segregować nie chcą, płaciły wyższe opłaty. Od przyszłego roku nie będzie można już takiej deklaracji złożyć. To oznacza mniejsze wpływy z tego tytułu – w naszym mieście oszacowano je na poziomie około 20 mln złotych.
Osoby, które w przyszłym roku nadal nie będą segregować śmieci, będą musiały liczyć się z nałożeniem wyższych opłat – 1,76 zł za metr kw. Takie sytuacje będą zgłaszać pracownicy firm, które zajmują się wywozem odpadów (dzieje się to już zresztą obecnie), a także przedstawiciele Referatu Ekologicznego, który powstaje w gdańskiej Straży Miejskiej. Będą oni sprawdzać m.in. czy mieszkańcy faktycznie segregują odpady, i czy robią to prawidłowo – z podziałem na pięć frakcji.
Kolejny powód mniejszych przychodów to ustawowo zmniejszona opłata w nieruchomościach niezamieszkanych, m.in. w siedzibach firm, restauracjach czy sklepach.
Obecnie za pojemnik 1100 l opłata dla tych nieruchomości wynosi 127 zł. Od przyszłego roku będzie ona zmniejszona do 54 zł.
– Dotychczas przychody z tytułu odbioru odpadów wynosiły około 108 mln zł. Według naszych szacunków w przyszłym roku spadną one do około 80 mln zł. Znacząco wzrosną z kolei koszty całego systemu odbioru odpadów. Początkowo szacowaliśmy je na poziomie około 120 mln złotych. Jednak wprowadzone zmiany w ustawie doprowadzą do wzrostu tej kwoty do 160 mln zł. To dlatego stawka za odbiór odpadów segregowanych dla mieszkańców wzrośnie dwukrotnie – wyjaśnia Piotr Grzelak, Zastępca Prezydent Gdańska ds. zrównoważonego rozwoju.
Wzrost kosztów wywozu
Przyczyn wzrostu kosztów także jest kilka, m.in. konieczne będzie weryfikowanie deklaracji o segregowaniu ze stanem faktycznym, co przełoży się na dodatkowe koszty pracy. Do tego wzrosły ceny paliwa, a w zakończonych przetargach na odbiór odpadów oferenci zaproponowali wyższe ceny (o 12 proc). Wzrastają też ceny za spalanie śmieci – miasto nie ma obecnie własnej spalarni, dlatego musi zapłacić zewnętrznym spalarniom za taką usługę. Ta, która zostanie wybudowana w południowej części Gdańska, ustabilizuje tę sytuację.
Znowelizowana ustawa niesie też za sobą pewne ryzyka, o których już przed tygodniem wspominał podczas konferencji Piotr Grzelak.
– Znosi ona bowiem obowiązek objęcia gminnym systemem zagospodarowania odpadów nieruchomości niezamieszkanych, a są to przede wszystkim: lokale usługowe, biurowce, szpitale, restauracje – tłumaczył Piotr Grzelak, zastępca Prezydent Gdańska ds. zrównoważonego rozwoju. – Dotąd te podmioty gospodarcze były w gdańskim systemie. Teraz już nie będą musiały, i chociaż będziemy je zachęcać, by w nim pozostały, może zdarzyć się, że w dobrej wierze podpisywać będą umowy z prywatnymi odbiorcami odpadów.
Zadaniem pracowników wspomnianego Referatu Ekologicznego będzie sprawdzanie, czy wspomniane podmioty rzeczywiście zawarły umowę z odbiorcą odpadów (jeśli rozwiązały dotychczasową z Miastem). Będą również weryfikować rzetelność prywatnych odbiorców odpadów.
– Obawiamy się, że pojawią się w zwiększonej ilości nielegalne wysypiska, dlatego strażnicy będą sprawdzać, czy odpady rzeczywiście trafiają do Zakładu Utylizacyjnego na Szadółkach, czy nie są gdzieś po drodze “gubione” na dzikich wysypiskach przez nieuczciwego odbiorcę, który w ten sposób obniżać będzie sobie koszty – wyjaśnia zastępca prezydent Gdańska.
Co z nadwyżką finansową sprzed trzech lat?
W 2016 roku Gdańsk odnotował nadwyżkę finansową z „opłat śmieciowych” w wysokości 42 mln złotych. Pieniądze te zostały przeznaczone jeszcze w tym samym roku na wdrożenie 5-frakcyjnej segregacji odpadów, która obowiązuje w naszym mieście od kwietnia 2018 roku.
Nadwyżka została przeznaczona na dostosowanie całego systemu do nowych zasad. Trzeba było zakupić dodatkowe pojemniki, wprowadzono też inny harmonogram odbioru odpadów – zorganizowano m.in. więcej przejazdów pojazdów, by zapewnić częsty wywóz śmieci. Część środków przeznaczono również na działalność edukacyjną, by gdańszczanie wiedzieli co do którego pojemnika należy wrzucać.
Jak wygląda kwestia podwyżek za odbiór śmieci w innych gminach?
W Gdyni opłaty wzrosną o 131 proc. Co jednak istotne, dotychczas gdynianie segregowali odpady na cztery frakcje, a od przyszłego roku będą musieli – podobnie jak w całym kraju – segregować na pięć frakcji. To oznacza m.in. konieczność zakupu kolejnych pojemników i zwiększenie częstotliwości odbioru odpadów. Na wzrost opłat wpłynie też m.in. wysokość opłaty środowiskowej, którą płaci odbiorca odpadów, w tym przypadku – EkoDolina. W bieżącym roku wynosi ona 170 zł za tonę, natomiast w przyszłym roku ma wzrosnąć do 270 zł.
Słupsk także przygotowuje podwyżkę. Obecnie opłata za odpady segregowane wynosi 12 złotych, a niesegregowane – 24 zł. Od przyszłego roku wyniesie ona 18 złotych od osoby, a więc 50 proc. więcej. Miasto to boryka się od pewnego czasu z problemem, prawdopodobnego, unikania przez słupszczan opłat za odbiór odpadów. Według danych urzędu miasta, w Słupsku żyje obecnie około 87 tysięcy stałych mieszkańców. Deklaracje śmieciowe złożyło natomiast tylko 76 tysięcy osób.
Ponad 100-procentowe podwyżki szykują się także w stolicy Polski. Według wyliczeń lokalnych mediów, dwuosobowa rodzina w mieszkaniu o powierzchni 30-45 m kw., w przyszłym roku zapłaci za wywóz śmieci 36-54 zł. Obecnie jest to kwota 19 zł. Mieszkając w domu jednorodzinnym zapłaci z kolei 94 zł (obecnie 45 zł). Rodziny czteroosobowe i większe, w mieszkaniach o powierzchni 40-79 m kw. płacą obecnie 37 zł. W przyszłym roku będzie to 48-88,72 zł, w zależności od metrażu mieszkania.
Władze Warszawy wskazują na sześć czynników, które miały wpływ na wzrost kosztów. To m.in. opłata marszałkowska za składowanie odpadów, droższa energia, paliwo i wzrost wynagrodzeń pracowników. Droższy jest też odbiór śmieci segregowanych na pięć frakcji (dotąd były trzy frakcje). Samorządowcy zwracają też uwagę, że jeszcze cztery lata temu około 30 proc. kosztów utrzymania systemu gospodarki odpadami w stolicy pokrywały prywatne firmy. W przyszłym roku po wprowadzonych zmianach będą ponosić 14 proc. Dlatego Miasto, zmuszone do zbilansowania tej luki, będzie musiało obciążyć tym mieszkańców.
Poznań wprowadził nowe stawki już od lipca br. Dla zabudowy wielolokalowej (budynki powyżej 4 wydzielonych lokali mieszkalnych) przyjęto stawkę 14 złotych miesięcznie od osoby. W budynkach jednorodzinnych i do 4 wydzielonych lokali – 16 złotych (wcześniej było to 12 zł). Wśród przyczyn wzrostu wysokości opłat wymieniono „stale rosnącą ilość odbieranych i poddawanych zagospodarowaniu odpadów oraz konieczność oddzielnego odbierania odpadów biodegradowalnych, co pociąga za sobą wzrost kosztów odbioru i zagospodarowania”.
W Bydgoszczy cena za odbiór śmieci wzrośnie z 13 zł do 22 zł za osobę miesięcznie.
W Elblągu trzeba będzie z kolei zapłacić 40 procent więcej niż dotychczas (17,40 zł miesięcznie od osoby w gospodarstwie do 4 osób). Według wyliczeń urzędników, 4-osobowa rodzina w Elblągu, segregująca odpady, zapłaci 69,60 złotych za odbiór śmieci (obecnie 49,20 zł), 5-osobowa rodzina: 80,50 zł (obecnie 56,90 zł), a 11-osobowa rodzina: 136,10 zł (obecnie 96,20 zł).

W Olsztynie podwyższono opłaty, ale tylko wobec mieszkańców, którzy nie zdecydują się na segregowanie śmieci. Tutejsi radni zdecydowali, że opłata w 2020 roku wyniesie 54 zł od osoby. Dotychczas było to 36 zł. Ci, którzy prawidłowo rozdzielają odpady, będą płacić 18 zł miesięcznie za osobę. W Olsztynie duże emocje budzi natomiast kwestia odpowiedzialności zbiorowej w sytuacji nie przestrzegania zasad segregacji choćby przez jednego mieszkańca większego bloku mieszkalnego. Wystarczy, że jedna bądź kilka osób nie będą tego robić, a wszyscy mieszkańcy danego budynku ukarani zostaną podwyżką. Dlatego przeciw takiemu rozwiązaniu protestują tamtejsi prezesi spółdzielni mieszkaniowych.
W wielu miastach i mniejszych gminach, także w Pomorskiem, jeszcze nie wyliczono nowych stawek.
Zdaniem UOKiK, niemały wpływ na wzrost kosztów gospodarki śmieciami miała zmiana polityki Chin, które jeszcze kilka lat temu były największym importerem odpadów plastikowych i papierowych. W pewnym momencie przestały je przyjmować, co przełożyło się na wysoki wzrost cen składowania śmieci w Europie.
Samorządowcy zwracają natomiast uwagę także na rosnące koszty przetwarzania odpadów przeznaczonych do recyklingu.
mat. prasowe

fot. mat. prasowe

Ponad 80 % na Morenie

W Gdańsku podczas wyborów do Sejmu i Senatu działało 198 obwodowych komisji wyborczych. Po przeliczeniu wszystkich głosów okazało się, że w naszym mieście padł rekord frekwencyjny – głosowało aż 72,54 procent uprawnionych.
Morena znalazła się w ścisłej czołówce tego rekordu za sprawą Obwodowej Komisji Wyborczej w SP nr 2 przy Marusarzówny gdzie spośród 2 162 uprawnionych do głosowania głos oddało 1804 osób co daje frekwencję na poziomie 83,49%. Kolejne wyniki frekwencji w komisji na Marusarzówny to 81,46%, 79,64%, 77,58% i 76,00%.
Podobnym wynikiem powyżej 80 procentowej frekwencji pochwalić się może Obwodowa KomisjaWyborcza w Szkole Podstawowej nr 1 przy Gojawiczyńskiej gdzie na 3 082 uprawnionych do głosowania, swój głos oddało 2 523 co stanowi 81,86%, również w tej szkole w kolejnych komisjach wyborczych uzyskano 78,67% oraz 78,27% frekwencji.
W Zespole Szkół Ogólnokształcących Nr 12, Gdańsk ul. Dobrowolskiego 6, frekwencja wyniosła 78,67% czyli z 2 353 uprawnionych zagłosowało 1 851 osób.
Natomiast komisji wyborczej w Przychodni „MORENA” głos oddało 1 371 co stanowi 75,82%.
(a)

Operator wyznacza kolejny termin

Od “odpalenia” pierwszego etapu systemu roweru publicznego Mevo mija właśnie pół roku. Nextbike Polska podaje statystyki półrocza i wyznacza (nie pierwszy już) termin, w którym mieszkańcy metropolii będą mogli korzystać nareszcie z pełnej floty, czyli 4080 jednośladów.
W czerwcu br. Paweł Orłowski, prezes Nextbike Polska – firmy, która jest operatorem systemu roweru publicznego Mevo, mówił, że w połowie sierpnia mieszkańcy metropolii korzystać będą mogli z całości floty. Podczas wrześniowej sesji Rady Miasta Gdańska ogłosił, że wszystkie brakujące rowery (wówczas dostępnych było ok 1500 jednośladów z 4080 zapisanych w umowie – red.) zostaną wyprodukowane do końca września.
W komunikacie firmowym z 27 września czytamy z kolei, że produkcja zakończy się do połowy października, a “do końca (mijającego właśnie) tygodnia na ulice gmin zrzeszonych w Obszarze Metropolitalnym wyjedzie kolejnych 200 rowerów.” W przyszyły tygodniu transza wynieść ma kolejne 200 sztuk.
W ciągu pół roku korzystania ze wspomaganej elektrycznie floty rowerowej, która wciąż liczy o połowę mniej, niż miała, skorzystano 2 mln 60 tys. razy, a w systemie użytkowników od marca 2019 r. zarejestrowało się 167 tysięcy osób.
Jakie ciekawostki wynikają z danych zbieranych przez system wypożyczeń?
Mieszkańcy metropolii najchętniej korzystają z Mevo w środy
Dniem największego oblężenia systemu Mevo w minionym półroczu był 19 czerwca (oczywiście środa). Z jednośladów skorzystano wówczas 17 318 razy
dla porównania średnia liczba wypożyczeń wynosi 11 256
Przez pół roku na publicznych jednośladach pokonano 6,6 mln kilometrów
Statystyczny użytkownik pokonuje na rowerze Mevo dystans ok. 4 kilometrów
Najwięcej wypożyczeń jest w godzinach 16.00-17.00, czyli w czasie powrotu z pracy
Średni czas przejazdu to 24 minuty
Najliczniejszą grupę – 56 proc. wszystkich zarejestrowanych – stanowią użytkownicy w wieku 13-30 lat (blisko 94 tysiące osób)
Kolejna to osoby w wieku od 30 do 65 lat (prawie 43 proc.; ok. 71,5 tys.)
Seniorzy to grupa ponad 1 600 aktywnych rowerzystów miejskich (blisko 1 proc.)
Najbardziej topowe stacje obszaru to: w Gdańsku – nr 11044/Molo w Brzeźnie – ponad 21, 5 tysięcy wypożyczeń; w Gdyni – 12053/Bulwar Nadmorski – prawie 17 tysięcy i lider od początku – stacja nr 10100/Molo w Sopocie – ponad 26 tys. wypożyczeń.

mat. prasowe

fot.mat. prasowe

Również placówki z Moreny

Termomodernizacja obejmie 30 placówek
Inwestycje są częścią programu kompleksowej termomodernizacji placówek oświatowych w Gdańsku, który zyskał dofinansowanie z Unii Europejskiej. Dotacja przyznana została dla 30 obiektów. Koszty realizacji całego programu przewidziano na ok. 102,7 mln złotych. Łączna kwota dofinansowania unijnego to ponad 33,8 mln złotych.
W ramach projektu przeprowadzono już termomodernizację Miejskiej Hali Sportowej przy ul. Kołobrzeskiej. Prace zakończyły się w październiku 2017 roku. Ich koszt to 738 tys. zł. Przetargi na docieplenie kolejnych placówek będą ogłaszane sukcesywnie. W pierwszej kolejności opracowywane są dokumentacje projektowe. Po ich pozyskaniu rozpoczną się procedury przetargowe na realizację robót.
Placówki z Moreny, które „załapią” się na termomodernizację to:
Zespół Kształcenia Podstawowego i Gimnazjalnego nr 21 (obecnie SP nr 2) przy ul. Marusarzówny 10
ZKPiG nr 20, obecnie Szkoła Podstawowa nr 1 przy ul. Gojawiczyńskiej 10
(a)

fot. mat. prasowe

Teleopieka Domowa

Mierzy puls, ma lokalizator i czujnik upadku. Jednym słowem może uratować życie. Mowa o „opasce życia”, którą otrzymają w Gdańsku osoby, u których istnieje duże ryzyko wystąpienia nagłego przypadku zagrażającego życiu lub zdrowiu, niezależnie od wieku czy rodzaju choroby. Lista domów sąsiedzkich współpracujących w ramach Teleopieki Domowej.
W Gdańsku wystartował drugi etap pilotażu bezpłatnego programu Teleopieki Domowej. W tej edycji uczestnicy będą korzystać z nowych urządzeń, a program poszerzył się o pięć kolejnych dzielnic. Teraz obejmie osiem (Przeróbka, Siedlce, Przymorze Wielkie, Chełm, Orunia – św. Wojciech – Lipce, Nowy Port, w Śródmieściu – Dolne Miasto i Biskupia Górka) i wyznaczone w nich domy sąsiedzkie. Pilotaż potrwa do końca grudnia 2019 roku.
Głównymi odbiorcami projektu są seniorzy, ale nie tylko. Rekrutacja do programu odbywa się na podstawie stanu, w jakim jest dana osoba.
– Może to być też osoba młodsza, która jest niesamodzielna lub choruje na przewlekłą chorobę, a co za tym idzie narażona jest na zagrożenie życia lub zdrowia – mówi Dobrawa Morzyńska, specjalista ds. projektów w Fundacji Gdańskiej.
Osoby włączone do programu Teleopieki Domowej otrzymują „bransoletkę życia”. To bardzo proste w obsłudze urządzenie, które trzeba nosić na ręku. Wyposażone jest w trzy przyciski: czerwony, pomarańczowy i zielony. Za ich pośrednictwem osoba potrzebująca pomocy łączy się z całodobowym centrum medycznym, a w wyznaczonych godzinach (10.00-17.00) z koordynatorem z domu sąsiedzkiego w Gdańsku.
Od początku września odbywają się spotkania informacyjne w gdańskich dzielnicach dotyczące szczegółów projektu. Najbliższe będzie we wtorek, 10 września na Przymorzu, przy ul. Jagiellońskiej 11, o godz. 17.00.
– Podczas spotkań zapoznajemy uczestników z tajnikami działania opaski. Tłumaczymy, po co je wprowadzamy i dla kogo są dedykowane. Ale przede wszystkim rozwiewamy obawy zapewniając, że miasto Gdańsk jest organizatorem tego przedsięwzięcia. Seniorzy, a głównie oni biorą udział w tym przedsięwzięciu, często są pełni obaw i nieufności. Przygotowaliśmy także ulotki informacyjne i plakaty – mówi Dobrawa Morzyńska. „Opaska życia” to bardzo intuicyjne urządzenie. Posiada trzy przyciski: czerwony, pomarańczowy i zielony. Czerwony podłączony jest do całodobowego systemu ratownictwa. Jeśli osoba wyposażona w bransoletkę upadnie, łączy z ratownikiem medycznym, który ma dostęp do wbudowanego w opasce pulsometru, jak w zegarku.
– Osoba wymagająca opieki, naciskając czerwony przycisk łączy się z wykwalifikowanym ratownikiem. Ratownicy będą mieli telefony do osób najbliższych danej osoby, kogoś z rodziny lub sąsiada. Dzięki temu będą mogli poinformować, że coś się stało – dodaje Morzyńska.
Dzięki wbudowanemu czujnikowi upadku, ratownik od razu może zadzwonić i skontaktować się z osobą wymagającą pomocy. Jeżeli ta nie odbiera telefonu, od razu wzywa karetkę. Urządzenie na rękę jest wodoodporne i wyposażone w lokalizator. Dzięki temu łatwo zidentyfikować miejsce pobytu osoby, które mają problemy z utratą pamięci, np. cierpiące na alzheimera.
Przycisk żółty jest elementem, który wyróżnia gdańską „bransoletkę życia”, bo łączy z asystentem mieszkańca w Domu Sąsiedzkim, który może pomóc w doraźnych sytuacjach w godz. 10.00-17.00. Chodzi w tym przypadku o pomoc nie wymagającą interwencji medycznej, czy wsparcie doraźne od wolontariusza, np. jeżeli ktoś zachoruje, ale nie wymaga wezwania karetki, albo jest przeziębiony i nie może zrobić zakupów.
Lista domów sąsiedzkich współpracujących w ramach Teleopieki Domowej:
Przeróbka – Fundacja Obudź Nadzieję, ul. Siennicka 4/2
Siedlce – Stowarzyszenie dla Siedlec
Przymorze Wielkie – PSONI, ul. Jagiellońska 11
Chełm (Stary Chełm) – ISE Fundacja Nova
Orunia Św. Wojciech – Lipce – Gdańska Fundacja Innowacji Społecznej, ul. Gościnna 14
Nowy Port – Stowarzyszenie Nowy Port Sztuki, ul. Wyzwolenia 49
Śródmieście (Dolne Miasto) – Inkubator Sąsiedzkiej Energii, ul. Reduta Wyskok 2
Śródmieście (Biskupia Górka) – Stowarzyszenie Waga, ul. Biskupia 4

mat. prasowe

fot. mat. prasowe