Nowa Bulońska Północna

Na odcinku od skrzyżowania ulic Bulońskiej i Myśliwskiej do skrzyżowania ulic Jabłoniowej z Warszawską trwają już prace porządkowe. W przyszłym tygodniu powinny rozpocząć się również próby obciążeniowe na wiadukcie, który zbudowano nad Potokiem Siedleckim. Jeżeli zakończą się pomyślnie, pod koniec bieżącego roku usłyszymy klaksony na nowej drodze. Kiedy pojadą nią tramwaje?
Tę dobrą wiadomość przekazała mieszkańcom prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz w trakcie 14. Dorocznego Obywatelskiego Spotkania Gdańszczan, które odbyło się 10 grudnia wieczorem, w gmachu gdańskiej filharmonii.
– Jeszcze przed świętami pojedziemy autem fragmentami Nowej Bulońskiej, a na przełomie roku udostępniona będzie dla ruchu kołowego cała droga. Wiosną pojedziemy tam tramwajem – poinformowała prezydent Dulkiewicz.
Nowa Bulońska Północna to nowa droga, wraz z torowiskiem, która połączy dzielnicę Piecki – Migowo z Jasieniem i Ujeściskiem. Jej budowa rozpoczęła się w kwietniu 2018 roku, prace właśnie dobiegają końca.
– Przed świętami Bożego Narodzenia planujemy dopuścić ruch kołowy na dwóch odcinkach: od skrzyżowania ul. Myśliwskiej i Bulońskiej do Nowej Wołkowyskiej, w kierunku do Nowej Myśliwskiej, a także na odcinku od skrzyżowania ulic Jabłoniowej i Warszawskiej przez ul. Kartuską do ul. Stolema – informuje Włodzimierz Bartosiewicz, Dyrektor Dyrekcji Rozbudowy Miasta Gdańska, która nadzoruje tę inwestycję z ramienia Miasta.
W przyszłym tygodniu powinny rozpocząć się próby obciążeniowe estakady, która powstała w ramach tego dużego projektu komunikacyjnego. Jeżeli testy zakończą się pozytywnie, samochody dopuszczone zostaną także na ten obiekt, co oznaczać będzie, iż cały odcinek Nowej Bulońskiej Północnej, od wysokości skrzyżowania ul. Myśliwskiej z Bulońską do skrzyżowania ul. Jabłoniowej z Warszawską będzie przejezdny. Nastąpi to jednak nie wcześniej niż po okresie świątecznym, ale jeszcze w bieżącym roku. Takie są deklaracje wykonawcy inwestycji, czyli spółki NDI.
Co warto podkreślić, mimo iż droga zostanie udostępniona dla ruchu kołowego, może zdarzyć się tak, że w pierwszych miesiącach przyszłego roku będzie ona tymczasowo zamykana bądź wprowadzane będą tymczasowe, krótkotrwałe zmiany w ruchu.
Niemal gotowa droga to jedna jezdnia dwupasowa, dwukierunkowa o szerokości siedmiu metrów.
Tramwajem pojedziemy natomiast tą trasą nie wcześniej niż w pierwszej połowie 2020 roku. Dlaczego? Otóż przy wybudowanym i funkcjonującym już Centrum Edukacyjnym Jabłoniowa początkowo planowano budowę jedynie układu drogowego, a linia tramwajowa Nowa Bulońska Północna miała kończyć się w pobliżu skrzyżowania ul. Jabłoniowej i Warszawskiej. Po analizach możliwości finansowych, Miasto zdecydowało, by przedłużyć powstającą linię tramwajową o odcinek około 320 metrów, tak aby umożliwić dojazd tramwajem niemalże pod budynek szkoły i przedszkola. Ta decyzja zapadła ponad rok po tym, jak rozpoczęto realizację inwestycji.
Nowy układ drogowy od skrzyżowania ul. Jabłoniowej z Warszawską w kierunku Centrum Edukacyjnego oddano do użytku w sierpniu br., dzięki czemu uczniowie i przedszkolaki, wraz z rodzicami, mogą wygodnie dostać się do obu placówek. Obecnie trwają prace przy budowie torowiska. Zakończono tam już prace ziemne, położono m.in. pierwsze tory.
Projekt Nowej Bulońskiej Północnej to także sieć dróg i skrzyżowań wraz z infrastrukturą towarzyszącą. W ramach inwestycji powstała dwukierunkowa jezdnia z jednostronnym chodnikiem oraz drogą rowerową na całej jej długości. W ramach zadania przebudowywano, bądź wkrótce zostaną przebudowane, skrzyżowania ulic powiązanych z Nową Bulońską Północną, w tym z ul. Kartuską, Limbową oraz Stolema. Powstały także drogi dojazdowe takie jak Nowa Wołkowyska, Myśliwska Południowa, przebudowano łącznice węzła z ul. Armii Krajowej, z tzw. Nową Warszawską i Nową Jabłoniową. By ułatwić podróżnym w przyszłości możliwość przesiadki powstaje węzeł integracyjny tramwajowo-autobusowy Ujeścisko wraz z parkingiem dla samochodów osobowych i rowerów oraz węzeł przesiadkowy tramwajowo-autobusowy Zabornia.
Przypomnijmy: na tzw. Nowej Bulońskiej Północnej (to robocza nazwa tej inwestycji) powstaje dwutorowa linia tramwajowa o długości 2,7 km, która będzie przedłużeniem istniejącej linii tramwajowej od skrzyżowania ul. Bulońskiej i Myśliwskiej w kierunku ul. Jabłoniowej. Na trasie przecinać będzie m.in. ulice Stolema i Kartuską, a kończyć się będzie na wysokości skrzyżowania z ul. Warszawską i Jabłoniową. Wzdłuż nowej trasy zaplanowano cztery przystanki komunikacji miejskiej: „Nowa Politechniczna”, „Łabędzia”, „Stolema”, „Zabornia”.
Inwestycja pod nazwą Nowa Bulońska Północna jest częścią opracowanego przez Miasto Strategicznego Programu Rozwojowego dzielnicy Południe na lata 2014-2020.
Jej realizacja pochłonie niemal 192 mln zł. Inwestycja dofinansowana jest z Funduszu Spójności w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na lata 2014 – 2020. Dofinansowanie unijne wynosi 58,5 mln złotych.

mat. prasowe

fot. mat. prasowe

To będzie dom dla dzieci

Za kilka miesięcy czternaścioro gdańszczanek i gdańszczan zamieszka w Placówce Opiekuńczo – Wychowawczej przy ul. Cienistej 10A. W piątek, 6 grudnia wmurowano kamień węgielny pod budowę domu rodzinnego, którą realizuje Gdańska Infrastruktura Społeczna.
– W tym miejscu za kilka miesięcy będzie stał dom, to realizacja idei Miasta Gdańska, bo my nie budujemy domów dla dziecka, ale domy dla dzieci – powiedział Piotr Kowalczuk, zastępca prezydenta Gdańska ds. edukacji i usług społecznych. – To będzie miejsce szczególne, miejsce dla czternaściorga młodych ludzi, których rodzice biologiczni nie dali rady. W Gdańsku prowadzimy domy dla pięciuset takich dzieci. Chcemy, żeby to miejsce dawało im szansę normalnego życia, żeby nasi podopieczni nauczyli się też samodzielnego życia, żeby potrafili poradzić sobie, kiedy rozpoczną własne dorosłe życie.
Na działce przy ulicy Cienistej 10 powstanie trzypiętrowy budynek z poddaszem, w którym znajdą się jedno- i dwuosobowe sypialnie. Na parterze zlokalizowano pokój jednoosobowy przystosowany do dyspozycji osoby niepełnosprawnej. Bryła budynku, jego skala i kolorystyka wpisują się w krajobraz i zabudowę zlokalizowaną w najbliższej okolicy. W ramach inwestycji powstaną także miejsca postojowe, chodniki, miejsca gromadzenia odpadów, instalacji sanitarnych, elektrycznych i ogrodów deszczowych.
Do nowego budynku, który gotowy będzie na początku drugiego kwartału 2020 roku przeniosą się dzieci z Domu pod Żaglami, jednej z pięciu placówek Domu Integracyjno-Rodzinnego w Gdańsku. Zamieszka w nim czternaścioro wychowanków. Taka placówka opiekuńczo-wychowawcza (typu socjalizacyjnego) łączy pomoc i wsparcie dla dzieci i młodzieży pozbawionej na stałe lub czasowo opieki rodzicielskiej.
– Domy dla naszych podopiecznych wynajmujemy na wolnym rynku, dlatego fakt że powstanie nasz własny dom, jest dla dzieci bardzo ważny – mówi Krzysztof Bajdan, dyrektor Domu Integracyjno-Rodzinnego, którego częścią jest Dom pod Żaglami. – W tej chwili już bardzo czekają na przeprowadzkę, są szczęśliwe, że ona nastąpi, oglądają plany budynku, planują swoje przyszłe pokoje. W domu znajdzie się przestrzeń do zabawy, odrabiania lekcji, wspólnego spędzania czasu. Czekamy niecierpliwie do przyszłego roku.
W Domu pod Żaglami przebywa obecnie dziesięcioro wychowanków w wieku od 5 do 18 lat. Opiekę nad nimi sprawuje na stałe siedmiu wychowawców. Placówka zapewnia dzieciom i młodzieży całodobową opiekę i wychowanie w odpowiednich warunkach mieszkaniowych, w atmosferze zbliżonej do atmosfery domu rodzinnego. Dzieci mają wsparcie psychologiczne, terapeutyczne, niektórzy wychowankowie korzystają z psychoterapii indywidualnej. Placówka na co dzień organizuje zajęcia, dzięki którym możliwe jest wyrównanie deficytów rozwojowych i opóźnień szkolnych, kształtowania nawyków i zachowań prozdrowotnych, rozwój zainteresowań itp.
Budowa domu realizowana jest w ramach Gdańskiego Programu Mieszkalnictwa Społecznego dla osób/rodzin zagrożonych wykluczeniem społecznym na lata 2016-2023. Oprócz budynku – nowej siedziby Domu pod Żaglami na działce przy Cienistej powstanie też budynek z czterema mieszkaniami wspierającymi.
– W drugim budynku znajdą się cztery mieszkania ze wsparciem – mówi Aleksandra Krzywosz, prezes Gdańskiej Infrastruktury Społecznej. – Trafią tu pełnoletni wychowankowie, którzy już samodzielnie ale ze wsparciem będą układać sobie dorosłe życie. Koszty budowy pierwszego budynku to ok. 3,5 mln zł łącznie z zagospodarowaniem, drugi budynek będzie kosztował ok. 2 mln zł.
Akt erekcyjny podpisał Piotr Kowalczuk, zastępca prezydenta Gdańska oraz Aleksandra Krzywosz, prezes Gdańskiej Infrastruktury Społecznej.
mat. prasowe

fot. mat. prasowe

Dlaczego tak się dzieje?

W Gdańsku będą one obowiązywać od lutego 2020 roku. W naszym mieście opłaty wzrosną o 100 proc. – z 44 na 88 groszy za metr kw. W sąsiedniej Gdyni wyliczono jeszcze wyższe stawki – o co najmniej 131 proc. Podwyżki na podobnym poziomie oszacowały też inne polskie miasta. To efekt tegorocznej nowelizacji Ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, którą Sejm RP wprowadził w lipcu.
Zgodnie z unijnymi wytycznymi, w 2020 roku nasz kraj powinien osiągnąć 50-procentowy poziom odpadów podlegających recyklingowi. Obecnie ten wskaźnik wynosi tylko 30 proc. Na „taryfę ulgową” nie ma co liczyć. Mało tego, wymagania UE, dotyczące odpadów nadających się do przeróbki i ponownego użycia, będą coraz większe w kolejnych latach.
Sejm RP zdecydował więc o znowelizowaniu Ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Część rozwiązań, jakie zapisano w dokumencie, będzie miała konsekwencje finansowe, które odczują przede wszystkim samorządy.
Mniejsze przychody
W związku ze zmianami przepisów, w Gdańsku przychody z tytułu opłat za odbiór odpadów spadną, według szacunków, o około 28 mln złotych. Powodów jest kilka. Po pierwsze – znowelizowana ustawa wprowadza obowiązkową segregację śmieci w naszym kraju. Zatem wszyscy powinni segregować, a tym samym płacić niższą stawkę za odbiór śmieci – dotychczas osoby, które oficjalnie deklarowały, że segregować nie chcą, płaciły wyższe opłaty. Od przyszłego roku nie będzie można już takiej deklaracji złożyć. To oznacza mniejsze wpływy z tego tytułu – w naszym mieście oszacowano je na poziomie około 20 mln złotych.
Osoby, które w przyszłym roku nadal nie będą segregować śmieci, będą musiały liczyć się z nałożeniem wyższych opłat – 1,76 zł za metr kw. Takie sytuacje będą zgłaszać pracownicy firm, które zajmują się wywozem odpadów (dzieje się to już zresztą obecnie), a także przedstawiciele Referatu Ekologicznego, który powstaje w gdańskiej Straży Miejskiej. Będą oni sprawdzać m.in. czy mieszkańcy faktycznie segregują odpady, i czy robią to prawidłowo – z podziałem na pięć frakcji.
Kolejny powód mniejszych przychodów to ustawowo zmniejszona opłata w nieruchomościach niezamieszkanych, m.in. w siedzibach firm, restauracjach czy sklepach.
Obecnie za pojemnik 1100 l opłata dla tych nieruchomości wynosi 127 zł. Od przyszłego roku będzie ona zmniejszona do 54 zł.
– Dotychczas przychody z tytułu odbioru odpadów wynosiły około 108 mln zł. Według naszych szacunków w przyszłym roku spadną one do około 80 mln zł. Znacząco wzrosną z kolei koszty całego systemu odbioru odpadów. Początkowo szacowaliśmy je na poziomie około 120 mln złotych. Jednak wprowadzone zmiany w ustawie doprowadzą do wzrostu tej kwoty do 160 mln zł. To dlatego stawka za odbiór odpadów segregowanych dla mieszkańców wzrośnie dwukrotnie – wyjaśnia Piotr Grzelak, Zastępca Prezydent Gdańska ds. zrównoważonego rozwoju.
Wzrost kosztów wywozu
Przyczyn wzrostu kosztów także jest kilka, m.in. konieczne będzie weryfikowanie deklaracji o segregowaniu ze stanem faktycznym, co przełoży się na dodatkowe koszty pracy. Do tego wzrosły ceny paliwa, a w zakończonych przetargach na odbiór odpadów oferenci zaproponowali wyższe ceny (o 12 proc). Wzrastają też ceny za spalanie śmieci – miasto nie ma obecnie własnej spalarni, dlatego musi zapłacić zewnętrznym spalarniom za taką usługę. Ta, która zostanie wybudowana w południowej części Gdańska, ustabilizuje tę sytuację.
Znowelizowana ustawa niesie też za sobą pewne ryzyka, o których już przed tygodniem wspominał podczas konferencji Piotr Grzelak.
– Znosi ona bowiem obowiązek objęcia gminnym systemem zagospodarowania odpadów nieruchomości niezamieszkanych, a są to przede wszystkim: lokale usługowe, biurowce, szpitale, restauracje – tłumaczył Piotr Grzelak, zastępca Prezydent Gdańska ds. zrównoważonego rozwoju. – Dotąd te podmioty gospodarcze były w gdańskim systemie. Teraz już nie będą musiały, i chociaż będziemy je zachęcać, by w nim pozostały, może zdarzyć się, że w dobrej wierze podpisywać będą umowy z prywatnymi odbiorcami odpadów.
Zadaniem pracowników wspomnianego Referatu Ekologicznego będzie sprawdzanie, czy wspomniane podmioty rzeczywiście zawarły umowę z odbiorcą odpadów (jeśli rozwiązały dotychczasową z Miastem). Będą również weryfikować rzetelność prywatnych odbiorców odpadów.
– Obawiamy się, że pojawią się w zwiększonej ilości nielegalne wysypiska, dlatego strażnicy będą sprawdzać, czy odpady rzeczywiście trafiają do Zakładu Utylizacyjnego na Szadółkach, czy nie są gdzieś po drodze “gubione” na dzikich wysypiskach przez nieuczciwego odbiorcę, który w ten sposób obniżać będzie sobie koszty – wyjaśnia zastępca prezydent Gdańska.
Co z nadwyżką finansową sprzed trzech lat?
W 2016 roku Gdańsk odnotował nadwyżkę finansową z „opłat śmieciowych” w wysokości 42 mln złotych. Pieniądze te zostały przeznaczone jeszcze w tym samym roku na wdrożenie 5-frakcyjnej segregacji odpadów, która obowiązuje w naszym mieście od kwietnia 2018 roku.
Nadwyżka została przeznaczona na dostosowanie całego systemu do nowych zasad. Trzeba było zakupić dodatkowe pojemniki, wprowadzono też inny harmonogram odbioru odpadów – zorganizowano m.in. więcej przejazdów pojazdów, by zapewnić częsty wywóz śmieci. Część środków przeznaczono również na działalność edukacyjną, by gdańszczanie wiedzieli co do którego pojemnika należy wrzucać.
Jak wygląda kwestia podwyżek za odbiór śmieci w innych gminach?
W Gdyni opłaty wzrosną o 131 proc. Co jednak istotne, dotychczas gdynianie segregowali odpady na cztery frakcje, a od przyszłego roku będą musieli – podobnie jak w całym kraju – segregować na pięć frakcji. To oznacza m.in. konieczność zakupu kolejnych pojemników i zwiększenie częstotliwości odbioru odpadów. Na wzrost opłat wpłynie też m.in. wysokość opłaty środowiskowej, którą płaci odbiorca odpadów, w tym przypadku – EkoDolina. W bieżącym roku wynosi ona 170 zł za tonę, natomiast w przyszłym roku ma wzrosnąć do 270 zł.
Słupsk także przygotowuje podwyżkę. Obecnie opłata za odpady segregowane wynosi 12 złotych, a niesegregowane – 24 zł. Od przyszłego roku wyniesie ona 18 złotych od osoby, a więc 50 proc. więcej. Miasto to boryka się od pewnego czasu z problemem, prawdopodobnego, unikania przez słupszczan opłat za odbiór odpadów. Według danych urzędu miasta, w Słupsku żyje obecnie około 87 tysięcy stałych mieszkańców. Deklaracje śmieciowe złożyło natomiast tylko 76 tysięcy osób.
Ponad 100-procentowe podwyżki szykują się także w stolicy Polski. Według wyliczeń lokalnych mediów, dwuosobowa rodzina w mieszkaniu o powierzchni 30-45 m kw., w przyszłym roku zapłaci za wywóz śmieci 36-54 zł. Obecnie jest to kwota 19 zł. Mieszkając w domu jednorodzinnym zapłaci z kolei 94 zł (obecnie 45 zł). Rodziny czteroosobowe i większe, w mieszkaniach o powierzchni 40-79 m kw. płacą obecnie 37 zł. W przyszłym roku będzie to 48-88,72 zł, w zależności od metrażu mieszkania.
Władze Warszawy wskazują na sześć czynników, które miały wpływ na wzrost kosztów. To m.in. opłata marszałkowska za składowanie odpadów, droższa energia, paliwo i wzrost wynagrodzeń pracowników. Droższy jest też odbiór śmieci segregowanych na pięć frakcji (dotąd były trzy frakcje). Samorządowcy zwracają też uwagę, że jeszcze cztery lata temu około 30 proc. kosztów utrzymania systemu gospodarki odpadami w stolicy pokrywały prywatne firmy. W przyszłym roku po wprowadzonych zmianach będą ponosić 14 proc. Dlatego Miasto, zmuszone do zbilansowania tej luki, będzie musiało obciążyć tym mieszkańców.
Poznań wprowadził nowe stawki już od lipca br. Dla zabudowy wielolokalowej (budynki powyżej 4 wydzielonych lokali mieszkalnych) przyjęto stawkę 14 złotych miesięcznie od osoby. W budynkach jednorodzinnych i do 4 wydzielonych lokali – 16 złotych (wcześniej było to 12 zł). Wśród przyczyn wzrostu wysokości opłat wymieniono „stale rosnącą ilość odbieranych i poddawanych zagospodarowaniu odpadów oraz konieczność oddzielnego odbierania odpadów biodegradowalnych, co pociąga za sobą wzrost kosztów odbioru i zagospodarowania”.
W Bydgoszczy cena za odbiór śmieci wzrośnie z 13 zł do 22 zł za osobę miesięcznie.
W Elblągu trzeba będzie z kolei zapłacić 40 procent więcej niż dotychczas (17,40 zł miesięcznie od osoby w gospodarstwie do 4 osób). Według wyliczeń urzędników, 4-osobowa rodzina w Elblągu, segregująca odpady, zapłaci 69,60 złotych za odbiór śmieci (obecnie 49,20 zł), 5-osobowa rodzina: 80,50 zł (obecnie 56,90 zł), a 11-osobowa rodzina: 136,10 zł (obecnie 96,20 zł).

W Olsztynie podwyższono opłaty, ale tylko wobec mieszkańców, którzy nie zdecydują się na segregowanie śmieci. Tutejsi radni zdecydowali, że opłata w 2020 roku wyniesie 54 zł od osoby. Dotychczas było to 36 zł. Ci, którzy prawidłowo rozdzielają odpady, będą płacić 18 zł miesięcznie za osobę. W Olsztynie duże emocje budzi natomiast kwestia odpowiedzialności zbiorowej w sytuacji nie przestrzegania zasad segregacji choćby przez jednego mieszkańca większego bloku mieszkalnego. Wystarczy, że jedna bądź kilka osób nie będą tego robić, a wszyscy mieszkańcy danego budynku ukarani zostaną podwyżką. Dlatego przeciw takiemu rozwiązaniu protestują tamtejsi prezesi spółdzielni mieszkaniowych.
W wielu miastach i mniejszych gminach, także w Pomorskiem, jeszcze nie wyliczono nowych stawek.
Zdaniem UOKiK, niemały wpływ na wzrost kosztów gospodarki śmieciami miała zmiana polityki Chin, które jeszcze kilka lat temu były największym importerem odpadów plastikowych i papierowych. W pewnym momencie przestały je przyjmować, co przełożyło się na wysoki wzrost cen składowania śmieci w Europie.
Samorządowcy zwracają natomiast uwagę także na rosnące koszty przetwarzania odpadów przeznaczonych do recyklingu.
mat. prasowe

fot. mat. prasowe