Nowa Bulońska Północna

Na odcinku od skrzyżowania ulic Bulońskiej i Myśliwskiej do skrzyżowania ulic Jabłoniowej z Warszawską trwają już prace porządkowe. W przyszłym tygodniu powinny rozpocząć się również próby obciążeniowe na wiadukcie, który zbudowano nad Potokiem Siedleckim. Jeżeli zakończą się pomyślnie, pod koniec bieżącego roku usłyszymy klaksony na nowej drodze. Kiedy pojadą nią tramwaje?
Tę dobrą wiadomość przekazała mieszkańcom prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz w trakcie 14. Dorocznego Obywatelskiego Spotkania Gdańszczan, które odbyło się 10 grudnia wieczorem, w gmachu gdańskiej filharmonii.
– Jeszcze przed świętami pojedziemy autem fragmentami Nowej Bulońskiej, a na przełomie roku udostępniona będzie dla ruchu kołowego cała droga. Wiosną pojedziemy tam tramwajem – poinformowała prezydent Dulkiewicz.
Nowa Bulońska Północna to nowa droga, wraz z torowiskiem, która połączy dzielnicę Piecki – Migowo z Jasieniem i Ujeściskiem. Jej budowa rozpoczęła się w kwietniu 2018 roku, prace właśnie dobiegają końca.
– Przed świętami Bożego Narodzenia planujemy dopuścić ruch kołowy na dwóch odcinkach: od skrzyżowania ul. Myśliwskiej i Bulońskiej do Nowej Wołkowyskiej, w kierunku do Nowej Myśliwskiej, a także na odcinku od skrzyżowania ulic Jabłoniowej i Warszawskiej przez ul. Kartuską do ul. Stolema – informuje Włodzimierz Bartosiewicz, Dyrektor Dyrekcji Rozbudowy Miasta Gdańska, która nadzoruje tę inwestycję z ramienia Miasta.
W przyszłym tygodniu powinny rozpocząć się próby obciążeniowe estakady, która powstała w ramach tego dużego projektu komunikacyjnego. Jeżeli testy zakończą się pozytywnie, samochody dopuszczone zostaną także na ten obiekt, co oznaczać będzie, iż cały odcinek Nowej Bulońskiej Północnej, od wysokości skrzyżowania ul. Myśliwskiej z Bulońską do skrzyżowania ul. Jabłoniowej z Warszawską będzie przejezdny. Nastąpi to jednak nie wcześniej niż po okresie świątecznym, ale jeszcze w bieżącym roku. Takie są deklaracje wykonawcy inwestycji, czyli spółki NDI.
Co warto podkreślić, mimo iż droga zostanie udostępniona dla ruchu kołowego, może zdarzyć się tak, że w pierwszych miesiącach przyszłego roku będzie ona tymczasowo zamykana bądź wprowadzane będą tymczasowe, krótkotrwałe zmiany w ruchu.
Niemal gotowa droga to jedna jezdnia dwupasowa, dwukierunkowa o szerokości siedmiu metrów.
Tramwajem pojedziemy natomiast tą trasą nie wcześniej niż w pierwszej połowie 2020 roku. Dlaczego? Otóż przy wybudowanym i funkcjonującym już Centrum Edukacyjnym Jabłoniowa początkowo planowano budowę jedynie układu drogowego, a linia tramwajowa Nowa Bulońska Północna miała kończyć się w pobliżu skrzyżowania ul. Jabłoniowej i Warszawskiej. Po analizach możliwości finansowych, Miasto zdecydowało, by przedłużyć powstającą linię tramwajową o odcinek około 320 metrów, tak aby umożliwić dojazd tramwajem niemalże pod budynek szkoły i przedszkola. Ta decyzja zapadła ponad rok po tym, jak rozpoczęto realizację inwestycji.
Nowy układ drogowy od skrzyżowania ul. Jabłoniowej z Warszawską w kierunku Centrum Edukacyjnego oddano do użytku w sierpniu br., dzięki czemu uczniowie i przedszkolaki, wraz z rodzicami, mogą wygodnie dostać się do obu placówek. Obecnie trwają prace przy budowie torowiska. Zakończono tam już prace ziemne, położono m.in. pierwsze tory.
Projekt Nowej Bulońskiej Północnej to także sieć dróg i skrzyżowań wraz z infrastrukturą towarzyszącą. W ramach inwestycji powstała dwukierunkowa jezdnia z jednostronnym chodnikiem oraz drogą rowerową na całej jej długości. W ramach zadania przebudowywano, bądź wkrótce zostaną przebudowane, skrzyżowania ulic powiązanych z Nową Bulońską Północną, w tym z ul. Kartuską, Limbową oraz Stolema. Powstały także drogi dojazdowe takie jak Nowa Wołkowyska, Myśliwska Południowa, przebudowano łącznice węzła z ul. Armii Krajowej, z tzw. Nową Warszawską i Nową Jabłoniową. By ułatwić podróżnym w przyszłości możliwość przesiadki powstaje węzeł integracyjny tramwajowo-autobusowy Ujeścisko wraz z parkingiem dla samochodów osobowych i rowerów oraz węzeł przesiadkowy tramwajowo-autobusowy Zabornia.
Przypomnijmy: na tzw. Nowej Bulońskiej Północnej (to robocza nazwa tej inwestycji) powstaje dwutorowa linia tramwajowa o długości 2,7 km, która będzie przedłużeniem istniejącej linii tramwajowej od skrzyżowania ul. Bulońskiej i Myśliwskiej w kierunku ul. Jabłoniowej. Na trasie przecinać będzie m.in. ulice Stolema i Kartuską, a kończyć się będzie na wysokości skrzyżowania z ul. Warszawską i Jabłoniową. Wzdłuż nowej trasy zaplanowano cztery przystanki komunikacji miejskiej: „Nowa Politechniczna”, „Łabędzia”, „Stolema”, „Zabornia”.
Inwestycja pod nazwą Nowa Bulońska Północna jest częścią opracowanego przez Miasto Strategicznego Programu Rozwojowego dzielnicy Południe na lata 2014-2020.
Jej realizacja pochłonie niemal 192 mln zł. Inwestycja dofinansowana jest z Funduszu Spójności w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na lata 2014 – 2020. Dofinansowanie unijne wynosi 58,5 mln złotych.

mat. prasowe

fot. mat. prasowe

Dlaczego tak się dzieje?

W Gdańsku będą one obowiązywać od lutego 2020 roku. W naszym mieście opłaty wzrosną o 100 proc. – z 44 na 88 groszy za metr kw. W sąsiedniej Gdyni wyliczono jeszcze wyższe stawki – o co najmniej 131 proc. Podwyżki na podobnym poziomie oszacowały też inne polskie miasta. To efekt tegorocznej nowelizacji Ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, którą Sejm RP wprowadził w lipcu.
Zgodnie z unijnymi wytycznymi, w 2020 roku nasz kraj powinien osiągnąć 50-procentowy poziom odpadów podlegających recyklingowi. Obecnie ten wskaźnik wynosi tylko 30 proc. Na „taryfę ulgową” nie ma co liczyć. Mało tego, wymagania UE, dotyczące odpadów nadających się do przeróbki i ponownego użycia, będą coraz większe w kolejnych latach.
Sejm RP zdecydował więc o znowelizowaniu Ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Część rozwiązań, jakie zapisano w dokumencie, będzie miała konsekwencje finansowe, które odczują przede wszystkim samorządy.
Mniejsze przychody
W związku ze zmianami przepisów, w Gdańsku przychody z tytułu opłat za odbiór odpadów spadną, według szacunków, o około 28 mln złotych. Powodów jest kilka. Po pierwsze – znowelizowana ustawa wprowadza obowiązkową segregację śmieci w naszym kraju. Zatem wszyscy powinni segregować, a tym samym płacić niższą stawkę za odbiór śmieci – dotychczas osoby, które oficjalnie deklarowały, że segregować nie chcą, płaciły wyższe opłaty. Od przyszłego roku nie będzie można już takiej deklaracji złożyć. To oznacza mniejsze wpływy z tego tytułu – w naszym mieście oszacowano je na poziomie około 20 mln złotych.
Osoby, które w przyszłym roku nadal nie będą segregować śmieci, będą musiały liczyć się z nałożeniem wyższych opłat – 1,76 zł za metr kw. Takie sytuacje będą zgłaszać pracownicy firm, które zajmują się wywozem odpadów (dzieje się to już zresztą obecnie), a także przedstawiciele Referatu Ekologicznego, który powstaje w gdańskiej Straży Miejskiej. Będą oni sprawdzać m.in. czy mieszkańcy faktycznie segregują odpady, i czy robią to prawidłowo – z podziałem na pięć frakcji.
Kolejny powód mniejszych przychodów to ustawowo zmniejszona opłata w nieruchomościach niezamieszkanych, m.in. w siedzibach firm, restauracjach czy sklepach.
Obecnie za pojemnik 1100 l opłata dla tych nieruchomości wynosi 127 zł. Od przyszłego roku będzie ona zmniejszona do 54 zł.
– Dotychczas przychody z tytułu odbioru odpadów wynosiły około 108 mln zł. Według naszych szacunków w przyszłym roku spadną one do około 80 mln zł. Znacząco wzrosną z kolei koszty całego systemu odbioru odpadów. Początkowo szacowaliśmy je na poziomie około 120 mln złotych. Jednak wprowadzone zmiany w ustawie doprowadzą do wzrostu tej kwoty do 160 mln zł. To dlatego stawka za odbiór odpadów segregowanych dla mieszkańców wzrośnie dwukrotnie – wyjaśnia Piotr Grzelak, Zastępca Prezydent Gdańska ds. zrównoważonego rozwoju.
Wzrost kosztów wywozu
Przyczyn wzrostu kosztów także jest kilka, m.in. konieczne będzie weryfikowanie deklaracji o segregowaniu ze stanem faktycznym, co przełoży się na dodatkowe koszty pracy. Do tego wzrosły ceny paliwa, a w zakończonych przetargach na odbiór odpadów oferenci zaproponowali wyższe ceny (o 12 proc). Wzrastają też ceny za spalanie śmieci – miasto nie ma obecnie własnej spalarni, dlatego musi zapłacić zewnętrznym spalarniom za taką usługę. Ta, która zostanie wybudowana w południowej części Gdańska, ustabilizuje tę sytuację.
Znowelizowana ustawa niesie też za sobą pewne ryzyka, o których już przed tygodniem wspominał podczas konferencji Piotr Grzelak.
– Znosi ona bowiem obowiązek objęcia gminnym systemem zagospodarowania odpadów nieruchomości niezamieszkanych, a są to przede wszystkim: lokale usługowe, biurowce, szpitale, restauracje – tłumaczył Piotr Grzelak, zastępca Prezydent Gdańska ds. zrównoważonego rozwoju. – Dotąd te podmioty gospodarcze były w gdańskim systemie. Teraz już nie będą musiały, i chociaż będziemy je zachęcać, by w nim pozostały, może zdarzyć się, że w dobrej wierze podpisywać będą umowy z prywatnymi odbiorcami odpadów.
Zadaniem pracowników wspomnianego Referatu Ekologicznego będzie sprawdzanie, czy wspomniane podmioty rzeczywiście zawarły umowę z odbiorcą odpadów (jeśli rozwiązały dotychczasową z Miastem). Będą również weryfikować rzetelność prywatnych odbiorców odpadów.
– Obawiamy się, że pojawią się w zwiększonej ilości nielegalne wysypiska, dlatego strażnicy będą sprawdzać, czy odpady rzeczywiście trafiają do Zakładu Utylizacyjnego na Szadółkach, czy nie są gdzieś po drodze “gubione” na dzikich wysypiskach przez nieuczciwego odbiorcę, który w ten sposób obniżać będzie sobie koszty – wyjaśnia zastępca prezydent Gdańska.
Co z nadwyżką finansową sprzed trzech lat?
W 2016 roku Gdańsk odnotował nadwyżkę finansową z „opłat śmieciowych” w wysokości 42 mln złotych. Pieniądze te zostały przeznaczone jeszcze w tym samym roku na wdrożenie 5-frakcyjnej segregacji odpadów, która obowiązuje w naszym mieście od kwietnia 2018 roku.
Nadwyżka została przeznaczona na dostosowanie całego systemu do nowych zasad. Trzeba było zakupić dodatkowe pojemniki, wprowadzono też inny harmonogram odbioru odpadów – zorganizowano m.in. więcej przejazdów pojazdów, by zapewnić częsty wywóz śmieci. Część środków przeznaczono również na działalność edukacyjną, by gdańszczanie wiedzieli co do którego pojemnika należy wrzucać.
Jak wygląda kwestia podwyżek za odbiór śmieci w innych gminach?
W Gdyni opłaty wzrosną o 131 proc. Co jednak istotne, dotychczas gdynianie segregowali odpady na cztery frakcje, a od przyszłego roku będą musieli – podobnie jak w całym kraju – segregować na pięć frakcji. To oznacza m.in. konieczność zakupu kolejnych pojemników i zwiększenie częstotliwości odbioru odpadów. Na wzrost opłat wpłynie też m.in. wysokość opłaty środowiskowej, którą płaci odbiorca odpadów, w tym przypadku – EkoDolina. W bieżącym roku wynosi ona 170 zł za tonę, natomiast w przyszłym roku ma wzrosnąć do 270 zł.
Słupsk także przygotowuje podwyżkę. Obecnie opłata za odpady segregowane wynosi 12 złotych, a niesegregowane – 24 zł. Od przyszłego roku wyniesie ona 18 złotych od osoby, a więc 50 proc. więcej. Miasto to boryka się od pewnego czasu z problemem, prawdopodobnego, unikania przez słupszczan opłat za odbiór odpadów. Według danych urzędu miasta, w Słupsku żyje obecnie około 87 tysięcy stałych mieszkańców. Deklaracje śmieciowe złożyło natomiast tylko 76 tysięcy osób.
Ponad 100-procentowe podwyżki szykują się także w stolicy Polski. Według wyliczeń lokalnych mediów, dwuosobowa rodzina w mieszkaniu o powierzchni 30-45 m kw., w przyszłym roku zapłaci za wywóz śmieci 36-54 zł. Obecnie jest to kwota 19 zł. Mieszkając w domu jednorodzinnym zapłaci z kolei 94 zł (obecnie 45 zł). Rodziny czteroosobowe i większe, w mieszkaniach o powierzchni 40-79 m kw. płacą obecnie 37 zł. W przyszłym roku będzie to 48-88,72 zł, w zależności od metrażu mieszkania.
Władze Warszawy wskazują na sześć czynników, które miały wpływ na wzrost kosztów. To m.in. opłata marszałkowska za składowanie odpadów, droższa energia, paliwo i wzrost wynagrodzeń pracowników. Droższy jest też odbiór śmieci segregowanych na pięć frakcji (dotąd były trzy frakcje). Samorządowcy zwracają też uwagę, że jeszcze cztery lata temu około 30 proc. kosztów utrzymania systemu gospodarki odpadami w stolicy pokrywały prywatne firmy. W przyszłym roku po wprowadzonych zmianach będą ponosić 14 proc. Dlatego Miasto, zmuszone do zbilansowania tej luki, będzie musiało obciążyć tym mieszkańców.
Poznań wprowadził nowe stawki już od lipca br. Dla zabudowy wielolokalowej (budynki powyżej 4 wydzielonych lokali mieszkalnych) przyjęto stawkę 14 złotych miesięcznie od osoby. W budynkach jednorodzinnych i do 4 wydzielonych lokali – 16 złotych (wcześniej było to 12 zł). Wśród przyczyn wzrostu wysokości opłat wymieniono „stale rosnącą ilość odbieranych i poddawanych zagospodarowaniu odpadów oraz konieczność oddzielnego odbierania odpadów biodegradowalnych, co pociąga za sobą wzrost kosztów odbioru i zagospodarowania”.
W Bydgoszczy cena za odbiór śmieci wzrośnie z 13 zł do 22 zł za osobę miesięcznie.
W Elblągu trzeba będzie z kolei zapłacić 40 procent więcej niż dotychczas (17,40 zł miesięcznie od osoby w gospodarstwie do 4 osób). Według wyliczeń urzędników, 4-osobowa rodzina w Elblągu, segregująca odpady, zapłaci 69,60 złotych za odbiór śmieci (obecnie 49,20 zł), 5-osobowa rodzina: 80,50 zł (obecnie 56,90 zł), a 11-osobowa rodzina: 136,10 zł (obecnie 96,20 zł).

W Olsztynie podwyższono opłaty, ale tylko wobec mieszkańców, którzy nie zdecydują się na segregowanie śmieci. Tutejsi radni zdecydowali, że opłata w 2020 roku wyniesie 54 zł od osoby. Dotychczas było to 36 zł. Ci, którzy prawidłowo rozdzielają odpady, będą płacić 18 zł miesięcznie za osobę. W Olsztynie duże emocje budzi natomiast kwestia odpowiedzialności zbiorowej w sytuacji nie przestrzegania zasad segregacji choćby przez jednego mieszkańca większego bloku mieszkalnego. Wystarczy, że jedna bądź kilka osób nie będą tego robić, a wszyscy mieszkańcy danego budynku ukarani zostaną podwyżką. Dlatego przeciw takiemu rozwiązaniu protestują tamtejsi prezesi spółdzielni mieszkaniowych.
W wielu miastach i mniejszych gminach, także w Pomorskiem, jeszcze nie wyliczono nowych stawek.
Zdaniem UOKiK, niemały wpływ na wzrost kosztów gospodarki śmieciami miała zmiana polityki Chin, które jeszcze kilka lat temu były największym importerem odpadów plastikowych i papierowych. W pewnym momencie przestały je przyjmować, co przełożyło się na wysoki wzrost cen składowania śmieci w Europie.
Samorządowcy zwracają natomiast uwagę także na rosnące koszty przetwarzania odpadów przeznaczonych do recyklingu.
mat. prasowe

fot. mat. prasowe

Karwiny na I miejscu

72,50 procent – tyle wyniosła frekwencja w Gdyni w wyborach do Sejmu i Senatu Rzeczypospolitej Polskiej. Głosowanie odbyło się w niedzielę, 13 października. W wyborach wzięły udział w sumie 136 042 osoby. Tegoroczna frekwencja jest o ponad 10 procent wyższa od tej z poprzednich wyborów do polskiego parlamentu w 2015 roku.
Liczba uprawnionych do głosowania w naszym mieście to 187 565 osób. We wszystkich gdyńskich obwodowych komisjach wyborczych wydano w sumie 136 042 karty wyborcze. Udział w głosowaniu na posłów i senatorów, którzy będą nas reprezentować w parlamencie przez najbliższe lata, wzięło zatem 72,50 procent gdynian. To, jak dotąd, najwyższa frekwencja w tych wyborach w naszym mieście. W 2015 roku w wyborach do Sejmu i Senatu RP zagłosowało 62,27 procent mieszkańców Gdyni. Tegoroczna frekwencja jest również wyższa od średniej wojewódzkiej. Na Pomorzu wyniosła ona 63,46 procent.
Najwięcej osób, w stosunku do liczby uprawnionych, oddało swój głos w lokalu wyborczym w Zespole Szkolno-Przedszkolnym nr 4 przy ul. Chwaszczyńskiej 26. Frekwencja wyniosła tam 81,54 procent. Na drugim miejscu uplasował się lokal wyborczy w Spółdzielni Mieszkaniowej „Karwiny” przy ul. Korzennej 15. Tam zagłosowało 80,86 procent osób uprawnionych. Na trzecim miejscu znalazł się lokal (obwodowa komisja wyborcza nr 52) w Zespole Wczesnej Edukacji nr 1 przy ul. Wiczlińskiej 33, gdzie frekwencja wyniosła 80,58 procent.
W Gdyni wybory do Sejmu RP wygrał Koalicyjny Komitet Wyborczy Koalicja Obywatelska z poparciem na poziomie 45,63 procent. Komitet Wyborczy Prawo i Sprawiedliwość zajął drugie miejsce z wynikiem 25,85 procent. Na trzeciej pozycji uplasował się Komitet Wyborczy Sojusz Lewicy Demokratycznej, który poparło 15,51 procent głosujących. Kolejne pozycje zajęli: Komitet Wyborczy Konfederacja – 7,38 procent głosów oraz Komitet Wyborczy Polskie Stronnictwo Ludowe – 5,63 procent głosów.
Największą liczbę głosów spośród wszystkich kandydatów, w skali naszego miasta, uzyskała Barbara Nowacka z Koalicji Obywatelskiej, na którą zagłosowało 34 859 osób. Drugi wynik zdobył Marcin Horała z Prawa i Sprawiedliwości – 24 782 głosów. Trzecie miejsce zajęła Joanna Senyszyn z Sojuszu Lewicy Demokratycznej, która otrzymała 11 427 głosów.
W Gdyni w wyborach do Senatu RP największe poparcie – 63,74 procent (85 412 głosów) zdobył Sławomir Rybicki – kandydat Koalicji Obywatelskiej. Pozostali kandydaci uzyskali następujące wyniki: Marcin Bełbot z Prawa i Sprawiedliwości – 26,39 procent (35 364 głosy), a Józef Franciszek Wójcik – 9,87 procent (13 232 głosy).
Kandydaci, którzy uzyskali największą ilość głosów w okręgu gdyńsko-słupskim i będą reprezentować województwo pomorskie w Sejmie RP to: Tadeusz Aziewicz z Koalicji Obywatelskiej, Marek Biernacki – kandydat bezpartyjny, który startował z list Polskiego Stronnictwa Ludowego, Artur Dziambor z Konfederacji, Marcin Horała z Prawa i Sprawiedliwości, Zbigniew Konwiński z Koalicji Obywatelskiej, Henryka Krzywonos-Strycharska z Koalicji Obywatelskiej, Aleksander Mrówczyński z Prawa i Sprawiedliwości, Piotr Mueller z Prawa i Sprawiedliwości, Barbara Nowacka z Koalicji Obywatelskiej, Kazimierz Plocke z Koalicji Obywatelskiej, Marek Rutka z Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Joanna Senyszyn z Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Magdalena Sroka z Prawa i Sprawiedliwości oraz Janusz Śniadek z Prawa i Sprawiedliwości.
Do Senatu RP z okręgu gdyńsko-słupskiego został wybrany Sławomir Rybicki z Koalicji Obywatelskiej.
Wyniki z okręgu gdyńsko-słupskiego nieco różnią się od tych z Gdyni. W skali całego okręgu nr 26 Słupsk największe poparcie w wyborach do Sejmu RP zdobyło Prawo i Sprawiedliwość – 36,43 procent. Koalicja Obywatelska uzyskała 35,85 procent poparcia. Kolejne pozycje zajęli: Sojusz Lewicy Demokratycznej – 12,47 procent, Polskie Stronnictwo Ludowe – 7,94 procent, a Konfederacja – 7,30 procent. Natomiast w wyborach do Senatu RP z naszego okręgu (nr 64 Słupsk) największe poparcie wywalczył: Sławomir Rybicki z Koalicji Obywatelskiej – 60,95 procent (106 970 głosów). Pozostali kandydaci otrzymali: Marcin Bełbot z Prawa i Sprawiedliwości – 28,66 procent (50 293 głosów) oraz Józef Franciszek Wójcik – 10,39 procent (18 233 głosów).
Wyniki do Sejmu RP w skali całego kraju ukształtowały się następująco: Prawo i Sprawiedliwość – 43,59 procent, Koalicja Obywatelska – 27,40 procent, Sojusz Lewicy Demokratycznej – 12,56 procent, Polskie Stronnictwo Ludowe – 8,55 procent, Konfederacja – 6,81 procent, Koalicja Bezpartyjni i Samorządowcy – 0,78 procent, Mniejszość Niemiecka – 0,17 procent, Skuteczni Piotra Liroya-Marca – 0,10 procent, Akcja Zawiedzionych Emerytów i Rencistów – 0,03 procenta oraz Prawica – 0,01 procenta.
Do Senatu RP w skali całego kraju dostali się: Prawo i Sprawiedliwość z poparciem – 44,56 procent, Koalicja Obywatelska – 35,66 procent, Polskie Stronnictwo Ludowe – 5,72 procent oraz Sojusz Lewicy Demokratycznej – 2,28 procenta.

mat. prasowe

fot. mat. prasowe

Operator wyznacza kolejny termin

Od “odpalenia” pierwszego etapu systemu roweru publicznego Mevo mija właśnie pół roku. Nextbike Polska podaje statystyki półrocza i wyznacza (nie pierwszy już) termin, w którym mieszkańcy metropolii będą mogli korzystać nareszcie z pełnej floty, czyli 4080 jednośladów.
W czerwcu br. Paweł Orłowski, prezes Nextbike Polska – firmy, która jest operatorem systemu roweru publicznego Mevo, mówił, że w połowie sierpnia mieszkańcy metropolii korzystać będą mogli z całości floty. Podczas wrześniowej sesji Rady Miasta Gdańska ogłosił, że wszystkie brakujące rowery (wówczas dostępnych było ok 1500 jednośladów z 4080 zapisanych w umowie – red.) zostaną wyprodukowane do końca września.
W komunikacie firmowym z 27 września czytamy z kolei, że produkcja zakończy się do połowy października, a “do końca (mijającego właśnie) tygodnia na ulice gmin zrzeszonych w Obszarze Metropolitalnym wyjedzie kolejnych 200 rowerów.” W przyszyły tygodniu transza wynieść ma kolejne 200 sztuk.
W ciągu pół roku korzystania ze wspomaganej elektrycznie floty rowerowej, która wciąż liczy o połowę mniej, niż miała, skorzystano 2 mln 60 tys. razy, a w systemie użytkowników od marca 2019 r. zarejestrowało się 167 tysięcy osób.
Jakie ciekawostki wynikają z danych zbieranych przez system wypożyczeń?
Mieszkańcy metropolii najchętniej korzystają z Mevo w środy
Dniem największego oblężenia systemu Mevo w minionym półroczu był 19 czerwca (oczywiście środa). Z jednośladów skorzystano wówczas 17 318 razy
dla porównania średnia liczba wypożyczeń wynosi 11 256
Przez pół roku na publicznych jednośladach pokonano 6,6 mln kilometrów
Statystyczny użytkownik pokonuje na rowerze Mevo dystans ok. 4 kilometrów
Najwięcej wypożyczeń jest w godzinach 16.00-17.00, czyli w czasie powrotu z pracy
Średni czas przejazdu to 24 minuty
Najliczniejszą grupę – 56 proc. wszystkich zarejestrowanych – stanowią użytkownicy w wieku 13-30 lat (blisko 94 tysiące osób)
Kolejna to osoby w wieku od 30 do 65 lat (prawie 43 proc.; ok. 71,5 tys.)
Seniorzy to grupa ponad 1 600 aktywnych rowerzystów miejskich (blisko 1 proc.)
Najbardziej topowe stacje obszaru to: w Gdańsku – nr 11044/Molo w Brzeźnie – ponad 21, 5 tysięcy wypożyczeń; w Gdyni – 12053/Bulwar Nadmorski – prawie 17 tysięcy i lider od początku – stacja nr 10100/Molo w Sopocie – ponad 26 tys. wypożyczeń.

mat. prasowe

fot.mat. prasowe

Teleopieka Domowa

Mierzy puls, ma lokalizator i czujnik upadku. Jednym słowem może uratować życie. Mowa o „opasce życia”, którą otrzymają w Gdańsku osoby, u których istnieje duże ryzyko wystąpienia nagłego przypadku zagrażającego życiu lub zdrowiu, niezależnie od wieku czy rodzaju choroby. Lista domów sąsiedzkich współpracujących w ramach Teleopieki Domowej.
W Gdańsku wystartował drugi etap pilotażu bezpłatnego programu Teleopieki Domowej. W tej edycji uczestnicy będą korzystać z nowych urządzeń, a program poszerzył się o pięć kolejnych dzielnic. Teraz obejmie osiem (Przeróbka, Siedlce, Przymorze Wielkie, Chełm, Orunia – św. Wojciech – Lipce, Nowy Port, w Śródmieściu – Dolne Miasto i Biskupia Górka) i wyznaczone w nich domy sąsiedzkie. Pilotaż potrwa do końca grudnia 2019 roku.
Głównymi odbiorcami projektu są seniorzy, ale nie tylko. Rekrutacja do programu odbywa się na podstawie stanu, w jakim jest dana osoba.
– Może to być też osoba młodsza, która jest niesamodzielna lub choruje na przewlekłą chorobę, a co za tym idzie narażona jest na zagrożenie życia lub zdrowia – mówi Dobrawa Morzyńska, specjalista ds. projektów w Fundacji Gdańskiej.
Osoby włączone do programu Teleopieki Domowej otrzymują „bransoletkę życia”. To bardzo proste w obsłudze urządzenie, które trzeba nosić na ręku. Wyposażone jest w trzy przyciski: czerwony, pomarańczowy i zielony. Za ich pośrednictwem osoba potrzebująca pomocy łączy się z całodobowym centrum medycznym, a w wyznaczonych godzinach (10.00-17.00) z koordynatorem z domu sąsiedzkiego w Gdańsku.
Od początku września odbywają się spotkania informacyjne w gdańskich dzielnicach dotyczące szczegółów projektu. Najbliższe będzie we wtorek, 10 września na Przymorzu, przy ul. Jagiellońskiej 11, o godz. 17.00.
– Podczas spotkań zapoznajemy uczestników z tajnikami działania opaski. Tłumaczymy, po co je wprowadzamy i dla kogo są dedykowane. Ale przede wszystkim rozwiewamy obawy zapewniając, że miasto Gdańsk jest organizatorem tego przedsięwzięcia. Seniorzy, a głównie oni biorą udział w tym przedsięwzięciu, często są pełni obaw i nieufności. Przygotowaliśmy także ulotki informacyjne i plakaty – mówi Dobrawa Morzyńska. „Opaska życia” to bardzo intuicyjne urządzenie. Posiada trzy przyciski: czerwony, pomarańczowy i zielony. Czerwony podłączony jest do całodobowego systemu ratownictwa. Jeśli osoba wyposażona w bransoletkę upadnie, łączy z ratownikiem medycznym, który ma dostęp do wbudowanego w opasce pulsometru, jak w zegarku.
– Osoba wymagająca opieki, naciskając czerwony przycisk łączy się z wykwalifikowanym ratownikiem. Ratownicy będą mieli telefony do osób najbliższych danej osoby, kogoś z rodziny lub sąsiada. Dzięki temu będą mogli poinformować, że coś się stało – dodaje Morzyńska.
Dzięki wbudowanemu czujnikowi upadku, ratownik od razu może zadzwonić i skontaktować się z osobą wymagającą pomocy. Jeżeli ta nie odbiera telefonu, od razu wzywa karetkę. Urządzenie na rękę jest wodoodporne i wyposażone w lokalizator. Dzięki temu łatwo zidentyfikować miejsce pobytu osoby, które mają problemy z utratą pamięci, np. cierpiące na alzheimera.
Przycisk żółty jest elementem, który wyróżnia gdańską „bransoletkę życia”, bo łączy z asystentem mieszkańca w Domu Sąsiedzkim, który może pomóc w doraźnych sytuacjach w godz. 10.00-17.00. Chodzi w tym przypadku o pomoc nie wymagającą interwencji medycznej, czy wsparcie doraźne od wolontariusza, np. jeżeli ktoś zachoruje, ale nie wymaga wezwania karetki, albo jest przeziębiony i nie może zrobić zakupów.
Lista domów sąsiedzkich współpracujących w ramach Teleopieki Domowej:
Przeróbka – Fundacja Obudź Nadzieję, ul. Siennicka 4/2
Siedlce – Stowarzyszenie dla Siedlec
Przymorze Wielkie – PSONI, ul. Jagiellońska 11
Chełm (Stary Chełm) – ISE Fundacja Nova
Orunia Św. Wojciech – Lipce – Gdańska Fundacja Innowacji Społecznej, ul. Gościnna 14
Nowy Port – Stowarzyszenie Nowy Port Sztuki, ul. Wyzwolenia 49
Śródmieście (Dolne Miasto) – Inkubator Sąsiedzkiej Energii, ul. Reduta Wyskok 2
Śródmieście (Biskupia Górka) – Stowarzyszenie Waga, ul. Biskupia 4

mat. prasowe

fot. mat. prasowe

Biskupia Górka i Stary Chełm

W dniu 30 czerwca 2017 roku pomiędzy marszałkiem województwa pomorskiego a prezydentem Gdańska zostały podpisane umowy o dofinansowanie projektów rewitalizacji czterech obszarów miasta. Zaplanowane działania są w trakcie realizacji, wszystkie zostaną zakończone do 2023 roku.
Projekty otrzymały dofinansowanie z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego oraz Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Pomorskiego na lata 2014-2020. Mają charakter kompleksowy, w związku z czym wymagają współpracy różnych wydziałów i jednostek miejskich, w tym przede wszystkim: Dyrekcji Rozbudowy Miasta Gdańska (zadania inwestycyjne dotyczące układu drogowego, przestrzeni publicznych i budynków przeznaczonych na działania społeczne) oraz Gdańskich Nieruchomości (remonty gminnych budynków mieszkalnych i lokali przeznaczonych na działania społeczne).
Partnerami w projektach rewitalizacji jest także 121 wspólnot mieszkaniowych i jedna spółdzielnia mieszkaniowa. Partnerzy realizują remonty części wspólnych budynków (prace o różnym zakresie, w niektórych przypadków dotyczące również zagospodarowania otoczenia). Koordynatorem projektów rewitalizacji jest Biuro Rozwoju Gdańska. Obecnie większość zadań infrastrukturalnych znajduje się na etapie sporządzania dokumentacji projektowej. Następnym krokiem będzie ogłoszenie przetargów na wykonanie robót budowlanych.
Łączny koszt zaplanowanych na tym terenie działań wynosi 42 mln zł, w tym około 21 mln zł to dofinansowanie unijne. Na Biskupiej Górce, przed rozpoczęciem prac przewidzianych w projekcie rewitalizacji, konieczne jest umocnienie skarp. Przedostatni etap tych robót zostanie zakończony w połowie listopada 2019 r.
W styczniu 2019 r. zostały ogłoszone wyniki konkursu na opracowanie koncepcji urbanistyczno-architektonicznej zagospodarowania tzw. placu pod Neptunem. Z powodu wycofania się zwycięzcy konkursu z negocjacji dotyczących opracowania dokumentacji technicznej, wkrótce zostanie ogłoszony przetarg na jej opracowanie. Kilka ulic – Biskupią, Na Stoku, Salwator, Zaroślak oraz Górkę – czeka przebudowa. Obecnie trwa opracowywanie dokumentacji technicznej, która będzie gotowa w październiku 2019 r.
Na Biskupiej Górce partnerami projektu rewitalizacji jest 37 wspólnot mieszkaniowych. Prace remontowe w tych budynkach będą dotyczyć części wspólnych. Unijnym dofinansowaniem zostało objętych również 13 budynków komunalnych, które przejdą kompleksowe remonty. Aktualnie trwa sporządzanie dokumentacji projektowych. Część dokumentacji jest już gotowa i trwają przygotowania do ogłoszenia przetargów na roboty budowlane.
W lipcu 2019 r. został otwarty wyremontowany lokal przy ul. Biskupiej 4, przeznaczony na działania społeczne prowadzone przez Stowarzyszenie Waga i Stowarzyszenie Biskupia Górka (w tym Dom Sąsiedzki, Centrum Wsparcia Seniora, Centrum Aktywizacji Społecznej i Zawodowej, Gdańskie Centrum Równego Traktowania).
Na Starym Chełmie prace będą dotyczyć terenu zieleni znajdującego się przy ul. Styp-Rekowskiego. Trwa procedura związana z opracowaniem dokumentacji technicznej. Budynek przy ul. Styp-Rekowskiego 16 zostanie przystosowany do prowadzenia działań społecznych (Centrum Wsparcia Rodzin i Dom Sąsiedzki). W tym celu zostanie przebudowany, zmodernizowany i dostosowany do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Aktualnie trwa sporządzanie dokumentacji projektowej.

mat. prasowe

fot. AFR Aimart Lech Wilczaszek/BRG