Z klasyką za pan brat


Koncerty muzyki poważnej odbywają się cyklicznie w zabytkowym kościele
(fot. RD Wielkie Kack)

Bach, Brahms i Puccini to tylko niektórzy kompozytorzy, których dzieł można było posłuchać w kościele p. w. św. Wawrzyńca. Koncert muzyki poważnej, który wykonała Gdyńska Orkiestra Symfoniczna, odbył się z inicjatywy Rady Dzielnicy Wielki Kack.
Śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że kacki kościół to nie tylko obiekt sakralny, ale także prawdziwa „świątynia kultury”. Jej ściany cyklicznie stają się scenerią ciekawych wydarzeń kulturalnych „z wyższej półki”.
Na poważną nutę
Tym razem Rada Dzielnicy Wielki Kack zaprosiła wszystkich mieszkańców na uroczysty koncert muzyki poważnej w wykonaniu przedstawicieli Gdyńskiej Orkiestry Symfonicznej pod dyrekcją Rafała Kłoczko.
– Po ubiegłorocznym koncercie zatytułowanym „Radość życia”, który zakończył się pełnym sukcesem, Komisja Kultury Rady Dzielnicy Wielki Kack postanowiła zająć się przygotowaniem podobnej imprezy – informuje Ewa Bajon, radna dzielnicy. – Dzięki uprzejmości ks. prałata Ryszarda Kwiatka, proboszcza z kościoła p. w. św. Wawrzyńca, koncert ponownie odbył się w kościele. Zaprosiliśmy Gdyńską Orkiestrę Symfoniczną pod dyrekcją Rafała Kłoczko. Temat tegorocznego muzykowania brzmiał „Cud istnienia”, a mottem koncertu były słowa z 104 Psalmu, wychwalającego wszelkie stworzenie.
Zespół muzyków przygotował repertuar, na który składały się utwory Bacha, Haydna, Pachelbela, Pucciniego, Griega i innych. Zaproszono także solistkę – sopranistkę Karolinę Karcz. W dniu koncertu okazało się, że choroba pokrzyżowała jej plany i nie pozwoliła na występ. Jednak zastąpiła ją inna młoda śpiewaczka – Monika Cichocka.
Owacje na stojąco
– Na przygotowaną imprezę przybyło wielu mieszkańców naszej dzielnicy, a gromkie brawa świadczyły o tym, że artyści potrafili zainteresować słuchaczy światem dźwięków i zagrać dobry koncert – dodaje Ewa Bajon. – Odbiór wykonanych utworów był bardzo entuzjastyczny, a owacje na stojąco zmotywowały muzyków do zagrania utworu na bis.
Trzeba przyznać, że tego rodzaju koncerty są przysłowiowym „strzałem w dziesiątkę”. To bowiem nie pierwsze muzyczne wydarzenie w kackiej świątyni. Wcześniej odbywały się tu m. in. koncerty chórów i orkiestr dętych. Zabytkowe mury kościoła nie tylko sprzyjają doskonałym wrażeniom akustycznym, ale także tworzą wyjątkowy klimat kulturalnych imprez. Przypomnijmy, że jeden z poprzednich koncertów muzyki poważnej został przygotowany w ramach przedsięwzięcia „Dźwięk i barwa w Wielkim Kacku”. Motywem przewodnim i mottem była „Radość życia”. Do udziału zostali zaproszeni wszyscy chętni melomani, a wstęp na wydarzenie był – jak zwykle przy tego rodzaju imprezach przygotowywanych z inicjatywy RD – wolny.
Niepotrzebne wątpliwości
Dodajmy, że wówczas, na samym początku przedsięwzięciu towarzyszyły liczne wątpliwości. Nawet sami pomysłodawcy zastanawiali się, czy na koncert muzyki klasycznej mieszkańcy chętnie przyjdą, czy też ławki będą świeciły pustkami. Jednak wbrew obawom organizatorów, na miejsce przybyło wtedy bardzo wielu słuchaczy. Kościelne ławki były wypełnione po brzegi, a miłośnicy muzyki i malarstwa nagradzali wszystko gromkimi brawami. Były nawet owacje na stojąco, które oczywiście zmotywowały muzyków do zagrania na koniec utworu bisowego. Można śmiało powiedzieć, że publiczność wychodziła z kościoła bardzo zadowolona, podobnie jak członkowie Rady Dzielnicy, bowiem była to kolejna impreza zakończona pełnym sukcesem. Po koncercie przeważały komentarze, że tym razem w Wielkim Kacku zwyciężyła kultura wysoka, a na terenie dzielnicy nie brakuje miłośników dobrej muzyki. Stąd kolejne tego typu przedsięwzięcia, jak właśnie niedawny, październikowy koncert.
(kod)

Ach, ta przebudowa…


Zakres prac jest olbrzymi i wymaga całkowitej zmiany organizacji ruchu     (fot. kod)

Na korki spowodowane kompleksową przebudową ul. Gryfa Pomorskiego skarżą się kierowcy z Fikakowa. W tej sytuacji doraźnie ma pomóc tymczasowa sygnalizacja świetlna.
Remont rozpoczął się we wrześniu i organizacja ruchu drogowego w okolicy dosłownie „stanęła na głowie”. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Po zakończeniu robót jakość życia na Fikakowie wyraźnie się poprawi, przynajmniej jeśli chodzi o infrastrukturę drogową.
W jednym kierunku
Cała inwestycja to olbrzymie przedsięwzięcie, zarówno pod względem zakresu robót, jak i kosztu. Prace będą kosztowały ok. 2,8 mln zł i są wykonywane na zlecenie gdyńskiego Zarządu Dróg i Zieleni. W planach jest nie tylko nowa nawierzchnia, czy chodniki, ale także uda się przygotować wszystko pod budowę ewentualnej trakcji trolejbusowej, czyli nowe przystanki i zatoczki dla pojazdów komunikacji miejskiej. Jest to duża inwestycja i obejmuje newralgiczny dla Wielkiego Kacka punkt, bowiem ul. Gryfa Pomorskiego jest jedną z głównych ulic Fikakowa. Teraz centrum tej części dzielnicy zyska zupełnie nowy wizerunek, a prace mają potrwać mniej więcej do końca listopada. Oczywiście, wiąże się to ze zmianą organizacji ruchu. Na Fikakowo można wjechać od ul. Chwaszczyńskiej w okolicy Lidla, jednak zjazd odbywa się tylko w jednym kierunku, ulicą Górniczą. Z tego powodu powstał drogowy galimatias, bowiem utrudnienia okazały się naprawdę spore.
Policja nie dała rady
Zarząd Dróg i Zieleni w Gdyni poinformował wprawdzie, że z uwagi na remont ul. Gryfa Pomorskiego jest wprowadzona tymczasowa zmiana organizacji ruchu w tym rejonie. Jednak wielu kierowców nie może się przyzwyczaić.
– Na czas robót na tej ulicy obowiązuje jeden kierunek ruchu z wjazdem od ul. Chwaszczyńskiej – czytamy w komunikacie ZDiZ. – Roboty będą prowadzone przy połówkowym zajęciu jezdni. Objazd na ul. Chwaszczyńską będzie odbywał się ul. Górniczą. W porannych godzinach szczytu ruchem na skrzyżowaniu ulic Chwaszczyńskiej i Górniczej będzie kierować policja w celu udrożnienia wyjazdu z ul. Górniczej. Przepraszamy za utrudnienia i prosimy kierujących o dostosowanie się do zmienionej tymczasowo organizacji ruchu.
Okazało się jednak, że policja nie wystarczy do usprawnienia ruchu, by odbywał się on w sposób płynny.
Światła znikną
Na skrzyżowaniu ulic Górniczej i Chwaszczyńskiej stanęła tymczasowa sygnalizacja świetlna. Czy pomysł się sprawdzi i nowe rozwiązanie będzie lepsze niż funkcjonariusze kierujący ruchem? To się okaże. Obecnie niektórzy zmotoryzowani mieszkańcy narzekają, że światła świeca zarówno w nocy, jak i w weekendy, co ich zdaniem nie jest konieczne. Na wprowadzenie korekt jest już jednak za późno i nie ma możliwości przeprogramowania całej instalacji.
Na razie wiadomo jednak, że sygnalizacja na ul. Górniczej jest to rozwiązanie doraźne. A urzędnicy ZDiZ zapowiadają, że dodatkowe światła znikną po udostępnieniu obydwu pasów ul. Gryfa Pomorskiego dla ruchu, co nastąpi prawdopodobnie wraz z początkiem listopada. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, a pogoda dopisze, to na Wszystkich Świętych ruch będzie się odbywał płynnie i bez zatorów.
(kod)

Młodzi Orfeusze


Mali artyści godnie reprezentowali Gdynię za granicą        (fot. gdynia.pl)

Dobrze znane nie tylko mieszkańcom Dąbrowy dziecięco-młodzieżowe zespoły „Wiercipięty” i „Luz” zostały uznane za najlepsze na festiwalu „Orfeo in Italia 2013” w Wenecji!
Udział gdyńskich zespołów na włoskim festiwalu był nagrodą za zdobycie nagród na 34 Międzynarodowym Festiwalu Piosenki w Koninie. Przypomnijmy, że droga na szczyt była długa. Ogólnopolskie eliminacje dzieci śpiewających do Międzynarodowego Dziecięcego Festiwalu Piosenki i Tańca w Koninie odbyły się bowiem już w marcu. Następnie zespoły „Luz” i „Wiercipęty” zostały docenione przez jurorów i reprezentowały nasze miasto w międzynarodowym konkursie.
W międzynarodowym towarzystwie
– To ogromne wyróżnienie dla tych młodych pasjonatów i motywacja do dalszej ciężkiej, ale w pełni satysfakcjonującej pracy – podkreśliła Elżbieta Cupiał, opiekunka młodych talentów.
Nominację do udziału w tym najbardziej prestiżowym konkursie dla młodych wokalistów w Europie otrzymał 13-letni Maciej Guć, który kształci swoje zdolności wokalne w ZS nr 14 na Dąbrowie w ramach projektu „Gdynia po godzinach”. Taką nominację otrzymał również zespół wokalny „Wiercipięty” z ZS nr 14 oraz zespół „Luz” (również z ZS nr 14).
VI Międzynarodowy Festiwal Piosenki i Tańca „Orfeo in Italia 2013” odbywał się w dniach 9 – 15 września 2013 w kurorcie nadmorskim Lido di Jesolo, niedaleko Wenecji. Wzięły w nim udział soliści, zespoły, orkiestry, formacje taneczne z 19 krajów (takich, jak Belgia, Białoruś, Bułgaria, Gruzja, Niemcy, Włochy, Kazachstan, Łotwa, Litwa, Mołdawia, Polska, Wielka Brytania, Rumunia, Rosja, Szwecja, Turcja, Ukraina, Węgry, Uzbekistan). Uczestnicy konkursu oceniani byli przez komisję, złożoną z wybitnych europejskich ekspertów, która brała pod uwagę m. in. oryginalność występu i interpretację.
Pasmo sukcesów
Obydwa gdyńskie zespoły podbiły serca włoskiej publiczności i wygrały VI Międzynarodowy Festiwal Piosenki i Tańca „Orfeo in Italia 2013”. Znakomicie wypadli także soliści. Maciej Guć zajął trzecie miejsce w kategorii do lat 13, zaś Aleksandra Golec – w kategorii do lat 16. Ww Włoszech wystąpiła także 7-letnia Gabrysia Borys, dla której był to debiut na międzynarodowym festiwalu.
Zespół „Wiercipięty”, który zajął pierwsze miejsce w kategorii do lat 13, wystąpił w składzie: Emilka Hawrot, Basia Borys, Zbyszek Borek, Natalia Sikora, Dominika Glura. „Luz” wygrał w kategorii do lat 16. Grupa wystąpiła w składzie: Aleksandra Golec, Agnieszka Kozyra, Dominika Poręba, Weronika Grądzka, Maciej Guć.
Przypomnijmy, że to nie pierwsze imponujące osiągnięcie młodych wokalistów. Nie lada sukces – i to na skalę kraju – odniosły wcześniej dzieci z Zespołu Szkół nr 14 w V Ogólnopolskim Konkursie Wokalnym Kolęd i Pastorałek „Nad Światem Cicha Noc”. Zgarnęli wszystko, co tylko było do wygrania i zajęli wszystkie miejsca na podium! Pierwsze miejsce w kategorii zespołów wokalnych klas IV-VI szkół podstawowych zdobył zespół „Wiercipięty” z ZS nr 14, trzecie miejsce w kategorii zespołów wokalnych klas gimnazjalnych zdobył zespół „Luz” z ZS nr 14, zaś drugie miejsce (pierwszego nie przyznano) w kategorii zespołów szkół ponadgimnazjalnych zdobył zespół „To i Owo”, działający oczywiście przy ZS nr 14. Ponadto wyróżnienie w kategorii klas IV-VI szkół podstawowych otrzymał Maciej Guć.
Bez wsparcia ani rusz
Trzeba dodać, że wszyscy ci młodzi artyści uczęszczają na zajęcia wokalne prowadzone przez Elżbietę Cupiał, m. in. w ramach projektu „Gdynia po godzinach”, które odbywają się w ZS nr 14. Nie bez znaczenia dla możliwości rozwoju młodych talentów jest także wsparcie finansowe uzyskane przez Radę Dzielnicy Dąbrowa w konkursach organizowanych przez gdyński samorząd „Gdynia po godzinach” i przeznaczone właśnie na ten cel.

(kod)

Zielone światło… dla światła


To miejsce także przestanie straszyć po zmroku egipskimi ciemnościami   (fot. kod)

Ponad 70 tys. zł będzie kosztować projekt oświetlenia ciągów pieszych i ulic na Dąbrowie zlecony przez naszą radę dzielnicy. Które zakątki załapały się na tę listę?
Brak oświetlenia ulic to wciąż olbrzymi problem na terenie naszej dzielnicy. Problem z zaciemnionymi ulicami to sprawa bardzo złożona i dotyczy bardzo wielu miejsc na Dąbrowie. Kwestia ta przewijała się już wielokrotnie przy rozmaitych okazjach, m. in. podczas konsultacji społecznych. RD Dąbrowy deklaruje, że zdecydowanie najważniejsze jest bezpieczeństwo mieszkańców. Dlatego też radni zaproponowali wówczas (podczas spotkania z mieszkańcami) projekt oświetlenia niebezpiecznych miejsc na terenie naszej dzielnicy. Są to miejsca ciemne, przeważnie sąsiadujące z lasami.
Do realizacji
Przekazane do realizacji zostało przede wszystkim oświetlenie ulicy Łopianowej. Radni dzielnicy początkowo chcieli wykonać tę ulicę kompleksowo. Brakuje tu bowiem nie tylko oświetlenia, potrzebna jest jeszcze kanalizacja deszczowa oraz sanitarna, razem z przepompownią ścieków, nawierzchnia ulicy i chodniki. Po deszczu na drodze pojawiają się takie dziury, że mieszkańcom jest trudno dojść, a nawet dojechać do swoich domów. Koszt całości według wyceny Wydziału Inwestycji wynosił w granicach od 3 do 4,5 mln zł i przekraczał kilkukrotnie możliwości Rady Dzielnicy Dąbrowy. Trzeba było inwestycję podzielić na etapy, a najwięcej zgłoszeń od mieszkańców dotyczyło oświetlenia. Jest ono bardzo ważne, gdyż wpływa nie tylko na komfort, ale również na bezpieczeństwo. Z kolejnych inwestycji przekazanych do realizacji warto wymienić także oświetlenie ulicy Koperkowej. Tutaj sytuacja wyglądała analogicznie do ulicy Łopianowej. Ta ulica również była proponowana przez radnych dzielnicy do realizacji kompleksowo, jednak nie pozwoliły na to możliwości finansowe. W najbliższych latach jednak ulica ta zyska oświetlenie.
Już po przetargu
Cieszy fakt, że niektórzy mieszkańcy już nie muszą dłużej czekać na oświetlenie. Miasto zajęło się bowiem montażem lamp przy głównej arterii dzielnicy. Zainstalowano latarnie na słupach trakcyjnych na końcu ul. Rdestowej. Wciąż jednak w kolejce stoją inwestycje takie, jak: przy ul. Macierzanki, przejście piesze Ziołowa – Nagietkowa oraz odcinek ul. Kameliowej z szeregowcami. W tym ostatnim przypadku jest to poszerzenie inwestycji związanej z oświetleniem przejścia leśnego Gorczycowa-Sezamowa. Wszystkie te inwestycje podczas konsultacji uzyskały zarówno poparcie ze strony radnych dzielnicy, jak i zgromadzonych na sali mieszkańców.
A ponieważ to nie koniec, a dopiero początek procedur, zatem właśnie przystąpiono do dzieła.
– Został rozstrzygnięty przetarg na wykonanie projektów oświetlenia ciągów pieszych i ulic dotyczący inwestycji zlecanych przez Radę Dzielnicy Dąbrowa – informuje Lechosław Dzierżak, radny dzielnicy. – Są to: oświetlenie ulic Łopianowej, Kameliowej, Koperkowej, Macierzanki oraz ciągów pieszych Gorczycowa-Sezamowa i Ziołowa-Nagietkowa. Przetarg wygrała firma NORD Investments Sp. z o.o. z Pruszcza Gdańskiego z ceną brutto: 73431 zł.
(kod)

Dawca szpiku – to brzmi dumnie


Zbierano szpik dla małego Bartusia                       (fot. KrewAktywni.pl)

Dzień Dawcy Szpiku to oficjalna nazwa akcji, która odbyła się niedawno na terenie Dąbrowy. Poszukiwano dawcy między innymi dla 4-letniego Bartusia, chorego na białaczkę,
Akcja odbywała się w dniach 20-22 września na terenie Tesco przy ul. Nowowiczlińskiej. W samym tym czasie trwała ona w 40 hipermarketach w Polsce. W całym kraju w tych dniach zarejestrowało się 5325 osób, w tym 153 osoby u nas na Dąbrowie.
Akcję na naszym lokalnym poziomie zorganizowali wolontariusze ze Stowarzyszenia KrewAktywni. W organizację wydarzenia włączyli się czynnie członkowie Młodzieżowej Rady Dzielnicy Dąbrowa, którzy pomagali zarówno przy samej rejestracji, jak i przy zbiórce pieniędzy.
– Poszukiwaliśmy dawcy między innymi dla 4-letniego Bartusia chorego na białaczkę – wyjaśnia Lechosław Dzierżak ze Stowarzyszenia KrewAktywni. – Choć, oczywiście rejestracja zwiększa szanse znalezienia dawcy dla wszystkich chorych, a nawet dla tych, którzy jeszcze o swojej chorobie nie wiedzą, bo wszyscy zapisani będą w światowym rejestrze potencjalnych dawców szpiku do 60 roku życia.


Trwała także zbiórka pieniędzy na rzecz chorych           (fot. KrewAktywni.pl)

Aby zarejestrować się do światowego rejestru potencjalnych dawców szpiku trzeba być zdrowym, ważyć minimum 50 kg i mieć od 18 do 55 lat.
– Podczas rejestracji oddaje się 4 ml krwi lub wymaz z jamy ustnej – wyjaśnia Lechosław Dzierżak. – Oddanie szpiku jest bezpieczne. W ok 80 proc. przypadków pobiera się komórki krwiotwórcze w krwi obwodowej (podobnie jak w krwiodawstwie), pozostałe 20 proc. z talerza kości biodrowej pod narkozą. Podczas zabiegu nie jest ruszany kręgosłup.
Dodać należy, że każdy może zostać wolontariuszem Stowarzyszenia KrewAktywni i pomóc przy zorganizowaniu kolejnej akcji.
– Zapraszam do kontaktu na krewaktywni@op.pl oraz poprzez www.krewaktywni.org – zachęca L. Dzierżak. – Warto też przypomnieć, że Stowarzyszenie KrewAktywni razem z Radą Dzielnicy organizuje na Dąbrowie bezpłatne szkolenia z udzielania pierwszej pomocy „Aktywni w ratowaniu życia”, na które serdecznie zapraszamy wszystkich mieszkańców!
(kod)

Z bliska widać lepiej


Co potrzeba zmienić w naszej dzielnicy?                                   (fot. kod)

Jakie inwestycje są najpilniej potrzebne na terenie naszej dzielnicy? Drogi, lampy uliczne, a może usprawnienie komunikacji miejskiej. Tworzenie budżetu obywatelskiego to okazja do zgłoszenia propozycji najbardziej potrzebnych przedsięwzięć do realizacji.
Nie każde miasto budżet obywatelski posiada. Budżet taki, zwany także partycypacyjnym oznacza taki proces dyskusji i podejmowania decyzji, w którym każdy mieszkaniec miasta decyduje o tym, w jaki sposób wydawać część funduszu miejskiego lub też publicznego.
W toku konsultacji
Najczęściej budżet obywatelski jest tworzony poprzez wykorzystanie takich narzędzi, jak poznanie priorytetów w wydawaniu pieniędzy przez samych członków danej wspólnoty, wybór delegatów budżetowych, reprezentujących lokalne społeczności, wsparcie techniczne ze strony rajców miejskich (na poziomie lokalnym), lokalne i regionalne zgromadzenia w celu debaty i głosowania nad priorytetowymi wydatkami oraz zgłaszanie pomysłów mających bezpośrednie przełożenie na jakość życia mieszkańców. Badania, a także praktyka miast korzystających z tej formy demokracji wskazują, że skutkuje on bardziej równym podziałem środków publicznych, wyższą jakością życia, zwiększonym zadowoleniem z usług publicznych, większą przejrzystością i wiarygodnością władz publicznych, większym udziałem w życiu publicznym, a także lepszą edukacją obywatelską. Tyle oficjalnej definicji. A jak to wygląda w praktyce? Gdynia zdecydowała się na przeprowadzenie konsultacji społecznych projektu budżetu obywatelskiego.
Dwa projekty
Właściwie, w tej sprawie zostały zgłoszone dwa projekty – jeden Samorządności, a drugi obywatelski. Projekt Samorządności został uchwalony, natomiast projekt obywatelski radni skierowali do jednej z komisji. Uchwalony projekt zakładał konsultacje społeczne z mieszkańcami, które potrwały do 20 października 2013 r. Odbywały się poprzez ankietę, którą znaleźć można było na stronie internetowej www.gdynia.pl lub odebrać w siedzibie dowolnego z biur rad dzielnic. Wnioski można było składać w Urzędzie Miasta Gdyni w Centrum Aktywności Obywatelskiej lub właśnie w siedzibach rad dzielnic. Można też było wszelkie sugestie przesłać mailem. Możliwość przedstawiania i wyboru przedsięwzięć do realizacji mieli wszyscy mieszkańcy. Zrealizowane zostaną te, które zdobędą największe poparcie. Rady dzielnic otrzymają na ten cel określone fundusze. Przy czym urzędnicy podkreślają, że środki na realizację lokalnych przedsięwzięć radni poszczególnych dzielnic mogą pozyskać także m. in. w ramach konkursów: „Gdynia po godzinach”, „Kultura w dzielnicy”, czy też „Bezpieczna dzielnica”.

(kod)

Gdy liczą się sekundy…


Pokaz pierwszej pomocy                                         (fot. KrewAktywni.pl)

Pierwsza pomoc ratuje życie – to znana prawda. Pokaz ratownictwa medycznego odbył się podczas imprezy plenerowej „Karwiny Biegają”. Ponadto na terenie naszej dzielnicy rusza cykl profesjonalnych szkoleń z udzielania pierwszej pomocy.
Podczas pokazu ratowniczego były różne atrakcje zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych.
– Nauka resuscytacji krążeniowo-oddechowej RKO, pokaz działania defibrylatora AED, postępowanie podczas zadławienia, pozycja bezpieczna, nauka wzywania pomocy, numery alarmowe oraz wyścig rodzinny z deską ortopedyczną – wylicza Lechosław Dzierżak ze Stowarzyszenia KrewAktywni. – Dodatkowo w naszym punkcie medycznym odbywał się pomiar ciśnienia tętniczego oraz saturacji (nasycenia krwi tętniczej tlenem). Można było porównać swoje wyniki przed i po biegu.
Na tym nie koniec. W październiku na Karwinach rusza cykl profesjonalnych szkoleń z udzielania pierwszej pomocy. Szkolenie jest bezpłatne, trwa 12 godzin zegarowych, będzie się odbywało w Zespole Szkół nr 10. W programie zawarto m. in. RKO AED, badanie fizykalne, postępowanie podczas zadławienia, oparzenia, odmrożenia, zatrucia, zadławienia, zawału, napadu padaczki, złamania, krwiotoku, wypadku komunikacyjnego, porażenia prądem i wielu innych przypadków w których konieczne jest udzielenie pierwszej pomocy.
Szkolenie może się odbywać dzięki dofinansowaniu Rady Dzielnicy Karwiny, natomiast wykorzystany zostanie sprzęt szkoleniowy wygrany przez sąsiednią Radę Dzielnicy Dąbrowa w konkursie „Bezpieczna Dzielnica”. Przypomnijmy, że podobne szkolenia odbywają się z powodzeniem już od jakiegoś czasu na Dąbrowie i wciąż cieszą się olbrzymią popularnością. Tamtejsza RD wystartowała swego czasu z wnioskiem zatytułowanym „Aktywni w ratowaniu życia”, autorstwa Stowarzyszenia KrewAktywni. Dzięki wygranej w konkursie można było wyposażyć Zespół Szkół nr 14 w profesjonalny sprzęt do nauki pierwszej pomocy, który służy zarówno dzieciom podczas lekcji bezpieczeństwa, jak i dorosłym podczas wspomnianych szkoleń.
Zgłoszenia na bezpłatne szkolenie można wysyłać na adres krewaktywni@op.pl (imię, nazwisko oraz numer telefonu). Więcej informacji o szkoleniu na stronie internetowej www.krewaktywni.org. Propozycja skierowana jest do wszystkich, którzy pragną nieść pomoc innym osobom, znajdującym się w potrzebie. Zdobyta w ten sposób wiedza pozwoli udzielić pierwszej pomoc w sytuacji bezpośredniego zagrożenia zdrowia lub życia.
(kod)

Karwiny biegają!


Frekwencja na starcie dopisała (fot. KrewAktywni.pl)

Karwiny biegają – i to jak! Kolejny bieg przełajowy Rady Dzielnicy można zaliczyć do udanych, a radni już teraz zapowiadają następne edycje tej imprezy plenerowej.
Radni dzielnicy są zachęceni sukcesem pierwszej, ubiegłorocznej edycji. Po tym, jak ponad 200 osób wzięło udział I Biegu Przełajowym, organizowanym przez Radę Dzielnicy Karwiny, nie było wątpliwości – to na pewno nie ostatnia tego rodzaju impreza na terenie naszej dzielnicy. Biegi, połączone z rajdem nordic walking, pozostaną w kalendarzu lokalnych wydarzeń na stałe. Wydarzenie to było nie lada gratką dla amatorów aktywnego odpoczynku na świeżym powietrzu. Zawodnicy startowali wówczas podzieleni na siedem kategorii wiekowych, od krótkich dystansów dla najmłodszych, aż do wyścigu kategorii „open” na odcinku 5 km. Na wszystkich uczestników czekały pamiątkowe dyplomy oraz medale.
Tym razem cała dzielnica odpowiednio wcześniej została oplakatowana afiszami dotyczącymi tego wydarzenia. Nic dziwnego, bowiem „Karwiny biegają – biegi przełajowe Rady Dzielnicy” cieszą się niezmiennie sporym zainteresowaniem. Zwłaszcza, że dla startujących przewidziano różne kategorie wiekowe: do lat siedmiu, potem kolejne przedziały, aż po bieg kobiet i mężczyzn na 8 km. Był także rajd dla miłośników nordic walking.


Miejsca na podium były powodem do dumy                  (fot. KrewAktywni.pl)

– Impreza naprawdę się udała – mówi Maria Iwona Wiczling, przewodnicząca RD Karwiny. – Frekwencja dopisała, samych dorosłych pojawiło się ponad 200 osób, a jeszcze oprócz tego licznie stawiły się dzieci. Atmosfera była bardzo fajna, a organizacja – perfekcyjna. Przed biegiem prowadzono badania, odbywało się malowanie twarzy, stał dmuchany zamek dla dzieci. Ponadto był pokaz działań ratowniczych, a ratownicy medyczni zabezpieczali biegnących, jadąc na motocyklu i na rowerze.
Każdy otrzymał pamiątkowy medal, a zwycięzcy dodatkowo dostali puchary. Organizatorzy chcieliby, by z czasem wydarzenie rozszerzyło swój zasięg poza obszar lokalny. Chodzi o to, by nie zamykać się „na własnym podwórku” i wciągać kolejne dzielnice, miasta, a nawet gości z głębi kraju. Podobne biegi urządzają już inne gdyńskie dzielnice: Cisowa, Chylonia, Witomino Leśniczówka i są to imprezy, w których uczestnicy biorą udział dość licznie – po 200-300 osób. Jest nadzieja, że taka impreza odbywać się będzie na Karwinach cyklicznie i że wciąż będzie się spotykać z dużym zainteresowaniem mieszkańców. Służy bowiem promocji zdrowia oraz aktywnego spędzania wolnego czasu, a także integracji mieszkańców dzielnicy.

(kod)

Zawalona autami Morena


Znalezienie bezpłatnego miejsca parkingowego na Morenie po godz. 18 graniczy z cudem… Fot. tg

Gdy w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych wznoszono budynki na Morenie, to nikomu się w głowach nie mieściło, że w Polsce każde mieszkanie będzie przypadał jeden samochód, a co dopiero dwa lub trzy. Minęło 30 lat, i dzisiaj na Morenie chciałoby zaparkować więcej samochodów, niż jest miejsc parkingowych.
Dlatego codziennym obrazkiem są tutaj samochody zaparkowane na chodnikach, trawnikach, przejściach dla pieszych, podjazdach do budynków, miejscach przeznaczonych na wystawianie kontenerów na śmieci, drogach pożarowych i pieszo-jezdniach. Od kilku miesięcy Zarząd LWSM „Morena” próbuje spełnić oczekiwania mieszkańców w zakresie poprawy tej sytuacji, organizując postępowania przetargowe na kompleksową koncepcję modernizacji układu drogowego tych terenów. Celem takiego opracowania ma być zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom i miejsc postojowych właścicielom pojazdów, jednak wymaga to zespołu projektowego, w skład którego wchodzą specjaliści z wielu dziedzin. – Teraz, gdy prace przy termomodernizacji budynków ruszyły z kopyta, i pewne jest, że skończą się w przyszłym roku, mieszkańcy stawiają przed spółdzielnią kolejne zadania – komentuje prezes zarządu LWSM „Morena”, Eugeniusz Głogowski. – Niewydolny układ komunikacyjny to bolączka każdej spółdzielni w Gdańsku i bardzo duże utrudnienie życia jej mieszkańcom. Zwłaszcza, że na terenie naszej spółdzielni niektórzy mieszkańcy wykazują się duża gorliwością w zawiadamianiu o nieprawidłowym parkowaniu Straży Miejskiej, co skutkuje dotkliwymi mandatami. Co do zasady – my nie popieramy lekceważenia prawa, ale wiemy, że zanim będzie się surowo egzekwowało jego przestrzeganie, należy stworzyć do tego warunki. Dlatego intensywnie pracujemy, żeby ten problem jak najszybciej rozwiązać, mimo, że na kompleksowe rozwiązanie brakuje nam pieniędzy w budżecie. Musimy bowiem pamiętać, że poza pieniędzmi na miejsca postojowe w pierwszej kolejności musimy wygospodarować pieniądze na poprawę bezpieczeństwa pieszych w miejscach o słabej widoczności, drogi pożarowe oraz likwidację potencjalnych miejsc kolizyjnych.
Mimo świadomości wagi problemu działania spółdzielni nie są zbyt dynamiczne w tym zakresie, gdyż w 2013 roku nie pojawiło się jeszcze żadne dodatkowe miejsce postojowe. Władze LWSM „Morena” tłumaczą się trwającym postępowaniem konkursowym, ale brak reakcji przez wiele miesięcy na pierwszy rzut oka wygląda na brak pomysłu na rozwiązanie tego problemu. – To nie jest brak pomysłu, tylko brak zgody części mieszkańców na tworzenie nowych miejsc postojowych w pobliżu ich budynków, pomysły mamy od dawna – wyjaśnia zastępca prezesa zarządu LWSM „Morena”, Aleksander Nowaczek. – Mieszkańcy obawiają się 10 dodatkowych samochodów w pobliżu swojego budynku, które w ciągu doby z włączonymi silnikami spędzą pod ich oknami łącznie 10 minut. Nie dostrzegają, że te samochody dzisiaj też parkują pod ich oknami, tylko na chodnikach lub trawnikach, zamiast na parkingach odgrodzonych od budynków szpalerami żywopłotów pochłaniających spaliny. Mieszkanie w centrum miasta wiąże się z pewnymi ograniczeniami, a do takich ograniczeń w każdym dużym mieście należy sąsiedztwo parkujących samochodów. Nie pozwalając na wybudowanie ładnie zaaranżowanych miejsc postojowych nie usuniemy tych samochodów z osiedla, jest XXI wiek i samochodów będzie nam przybywało, a nie ubywało.
W roku 2013 spółdzielnia już dwukrotnie ogłaszała przetargi na układ drogowy osiedla, i żaden nie przyniósł efektu. Samochodów na osiedlu przybywa, a miejsc postojowych nie. Nic nie wskazuje na to, żeby ten stan miał szybko ulec zmianie. Dodatkowo w ostatnim czasie bardzo uaktywniła się Straż Miejska, która zachowuje się rzeczywiście tak, jakby była wzywana przez sąsiadów. Krótko mówiąc – zaparkowanie zgodnie z prawem swojego pojazdu na Morenie graniczy z cudem, zwłaszcza jeżeli ma się to odbyć po godzinie 18, gdy większość mieszkańców już wróciła do domu. Wprawdzie pozostają jeszcze parkingi strzeżone, lecz i one nie rozwiążą problemu, gdyż na terenie Moreny łącznie oferują maksymalnie 200 wolnych miejsc postojowych, podczas gdy według szacunków spółdzielni brakuje ich około 2 tysięcy. – Układ drogowy jest najważniejszym zadaniem stojącym przed spółdzielnią w najbliższych latach, mamy kilka pomysłów na to, jak rozwiązać ten problem, ale wszystko musimy przygotować i przekonsultować z naszymi mieszkańcami – komentuje prezes Głogowski. – Dzięki temu jako zarząd będziemy pewni, że przystępując do realizacji tego zadania mamy mandat zaufania od mieszkańców. Pomysłów jest kilka, bo mogą to być zarówno parkingi wielopoziomowe naziemne czy podziemne, miejsca postojowe tworzone wzdłuż dróg wewnętrznych, dodatkowe place postojowe czy parkingi terenowe będące rodzajem umocnionych terenów zielonych przeznaczonych do parkowania. O tym, który pomysł rzeczywiście trwale rozwiąże problemy naszego osiedla, zadecyduje zespół doświadczonych urbanistów, któremu chcemy powierzyć zadanie zaprojektowania układu drogowego.
Gdańskie spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe w różnie radzą sobie z problemem deficytu miejsc parkingowych. Wspólnoty przede wszystkim odgradzają się od sąsiadów płotami i szlabanami, oraz wprowadzają sprzedaż miejsc postojowych w podziemnych garażach i przed budynkami. Spółdzielnie, jak ostatnio na Żabiance, wprowadzają identyfikatory dla swoich mieszkańców i zakazują wjazdu na swoje terytorium pojazdom niewyposażonym w identyfikatory. W centrach miast pojawiają się płatne strefy parkowania, które nie dotyczą osób zamieszkujących budynki stojące przy danej ulicy. Może któreś z takich rozwiązań przyniosłoby rozwiązanie na Morenie? – Ograniczając dostęp obcym pojazdom nie rozwiążemy problemu braku miejsc parkingowych, a tylko utrudnimy życie naszym mieszkańcom i ich gościom – komentuje wiceprezes Nowaczek. – Byłem ostatnio na uroczystości u rodziny na Żabiance – mieli jeden identyfikator i trzy samochody gości do obdzielenia. Mimo, że początkowo byli za wprowadzeniem zakazu, to teraz byli z tego niezadowoleni. Do każdego przyjeżdżającego gościa musieli wyjść z budynku i przejść kilkaset metrów do strefy objętej zakazem. A przecież my mamy ułatwiać życie mieszkańcom, a nie utrudniać.
Z problemem braku miejsc postojowych i dróg pożarowych mieszkańcy Moreny będą musieli jeszcze kilka lat się borykać. Wyjaśnienia członków zarządu spółdzielni są logiczne, jednak również tego problemu nie rozwiążą. W kontekście braku efektów kolejnego postępowania przetargowego, które miało wyłonić wykonawcę projektu układu drogowego, należy jedynie mieć nadzieję, że zarządowi spółdzielni wystarczy czasu na realizację swoich planów, zanim mieszkańcom zabraknie cierpliwości. I należy mieć nadzieję, że mieszkańcy nie będą blokowali inicjatyw zarządu, jeżeli rzeczywiście będą one zmierzały do poprawy obecnej sytuacji na drogach Moreny.

(tg)