Wyróżnienie dla doktora Pempkowiaka

nagroda

Doktor Leszek Pempkowiak odbiera wyróżnienie od prezydenta Gdańska.
Fot. J. Pinkas/UMG

Dr Leszek Pempkowiak, zaangażowany w pracę Poradni Zdrowia Psychicznego i Leczenia Uzależnień Przychodni Morena, lekarz oddany pacjentom, wyróżniony przez prezydenta Gdańska. Już po piąty Prezydent Miasta Gdańska nagrodził pracowników gdańskiej służby zdrowia za osiągnięcia w ochronie zdrowia i szczególny charakter pracy na rzecz pacjenta.
Nagrody finansowe otrzymało czworo pracowników, a dwoje wyróżnienia pozafinansowe. Do „Nagrody Prezydenta Miasta Gdańska dla pracowników gdańskiej służby zdrowia” można było zgłosić tych, którzy na co dzień niosą nam pomoc i bez których trudno wyobrazić sobie służbę zdrowia: pielęgniarki, ratowników i innych pracowników medycznych. Główną ideą nagrody jest promowanie osób, które w szczególny sposób przyczyniły się do budowania solidarności z osobami cierpiącymi i ich rodzinami. Nagrody wręczył prezydent Paweł Adamowicz 5 listopada w NZOZ Przychodnia Morena Sp. z o.o. przy ul. Jaśkowa Dolina 105 w Gdańsku.
Kapituła Nagrody Prezydenta Miasta Gdańska ds. rozpatrywania wniosków o przyznanie Nagrody w 2013 roku dla pracowników gdańskiej służby zdrowia za osiągnięcia w ochronie zdrowia i szczególny charakter pracy na rzecz pacjenta, w następującym składzie: Jarosław Formela – przedstawiciel Prezydenta Miasta Gdańska – przewodniczący, Karin Godziniec – przedstawiciel Prezydenta Miasta Gdańska – wiceprzewodnicząca, Żaneta Geryk – przedstawiciel Komisji Spraw Społecznych i Ochrony Zdrowia Rady Miasta Gdańska, Andrzej Zapaśnik – przedstawiciel Okręgowej Izby Lekarskiej w Gdańsku, Anna Wonaszek – przedstawiciel Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych w Gdańsku oraz Iwona Herholz – przedstawiciel Wydziału Polityki Społecznej UM w Gdańsku rozpatrzyła 21 wniosków i zaproponowała Prezydentowi przyznanie czterech nagród i dwóch wyróżnień dla pracowników gdańskiej Służby Zdrowia.
Nagrodę główną w wysokość 15.000 zł otrzymał: Waldemar Fryze – rekomendowany przez w COPERNICUS podmiot leczniczy Sp.zo.o, gdzie obecnie pracuje. Doktor nauk medycznych, specjalizacja neurolog. Jeden z inicjatorów powstania Oddziału Udarowego, który w krótkim czasie zyskał opinie jednego z wiodących ośrodków leczenia udarów mózgu w kraju, uzyskując najwyższą ocenę (kategoria „A”) nadaną przez Ministra Zdrowia. Pracuje od 1978 roku.
Trzy wyróżnienia finansowe w wysokość 5.000 zł otrzymali: Leszek Pempkowiak – rekomendowany przez NZOZ Przychodnia Morena Spółka z.o.o. Lekarz medycyny, specjalista psychiatra. Pracuje od 1972 roku. Od roku 1986 pracuje w Poradni Zdrowia Psychicznego w ZOZ Nr1, następnie SPZOZ Nr1 i NZOZ Przychodnia Morena do chwili obecnej. Leszek Pempkowiak jest bardzo zaangażowany w pracę Poradni Zdrowia Psychicznego i Leczenia Uzależnień oraz oddany pacjentom. Swoim bogatym doświadczeniem i wiedzą chętnie dzieli się ze współpracownikami. Wioleta Żywicka – rekomendowana przez Fundację Pomorskie Hospicjum dla Dzieci, gdzie pracuje obecnie. Pielęgniarka. Pracuje od 1993 r. do chwili obecnej w Szpitalu Specjalistycznym św. Wojciecha na Zaspie jako pielęgniarka na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej Neonatologicznej i pielęgniarka karetkowa, a od 2010 r. do chwili obecnej w Fundacji Pomorskie Hospicjum dla Dzieci. Krystyna Paszko – rekomendowana przez Szpital Specjalistyczny św. Wojciecha Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej, gdzie obecnie pracuje. Pielęgniarka dyplomowana, jest pielęgniarką z ponad 25-letnim stażem pracy. Od kilku lat jest inicjatorem programu profilaktyki odleżyn, dokładnego i systematycznego ich monitorowania, co przyczyniło się do spadku ilości odleżyn o 25% w 2012 roku!
Prezydent przyznał także pozafinansowe wyróżnienia za sprawne zarządzanie gdańską placówką służby zdrowia, które otrzymali: dr n. med. Alina Bielawska-Sowa – rekomendowana przez Szpital Specjalistyczny św. Wojciecha Samodzielny Publiczny Zakłady Opieki Zdrowotnej i Arkadiusz Bobowski – rekomendowany przez Wojewódzki Szpital Psychiatryczny im. prof. Tadeusza Bilikiewicza w Gdańsku.
(g)

Coraz bliżej kolei

kolej

Podróż koleją przebiegać będzie w malowniczym krajobrazie… Fot. t

Rozpoczęły się prace konstrukcyjne pierwszego spośród 22 wiaduktów Pomorskiej Kolei Metropolitalnej. Dwa żurawie przez dwa dni scalały prefabrykaty, które utworzą łukową konstrukcję obiektu w Brętowie.
Rozpoczęły się roboty mostowe na budowie 18-kilometrowej trasy Pomorskiej Kolei Metropolitalnej, która połączy dwoma torami Wrzeszcz z Osową. Wykonawca rozpoczął formowanie konstrukcji wiaduktu, który zlokalizowany jest ok. 300 metrów od ul. Rakoczego w kierunku Strzyży.
Konstrukcja obiektu nazwanego roboczo „WK-15” nawiązuje kształtem do poprzedniego ceglanego wiaduktu. Posiada łukową konstrukcję, z tym, że wiadukt został wykonany z żelbetowych prefabrykatów. W sumie obiekt będzie składał się z 10 takich elementów, które ustawiane są na betonowej prowadnicy. Całość w przyszłości przykryje grunt.
W montażu konstrukcji w Brętowie biorą udział dwa żurawie. Nie może tego wykonać jedna maszyna, bo wymaga to uniesienia niezależnie dwóch prefabrykatów. Jak podkreślają pracownicy wykonawcy, prace przy obiekcie z użyciem żurawi potrwają dwa dni.
– To pierwszy spośród 22 obiektów mostowych na linii PKM. Prace budowlane trwają na wielu frontach. Jesienią ma rozpocząć się także budowa wiaduktu nad ul. Ogrodową. Ma być on gotowy i udostępniony jeszcze w tym roku – mówi Tomasz Konopacki, rzecznik prasowy spółki Pomorska Kolej Metropolitalna, która jest inwestorem kolejowego przedsięwzięcia.
Koszt realizacji projektu PKM wynosi 720,5 mln zł netto i w 70 proc. dofinansowany jest ze środków Unii Europejskiej. Całkowita wartość projektu PKM – po uwzględnieniu 186,5 mln zł wartości gruntów przekazanych pod inwestycję – to 907 mln zł netto. Wykonawcą jest firma Budimex, która za prace zainkasuje 716 mln zł. Inwestycja ma być gotowa w połowie 2015 r.
Pomorska Kolej Metropolitalna jest największą inwestycją infrastrukturalną realizowaną przez Samorząd Województwa Pomorskiego. Nowa linia przez Morenę połączy Gdańsk-Wrzeszcz z Portem Lotniczym im. Lecha Wałęsy i dalej połączy się z istniejącą linią kolejową Gdynia – Kościerzyna. Dzięki PKM zarówno z Gdańska, jak i z Gdyni można będzie dojechać pociągiem do Portu Lotniczego w niecałe 25 minut.
(t)

Sandra Adamczak została radną

radna

Wybory cieszyły się dużym zainteresowaniem uczniów…(t)

Sandra Adamczak z II klasy 7 Liceum Ogólnokształcącego na Chełmie została wybrana do Zgromadzenia Elektorów Młodzieżowej Rady Miasta Gdańska. Jej kadencja będzie trwała dwa lata.
Zgodnie z uchwałą nr XI/177/11 Rady Miasta Gdańska w sprawie powołania Młodzieżowej Rady Miasta Gdańska, prezydent Gdańska zarządził wybory do rady wśród uczniów gdańskich szkół. W Okręgu Wyborczym nr 2 odbyło się spotkanie wyborcze w celu głosowania na elektorów Młodzieżowej Rady Miasta Gdańska. Po 2 minutowej prezentacji samego elektora i jego programu wyborczego dokonano głosowania w wyniku którego na radną wybrano Sandrę Adamczak.
Do zadań Młodzieżowej Rady Miasta Gdańska będzie należało, m.in. przedstawianie opinii w sprawach dotyczących młodzieży wobec organów administracji samorządowej Miasta Gdańska. Chodzi o podejmowanie uchwał oraz stanowisk, a także inicjowanie i promowanie działań o charakterze społecznym, edukacyjnym, kulturalnym, sportowym, rekreacyjnym, ekologicznym i charytatywnym.
Odtąd Zespół Szkół Ogólnokształcących nr 7 ma aż trzy radne w Młodzieżowej Radzie Miasta Gdańska.
(t)

„Biblioteka szkolna – bramą do życia”

biblioteka
Młodzież chętnie czyta, wbrew temu, co się mówi…

Po raz kolejny w Gimnazjum nr 3 przy Chałubińskiego na Chełmie obchodzono Międzynarodowy Miesiąc Bibliotek Szkolnych. Nauczyciele bibliotekarze zorganizowali działania, których celem było rozbudzanie zainteresowań czytelniczych oraz zachęcenie uczniów do korzystania z bogatych zbiorów biblioteki.
Jak informują Zofia Dziekońska i Helena Zamkowska, uczniowie wzięli licznie udział w konkursach czytelniczych. Jednym z nich był konkurs „Książka miesiąca”, który pozwolił stworzyć ranking najpopularniejszych wśród młodzieży szkolnej książek. W tym roku na pierwszych miejscach znalazły się: „Igrzyska śmierci” S. Collins, „My, dzieci z Dworca ZOO” F. Christiane, „Pamiętnik narkomanki” B. Rosiek.
Na konkurs „Krzyżówka literacka z hasłem” wpłynęło 37 prac, które potwierdziły zarówno wiedzę literacką uczniów, jak i kreatywność i zdolności plastyczne.
– Dużym zainteresowaniem cieszył się konkurs „Mistrz pięknego czytania” zorganizowany dla uczniów klas drugich – informują organizatorzy. – Odbywał się w dwóch etapach: klasowym i szkolnym. Najlepiej czytający uczniowie prezentowali wybrane przez siebie fragmenty współczesnej prozy, np.: „Igrzyska śmierci” S. Collins, „Achaję” A. Ziemiańskiego, „Całe zdanie nieboszczyka” J. Chmielewskiej, „Pamiętnik narkomanki” B. Rosiek. W finale konkursu uczniowie przeczytali wybrane fragmenty „Eragona” Ch. Paoliniego. Wyłoniono dwóch mistrzów i dwóch wicemistrzów czytania, którzy otrzymali nagrody rzeczowe, wszyscy uczestnicy dostali dyplomy.
Przeprowadzone zajęcia pokazują, wbrew powszechnej opinii, że młodzież chętnie czyta różnorodne książki oraz bierze aktywny udział w organizowanych konkursach.
(g)

Prezydentowi Szadółki nie śmierdzą

Aż 56 studni odgazowujących czynną kwaterę do składowania odpadów zostanie wydrążonych na wysypisku w Szadółkach. Wiadomo już jedno – oznacza to dla mieszkańców pobliskiego Chełmu wzmożoną emisję nieprzyjemnych zapachów w Gdańsku. Tylko dlaczego o tych pracach nie pomyślano trzy lata temu, gdy budowano nową kwaterę?
W połowie sierpnia oddano do użytku remontowaną przez kilka ostatnich miesięcy kompostownię. Do jej awarii doszło w połowie ubiegłego roku, a z tego powodu mokre odpady jeszcze do niedawna trafiały na plac na terenie Szadółek i generowały nieprzyjemny zapach, zatruwając życie okolicznych mieszkańców. Jeszcze większym problemem jest nowa kwatera do składowania odpadów, a dokładnie brak w niej instalacji do ujmowania gazu wysypiskowego. Powstanie takiej instalacji jest jedną z wytycznych po kontroli wysypiska przeprowadzonej przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska.
W śmieciach na tej kwaterze powstaje gaz, który nie tylko cuchnie, ale w dużym stężeniu jest także niebezpieczny. Dlatego przez najbliższe dwa miesiące na terenie kwatery będzie wykonywanych 56 odwiertów pod studnie odgazowujące, które przy tej okazji odprowadzą gaz do atmosfery. I – niestety – także do nozdrzy okolicznych mieszkańców.
– Dla okolicznych mieszkańców uciążliwy będzie sam moment wiercenia na kwaterze w odpadach. Jednak wyciągnęliśmy wnioski z poprzednich prac przy starym składowisku, gdzie studnie po odwiercie były odgazowane dopiero po dwóch miesiącach. Teraz zobowiązaliśmy wykonawcę, by każdy taki odwiert był od razu czopowany i od razu zasysano z niego gaz. Studnie będą wiercone wyłącznie na dwóch sektorach kwatery, które są obecnie zapełnione. Jest jeszcze sektor, w którym znajduje się wyłącznie ziemia. Tam instalacja powstanie najwcześniej za trzy lata, jak będą tam składowane odpady – wyjaśnia Wojciech Głuszczak, prezes Zakładu Utylizacyjnego w Szadółkach.
Stara kwatera na odpady została zamknięta w grudniu 2009 roku, gdy osiągnęła wysokość 135 m. Od stycznia 2010 roku eksploatowana jest nowa kwatera o powierzchni blisko 13 ha. Wprawdzie zyskała ona system uszczelniania dna, drenażu i odbioru odcieków, ale nie do odgazowania. Nie powstało ono mimo tego, że przeprowadzona kilka lat temu modernizacja zakładu kosztowała 400 mln zł. Dlaczego?
– Po wytycznych kontroli wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska wiemy, że od samego początku powinny być nie tylko studnie odgazowujące, ale też urządzenia monitorujące, czy gaz się tam pojawia – uważa Wojciech Głuszczak, który zarządza zakładem od maja 2009 roku. Nie powstały one przy budowie kwatery, mimo obowiązującego zarządzenia sprzed 10 lat. Przy kontroli też zadałem pytanie, dlaczego został zaakceptowany projekt, a wszystkie odpowiednie władze, także WIOŚ, to zatwierdziły i zostały wydane stosowne pozwolenia. Za ten stan jest odpowiedzialny spory krąg i trudno winić za to jedną osobę.
Obecnie wybrana w przetargu firma Wagra z Torunia za blisko 7 mln zł wykona studnie, instalację do odgazowania, a także zbiorczy kolektor gazu i zbiorczą stację biogazu.
Zapach z wysypiska śmieci, który od wielu lat jest uciążliwy dla okolicznych mieszkańców, sprawił, że powołali oni stowarzyszenie i stworzyli „mapę smrodu”. Mapa swoim zasięgiem obejmuje 8-kilometrowy obszar wokół wysypiska. Każdy może zaznaczyć na niej kiedy – z dokładnością do minuty – odczuwalny jest przykry zapach w skali od „odrobinę” do „okropnie”.
Prezydent Paweł Adamowicz wizytował zakład w Szadółkach, pochwalił go. Nie wyczuł smrodu z Szadółek. Mocno przesadził, bo nie trzeba mieć prezydenckiego nosa, by czuć fetor, jaki od lat uprzykrza życie mieszkańcom południowych dzielnic Gdańska.
Władze Zakładu Utylizacyjnego pracują nad tym, by usunąć 26 nieprawidłowości, jakie wykazała kontrola Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska. Te działania chwali Adamowicz, który ostatnio przeprowadził w Szadółkach wizytację. I jego zdaniem wcale nie ma tam brzydkiego zapachu. Co innego twierdzą mieszkańcy, ze strony których na Adamowicza po tym wyznaniu posypały się gromy.
Wrażenia ze swojej wizyty w Szadółkach prezydent zamieścił na facebooku.
– Kiedy według relacji mieszkańców zapach jest najbardziej uciążliwy, pojechaliśmy spędzić popołudnie na gdańskim składowisku odpadów. Pierwsze wrażenie: nie było żadnego zapachu. Po drugie zakład jest bardzo czysty i uporządkowany – stwierdza na wstępnie Adamowicz. – Oglądaliśmy instalację do sortowania, którą niedawno oddano do użytku. Obecnie trwa 90-dniowy okres testowy, w którym instalacja ma wykazać, że działa bez zarzutu oraz nie uwalnia uciążliwych zapachów. Pryzmy odpadów przeznaczonych do kompostowania oczywiście nie pachną, ale ten zapach odczuwalny jest dopiero przy bezpośrednim kontakcie z pryzmą – poinformował. Wystawił też ZUT laurkę za to, że prowadzi on kompleksowe nasadzenia drzew, które sam hoduje. – Po sporych problemach z wykonawcami prac technicznych i budowlanych, mam nadzieję, że nadszedł czas spokoju wokół śmietniska. Produkujemy ogromną ilość odpadów, które muszą być gdzieś składowane i przetwarzane. To miejsce służy za składowisko od 1969 r. więc jego istnienie w Szadółkach nie może być dla nikogo tajemnicą. Dokładamy wszelkich starań, aby uciążliwość zakładu była jak najmniejsza, ale jak wiadomo odpady to nie jest pachnący problem – kwituje Adamowicz.
Ten wpis wśród mieszkańców, także Chełmu, wywołał burzę.
„Panie Adamowicz, wszyscy czują tylko nie Pan, możliwe że to wina nosa” – to tylko jeden z komentarzy, jakie pojawiły się pod wpisem prezydenta. Pojawiły się nawet głosy, że prezydent… powinien się wybrać do lekarza.
– Codziennie jeżdżę obwodnicą i śmierdzi strasznie. Jeśli ktoś tego nie czuje, powinien chyba udać się do laryngologa, bo nie wszystko jest dobrze. Nie wiem, po co taki propagandowy tekst. Mieszkańcy nagle po nim zaczną ten fetor traktować jako świeże powietrze? – denerwuje się pan Łukasz.
Głos w dyskusji zabrali także ci, którzy składowisko mają w bezpośrednim sąsiedztwie.
– Nieprzyjemny zapach z zakładu jest coraz bardziej uciążliwy, wyczuwalny nawet co drugi dzień – wskazuje prezydentowi mieszkanka okolic ul. Jabłoniowej.
Podobnych stwierdzeń na profilu prezydenta pojawiły się dziesiątki. Ten jednak zdania nie zmienia.
– Sytuacja miała się poprawić do sierpnia tego roku, po remoncie, a właściwie budowie od nowa instalacji do sortowania. I moim zdaniem się poprawiła. Mam nadzieję, że ostatnie inwestycje przyczynią się do tego, że problem będzie zanikał – komentuje Paweł Adamowicz.
Niestety dla mieszkańców Szadółek i okolic przez najbliższe dwa miesiące fetor unoszący się z zakładu będzie silniejszy niż zwykle. W ramach inwestycji przewiercone bowiem muszą zostać hałdy odpadów. Po wykonaniu odwiertów, zamontowane zostaną studnie odgazowujące, dzięki którym docelowo uciążliwości zapachowe w południowej części Gdańska mają zostać zminimalizowane. – Zrobimy co w naszej mocy, by prace przebiegały sprawnie i bezproblemowo – zapowiadają władze ZUT. (g)

Kościół niechciany?

kościół
Radni przerzucają się odpowiedzialnością z prezydentem. Kościół na Łostowicach tematem „ad acta”…

Od konsultacji społecznych dotyczących budowy kościoła na sąsiednich Łostowicach, które miały być wskazówką do opracowania nowego planu zagospodarowania, minęło już pół roku. Tymczasem dokumentu wciąż nie ma. Nikłe są też szanse na to, że niebawem powstanie, bo radni, wraz z prezydentem, przerzucają się wzajemnie odpowiedzialnością za podjęcie decyzji w sprawie budowy świątyni na Łostowicach. Metropolita gdański jest oburzony taką postawą władz miasta.
„Szanowny Panie prezydencie, w imieniu ks. abp. Sławoja Leszka Głódzia, w imieniu parafian Parafii pw. Bł. Jana Pawła II i w imieniu własnym – proboszcza tejże parafii, po zakończonych konsultacjach społecznych pragnę dowiedzieć się, jakie jest stanowisko i jak wygląda sprawa zmiany planu zagospodarowania”- napisał ks. Ryszard Gros. Pismo, które niedawno trafiło też do szefa Rady Miasta i Biura Rozwoju Gdańska, przywróciło niewygodny dla władz miasta temat.
Chodzi o słynny już kościół na Łostowicach, który stał się elementem politycznej wojny wewnątrz PO. Prezydent przekazał archidiecezji działkę pod budowę świątyni za 1 proc. Wywołało to protesty części okolicznych mieszkańców i obruszyło młodą frakcję PO, której radni najpierw przegłosowali uchwałę odbierającą prezydentowi prawo do samodzielnego decydowania o przekazywaniu gruntów kościołowi, a później doprowadzili do zorganizowania konsultacji społecznych w sprawie dozwolonej wysokości świątyni.
Arcybiskup chce, by jej wieża miała 40 m, a większość mieszkańców biorących udział w konsultacjach opowiedziała się za kościołem maksymalnie wysokim na 21 m. Aby jednak budowa w ogóle mogła się rozpocząć, potrzebny jest nowy plan zagospodarowania, o który na piśmie dopomina się teraz proboszcz.
Prezydent Gdańska kilka miesięcy temu zwrócił się do Komisji Rozwoju Przestrzennego Rady Miasta z prośbą o opracowanie wytycznych do nowego planu. Radni tego nie zrobili i przekonują, że to rola prezydenta. Krążące od kilku dni wśród radnych PO pismo proboszcza Grosa traktowane jest raczej tylko jako ciekawostka. Nieoficjalnie radni mówią, że dostało dopisek „ad acta”, czyli trafiło do szuflady spraw, którymi nie trzeba zawracać sobie głowy.
– Opracowanie nowego planu zagospodarowania to zmartwienie prezydenta, dla nas wyniki konsultacji są jasne i powinny być uwzględnione. To, że sprawa utknęła w martwym punkcie, jest nam na rękę, bo skoro nie ma planu, to nie będzie kościoła. Brak decyzji to też decyzja – komentuje radny z obozu Młodych Demokratów. A inny dodaje: – Kościół na Łostowicach to taki nasz kartofel, który najpierw podgrzaliśmy, a teraz, nie wiedząc, co zrobić, nerwowo go między sobą przerzucamy.
Bogdan Oleszek, szef radnych i jeden z adresatów pisma podpisanego przez proboszcza, tłumaczy, że nie czuje się władny, by na nie odpowiadać. – Dlatego przekazałem je do Komisji Rozwoju Przestrzennego, bo to ona zajmuje się planami zagospodarowania i to ona jest w tym temacie merytoryczna – zaznacza Oleszek.
Małgorzata Chmiel, szefowa wspomnianej komisji, informuje natomiast, że do czasu kiedy projekt nowego planu zagospodarowania dla Łostowic nie zostanie opracowany przez BRG i nie trafi do Rady Miasta, komisja tematem się nie zajmie. – Ustawa mówi, że to prezydent sporządza zapisy planów. Czekamy więc, aż to zrobi, i wtedy wydamy opinię. Nigdy nie proszono nas o wytyczne przed przygotowaniem projektu, nie widzimy więc powodu, by w tym wypadku miało być inaczej – komentuje szefowa komisji.
Abp Sławoj Leszek Głódź odmówił nam skomentowania sprawy. Odparł krótko, że ma dość takiej postawy władz, która sama nie wie, jak wybrnąć z sytuacji.
(t)

Dołącz do akcji pomocy

„Pomagam, bo chcę ofiarować cząstkę siebie innym”
Pomagam, bo chcę ofiarować cząstkę siebie innym” – to hasło, które przyświeca szkolnej społeczności Zespołu Szkół Sportowych i Ogólnokształcących w Gdańsku. Szkoła postanowiła dołączyć do grona ludzi wspierających szczytną działalność Fundacji Piotra Zielińskiego „Walczmy Razem z Chorobą Nowotworową”.
– W ramach akcji „ Od przedszkolaka do żaka – każdy pomaga pokonać raka” zamierzamy, przy współpracy z Radą Osiedla Żabianka, Stowarzyszeniem Żabianka, szkołami ZKPiG nr 8, ZKPiG nr 7, Parafią Matki Bożej Fatimskiej zbierać „dary serca” na rzecz Fundacji – informuje Gazetę Żabianki Aleksandra Porożynska- nauczycielka ZSSiO.
W dniach 18.11-22.11.2013 roku na terenie szkoły pojawią się nie tylko wolontariusze, ale także odbędą się liczne imprezy.
Serdecznie zapraszamy do udziału w loterii fantowej, na której będzie można wygrać przedmioty ofiarowane przez olimpijczyków – absolwentów ZSSiO. Warto odwiedzić nas, by zobaczyć pokazy młodych gimnastyków czy też wziąć udział w koncertach, degustacjach, aukcjach prac plastycznych dzieci i młodzieży. Będzie można wysłuchać wykładów na temat profilaktyki nowotworowej. Szczególnie mile widziani są seniorzy, których zapraszamy na pomiary ciśnienia tętniczego.

(t)

Budują monitoring

kamery
Z zapisu monitoringu policja na zawsze potrafi ustalać sprawców. Nie ustalono dotąd tych, którzy powybijali witraże w oknach kościoła.

Do końca grudnia tego roku Żabianka ma doczekać się profesjonalnalnego monitoringu z podłączeniem do Policji. Przetarg na jego budowę wygrała go firma SPRINT, a inwestorem jest miasto Gdańsk. Teraz ważne jest, aby kamery zostały zainstalowane w najbardziej potrzebnych miejscach.
Rozbudowa ta dotyczy głównie osiedla Żabianka, na terenie której miasto zainstaluje 5 kamer obrotowych w rejonach – skrzyżowanie ulic Gospody i Pomorska, Gospody i Husytów oraz Gospody i Rybacka, a także na ul. Subisława przy wejściu na przystanek SKM Żabianka oraz na deptaku na wys. ul . Śztormowej. Ponadto zainstalowana zostanie kamera obrotowa w rejonie ul. Jelitkowskiej przy wejściu głównym do parku nadmorskiego, na skrzyżowaniu ul. Chłopskiej i Piastowskiej oraz w parku Reagana na Przymorzu. W ramach tych inwestycji zbudowane zostaną kanalizacje teletechniczne i magistrale światłowodowe, które pozwolą na połączenie instalowanych kamer ze studiem lokalnym miejskiego monitoringu wizyjnego z Komisariatem V Policji. Dodatkowo do systemu miejskiego monitoringu wizyjnego włączonych zostanie pięć kamer obrotowych SM Osiedle Młodych z rejonu budynków nr 82,86,96 i 94 przy ul. Pomorskiej. To również wymaga zbudowania nowych łączy światłowodowych. Całość zadania wraz z dofinansowaniem z Rady Osiedla Żabianka kwotą 10 tys. zł kosztować będzie miasto ok. 550 tys. zł.
– Termin zakończenia całego projektu jest planowany na koniec grudnia tego roku – informuje nas Małgorzata Szymańska z Zarządu Rady Osiedla Żabianka. – Urzędnicy obiecują, że nasze sugestie odnośnie dodatkowych kamer zostaną wzięte pod uwagę i jest bardzo prawdopodobne, że będą oszczędności pozwalające na te dodatkowe kamery. Pytaliśmy również o możliwość podłączenia monitoringu do Straży Miejskiej i otrzymaliśmy zapewnienie, że to jest oczywiste, że zapisy z kamer będą zarówno w Straży jak i w Policji.
Według ustaleń Rady Osiedla jest wiele miejsc które wymagają kamer, aby poprawić bezpieczeństwo, jednak do tych najbardziej należy zaliczyć: ulicę Pomorską na wysokości bloku nr 18, przejście dla pieszych – to bardzo uczęszczane miejsce, chyba najbardziej narażone na wypadki, są tam sklepy, przystanek autobusowy i bardzo uczęszczane przejście dla pieszych. Rada uważa, że drugim takim miejscem jest deptak na wysokości „lasku” za blokiem Pomorska 18 a – największy na osiedlu plac zabaw dla dzieci, bardzo uczęszczany szlak pieszy, miejsce rekreacji mieszkańców. Potem wylicza skrzyżowanie ulic Rybackiej i Subisława, nowo wykonane przejście (kładka) do Sopotu.
– Naturalnie to tylko nasze sugestie, ale uważamy, że do miejsca newralgiczne – mówi Małgorzata Szymańska.
Miasto jedną z kamer zamierza ustawić przy placu zabaw dla dzieci. Rada uważa, że to nieporozumienie. Nigdy o to nie wnioskowała do miasta.
– Do mnie osobiście nikt, ale do Wydziału Programów Rozwojowych tak, wnioskowano – wyjaśnia Jerzy Ból z UM Gdańska. – Osobiście na prośbę Wydziału Programów Rozwojowych UM Gdańska sprawdzałem w terenie, czy jest taka możliwość, żeby jedną z kamer SP ustawić tak, aby patrzyła ona na plac zabaw.
– My nie wnioskowaliśmy o objęcie monitoringiem placu zabaw o którym Pan mówi pan Ból, a wprost przeciwnie uważamy, że są bardziej newralgiczne miejsca, które w pierwszej niż ten plac kolejności powinny zostać objęte monitoringiem.
(tg)

Sterty zalegających odpadów

Jak miasto Gdańsk zaczęło wywozić śmieci…

śmieci
Awantury, setki telefonów, sterty zalegających odpadów, brak pojemników – tak wystartowała reforma śmieciowa w Gdańsku.

W Gdańsku największe zamieszanie pojawiło się na terenie liczącej niemal 3 tys. mieszkań spółdzielni mieszkaniowej Osiedle Młodych. Mieszkańcy od rana przychodzili do administracji osiedla, tłumacząc, że w zsypach i altanach zalegają sterty śmieci, których rano nikt nie wywiózł. Rejon ten obsługuje nowa na trójmiejskim rynku firma Remondis z Warszawy, która w wyniku przetargu przejęła piąty sektor w Gdańsku. Obejmuje on osiedla takie jak Żabianka, Jelitkowo, Oliwa, Osowa, Matarnia, Kokoszki, Jasień.

– Jest beznadziejnie, do dziś nikt z tej firmy się do nas nie zgłosił, żeby pobrać klucze do altan, mieszkańcy przychodzą z pretensjami, bo choć mamy godzinę 14, do tej pory nikt nie przyjechał po odbiór odpadów. Dodatkowo mieszkańcy w czasie weekendu postanowili pozbyć się wielu nadprogramowych odpadów – wyjaśnia Katarzyna Cobel z administracji Osiedla Młodych. – Byliśmy przekonani, że nowa firma przyjedzie wcześniej, rozezna teren, pobierze klucze. To nieprofesjonalne, żałujemy, że nie obsługuje nas dotychczasowa firma.

Pracownicy spółdzielni powiadomili nas, że pracownicy warszawskiej firmy po klucze do altan i odbiór śmieci zgłosili się dopiero tuż przed godziną 15. Czytelnicy donoszą, że problemów nie brakowało nie tylko na Osiedlu Młodych. Remondis nie dostarczył też pojemników na Osowę do domków jednorodzinnych. Lepiej było w obsługiwanej przez tę firmę spółdzielni „Żabianka”, choć tam też były sygnały, że nie wszędzie pojemniki zostały odpowiednio oznaczone.

Głos firmy

– Nic mi nie wiadomo na temat braku pojemników. Na suche odpady na pewno są, bo przejęliśmy je od PRSP. Ponadto rozstawialiśmy 560 pojemników na odpady mokre na Żabiance, Jelitkowie i Osowej. Pojemników nam nie brakuje. Jeżeli są jakieś niedociągnięcia, mogą one wynikać z błędnie wypełnionych deklaracji – zastrzega Monika Snopek z firmy Remondis z Warszawy.

PRSP, które odbiera odpady z reszty Gdańska, teoretycznie miało ułatwioną sytuację. Odbiera śmieci z tych miejsc, gdzie pojawiali się do tej pory. Jednak mimo to nasi czytelnicy alarmowali, że w wielu miejscach brakowało kubłów.

– Przyznaję, mieliśmy sporo telefonów, że nie wszędzie dotarły pojemniki. Będziemy reagować na bieżąco i wszystko zostanie załatwione w najbliższych dniach. Często to efekt błędów w deklaracjach – argumentuje Mariusz Bogusz, prezes PRSP.

Tymczasem na stronie internetowej Zarządu Dróg i Zieleni w Gdańsku, który koordynuje reformę śmieciową, pojawił się w poniedziałek komunikat, gdzie zgłaszać problem z pojemnikami. Po raz kolejny jednak opinie mieszkańców są skrajnie inne od zapewnień urzędników.

– To praktycznie niemożliwe, żeby się połączyć, bo podane telefony są ciągle zajęte – wyjaśnia pan Marcin.

Od 1 lipca w całej Polsce obowiązuje znowelizowana ustawa o czystości w gminach. Wszystkie odpadki przeszły na własność gmin, a te są zobowiązane do podstawienia mieszkańcom pojemników, które pozwolą na sortowanie odpadków (w Gdańsku na suche i mokre, w Sopocie i Gdyni na papier, szkło, plastik).
(t)

Prezydent na Żabiance

Mój dom, moja dzielnica, moje miasto…

prezydent
Mieszkańcy pytali, prezydent odpowiadał…                            Fot. t

W spotkaniu wzięło udział kilkudziesięciu mieszkańców dzielnicy, którzy zapoznali się z miejskimi inwestycjami oraz realizacjami w ich okolicy. Mieszkańcy zadali również wiele pytań dotyczących ich dzielnicy.

Tradycyjnie spotkanie zaczęło się od prezentacji, która podsumowywała inwestycje zrealizowane w Gdańsku ze szczególnym uwzględnieniem modernizacji przeprowadzonych w rejonie Żabianki, Wejhera, Jelitkowa i Tysiąclecia.

Prezydent Paweł Adamowicz podkreślił, że miasto w latach 2007- 2013 na inwestycje wydało ponad 5 miliardów złotych, które znacznie wpłynęły na jakość życia Gdańszczan, a w rejonie Żabianki, Wejhera, Jelitkowa i Tysiąclecia najważniejsze inwestycje to: rozbudowa układu komunikacji Trójmiasta z układem komunikacyjnym Wielofunkcyjnej Hali Sportowo-Widowiskowej (projekt partnerski z Sopotem) o wartości 114 513 620,09 zł, przebudowa torowiska w ul. Pomorskiej i na Pętli Jelitkowo na odcinku od. ul. Chłopskiej

do Pętli Jelitkowo warta 18 mln 758 697 zł, zagospodarowanie terenu Pasa Nadmorskiego etap II o wartości 2 mln zł., oraz zagospodarowanie i uporządkowanie terenu między ulicami Piastowską i Pomorską warte ok. 200 tys. zł, budowa ścieżki rowerowej wzdłuż ul. Chłopskiej od ul . Kołobrzeskiej do ul. Pomorskiej oraz budowa pasa skrętu w prawo z ul. Chłopskiej w ul. Pomorską warta 1 mln 700 tys. zł, przebudowa i modernizacja ulic: Gospody, Rybackiej, Subisława, Bałtyckiej, Piastowskiej, Rybackiej, Orłowskiej, Jantarowej i Błękitnej warte ponad 4 mln 700 tys. zł, budowa placów zabaw przy Szkole Podstawowej Nr 60 oraz małego placu zabaw przy Zespole Kształcenia Podstawowego i Gimnazjalnego Nr 7 wraz z zagospodarowaniem terenu o łącznej wartości prawie 300 tys. zł,  budowa kanalizacji sanitarnej w ul. Piastowskiej i Jantarowej oraz budowa 4 zdrojów w pasie nadmorskim za ponad 300 tys. zł, budowa rowerowego węzła integracyjnego z parkingami dla rowerów warte ponad 72 tys. zł.

Podczas spotkania prezydent nagrodził mieszkanki, które najaktywniej działają na rzecz dzielnicy, panie: Annę Gorczyńską, Joannę Cwojdzińską, Krystynę Wojdat i oddał głos mieszkańcom zainteresowanym sprawami dzielnicy.

Jako pierwsza z pytaniem zwróciła się mieszkanka Jelitkowa, która zapytała o naprawy bieżące w dzielnicy, remonty zabytkowych kamienic oraz możliwości wykupienia lokali komunalnych w pasie nadmorskim.

Prezydent poinformował, że nakłady na bieżące funkcjonowanie dzielnicy są znaczne, a plany miasta dotyczące rejonu Jelitkowa, które jest rejonem rekreacyjnym są zgodne z powszechnych oczekiwaniem utworzenia tam przestrzeni rekreacyjnej, mającej służyć jako miejsce odpoczynku dla Gdańszczan i turystów. W trakcie spotkania padły również pytania o organizacje ruchu pojazdów, do których ustosunkował się dyrektor Zarządu Dróg i Zieleni i poinformował, że zarówno zarząd, jaki komisja bezpieczeństwa w trybie stałym czuwają nad prawidłowym i bezpiecznym ruchem pojazdów w dzielnicy i każdy sygnał zgłoszony przez mieszkańców jest sprawdzany.

Przedstawicielka Rady Osiedla spytała o budowę boisk przyszkolnych – tu prezydent przypomniał informację o zakończonych budowach placu zabaw przy Szkole Podstawowej nr 60 oraz małego placu zabaw przy Zespole Kształcenia Podstawowego i Gimnazjalnego nr 7 wraz z zagospodarowaniem terenu – projektów o łącznej wartości prawie 300 tys. złotych. Jeden z mieszkańców ulicy Wejhera zwrócił uwagę na coraz większą ilość bezdomnych i nietrzeźwych osób oraz zwiększająca się ilość całodobowych sklepów z alkoholem.

Przedstawiciele policji i straży miejskiej zapewnili, że problem jest im znany i patrole są na bieżąco kierowane w ten rejon i że każde zgłoszenie jest realizowane. W tym miejscu dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego gdańskiego magistratu dodał, że w grudniu 2013 roku w rejonie dzielnicy zakończy się montaż 7 dodatkowych kamer monitoringu wizyjnego miasta, co znacznie zwiększy bezpieczeństwo Żabianki.

Mieszkańcy pytali również o kwestie nie będące w kompetencji Prezydenta Miasta takie, jak na przykład, wprowadzanie ograniczeń dostępu do miejsc parkingowych w rejonie Żabianki, Wejhera, Jelitkowa i Tysiąclecia, które wprowadzają spółdzielnie działające na dzielnicy. Prezydent zaproponował aby mieszkańcy reagowali w odpowiednich instytucjach osobiście, a zgłaszane sprawy będące w jego kompetencjach przekazał odpowiednim urzędnikom do realizacji.

Mieszkańcy mieli okazję skorzystać z wiedzy pracowników Urzędu Miasta i zaopatrzyć się w materiały informacyjno – promocyjne dotyczące m.in. kompetencji Straży Miejskiej w Gdańsku, komunikacji miejskiej czy miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego osiedla.

W trakcie spotkania strażnicy omawiali z mieszkańcami najistotniejsze problemy porządkowe osiedla i przyjmowali zgłoszenia potrzeby interwencji. Największe niedogodności, na które zwrócili uwagę mieszkańcy Żabianki, to problem z przestrzeganiem prawa o ruchu drogowym przez wielu zmotoryzowanych, nielegalne spalanie śmieci na okolicznych działkach, a także bezdomni koczujący na klatkach schodowych.

Nie zabrakło przedstawicieli gdańskiej policji. Z mieszkańcami spotkał się podinsp. Waldemar Szulc – I zastępca komendanta miejskiego policji w Gdańsku, podinsp. Stanisław Grobelki – komendant Komisariatu V Policji w Gdańsku  oraz mundurowi z komendy miejskiej i komisariatu na Przymorzu, do których mieszkańcy zwracali się z nurtującymi problemami z zakresu bezpieczeństwa.

Było to już 43 tego typu spotkanie w ramach projektu „Mój dom, moja dzielnica, moje miasto”, które odbywają się regularnie od 2007 roku.

(tg)