Artykuły

Nietypowe Mikołajki

Tegoroczna mikołajkowa uroczystość w Szkole Podstawowej nr 20 była niezwykła. Dlaczego? Otóż, tym razem prezentem dla dzieciaków było… boisko do gry w siatkówkę oraz koszykówkę.
W ten sposób „dwudziestka” wzbogaciła się o kolejny obiekt sportowy. Przypomnijmy, że tym razem nie chodzi o duże boisko, bowiem tutaj prace związane z odwodnieniem terenu, nową nawierzchnią i oświetleniem zostały wykonane już kilka lat temu. Tamten obiekt, jako jeden z siedmiu podobnych na terenie miasta, został zakwalifikowany do kapitalnej modernizacji w 2006 r.
Najpierw futbol, potem kosz
Wcześniej boisko przy wielkokackiej podstawówce było wprawdzie spore, ale gra na nim była daleka od standardów, o których mogliby marzyć młodzi futboliści. Zwłaszcza, gdy popadał deszcz, warunki stawały się trudne, bowiem podsiąknięta nawierzchnia skutecznie utrudniała jakiekolwiek manewry, a często nawet udaremniała odegranie meczu. W ramach modernizacji zostało wykonane oświetlenie oraz wyrównanie i utwardzenie płyty boiska, a także nowe bramki. Dzięki temu na boisku w Wielkim Kacku mogą trenować młodzi piłkarze z naszej i z sąsiednich dzielnic, bez konieczności tracenia czasu na dojazdy do obiektów położonych w centrum miasta.
Niecodzienny podarunek
Tym razem przyszła pora na kolejny obiekt stanowiący część sportowego zaplecza „dwudziestki”. Gruntowne prace modernizacyjne dotyczyły drugiego boiska, które do tej pory było wykorzystywane m. in. do gry w koszykówkę. Teraz oficjalnie przekazano nowy obiekt do użytku – boisko zostało oficjalnie udostepnione ku uciesze dzieciaków.
– Wszystko to zostało połączone z Mikołajkami – mówi Stanisław Borski, radny miasta. – Ze względu na pogodę uroczystość odbyła się pod gościnnym dachem „dwudziestki”. Wszystko zostało profesjonalnie zorganizowane, pojawiły się prezenty od Mikołaja. Był oczywiście też ten największy i najważniejszy, czyli właśnie boisko.
Mikołaj w akcji
Okazuje się, że w tym roku do wielu gdyńskich szkół przyjeżdża na swoich saniach wyjątkowy gość, św. Mikołaj. Jako pierwsi nowe boisko odebrali uczniowie SP nr 24. Potem przyszła pora na Wielki Kack i SP nr 20. Uczniom placówki przy ul. Starodworcowej przyniósł wyjątkowy prezent, wielofunkcyjne boisko sportowe.
W przeddzień Mikołajek odbyła się uroczystość przekazania obiektu, w której uczestniczyli gdyńscy radni: Stanisław Borski i Beata Szadziul, radny dzielnicy Jan Labudda oraz dyrektor GOSiR – Marek Łucyk.
Podczas ceremonii Barbara Dysarz, dyrektor szkoły, dostała pamiątkową koszulkę sportową z numerem 20.
Nowy obiekt posłuży do gry w siatkówkę oraz koszykówkę. Dzięki miękkiej, poliuretanowej nawierzchni można będzie wykonywać na nim również wszelkie ćwiczenia ogólnorozwojowe. Powierzchnia boiska to aż 16 na 26 metrów.
(kod)

Przy wigilijnym stole

wigilia
Prezenty trafiły do potrzebujących (fot. L. Dzierżak)

Boże Narodzenie tuż, tuż! Któż z nas nie czeka na ten wyjątkowy, świąteczny czas? Na Dąbrowie wiele się z tej okazji dzieje. Właśnie odbyła się dzielnicowa wigilia.
Jak co roku, obowiązkowym punktem przedświątecznego kalendarium jest wigilia, organizowana tradycyjnie przez Radę Dzielnicy Dąbrowa. Uroczysta kolacja zawsze odbywa się w stołówce Zespołu Szkół nr 14.
Tradycyjnie, wszystko przygotowano co do najdrobniejszego szczegółu, nie zapominając o należnej oprawie. W programie uwzględniono występy artystyczne. Zadbano przy tym o bogaty repertuar, by nie nudzili się zarówno najmłodsi, jak i starsi goście. W tym roku organizatorzy jak zwykle stanęli na wysokości zadania. Nie zawiódł także św. Mikołaj, do którego ustawiła się kolejka maluchów. Miał pełne ręce roboty w związku z rozdawaniem świątecznych paczek. A dodać trzeba, że radni dzielnicy postarali się, by – mimo ustalonego z góry budżetu – paczki były jak najbogatsze.
Na tym nie koniec. Na początku grudnia odbył się finał Szlachetnej Paczki. Jeden z magazynów mieścił się właśnie na Dąbrowie, a koordynatorką akcji była Ewelina Zagórska. Mieszkańcy ochoczo zaangażowali się do niesienia pomocy, a świąteczne pudła z prezentami trafiły do najbardziej potrzebujących.
(kod)

Tymczasowo, ale twardo…

skatepark
Utwardzanie dróg płytami to sprawdzone rozwiązanie                                            (fot. kod)

Nowy – przynajmniej jak dla naszej dzielnicy – sposób utwardzania nawierzchni zostanie wdrożony na kilku ulicach Dąbrowy. Mieszkańcy wreszcie będą mogli odetchnąć z ulgą i suchą nogą, po twardej drodze dotrzeć do domów.
Utwardzanie uliczek betonowymi płytami jest to rozwiązanie stosowane przez miasto z powodzeniem od kilku lat na terenie wielu dzielnic. Innej metody nie da się zastosować, dopóki we wszystkich uliczkach nie będzie kanalizacji deszczowo-burzowej. Dlatego na razie ulice te są utwardzane płytami typu YOMB. Ma to swoje dobre strony – dzięki otworom w płytach woda może wsiąkać w podłoże i mimo braku kanalizacji deszczowej nie zalewać położonych niżej terenów.
Inni już mają
Utwardzanie dróg w taki sposób jest prowadzone w naszym mieście na szeroką skalę. Efekty widać już od kilku lat m. in. na ul. Chlebowej, Żuławskiej, części Solnej oraz Wschodniej. Później utwardzony został odcinek ul. Górniczej. Metoda ta zyskała uznanie mieszkańców na tyle, że gdyńskie władze zdecydowały, iż kolejne ulice będą także obejmowane tym programem. YOMB-y położono m.in. na fragmencie ul. Starodworcowej od ul. Maszopów do Ornej. Kolejne płyty zostały ułożone na odcinku ul. Źródło Marii
Niedawno dobiegły końca prace nad fragmentem ul. Starochwaszczyńskiej. Na utwardzanie ulic czekali bowiem od lat mieszkańcy Kaczych Buków. Do tej pory były tu tylko pokruszone betonowe płyty, pełne ubytków i dziur, w których gromadziła się woda. Teraz zdezelowane elementy zastąpiła nawierzchnia z płyt YOMB. Wykonano też odprowadzenie ścieków i kanalizację deszczową, żeby woda nie gromadziła się już więcej w kałużach na drodze. Drugi etap prac jest przewidziany w przyszłym roku i będzie dotyczył kolejnego odcinka ul. Starochwaszczyńskiej, prowadzącego w głąb Kaczych Buków.
Lepsze płyty niż nic
Metoda ta zawita także na Dąbrowę.
– W przyszłym roku niektóre dąbrowskie drogi zostaną utwardzone płytami YOMB – mówi Lechosław Dzierżak, radny dzielnicy. – Działania obejmą takie ulice, jak: Łopianowa, Pomianowskiego, Koperkowa. Przy czym część mieszkańców ul. Łopianowej wzbraniała się przed tym rozwiązaniem z obawy, że choć z natury rzeczy jest ono tymczasowe, to pozostanie na stałe. Jednak okazało się, że jeśli nie będzie utwardzenia drogi, to nie będzie budowy kanalizacji. A jeśli nie będzie kanalizacji, to nie ma mowy docelowo o stałej nawierzchni. Dlatego zdecydowaliśmy się na płyty YOMB, a jak będzie kanalizacja, będziemy walczyć o asfalt.
Bardzo ucieszyli się na wiadomość o utwardzaniu dróg mieszkańcy ul. Pomianowskiego i Bielińskiego, gdzie nawierzchni nie ma wcale, a bez terenowego samochodu ciężko teraz dojechać do domu. Zadeklarowali wcześniej, by dostarczyć im gruz lub kruszywo, a sami wyrównają drogę. To okazało się niepotrzebne. Nie tylko na drodze będą teraz płyty, ale jeszcze zostaną położone przez miasto.
(kod)

W pogoni za Mikołajem

bieg1
Gonitwa była pełna emocji (fot. L. Dzierżak)
bieg2

Radość na twarzach uczestników biegu                                                   (fot. L. Dzierżak)

W pięknej, zimowej aurze odbył się kolejny, tradycyjny Bieg Mikołajkowy Rady Dzielnicy. Tym razem, jak zwykle, chętnych do pogoni za świętym nie brakowało.
Na terenie naszej dzielnicy nie sposób narzekać na nudę. Spośród bogatej oferty dzielnicowych imprez każdy znajduje coś dla siebie. Dla amatorów aktywnego wypoczynku Rada Dzielnicy Dąbrowa przygotowała tradycyjny Bieg Mikołajkowy. Na 100 pierwszych osób w biurze zawodów czekały czapki Mikołaja. Został też rozstrzygnięty konkurs na najlepsze przebranie.
Impreza co roku cieszy się stałym zainteresowaniem. Tym razem na starcie również pojawili się liczni zawodnicy, w różnym wieku, z całej dzielnicy – od maluchów aż po osoby dorosłe. Ich determinacja była duża, a jeden z biegaczy stanął nawet bowiem do wyścigu… podpierając się kulami. Uczestników biegu szybko rozgrzały sportowe emocje i pogoń za świętym Mikołajem. Na mecie zwycięzcy odebrali nagrody, a największą radość z miejsca na podium okazywali najmłodsi biegacze.
Podczas biegów Stowarzyszenie KrewAktywni zorganizowało pokaz pierwszej pomocy, który również cieszył się sporym zainteresowaniem. A za rok organizatorzy przygotowują się do jubileuszowej – piętnastej – edycji imprezy.
(kod)

Planszówki są fajne!

gry

Gry planszowe to rozrywka dla każdego (fot. RD Dąbrowy)

Pierwszy Turniej Gier Planszowych na Dąbrowie już za nami. I wygląda na to, że wcale nie będzie to ostatnia tego rodzaju impreza w naszej dzielnicy…
Na koniec listopada zaplanowano pierwszą edycję Turnieju Gier Planszowych na Dąbrowie.
– Przez cały dzień zapraszamy małych i dużych pasjonatów popularnych planszówek na stołówkę Zespołu Szkół nr 14 – zachęcała do udziału Anna Grzeczka z Rady Dzielnicy Dąbrowa. – To też doskonała okazja, żeby spróbować wielu gier po raz pierwszy i być może zarazić się nową pasją. Impreza skierowana jest nie tylko do dzieci, ale głównie do młodzieży z naszego osiedla.
Do tej pory na podobne zawody trzeba było jeździć do Gdańska lub do centrum Gdyni. Często były to imprezy odpłatne. Nic dziwnego, że chętnych do skorzystania z tego typu rozrywki za darmo i do tego na miejscu, nie zabrakło. Turniej był okazją do relaksu, ale i emocji sportowych nie zabrakło. Niektórzy przynieśli również swoje ulubione gry.
Dwustu graczy
Impreza przyciągnęła około 200 uczestników, którzy przez cały dzień grali nieodpłatnie w ponad 35 gier.
– Takiej frekwencji chyba się nie spodziewaliśmy – mówi Lechosław Dzierżak, radny dzielnicy. – Ludzie przybyli tłumnie, przy stolikach wciąż zmieniali się kolejni zawodnicy.
Jak się okazało, niewielu mieszkańców naszej dzielnicy zdawało sobie sprawę z istnienia tak wielu gier planszowych.
– Wolontariusze oraz pracownicy pomagali każdemu zrozumieć grę bez czytania instrukcji bądź prowadzili całą rozgrywkę – relacjonuje Anna Grzeczka. – Co chwila słychać było okrzyki zachwytu znad kolejnych stolików po „rozkminieniu” kolejnej fabuły. Podczas wydarzenia planowane były dwa turnieje: dla dzieci w grę Dobble oraz dla dorosłych w grę Aballone. W związku z wysoką frekwencją oraz dużym zainteresowaniem po szybkich uzgodnieniach pomiędzy organizatorem oraz przedstawicielem rady dzielnicy przeprowadzono kolejny turniej dla dzieci.
Kolejne edycje
Celem imprezy była integracja lokalnej społeczności oraz popularyzacja gier planszowych jako alternatywy dla spędzania czasu przed monitorem.
– Bardzo cieszy nas fakt, że przyszło tak dużo rodzin – dodaje A. Grzeczka. – Przekonaliśmy wielu rodziców, że dla nich też znajdzie się odpowiednia gra. Spowodowało to, że mieszkańcy po obiedzie ponownie wracali pograć w coraz to nowsze tytuły. Chciałam w sposób szczególny podziękować Młodzieżowej Radzie Dzielnicy, która pomogła przy zorganizowaniu imprezy. Młodzież brała udział w szkoleniu z części udostępnionych gier i zdobytą wiedzą wspomagała graczy podczas rozgrywek. Mam nadzieję na kolejne takie imprezy na Dąbrowie.
– Premierowa edycja Turnieju Gier Planszowych w naszej dzielnicy cieszyła się dużym zainteresowaniem ze strony mieszkańców – dodaje Adam Żóraw z RD Dąbrowy. – Już w przyszłym roku zapraszamy wszystkich na kolejną edycję turnieju. A na razie, z uwagi na przedświąteczny czas, cała rada dzielnicy życzy mieszkańcom Dąbrowy wesołych i spokojnych świąt.
(kod)

Coraz pilniejsza potrzeba

kościół
642 parafian chce rychłej budowy kościoła… (t)

Prezydent Paweł Adamowicz spotkał się z proboszczem Ryszardem Grosem i przedstawicielami wiernych z Parafii Bł. Jana Pawła II w Gdańsku Łostowicach. Rozmawiali o dynamicznym rozwoju wspólnoty parafialnej, oraz o tym, że budowa świątyni w tym miejscu jest coraz pilniejszą potrzebą.
– Parafia istnieje krótko, bo ledwie od dwóch i pół roku, ale powstała na terenach prawdziwego boomu budowlanego. W ciągu dwóch lat liczba mieszkańców w okolicy wzrosła dwukrotnie i coraz więcej z nich pojawia się też w naszej prowizorycznej kaplicy. Każdej niedzieli podczas Mszy Świętej musi się w niej pomieścić 700-900 osób. W 2012 roku do Pierwszej Komunii przystąpiło zaledwie sześcioro dzieci, ale już w 2013 roku było ich 62. W mijającym roku udzieliliśmy też 101 chrztów – opowiadał proboszcz parafii.
Towarzyszący mu członkowie Rady Parafialnej wręczyli prezydentowi Gdańska listę 642 podpisów parafian popierających budowę kościoła. Prosili jednocześnie o wsparcie inicjatywy budowy świątyni według istniejącego projektu autorstwa architekta Wiesława Kupścia.
– Ubolewamy, że istnieje spór, w którym kością niezgody jest wieża kościoła. Naszym zdaniem ma on charakter polityczny. Bo wciąż głośno mówi się o racjach biskupa, czy radnych, a jednocześnie ignoruje się wolę nas, czyli wiernych – mówili przedstawiciele parafian.
Prezydent Adamowicz poinformował gości o procedurach związanych ze zmianami planu zagospodarowania przestrzennego.
– Musimy brać pod uwagę wszystkie głosy, zarówno tych 300 zebranych podczas konsultacji, jak też te 600 podpisów parafian. Mam nadzieję, że uda się wypracować w tej sprawie kompromis – powiedział Paweł Adamowicz. – Pamiętajcie jednak, że zmiana planu to cała procedura, w której najważniejsza jest ostateczna decyzja Rady Miasta.
(tg)

Morskie przedszkole powstało na Chełmie

przedszkole
To będzie największe przedszkole w Gdańsku… Fot. t

Blisko 20 mln zł pochłonęła budowa Niepublicznego Przedszkola Morskiego na Chełmie. Jest największym przedszkolem w Gdańsku – może pomieścić nawet 250 przedszkolaków. Budowa obiektu jest wynikiem współpracy miasta z prywatnym inwestorem.
Nowe osiedla w południowych dzielnicach Gdańska przyciągają swoją ofertą wiele młodych rodzin z dziećmi. W parze z rosnącą liczbą mieszkańców idzie rozwój infrastruktury – powstają drogi, ścieżki rowerowe, a także obiekty edukacyjne.
Budowaniu tych ostatnich sprzyja gdański Urząd Miasta, który nawiązując współpracę z prywatnymi inwestorami, oddaje w użytkowanie działki pod budowę nieruchomości. W taki sposób powstały w południowym Gdańsku już dwie placówki – Szkoła i Przedszkole Olimpijczyk oraz otwarte we wrześniu Przedszkole Morskie.
– Przekazanie prywatnym inwestorom gruntów pod budowę, w drodze konkursu ofert, to sposób na zwiększenie liczby przedszkoli w dzielnicach południowych Gdańska – informuje Dariusz Wołodźko z biura prasowego Urzędu Miejskiego w Gdańsku.
Morskie Przedszkole Niepubliczne przy ul. Rogalińskiej, to największa tego typu placówka w Gdańsku. Na trzech piętrach może pomieścić nawet 250 dzieci. Do ich dyspozycji będzie 10 sal dydaktycznych, wyłożona miękką posadzką sala rytmiczno-sportowa, osobne gabinety terapii logopedycznej i konsultacji psychologicznych oraz duży plac zabaw. Edukację najmłodszych wspomagać będą tablice elektroniczne, najnowsze oprogramowanie i sprzęt komputerowy. Na terenie przedszkola znajduje się też kuchnia (w trakcie wyposażania) i jadalnia, dzięki którym placówka uniezależni się od oferty cateringowej.
Miesięczny pobyt dziecka w przedszkolu to koszt 550 zł, a w opłacie zawierają się już różne zajęcia dodatkowe: język angielski, gimnastyka ogólnorozwojowa z elementami korekty, rytmika, koncerty muzyczne, spotkania ze sztuką, terapia logopedyczna i zajęcia taneczne z elementami baletu. Stawka żywieniowa to koszt 8,50 zł.
Do września 2014 r. zostanie oddana do użytku druga część budynku – szkoła podstawowa. Docelowo ma ona pomieścić ok. 300 uczniów klas I-III. Nabór rozpocznie się już w styczniu. Natomiast do 2016 roku na terenie obiektu powstać ma też duży, pięciotorowy basen, z którego korzystać będą mogli nie tylko uczniowie czy przedszkolaki, ale też – w godzinach pozalekcyjnych – okoliczni mieszkańcy.
Dodatkowym atutem przedszkola i szkoły ma być tzw. wychowanie morskie, mające poszerzyć wiedzę o możliwościach, jakie daje kontakt z przyrodą naszego regionu i zasobami morskimi.
– Chcemy dzieciom z dzielnic południowych Gdańska pokazać piękno ich miasta, lokalne atrakcje, a także różne sposoby spędzania czasu wolnego – mówi Justyna Januszewska, dyrektor Morskiego Przedszkola Niepublicznego. -Układamy właśnie bieżący program wychowania morskiego, który stawiać będzie na aktywność, zarówno w szkole jak i w przedszkolu. W planach mamy m.in. zajęcia z żeglarstwa.
Duże i nowoczesne przedszkole powstać ma także w kompleksie trzech budynków nowego centrum handlowego „Berus”, powstającego na Chełmie przy Cieszyńskiego.
(t)

Ośmiorniczka na Chełmie?

pływalnia
Chciał uczyć pływania, musiał dawać kasę kierownikowi… Fot. t

Czy kierownik miejskiego basenu na Chełmie brał łapówki? „Gazeta Wyborcza Trójmiasto” opisując korupcję w spółkach miasta Gdańska, dotarła do pływalni przy Chałubińskiego, gdzie także ten proceder miał być uprawiany. Kierownik ośrodka miał przyjmować korzyści materialne od osób prowadzących lekcje pływania. Kierownik miał tę zasadę stosować jako obowiązującą. Według świadków pieniędzmi dzielił się z dyrektorem Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Gdańsku. Nie udało się tego ostatecznie potwierdzić, bo kierownik pływalni zmarł. Czy miejska ośmiorniczka swoimi mackami zawitała na Chełm?
– Podczas pogrzebu kierownika pływalni, Zbigniewa L. dyrektor MOSiR zasugerował świadkowi konieczność zapłaty kolejnej „łapówki”, jeśli nadal zamierza biznesowo korzystać z pływalni – mówił „Gazecie” prokurator. „Gazeta” opublikowała tę informację jako pierwsza. Napisała też, że rzecznik Pawła Adamowicza uchylił się od komentowania sprawy, bo: „prezydent nie będzie komentował plotek”.
Basen na Chełmie jest jednostką MOSiR. A tam właśnie zakończyła się kontrola gdańskiego urzędu, która nie wykazała na pływalni żadnych nieprawidłowości. Mimo, że prokuratorskie ustalenia miały być już w tym czasie miastu znane.
Śledztwo prokuratury w sprawie pływalni przy ul. Chałubińskiego na Chełmie dotyczyło okresu od 2005 do stycznia 2012 roku.
– Postępowanie zostało wszczęte po przesłuchaniu świadka Jana S., który sam zgłosił się do organów ścigania – powiedział „Gazecie” prokurator Mariusz Marciniak, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku. – Mężczyzna poinformował, że prowadząc na basenie działalność gospodarczą – naukę pływania – wielokrotnie przekazywał pieniądze kierownikowi pływalni Zbigniewowi L., czyli osobie pełniącej funkcję publiczną, w zamian za umożliwienie korzystania z basenu i prowadzenie lekcji nauki pływania.
Śledczy ustalili, że chodzi o nie mniej, niż 30 tys. zł. Tak samo miał Henryk J., również prowadzący na basenie naukę pływania. Przedsiębiorca zeznał, że wiadomo mu o przekazywaniu pieniędzy przez Jana S., a nadto dodał, że sam również w okresie od 2005 r. do stycznia 2012 r. wielokrotnie wręczał kierownikowi pływalni łapówki. Też padła łączna kwota 30 tys. zł w zamian za umożliwienie prowadzenia lekcji.
Gazeta cytuje wypowiedź prokuratora Marciniaka, że świadkowie zeznali w czasie śledztwa, iż Zbigniew L. twierdził, iż część z tych pieniędzy przekazywał Leszkowi P., dyrektorowi MOSiR w Gdańsku. I dodaje: „Mowa o dyrektorze P., który za brak nadzoru nad gdańską mariną, gdzie wyparowało z miejskiej kasy przynajmniej 70 tys. zł, dostał od prezydenta „po premii” oraz naganę, zaś nadzorujący go dyrektor biura prezydenta ds. sportu – upomnienie.
Kierownik pływalni.zmarł 1 lutego 2012 r. Sprawę zgłoszono śledczym już po jego śmierci.
Prokurator Marciniak ujawnił Gazecie, że zdaniem Jana S., podczas pogrzebu Zbigniewa L., dyrektor MOSiR w Gdańsku zasugerował świadkowi konieczność zapłaty kolejnej „łapówki”, jeśli zamierza nadal biznesowo korzystać z pływalni. Świadek zeznał, że w związku z tą propozycją, w marcu 2012 r., przekazał dyrektorowi MOSiR 6,6 tys. zł tytułem „opłaty” za korzystanie z basenu w celu prowadzenia lekcji nauki pływania, w drugim semestrze roku szkolnego 2011/2012.
Podczas przesłuchań dyrektor Leszek P. zdecydowanie zaprzeczył, jakoby kiedykolwiek żądał lub przyjmował od kogokolwiek korzyści majątkowe.
– Pomijając fakt jednokrotnego, ewentualnego, przekazania 6,6 tys. zł, o czym zeznał Jan S., a czego nie potwierdził Leszek P., to brak było jakichkolwiek innych dowodów wskazujących na przyjmowanie korzyści majątkowych przez Leszka P. – stwierdził prok. Mariusz Marciniak. – Kierownik pływalni Zbigniew L. zmarł, więc nie mógł potwierdzić ani zanegować zeznań Jana S. i Henryka J., że pieniądze wręczane przez nich trafiały częściowo do dyrektora MOSiR Leszka P.
W wyniku śmierci kierownika pływalni, pod koniec sierpnia 2013 r. śledztwo w sprawie przyjęcia korzyści majątkowych przez Zbigniewa L. zostało umorzone. Z tego samego powodu zakończono też postępowanie dotyczące dyrektora MOSiR, Leszka P.
Śledztwo wobec wręczających „łapówki” – Jana S. i Henryka J., którzy dobrowolnie zgłosili się do organów ścigania i zawiadomili o wręczeniu korzyści majątkowych kierownikowi pływalni i dyrektorowi MOSiR, ujawniając wszystkie istotne okoliczności przestępstw też umorzono. To tzw. klauzula niekaralności, która mówi o anulowaniu kary, jeśli sprawca korupcji sam zawiadomi o przestępstwie. Mężczyźni zgłosili się do śledczych i powiedzieli o korupcyjnym procederze, w którym sami uczestniczyli, bo gdy zmienił się kierownik pływalni, okrojono im godziny na basenie. Poczuli się stratni. Nie wytrzymali.
Według prezydenckiego rzecznika, Antoniego Pawlaka, prezydent nie ma czego komentować, sprawa została umorzona, nie stwierdzono żadnego przestępstwa. Gazecie wytknął, że pisanie o tym jest „dziennikarskim kuriozum”.
Zdania Pawlaka nie podziela prokurator Marciniak. Mówi, że dalsze rozpatrywanie kwestii przyjmowania łapówek przez kierownika pływalni było niemożliwe, bo zmarł. Zgodnie z prawem, wskutek śmierci śledztwo w tym zakresie musiało zostać umorzone. Ale czy przestępstwo nie zostało popełnione? To już inna historia. Prokurator na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego nie ma wątpliwości, że przestępstwo zostało popełnione. Zeznania świadków to nie plotki. Składa się je pod groźbą kary pozbawienia wolności za składanie fałszywych zeznań i fałszywe oskarżenie. Nazywanie ich plotkami jest dużym nadużyciem.
Czy cała ta historia może tłumaczyć ludziom niekończące się kolejki po karnet na pływalnię? Zwykły Kowalski musiał bowiem nocą stać w kolejce, aby kupić wejściówkę.
(g)

Rozliczenie mieszkań było prawidłowe

majewski
Leszek Majewski: „Niektórzy, nawet nie czekając na wezwania, zgłosili się do spółdzielni, regulując dług”…Fot. t

Grupa członków chełmskiej spółdzielni, która nie zaakceptowała uchwały Rady Nadzorczej z 2006 roku w sprawie rozliczenia kosztów budowy lokali mieszkalnych przy ul. Jabłońskiego, Szopińskiego, Suchanka zaskarżając ją do Sądu Okręgowego w Gdańsku – będzie musiała uregulować wobec spółdzielni zaległości. Sąd Apelacyjny w Gdańsku ogłosił wyrok nie dopatrując się w uchwale niezgodności z prawem.
Wyrokiem z 9 października 2013 r., po prawie 7 latach procesu, Sąd Apelacyjny w Gdańsku (sygn. akt I ACa 109/13) ostatecznie rozstrzygnął, że uchwała Rady Nadzorczej nr 45/2006 dotycząca zatwierdzenia sumy kosztów inwestycji, pozostaje w mocy. Wyrok jest prawomocny. Otworzył spółdzielni drogę do odzyskania jej należności od prawie 30 osób, które zalegają z wniesieniem dopłat do wkładów budowlanych za wybudowane przez spółdzielnię mieszkania. Wcześniej Sąd Okręgowy w Gdańsku wydał rozstrzygnięcie na korzyść mieszkańców zaskarżających uchwałę, ale apelację od niego wniosła Spółdzielnia Mieszkaniowa Chełm
Wartość samych należności głównych sięga kwoty 176.962,25 złotych, przy czym zostanie ona powiększona o odsetki i koszty postępowań sądowych, co może spowodować nawet podwojenie powyższej kwoty.
– Osoby te otrzymały już wezwania do zapłaty – mówi Leszek Majewski, prezes zarządu SM Chełm. – Niektórzy nawet nie czekając na wezwania zgłosili się do spółdzielni i uregulowali należność. Długotrwały proces sądowy pociągnął za sobą znaczące koszty (opinie biegłych, opłaty sądowe, koszty zastępstwa procesowego), opiewające na kwotę przekraczającą 60 tysięcy złotych. Także koszty te będą musiały zapłacić osoby, które przegrały proces.
Warto dodać, że obecna Rada Nadzorcza podjęła uchwałę uprawniającą zarząd spółdzielni do częściowego umorzenia odsetek. O tym w jakiej części będzie zależało od warunków zapłaty zadłużenia.
(tg)

Rozśpiewany jubileusz

chor
Jubileuszowy koncert           (fot. arch. chóru)

20-lecie działalności obchodził właśnie Chór „Trinitatis” przy kościele p. w. Trójcy Świętej. Z tej okazji w świątyni odbył się koncert jubileuszowy. Kościół był pełen ludzi, a zachwycona publiczność biła ogromne brawa.

Koncert miał piękną oprawę. Dyrygowała Julia Jędrychowska, akompaniował Emil Rozmarynowski. Wydarzenie poprowadził poeta Zbigniew Jabłoński wraz z aktorką i solistką Beatą Andraszewicz.
W kościołach…
Przypomnijmy przy tej okazji, że Chór „Trinitatis” przy kościele p. w. Trójcy Świętej istnieje już od 1993 roku. W październiku tego roku obchodził jubileusz 20-lecia. Pierwszym dyrygentem chóru był Jerzy Szóstakowski. Od 1996 roku kieruje nim Julia Jędrychowska.
Chórz występował z koncertami pieśni religijnych, patriotycznych i kolęd w wielu kościołach archidiecezji gdańskiej. Śpiewał w Katedrze Oliwskiej, Kościele Mariackim w Gdańsku, dla papieża Jana Pawła II w Sopocie. Dawał muzyczną oprawę kilku radiowym mszom św. w Radio Plus. Podczas pielgrzymki połączonych chórów do Watykanu w 2002 r. śpiewał m. in. w Wiedniu, na Placu i Bazylice Św. Piotra w Rzymie, w Loreto, na cmentarzu pod Monte Cassino.
… i na statku!
Poza miejscami kultu występował w Klubie Marynarki Wojennej Riwiera w 2010 roku, na pokładzie historycznego żaglowca „Dar Pomorza”, w sali archidiecezji w Gdańsku Oliwie na konferencji „Sztuka lekarska – dusza artysty”.
Liczba chórzystów jest zmienna. Na ogół w koncertach śpiewa około 25 osób w tym ok. 7-10 mężczyzn. Chór nagrał jedną płytę CD w Radio Gdańsk z oryginalną pieśnią „Madonna Swarzewska”, napisaną specjalnie dla niego przez Zbigniewa Jabłońskiego, do której muzykę skomponował Czesław Grabowski, obecnie dyrektor filharmonii w Zielonej Górze. Pieśń nadawało m in. radio kanadyjskie. Prezesem obecnie jest Wiesława Pieczuro.
Bogaty repertuar
Niedawno nasi muzycy dali koncert z okazji Święta Niepodległości 11 listopada 2013 r. w „Riwierze”. W repertuarze były takie pieśni, jak: „Maszerują Strzelcy”, „Bywaj dziewczę”, czy „Wizja Szyldwacha” – jedna z najbardziej znanych piosenek kawaleryjskich poświęcona 1 Pułkowi Ułanów Krechowieckich, napisana przez Stanisława Ratolda do francuskiej melodii La Revue Passe. Oprócz tego chórzyści zaśpiewali „Deszcz Jesienny” oraz „Kołysankę”.
– „Ty jesteś światłem świata i pieśnią mojej drogi” – komentuje Zbigniew Jabłoński. – Te słowa wiersza Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego wyrażające nostalgiczną, polską, duszę oraz miłość do Ojczyzny natchnęły kompozytora Jana Maklakiewicza do skomponowania, nie waham się tego powiedzieć… poetyckiej przepięknej, poruszającej wrażliwe serca muzyki.
(kod)