Święto przy źródełku

festyn
Festyn co roku gromadzi tłumy mieszkańców Kacka                          (fot. kod)
Msza św. z elementami liturgii w języku kaszubskim, rozmaite konkursy i zabawy oraz występy muzyczne to tylko niektóre punkty programu tradycyjnego, dorocznego festynu, który odbył się przy kapliczce Źródła Marii.
W naszej dzielnicy nie sposób sobie wyobrazić sierpniowego święta bez uroczystości przy leśnej kapliczce. Co roku impreza, przygotowywana przez naszą radę dzielnicy, przyciąga tłumy mieszkańców. Jak zwykle na miejscu pojawiły się całe rodziny, a także gdynianie z ościennych dzielnic, którzy przybyli specjalnie na tę okoliczność.
Tym razem – jak zwykle – wszystko rozpoczęło się od mszy św. z liturgią w języku kaszubskim. Potem rozpoczęły się gry, zabawy oraz konkursy. Na zgłodniałych czekały stragany z przekąskami. Obowiązkowo nie mogło też zabraknąć atrakcji dla najmłodszych, a przede wszystkim dmuchanych zabawek i zjeżdżalni oraz waty cukrowej. Radni dzielnicy co roku starają się urozmaicić festyn i wzbogacić go o nowe atrakcje tak, by każdy znalazł tu coś dla siebie.
(kod)

Lipowa się cieszy!

lipowa
Nowa nawierzchnia, chodniki i oświetlenie cieszą mieszkańców (fot. kod)
Dobiegły końca intensywne prace budowlane na dolnym odcinku ul. Lipowej w Wielkim Kacku. I to nawet przed planowanym terminem!
To poważna modernizacja, która z błota, dziur i wybojów uczyniła ulicę z prawdziwego zdarzenia. Mieszkańcy czekali na ten krok od wielu lat. Remont odcinka ul. Lipowej od ul. Zwinisławy do schodów prowadzących ku ul. Gryfa Pomorskiego to inwestycja niezwykle ważna. Lokatorzy czekali bowiem na nią od kilkunastu lat. Fatalny stan tego odcinka bywał już w przeszłości przedmiotem licznych interwencji oraz naszych publikacji.
Nie dla aut, nie dla ludzi…
Nic dziwnego, bowiem samochodem prawie nie dało się tędy przejechać, a nawet przejście pieszo bywało problemem. W nieutwardzonej nawierzchni w czasie dużych opadów deszczu, spływająca przez ul. Lipową woda żłobiła ogromne bruzdy. Przy opadach śniegu tworzyły się z kolei oblodzone muldy. Natomiast latem, ponieważ była to droga piaskowa, każdy samochód wzbijał tumany kurzu. Czasem trudno było otworzyć okna ze względu na zapylenie. I tak przez kilkanaście lat… Mieszkańcy narzekali, że mimo wielu pism, próśb i innych działań, nic się nie zmieniało. Wysyłali prośby do prezydenta miasta, do magistratu i radnych dzielnicy z nadzieją, że ktoś rozwiąże problem, z którym borykali się od lat. Urzędnicy zapewniali, że miasto jest w trakcie przygotowywania inwestycji „Rozbudowa ulicy Lipowej wraz z infrastrukturą techniczną, na odcinku od schodów przy ulicy Gryfa Pomorskiego do skrzyżowania z ulicą Zwinisławy”. Kolejnym krokiem było przygotowanie procedury przetargowej, mającej na celu wyłonienie wykonawcy prac projektowych.
Regulacje prawne
Mieszkańcy już się ucieszyli, że nic nie stanie na przeszkodzie realizacji inwestycji. Zwłaszcza, że pieniądze na dolny odcinek ul. Lipowej zostały wstępnie zarezerwowane w harmonogramie wydatków miasta. Urzędnicy zlecili wykonywanie projektu i sprawa utknęła na pewien czas w martwym punkcie. Wywiązała się bowiem kwestia regulacji prawnych dotyczących terenu. Droga miała częściowo przecinać teren prywatny i te sprawy należało już na wstępie dokładnie wyjaśnić i uregulować. Projektant inwestycji uzyskał nowy termin zakończenia prac. Było to spowodowane m. in. sporem ze Spółdzielnią Mieszkaniową Karwiny o miejsca parkingowe, ale nie tylko. Opóźnienie było uzasadnione i zmusiło urząd miasta do wyznaczenia nowego terminu. Konieczny był również wykup niektórych działek i uregulowanie spraw własnościowych. Kwestia regulacji prawnych dotyczących terenu okazała się jednak barierą możliwą do pokonania.
Wykonanie dolnego fragmentu ulicy znalazło się w miejskim budżecie, a mniej więcej w połowie ubiegłego roku wszczęte zostało postępowanie na rozbudowę.
Przed czasem
Nikt chyba nie sądził, że procedury aż tak się przeciągną, jednak wszystko znalazło wreszcie pomyślny finał. Kiedy tylko wszystkie procedury odwoławcze zostały zakończone, niezwłocznie podpisano umowę z wykonawcą i nic nie stanęło już na przeszkodzie wkroczeniu robotników na plac budowy. Przy czym przetarg wygrała ta sama firma, która przeprowadziła wcześniej udaną, wielką modernizację ul. Gryfa Pomorskiego. Prace przez całe lato trwały pełną parą i miały zakończyć się we wrześniu tego roku. Tymczasem…
– Ten odcinek Lipowej jest już gotowy – mówi Stanisław Borski, radny miasta. – Trwają tylko formalności odbiorowe. Myślę, że ta inwestycja to dobry przykład i powód do radości.
(kod)

Jedziemy na Kaszuby i Hel

Nowe połączenie kolejowe

 kolej

Nareszcie podróż z Trójmiasta na półwysep Helski i nad kaszubskie jeziora nie będzie się musiała kojarzyć z wielogodzinnymi postojami w korkach. Zgodnie z zapewnieniami PKP PLK, zostały wznowione połączenia pociągów na całej trasie pomiędzy Gdynią i Helem oraz Gdynią i Kościerzyną.

To efekt zakończenia ważnego etapu prac nad kolejowym Korytarzem Kościerskim i Helskim. Remont obejmował wymianę nawierzchni kolejowej, naprawę torów, korektę łuków i wymianę rozjazdów. Zupełnie nowy jest też sposób zabezpieczania przejazdów kolejowych. Na piętnastu zamontowano samoczynną sygnalizację przejazdową, a na dziesięciu monitoring. Inwestycja objęła także naprawę czternastu stacji i przystanków osobowych, oraz modernizację dziewiętnastu peronów. W ramach projektu zakupiono też nowe urządzenia sterowania ruchem, łączności i elektroenergetyczne.

Dzięki inwestycji, do Helu i Kościerzyny pojedziemy szybciej, bo na wyremontowanych torach pociągi będą mogły rozwijać prędkość 120 km/h, a podróż, która dotychczas trwała dwie godziny skróci się nawet o 30 minut. Kolejarze zapowiadają także częstsze kursy, a większość połączeń będzie obsługiwana przez nowoczesny tabor – 6 zespołów spalinowych wyprodukowanych przez NEWAG z Nowego Sącza. Zostały one zakupione za ponad 50 milionów złotych przez województwo pomorskie w 2010 i 2011 roku. Dofinansowanie ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego wyniosło prawie 29 milionów.

To jednak nie koniec. Po wakacjach prace w Korytarzu Kościerskim będą kontynuowane, ze względu na trasę nr 201 Kościerzyna – Gdynia, która stanie się częścią sieci Pomorskiej Kolei Metropolitalnej. Zakończenie tej inwestycji to pierwsza połowa 2015 roku.

(kod)

Komu supermarket, komu?

Konsultacje i zmiana granic

zmiany
Granice gdyńskich dzielnic wymagają korekty – o tym wiadomo nie od dzisiaj. Nie jest to jednak proste. Czy istnieje realna szansa na zmiany? Tak – i być może będą one dotyczyły wielu dzielnic.

Obecny podział administracyjny został wprowadzony w 2004 r. czy teraz oddaje on stan faktyczny? To kwestia dyskusyjna. Jednak każda potencjalna zmiana w tym zakresie musi być poprzedzone konsultacjami społecznymi z udziałem mieszkańców. Konieczna jest także w takim przypadku zmiana statutu miasta oraz korekta okręgów wyborczych.

Tymczasem już od kilku lat trwają dyskusje na temat zmian, które maja dotyczyć: Dąbrowy, Wiczlina, Małego Kacka i Działek Leśnych. Jeśli dojdzie do wprowadzenia korekt, to nie będą one znaczące. Przede wszystkim zostaną wzięte pod uwagę granice poszczególnych działek, które obecnie w kilku miejscach są po prostu poprzecinane.

Czyja ta Łanowa?

Na terenie naszej dzielnicy problem wypłynął podczas formułowania postulatów do budżetu obywatelskiego, gdzie trudno było mieszkańcom określić, kto w jakiej dzielnicy mieszka.

Dyskusja wywiązała się przy okazji omawiania sprawy schodów i chodnika na ul. Łanowej, która leży na pograniczu Dąbrowy i Wiczlina.

– Dąbrowa mocno rozwija się w kierunku północnym – mówi Lechosław Dzierżak z naszej rady dzielnicy. – Tereny przy ul. Łanowej zmieniają się z pól uprawnych na nowe osiedla domków jednorodzinnych oraz niewielkich bloków mieszkalnych. Część z tych zabudowywanych terenów administracyjnie jest przypisana do dzielnicy Chwarzno-Wiczlino. Od czasu przekazania dzielnicom środków inwestycyjno-remontowych pojawił się problem, która dzielnica powinna się zająć kwestią braku utwardzenia dróg w tym rejonie. W obecnej kadencji środki za ten teren (o pow. 100 ha) otrzymało Chwarzno, jednak nie podjęło się żadnej inwestycji w tym rejonie.

Więcej lub mniej kasy

– We wrześniu ubiegłego roku wnioskowałem do miasta o uregulowanie sprawy konfliktowej granicy pomiędzy Dąbrową a Wiczlinem, gdzie niektóre osoby mieszkające płot w płot są administracyjnie przypisane do innych dzielnic – tłumaczy Lechosław Dzierżak. – Chciały zgłosić wspólnie wniosek o ułożenie płyt JUMBO na ulicy Łanowej. Powstał problem, bo większość pieniędzy inwestycyjno-remontowych z tych terenów jest przypisana Radzie Dzielnicy Chwarzno-Wiczlino, a ta odmówiła współfinansowanie drogi.

Dodać należy, że jeśli zmiany zostałyby uwzględnione, obszar Dąbrowy byłby większy niż do tej pory, a co za tym idzie, zwiększyłby się budżet przeznaczony na dzielnicę, gdyż ilość środków jest zależna m. in. od liczby mieszkańców oraz powierzchni dzielnicy.

Uporządkowanie było konieczne, a miasto podeszło od razu do sprawy kompleksowo i chce skorygować granice od razu w całym mieście.

Kompleksowe porządki

– Według propozycji przedstawionej przez miasto, cały teren ulicy Łanowej, aż do rzeki Kaczej miałby zostać przypisany do Dąbrowy – mówi Lechosław Dzierżak. – Jest to około 1ha terenów. Z jednej strony jest do duży zastrzyk finansowy dla dzielnicy (budżet inwestycyjny w połowie jest dzielony z punktu widzenia ilości terenów), jednak z drugiej strony jest to teren całkowicie niezagospodarowany i koszt koniecznych na nim inwestycji jest bardzo duży.

Zmienić ma się również wschodnia granica Dąbrowy – na niekorzyść tej dzielnicy. Nowa granica Dąbrowy i Karwin miałaby biec wzdłuż obwodnicy. Dąbrowa straciłaby tereny, na których obecnie znajduje się hipermarket Tesco, pętla autobusowa i obszar, na którym ma powstać nowy sklep wielkopowierzchniowy oraz – co najważniejsze – główną ulicę wjazdową do dzielnicy.

Mieszkańcy protestują

– Uchwałą rady dzielnicy zaprotestowaliśmy przeciwko takiemu rozwiązaniu, jednak zostało to rozpatrzone negatywnie – dodaje radny Dzierżak. – W uzasadnieniu obwodnica trójmiasta została uznana jako “naturalna granica”. Oczywiście korekta granicy Dąbrowa-Karwiny jest konieczna, szczególnie o te tereny, które mają dojazd i uzbrojenie od ulicy Porazińskiej. Jednak wjazd do naszej dzielnicy oraz tereny, które na niego bezpośrednio oddziałują – moim zdaniem – powinny w dalszym ciągu zostać przypisane do naszej dzielnicy.

Miasto ogłosiło konsultacje społeczne, w których mieszkańcy mogą dawać swoje propozycje i uwagi do końca lipca. Propozycję nowych granic można zobaczyć na mapie na www.gdynia.pl

(kod)

Brawo harcerze!

Z życia Wielkiego Kacka

harcerze
Zielone Świątki były w tym roku wyjątkowe dla mieszkańców Wielkiego Kacka. Stało się tak za przyczyną Niezależnego Kręgu Instruktorów Harcerskich „Leśna Szkółka im. Henryka Wieczorkiewicza”.

Oni stali się głównymi bohaterami tego dnia. Najpierw w kościele św. Wawrzyńca została odprawiona Msza św. dziękczynna dla naszej dzielnicy z udziałem członków Rady Dzielnicy, ZKP i harcerzy. W południe przy Źródełku odbyło się otwarcie Trasy Historycznej Wielkiego Kacka. W obecności licznie zebranych mieszkańców, przedstawicieli Rady Dzielnicy, gości i harcerzy zabrał głos Filip Rudolf.

Omówił przebieg trasy, której jest autorem. Trasa podzielona jest na 5 odcinków. Przy każdym postoju jest tablica informacyjna z pamiątkowymi fotografiami. Całość Trasy pozwala poznać podstawowe wydarzenia z dziejów Wielkiego Kacka. Przewidywany czas pokonania Trasy to 60 minut (krokiem harcerza). Początek stanowi przystanek autobusowy przy ul. Chwaszczyńskiej z ul. Źródło Marii. Tam zapoznamy się z podstawowymi dziejami wioski Wielki Kack. Drugi przystanek znajduje się przy stacji PKP (ul. Nowodworcowa). Tablica informuje nas o budowie kolei, zawiera też historyczne fotografie z tego okresu, które warto obejrzeć. Trzeci przystanek mieści się przy kościele św. Wawrzyńca i dotyczy początków kościoła oraz parafii. Czwarty etap jest na Fikakowie w pobliżu nowego boiska sportowego i placu zabaw dla dzieci. Ta część Wielkiego Kacka najbardziej się zmieniła. Warto zwrócić uwagę na fotografie, żeby uświadomić sobie tę wielką zmianę. Na Fikakowie, na wielkokackim wzgórzu, jak grzyby po deszczu wyrosły nowoczesne bloki. Ostatni odcinek trasy kończy się przy Źródle Marii. Tam poznamy historię tego urokliwego miejsca ,możemy odpocząć i pomyśleć o przeszłości Wielkiego Kacka. Za to wszystko należą się harcerzom wielkie podziękowania i wyrazy uznania. Zrobili kawał dobrej roboty dla swojej dzielnicy. Ciekawie zaprojektowany folder – przewodnik dla uczestników gry terenowej „Trasą historyczną Wielkiego Kacka” pomógł chętnym w wykonaniu zadania. Taką trasę powinien przejść każdy mieszkaniec Wielkiego Kacka. Jedni utrwalą sobie wiadomości, drudzy poznają historię miejsca swego zamieszkania. To dzieło patriotyczne! Taka akcja była potrzebna. coraz rzadziej słyszymy o Wielkim Kacku, a więcej o dzielnicach powstałych na ziemiach wielkokackich. Chwała harcerzom i wszystkim organizatorom.

Zofia Żywicka

Wybory nie dla każdego?

inwalidzi
Spośród 121 gdyńskich obwodów głosowania w wyborach do Parlamentu Europejskiego 33 zostały oznaczone jako „lokale wyborcze dostosowane do osób niepełnosprawnych”. Ochotnicy postanowili sprawdzić wybrane z nich.

– Sprawdziliśmy 7 obwodów zlokalizowanych w 4 szkołach na Dąbrowie, Karwinach oraz Wielkim Kacku – relacjonuje Lechosław Dzierżak, działacz społeczny i radny dzielnicy Dąbrowa. – Towarzyszyła mi wolontariuszka Karolina Kneba, będąca osobą niepełnosprawną, poruszająca się na wózku inwalidzkim.

Krawężnik na drodze

Obwody numer 50, 51 i 52 były zlokalizowane w Zespole Szkół nr 14 przy ulicy Nagietkowej 73. Dzięki otwarciu wszystkich bram bez problemu można było wjechać wózkiem na teren szkoły. Wejście dla osób niepełnosprawnych, zaopatrzone w bardzo dobrze wykonany podjazd mieściło się z boku budynku. Po podjeździe osoba na wózku mogła samodzielnie wjechać i oddać głos.

– Jednak niestety, żeby do tego podjazdu dojechać, konieczne było pokonanie jednego krawężnika – zaznaczają „testujący”. – W jednym miejscu było wylane trochę betonu, który niestety był już na tyle pokruszony i pod tak dużym kątem, że podjechanie pod niego było bardzo trudne, a wręcz niemożliwe do samodzielnego pokonania przez osoby o słabych rękach lub poruszające się na wózku elektrycznym.

Podjazd niczym atrapa…

Na samym terenie szkoły poruszać się można było bez najmniejszego problemu.

– Tam też zapytałem o wsparcie dla osób niewidomych – dodaje Lechosław Dzierżak.- Komisja obwodowa była wyposażona w nakładkę na kartę wyboczą z alfabetem Braille’a. Członek komisji również od razu zaproponował swoją pomoc.

Kolejnym obwodem oznaczonym jako „dostosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych” był obwód numer 53, zlokalizowany w Przedszkolu nr 50 przy ul. Wiczlińskiej 33.

– Niestety tylko był tak oznaczony – mówi L. Dzierżak. – Towarzyszącej mi osobie na wózku nie udało się wejść do środka. Podjazd dla wózków niby był, ale był zbyt wąski i zbyt stromy. Nie miał też barierki pomocniczej o którą można by było się podciągnąć. Oprócz tego, nawet gdyby osobie na wózku udało się pokonać podjazd na podeście, to znalazłby się za drzwiami do budynku. Omijając je, mógłby spaść po wcześniej pokonanych schodach, co stwarzało dodatkowe niebezpieczeństwo. Lokal komisji, mimo oznaczenia, był niedostosowany dla osób niepełnosprawnych.

Przyjaźnie i bezpiecznie

Kolejnymi na liście, oznaczonymi jako przystosowane dla osób niepełnosprawnych, były obwody 58 i 59, zlokalizowane w Szkole Podstawowej nr 20 na Wielkim Kacku. Od strony głównego wejścia był podjazd o niewielkim kącie nachylenia, z miejscami na przystanięcie i odpoczynek podczas podjazdu. Szerokie miejsce parkingowe zostało zlokalizowane tak, żeby nie musieć pokonywać całego podjazdu. Lokal był z płaskimi progami i szerokimi drzwiami, umożliwiającymi swobodne poruszanie się wózka – czyli prawidłowo dostosowany dla osób poruszających się na wózku.

– Ostatnim odwiedzonym przez nas obwodem głosowania był zlokalizowany w Zespole Szkół nr 10 na Karwinach obwód nr 63 – konkluduje L. Dzierżak. – Przy głównym wejściu do komisji obok schodów była informacja, że wejście dla osób niepełnosprawnych znajduje się „pod łącznikiem”, bez informacji jak można najlepiej tam dojść.

Zaczęły się schody…

– Ankieterki poradziły nam, żebyśmy obeszli szkołę od prawej strony – opowiada radny. – Tak też uczyniliśmy. Po slalomie po popękanych chodnikach dotarliśmy do wysokiego krawężnika, a za nim był chodnik z porozsuwanymi płytami. W szczeliny pomiędzy płytami tak wpadały kółka od wózka, że pokonaliśmy odcinek po trawniku. Dzięki ładnej pogodzie podczas wyborów nie zakopaliśmy się przez to w błocie. Po wejściu do samej komisji nie było już większych problemów, jednak większość niepełnosprawnych nie miałaby szansy pokonania tej trasy samodzielnie. Sprawdziliśmy również, czy gdybyśmy obchodzili szkołę z drugiej strony, to nie byłoby lepiej. Tam napotkaliśmy na jeszcze wyższe krawężniki i nowe przeszkody utrudniające jazdę wózka inwalidzkiego. Tak, że rada ankieterek okazała się słuszna.

Karolina Kneba po pokonywaniu tylu przeszkód była już na tyle zmęczona, że kolejnych komisji wyborczych nie udało się sprawdzić.

Nie wystarczy oznaczenie

Wyniki eksperymentu dotarcia na wózku inwalidzkim do obwodu głosowania oznaczonego jako przystosowany do osób niepełnosprawnych prezentują się tak: 2 komisje dostosowane idealnie (28,6 %), 3 komisje prawie idealnie (42,9 %), 1 komisja, do której bardzo trudno dojechać, ale z pomocą się da (14,2 %), 1 komisja niedostosowana do potrzeb osoby na wózku (14,2 %).

– Niestety tak kiepskie dostosowanie wielu obwodów głosowania uniemożliwia niektórym osobom oddanie głosu – uważa Lechosław Dzierżak. – Miejsca, oznakowane jako przystosowane do osób niepełnosprawnych, powinny być faktycznie przygotowane dla takich osób. Fakt, że podjazd jest, nie musi jeszcze oznaczać, że osoba na wózku będzie w stanie go pokonać. W naszym teście wolontariuszka poruszała się niewielkim wózkiem i jest to osoba bardzo aktywna, dlatego łatwiej jej było pokonać niektóre przeszkody. Osoby z szerszymi wózkami pewnie zauważyłyby jeszcze więcej problemów.

(kod)

Zwycięska trójka

wnioski
Chodnik, wiata i siłownia – wiemy już, które wnioski zgłoszone z terenu Wielkiego Kacka, zostały wybrane do realizacji. Spośród 12 projektów zakwalifikowały się trzy.

Utwardzenie nawierzchni ciągu pieszego w ul. Źródło Marii i ul. Księdza Siega z ul. Waleriana Szefki w Wielkim Kacku pochłonie 85 tys. zł. Remont i postawienie wiaty przystankowej przy ul. Starodworcowej (Szkoła Podstawowa nr 20) to koszt 15 tys. zł, zaś dostawa i montaż siłowni zewnętrznej (outdoor fitness) przy ul. Stolemów – 45 tys. zł.

Wybrane projekty powinny zostać zrealizowane do końca 2014 roku. Równocześnie nastąpi analiza przebiegu głosowania i uzyskanych wyników oraz wprowadzone zostaną niezbędne korekty, które należałoby wdrożyć przed kolejną edycją Budżetu Obywatelskiego.

Wysoka frekwencja

Mieszkańcy chętnie decydowali o miejskich wydatkach. W głosowaniu wzięło udział 40863 osób, frekwencja wyniosła 17,1 proc. Urzędnicy są zdania, że to bezprecedensowy sukces, który pokazuje, że mieszkańcy Gdyni z otwartością podeszli do tej idei i że powinna być ona kontynuowana i rozwijana. Gdynianie głosowali w internecie. Dla osób, które nie mają dostępu do sieci, uruchomiono 52 punkty, gdzie można było dokonać wyboru. Funkcjonowały one w siedzibach rad dzielnic, klubach seniora, filiach Miejskiej Biblioteki Publicznej, w obu budynkach Urzędu Miasta oraz w InfoBoksie. Ponadto grupy wolontariuszy, odwiedzały organizacje oraz kluby zrzeszające osoby starsze i niepełnosprawne. Głosować można było też w gdyńskich centrach handlowych, które włączyły się w akcję.

Aktywność wnioskodawców

Wysoko należy ocenić również aktywność samych autorów projektów, którzy z dużym zapałem zabiegali o głosy na proponowane przez siebie zadania inwestycyjne. Analiza pokazuje, że dominującą formą było samodzielne głosowanie. W lokalach zagłosowało tylko około 1500 osób, co stanowi 0,6 proc. ogółu. Do tak wysokiej frekwencji i samodzielnym podejmowaniu decyzji bez wątpienia przyczynił się łatwy i przyjazny sposób oddawania głosów. Mieszkańcy podkreślali, że prosty interfejs, czytelne karty do głosowania, mapy z lokalizacją i opisem przedsięwzięć zdecydowanie zachęcały i ułatwiały wybór projektów.

Zdaniem gdyńskich urzędników, nie potwierdziły się zgłaszane przed głosowaniem wątpliwości, iż łatwy sposób logowania i identyfikowania się numerem PESEL będzie prowadził do nadużyć.

Potrzebne konsultacje

Na ponad 40 tysięcy głosujących złożono zaledwie 29 reklamacji (mniej niż 0,1 promila), w których osoby zgłaszały zagłosowanie wbrew ich woli z użyciem ich numeru PESEL. Po wyjaśnieniach okazywało się, że są to przypadki nieuprawnionego wykorzystania danych w obrębie rodziny.

Ważnym elementem pierwszej edycji Budżetu Obywatelskiego były spotkania w gdyńskich dzielnicach, podczas których dyskutowano o projektach i dokonywano oceny potrzeb, a także wprowadzano zmiany. W przyszłości ten element przedsięwzięcia powinien być rozwijany w celu budowy trwałej platformy dyskusji o potrzebach mieszkańców.

(kod)

Historyczna inauguracja

szlak1

Ile lat liczy historia Wielkiego Kacka i skąd pochodzi nazwa dzielnicy? Jak kształtowały się losy XIV-wiecznego kościoła św. Wawrzyńca i wyjątkowego na mapie Gdyni miejsca, jakim jest Źródło Marii z figurą Matki Bożej? Dlaczego w Wielkim Kacku zbudowano dwie linie kolejowe – starą i nową? W którym roku wielkokacka wieś została przyłączona do Gdyni? Co oznacza nazwa Fikakowo i kiedy z Wielkiego Kacka wyodrębniły się dwie nowe gdyńskie dzielnice – Karwiny i Dąbrowa?

Odpowiedzi na te pytania można było uzyskać podczas uroczystej inauguracji Trasy Historycznej Wielki Kack. Dzięki inicjatywie Rady Dzielnicy w Wielkim Kacku stanęło 5 wielkoformatowych tablic z informacjami w języku polskim, angielskim i kaszubskim. Tematem pierwszej tablicy są dzieje wsi Wielki Kack od najwcześniejszej wzmianki źródłowej w 1277 roku do współczesności. Tablica nr 2 prezentuje dzieje linii kolejowych, poprowadzonych przez Wielki Kack w XX wieku. Kolejna – z numerem nr 3 – przedstawia bogate dzieje starej parafii p. w. św. Wawrzyńca w Wielkim Kacku, funkcjonującej tu od momentu lokacji wsi w 1353 roku. Przedostatnia tablica przybliża współczesny obraz dzielnicy i krótką, aczkolwiek anegdotyczną przeszłość osiedla Fikakowo. Tablica nr 5 poświęcona jest znanemu w całej Gdyni miejscu kultu religijnego, jakim jest Źródło Marii, sięgające swoimi korzeniami początków XX wieku.
szlak2

Pięć tablic

Trwające ponad rok, intensywne prace Rady Dzielnicy Wielki Kack i Referatu Promocji i Turystyki Urzędu Miasta Gdyni oraz partnerów społecznych: Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego odział Gdynia i Niezależnego Kręgu Instruktorów Harcerskich „Leśna Szkółka” zaowocowały powstaniem Trasy Historycznej Wielki Kack, która ma podkreślić bardzo istotny, choć mało znany rys dziejów naszego miasta. Gdynia jest miastem nowoczesnym i dumnym ze swoich osiągnięć w ostatnich niemal dziewięciu dekadach, choć należy pamiętać o wielowiekowej historii tego miejsca.

– Gdynia leży na kaszubskiej ziemi, a wśród jej mieszkańców wielu identyfikuje się z Kaszubami – przekonują inicjatorzy przedsięwzięcia. – Poza „nowymi” obywatelami powstającego w dwudziestoleciu międzywojennym miasta, którzy przybyli nad Bałtyk ze wszystkich zakątków Polski, są wśród nas także tacy, którzy mieszkają na tych terenach od zawsze.

Gra o trasie

W czerwcową niedzielę w kościele p. w. św. Wawrzyńca odprawiona została koncelebrowana msza św. w intencji mieszkańców, a następnie przy Źródle Marii Marek Biernacki, minister sprawiedliwości RP oraz mieszkaniec naszej dzielnicy, odsłonił jedną z tablic. Z kolei znawca dziejów Gdyni, dr Tomasz Rembalski, przybliżył historię Wielkiego Kacka, a wrażenia artystyczne zapewnił występ kapeli kaszubskiej oraz recytacja wierszy Juliana Tuwima przetłumaczonych na język kaszubski (w wykonaniu autora tłumaczenia, Tomasza Fopke, wiceprezesa Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego). Potem rozpoczęła się gra rodzinna, podczas której w urozmaicony sposób było można pokonać ok. 60-minutową trasę. Organizatorem tej gry byli harcerze z Niezależnego Kręgu Instruktorów Harcerskich „Leśna Szkółka”. Dla wszystkich uczestników tak aktywnego popołudnia przygotowany został poczęstunek, a każdy przybyły otrzymał kolorowy przewodnik po Trasie Historycznej.

(kod)

Dzieciaki z sukcesami

szkola1
Dzieci na zajęciach się nie nudzą                            (fot. SP nr 20)
Znakomitą passę mają uczniowie ze Szkoły Podstawowej nr 20. Biorą udział w licznych konkursach, gdzie zajmują wysokie miejsca. Podejmują też różne ciekawe inicjatywy.
I tak np. w międzyszkolnym konkursie z języka angielskiego „Hurray! I know English” Mikołaj Szatkowski z klasy VId zajął I miejsce, zaś Mateusz Liro z klasy VIa zdobył wyróżnienie.
Następnie odbył się konkurs literacki dla klas IV-VI, w którym wzięło udział 28 młodych pisarzy. Zaszczytne finałowe miejsca w konkursie zajęli: Mateusz Kupniewski VIb I miejsce, Julianna Skalska VIc II miejsce, Zuzanna Antczak VIB III miejsce. Wyróżnienia otrzymały: Maja Kaźmierska Ivc, Anna Zaorska Ivc, Patrycja Grzybowska IVd.
Animują i recytują
Niedługo potem został rozstrzygnięty międzyszkolny konkurs na najlepszą animację, w którym Agata Zaleska z kl. VId zdobyła III miejsce, a Martyna Kamińska kl. Va, Konrad Sikora kl. VIb i Wiktor Głazek kl. VIb zostali wyróżnieni. A przed świętami szkoła zakwalifikowała się do konkursu Fabryka Pisanek, dzięki pracy Martyny Kamińskiej z klasy Va. Sześcioosobowa grupa uczniów w Centrum Riviera wykonała pisankę o wysokości 180 cm.
W „dwudziestce” odbył się także Konkurs Recytatorski Poezji Polskiej. W konkursie wzięło udział 24 uczniów z klas IV-VI. Pierwsze miejsce zdobyła uczennica klasy Vc Nadia Wacławek, II miejsce zajęła uczennica klasy VIa Dagmara Marciniak, natomiast trzecie miejsce wywalczyła Anastazja Madej z klasy IVc.
Mistrzowie ortografii
Z kolei dla starszych uczniów odbył się szkolny konkurs informatyczny klas VI. Zwycięzcami zostali: Borys Ziemianowicz z kl. VIc i Kornelia Białek z kl. Vid. Będą reprezentować szkołę w Międzyszkolnych Zawodach Komputerowych Uczniów Szkół Podstawowych. Zakończył się także konkurs ortograficzny „Dyktando roku 2014”. Wzięło w nim udział 26 uczniów klas IV-VI. Najlepiej z zasadami pisowni polskiej poradziły sobie uczennice, które będą reprezentowały „dwudziestkę” w konkursie międzyszkolnym. Z klas IV to: Zuzanna Wyskiel i Pola Paszkiewicz, z klas V: Natalia Stopa i Nadia Wacławek, z klas VI: Kornelia Białek i Julianna Skalska.
Maluchy znakomicie radzą sobie również w tańcu. Po raz kolejny w SP nr 20 odbył się konkurs taneczny dla dzieci z klas I-III. Chłopcy i dziewczynki tańczyli solo lub w zespołach. Konkurs cieszył się dużym zainteresowaniem i wyzwolił w uczestnikach wiele pozytywnej energii.
Młodzi badacze
Gościnnie wystąpiły uczennice z kl. III i V, które dały piękny pokaz gimnastyki artystycznej. Wyniki konkursu w kategorii soliści: I miejsce – Wiktoria kl. Id, II miejsce – Ola kl. Id, III miejsce – Nadia kl. IIb, Jaś kl. IIb. Zespoły: I miejsce – dziewczynki kl. IIa i kl. Iib, II miejsce – dziewczynki z kl. Ic, III miejsce – dziewczynki z kl. IIIb.
Prawdziwą furorę wywołało jednak inne wydarzenie. Mianowicie odbyła się kolejna edycja konkursu „Jestem Młodym Badaczem” dla uczniów klas I-III. Jego organizatorkami były: Wioletta Kozak i Małgorzata Tarczyńska. Każdy uczestnik miał za zadanie przygotować jedną prezentację – zademonstrować doświadczenie i omówić jego przebieg oraz podać wnioski wypływające z eksperymentu. Jak co roku konkurs cieszył się ogromnym zainteresowaniem, a poziom przygotowanych eksperymentów był wysoki. Doświadczenia oceniane były przez jury w kategoriach: klasy I, klasy II oraz klasy III.
Maluchy na podium
A oto zwycięzcy – klasy I: I miejsce – Sztucki Staś Ib, II miejsce – Groth Alicja – Ib, III miejsce – Paliwoda Filip – Ia. Klasy II: I miejsce – Nikodem Bartela IId, II Miejsce – Maliszewska Marta IIc i Kuszner Julia IIa, III miejsce – Żaczek Piotr IId. Klasy III – Groth Natalia. Gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów!
(kod)

Fikakowo tonie w śmieciach!

segregacja
Tony śmieci w okolicy krzyża przy ul. Lipowej                   (fot. kod)
Wygląda na to, że segregacja odpadów przyjęła się w Gdyni na dobre. Ale, czy aby na pewno wszystko odbywa się bez żadnych komplikacji? Problemów jest mnóstwo, a część naszej dzielnicy dosłownie tonie w śmieciach!
Zgodnie z obowiązującą nową ustawą o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, to właśnie gminy odpowiadają za zbiórkę śmieci, we współpracy z wyłonionymi w przetargach firmami wywożącymi odpady. W Gdyni obowiązuje metoda ryczałtowa, czyli opłata od gospodarstwa domowego, uwzględniająca jednak powierzchnię mieszkalną.
– Pracując nad nowym systemem gospodarki odpadami, szukaliśmy rozwiązań, które byłyby najbardziej przyjazne dla mieszkańców – powiedział Michał Guć, wiceprezydent Gdyni. – Niestety, musieliśmy się liczyć z ograniczeniami, które nakłada na nas źle napisana ustawa. Oczywiście, sprawiedliwą metodą byłoby płacenie za ilość wyprodukowanych odpadów, takiej metody Sejm nie dopuścił. Dlatego Rada Miasta zaakceptowała zasadę rozkładającą obciążenia na poszczególne gospodarstwa domowe proporcjonalnie do ich wielkości.
Zdaniem urzędników, wybrana metoda wiele zalet, jak choćby tę, że będzie obejmować wszystkich wytwórców odpadów, co ma eliminować nielegalne sposoby pozbywania się śmieci.
Morze wątpliwości
Okazuje się, że pytań wciąż nie brakuje. Zwłaszcza, że wcześniej regulamin przewidywał, iż odpady metalu zbierane są razem z papierem i opakowaniami wielomateriałowymi, natomiast osobno zbierane są odpady tworzyw sztucznych. Potem Komunalny Związek Gmin „Dolina Redy i Chylonki” wprowadził ujednolicone zasady selektywnego zbierania odpadów. Jak wynika z informacji z biura prasowego Urzędu Miasta Gdyni, zgodnie z powyższymi zasadami – na terenie gmin skupionych w związku – w tych samych pojemnikach (workach) należy gromadzić: tworzywa sztuczne i metale oraz papier i opakowania wielomateriałowe.
Kłopotów dostarcza także wybór koszy na odpadki. Problem jest na tyle ważny, że w związku z pojawiającymi się na rynku nieodpowiednimi pojemnikami na odpady, urzędnicy gdyńskiego magistratu postanowili przekazać gdyńskim wspólnotom oraz właścicielom nieruchomości wskazówki co do charakterystyki kubłów na odpadki.
Każdy pojemnik na odpady musi być wyposażony w konstrukcję umożliwiającą jego opróżnienie grzebieniowym, widłowym lub hakowym mechanizmem załadowczym w śmieciarce. Jeśli pojemnik nie będzie posiadał takich elementów, jego opróżnienie może być po prostu niemożliwe, ponieważ nie będzie o co zahaczyć śmietnika. Pojazdy do odbioru nieczystości w mieście są wyposażenie jednocześnie we wszystkie trzy systemy.
Szczury i karaluchy
Jednak te problemy bledną w obliczu kłopotów, z jakimi borykają się na co dzień mieszkańcy Wielkiego Kacka. Z redakcją skontaktowała się nasza Czytelniczka.
– To skandal! – twierdzi oburzona kobieta. – To jest po prostu, za przeproszeniem „syf”! Proszę zobaczyć, jak wyglądają pojemniki przy budynkach na dolnym odcinku ul. Lipowej.
Rzeczywiście, na miejscu okazuje się, że kubły są przepełnione, wokół pojemników walają się liczne śmieci, unosi się odór…
– A wszystko to jeszcze prawie pod samym krzyżem, który stoi w pobliżu! – mieszkanka nie ukrywa oburzenia. – Co z tego, że płacimy za wywóz, skoro dosłownie toniemy w śmieciach! Jeszcze chwila i zalęgnie się robactwo. Po naszych domach będą biegały szczury i karaluchy! Jeśli do tego dodać toczący się remont i problemy z wyjściem z domu i dojściem gdziekolwiek, bo wszystko jest rozkopane, to mamy dosłownie obraz nędzy i rozpaczy!
(kod)
Badania nad śmieciami
Segregacja wciąż jest przedmiotem rozmaitych badań. W wyniku eksperymentów wyliczono, że w pojemniku na odpady o pojemności 120 litrów mieści się ok. 330 butelek przed zgnieceniem albo… aż 1500 zgniecionych butelek! Zatem UM Gdynia zachęca, by być „bardziej eko” i zgniatając opakowania plastikowe i papierowe przyczyniać się do oszczędności. Urzędnicy wymieniają przy tym liczne korzyści. Zmniejszanie objętości śmieci sprawia, że pojemniki zapełniają się wolniej (to ważne wszędzie tam, gdzie w pergolach śmietnikowych nie ma już miejsca na dodatkowe kontenery). Oznacza to również pozbywanie się porozrzucanych wokół pojemników odpadów segregowanych. Jeśli będą one zgniatane, to wszystkie pomieszczą się w kubłach. Poza tym w ten sposób ogranicza się negatywny wpływ na środowisko związany z obsługą systemu gospodarki odpadami. Bowiem więcej kursów śmieciarek z punktów odbioru odpadów do zakładu przetwarzania to większa emisja spalin, tłok na drogach i szybsze wyeksploatowanie pojazdów. A przede wszystkim – zgniatanie plastikowych butelek i opakowań, kartonów i opakowań z papieru jeszcze w mieszkaniu, to oszczędność czasu. Dzięki temu odpady surowcowe można bowiem wynosić rzadziej.
(kod)