Wigilia w Przystani

wigilia
Wigilia w Przystani to ciepła i rodzinna atmosfera              (fot. kod)

Biały opłatek, zapach upieczonych ciast, a nade wszystko towarzystwo dawno nie widzianych znajomych – to nieodłączne atrybuty corocznego spotkania wigilijnego w kawiarence przy kościele p. w. św. Wawrzyńca.
Wigilie w Przystani tak bardzo wrosły już w kalendarz naszych dzielnicowych imprez, że bez nich trudno sobie wyobrazić przedświąteczny czas. W tym roku radni dzielnicy jak zwykle rozesłali zaproszenia na opłatkowe spotkanie. Tym razem wigilia została przewidziana na 20 grudnia.
Tradycyjnie, początek to nabożeństwo w kościele p. w. św. Wawrzyńca. Potem dla gości przygotowano suto zastawione stoły w parafialnej kawiarence. Oczywiście, nie może się obyć bez serdecznych życzeń i wspólnego śpiewania kolęd. Jak co roku organizatorzy, czyli nasi radni dzielnicy, pomyśleli o tym, by żaden z gości nie wyszedł ze spotkania z pustymi rękami. Dla każdego z uczestników przygotowano bowiem świąteczny upominek, czyli tradycyjną paczkę pełną owoców i słodyczy.
(kod)

Źródełko uratowane!

zrodelko
Kapliczka z figurką Maryi to wyjątkowe miejsce                                                     (fot. kod)

Niewiele brakowało, a bodajże najbardziej urokliwy zakątek dzielnicy z kapliczką Źródła Marii zmieniłby raz na zawsze swój wizerunek. Źródełku groziło bowiem wyschnięcie, na szczęście niekorzystnym zmianom udało się zapobiec.
Nie ulega wątpliwości, że jest to jedno z najbardziej malowniczych miejsc w Wielkim Kacku. A do tego obdarzone niezwykłą historią. Od zawsze było uznawane za wyjątkowe. Źródło Marii stało się obiektem kultu dziesiątki lat temu i jest przedmiotem szczególnej troski wielu pokoleń kacan. Współczesna historia dopisała kolejny rozdział do dziejów źródełka. Kilka lat temu dobiegła bowiem końca modernizacja, na którą długo czekano i o której od dawna mówiono. Mieszkańcy wiele razy zwracali bowiem uwagę, że figura Maryi oraz cokół straciły dawny wygląd, a dach, który miał chronić statuetkę przed szkodliwymi wpływami bardziej szpecił, niż nadawał uroku kapliczce.
Piękne miejsce
Potrzebę przywrócenia historycznego wyglądu temu miejscu dostrzegali również radni dzielnicy. Dlatego zapadła decyzja, że kaplicę i jej bezpośrednie otoczenie trzeba zrewitalizować. W zamierzeniach wygląd Źródła Marii miał zbliżyć się do tego, jaki jeszcze zapewne pamiętają starsi mieszkańcy Wielkiego Kacka. Priorytetem była kompleksowa rewitalizacja kaplicy. Trzeba było zlikwidować warstwy starej farby, nakładane przez lata jedna na drugą. Oprócz tego należało usunąć i uzupełnić pierwotnym materiałem betonowe łaty, które oszpecały kamienny cokół. Nie zapomniano także o najbliższym otoczeniu kapliczki. Kolorową kostkę granitową wykorzystano do utwardzenia ścieżek wokół źródełka oraz w pobliżu samej figury. Warto dodać, że opracowano również różne warianty ujęcia wody, a spośród nich wybrano „drzewo życia”, z którego tryska woda.
Wszystko poszło zgodnie z zamierzeniami i od kilku lat mieszkańcy cieszą się Źródłem Marii w odnowionej szacie.
Nieoczekiwany wyciek
W tym roku jednak pojawiły się problemy.
– Woda ze źródełka zaczęła „uciekać” – powiedział Stanisław Borski, radny miasta. – Przeprowadzono rozpoznanie sytuacji. Okazało się, że trzeba wymienić folię, którą jest wyścielona niecka. Koszt oszacowano wstępnie na ok. 20 tys. zł. Problem pojawił się już w maju, przed tradycyjnym festynem. Wówczas napuszczono wody, by uzupełnić ubytek. Było to jednak tylko doraźne rozwiązanie. Ze sprawą zwrócono się zatem do Zarządu Dróg i Zieleni, a urzędnicy stwierdzili, że po tylu latach przecieki są możliwe i najlepiej będzie całą folię wymienić.
Miastu udało się wygospodarować fundusze na ten cel.
– Zmiana folii w źródełku została wykonana – dodaje radny. – Zajęła się tym firma Malwa, odpowiedzialna m. in. za utrzymanie zieleni. Jej pracownicy już wcześniej opiekowali się tym terenem, choćby sadząc ozdobne rośliny i pielęgnując trawę, byli zatem obeznani z problemem i szybko sobie z nim poradzili. (kod)

Lipowa po przetargu!

lipowa
en odcinek to same dziury i wyboje                             (fot. kod)

Dolny odcinek ul. Lipowej wreszcie doczeka się poważnej modernizacji, która z błota, dziur i wybojów ma uczynić ulicę z prawdziwego zdarzenia.
Rozpoczęcie realizacji tej inwestycji jest planowane jeszcze w tym roku, choć czasu zostało niewiele, a aura staje się coraz bardziej zimowa i nieprzyjazna pracom drogowym. Jednak pieniądze na ten cel są zarezerwowane w miejskim budżecie, a i wszystkie procedury udało się szczęśliwie doprowadzić do końca.
Kilkanaście lat w kolejce
Informacja o planowanej modernizacji odcinka ul. Lipowej od ul. Zwinisławy do schodów prowadzących ku ul. Gryfa Pomorskiego jest dla mieszkańców niezwykle ważna. Lokatorzy czekają bowiem na remont od kilkunastu lat. Fatalny stan tego odcinka bywał już w przeszłości przedmiotem naszych interwencji. Nic dziwnego, bowiem samochodem prawie nie da się tędy przejechać, a nawet przejście pieszo bywa problemem.
W nieutwardzonej nawierzchni w czasie dużych opadów deszczu, spływająca przez ul. Lipową woda wyżłobiła ogromne bruzdy. Przy opadach śniegu tworzyły się z kolei oblodzone muldy. Natomiast latem, ponieważ jest to droga piaskowa, każdy samochód wzbijał tumany kurzu. Czasem trudno było otworzyć okna ze względu na zapylenie. Tak jest już od kilkunastu lat. Mieszkańcy narzekali, że mimo wielu pism, próśb i innych działań, nic się nie zmieniało.
Korowód interwencji
Lokatorzy wysyłali prośby do prezydenta miasta, do magistratu oraz do Rady Dzielnicy Wielki Kack z nadzieją, że ktoś rozwiąże problem, z którym borykają się od lat. Jakiś czas temu nasza gazeta także interweniowała w tej sprawie w imieniu Czytelników w urzędzie miasta. Skierowaliśmy wówczas do urzędników oficjalne, pisemne zapytanie i otrzymaliśmy odpowiedź, że miasto jest w trakcie przygotowywania inwestycji „Rozbudowa ulicy Lipowej wraz z infrastrukturą techniczną, na odcinku od schodów przy ulicy Gryfa Pomorskiego do skrzyżowania z ulicą Zwinisławy”.
Kolejnym krokiem było przygotowanie procedury przetargowej, mającej na celu wyłonienie wykonawcy prac projektowych. Mieszkańcy już się ucieszyli, że nic nie stanie na przeszkodzie realizacji inwestycji. Zwłaszcza, że pieniądze na dolny odcinek ul. Lipowej zostały wstępnie zarezerwowane w harmonogramie wydatków miasta.
Czyj ten teren?
Urzędnicy zlecili wykonywanie projektu i sprawa utknęła w martwym punkcie. Wywiązała się bowiem kwestia regulacji prawnych dotyczących terenu. Droga ma częściowo przecinać teren prywatny i te sprawy należało już na wstępie dokładnie wyjaśnić i uregulować. Projektant inwestycji uzyskał nowy termin zakończenia prac. Było to spowodowane m. in. sporem ze Spółdzielnią Mieszkaniową Karwiny o miejsca parkingowe, ale nie tylko. Opóźnienie było uzasadnione i zmusiło urząd miasta do wyznaczenia nowego terminu. Konieczny był również wykup niektórych działek i uregulowanie spraw własnościowych. Kwestia regulacji prawnych dotyczących terenu okazała się jednak barierą możliwą do pokonania.
Wykonanie dolnego fragmentu ulicy znalazło się w tegorocznym budżecie, a w maju wszczęte zostało postępowanie na rozbudowę ul. Lipowej w Gdyni, na odcinku od schodów przy ul. Gryfa Pomorskiego do skrzyżowania z ul. Zwinisławy.
Koniec odwołań
Nikt chyba nie sądził, że procedury aż tak się przeciągną, jednak wszystko znalazło wreszcie pomyślny finał.
– Ten odcinek ul. Lipowej jest już po przetargu – informuje Stanisław Borski, radny miasta. – Wygrała firma MTM, czyli ta sama, która ostanio przeprowadziła wielką modernizację ul. Gryfa Pomorskiego. Sprawdzili się tam, miejmy nadzieję, że tu także wszystko pójdzie sprawnie. Rozpoczęcie prac przewidziano jeszcze w tym roku, o ile nie przeszkodzi zimowa aura. Zakończenie zapewne nastąpi już w roku przyszłym. Jednak ważne jest o to, że wszystkie procedury odwoławcze zostały zakończone, podpisano umowę z wykonawcą i nic nie stoi już na przeszkodzie wkroczeniu robotników na plac budowy.

(kod)

Nietypowe Mikołajki

Tegoroczna mikołajkowa uroczystość w Szkole Podstawowej nr 20 była niezwykła. Dlaczego? Otóż, tym razem prezentem dla dzieciaków było… boisko do gry w siatkówkę oraz koszykówkę.
W ten sposób „dwudziestka” wzbogaciła się o kolejny obiekt sportowy. Przypomnijmy, że tym razem nie chodzi o duże boisko, bowiem tutaj prace związane z odwodnieniem terenu, nową nawierzchnią i oświetleniem zostały wykonane już kilka lat temu. Tamten obiekt, jako jeden z siedmiu podobnych na terenie miasta, został zakwalifikowany do kapitalnej modernizacji w 2006 r.
Najpierw futbol, potem kosz
Wcześniej boisko przy wielkokackiej podstawówce było wprawdzie spore, ale gra na nim była daleka od standardów, o których mogliby marzyć młodzi futboliści. Zwłaszcza, gdy popadał deszcz, warunki stawały się trudne, bowiem podsiąknięta nawierzchnia skutecznie utrudniała jakiekolwiek manewry, a często nawet udaremniała odegranie meczu. W ramach modernizacji zostało wykonane oświetlenie oraz wyrównanie i utwardzenie płyty boiska, a także nowe bramki. Dzięki temu na boisku w Wielkim Kacku mogą trenować młodzi piłkarze z naszej i z sąsiednich dzielnic, bez konieczności tracenia czasu na dojazdy do obiektów położonych w centrum miasta.
Niecodzienny podarunek
Tym razem przyszła pora na kolejny obiekt stanowiący część sportowego zaplecza „dwudziestki”. Gruntowne prace modernizacyjne dotyczyły drugiego boiska, które do tej pory było wykorzystywane m. in. do gry w koszykówkę. Teraz oficjalnie przekazano nowy obiekt do użytku – boisko zostało oficjalnie udostepnione ku uciesze dzieciaków.
– Wszystko to zostało połączone z Mikołajkami – mówi Stanisław Borski, radny miasta. – Ze względu na pogodę uroczystość odbyła się pod gościnnym dachem „dwudziestki”. Wszystko zostało profesjonalnie zorganizowane, pojawiły się prezenty od Mikołaja. Był oczywiście też ten największy i najważniejszy, czyli właśnie boisko.
Mikołaj w akcji
Okazuje się, że w tym roku do wielu gdyńskich szkół przyjeżdża na swoich saniach wyjątkowy gość, św. Mikołaj. Jako pierwsi nowe boisko odebrali uczniowie SP nr 24. Potem przyszła pora na Wielki Kack i SP nr 20. Uczniom placówki przy ul. Starodworcowej przyniósł wyjątkowy prezent, wielofunkcyjne boisko sportowe.
W przeddzień Mikołajek odbyła się uroczystość przekazania obiektu, w której uczestniczyli gdyńscy radni: Stanisław Borski i Beata Szadziul, radny dzielnicy Jan Labudda oraz dyrektor GOSiR – Marek Łucyk.
Podczas ceremonii Barbara Dysarz, dyrektor szkoły, dostała pamiątkową koszulkę sportową z numerem 20.
Nowy obiekt posłuży do gry w siatkówkę oraz koszykówkę. Dzięki miękkiej, poliuretanowej nawierzchni można będzie wykonywać na nim również wszelkie ćwiczenia ogólnorozwojowe. Powierzchnia boiska to aż 16 na 26 metrów.
(kod)

Odpust u Boromeusza

boromeusz
Trwają prace przy budowie domu parafialnego                                                      (fot. kod)

Wiele dzieje się ostatnio w parafii p. w. św. Karola Boromeusza. Odbył się odpust parafialny, ponadto trwają prace przy budowie światyni oraz plebanii.
Uroczystościom na sumie odpustowej przewodniczył ks. prał. Zbigniew Zieliński, proboszcz parafii katedralnej w Gdańsku Oliwie i kapelan Kościelnej Służby Mężczyzn Semper Fidelis archidiecezji gdańskiej. Z tego powodu obecni byli w świątyni licznie zgromadzeni panowie z tej wspólnoty wraz z pocztami sztandarowymi.
Modlitwa przy relikwiach
Po wspólnej modlitwie wszyscy mogli adorować relikwie św. Karola Boromeusza, które następnie powędrowały do kleryków z seminarium.
Trzeba bowiem wiedzieć, że w 2009 r. pod przewodnictwem abpa seniora Tadeusza Gocłowskiego, podczas odpustu parafialnego uroczyście wprowadzono na stałe do fikakowskiego kościoła relikwie świętego patrona. Są to: cząstka z kości ręki i cząstka szaty. Zanim relikwie dotarły na miejsce kultu w świątyni, odwiedziły kilka domów z kackiej parafii, w których z wiarą i pozruszeniem rodziny powierzyły św. Karolowi codzienne sprawy, radości i troski, cierpienia duszy i ciała. Ofiarodawcą relikwii był ksiądz wiceoficjał Gdańskiego Trybunału Metropolitalnego Wiesław Stolc, który odebrał je w Mediolanie z rąk miejscowego kustosza relikwii za zgodą kardynała Dionizego Tettamanzi, tamtejszego metropolity.
W poszukiwaniu funduszy
A co słychać na placu budowy? Na początku tego roku wykończono garaże, wykonano kominy plebanii oraz częściowo pokrycie dachówką dachu. Zamontowano też pierwsze okna w budynku. Następnie całkowicie dokończono prace dekarskie. Utwardzono i uporządkowano teren wokół plebanii i garaży. Zaczęto montaż przygotowywanego wcześniej ogrodzenia od strony ulicy. Zainstalowano ostatnie okna w plebanii i dokończono montaż ogrodzenia placu kościelnego.
W lipcu wykonano wewnętrzne tynki na poddaszu i na piętrze plebanii. Przez następne dwa miesiące trwały prace gospodarcze. Październik upłynął na pracach przy ociepleniu i elewacji budynku plebanii. Dalsze prace zależą oczywiście m.in. także od hojności parafian.
– Prosimy o pomoc w zdobyciu funduszy, nawet w formie pożyczki, lub w znalezieniu sponsorów – apeluje ks. proboszcz Bogumił Nowakowski. – Niech każdego radosnego, szczerego dawcę miłuje i wspiera Bóg oraz św. Karol!

Siłownia pod chmurką

silownia
Siłownia na świeżym powietrzu już działa                       (fot. kod)

Sport i rekreacja, czyli coś dla aktywnych – tak najkrócej można schrakteryzować nowy obiekt sportowy, o który wzbogaciała się nasza dzielnica.
Chodzi o kompleks sportowo-rekreacyjny przy ul. Gryfa Pomorskiego, który właśnie przeszedł metamorfozę. A konkretnie – został on wzbogacony o wysokiej jakości siłownię na świeżym powietrzu. Urządzenia do ćwiczeń znakomicie uzupełnią ofertę obiektu, z którego od lat korzystają i młodsi i starsi mieszkańcy Kacka.
– Siłownie na świeżym powietrzu wpisują się w rozpoczęty na terenie Gdyni trend – uważa Michał Guć, wiceprezydent miasta. – Pierwszy taki pomysł zrealizował GOSiR w pobliżu bulwaru. Druga siłownia powstała z inicjatywy Rady Dzielnicy Wzgórze Św. Maksymiliana w pobliżu III LO.
O dwie siłownie wzbogaciły się także sąsiednie Karwiny, teraz przyszedł czas na naszą dzielnicę. Latem trwała faza projektowania. Trudno było przewidzieć dokładnie, kiedy będzie można skorzystać z urządzeń, bowiem zazwyczaj przetargi są rozstrzygane na kilka lokalizacji tego typu obiektów jednocześnie. Jednak środki na tę inwestycję zostały odpowiednio wcześniej zabezpieczone tak, by realizacja przedsięwzięcia odbyła się jeszcze w tym roku.
Tak też się stało. Nowa siłownia zewnętrzna przy placu zabaw przy ul. Gryfa Pomorskiego, na terenie kompleksu sportowo-rekreacyjnego jest już faktem.
– Obiekt jest już dostępny – potwierdza Stanisław Borski, radny miasta. – Nie było żadnego oficjalnego otwarcia. Siłownia po prostu została udostępniona mieszkańcom i z tego, co widziałem, już cieszy się wśród nich sporą popularnością.
(kod)

Archeologia Wielkiego Kacka

Danuta Król 3

Danuta Król prezentuje kurhany z Epoki Brązu

Zapatrzeni w komputery, telewizję, telefony komórkowe i inne nowinki technologiczne, często zapominamy o źródłach naszego istnienia, a przecież bogate życie na naszej planecie istniało już tysiące lat wstecz. Odtworzeniem społeczno – kulturowej przeszłości człowieka zajmuje się archeologia, która pozwala nam na podróże w przeszłość.
Na taką podróż zaprosiło nas, w pewien listopadowy wieczór, wielkokackie Koło gdyńskiego Oddziału Zrzeszenia Kaszubsko–Pomorskiego. Był to kolejny wykład zorganizowany przez Przewodniczącego Koła Franciszka Gurskiego, przybliżający historię Wielkiego Kacka. Historyczna podróż po meandrach archeologii Wielkiego Kacka odbyła się w gdyńskiej kawiarni ,,Przystań’’ przy kościele p.w. Św. Wawrzyńca w Wielkim Kacku. Przewodnikiem spotkania była pani archeolog, Danuta Król z Muzeum Archeologicznego w Gdańsku, która w ciekawy i przystępny sposób przedstawiła pradawne dzieje tych kaszubskich ziem.
Jak dowiedzieliśmy się z opowiadań pani archeolog, pierwsze pisemne wzmianki o wsi Wielki Kack pochodzą z dokumentu wystawionego w roku 1277 przez kaszubskiego księcia Mściwoja II, który podarował wielkokacką ziemię biskupom kujawskim urzędującym we Włocławku. Nazwa Wielki Kack pochodzi od nazwy potoku Kacza (w dawnych dokumentach zwanego Caczą), o którym pisano już w roku 1236 – „in flumine Cacza”. Wzdłuż rzeki położona była wieś określana jako Kac, Kaczki Wielkie, Kacze Wielkie lub Katzco.
Kazimierz Zorn i słuchacze

Publiczność z zaciekawieniem wysłuchała prelekcji

Prace archeologiczne prowadzone na terenie dawnej wsi potwierdzają, że pierwsze ślady osadnictwa na obszarze Wielkiego Kacka pochodzą już z okresu 2000-1700 p.n.e. Na północno – wschodnich ziemiach Polski, pojawiła się wtedy pierwsza fala ludności koczowniczej, pochodząca z terenów naduralskich. W latach 1956-1964 istniało w Wielkim Kacku stanowisko archeologiczne. Odkryto zachowany z tego okresu bursztynowy wisiorek w kształcie figurki ludzkiej czy szpilę z łabędzią szyjką. Natrafiono również na cmentarzysko z wczesnego średniowiecza oraz pogańskie groby skrzynkowe.
Jednak dla wielu mieszkańców Gdyni i Wielkiego Kacka, historia tych ziem zaczyna się dopiero w latach dwudziestych ubiegłego wieku wraz z rozpoczęciem budowy gdyńskiego portu. Badania oraz odkrycia archeologiczne prowadzone często przy okazji budowy osiedli czy dróg, potwierdzają bogactwo historyczne tych ziem. Przechadzając się po wielkokackich polach, uważny obserwator może znaleźć resztki glinianych naczyń czy kamienne groty strzał, a w okolicznych lasach kopce, będące miejscem pochówków dawnych mieszkańców tych ziem. Warto przy tej okazji wspomnieć o najsłynniejszych na Pomorzu kręgach kamiennych i kurhanach znajdujących się w Węsiorach i Odrach, które również traktowane są jako zabytek.
Zrzeszenie Kaszubsko–Pomorskie poprzez swoją działalność stara się edukować mieszkańców naszego regionu. Koło organizuje wykłady i spotkania z osobami aktywnymi w życiu kaszubskiej społeczności, dzięki czemu mamy możliwość poznać różne aspekty z bogatego życia Kaszubów i ziemi kaszubskiej, a pamięć o naszych przodkach, historii i tradycji jest wciąż żywa.
Mariusz Pająk

Pobojowisko po wystawkach


Drobne pozostałości po wystawkach walały się na chodnikach     (fot. kod)

Jesienna wystawka była znakomitą okazją do pozbycia się zalegających w piwnicy resztek starych mebli, zepsutych części komputerów, czy niepotrzebnej armatury. Jednak po zbiórce takich przedmiotów z naszych ulic pozostało jeszcze mnóstwo śmieci.
Zorganizowana przez miasto wystawka była okazją do pozbycia się problemu z tzw. odpadami wielkogabarytowymi. Zbiórka dotyczyła mebli, armatury sanitarnej, sprzętu RTV i AGD, elementów stolarki budowlanej (np. starych okien, czy drzwi). Wystarczyło przewietrzyć piwnice i stryszki oraz bezpłatnie pozbyć się starej kanapy, lodówki czy meblościanki.
Brak kultury
Wielki Kack, Karwiny oraz Dąbrowa i Dąbrówka także zostały ujęte w harmonogramie wystawek . Samochody do zbiórki tego rodzaju śmieci pojawiły się u nas 5 października. Specjalistyczne pojazdy odjechały, a gdzieniegdzie zamiast porządku został bałagan.
– Przeszłam się po wystawkach ulicami naszej dzielnicy – mówi zirytowana mieszkanka Fikakowa. – I to co zobaczyłam, nieco mnie zaskoczyło. Duże przedmioty zniknęły, ale różne drobiazgi, np. torby foliowe, worki, czy tekturowe kartony długo walały się po chodnikach. Pomijam już fakt, że niektórzy mieszkańcy wykazali się całkowitym brakiem kultury i odpowiedzialności, bo wystawili swoje śmieci po terminie, więc potem odpady długo jeszcze straszyły przy altankach śmietnikowych.
Lodówka na ścieżce?
Urzędnicy informowali wcześniej, że zasady odbioru odpadów były takie same, jak w dotychczasowych edycjach wystawek. Mieszkańcy poszczególnych dzielnic mieli wystawić odpady w sobotę do godziny 12.00 przy pergoli śmietnikowej, przed własną posesją lub na chodniku przy krawężniku.
– Zbierane były wyłącznie odpady wielkogabarytowe, pochodzące z gospodarstw domowych takie, jak: meble, sprzęt elektryczny i elektroniczny, armatura sanitarna, okna, drzwi, dywany, opony itp. – dowiedzieliśmy się w biurze prasowym gdyńskiego magistratu.
Przy czym urzędnicy wyraźnie apelowali do mieszkańców, aby ci nie wystawiali odpadów zmieszanych i niebezpiecznych. Prosili też o niewystawianie odpadów wielkogabarytowych na ulicach i drogach rowerowych.
Śmiecenie pod karą
Wystawianie innych przedmiotów oraz takich śmieci, które nie były objęte wystawką, jest traktowane jako zaśmiecanie miasta i jako takie podlega karze. Tym bardziej dziwi fakt, że nie wszyscy zastosowali się do reguł. Zwłaszcza, że po wprowadzeniu „reformy śmieciowej” pojemniki na odpady zmieszane oraz segregowane stoją dosłownie na każdym kroku… Sanipor wywozi odpadki, pod warunkiem, że trafiają one do pojemników, a nie na chodnik, czy ulicę.

(kod)

Z klasyką za pan brat


Koncerty muzyki poważnej odbywają się cyklicznie w zabytkowym kościele
(fot. RD Wielkie Kack)

Bach, Brahms i Puccini to tylko niektórzy kompozytorzy, których dzieł można było posłuchać w kościele p. w. św. Wawrzyńca. Koncert muzyki poważnej, który wykonała Gdyńska Orkiestra Symfoniczna, odbył się z inicjatywy Rady Dzielnicy Wielki Kack.
Śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że kacki kościół to nie tylko obiekt sakralny, ale także prawdziwa „świątynia kultury”. Jej ściany cyklicznie stają się scenerią ciekawych wydarzeń kulturalnych „z wyższej półki”.
Na poważną nutę
Tym razem Rada Dzielnicy Wielki Kack zaprosiła wszystkich mieszkańców na uroczysty koncert muzyki poważnej w wykonaniu przedstawicieli Gdyńskiej Orkiestry Symfonicznej pod dyrekcją Rafała Kłoczko.
– Po ubiegłorocznym koncercie zatytułowanym „Radość życia”, który zakończył się pełnym sukcesem, Komisja Kultury Rady Dzielnicy Wielki Kack postanowiła zająć się przygotowaniem podobnej imprezy – informuje Ewa Bajon, radna dzielnicy. – Dzięki uprzejmości ks. prałata Ryszarda Kwiatka, proboszcza z kościoła p. w. św. Wawrzyńca, koncert ponownie odbył się w kościele. Zaprosiliśmy Gdyńską Orkiestrę Symfoniczną pod dyrekcją Rafała Kłoczko. Temat tegorocznego muzykowania brzmiał „Cud istnienia”, a mottem koncertu były słowa z 104 Psalmu, wychwalającego wszelkie stworzenie.
Zespół muzyków przygotował repertuar, na który składały się utwory Bacha, Haydna, Pachelbela, Pucciniego, Griega i innych. Zaproszono także solistkę – sopranistkę Karolinę Karcz. W dniu koncertu okazało się, że choroba pokrzyżowała jej plany i nie pozwoliła na występ. Jednak zastąpiła ją inna młoda śpiewaczka – Monika Cichocka.
Owacje na stojąco
– Na przygotowaną imprezę przybyło wielu mieszkańców naszej dzielnicy, a gromkie brawa świadczyły o tym, że artyści potrafili zainteresować słuchaczy światem dźwięków i zagrać dobry koncert – dodaje Ewa Bajon. – Odbiór wykonanych utworów był bardzo entuzjastyczny, a owacje na stojąco zmotywowały muzyków do zagrania utworu na bis.
Trzeba przyznać, że tego rodzaju koncerty są przysłowiowym „strzałem w dziesiątkę”. To bowiem nie pierwsze muzyczne wydarzenie w kackiej świątyni. Wcześniej odbywały się tu m. in. koncerty chórów i orkiestr dętych. Zabytkowe mury kościoła nie tylko sprzyjają doskonałym wrażeniom akustycznym, ale także tworzą wyjątkowy klimat kulturalnych imprez. Przypomnijmy, że jeden z poprzednich koncertów muzyki poważnej został przygotowany w ramach przedsięwzięcia „Dźwięk i barwa w Wielkim Kacku”. Motywem przewodnim i mottem była „Radość życia”. Do udziału zostali zaproszeni wszyscy chętni melomani, a wstęp na wydarzenie był – jak zwykle przy tego rodzaju imprezach przygotowywanych z inicjatywy RD – wolny.
Niepotrzebne wątpliwości
Dodajmy, że wówczas, na samym początku przedsięwzięciu towarzyszyły liczne wątpliwości. Nawet sami pomysłodawcy zastanawiali się, czy na koncert muzyki klasycznej mieszkańcy chętnie przyjdą, czy też ławki będą świeciły pustkami. Jednak wbrew obawom organizatorów, na miejsce przybyło wtedy bardzo wielu słuchaczy. Kościelne ławki były wypełnione po brzegi, a miłośnicy muzyki i malarstwa nagradzali wszystko gromkimi brawami. Były nawet owacje na stojąco, które oczywiście zmotywowały muzyków do zagrania na koniec utworu bisowego. Można śmiało powiedzieć, że publiczność wychodziła z kościoła bardzo zadowolona, podobnie jak członkowie Rady Dzielnicy, bowiem była to kolejna impreza zakończona pełnym sukcesem. Po koncercie przeważały komentarze, że tym razem w Wielkim Kacku zwyciężyła kultura wysoka, a na terenie dzielnicy nie brakuje miłośników dobrej muzyki. Stąd kolejne tego typu przedsięwzięcia, jak właśnie niedawny, październikowy koncert.
(kod)

Ach, ta przebudowa…


Zakres prac jest olbrzymi i wymaga całkowitej zmiany organizacji ruchu     (fot. kod)

Na korki spowodowane kompleksową przebudową ul. Gryfa Pomorskiego skarżą się kierowcy z Fikakowa. W tej sytuacji doraźnie ma pomóc tymczasowa sygnalizacja świetlna.
Remont rozpoczął się we wrześniu i organizacja ruchu drogowego w okolicy dosłownie „stanęła na głowie”. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Po zakończeniu robót jakość życia na Fikakowie wyraźnie się poprawi, przynajmniej jeśli chodzi o infrastrukturę drogową.
W jednym kierunku
Cała inwestycja to olbrzymie przedsięwzięcie, zarówno pod względem zakresu robót, jak i kosztu. Prace będą kosztowały ok. 2,8 mln zł i są wykonywane na zlecenie gdyńskiego Zarządu Dróg i Zieleni. W planach jest nie tylko nowa nawierzchnia, czy chodniki, ale także uda się przygotować wszystko pod budowę ewentualnej trakcji trolejbusowej, czyli nowe przystanki i zatoczki dla pojazdów komunikacji miejskiej. Jest to duża inwestycja i obejmuje newralgiczny dla Wielkiego Kacka punkt, bowiem ul. Gryfa Pomorskiego jest jedną z głównych ulic Fikakowa. Teraz centrum tej części dzielnicy zyska zupełnie nowy wizerunek, a prace mają potrwać mniej więcej do końca listopada. Oczywiście, wiąże się to ze zmianą organizacji ruchu. Na Fikakowo można wjechać od ul. Chwaszczyńskiej w okolicy Lidla, jednak zjazd odbywa się tylko w jednym kierunku, ulicą Górniczą. Z tego powodu powstał drogowy galimatias, bowiem utrudnienia okazały się naprawdę spore.
Policja nie dała rady
Zarząd Dróg i Zieleni w Gdyni poinformował wprawdzie, że z uwagi na remont ul. Gryfa Pomorskiego jest wprowadzona tymczasowa zmiana organizacji ruchu w tym rejonie. Jednak wielu kierowców nie może się przyzwyczaić.
– Na czas robót na tej ulicy obowiązuje jeden kierunek ruchu z wjazdem od ul. Chwaszczyńskiej – czytamy w komunikacie ZDiZ. – Roboty będą prowadzone przy połówkowym zajęciu jezdni. Objazd na ul. Chwaszczyńską będzie odbywał się ul. Górniczą. W porannych godzinach szczytu ruchem na skrzyżowaniu ulic Chwaszczyńskiej i Górniczej będzie kierować policja w celu udrożnienia wyjazdu z ul. Górniczej. Przepraszamy za utrudnienia i prosimy kierujących o dostosowanie się do zmienionej tymczasowo organizacji ruchu.
Okazało się jednak, że policja nie wystarczy do usprawnienia ruchu, by odbywał się on w sposób płynny.
Światła znikną
Na skrzyżowaniu ulic Górniczej i Chwaszczyńskiej stanęła tymczasowa sygnalizacja świetlna. Czy pomysł się sprawdzi i nowe rozwiązanie będzie lepsze niż funkcjonariusze kierujący ruchem? To się okaże. Obecnie niektórzy zmotoryzowani mieszkańcy narzekają, że światła świeca zarówno w nocy, jak i w weekendy, co ich zdaniem nie jest konieczne. Na wprowadzenie korekt jest już jednak za późno i nie ma możliwości przeprogramowania całej instalacji.
Na razie wiadomo jednak, że sygnalizacja na ul. Górniczej jest to rozwiązanie doraźne. A urzędnicy ZDiZ zapowiadają, że dodatkowe światła znikną po udostępnieniu obydwu pasów ul. Gryfa Pomorskiego dla ruchu, co nastąpi prawdopodobnie wraz z początkiem listopada. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, a pogoda dopisze, to na Wszystkich Świętych ruch będzie się odbywał płynnie i bez zatorów.
(kod)