Lepsza komunikacja na Chełmie

mapa

Miasto Gdańsk ogłosiło przetarg na opracowanie dokumentacji projektowej wraz z pełnieniem nadzoru autorskiego dla budowy ulicy Nowej Jabłoniowej. Projektowany układ drogowy ma stanowić połączenie dynamicznie rozwijających się osiedli dzielnicy Gdańsk Południe z północnymi dzielnicami miasta. Dokumenty pozwolą ubiegać się Miastu o dofinansowanie na budowę drogi w ramach nowej perspektywy unijnej na lata 2014-2020.
Dyrekcja Rozbudowy Miasta Gdańska ogłosiła przetarg nieograniczony na opracowanie kompletnej dokumentacji projektowej wraz z pełnieniem nadzoru autorskiego dla zadania: „Budowa ulicy Nowej Jabłoniowej w Gdańsku”. Inwestycja realizowana jest w ramach projektu związanego z „Wykonaniem kompleksowej dokumentacji projektowej dla ulicy Nowej Bulońskiej Północnej i Nowej Jabłoniowej” i współfinansowana ze środków Unii Europejskiej. Projektowany układ drogowy będzie stanowił połączenie dynamicznie rozwijających się osiedli dzielnicy Gdańsk Południe z północnymi dzielnicami miasta.
Otwarcie ofert przetargowych na opracowanie dokumentacji projektowej zaplanowano na połowę lutego 2014 roku. Wyłoniony w drodze przetargu nieograniczonego Wykonawca będzie miał czas na opracowanie wielobranżowej koncepcji programowo-przestrzennej do końca sierpnia bieżącego roku, natomiast dokumentacji projektowej do końca kwietnia 2015 roku.
Przetarg pozwoli uzyskać dokumentację projektową dla: budowy dwutorowej linii tramwajowej wraz z infrastrukturą od skrzyżowania ulicy Nowej Bulońskiej Północnej z Warszawską do ulicy Przywidzkiej na wysokośc ul. Czermińskiego. Linia tramwajowa winna być skoordynowana projektowo z linią tramwajową w ul. Nowej Bulońskiej Północnej, budowy przystanków tramwajowych przy osiedlu Lawendowe Wzgórze oraz na wysokości ulic: Leszczynowa, Potęgowska, Przywidzka i Czermińskiego z uwzględnieniem ich powiązań z istniejącą i planowaną zabudową mieszkaniową, budowy ulicy Nowej Jabłoniowej w klasie ulicy zbiorczej o przekroju dwie jezdnie po dwa pasy ruchu z pełnym uzbrojeniem. Trasa ulicy: od skrzyżowania ulicy Nowej Bulońskiej Północnej z ulicą Warszawską do istniejącej łącznicy Węzła Szadółki, budowy ulicy Przywidzkiej od ulicy Jabłoniowej do ulicy Czermińskiego wraz z przebudową skrzyżowań. Zbudowana ma zostać kanalizacja deszczowa i system odwodnienia poza granicami pasa drogowego Nowej Jabłoniowej wg warunków technicznych Gdańskich Melioracji.
Budowa ul. Nowej Jabłoniowej jest częścią opracowanego przez władze miasta Strategicznego Programu Transportowy dzielnicy Południe na lata 2014-2020.
(t)

Duży krok w krótkim czasie…

niemczyk
Spółdzielnia „Pasaż Chełmski” wykonała tak duży krok w tak krótkim czasie… Fot. t

Rozmowa z Jarosławem Niemczykiem, byłym prezesem zarządu „Pasażu Chełmskiego”

– Wydawało się, że gdy po ogromnych zawirowaniach, jakie miały miejsce w poprzednim zarządzie, zgodził się pan objąć stanowisko prezesa „Pasażu Chełmskiego” i nie tak szybko zakończy pan tę robotę…
– Też tak myślałem.
– Co takiego sprawiło, że Jarosław Niemczyk zrezygnował z pracy prezesa tej spółdzielni?
– Przyczyn było kilka. Podstawową jednak moje osobiste plany zawodowe. Jak wiadomo wszystkim zainteresowanym od wielu lat jestem przedsiębiorcą. Jeszcze przed podjęciem pracy na rzecz spółdzielni w 2010 roku, zrodziły się plany rozszerzenia mojej działalności gospodarczej w zakresie kompleksowej obsługi nieruchomości, obejmującej swym zakresem między innymi zarządzanie, pośrednictwo, obsługę procesu inwestycyjnego, consulting, wycenę i wiele innych. Podejmując dane wyzwanie poświęcam się mu bez reszty, a więc decyzja o przyjęciu obowiązków prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej „Pasaż Chełmski” w Gdańsku spowodowała, że realizację tych zamiarów postanowiłem przesunąć w czasie do momentu kiedy ekonomiczno-techniczna kondycja naszego centrum handlowego będzie co najmniej stabilna. Bez wątpienia dzisiaj właśnie taka jest. Każdy, kto zachował obraz naszego obiektu sprzed trzech lat bez trudu zauważy różnicę.
– Czasem się słyszy, że gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. W pana przypadku sfera finansowa nie wchodziła w tło przyczyn, dla których przestał pan pełnić obowiązki prezesa?
– Dla osób, którzy dobro wspólnej sprawy stawiają na najwyższym poziomie, pieniądze odgrywają drugoplanową rolę. Tak też było w moim przypadku. Jako właściciel firmy „Handhouse” zajmującej się profesjonalnym zarządzaniem nieruchomościami złożyłem spółdzielni ofertę administrowania spółdzielnią oraz pełnienia społecznego zarządu. Propozycja ta została skalkulowana w taki sposób, aby umożliwić Pasażowi Chełmskiemu uzyskanie dodatkowych oszczędności z tego tytułu. Kładąc na jednej szali ciężar kosztów zatrudnienia Prezesa Zarządu, sekretarki i utrzymania biura, a na drugiej zlecenie kompleksowej obsługi spółdzielni firmie „Handhouse”, można w prosty sposób to udowodnić. A więc dementuję tego typu informacje.
– Początki były tu szalenie trudne, by prostować a właściwie wszystko tworzyć tu od podstaw po poprzedniku…
– Uważam się za człowieka ambitnego, chętnie podejmującego trudne wyzwania. Budowanie rzeczy od podstaw wyzwalają we mnie dodatkową energię. Dlatego właśnie, tak małemu zespołowi udało się przez ostatnie trzy lata zbudować administrację spółdzielni, uchwalić praktycznie wszystkie regulaminy, w pełnym zakresie przeorganizować sferę związaną z bieżącą eksploatacją obiektu, stanowczo ograniczyć ogromne zadłużenia wobec spółdzielni, czy w końcu przeprowadzić niezbędne remonty. Mam ogromną satysfakcję, że spółdzielnia „Pasaż Chełmski” wykonała tak duży krok w tak krótkim czasie.
– Pisałem też o dopinaniu nienormowanych spraw Spółdzielni Mieszkaniowej Chełm z Pasażem Chełmskim. Nie udało się panu tych negocjacji doprowadzić do końca?
– Jeszcze w grudniu ubiegłego roku, a więc przed dniem mojej rezygnacji negocjacje ze spółdzielnią „Chełm” zostały zakończone. Dla mojego następcy pozostało jedynie zweryfikować ostateczną treść projektu aktu notarialnego rozstrzygającego wszelkie wzajemne sprawy i podpisanie go przez zarządy obydwu spółdzielni.
– Co przypisałby pan sobie za sukces w pracy na rzecz tej spółdzielni? Pracy było przecież niemało…
– Niewątpliwie pracy było bardzo dużo. Jak mówiłem już wcześniej sukcesem, którego nikt nie jest w stanie podważyć, jest obecna kondycja Spółdzielni Mieszkaniowej „Pasaż Chełmski” w Gdańsku. Zaraz po objęciu przeze mnie obowiązków w lipcu 2010 roku, dotychczasowa działalność spółdzielni po raz pierwszy została zweryfikowania przez lustratora wyznaczonego przez Związek Rewizyjny Spółdzielni Mieszkaniowych RP. Zalecenia dla spółdzielni jak i wnioski zawarte w liście polustracyjnym były druzgocące. W połowie 2013 roku, naszą spółdzielnię poddaliśmy ponownej weryfikacji. Tym razem nie odnotowano tam jakichkolwiek nieprawidłowości.
– Czego pan żałuje, że nie zrobił, jak zamierzał?
– Niczego! Każde przedsięwzięcie wymagające dużego zaangażowania, koordynacji jak też nierzadko współdziałania różnych podmiotów i osób niesie za sobą wiele trudności, które pewne zdarzenia mogą przesunąć w czasie. To jest jednak naturalne. Podstawową kwestią jest więc wypracowanie jednolitego stanowiska przez osoby uczestniczące w toczących się procesach. Nasza spółdzielnia okresowo miała szczęście być kierowana przez osoby patrzące w tym samym kierunku. Ten czas został należycie wykorzystany.
– Uważa pan, że nowe władze lepiej poprowadzą „Pasaż Chełmski”?
– To zależy jakie to będą władze. W obecnej chwili obowiązki prezesa zarządu pełni członkini Rady Nadzorczej, Ewa Radkiewicz. Z moich informacji wynika, że Rada Nadzorcza w niedługim czasie dokona wyboru Prezesa Zarządu. Proszę zwrócić uwagę, że dotychczasowo, kierowanie sprawami spółdzielni powierzono jednoosobowemu zarządowi, którego wspierał tylko jeden pracownik administracyjny. W moim przekonaniu ogromne zaangażowanie nowego prezesa w sprawy spółdzielni oraz transparentność wszelkich jego działań, są niezbędnym warunkiem aby osiągnąć sukces.
– Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: TG

Osiedle przy Cienistej

mieszkania
115 mieszkań kupiono tu w mgnieniu oka…

Osiedle przy Cienistej to nowoczesna inwestycja obejmująca cztery budynki mieszkalne wielorodzinne oznaczone numerami 1, 2, 3 i 4, zlokalizowane w rejonie ulic Cienistej i Szopińskiego w Gdańsku Chełmie cieszy się ogromnym zainteresowaniem mieszkańców Chełmu. W mgnieniu oka wszystkie mieszkania zostały wstępnie wykupione.
Budowa osiedla podzielona jest na etapy. W pierwszym etapie realizowanych jest łącznie 115 mieszkań w budynkach nr 2 i 3. Osiedle Chełm jest doskonale skomunikowane z centrum Gdańska (tramwaje, autobusy i ścieżki rowerowe) oraz obwodnicą Trójmiasta i posiada pełną infrastrukturę: sklepy, lokale usługowe, centra handlowe, przedszkola, szkoły oraz obiekty rekreacyjno-sportowe.
W ramach przedsięwzięcia inwestycyjnego na Osiedlu przy ul. Cienistej zaprojektowano tereny zielone i rekreacyjne z placem zabaw dla dzieci oraz wielofunkcyjnym boiskiem sportowym. Ofertę rekreacyjną wzbogacają tereny spacerowe z urządzeniami do ćwiczeń zlokalizowane wokół zaplanowanego do uregulowania „oczka wodnego” oraz sąsiedztwo istniejącego niewielkiego parku osiedlowego z wieloletnimi drzewami.
Budynki wielorodzinne składają się z 5 nadziemnych kondygnacji mieszkalnych i jednej kondygnacji przyziemia, częściowo zagłębionej pod ziemią w której zlokalizowano hale garażowe ze stanowiskami postojowymi dla samochodów osobowych, pomieszczenia lokatorskie i techniczne. Wszystkie budynki są wyposażone w dźwigi osobowe (dostosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych) dostępne z poziomu terenu i obsługujące każdą z kondygnacji budynku. Posiadają jasne doświetlone dziennym światłem klatki schodowe oraz elementy dekoracyjne elewacji z blachy tytanowo – cynkowej i płytek ceramicznych.
Zaprojektowano funkcjonalne mieszkania z ponadnormatywnym przeszkleniem okien oraz przestronnymi balkonami lub tarasami. Mieszkania zaaranżowane jako jedno do czteropokojowych mają zróżnicowaną wielkość od 30m2 do 82m2 powierzchni użytkowej.
– Dwa z czterech budynków są już realizowane – mówi Leszek Majewski, prezes zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej Chełm. – Rozpoczęliśmy przedsprzedaż, czyli umowy rezerwacyjne. Zgodnie z regułami ustalonymi przez Radę Nadzorczą, pierwszeństwo przez pierwszy miesiąc mieli członkowie spółdzielni pomimo, że mieszkania są budowane metodą deweloperską. Członkowie skorzystali w stu procentach. Przez dwa dni wyczekiwali w kolejce przed budynkiem spółdzielni. Zarezerwowano 115 mieszkań.
Prezes zapewnia, że nie powtórzyły się dantejskie sceny sprzed wielu lat, kiedy po kupno mieszkań rzucili się członkowie Rady Nadzorczej. Z tego, co mu wiadomo, nikt z rady nie był zainteresowany nabyciem nowych mieszkań. Cena gruntów nabytych w formie wieczystego użytkowania miała niewątpliwie wpływ na atrakcyjną cenę budowanych mieszkań.
Jak dotąd przy takiej sprzedaży mieszkań spółdzielnia nie musiała wydać z własnej kasy nawet złotówki. To bank otworzył rachunek powierniczy, spółdzielnia nie musiała więc zaciągać kredytów, poniosła jedynie koszt projektu budowlanego, co było nieuniknione. Ale i ten koszt sobie zrefunduje.
(t)

Bezpieczeństwo na drodze

konkurs
Przedszkolaki z Chełmu nagrodzeni w konkursie. Fot. t

Zakończył się przegląd małych form teatralnych na temat bezpieczeństwa na drodze. W projekcie udział wzięły dzieci z czterech gdańskich przedszkoli, w tym z „Wesołego Ula” na Chełmie. Wszyscy uczestnicy zostali nagrodzeni.
Finał konkursu odbył się 18 grudnia 2013 r. W przeglądzie uczestniczyły dzieci z czterech gdańskich przedszkoli: Nr 22 „Słoneczny Promyczek”, Nr 66 „Źródełko”, Nr 81 i Nr 85 „Wesoły Ul”.
– Prezentowane przedstawienia były bardzo różnorodne – informuje Miłosz Jurgielewicz, rzecznik gdańskiej Straży Miejskiej. – W jednej z inscenizacji przepisy ruchu drogowego poznawał przybysz z odległej planety, który symbolizował przechodnia nie znającego panujących na drodze zasad. W innej realizacji niesforny kocur, chadzał własnymi ścieżkami, które nie przebiegały przez przejścia dla pieszych. Dzieci śpiewały również piosenki o znakach, które mówią „tak”, i tych które mówią „nie”.
Komisja konkursowa była pod wrażeniem zaangażowania dzieci w przygotowanie przedstawień i postanowiła nagrodzić wszystkich małych aktorów. Po rozdaniu nagród strażnicy zaprosili wszystkich na pyszny tort, który został przygotowany na wzór znaku drogowego T-27, ostrzegającego kierowców przed szczególnie uczęszczanymi przez dzieci przejściami dla pieszych. Po słodkim poczęstunku municypalni wspólnie z Vigorem, psem służbowym Straży Miejskiej w Gdańsku, zapoznali dzieci z zasadami bezpiecznego zachowania w kontaktach ze zwierzętami. Dodatkową atrakcją dla przedszkolaków był pokaz pojazdów służbowych.
Organizatorami konkursu „Jestem bezpieczny na drodze” jest Straż Miejska i Wydział Edukacji Urzędu Miejskiego.

(t)

Rusza budowa „Verusa”

kompleks
Lidl pozostaje tylko na obrazku – sieć nie jest zainteresowana otwarciem sklepu w tym miejscu…

Jak już pisaliśmy, do końca 2014 roku na Chełmie naprzeciw Pasażu Chełmskiego, na ponad hektarowej działce, powstanie kompleks trzech budynków handlowych pn. „Verus”. Wewnątrz ma pojawić się m.in. sklep Tiger Gym, przedszkole dla 200 dzieci. Nie będzie Lidla, jak pierwotnie zakładano, a firma KFC jeszcze nie dała ostatecznej odpowiedzi, czy jest zainteresowania ofertą. Infografika ma więc jedynie charakter poglądowy. Budowa ma ruszyć jeszcze w grudniu tego roku.
Obiekty powstaną na nieco ponad hektarowej działce między ul. Witosa, a ul. Cieszyńskiego. Kompleks mają tworzyć trzy budynki, w których będzie ok. 7 tys. m kw. powierzchni do wynajęcia.
Partnerzy biznesowi Firmy Wroński, która w ubiegłym roku wygrała konkurs na dzierżawę działki przy kościele, zdecydowali się na zakup sąsiadującej działki z myjnią samochodową i wystąpili do Spółdzielni Mieszkaniowej Chełm z wnioskiem o dzierżawę pozostałego terenu, na który w konkursie nie było ofert.
Sugestia Zarządu Spółdzielni, aby u zbiegu ulic Cieszyńskiego i Witosa zlokalizować fastfood KFC została przyjęta i w ten sposób cały obszar od kościoła na zachód będzie zagospodarowany. Na działce, po wyburzeniu budynku myjni, zlokalizowany będzie klub fitness i obiekty handlowe.
Inwestorem przedsięwzięcia będzie spółka RWS Group. Przedsiębiorstwo zbudowało w Trójmieście m.in. Rental Park, który położony jest nieopodal trójmiejskiej obwodnicy, vis a vis outletu Fashion House. W Gdyni natomiast firma była inwestorem budynku przy ul. Sojowej, w którym mieści się, oprócz mieszkań, także Biedronka.
Inwestor nie wypowiada się w kwestii budowy. Jednak na swojej stronie internetowej poinformował, że wychodzi naprzeciw potrzebom mieszkańców, jak i najemców. Wśród licznych marek, jakie już zdeklarowały się, że będą towarzyszyć tej inwestycji można wymienić sklep Rossmann, siłownię Tiger Gym, czy sklep elektroniczny Avans. W jednym z budynków pojawi się też przedszkole z ośmioma oddziałami, do którego będzie mogło uczęszczać 200 dzieci. Zajmą one dwa pierwsze budynki od strony kościoła położonego w sąsiedztwie.
Obok inwestycji być może pojawi się także, w osobnym obiekcie, bar KFC. Całość będzie otoczona parkingami na kilkadziesiąt miejsc postojowych.
Kompleks „Verus” będzie kolejnym tego rodzaju obiektem komercyjnym w dzielnicy.
(TG)

Spór o Fantazję

spór
Po czterech latach nastały problemy… (t)

Czy za sprawą Spółdzielni Mieszkaniowej Ujeścisko wkrótce zniknie przedszkole Fantazja, prowadzone od blisko czterech lat przy ul. Płockiej 4 na gdańskim Ujeścisku? Wszystko wskazuje na to, że sprawa jest już przesądzona, bo placówkę, którą dziś zarządza prywatny właściciel, chce przejąć spółdzielnia.
Cztery lata temu Piotr Tomaszewski, właściciel firmy ABM Poland z Gdańska, w opuszczonym, zrujnowanym trzypiętrowym budynku po kotłowni przy ul. Płockiej 4 zobaczył świetny interes. Zawarł ze SM Ujeścisko umowę na 10-letnią dzierżawę, w zamian za co miał gruntownie odremontować budynek. Chętnych do podnajęcia od niego lokali o łącznej powierzchni 750 m kw. nie brakowało. I tak szybko ulokowało się tam centrum fitness, szkoła językowa i przedszkole. Spółdzielnia jednak chce rozwiązać umowę z dzierżawcą. Szkoła i fitness nie mają się o co martwić, jednak prywatne przedszkole najprawdopodobniej zniknie.
Wszystko wskazuje na to, że niejasny konflikt między spółdzielnią, dzierżawcą i właścicielem prywatnego przedszkola Fantazja skończy się sukcesem spółdzielni.
Żeby spróbować go zrozumieć trzeba cofnąć się do 2008 r., kiedy Piotr Tomaszewski podpisał umowę na dzierżawę budynku z poprzednim zarządem spółdzielni. – Jeszcze cztery lata temu obiekt przy ul. Płockiej to była ruina, w której pomieszkiwali bezdomni, a teraz jest to elegancki budynek, którego remont kosztował mnie ok. pół mln zł – mówił dziennikarzom Tomaszewski, właściciel firmy ABM Poland.
W międzyczasie władze SM Ujeścisko się zmieniły, konflikt byłego prezesa SM Waldemara Pękalskiego z obecnym Grzegorzem Harasymiukiem skończył się w sądzie, o czym można przeczytać np. na blogu spółdzielni www.spoldzielnia-ujescisko.blog.onet.pl. I zaczęły się problemy z dzierżawą.
– Spółdzielnia chciałaby zagarnąć ten budynek dla siebie po kosztach. Już 1,5 roku temu doprowadziła do dołączenia aneksu do umowy, który skracał czas dzierżawy z 10 do 7 lat. Teraz sytuacja się powtarza, tyle, że zarząd chce mnie wyrzucić jeszcze szybciej – mówi Tomaszewski.
Andrzej Marcinowski, członek zarządu SM Ujeścisko nie ukrywa, że powodem rozstania się z ABM Poland są kłopoty finansowe firmy.
– Raz nie zapłaciliśmy spółdzielni na czas faktury w wysokości 618 zł. Należność ta już dawno została uregulowana, ale spółdzielnia nie odpuszcza – odpiera zarzut Tomaszewski.
Wraz z pozbyciem się ABM zniknie przedszkole Fantazja prowadzone przez państwa Romanowskich. – W zeszłym roku spółdzielnia przeprowadziła za naszymi plecami przetarg na prowadzenie przedszkola. Wygrała go pani prowadząca punkt przedszkolny [o nazwie „Zielono Mi” na Oruni – przyp. red]. Byliśmy tym mocno zdziwieni. W sierpniu dostaliśmy informację, że musimy opuścić przedszkole, bo poprowadzi je ktoś inny – mówi Grzegorz Romanowski, właściciel Fantazji.
Spółdzielnia jednak z rozstrzygniętego przetargu nic sobie nie robiła. – Rozstrzygnięty przetarg na operatora przedszkola nie przesądza o tym kto będzie je prowadzić. Otrzymaliśmy wówczas bardzo atrakcyjną ofertę, jednak wciąż analizujemy czy nie taniej będzie jeśli sami poprowadzimy placówkę – mówił Marcinowski.
W międzyczasie pojawiła się propozycja kolejnego przetargu. – Byliśmy na spotkaniu z prezesem, który mówił, że będzie kolejny przetarg i jak chcę, mogę wziąć w nim udział, może wygram – kontynuuje Romanowski. – Zaproponowałem więc żeby przetarg przenieść do niezależnej kancelarii adwokackiej, albo przynajmniej żeby uczestniczył w nim niezależny notariusz – usłyszałem, że nie ma takiej możliwości i nie ma podstaw by tak robić. Przetarg ma więc być wewnątrz spółdzielni. Kiedy dowiedziałem się, że prezes jest współwłaścicielem dwóch przedszkoli w Gdańsku to wszystko stało się dla mnie jasne.
Grzegorz Harasymiuk jest współwłaścicielem dwóch przedszkoli Martolandia – we Wrzeszczu i na Morenie.
– Nie ma znaczenia to, że prezes Harasymiuk jest współwłaścicielem dwóch przedszkoli w Gdańsku, to nie on będzie prowadzić placówkę na Płockie j- mówi Marcinowski. -Zapewniam, że przedszkole tu zostanie, tyle że najprawdopodobniej będzie prowadzone przez naszą spółdzielnię. Jesteśmy w trakcie analizy kosztów. Na dzień dzisiejszy przedszkole Fantazja jest bardzo drogie, do tego sporo jego podopiecznych jest spoza naszej spółdzielni.
Przeczuwając swój niepewny los na Płockiej właściciel Fantazji otworzył dwie filie – w Gdańsku i Gdyni. Jednak strata tego na Ujeścisku to dla niego poważny cios. – Do naszej placówki chodzi 70 dzieci, prowadzimy już przedszkole czwarty rok. Nie ma ani jednej skargi w Urzędzie Miasta. Przedszkole prowadzimy od zera, przy ogromnym nakładzie finansowym. A teraz, kiedy interes wreszcie się rozkręcił, ktoś chce przyjść na gotowe – dodaje Romanowski.
Jak skończy się sprawa dzierżawy budynku na Płockiej? Właściciel ABM z niepewnością patrzy w przyszłość. – Spółdzielnia może wypowiedzieć mi umowę dzierżawy, jednak wówczas musi mi zwrócić koszty inwestycyjne. Póki co robi wszystko, bym tych pieniędzy nie zobaczył. Zastanawiałem się nawet czy pójść z tym do sądu, ale kiedy usłyszałem, że sprawa może trwać latami, więc odpuściłem – mówi Tomaszewski.
(t)

Konflikt musi mieć swój kres

sięgacz

To prawdziwa zmora mieszkańców bloku przy Chałubińskiego 22. Chodzi o drogę dojazdową do ich budynku, czyli jak nazywa rzecz spółdzielnia – „sięgacz wjazdowy”. Choć droga należy do spółdzielni i została przeznaczona dla mieszkańców, korzystają z niej także pracownicy i klienci sąsiedniego przedszkola i żłobka. Rano, gdy czas wychodzić i wyjeżdżać do pracy, droga jest zazwyczaj zatarasowana samochodami rodziców podwożących dzieci do obu placówek. Spółdzielnia mówi, że tak dalej być nie może i domaga się uporządkowania sprawy.
Droga dojazdowa do Chałubińskiego 22 w rzeczywistości jest eksploatowana przez trzy nieruchomości: budynek nr 22 należący do Spółdzielni Mieszkaniowej „Chełm”, Przedszkole nr 76 „Radosny Zakątek” przy ul. Chałubińskiego 18 oraz Żłobek nr 3 „Złota Rybka” przy ul. Chałubińskiego 20 należący do Gdańskiego Zespołu Żłobków.
– Przyznam, że gdy rano wychodzę z domu do pracy, to zawsze mam problem z bezpiecznym przejściem do głównej ulicy – mówi mieszkanka bloku przy Chałubińskiego 22. – Jedne samochody wjeżdżają, inne wycofują wjeżdżając prosto na chodnik, inni chcą wyjeżdżać i się denerwują, piesi naprawdę nie mają tu co liczyć na bezstresowe przejście. Jedni trąbią, inni pokazują sobie przez szybę auta niegrzeczne gesty, ktoś inny puka się po czole, pokazując, że ten z przeciwka jest na pewno głupi, bo go nie przepuszcza. A droga jest wąska, nie jest to dwupasmowa szosa. Spółdzielnia stara się nam ten problem rozwiązać, ale z tego, co wiem, sama napotyka się na opór materii.
– Konfliktogenne od lat jest wjeżdżanie w drogę dojazdową do Chałubińskiego 22 samochodów rodziców dzieci uczęszczających do żłobka i przedszkola w godzinach szczytu od 7 do 9.30 oraz od 15 do 17 – mówi Marek Majchrzak, zastępca prezesa zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej Chełm. – Stoję na stanowisku, że taka sytuacja nie może trwać wiecznie. Prowadzę rozmowy z kierownictwem Gdańskiego Zespołu Żłobków. Trudno mówić o konstruktywnych rozmowach z Gdańskim Zarządem Nieruchomości Komunalnych, którego przedstawiciele prowadzą dziwną politykę polegającą na odsyłaniu do innych instytucji, twierdząc, że to nie ich sprawa.
Droga dojazdowa do Chałubińskiego 22 znajduje się na działce będącej w użytkowaniu wieczystym spółdzielni. Zatem, to ona decyduje, kto nią może jeździć. Ponieważ w pierwszej kolejności jej obowiązkiem jest zabezpieczenie interesu jej członków (chodzi o normalny, bezprzeszkodowy dojazd do mieszkań), tak jak na wielu swoich terenach zamierza wprowadzić ograniczenia w ruchu, zezwalając na wjazd wyłącznie na podstawie identyfikatorów. Samochody wjeżdżające bez tych identyfikatorów narażą się na interwencje Straży Miejskiej, Policji i – co oczywiste – na mandaty.
Ostatecznie w sprawie konfliktu związanego z drogą Chałubińskiego wiceprezes Majchrzak spotkał się w tej sprawie z Gdańskim Zarządem Nieruchomości Komunalnych. Na spotkanie nie przybył nikt z zarządu, a stroną do rozmowy był… Kierownik BOM 4 (Trakt Św. Wojciecha 174).
– Pan kierownik BOM 4 najpierw poinformował mnie ze pisze doktorat z miejscowych planów zagospodarowania, a potem postraszył, że jeżeli ograniczę dojazd do przedszkola spotkają mnie poważne konsekwencje – relacjonuje wiceprezes Majchrzak. – Na pytanie jakie konsekwencje, „zobaczy pan”! -usłyszałem.
Co zrobi spółdzielnia w przypadku, jeśli nie dojdzie do porozumienia i polubownego rozwiązania tej sprawy? Spółdzielnia ograniczy wjazd dla pojazdów nie posiadających identyfikatorów.
Czy i jeżeli tak, to jakie jest „pokojowe” rozwiązanie konfliktu?
– Oczekujemy od GZNK realizacji alternatywnych zapisów miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dotyczących realizacji na terenie przedszkola miejsc parkingowych (po 3 miejsca na 1 oddział) z dojazdem bezpośrednio z ul. Chałubińskiego – dodaje wiceprezes Majchrzak. – Tylko takie rozwiązanie umożliwi bezkonfliktowy ruch w rejonie „sięgacza” wzdłuż budynku nr 22.
Zatem wkrótce spółdzielczy „sięgacz” będzie można pokonywać tylko z identyfikatorami spółdzielczymi. Otrzymają je mieszkańcy oraz pracownicy przedszkola i żłobka. Oczywiście zakaz nie będzie dotyczył dostaw, służb komunalnych i pojazdów uprzywilejowanych. Nowe zasady spółdzielnia zapowiedziała wprowadzić po nowym roku, czyli już wkrótce.
(TG)

Coraz pilniejsza potrzeba

kościół
642 parafian chce rychłej budowy kościoła… (t)

Prezydent Paweł Adamowicz spotkał się z proboszczem Ryszardem Grosem i przedstawicielami wiernych z Parafii Bł. Jana Pawła II w Gdańsku Łostowicach. Rozmawiali o dynamicznym rozwoju wspólnoty parafialnej, oraz o tym, że budowa świątyni w tym miejscu jest coraz pilniejszą potrzebą.
– Parafia istnieje krótko, bo ledwie od dwóch i pół roku, ale powstała na terenach prawdziwego boomu budowlanego. W ciągu dwóch lat liczba mieszkańców w okolicy wzrosła dwukrotnie i coraz więcej z nich pojawia się też w naszej prowizorycznej kaplicy. Każdej niedzieli podczas Mszy Świętej musi się w niej pomieścić 700-900 osób. W 2012 roku do Pierwszej Komunii przystąpiło zaledwie sześcioro dzieci, ale już w 2013 roku było ich 62. W mijającym roku udzieliliśmy też 101 chrztów – opowiadał proboszcz parafii.
Towarzyszący mu członkowie Rady Parafialnej wręczyli prezydentowi Gdańska listę 642 podpisów parafian popierających budowę kościoła. Prosili jednocześnie o wsparcie inicjatywy budowy świątyni według istniejącego projektu autorstwa architekta Wiesława Kupścia.
– Ubolewamy, że istnieje spór, w którym kością niezgody jest wieża kościoła. Naszym zdaniem ma on charakter polityczny. Bo wciąż głośno mówi się o racjach biskupa, czy radnych, a jednocześnie ignoruje się wolę nas, czyli wiernych – mówili przedstawiciele parafian.
Prezydent Adamowicz poinformował gości o procedurach związanych ze zmianami planu zagospodarowania przestrzennego.
– Musimy brać pod uwagę wszystkie głosy, zarówno tych 300 zebranych podczas konsultacji, jak też te 600 podpisów parafian. Mam nadzieję, że uda się wypracować w tej sprawie kompromis – powiedział Paweł Adamowicz. – Pamiętajcie jednak, że zmiana planu to cała procedura, w której najważniejsza jest ostateczna decyzja Rady Miasta.
(tg)

Morskie przedszkole powstało na Chełmie

przedszkole
To będzie największe przedszkole w Gdańsku… Fot. t

Blisko 20 mln zł pochłonęła budowa Niepublicznego Przedszkola Morskiego na Chełmie. Jest największym przedszkolem w Gdańsku – może pomieścić nawet 250 przedszkolaków. Budowa obiektu jest wynikiem współpracy miasta z prywatnym inwestorem.
Nowe osiedla w południowych dzielnicach Gdańska przyciągają swoją ofertą wiele młodych rodzin z dziećmi. W parze z rosnącą liczbą mieszkańców idzie rozwój infrastruktury – powstają drogi, ścieżki rowerowe, a także obiekty edukacyjne.
Budowaniu tych ostatnich sprzyja gdański Urząd Miasta, który nawiązując współpracę z prywatnymi inwestorami, oddaje w użytkowanie działki pod budowę nieruchomości. W taki sposób powstały w południowym Gdańsku już dwie placówki – Szkoła i Przedszkole Olimpijczyk oraz otwarte we wrześniu Przedszkole Morskie.
– Przekazanie prywatnym inwestorom gruntów pod budowę, w drodze konkursu ofert, to sposób na zwiększenie liczby przedszkoli w dzielnicach południowych Gdańska – informuje Dariusz Wołodźko z biura prasowego Urzędu Miejskiego w Gdańsku.
Morskie Przedszkole Niepubliczne przy ul. Rogalińskiej, to największa tego typu placówka w Gdańsku. Na trzech piętrach może pomieścić nawet 250 dzieci. Do ich dyspozycji będzie 10 sal dydaktycznych, wyłożona miękką posadzką sala rytmiczno-sportowa, osobne gabinety terapii logopedycznej i konsultacji psychologicznych oraz duży plac zabaw. Edukację najmłodszych wspomagać będą tablice elektroniczne, najnowsze oprogramowanie i sprzęt komputerowy. Na terenie przedszkola znajduje się też kuchnia (w trakcie wyposażania) i jadalnia, dzięki którym placówka uniezależni się od oferty cateringowej.
Miesięczny pobyt dziecka w przedszkolu to koszt 550 zł, a w opłacie zawierają się już różne zajęcia dodatkowe: język angielski, gimnastyka ogólnorozwojowa z elementami korekty, rytmika, koncerty muzyczne, spotkania ze sztuką, terapia logopedyczna i zajęcia taneczne z elementami baletu. Stawka żywieniowa to koszt 8,50 zł.
Do września 2014 r. zostanie oddana do użytku druga część budynku – szkoła podstawowa. Docelowo ma ona pomieścić ok. 300 uczniów klas I-III. Nabór rozpocznie się już w styczniu. Natomiast do 2016 roku na terenie obiektu powstać ma też duży, pięciotorowy basen, z którego korzystać będą mogli nie tylko uczniowie czy przedszkolaki, ale też – w godzinach pozalekcyjnych – okoliczni mieszkańcy.
Dodatkowym atutem przedszkola i szkoły ma być tzw. wychowanie morskie, mające poszerzyć wiedzę o możliwościach, jakie daje kontakt z przyrodą naszego regionu i zasobami morskimi.
– Chcemy dzieciom z dzielnic południowych Gdańska pokazać piękno ich miasta, lokalne atrakcje, a także różne sposoby spędzania czasu wolnego – mówi Justyna Januszewska, dyrektor Morskiego Przedszkola Niepublicznego. -Układamy właśnie bieżący program wychowania morskiego, który stawiać będzie na aktywność, zarówno w szkole jak i w przedszkolu. W planach mamy m.in. zajęcia z żeglarstwa.
Duże i nowoczesne przedszkole powstać ma także w kompleksie trzech budynków nowego centrum handlowego „Berus”, powstającego na Chełmie przy Cieszyńskiego.
(t)

Ośmiorniczka na Chełmie?

pływalnia
Chciał uczyć pływania, musiał dawać kasę kierownikowi… Fot. t

Czy kierownik miejskiego basenu na Chełmie brał łapówki? „Gazeta Wyborcza Trójmiasto” opisując korupcję w spółkach miasta Gdańska, dotarła do pływalni przy Chałubińskiego, gdzie także ten proceder miał być uprawiany. Kierownik ośrodka miał przyjmować korzyści materialne od osób prowadzących lekcje pływania. Kierownik miał tę zasadę stosować jako obowiązującą. Według świadków pieniędzmi dzielił się z dyrektorem Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Gdańsku. Nie udało się tego ostatecznie potwierdzić, bo kierownik pływalni zmarł. Czy miejska ośmiorniczka swoimi mackami zawitała na Chełm?
– Podczas pogrzebu kierownika pływalni, Zbigniewa L. dyrektor MOSiR zasugerował świadkowi konieczność zapłaty kolejnej „łapówki”, jeśli nadal zamierza biznesowo korzystać z pływalni – mówił „Gazecie” prokurator. „Gazeta” opublikowała tę informację jako pierwsza. Napisała też, że rzecznik Pawła Adamowicza uchylił się od komentowania sprawy, bo: „prezydent nie będzie komentował plotek”.
Basen na Chełmie jest jednostką MOSiR. A tam właśnie zakończyła się kontrola gdańskiego urzędu, która nie wykazała na pływalni żadnych nieprawidłowości. Mimo, że prokuratorskie ustalenia miały być już w tym czasie miastu znane.
Śledztwo prokuratury w sprawie pływalni przy ul. Chałubińskiego na Chełmie dotyczyło okresu od 2005 do stycznia 2012 roku.
– Postępowanie zostało wszczęte po przesłuchaniu świadka Jana S., który sam zgłosił się do organów ścigania – powiedział „Gazecie” prokurator Mariusz Marciniak, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku. – Mężczyzna poinformował, że prowadząc na basenie działalność gospodarczą – naukę pływania – wielokrotnie przekazywał pieniądze kierownikowi pływalni Zbigniewowi L., czyli osobie pełniącej funkcję publiczną, w zamian za umożliwienie korzystania z basenu i prowadzenie lekcji nauki pływania.
Śledczy ustalili, że chodzi o nie mniej, niż 30 tys. zł. Tak samo miał Henryk J., również prowadzący na basenie naukę pływania. Przedsiębiorca zeznał, że wiadomo mu o przekazywaniu pieniędzy przez Jana S., a nadto dodał, że sam również w okresie od 2005 r. do stycznia 2012 r. wielokrotnie wręczał kierownikowi pływalni łapówki. Też padła łączna kwota 30 tys. zł w zamian za umożliwienie prowadzenia lekcji.
Gazeta cytuje wypowiedź prokuratora Marciniaka, że świadkowie zeznali w czasie śledztwa, iż Zbigniew L. twierdził, iż część z tych pieniędzy przekazywał Leszkowi P., dyrektorowi MOSiR w Gdańsku. I dodaje: „Mowa o dyrektorze P., który za brak nadzoru nad gdańską mariną, gdzie wyparowało z miejskiej kasy przynajmniej 70 tys. zł, dostał od prezydenta „po premii” oraz naganę, zaś nadzorujący go dyrektor biura prezydenta ds. sportu – upomnienie.
Kierownik pływalni.zmarł 1 lutego 2012 r. Sprawę zgłoszono śledczym już po jego śmierci.
Prokurator Marciniak ujawnił Gazecie, że zdaniem Jana S., podczas pogrzebu Zbigniewa L., dyrektor MOSiR w Gdańsku zasugerował świadkowi konieczność zapłaty kolejnej „łapówki”, jeśli zamierza nadal biznesowo korzystać z pływalni. Świadek zeznał, że w związku z tą propozycją, w marcu 2012 r., przekazał dyrektorowi MOSiR 6,6 tys. zł tytułem „opłaty” za korzystanie z basenu w celu prowadzenia lekcji nauki pływania, w drugim semestrze roku szkolnego 2011/2012.
Podczas przesłuchań dyrektor Leszek P. zdecydowanie zaprzeczył, jakoby kiedykolwiek żądał lub przyjmował od kogokolwiek korzyści majątkowe.
– Pomijając fakt jednokrotnego, ewentualnego, przekazania 6,6 tys. zł, o czym zeznał Jan S., a czego nie potwierdził Leszek P., to brak było jakichkolwiek innych dowodów wskazujących na przyjmowanie korzyści majątkowych przez Leszka P. – stwierdził prok. Mariusz Marciniak. – Kierownik pływalni Zbigniew L. zmarł, więc nie mógł potwierdzić ani zanegować zeznań Jana S. i Henryka J., że pieniądze wręczane przez nich trafiały częściowo do dyrektora MOSiR Leszka P.
W wyniku śmierci kierownika pływalni, pod koniec sierpnia 2013 r. śledztwo w sprawie przyjęcia korzyści majątkowych przez Zbigniewa L. zostało umorzone. Z tego samego powodu zakończono też postępowanie dotyczące dyrektora MOSiR, Leszka P.
Śledztwo wobec wręczających „łapówki” – Jana S. i Henryka J., którzy dobrowolnie zgłosili się do organów ścigania i zawiadomili o wręczeniu korzyści majątkowych kierownikowi pływalni i dyrektorowi MOSiR, ujawniając wszystkie istotne okoliczności przestępstw też umorzono. To tzw. klauzula niekaralności, która mówi o anulowaniu kary, jeśli sprawca korupcji sam zawiadomi o przestępstwie. Mężczyźni zgłosili się do śledczych i powiedzieli o korupcyjnym procederze, w którym sami uczestniczyli, bo gdy zmienił się kierownik pływalni, okrojono im godziny na basenie. Poczuli się stratni. Nie wytrzymali.
Według prezydenckiego rzecznika, Antoniego Pawlaka, prezydent nie ma czego komentować, sprawa została umorzona, nie stwierdzono żadnego przestępstwa. Gazecie wytknął, że pisanie o tym jest „dziennikarskim kuriozum”.
Zdania Pawlaka nie podziela prokurator Marciniak. Mówi, że dalsze rozpatrywanie kwestii przyjmowania łapówek przez kierownika pływalni było niemożliwe, bo zmarł. Zgodnie z prawem, wskutek śmierci śledztwo w tym zakresie musiało zostać umorzone. Ale czy przestępstwo nie zostało popełnione? To już inna historia. Prokurator na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego nie ma wątpliwości, że przestępstwo zostało popełnione. Zeznania świadków to nie plotki. Składa się je pod groźbą kary pozbawienia wolności za składanie fałszywych zeznań i fałszywe oskarżenie. Nazywanie ich plotkami jest dużym nadużyciem.
Czy cała ta historia może tłumaczyć ludziom niekończące się kolejki po karnet na pływalnię? Zwykły Kowalski musiał bowiem nocą stać w kolejce, aby kupić wejściówkę.
(g)