Dyrektorskie stypendia

szkoła
Wybiła już ta godzina… (t)

Mija już trzeci miesiąc od kiedy rozpoczął się nowy szkolny rok. W inauguracji w Gimnazjum nr 3 na Chełmie dyrektor Marcin Hintz wręczył stypendia Dyrektora Szkoły za II semestr roku szkolnego 2013/2014.
W Gimnazjum nr 3 im. Jana Pawła II na Chełmie było bardzo uroczyście. Przedstawiciele Parlamentu Uczniowskiego wraz z jego opiekunem przywitali wszystkich uczniów szkoły. Być może wielu uczniom i nauczycielom pozostanie w pamięci wystąpienie dyrektora szkoły, Marcina Hintza, który przypomniał, jak bardzo ważne jest to, by kształcić swój umysł i duszę oraz moment rozdania wychowawcom klas nowiutkich, jeszcze pachnących farbą dzienników lekcyjnych. Wyrażono nadzieję, że znajdą się w nich same dobre stopnie.
Podczas uroczystego apelu dyrektor Marcin Hintz wręczył stypendia Dyrektora Szkoły za II semestr roku szkolnego 2013/2014: Nikoli z klasy 3h i Tymoteuszowi z klasy 3i. Społeczność szkolna gratulowała im osiągnięć. Wśród zaproszonych na uroczystość gości była także Beata Bireta Business Development Manager Fundacji British Counsil, międzynarodowej organizacji promującej w Polsce i na świecie język angielski i kulturę brytyjską, a od tego roku partner szkoły.
Pani B. Bireta zapewniła uczniów i grono pedagogiczne, że Fundacja British Counsil jako partner szkoły będzie współdziałać z nauczycielami i uczniami gimnazjum w zakresie nauki języka angielskiego oraz organizacji imprez anglojęzycznych. Dzięki czemu uczniowie będą mówić i pisać po angielsku coraz lepiej.
(TG)

Nieźle nam to wyszło…

rada1
Z Marianem Menczykowskim, przewodniczącym Zarządu Dzielnicy Chełm w Gdańsku rozmawia Tadeusz Gruchalla

– Rada Dzielnicy Chełm już na stałe wpisała się w pejzaż małego samorządu osiedlowego, ma swoje sukcesy, dokonania i wciąż zapewne niedosyt, bo potrzeb wciąż wiele, a pieniędzy nie za dużo. Najtrudniejsze były zapewne początki?
– Tak ma pan rację. Najpierw inicjatywa, kampania wyborcza, wybory i wreszcie powołanie Rady Dzielnicy Chełm. Początki zawsze są trudne, gdy stawia się pierwsze kroki. Zetknięcie się radnych z administracją i procedurami spowodowało potrzebę nauki i zapoznawania się z przepisami. Czas jaki radni dali sobie na ogarniecie tematyki działalności w ramach dostępnego prawa przyniósł efekty w następnych latach. Jako Rada Dzielnicy Chełm jesteśmy uważani za jedną z najlepiej działających Rad Dzielnic w mieście Gdańsku.
– Z perspektywy minionego czasu ocenia pan że powołanie Rady Dzielnicy Chełm było przysłowiowym strzałem w dziesiątkę?
– Oczywiście. Rada zaczęła się zajmować działaniami związanymi z obszarem miejskim, który znajduje się na terenie Rady Dzielnicy. Nasza Rada Dzielnicy jest największą jednostką pomocniczą na terenie miasta Gdańska. Choć większość terenu zajmują spółdzielnie mieszkaniowe i deweloperzy, to jednak rada ma wiele do zrobienia na pozostałych terenach miejskich. Dzięki poparciu przez mieszkańców inicjatywy powstania Rady Dzielnicy można docierać bezpośrednio do mieszkańców i poznawać ich potrzeby oraz wspierać ich inicjatywy.
– Mieszkańcy już dobrze znają swoich radnych i ze swoimi problemami, pomysłami i petycjami zapewne przychodzą do Rady Dzielnicy i Zarządu Dzielnicy. Z jakimi najczęściej sprawami? Czego oczekują?
– Mieszkańcy na początku przychodzili ze wszystkimi sprawami, nie odróżniając spraw którymi zajmuję się rada, a którymi spółdzielnie mieszkaniowe i deweloperzy. Jednak udało się nam wypracować wraz z innymi podmiotami możliwość załatwiania spraw. Radni co wtorek pełnią dyżury w których uczestniczą przedstawiciele Straży Miejskiej naszego rejonu. Pomogło ta w lepszym i szybszym rozwiązywaniu przedstawianych problemów. Mieszkańcy przede wszystkim oczekują poszanowania swoich praw i bezpieczeństwa.
– Jak najprościej w telegraficznym skrócie wyjaśnić mieszkańcom, jakie są kompetencje Zarządu Dzielnicy, a jakie Rady Dzielnicy, wszak to jeden organ, a dwa ściśle współdziałające z sobą podmioty…
– Rada Dzielnicy działa na zasadach Rady Miasta Gdańska i podejmuje uchwały. Zarząd Dzielnicy je realizuje.
– Co uważa pan za największy sukces Rady Dzielnicy?
– Największym sukcesem Rady Dzielnicy jest zgranie wszystkich radnych i działanie na rzecz mieszkańców. To pierwszy krok do podejmowania słusznych i kompetentnych decyzji ukierunkowanych na potrzeby danej społeczności. Radni przed podjęciem uchwał konsultowali się w swoich środowiskach. Najważniejszą uchwałą była zawsze uchwała budżetowa. Komisje, które działają w Radzie Dzielnicy zbierały pomysły oraz inicjatywy mieszkańców i na swoich zebraniach omawiały jakim sprawami można się zająć i jak można je wspomóc finansowo. Zarząd Rady Dzielnicy składał też swoje propozycje które były rozpatrywane na komisjach. W taki sposób Radni Dzielnicy rozdysponowywali budżet na dany rok. Największym sukcesem Rady Dzielnicy jest uzyskanie planów inwestycyjnych „Jaru Wilanowskiego” i realizacją zaprojektowanych inwestycji. Drugim takim istotnym zadaniem jest odnowienie „Placu Buczka” (Stary Chełm), zainstalowanie nowych urządzeń zabawowych dla dzieci i dorosłych oraz zaprojektowanie parku. Przez cztery lata dofinansowaliśmy turnieje rowerowe, pomagaliśmy placówkom oświatowym w realizacji potrzebnych przedsięwzięć, spora część budżetu przeznaczona na bezpieczeństwu (monitoring). Dużym sukcesem jest bardzo dobra współpraca z Spółdzielnią Mieszkaniową Chełm i realizowanymi wspólnie przedsięwzięciami.
– Jaki jest roczny budżet dzielnicy i jak racjonalnie ale i uczciwie pieniądze wydajecie? To przecież nie tylko inwestycje te większe i mniejsze, ale też dofinansowania, pomoc potrzebującym…
– Jak już wcześniej wspomniałem budżet Rady Dzielnicy Chełm to około sto osiemdziesiąt sześć tysięcy na rok. Szczegóły budżetu omówimy chętnie w następnym numerze gazety.
– Praca w dzielnicy ani nie jest wynagradzana finansowo, ani też nie przynosi splendoru, gdy wszystkich oczekiwań się nie spełni. Co takiego zatem jest cennego w tej działalności, że lubi pan robić to, co robi?
– Najbardziej cenne to kontakty z mieszkańcami, wymiana poglądów oraz praca na rzecz społeczności.
– Czego nie udało się w tym roku zrobić, a należałoby?
– Plany jakie miała rada na ten rok zostały zrealizowane, lecz gdyby były większe finanse można byłoby realizować więcej inicjatyw.
– Jakie Zarząd Dzielnicy ma plany na 2015 rok?
– Z uwagi na to, że kończy się kadencja Rady Dzielnicy dopiero w marcu przyszłego roku zostanie wybrana nowa Rada Dzielnicy i to ona otrzyma środki finansowe i je rozdysponuje.
– Zarządy i rady gdańskich dzielnic współpracują także z Radą Miasta Gdańska. Jak ocenia pan tę płaszczyznę?
– Wszystko zależy od Radnych Miasta na jakiej płaszczyźnie chcą współpracować. Rada i Zarząd Dzielnicy są zawsze otwarte na współpracę. Na finiszu obecnej kadencji mogę powiedzieć, że jako młoda rada uczyliśmy się współpracy na różnych płaszczyznach i nieźle nam to wyszło.

– Bardzo dziękuję za rozmowę.
rada2

Mieszkańcy integrowali się podczas licznych festynów… (t)

Otrzęsiny 2014

otrzęsiny
Zabawa była przednia. Za rok to oni będą tresować kociaczki… (t)

Uczniowie klas pierwszych Gimnazjum nr 3 przy ul. Chałubińskiego na Chełmie oficjalnie stali się gimnazjalistami. Przygotowani na najgorsze spotkali się w szkolnym holu. W tym roku zasady trochę się zmieniły i uczniowie musieli pomalować się sami, a także przebrać w przymilne kociaki.
Otrzęsiny najmłodszych uczniów rozpoczęło uroczyste powitanie, na którym uczniowie przedstawili hasła swojej klasy, a następnie uczeń klasy 2e – Damian wraz ze swoją wychowawczynią Barbarą Sarbiewską poinformowali uczniów o przebiegu zabawy.
Potem młodsi koledzy i koleżanki udali się do przydzielonych miejsc, gdzie czekali już na nich drugoklasiści, którzy przygotowali dla nich zadania do wykonania.
Wśród zadań były cztery konkurencje: quiz wiedzy o szkole i swoim wychowawcy, portret swojego wychowawcy, próba kocich zachowań, konkurencja zgodna z profilem klasy. Ta ostatnia okazała się dla uczniów wielką niewiadomą.
Pierwszaki bawiły się świetnie, choć humoru nie brakowało także ich starszym kolegom. Według ankiety, którą przeprowadzono w szkole wśród kociaków, wszyscy byli zachwyceni i okazało się, że otrzęsiny nie były takie strasznie, jak myśleli.
Otrząśnięte kociaki nie mogą się już doczekać przyszłego roku i nowych kotów, dla których również przygotują otrzęsinowy tor zmagań.

(g)

Karty zostały rozdane

Paweł Adamowicz dostał rekomendację Rady Powiatowej PO jako kandydat na prezydenta Gdańska. Gotowe są też listy kandydatów na radnych tej partii w Gdańsku. Ze startu w wyborach rezygnuje wiceprezydent Maciej Lisicki oraz radni Marcin Skwierawski i Szymon Moś. Do rady ponownie wystartuje z chełmskiego okręgu Bogdan Oleszek. Jest trzeci na liście.
Na Radzie Powiatowej PO ogłoszono listę kandydatów na radnych do Rady Miasta w Gdańsku, na których możemy głosować w najbliższych wyborach samorządowych 16 listopada, a także rekomendację tej partii na stanowisko prezydenta Gdańska. – Paweł Adamowicz został jednogłośnie rekomendowany jako kandydat PO na prezydenta miasta Gdańska – poinformował oficjalnie Piotr Skiba, dyrektor biura zarządu regionu pomorskiej PO.
Czy na liście do RM są niespodzianki? – Prawie wszyscy radni obecnej kadencji znaleźli się na listach. Nie ma Macieja Lisickiego, który miał na niej być, ale zrezygnował – wyjaśnia Skiba.
Z naszych informacji wynika, że obecny wiceprezydent Gdańska ds. polityki komunalnej Maciej Lisicki, zrezygnował z kandydowania na radnego, gdy okazało się, że ulokowano go dopiero na czwartej pozycji w okręgu nr 3 czyli na Morenie (Piecki-Migowo). Sam Lisicki przyznaje, że jego zamiarem nie jest bycie radnym, ale praca z Pawłem Adamowiczem.
– Wyraziłem jednak gotowość, że mogę być liderem listy, żeby tę listę pociągnąć i zrobić dobry wynik, tak jak się dzieje w Gdyni, gdzie wiceprezydenci startują jako liderzy list, a potem ten mandat zdają i zostają wiceprezydentami, ale zarząd uznał, że wynik będzie dobry i bez mojej obecności. Nawet nie wiedziałem, że ktoś chciał mnie wpisać na czwarte miejsce, ja deklarowałem, że mogę być tylko liderem.
Jedynką w tym okręgu został natomiast młody demokrata Piotr Borawski, który w mijającej kadencji firmował wprowadzenie Budżetu Obywatelskiego. Co ciekawe, Lisickiego na liście wyprzedzała Beata Jankowiak, radna dzielnicy Piecki Migowo i Paweł Czerniewski, obecny radny PO. Piotr Dzik, wieloletni radny, po rezygnacji Lisickiego wskoczył z piątego na czwarte miejsce. Marcin Skwierawski, który był na spotkaniu rady, zaskoczył część obecnych i oświadczył, że rezygnuje z kandydowania na radnego (ulokowano go na trzecim miejscu w okręgu nr 1). Postanowił zaangażować się w sprawy Sopotu i kandydować na radnego tego miasta. Nic dziwnego – przez wiele lat był asystentem prezydenta Jacka Karnowskiego, później jego pełnomocnikiem ds. kontaktów samorządowych, zajmował się też z ramienia miasta współpracą metropolitalną. Obecnie nie jest związany pracą w sopockim magistracie.
Szymon Moś, młody radny, też nie pojawi się na listach PO. Dlaczego? Nieoficjalnie mówi się, że w związku z nominacją Ewy Kopacz (dla której kiedyś pracował) na premiera, chce wrócić do pracy w jej gabinecie.
Na liście prym na niej wiodą Młodzi Demokraci, czyli członkowie PO, którym bardziej po drodze jest z Agnieszką Pomaską, byłą radną z Chełmu, szefową gdańskiej PO. Zwolennicy obecnego prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza, uważani za bardziej konserwatywną część PO, zajmują na liście mniej korzystne miejsca.
W okręgu nr 1 czyli Nowy Port, Brzeźno, jedynką został dotychczasowy przewodniczący komisji Rewitalizacji Dariusz Słodkowski, choć w tym rejonie największą aktywnością wykazywała się radna Beata Dunajewska-Daszczyńska (obecnie dopiero na 5. miejscu), ale która znana jest z poparcia dla Adamowicza, co może działać na jej niekorzyść w obecnym rozdaniu.
W okręgu chełmskim jedynką jest Paweł Adamowicz, tuż za nim radny obecnej kadencji, Adam Nieroda, po nim miała być Aleksandra Dulkiewicz (swego czasu była asystentką Adamowicza), a czwarty miał być obecny i wieloletni przewodniczący Rady Miasta Bogdan Oleszek. Okazało się jednak, że radna Dulkiewicz zaproponowała swoje trzecie miejsce Oleszkowi i jest obecnie czwarta na liście. Po niej jest radny kilku kadencji Marek Bumblis, a z nr 6 Piotr Grzelak, kiedyś także asystent Adamowicza. W okręgu nr 6 (Żabianka, Oliwa) prym wiedzie wieloletnia radna Małgorzata Chmiel, następny na liście jest Jarosław Gorecki.
Na listach opozycji będą nie tylko działacze PiS, ale także najróżniejszych stowarzyszeń i związków funkcjonujących na terenie Gdańska. Te osoby będą miały pozycje znaczące i wybieralne. Lista jest tak przygotowana, jak zapewnia lider PiS Andrzej Jaworski, kandydat PiS na prezydenta Gdańska, aby pokonać PO.
W okręgu chełmskim na listach PiS na pierwszym miejscu jest młody radny Jaromir Falandysz.

Tramwajem przez kolejne ulice Południa

tramwajem
Ważą się losy tramwaju wzdłuż ul. Nowej Jabłoniowej… Fot. t

Ogłoszono przetarg na dokumentację ul. Nowej Warszawskiej, a jednocześnie ważą się losy tramwaju wzdłuż ul. Nowej Jabłoniowej. Wiele wskazuje na to, że w perspektywie najbliższych kilku lat południowo-zachodnie dzielnice Gdańska zyskają nowe trasy tramwajowe.
Ulica Nowa Warszawska będzie stanowiła łącznik między al. Havla a rejonem Węzła Jabłoniowa, gdzie powstanie skrzyżowanie, łączące ze sobą ul. Nową Warszawską, Nową Jabłoniową, Nową Bulońską Północną i docelowo także Nową Bulońską Południową.
Dodatkowo w tym miejscu przewidziano węzeł przesiadkowy tramwaj-autobus, gdyż oprócz splotu projektowanych ulic, tu właśnie krzyżować się będą też trasy tramwajowe. Nieoficjalnie od pewnego czasu trwają też rozważania na temat budowy w tym miejscu zajezdni tramwajowej. Mimo, że na razie wszystkie te ulice istnieją jedynie w dokumentach planistycznych, to część z nich ma szansę na szybką budowę. Dla ul. Nowej Bulońskiej Północnej, która powstanie w formie jednej jezdni (z możliwością rozbudowy do dwóch jezdni, każda po dwa pasy ruchu) oraz torowiska tramwajowego, trwają już końcowe prace projektowe. Tramwaje, które pojadą ul. Nową Bulońską z Migowa, nie będą jednak musiały kończyć biegu na końcu ulicy. Niewykluczone, że niemal jednocześnie uda się zbudować połączenie w stronę al. Havla w ramach ul. Nowej Warszawskiej oraz Nowej Jabłoniowej.
– Kończymy już projekt budowlany, przed nami jeszcze uzgodnienia branżowe. Na początku roku chcemy uzyskać już decyzje, pozwalające na rozpoczęcie budowy – mówi Włodzimierz Bartosiewicz, dyrektor Dyrekcji Rozbudowy Miasta Gdańska.
DRMG ogłosiła właśnie przetarg na przygotowanie kompleksowego materiału projektowego dla ul. Nowej Warszawskiej. Wykonawca będzie musiał przygotować kilka wariantów komunikacyjnych. Najbardziej rozbudowany uwzględni budowę dwujezdniowej ulicy po dwa pasy ruchu wraz z torowiskiem tramwajowym. Wariant oszczędnościowy zakłada wyłącznie budowę torowiska tramwajowego, bez ulicy.
– Trudno dziś powiedzieć, który wariant zostanie zrealizowany. To właśnie to zamówione opracowanie, uwzględniającego analizy ruchu, ma być rozstrzygające. Wydaje się jednak, że tramwaj na tym odcinku doskonale się wpisuje w lokalny układ komunikacyjny i należy go uwzględnić przy realizacji Nowej Warszawskiej – dodaje Bartosiewicz.
Nie wiadomo natomiast czy ostatecznie uda się zbudować tramwaj wzdłuż wspominanej ul. Nowej Jabłoniowej i Przywidzkiej aż do rejonu skrzyżowania z ul. Czermińskiego (tu przewidziano zakończenie trasy w formie torów odstawczych). To jeden z najnowszych pomysłów urbanistów w zakresie sieci tramwajowej, który niestety nie znalazł jeszcze wystarczającego uzasadnienia w analizach ruchu.
Wynika z nich, że rekomendowanym rozwiązaniem w obecnej sytuacji jest budowa tylko jednej jezdni. Powstałaby ona na znacznym przebiegu równoległe do istniejącej ul. Jabłoniowej z rezerwą pod budowę trasy tramwajowej. W efekcie do dyspozycji kierowców jadących „do” i „z obwodnicy” mogłyby być dwie jezdnie: „starej” i Nowej Jabłoniowej. Dodatkowo planuje się przebudowę Węzła Szadółki.
– Ostateczna decyzja, w jakiej formie powstanie ul. Nowa Jabłoniowa, zapadnie niedługo. W tym czasie podczas spotkań z jednostkami miasta zostaną przedstawione różne warianty rozwiązań. W toku analiz tramwaj nie okazał się jeszcze niezbędnym elementem, ale musimy brać pod uwagę potencjalny rozwój tej części miasta w najbliższych latach i to, że w momencie budowy Nowej Jabłoniowej, tramwaj będzie już potrzebny – dodaje dyrektor DRMG.
Nawet jeśli trasa tramwajowa nie powstanie równocześnie z jezdniami, wszędzie zachowane zostanie dla niej miejsce. Niewykluczone też, że wykonane zostałyby już przejazdy tramwajowe w miejscach, gdzie jezdnia przecina projektowane torowisko. Tak zrobiono m.in. na skrzyżowaniu ul. Łostowickiej z Kartuską i Nowolipie, dzięki czemu nie utrudniano dodatkowo życia kierowcom podczas trwającej właśnie budowy trasy tramwajowej na Morenę. Projekt budowlany ul. Nowej Jabłoniowej wraz z wybranym już wariantem realizacyjnym, powinien być gotowy w maju-czerwcu przyszłego roku.
Ulice (czy też same trasy tramwajowe) w ramach Nowej Bulońskiej Północnej, Nowej Warszawskiej i Nowej Jabłoniowej mają szansę być realizowane w najbliższej perspektywie funduszy unijnych do 2020 r. Przygotowanie dokumentacji ma być dodatkowym argumentem w staraniach o pozyskanie dofinansowania i jednocześnie pozwoli na niemal natychmiastowe wejście na plac budowy w momencie otrzymania zastrzyku finansowego z UE. Z tego samego źródła planuje się też pozyskać pieniądze na budowę ul. Nowej Świętokrzyskiej (niewykluczone, ze także z tramwajem) oraz ul. Nowej Politechnicznej (tu istnieje silne poparcie dla tramwaju, a dopiero w drugiej kolejności samej ulicy).
(g)

Wszystko w rękach wyborców…

bendykowski
Jacek Bendykowski: „Jeżeli zostanę wybrany, będę kontynuować dotychczasowe zadania”…

Rozmowa z Jackiem Bendykowskim, szefem Klubu PO/PSL w Sejmiku Województwa Pomorskiego, ponownie ubiegającym się o mandat radnego sejmiku

Rada regionu pomorskiego Platformy Obywatelskiej zatwierdziła listy kandydatów do sejmiku województwa pomorskiego. Wśród nich lider, obecny szef Klubu PO/PSL w sejmiku pomorskim Jacek Bendykowski. Rozumiem, że zatwierdzenie listy, to formalność?
– Tak listy są już zatwierdzone, a kiedy Państwo wydrukujecie ten wywiad będą z pewnością zarejestrowane.
– Regionalne władze partii liczą na „utrzymanie w sejmiku dotychczasowego stanu posiadania”. Czy to oznaczałoby zdobycie 18 na 33 mandaty? Realne?
– Było nas 19 na początku kadencji. Jeden z Kolegów – Sylwester Pruś dał się niestety skusić Januszowi Korwinowi Mikke. Ma Pan jednak rację chcielibyśmy utrzymać wynik na poziomie 18-19 mandatów.
– Układając listy PO postawiła na osoby mające już doświadczenie w pracy w sejmiku. Co było brane pod uwagę?
– W sejmiku udało nam się skutecznie uniknąć wewnętrznych różnic zdań. Nie było między nami specjalnych konfliktów. Dobrze chyba również współpracowaliśmy z opozycją, dlatego nie słyszeliście Państwo o poważnych sporach w Sejmiku. M.in. dlatego udało się nam przekonać Zarząd i Radę Regionu do udzielenia swoistego votum zaufania dla dotychczasowych radnych i większość z nas jest na czołowych miejscach na listach. Doceniliśmy jednak innych zasłużonych samorządowców, dlatego na listach znajdziemy również obecnych wiceprezydentów, wiceburmistrzów, zastępcę starosty i kilkoro radnych. Istotnym kryterium było doświadczenie i kompetencje samorządowe.
– Nie myśli pan, że zdobycie identycznej, jak w poprzednich wyborach, liczby mandatów będzie trudniejsze niż przed czteroma laty, „bo notowania są inne”?
– PO przeżywa rzeczywiście trudny czas, jednak na Pomorzu naprawdę nie mamy powodów do wstydu. Kiedy powstało Województwo Pomorskie byliśmy na 8 miejscu w Polsce pod względem ogólnej jakości życia. Nowe województwo obok starego województwa gdańskiego wchłonęło kilka powiatów nadwiślańskich oraz prawie całe dawne województwo słupskie. Bezrobocie przekraczało tam często 30%. Spajanie województwa to była kolosalna praca Dwie kadencje temu byliśmy już jednak na 5 miejscu w Polsce, dziś jesteśmy na 2. Żadne województwo w Polsce nie rozwijało się tak szybko i równomiernie. Najłatwiej ocenić jakość polityki na Pomorzu przez porównanie z innymi.
– Przejdźmy do wyborów. Czy według pana będą się różnić od tych poprzednich? Czy bez znaczenia będzie fakt ważnych zmian na szczycie władzy? Mam na myśli odejście z rządu i z PO Donalda Tuska i objęcie rządu przez Ewę Kopacz?
– Chciałbym, żeby wyborcy oceniali przede wszystkim nas i nasze rządy na Pomorzu. Mimo to, należy właściwie zinterpretować zmianę rządu. Ona się dokonała dlatego, że w Europie rządy PO-PSL w Polsce oceniane są bardzo wysoko, a Donald Tusk uznawany jest za polityka, która ma wizję, ambicję i potrafi osiągać wyznaczone cele nawet w bardzo trudnych warunkach, jakie były naszym udziałem w trakcie największego kryzysu gospodarczego w Europie od lat 30-tych. Nam tu na miejscu często brakuje perspektywy by oceniać obiektywnie, to, co udało się w Polsce zrobić przez te lata. Sam mam z tym problem i jestem bardzo krytyczny. Mimo to, gdy spojrzymy choć na taki drobiazg, jak obowiązkowe zwroty źle wykorzystanych lub niewykorzystanych środków europejskich – powszechne w naszej części Europy, a prawie niedotyczące Polski, to musimy docenić jakość rządzenia w metaskali. Ta zmiana jest zatem konsekwencją wielkiego sukcesu Polski i jej prawdziwego znaczenia w UE, a nie „ucieczką Premiera do Brukseli”, jak próbuje to przedstawiać część mediów. Cieszę się, że potrafiła to w końcu docenić również największa partia opozycyjna.
– Pana zdaniem jest tak, że Donald Tusk szykuje się do objęcia prezydentury po Komorowskim? Słyszy się takie komentarze wśród polityków opozycji.
– Jeżeli zostanie wybrany na drugą kadencję, a myślę, że ma dużą szansę, to skończy ją dokładnie na kolejne wybory prezydenckie… Wiele zależy od wyniku przyszłorocznych wyborów parlamentarnych. Jeżeli wygra je opozycja może zrodzić się silny konkurent. Jeżeli jednak Ewie Kopacz uda się dotrzymać większości obietnic z expose, a jest to wbrew pozorom możliwe, to wierzę, że Platformie i PSL-owi uda się ponownie przekonać do siebie wyborców.
– Na ile to wszystko będzie miało przełożenie na to, co „na dole”?
– Dla nas ma duże znaczenie, gdyż obok znacznych środków, które już zdołaliśmy sobie zagwarantować, to w mijającej kadencji udało nam się również pozyskać wiele środków centralnych na inwestycje. Zabiegamy m.in. o obwodnicę zewnętrzną Metropolii, drogę S 6, czy regulację Wisły w celu uruchomienia na niej transportu rzecznego przynajmniej do Bydgoszczy i Torunia. Obecny Rząd jest otwarty na nasze postulaty. Kolosalne znaczenie ma dla nas również reforma systemu finansowania służby zdrowia, na co wpływ ma wyłącznie Rząd.
– Na co stawia pan w tych wyborach, jaki ma pan program?
– Tak jak powiedziałem, już zdołaliśmy zagwarantować sobie znaczne środki na najbliższe lata. Bardzo dobrze gospodarowaliśmy finansami. Pomorze ma zdrowe finanse publiczne. Dlatego już dziś wiemy, że będziemy w stanie wydawać na inwestycje co najmniej 26% naszych środków do 2020. Wynegocjowaliśmy zmianę zasad podziału środków europejskich między województwami. W jej efekcie będziemy dysponować prawie dwukrotnie większymi środkami w kolejnych 6 latach, aniżeli te, którym dysponowaliśmy dotychczas. Będziemy zatem kontynuować szybką modernizację województwa. Większy nacisk położymy jednak obok transportu na szerokie wsparcie przedsiębiorczości, szczególnie nowoczesnych technologii i innowacji. Zamierzamy odbudować szkolnictwo zawodowe i techniczne. Dokończymy reformę naszych szpitali. Chciałbym bardzo, abyśmy skutecznie wylobbowali na poziomie rządowym odbudowę polskiej polityki morskiej, która w zasadzie nie ma dziś prawdziwego opiekuna.
– Co będzie dla pana najważniejsze?
– Jeżeli zostanę wybrany, będę kontynuować dotychczasowe zadania. Jednym z powodów, dla których udało nam się tak wiele osiągnąć na Pomorzu był m.in. pewien spokój polityczny w Sejmiku. Rolą radnych koalicji, a w szczególności moją, jako szefa Klubu rządzącego była dbałość o to, by Zarząd Województwa mógł spokojnie pracować. Rolą wyborców jest ocenić, czy nam się to udało. Ja ufam, że tak i dołożę starań, aby tak było nadal. Wszystko jednak w rękach … wyborców (uśmiech – dop. red.). Chciałbym również kontynuować swoje zaangażowanie w Związku Województw RP (J. Bendykowski jest członkiem zarządu ZWRP – przyp. red.), który reprezentuje samorząd wojewódzki wobec Rządu, Sejmu i Senatu – będzie to szczególnie istotne, gdyby po 2015 doszło jednak do zmiany Rządu RP.
– Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: Tadeusz Gruchalla

Jacek Bendykowski jest prawnikiem – partnerem w największej gdańskiej kancelarii. Aplikację radcowską odbył w latach 1993-1996. Pełnił i pełni wiele funkcji publicznych w kraju i zagranicą (m.in: European Democrat Students, European Coordination Bureau, International Young Democrat Union, European Peoples Party, EUROCITIES, Unia Metropolii Polskich, Fundacja Gdańska). Specjalizuje się w prowadzeniu od strony prawnej kompleksowych projektów gospodarczych. Jest specjalistą w zakresie postępowań sądowych w sprawach cywilnych i gospodarczych ze szczególnym uwzględnieniem prawa spółek oraz szeroko rozumianego zwalczania nieuczciwej konkurencji, bywał arbitrem w międzynarodowych sporach gospodarczych (ICC w Londynie). Działał w opozycji od 1983 roku (RMP). Aktywny uczestnik strajków studenckich w 1988 r. W kadencji 1998-2002 radny Miasta Gdańska. Obecnie radny trzeciej kadencji Sejmiku Województwa – Szef Klubu PO/PSL. Delegat woj. pomorskiego w Związku Województw RP.

Mieszkania komunalne na Chełmie

mieszkania
Gdańsk jest liderem w budowie mieszkań komunalnych. Fot. t

Kolejne mieszkania komunalne powstaną na granicy Chełmu i Oruni. W poniedziałek 6 października wmurowano kamień węgielny pod budowę zespołu budynków przy ul. Madalińskiego.
– Wielu mieszkańców Gdańska nie stać na zakup własnego lokum, wielu młodych ludzi przyjeżdża do naszego miasta, choćby dlatego, że znalazło tu pracę. I dlatego potrzebujemy nowych lokali, które moglibyśmy im zaoferować. Dlatego chciałbym, by inwestycji takich jak ta, było jak najwięcej – powiedział w trakcie uroczystości Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska.
– Pierwsze lokale powinny być gotowe do zasiedlenia we wrześniu 2015 roku. Zamieszkają w nich 42 rodziny – dodała Aleksandra Krzywosz, Prezes Zarządu Gdańskiej Infrastruktury Społecznej Sp. z o.o.
Mieszkania powstaną w ramach III etapu Programu budowy mieszkań komunalnych, który realizowany będzie w latach 2014 – 2018. W ramach inwestycji powstanie siedem budynków mieszkalnych jednoklatkowych po 12 lokali z podpiwniczeniem, czyli w sumie 84 mieszkania „pod klucz” o łącznej pow. użytkowej ok. 3.210 m².
Na terenie inwestycji znajdą się również: dojścia do budynków i mieszkań na parterze przystosowane dla potrzeb osób niepełnosprawnych, 70 miejsc postojowych dla rowerów, w tym 42 zadaszone i plac zabaw dla dzieci oraz przestrzeń rekreacyjna. Szacowany koszt tej inwestycji to ok. 15 mln zł.
Gdańska Infrastruktura Społeczna Sp. z o.o. powstała w 2006 roku. Do zadań Spółki należy budowa mieszkań i budynków użyteczności publicznej. Gdańsk jest, w skali kraju, absolutnym liderem w budowie nowych mieszkań komunalnych. Oprócz działalności Towarzystw Budownictwa Społecznego (GTBS i TBS Motława) budową mieszkań komunalnych zajmuje się spółka celowa Gdańska Infrastruktura Społeczna. Nowe lokale pozyskiwane są także w ramach programu „mieszkania za grunt”.
Obecnie na mieszkanie komunalne oczekuje w Gdańsku ok. 2,3 tys. rodzin, w tym 1,6 to oczekujący na lokal socjalny. Kolejka oczekujących na mieszkanie od kilku lat obniża się – w 2010 roku kolejka liczyła ok. 3,5 tys. rodzin. Kolejka maleje powoli, bo choć Gdańsk przoduje w skali kraju w ilości nowooddawanych lokali komunalnych, to w „ogonku” ustawiają się ciągle kolejni potrzebujący.
(tg)

Awaria wodociągu na Chełmie

awaria
Korytarze historycznego Szańca Jezuickiego wypełniły się wodą… Fot. t

W środę 3 września przy ul. Kolonia Anielinki w Gdańsku Chełmie ogromnej awarii uległa sieć wodociągowa. Zapadła się ulica na odcinku 90 metrów, a dolne korytarze historycznego Szańca Jezuickiego wypełniły się wodą. Naprawa szkód potrwa co najmniej kilka miesięcy. To jedna z największych awarii sieci wodociągowej, zarządzanej przez SNG, od kilku lat.
Dzień później od rana komisja władz Powiatowego Nadzoru Budowlanego w Gdańsku, Zarządu Dróg i Zieleni w Gdańsku oraz Saur Neptun Gdańsk sprawdzała stan i zakres uszkodzeń, powstałych po środowej awarii przy ul. Kolonia Anielinki.
3 września po południu z około 7-metrowej skarpy zsunęła się nawierzchnia i podbudowa jezdni na Chełmie. Przyczyną była awaria sieci wodociągowej, która od kilku tygodni jest remontowana pod wspomnianą ulicą. Ponadto, woda z uszkodzonej sieci wdarła się do korytarzy fortu i wypełniła je.
Przy samym urwisku, które powstało w środę, stoją domy mieszkalne. Mieszkańcy na razie mogą spać spokojnie.
– Po wstępnej ocenie, budynkom nic nie grozi. Natomiast pod żadnym pozorem nie wolno tutaj poruszać się po drodze. Musimy przygotować ekspertyzę, w której pojawią się stosowne zalecenia. Określimy też przyczyny powstania awarii – mówił Władysław Wróbel, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Gdańsku.
Mieszkańcy nie pozostaną bez wody.
– Do czasu wznowienia naprawy wodociągu, mieszkańcy będą mogli korzystać z beczkowozów. Trudno na tę chwilę wskazać odpowiedzialnych za awarię wodociągu i jego skutki – mówi Grażyna Pilarczyk, rzecznik prasowy spółki SNG.
Bez wody w kranach pozostają rodziny w ok. 25 domach. Awaria należy jednak do jednych z większych w historii SNG. Sami mieszkańcy, jak i zarządca Szańca Jezuickiego oceniają, że winę za awarię ponosi niechlujne prowadzenie prac i brak wyobraźni.
– Na wąską drogę, która właśnie runęła, wjeżdżał niejednokrotnie sprzęt ciężki. Zagęszczał on jedynie grunt, który stracił swoją stabilność i efekty tego widać – mówił Krzysztof Lewandowski ze Stowarzyszenia Motocyklowego „Cruiseriders North” z Gdańska, które od kilku miesięcy opiekuje się szańcem.
Nadzór budowlany i SNG nie potrafią odpowiedzieć, kto zajmie się odbudową ulicy. Urzędnicy próbują tłumaczyć sytuację i wskazują, że w okresie PRL, gdy układano sieć wodociągową wokół murów oporowych szańca, nikt nie zastanawiał się, jakie to może mieć konsekwencje.
Niemniej pewne jest, że awaria będzie usuwana kilka miesięcy. Naruszona została konstrukcja historycznego muru oporowego. Nie wiadomo, jak będzie zachowywać się pozostała jego część, która przetrwała. Prace na pewno będą musiały się toczyć pod nadzorem Wojewódzkiego Konserwatora zabytków, bowiem cały szaniec jest pod jego ochroną. Z wnętrz historycznego budynku wypompowywano wodę. Trudno oszacować, ile metrów sześciennych zdołały pomieścić korytarze historycznego obiektu. Wypompowywanie trwało dwa dni.
(g)

Gdańsk nagrodzony

nagroda
Zbiornik na Chełmie zachęca do spacerów i uprawiania sportów… Fot. t

Ministerstwo Środowiska rozstrzygnęło konkurs „Zielone Miasta – w stronę przyszłości!”. Gdańsk w kategorii „Gospodarka wodno-ściekowa i ochrona wód” zdobył pierwszą nagrodę za inwestycje w ramach projektu – Ochrona wód Zatoki Gdańskiej – budowa i modernizacja systemu odprowadzania wód opadowych w Gdańsku. Dwie inne gdańskie inwestycje otrzymały wyróżnienia.
Konkurs „ZIELONE MIASTA – W STRONĘ PRZYSZŁOŚCI!” został zorganizowany przez Ministerstwo Środowiska. Do konkursu należało zgłaszać zrealizowane przedsięwzięcia lub inwestycje, które mają służyć ochronie środowiska, w szczególności nowatorskie i wysoce efektywne ekologicznie oraz ekonomicznie rozwiązania techniczne, technologiczne i organizacyjne.
Nagroda główna została przyznana czterem miastom za zrealizowane projekty w trzech kategoriach. W kategorii „Gospodarka wodno-ściekowa i ochrona wód” – zwyciężył Gdańsk, który otrzyma nagrodę za realizację projektu pt.: „Ochrona wód Zatoki Gdańskiej – budowa i modernizacja systemu odprowadzania wód opadowych w Gdańsku”.
Swój udział ma w tym zbiorniki retencyjne na Chełmie. Oprócz funkcji oczyszczania wód i ochrony przeciwpowodziowej miasta w projekcie zwrócono uwagę na miejsca rekreacji dla mieszkańców. Dotyczy to szczególnie nowych zbiorników retencyjnych, wokół których wykonywane zostały drogi eksploatacyjne, pełniące również rolę ciągów spacerowych. Dodatkowo tereny przy zbiornikach zostały zagospodarowane poprzez ustawienie ławek i koszy, oświetlone i zagospodarowane zielenią.
Jako ciekawostkę można podać fakt, że na nowo wybudowanym zbiorniku retencyjnym Jabłoniowa zainstalowano cztery wyspy pływające obsadzone roślinnością wodną, na których gniazdują mewy śmieszki i rybitwy. Na większości zbiorników skarpy odwodne umocniono faszynami i matami wegetacyjnymi z odpowiednio dobraną roślinnością, która zabezpieczając brzegi przed erozją wpływa również na estetykę zbiornika.
Do Gdańska trafiły także dwa wyróżnienia. Jedno w kategorii – Transport ekologiczny i infrastruktura drogowa za inwestycję: Droga rowerowa wzdłuż ul. 3-go maja od ul Kolejowej do ul. Hucisko w Gdańsku realizowana w ramach projektu Rozwój Komunikacji Rowerowej Aglomeracji Trójmiejskiej w latach 2007-2013. Drugie wyróżnienie w kategorii – efektywność energetyczna w budownictwie za projekt Ekologiczne Koszary. Zakup i montaż paneli fotowoltaicznych dla celów zaopatrzenia Centrum Hewelianum w energię ze źródeł odnawialnych.
Nagrody przyznane w konkursie zostaną wręczone na uroczystej gali planowanej w listopadzie br. Laureaci konkursu otrzymają: statuetkę, dyplom, możliwość udziału w jednej z czterech 4-dniowych wizyt studyjnych do miast będących Laureatami konkursu Komisji Europejskiej „Zielona Stolica Europy” lub innych miast europejskich będących przykładem zrównoważonego miasta.
(TG)

Siłownia pod chmurką

siłownia
Tu możesz poćwiczyć za darmo… (t)

OSiR przy Witosa otworzył siłownię pod chmurką na Chełmie. To oferta dla tych, którzy lubią ćwiczyć na świeżym powietrzu – za darmo i przyjemnie.
To pierwsza z zaplanowanych siłowni na wolnym powietrzu. Siłownia składa się z sześciu zestawów przeznaczonych do ćwiczeń na wszystkie partie ciała. Z elementów siłowni mogą korzystać dorośli oraz dzieci powyżej 14 roku życia. Dopuszcza się użytkowanie elementów siłowni przez dzieci w przedziale wieku od 10 do 14 lat wyłącznie pod opieką dorosłych. Przed rozpoczęciem ćwiczeń należy przeczytać instrukcję, która zamieszczona jest na każdym z przyrządów. Zakres i intensywność ćwiczeń należy dobrać do własnych możliwości.
Spółdzielnia Mieszkaniowa Chełm, jak informuje na swojej stronie internetowej, nie bierze odpowiedzialności za ewentualne kontuzje odniesione w trakcie ćwiczeń. I życzy wszystkim przyjemnego i efektywnego użytkowania.
(t)