Meduza uczy gry w koszykówkę

turniej
Zespół Meduza SP 1 Morena na turnieju Meduza basket Piecki Migowo 2013. (t)

W Zespole Kształcenia Podstawowego i Gimnazjalnego nr 20 w Gdańsku przy ulicy Poli Gojawiczyńskiej 10 już drugi rok dzieci z dzielnicy Piecki Migowo trenują grę w koszykówkę. Zajęcia te prowadzone są przez trenerów z Klubu Sportowego Meduza Gdańsk, którego siedziba mieści się przy ul. Żylewicza.
Dzięki pomocy finansowej Rady Dzielnicy Piecki Migowo w szkole odbyły się już cztery masowe imprezy sportowe dla dzieci i młodzieży. We wszystkich turniejach koszykówki wzięło udział około 300 uczestników. Projekt wspierany jest przez radnego miasta Gdańska Pawła Czerniewskiego, który zawsze był na nich obecny.
Serdeczne podziękowania, podkreślają Organizatorzy treningów, należą się dyrekcji szkoły. Warto odnotować, że w grudniu odbył się w szkole turniej Meduza Basket Piecki Migowo 2013, w którym wzięły udział cztery zespoły, między innymi zespół Meduza SP1 Morena w składzie: Szymon Karłowicz, Michał Szawłowski, Maciej Szawłowski, Bernard Walenczak, Wiktor Walenczak, Oskar Woźnicki, Jerzy Klein, Oskar Pecka, Dawid Podrażka, Piotr Krzyżak, Kacper Stencel, Wojciech Wiśniewski, Krystian Walkowski, Mikołaj Tomaszewski, Karol Ochociński, Dominik Lewandowski, Kacper Stencel, Julek Karczewski – trenerzy drużyny Jarosław Królikowski, Dariusz Sarnowski. Były to pierwsze kroki w rywalizacji sportowej tych młodych adeptów koszykówki. Zespół w sezonie 2013/2014 został zgłoszony do rozgrywek organizowanych przez POZKosz w Gdańsku.

(t)

Zmiany na Rakoczego

budowa
Utrudnienia w ruchu potrwają do końca marca… Fot. t

W związku z budową nowej linii tramwajowej Siedlce-Przystanek PKM Brętowo od 11 stycznia do końca marca od końca Estakady Rakoczego do skrzyżowania z Jaśkową Doliną (jezdnia od strony sklepu Lidl) – na długości ok. 180 metrów wprowadzona zostanie zmiana organizacji ruchu.
Zmiana polegać będzie na zamknięciu fragmentu ul. Rakoczego (od strony marketu Lidl) i poprowadzeniu ruchu w kierunku ul. Jaśkowa Dolina/Słowackiego, po tymczasowej jezdni bitumicznej wykonanej w pasie zieleni, z zachowaniem dwóch pasów ruchu. Ruch pojazdów w kierunku ul. Kartuskiej odbywać się będzie bez zmian. Zmiana organizacji spowodowana jest trwającymi robotami ziemnymi związanymi m.in. z wykonaniem nowego odcinka gazociągu, kanalizacji deszczowej, nowej trasy CO, a także z pracami elektroenergetycznymi i teletechnicznymi.
– Prace przy budowie linii tramwajowej prowadzone są obecnie na całym obszarze inwestycji i związane są z wykonywaniem tzw. „koryta” tramwajowego – informuje Magdalena Kuczyńska z Biura Prasowego UM Gdańska. – Równocześnie trwa usuwanie kolizji sieci i przebudowa kanalizacji sanitarnej. Wykonawca robót rozpoczął także budowę murów oporowych.
Inwestycja ma zakończyć się we wrześniu 2015 roku. Koszt prac budowy linii, to 116.315.256,08 zł. Najkorzystniejsza ofertę złożyła Firma Budowlano-Drogowa MTM S.A, która realizuje inwestycję wspólnie z firmą RAJBUD Sp. z o.o .
(t)

Minął rok, dobry rok…

głogowski
Eugeniusz Głogowski: „Trzynastka okazała się dla spółdzielni nader szczęśliwa”…
Fot. t
Wydarzenia minionego roku w LWSM Morena podsumowują Eugeniusz Głogowski, prezes zarządu i jego zastępcy: Henryk Talaśka i Aleksander Nowaczek. Rozmawia Tadeusz Gruchalla.
– Jak oceniają panowie miniony 2013 rok? Czy pechowa trzynastka dała o sobie znać?
Eugeniusz Głogowski: Muszę przyznać, że paradoksalnie pechowa trzynastka okazała się dla spółdzielni nader szczęśliwa. Decyzje podjęte na trzech Walnych Zgromadzeniach wyznaczyły kierunek zmian LWSM „Morena”. Zatwierdzono Strategię Rozwoju, wyrażono zgodę na zaciągnięcie kredytu na dokończenie dociepleń czyli aktualnie najważniejszego przedsięwzięcia remontowego w naszej Spółdzielni, zatwierdzono zmiany statutowe… Rok 2013 przyniósł również częściowe rozwiązanie sporu pomiędzy spółdzielnią a Gminą Miasta Gdańska dot. ustalenia wysokości opłaty za wieczyste użytkowanie gruntów, w którym sądy powszechne przychyliły się do stanowiska spółdzielni, pomniejszając wysokość powyższej opłaty. Pragnę podkreślić, że według mojej wiedzy jesteśmy jedyną gdańską spółdzielnią, która zaskarżyła decyzje Gminy Miasta Gdańska z 2009 roku, drastycznie zwiększające należności za wieczyste użytkowanie… Mam świadomość, że jest jeszcze wiele do zrobienia – obecnie tworzymy biura obsługi mieszkańca, które przyspieszą załatwianie wszelkich spraw; w celu poprawy bezpieczeństwa rozbudowujemy system monitoringu, budujemy siłownie na świeżym powietrzu… Dokładamy wszelkich starań, aby nasze osiedle nabrało nowego charakteru, stając się atrakcyjnym i bezpiecznym miejscem zamieszkania.
Talaśka

Henryk Talaśka: „W tym roku planujemy utworzyć Biuro Obsługi Mieszkańca w siedzibie Administracji II przy ul. Bulońskiej”.
Fot. t

Henryk Talaśka: W mojej ocenie największym sukcesem było zakończenie w 2013 roku procesu termomodernizacji aż 25 budynków mieszkalnych, co było możliwe dzięki wyrażeniu przez Walne Zgromadzenie LWSM „Morena” zgody na zaciągnięcie najwyższej sumy zobowiązań w wysokości 17 mln zł. Dzięki temu, jak również dzięki wynegocjowaniu znacznie niższych niż w latach ubiegłych stawek za docieplenia będziemy mogli zakończyć cały proces już w przyszłym roku, czyli o 3 lata szybciej niż planowano.
Aleksander Nowaczek: Dla mnie to bardzo szczęśliwy rok, gdyż dowiedziałem się, że po raz kolejny zostanę ojcem. Natomiast w kwestiach związanych ze spółdzielnią za największy sukces uważam uchwalenie przez Walne Zgromadzenie Strategii Rozwoju LWSM Morena w latach 2013-2030. To główny dokument określający najważniejsze kierunki i zadania stojące przed spółdzielcami na najbliższe kilkanaście lat. Ta strategia nie jest jedynie dokumentem spisanym na papierze. Obecnie na tej podstawie możliwe było organizowanie spotkań warsztatowych z udziałem członków RN, na których ustalana jest hierarchia przedsięwzięć remontowych na kolejne lata. Spotkania te zakończą się w tym roku konsultacjami z naszymi mieszkańcami. Wtedy też zostanie wypracowany harmonogram najpilniejszych zadań do realizacji. Tym samym nasi mieszkańcy będą mieli realny wpływ na to, jak będzie zmieniała się Morena w ciągu najbliższych kilku lat.
– Co jeszcze uznaliby panowie za sukcesy 2013 roku?

nowaczek
Aleksander Nowaczek: „Dowiedziałem się, że po raz kolejny zostanę ojcem”…
Fot. t

Aleksander Nowaczek: Sądzę, że za sukces należy również uznać uchwalenie przez Walne Zgromadzenie zmian statutowych dotyczących działalności społeczno-wychowawczej, oświatowej i kulturalnej. Walne Zgromadzenie nie tylko przytłaczającą większością głosów odrzuciło wniosek grupy członków spółdzielni dotyczący likwidacji tych działalności – dodatkowo na wniosek Zarządu i Rady Nadzorczej rozszerzyło je o działalność sportowo-rekreacyjną. Podjęcie tej decyzji przez członków spółdzielni umożliwiło podjęcie wielu decyzji, które pozwoliły na znacznie lepsze wykorzystania potencjału Domu Kultury i Klubu Sportowego. Nowa oferta zajęć zarówno w Domu Kultury jak i w świeżo wyremontowanym Klubie Sportowym spotkały się z pozytywnym odzewem i cieszą się dużą popularnością wśród naszych mieszkańców. Zmiany statutowe dotyczyły również prowadzenia działalności inwestycyjnej z korzyścią dla członków spółdzielni, co otwiera dobre perspektywy przed spółdzielnią.
Henryk Talaśka: W mojej opinii za sukces należy uznać również zainicjowanie procesu tworzenia wyspecjalizowanych Biur Obsługi Mieszkańca. Pierwsze z nich rozpoczęło pracę w wakacje w siedzibie Administracji I przy ul. Piecewskiej, a w tym roku planujemy utworzyć Biuro Obsługi Mieszkańca w siedzibie Administracji II przy ul. Bulońskiej. Również w budynku zarządu trwają teraz prace remontowo-modernizacyjne, w efekcie których powstanie kancelaria. Mieszkańcy będą mogli składać tam pisma i wnioski oraz uzyskać pomoc w sprawach wymagających zaangażowania konkretnej komórki organizacyjnej spółdzielni. W przyszłości podstawowe działy świadczące usługi dla mieszkańców będą mieściły się na parterze budynku. Chcemy w ten sposób ułatwić dostęp do biura osobom starszym, schorowanym, mającym trudności z poruszaniem, a także rodzicom z wózkami i z małymi dziećmi.
Aleksander Nowaczek: Nie możemy też zapomnieć o efektach prac nad zwiększaniem bezpieczeństwa naszych mieszkańców. W 2013 roku rozbudowywaliśmy system monitoringu wizyjnego. Korzyści z jego instalacji zdecydowanie przewyższyły nasze oczekiwania. Zwiększyła się wykrywalność sprawców kradzieży i dewastacji mienia stanowiącego własność Spółdzielców. To m.in. przekazane Policji wideo z monitoringu umożliwiło złapanie sprawców dewastacji wind na osiedlu, ujęcie sprawców dewastacji skrzynek pocztowych przy ul. Marusarzówny czy zatrzymanie sprawcy dewastacji kamery stacjonarnej przy ul. Warneńskiej.
– Dużo jest spraw w których dowodem jest właśnie zapis z osiedlowego monitoringu?
Aleksander Nowaczek: Aktualnie Komisariat VIII Policji w Gdańsku prowadzi kilkanaście dochodzeń. Tak jak wspomniałem wcześniej – dotyczą one m.in. dewastacji, wykroczeń, kradzieży i włamań do obiektów na terenie spółdzielni. W tych sprawach istotnymi dowodami są właśnie materiały z monitoringu.
– Czy zatem 2013 rok nie obfitował w żadne przeciwności czy niepowodzenia?
Eugeniusz Głogowski: Naturalnie spotykały nas również niepowodzenia. Przede wszystkim należy do nich zaliczyć niezakończony przetarg na wybór wykonawcy projektu przebudowy układu komunikacyjnego spółdzielni. Niestety obecny układ komunikacyjny jest od wielu lat niewydolny… Samochody nie mają gdzie parkować. A drogi i chodniki są tak zastawione, że utrudniają zarówno komunikację pieszym, jak i pojazdom ratowniczym – karetkom pogotowia czy pojazdom straży pożarnej. Ponadto nie do końca satysfakcjonuje mnie tempo realizowania niektórych spraw. Wiele kwestii udałoby się zakończyć szybciej, gdyby nie konieczność zaangażowania spółdzielni w sprawy sądowe, między innymi z powództwa grup członków, którzy nie mogą pogodzić się, że ich poglądy nie spotykają się z poparciem i kwestionują decyzje podjęte zdecydowaną większością głosów przez Walne Zgromadzenie, w tym wyrażenie zgody na zaciągnięcie kredytu na zakończenie procesu dociepleń. Jestem ciekawy, czy szybciej zakończy się sprawa w sądzie, czy szybciej zakończymy termomodernizację całego osiedla… Jednak w nowy rok wkraczamy z większym doświadczeniem i nowymi pomysłami. Głęboko w to wierzymy, że zaowocują zadowoleniem mieszkańców Moreny.
– Czego zatem miałbym życzyć panu prezesowi w 2014 roku?
Eugeniusz Głogowski: Całemu zarządowi i pracownikom spółdzielni należałoby życzyć współpracy przynoszącej jak najlepsze efekty dla naszej spółdzielni. Natomiast w imieniu całego zarządu chciałbym życzyć wszystkim naszym mieszkańcom w 2014 roku dużo zdrowia i spełnienia wszystkich marzeń.
– Dziękuję za rozmowę i życzę sukcesów w realizacji planów.

Pięć lat w kolejce do specjalisty

przychodnia
Za długo czekasz do specjalisty? Dzwoń do NFZ… Fot. t

Do pięciu lat czekamy na wizytę u endokrynologa na Morenie. Przychodnia przy Jaśkowej Dolinie 105 jest niechlubnym rekordzistą. Pacjenci muszą czekać, a Narodowy Fundusz Zdrowia mówi, aby zgłaszać mu takie przypadki. Jakby o tym nie wiedział…
O tym, że w całym naszym województwie bardzo długo czeka się na wizytę u endokrynologa, wiadomo jest od lat. Można powiedzieć, że z dostępnością do tego specjalisty jest coraz gorzej.
– Chodzę od przychodni do przychodni i nie mam już siły. Najbliższy wolny termin to druga połowa 2015 roku. To jest chore i uwłacza nam, chorym ludziom – uskarża się mieszkanka Moreny, której na prywatne wizyty jej nie stać.
Endokrynologia to dziedzina medycyny zajmująca się funkcjonowaniem, zaburzeniami oraz leczeniem zaburzeń układu hormonalnego. Jej głównym celem jest rozpoznawanie i leczenie zaburzeń funkcji gruczołów dokrewnych, wydzielających hormony. Wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy, ale złe funkcjonowanie hormonów wpływa niekorzystnie na cały organizm. Może też być powodem wielu – nawet śmiertelnych – chorób.
– Jest bardzo dużo chorych, a endokrynologów niewielu – tłumaczą nam w NZOZ Morena w Gdańsku.
Najbliższy wolny termin w tutejszej poradni to… 2018 rok.
– Zdajemy sobie sprawę, że jest to patologiczna sytuacja, ale nie mamy na nią bezpośredniego wpływu – tłumaczy nam specjalista w przychodni. – Powodów jest kilka. Nie da się ukryć, że pacjenci też nam nie pomagają. Zapisują się jednocześnie w kilku poradniach, a na wizytę idą tam, gdzie muszą najkrócej czekać. Innych terminów nie odwołują. Ale z drugiej strony chyba nie można im się dziwić. Kolejnym powodem jest zbyt mała liczba kontraktów z NFZ na Pomorzu.
Według lekarzy, część badań powinien wykonać lekarz pierwszego kontaktu. A u nas pacjenci traktują go często jako osobę do wypisania skierowania do specjalisty. Uważają, że to zupełnie niepotrzebnie, bo do specjalistów endokrynologów, jak i każdych innych, powinny być kierowane tylko te osoby, z którymi internista sobie nie radzi.
– Przyczyna jest prozaiczna, taka sama, jak przy zapisach do każdego innego specjalisty – mówi Mariusz Szymański rzecznik NFZ w Gdańsku. – Pacjenci zapisują się do wielu lekarzy jednocześnie i nie odwołują pozostałych wizyt w przypadku, gdy już mają ją za sobą. Najczęściej, co zrozumiałe, wybierają poradnie najbliżej domu, a czasem okazuje się, że w tej kilka kilometrów dalej możemy być przyjęci od ręki – wyjaśnia Szymański.
Rzecznik pomorskiego NFZ mówi, aby w przypadku wyznaczania przez poradnię zbyt długiego czasu oczekiwania, kontaktować się z Wydziałem Spraw Świadczeniobiorców NFZ. Pod numerami: (58) 32-18-626 lub (58) 32-18-635 przyjmowane są wszelkie uwagi, skargi czy zażalenia od pacjentów. Dodatkowo pod tymi numerami telefonów udzielana jest informacja, w których poradniach są najkrótsze kolejki. Infolinia dotyczy wszystkich specjalistów.
(t)

Bliżej ludzi i ich spraw…

nowaczek

Aleksander Nowaczek: „Spółdzielnia musi się zmieniać, bo zmienia się cały Gdańsk”…
Fot. TG

W ostatnich tygodniach na Morenie pojawiło się więcej osób w jaskrawych kamizelkach. Okazało się, że służby LWSM „Morena” postanowiły stać się widoczne na osiedlu. O przyczynach takich działań i o tym, czy przełoży się to na jakość pracy służb spółdzielnianych rozmawiamy z odpowiedzialnym za utrzymanie administracji zastępcą prezesa zarządu LWSM „Morena”, Aleksandrem Nowaczkiem.
– Panie prezesie, skąd nagle na naszym osiedlu tak dużo osób w jaskrawych kamizelkach z napisem LWSM „Morena”?
– To ci sami pracownicy, którzy dotychczas pracowali w spółdzielni, tylko wyraźnie oznakowani. Chcemy, żeby mieszkańcy z daleka widzieli, gdzie mogą znaleźć osoby, które w zakresie utrzymania osiedla mogą służyć im pomocą.
– I to przynosi efekty?
– Lepsze, niż bym się spodziewał. Już w pierwszym tygodniu pracownicy stwierdzili, że są o kilka razy częściej zatrzymywani przez mieszkańców na terenie osiedla. Na tym nam właśnie zależało, żeby nie było anonimowości wśród naszych pracowników. To ma być widoczny sygnał dla naszych członków, że służby spółdzielni są dla nich, żeby służyć pomocom mieszkańcom. Zależy nam na tym, żeby pracownicy spółdzielni byli bliżej ludzi.
– A dotychczas nie był?
– Był, lecz tej bliskości nie było widać, ani nie było czuć. Bardzo często zdarzało mi się słyszeć od mieszkańców gorzkie słowa, gdy jednak dociekałem, o co chodzi, to najczęściej o sprawy sprzed kilku, a nawet kilkunastu lat. Mi zależy na tym, żeby ludzie widzieli, że ten zarząd rzeczywiście rozwiązuje problemy, które przez wiele lat były zamiatane pod dywan.
– Czego możemy się wobec tego spodziewać, zamiast zamiatania problemów pod dywan?
– Proszę spojrzeć na fakty. W tym roku docieplamy aż 24 budynki, a w przyszłym chcemy zakończyć proces docieplania całego osiedla. Rozpoczęliśmy wymianę oświetlenie klatek schodowych na energooszczędne, budujemy nowe place zabaw dla dzieci, zamierzamy ustawić urządzenia do ćwiczeń dla dorosłych. Wyremontowaliśmy klub sportowy, który oferuje atrakcyjną ofertę dla mieszkańców, podobnie Dom Kultury tętni życiem. Rozpoczęliśmy budowę nowoczesnego systemu monitoringu, który znacząco poprawia bezpieczeństwo naszego osiedla. Oczywiście jest jeszcze bardzo wiele do zrobienia, ale nie możemy odpowiadać za wieloletnie zaniedbania.
– Czy aby pan trochę nie przesadza z tymi opóźnieniami?
– Chciałbym, żeby Morena była nowoczesnym osiedlem, w którym się dobrze i bezpiecznie żyje ludziom. Dlatego porównuję nasze osiedle do innych dobrze zarządzanych obszarów Gdańska. W wielu osiedlach proces docieplania budynków zakończył się już kilka lat temu, na chodnikach i drogach osiedlowych pojawiła się nowa nawierzchnia z kostki, powstały nowe parkingi, wymieniono windy, zainstalowano energooszczędne oświetlenie, i są pieniądze na pielęgnację małej architektury i terenów zielonych. To wszystko dopiero przed nami, i teraz pracujemy na tym, żeby w krótkim czasie zainicjować procesy, które pozwolą nam nadrobić zaległości.
– A czego jeszcze pana zdaniem potrzeba na Morenie?
– Myślę, że te najpilniejsze potrzeby zostały trafnie zdiagnozowane w uchwalonej w tym roku przez Walne Zgromadzenie „Strategii rozwoju LWSM Morena w latach 2013-2030”. Ja staram się, żeby świadomość powagi stojących przed nami zadań mieli wszyscy pracownicy spółdzielni, że nie wystarczy tylko założyć jaskrawych kamizelek i już możemy mieć spokojne sumienie. Spółdzielnia musi się zmieniać, bo zmienia się cały Gdańsk.
– No właśnie – znowu wracamy do tych jaskrawych kamizelek. Skoro one nie wystarczają, to czego możemy się spodziewać po tej zmianie?
– Łatwiej będzie mi to wyjaśnić na przykładzie. Ostatnio coraz częściej zdarzają się sytuacje, w których do Zarządu wpływają pochwały na naszych gospodarzy. Ale to grono chwalonych osób powiększa się zbyt wolno, a sprzątanie to przecież czynność, którą każdy z nas robi w domu, więc o te pochwały powinno być stosunkowo łatwo. Ja bym chciał, żeby w spółdzielni pracowali tylko tacy gospodarze, których mieszkańcy będą chwalili. Bo dla mnie gospodarz to znaczy troskliwy opiekun, to osoba, która o powierzone mienie troszczy się tak samo sumiennie, jak o swój rodzinny dom. Te kamizelki mają również przypominać pracownikom, że pełnią odpowiedzialną służbę, że powierzono w ich ręce wspólne dobro spółdzielców.
– Czy nie jest to wizja szklanych domów?
– Rzetelne sprzątanie terenu i troszczenie się o powierzone mienie to nie są szklane domy. Proszę wierzyć, że my w niektórych obszarach naprawdę mamy takich pracowników, z których autentycznie jestem dumny. Bardzo żałuję, że jeszcze tak nie jest wszędzie, ale widać dobry kierunek. Trzeba się tylko rzetelnie przyłożyć do wypełniania swoich obowiązków, zwłaszcza, że wymagania rosną. Ci, którzy im nie sprostają, nie mogą liczyć na pobłażliwość.
– A może pan przytoczyć przykład tych rosnących wymagań?
– Proszę bardzo. W sierpniu opracowaliśmy nowe standardy utrzymania czystości w budynkach i ich otoczeniu. Wiele prac zostało wystandaryzowanych i ujętych w precyzyjnych harmonogramach. Te nowe standardy przetestowaliśmy na grupie 10 najlepszych gospodarzy. Na początku był opór, ale po kilkunastu dniach ci sami gospodarze, którzy się wcześniej sprzeciwiali nowym standardom, sami przyznali, że mają po prostu dobrze zorganizowaną pracę, i że to wszystko jest logiczne i sensowne. Od tego miesiąca nowe standardy utrzymania czystości i porządku trafiły do wszystkich, i będziemy się mogli przekonać, kto im nie będzie chciał sprostać. Bo że można im sprostać, to już wiemy, bo to w naszej spółdzielni przetestowaliśmy. Wkrótce wszyscy mieszkańcy powinni zobaczyć te nowe standardy wywieszone na swoich klatkach schodowych, tak, żeby wiedzieli, czego mogą wymagać od gospodarzy swoich budynków.
– A gdyby te wymagania, te nowe standardy, nie były przez gospodarzy realizowane?
– Cóż, takie standardy obowiązują w nowoczesnych budynkach, i nasi mieszkańcy mają prawo oczekiwać od nas zapewnienia im takich samych warunków. Na każdej klatce schodowej zostaną wywieszone nazwiska administratorów, którzy są odpowiedzialni za utrzymanie poszczególnych części osiedla, wraz z numerami telefonów i adresami e-mail. Każdy będzie mógł zadzwonić, wysłać sms-a lub napisać e-mail, ze zgłoszeniem dostrzeżonych problemów lub niedociągnięć.
– Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: Tadeusz Gruchalla

Ferie ze sztuką

Na zbliżające się ferie zimowe Dom Kultury Morena przygotował bogatą ofertę dla dzieci i młodzieży. Do wyboru są całodzienne półkolonie lub pojedyncze zajęcia które będzie prowadzić wykwalifikowana kadra pedagogów, artystów oraz absolwentów Akademii Sztuk Pięknych.
Codziennie prowadzone będą tematyczne bloki zajęć, więc każde zapisane dziecko będzie mogło wybrać sobie dziedzinę, w której chce się rozwijać. Możliwości będzie naprawdę dużo: taniec nowoczesny, warsztaty wokalno-aktorskie, rysunek, malarstwo, rękodzieło itp. Karnet tygodniowy na 5 warsztatów (każdy po godzinie czasu) kosztować będzie 69,00 złotych (dla wszystkich chętnych) oraz 55,20 zł (dla członków LWSM).
Równolegle prowadzone będą półkolonie. Codziennie odbywać będą się zajęcia artystyczne według wybranego przez rodzica profilu. Tygodniowy koszt pobytu dziecka na półkoloniach, opieka wykwalifikowanej kadry plus wyżywienie (w tym jeden ciepły posiłek) – to 199 zł (159,20 zł dla członków LWSM). Zajęcia będą odbywały się codziennie między godz. 9 a 15, jednak opieka dla dzieci będzie zapewniona już od godz. 8 aż do 17.
Dom Kultury Morena przygotował do wyboru trzy profile zajęć: wokalno–aktorski, czyli codzienne zajęcia ze śpiewu, zachowanie na scenie, praca z mikrofonem, panowanie nad emocjami; plastyczny, czyli codzienne zajęcia rozwijające zdolności manualne: poznawanie życia i twórczości wielkich mistrzów oraz zgłębianie technik plastycznych, taneczny, czyli zajęcia z tańca nowoczesnego z elementami hip-hopu i zumby kids.
Do tego dla wszystkich dzieci przygotowano liczne zajęcia do wyboru: angielski na wesoło, zabawy integracyjne dla lepszego poznania siebie i innych, zajęcia poprawiające koncentracje i pamięć, zajęcia z konstruktywnego reagowania na rożne zachowania ludzi oraz z rozpoznawania uczuć, ogólnorozwojowe Weronika Sherborne, Metoda Dobrego Startu (wykluczenie dysleksji dla dzieci z ryzyka dysleksji).
Dom Kultury przygotował również specjalną ofertę dla młodzieży. To zajęcia: konstruktywnego planowania dnia wolnego, z uświadamiania sobie negatywnego myślenia o sobie i innych, z uświadamiania sobie złości, profilaktyczne dotyczące uzależnień: alkoholizm, narkomania, dopalacze. Będą również zajęcia na temat samooceny, metod relaksacji, zachowań takich jak: asertywność, agresja, uległość czy manipulacja. Nie zabraknie zajęć integracyjnych, pomagających budować relacje z innymi czy z wyrażania uczuć – konstruktywnego mówienie tego, co się czuje. Oferta ta z pewnością pomoże niejednej osobie w lepszy poznaniu swoich mocnych i słabych stron, oraz rozwinie umiejętności społeczne przydatne w kształtowaniu osobowości i charakteru.
(t)

Wycieńczona kobieta uratowana

77-letnią mieszkankę Moreny, znajdującą się w stanie wycieńczenia organizmu, uratowali policjanci z sąsiedniego Suchanina. Kobieta zasłabła i dwa dni leżała w brodziku kabiny prysznicowej. Woda zalewała dolne mieszkania, zareagowali poszkodowani sąsiedzi.

I pewnie gdyby owa woda zalewająca sąsiadom z dolnej kondygnacji mieszkania, nie byłoby reakcji i pomocy. Poszkodowani zaalarmowali administrację spółdzielni, a ta o sytuacji powiadomiła Policję. pracownicy spółdzielni mieszkaniowej Morena. Twierdzili, że z jednego z mieszkań w bloku leje się woda, która zalewa inne lokale, a z właścicielką nie ma kontaktu. Dyżurny miał podejrzenie, że 77-letniej właścicielce mieszkania mogło się coś przytrafić. Dlatego pod wskazany adres skierował dzielnicowych. Gdy policjanci weszli do mieszkania, w brodziku kabiny prysznicowej znaleźli leżącą kobietę. 77-latka nie mogła podnieść się o własnych siłach, była wycieńczona, ale przytomna. Prawdopodobnie zasłabła, lecz gdy się ocknęła, nie była w stanie się ruszyć i leżała od co najmniej dwóch dni, czekając na pomoc.
Funkcjonariusze natychmiast wezwali pogotowie ratunkowe. Starsza kobieta została przewieziona do szpitala na obserwację.
(t)

LWSM uzyskała przeszło 40 tys. zł.

Spółdzielnia Morena uzyskała 41 tys. zł z tytułu kar umownych od firmy Techem. 4 grudnia Sąd Okręgowy w Gdańsku IX Wydział Gospodarczy ogłosił wyrok w sprawie z powództwa LWSM Morena przeciwko Techem -Techniki Pomiarowe o zapłatę kar umownych z tytułu nie zrealizowania w umownym terminie dostawy i montażu termostatycznych zaworów grzejnikowych w częściach wspólnych budynków mieszkalnych będących w zasobach LWS „Morena”.
Sąd podzielił stanowisko LWSM Morena, że Techem nie wykonał montażu zaworów w terminie umownym tj. do 15 września 2010 roku. Do dnia 29 października 2010 roku został wykonany montaż 2391 zaworów z ogólnej liczby przewidzianej do montażu 3124 szt. Całkowity montaż zaworów nastąpił 28 października 2011roku.
Jak informuje Henryk Talaśka, wiceprezes zarządu Moreny, zgodnie z umową 17 sierpnia 2010 roku Techem zobowiązał się do montażu termostatycznych zaworów grzejnikowych z terminem wykonani do dnia 15 września 2010 roku. 28 października 2010 roku czyli do dnia odbioru częściowego zamontowano 2391 zaworów termostatycznych. Protokół odbioru montażu 733 zaworów został podpisany 28 października roku 2011 czyli ponad rok po dacie zapisanej w umowie. Według LWSM w tej dacie zrealizowany został pełen zakres prac objętych umową.
28 czerwca 2012 roku Dział Techniczny dokonał wyliczenia kary na kwotę 20 516,72 zł. Techem wnosił o uznanie kwoty 20.516,72 zł jako kwoty określającej całość roszczenia LWSM. Sąd Okręgowy uznał w części roszczenia LWSM i zasądził od firmy Techem na rzecz spółdzielni przeszło 20 tys. zł. Całkowity koszt kar na rzecz LWSM wyniósł ok. 41.000 zł.
(t)

Budują linię tramwajową

tramwaj

Będą utrudnienia w ruchu na Rakoczego. Fot. t

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, prezes GIK Ryszard Trykosko oraz przedstawiciele firm MTM i Rajbud podpisali umowę na budowę linii tramwajowej na Morenę. Ruszyły już prace przy budowie 3,6-kilometrowej linii tramwajowej. Ruszy przebudowa instalacji podziemnych. Całość ma być gotowa pod koniec września 2015 r.
Już od kilku dni wzdłuż ul. Rakoczego i ul. Nowolipie w Gdańsku widać pracujące w świetle wspomnianych ulic maszyny budowlane. To początek prac związanych z budową linii tramwajowej z Siedlec w kierunku Moreny. Inwestorem jest miejska spółka Gdańskie Inwestycje Komunalne. Natomiast wykonawcą została niedawno firma Budowlano-Drogowa MTM, która o zamówienie ubiegała się wspólnie z firmą Rajbud. Inwestycja pochłonie 116 mln zł.
– Aktualne prace przy budowie linii prowadzone są w zależności od warunków atmosferycznych. Została już wycięta część drzew przy Pętli Siedlce, trwają też prace ziemne praktycznie na całym odcinku planowanej linii – mówi Magdalena Skorupka Kaczmarek, rzecznik prasowy GIK.
Do tej pory wykonawcy udało się odsłonić pas przyszłego torowiska między jezdniami, począwszy od budowanej stacji PKM Brętowo do wysokości ul. Bulońskiej i niewielki kawałek nieopodal stacji paliw Neste. Co ciekawe, grunty organiczne pochodzące z pasów zieleni, na którym zaprojektowano linię tramwajową, nie są wywożone na składowisko poza miasto. Wykonawca gromadzi je w odległości kilkuset metrów – na pasie zieleni przy ul. Bulońskiej.
Przed wykonawcą teraz mozolne prace związane z przebudową sieci podziemnych. Jeśli tej zimy nie będzie trzaskających mrozów, z pewnością uda się wykonać założenia.
Nowa linia z Siedlec na Morenę przebiegać będzie od Pętli Siedlce wzdłuż ul. Kartuskiej przez ul. Nowolipie, ul. Rakoczego aż do przystanku PKM Brętowo, na którym pasażerowie będą mogli wsiadać do kolejki w kierunku lotniska lub Wrzeszcza. W późniejszym etapie budowa linii tramwajowej obejmie także odgałęzienie od ul. Rakoczego do ul. Bulońskiej (rejon ul. Myśliwskiej).
Inwestycja przewiduje przebudowę istniejącej pętli tramwajowej Siedlce na kolejny już w Gdańsku węzeł przesiadkowy tramwaj-autobus. Linia pobiegnie wzdłuż ul. Kartuskiej i pomiędzy jezdniami ul. Nowolipie – Rakoczego. Na nowej trasie pojazdy zatrzymają się na przystankach: Piekarnicza, Belgradzka, Warneńska, Kolumba oraz PKM Brętowo.
Przystanek PKM Brętowo będzie stanowić nietypowe zwieńczenie trasy w postaci torów odstawczych, gdzie motorniczy będzie kończył bieg podobnie jak pociąg i zmieniał kabinę, aby po przejechaniu rozjazdów między torami powrócić w kierunku Siedlec.
Nowością będzie też utworzenie wspólnego przystanku tramwajowo-autobusowego Warneńska. Z jednej platformy korzystać będą zarówno autobusy poruszające się po specjalnie przygotowanym torowisku, jak i tramwaje. Ułatwi to znacznie przesiadki pomiędzy tymi środkami transportu.
Niewątpliwie jednak najważniejszym obiektem, który należy zbudować, by mówić o połączeniu tramwaju z koleją, będzie estakada, którą pobiegnie właśnie budowana linia tramwajowa. Przeniesie ona ruch tramwajów nad jezdnią ul. Rakoczego w kierunku Niedźwiednika i równolegle wepnie się w przystanek PKM Brętowo.
– Ten projekt był przemyślany jeszcze w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, razem z budową nowej dzielnicy Piecek-Migowa, ale nie został zrealizowany – tłumaczył prezydent Paweł Adamowicz.
– W międzyczasie pojawił się ważny, historyczny, cywilizacyjny projekt województwa pomorskiego – budowa Pomorskiej Kolei Metropolitalnej, która przebiegać będzie w tych rejonach, a nowa linia tramwajowa uzyskuje dodatkowe uzasadnienie, bo wpisuje się w tworzącą się całą nową sieć połączeń komunikacyjnych w całym mieście.
Zmieniona została organizacja ruchu na fragmencie ulicy Rakoczego w rejonie powstającego przystanku Brętowo. Na długości około 100 metrów ruch samochodów odbywa się w obu kierunkach po jednej jezdni (lewej – patrząc w kierunku Niedźwiednika). Taka organizacja potrwa do połowy stycznia, po czym ruch przełożony zostanie na drugą jezdnię.
(g)

Kto zarabia na ogrzewaniu?

ogrzewanie
Po rezygnacji z podzielników koszty ogrzewania całego budynku wzrosłyby minimum o 20 proc. Fot. t

Rokrocznie w budynkach wielolokalowych, które rozliczają koszty ogrzewania według wskazań indywidualnych podzielników, powtarza się ten sam scenariusz – część mieszkańców cieszy się ze zwrotów za ogrzewanie, a część pomstuje na rozliczających, obarczając ich winą za konieczność dokonania dopłaty kilkuset złotych (a czasami nawet więcej). Podobnie jest w budynkach zarządzanych przez LWSM „Morena”, która do rozliczeń kosztów ogrzewania korzysta ze wskazań indywidualnych podzielników kosztów ogrzewania.
Pozornie zasada rozliczania kosztów ogrzewania jest prosta – trzeba podzielić między mieszkańców koszt ogrzania całego budynku. Jednak już na tym etapie pojawiają się schody, bo część mieszkańców nie chce się zgodzić na takie rozliczanie.
– Mieszkańcy sądzą, że płacą wyłącznie za ogrzewanie swojego mieszkania, gdy tymczasem płacą za swój udział w kosztach ogrzania całego budynku, za ciepło przepływające w pionach centralnego ogrzewania i ciepło zużyte do ogrzewania klatek schodowych – wyjaśnia pani Lidia Kozub, która w LWSM „Morena” zajmuje się m.in. rozliczeniami kosztów ogrzewania. – W węźle cieplnym znajduje się jeden licznik, który zlicza, ile GJ energii cieplnej zostało zużyte do ogrzania całego budynku. Natomiast wskazania podzielników dają nam informację, jaki procentowy udział w zużyciu ciepła przepływającego przez grzejniki centralnego ogrzewania miało każde z mieszkań.
I tak z prostego podziału kosztów między mieszkańców zrobiła się skomplikowana arytmetyka, bo wzór według którego rozlicza się koszty ogrzewania, niejednego przyprawiłby o ból głowy. Niektórzy nawet zastanawiają się, czy nie lepiej byłoby zrezygnować z podzielników ciepła i rozliczać koszty ogrzewania jedynie według powierzchni, tak jak to bywało jeszcze kilkanaście lat temu.
– Po rezygnacji z podzielników koszty ogrzewania całego budynku wzrosłyby minimum o 20%, takie sytuacje w Polsce miały już miejsce i znamy wyniki badań – wyjaśnia wiceprezes LWSM „Morena”, Aleksander Nowaczek. – Możemy jedynie dyskutować o zmianie rodzaju podzielników ciepła, a nie o rezygnacji z tych podzielników. Obecny system rozlicza bowiem jedynie ilość ciepła wyemitowanego przez żeberka grzejnika, natomiast nie uwzględnia ciepła wyemitowanego przez piony c.o. w pokojach i łazienkach, oraz przez przenikanie ciepła od sąsiadów. Bo jeżeli jedna rodzina musi mieć w domu 22 stopnie, bo np. ma malutkie dziecko, a sąsiedzi utrzymują 18 stopni, bo chodzą w swetrach i oszczędzają, to ciepło przenika przez ściany od mieszkania, w którym jest cieplej, do mieszkania w którym jest chłodniej. To oznacza, że mieszkańcy, którzy mają cieplej w swoim mieszkaniu, równocześnie podgrzewają na swój koszt sąsiadów. Ja sam tego doświadczam, bo mam malutkie dziecko i muszę mieć w mieszkaniu wyższą temperaturę. Takie są po prostu prawa fizyki, więc jeżeli mówimy o zmianie sposobu rozliczania kosztów c.o., to jedynie o takiej, która będzie minimalizowała wpływ takich sytuacji.
Co więc należałoby zrobić, żeby po zakończeniu kolejnego sezonu grzewczego znaleźć się w grupie tych szczęśliwców, którzy otrzymują zwroty po rozliczeniu kosztów ogrzewania? Może wystarczy po prostu docieplenie budynków i cały problem zniknie?
– Po dociepleniu budynku problem nie zniknie, chociaż koszty ogrzewania całego budynku przeciętnie będą niższe o ok.20% – wyjaśnia wiceprezes Nowaczek. – Rozliczanie kosztów ogrzewania to nie jest tak prosta sprawa, ponieważ każdego roku mamy inną zimę, np. w ubiegłym roku pierwsze opady były pod koniec listopada, a w tym roku śnieg leżał jeszcze w kwietniu. Mamy świadomość, że mieszkańcy są sfrustrowani nieprzewidywalnością swoich rozliczeń kosztów ogrzewania, dlatego na posiedzeniach Rady Nadzorczej prezentujemy wypowiedzi ekspertów, z pomocy których korzystamy, żeby rozwiązać ten problem. Bardzo mocno to zagadnienie zgłębia prezes Henryk Talaśka, który nawiązał współpracę ze specjalistami z tej dziedziny, praktykami z wieloletnim doświadczeniem, którzy bardzo dobrze znają i rozumieją nasze problemy.
Te informacje brzmią pocieszająco, jednak nadal nie przybliżają nas do tego, jak obniżyć koszty ogrzewania. Czy wszyscy musimy chodzić po domach w swetrach i ryzykować przeziębienia? A może należałoby przestać wietrzyć mieszkania, żeby jak najmniej ciepła uciekało przez okna?
– To najgorsza rzecz, jaką można zrobić, bo ryzykujemy zagrzybienie mieszkania, co bardzo źle wpływa na nasze zdrowie, powoduje choroby układu oddechowego i krążenia, reumatyzmy i wiele innych groźnych chorób – przekonuje wiceprezes Nowaczek. – Mieszkania należy wietrzyć krótko i intensywnie, czyli 2-3 razy dziennie po 5 minut przy otwartych oknach i zamkniętych kaloryferach. Dzięki temu wymieni się powietrze w mieszkaniu, ale nie wyziębią się mury. Oczywiście warto różnicować temperaturę w mieszkaniu i np. w sypialniach, i w kuchniach utrzymywać niższą temperaturę, poprzez niższe nastawy na głowicach termostatycznych przy grzejnikach.
To kto tak naprawdę zarabia na ogrzewaniu? Na pewno nie LWSM Morena, gdyż w przypadku rozliczania kosztów ogrzewania spółdzielnia nie zarabia ani złotówki, a jedynie w całości przekazuje do GPEC opłaty pobrane od mieszkańców. A GPEC to jest właśnie firma, która zarabia na ogrzewaniu naszych mieszkań i która obecnie jest monopolistą na gdańskim rynku, jeżeli mówimy o centralnej dystrybucji ciepła. A w cenie tego ciepła mamy również stare instalacje centralne biegnące przez całą Morenę, w których marnuje się ogromne ilości ciepła, ogrzewając niepotrzebnie nasze podwórka, co najlepiej widać jak tylko spadnie śnieg. Tam, gdzie szybko topnieją szerokie pasy śniegu, tam przebiegają ciepłociągi GPEC-u, za które muszą płacić wszyscy mieszkańcy. Może włodarze LWSM „Morena” powinni się zastanowić, czy to nie najwyższy czas, żeby rozejrzeć się za jakimś alternatywnym źródłem ciepła?
(TG)