Bliżej ludzi i ich spraw…

nowaczek

Aleksander Nowaczek: „Spółdzielnia musi się zmieniać, bo zmienia się cały Gdańsk”…
Fot. TG

W ostatnich tygodniach na Morenie pojawiło się więcej osób w jaskrawych kamizelkach. Okazało się, że służby LWSM „Morena” postanowiły stać się widoczne na osiedlu. O przyczynach takich działań i o tym, czy przełoży się to na jakość pracy służb spółdzielnianych rozmawiamy z odpowiedzialnym za utrzymanie administracji zastępcą prezesa zarządu LWSM „Morena”, Aleksandrem Nowaczkiem.
– Panie prezesie, skąd nagle na naszym osiedlu tak dużo osób w jaskrawych kamizelkach z napisem LWSM „Morena”?
– To ci sami pracownicy, którzy dotychczas pracowali w spółdzielni, tylko wyraźnie oznakowani. Chcemy, żeby mieszkańcy z daleka widzieli, gdzie mogą znaleźć osoby, które w zakresie utrzymania osiedla mogą służyć im pomocą.
– I to przynosi efekty?
– Lepsze, niż bym się spodziewał. Już w pierwszym tygodniu pracownicy stwierdzili, że są o kilka razy częściej zatrzymywani przez mieszkańców na terenie osiedla. Na tym nam właśnie zależało, żeby nie było anonimowości wśród naszych pracowników. To ma być widoczny sygnał dla naszych członków, że służby spółdzielni są dla nich, żeby służyć pomocom mieszkańcom. Zależy nam na tym, żeby pracownicy spółdzielni byli bliżej ludzi.
– A dotychczas nie był?
– Był, lecz tej bliskości nie było widać, ani nie było czuć. Bardzo często zdarzało mi się słyszeć od mieszkańców gorzkie słowa, gdy jednak dociekałem, o co chodzi, to najczęściej o sprawy sprzed kilku, a nawet kilkunastu lat. Mi zależy na tym, żeby ludzie widzieli, że ten zarząd rzeczywiście rozwiązuje problemy, które przez wiele lat były zamiatane pod dywan.
– Czego możemy się wobec tego spodziewać, zamiast zamiatania problemów pod dywan?
– Proszę spojrzeć na fakty. W tym roku docieplamy aż 24 budynki, a w przyszłym chcemy zakończyć proces docieplania całego osiedla. Rozpoczęliśmy wymianę oświetlenie klatek schodowych na energooszczędne, budujemy nowe place zabaw dla dzieci, zamierzamy ustawić urządzenia do ćwiczeń dla dorosłych. Wyremontowaliśmy klub sportowy, który oferuje atrakcyjną ofertę dla mieszkańców, podobnie Dom Kultury tętni życiem. Rozpoczęliśmy budowę nowoczesnego systemu monitoringu, który znacząco poprawia bezpieczeństwo naszego osiedla. Oczywiście jest jeszcze bardzo wiele do zrobienia, ale nie możemy odpowiadać za wieloletnie zaniedbania.
– Czy aby pan trochę nie przesadza z tymi opóźnieniami?
– Chciałbym, żeby Morena była nowoczesnym osiedlem, w którym się dobrze i bezpiecznie żyje ludziom. Dlatego porównuję nasze osiedle do innych dobrze zarządzanych obszarów Gdańska. W wielu osiedlach proces docieplania budynków zakończył się już kilka lat temu, na chodnikach i drogach osiedlowych pojawiła się nowa nawierzchnia z kostki, powstały nowe parkingi, wymieniono windy, zainstalowano energooszczędne oświetlenie, i są pieniądze na pielęgnację małej architektury i terenów zielonych. To wszystko dopiero przed nami, i teraz pracujemy na tym, żeby w krótkim czasie zainicjować procesy, które pozwolą nam nadrobić zaległości.
– A czego jeszcze pana zdaniem potrzeba na Morenie?
– Myślę, że te najpilniejsze potrzeby zostały trafnie zdiagnozowane w uchwalonej w tym roku przez Walne Zgromadzenie „Strategii rozwoju LWSM Morena w latach 2013-2030”. Ja staram się, żeby świadomość powagi stojących przed nami zadań mieli wszyscy pracownicy spółdzielni, że nie wystarczy tylko założyć jaskrawych kamizelek i już możemy mieć spokojne sumienie. Spółdzielnia musi się zmieniać, bo zmienia się cały Gdańsk.
– No właśnie – znowu wracamy do tych jaskrawych kamizelek. Skoro one nie wystarczają, to czego możemy się spodziewać po tej zmianie?
– Łatwiej będzie mi to wyjaśnić na przykładzie. Ostatnio coraz częściej zdarzają się sytuacje, w których do Zarządu wpływają pochwały na naszych gospodarzy. Ale to grono chwalonych osób powiększa się zbyt wolno, a sprzątanie to przecież czynność, którą każdy z nas robi w domu, więc o te pochwały powinno być stosunkowo łatwo. Ja bym chciał, żeby w spółdzielni pracowali tylko tacy gospodarze, których mieszkańcy będą chwalili. Bo dla mnie gospodarz to znaczy troskliwy opiekun, to osoba, która o powierzone mienie troszczy się tak samo sumiennie, jak o swój rodzinny dom. Te kamizelki mają również przypominać pracownikom, że pełnią odpowiedzialną służbę, że powierzono w ich ręce wspólne dobro spółdzielców.
– Czy nie jest to wizja szklanych domów?
– Rzetelne sprzątanie terenu i troszczenie się o powierzone mienie to nie są szklane domy. Proszę wierzyć, że my w niektórych obszarach naprawdę mamy takich pracowników, z których autentycznie jestem dumny. Bardzo żałuję, że jeszcze tak nie jest wszędzie, ale widać dobry kierunek. Trzeba się tylko rzetelnie przyłożyć do wypełniania swoich obowiązków, zwłaszcza, że wymagania rosną. Ci, którzy im nie sprostają, nie mogą liczyć na pobłażliwość.
– A może pan przytoczyć przykład tych rosnących wymagań?
– Proszę bardzo. W sierpniu opracowaliśmy nowe standardy utrzymania czystości w budynkach i ich otoczeniu. Wiele prac zostało wystandaryzowanych i ujętych w precyzyjnych harmonogramach. Te nowe standardy przetestowaliśmy na grupie 10 najlepszych gospodarzy. Na początku był opór, ale po kilkunastu dniach ci sami gospodarze, którzy się wcześniej sprzeciwiali nowym standardom, sami przyznali, że mają po prostu dobrze zorganizowaną pracę, i że to wszystko jest logiczne i sensowne. Od tego miesiąca nowe standardy utrzymania czystości i porządku trafiły do wszystkich, i będziemy się mogli przekonać, kto im nie będzie chciał sprostać. Bo że można im sprostać, to już wiemy, bo to w naszej spółdzielni przetestowaliśmy. Wkrótce wszyscy mieszkańcy powinni zobaczyć te nowe standardy wywieszone na swoich klatkach schodowych, tak, żeby wiedzieli, czego mogą wymagać od gospodarzy swoich budynków.
– A gdyby te wymagania, te nowe standardy, nie były przez gospodarzy realizowane?
– Cóż, takie standardy obowiązują w nowoczesnych budynkach, i nasi mieszkańcy mają prawo oczekiwać od nas zapewnienia im takich samych warunków. Na każdej klatce schodowej zostaną wywieszone nazwiska administratorów, którzy są odpowiedzialni za utrzymanie poszczególnych części osiedla, wraz z numerami telefonów i adresami e-mail. Każdy będzie mógł zadzwonić, wysłać sms-a lub napisać e-mail, ze zgłoszeniem dostrzeżonych problemów lub niedociągnięć.
– Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: Tadeusz Gruchalla

Ferie ze sztuką

Na zbliżające się ferie zimowe Dom Kultury Morena przygotował bogatą ofertę dla dzieci i młodzieży. Do wyboru są całodzienne półkolonie lub pojedyncze zajęcia które będzie prowadzić wykwalifikowana kadra pedagogów, artystów oraz absolwentów Akademii Sztuk Pięknych.
Codziennie prowadzone będą tematyczne bloki zajęć, więc każde zapisane dziecko będzie mogło wybrać sobie dziedzinę, w której chce się rozwijać. Możliwości będzie naprawdę dużo: taniec nowoczesny, warsztaty wokalno-aktorskie, rysunek, malarstwo, rękodzieło itp. Karnet tygodniowy na 5 warsztatów (każdy po godzinie czasu) kosztować będzie 69,00 złotych (dla wszystkich chętnych) oraz 55,20 zł (dla członków LWSM).
Równolegle prowadzone będą półkolonie. Codziennie odbywać będą się zajęcia artystyczne według wybranego przez rodzica profilu. Tygodniowy koszt pobytu dziecka na półkoloniach, opieka wykwalifikowanej kadry plus wyżywienie (w tym jeden ciepły posiłek) – to 199 zł (159,20 zł dla członków LWSM). Zajęcia będą odbywały się codziennie między godz. 9 a 15, jednak opieka dla dzieci będzie zapewniona już od godz. 8 aż do 17.
Dom Kultury Morena przygotował do wyboru trzy profile zajęć: wokalno–aktorski, czyli codzienne zajęcia ze śpiewu, zachowanie na scenie, praca z mikrofonem, panowanie nad emocjami; plastyczny, czyli codzienne zajęcia rozwijające zdolności manualne: poznawanie życia i twórczości wielkich mistrzów oraz zgłębianie technik plastycznych, taneczny, czyli zajęcia z tańca nowoczesnego z elementami hip-hopu i zumby kids.
Do tego dla wszystkich dzieci przygotowano liczne zajęcia do wyboru: angielski na wesoło, zabawy integracyjne dla lepszego poznania siebie i innych, zajęcia poprawiające koncentracje i pamięć, zajęcia z konstruktywnego reagowania na rożne zachowania ludzi oraz z rozpoznawania uczuć, ogólnorozwojowe Weronika Sherborne, Metoda Dobrego Startu (wykluczenie dysleksji dla dzieci z ryzyka dysleksji).
Dom Kultury przygotował również specjalną ofertę dla młodzieży. To zajęcia: konstruktywnego planowania dnia wolnego, z uświadamiania sobie negatywnego myślenia o sobie i innych, z uświadamiania sobie złości, profilaktyczne dotyczące uzależnień: alkoholizm, narkomania, dopalacze. Będą również zajęcia na temat samooceny, metod relaksacji, zachowań takich jak: asertywność, agresja, uległość czy manipulacja. Nie zabraknie zajęć integracyjnych, pomagających budować relacje z innymi czy z wyrażania uczuć – konstruktywnego mówienie tego, co się czuje. Oferta ta z pewnością pomoże niejednej osobie w lepszy poznaniu swoich mocnych i słabych stron, oraz rozwinie umiejętności społeczne przydatne w kształtowaniu osobowości i charakteru.
(t)

Wycieńczona kobieta uratowana

77-letnią mieszkankę Moreny, znajdującą się w stanie wycieńczenia organizmu, uratowali policjanci z sąsiedniego Suchanina. Kobieta zasłabła i dwa dni leżała w brodziku kabiny prysznicowej. Woda zalewała dolne mieszkania, zareagowali poszkodowani sąsiedzi.

I pewnie gdyby owa woda zalewająca sąsiadom z dolnej kondygnacji mieszkania, nie byłoby reakcji i pomocy. Poszkodowani zaalarmowali administrację spółdzielni, a ta o sytuacji powiadomiła Policję. pracownicy spółdzielni mieszkaniowej Morena. Twierdzili, że z jednego z mieszkań w bloku leje się woda, która zalewa inne lokale, a z właścicielką nie ma kontaktu. Dyżurny miał podejrzenie, że 77-letniej właścicielce mieszkania mogło się coś przytrafić. Dlatego pod wskazany adres skierował dzielnicowych. Gdy policjanci weszli do mieszkania, w brodziku kabiny prysznicowej znaleźli leżącą kobietę. 77-latka nie mogła podnieść się o własnych siłach, była wycieńczona, ale przytomna. Prawdopodobnie zasłabła, lecz gdy się ocknęła, nie była w stanie się ruszyć i leżała od co najmniej dwóch dni, czekając na pomoc.
Funkcjonariusze natychmiast wezwali pogotowie ratunkowe. Starsza kobieta została przewieziona do szpitala na obserwację.
(t)

LWSM uzyskała przeszło 40 tys. zł.

Spółdzielnia Morena uzyskała 41 tys. zł z tytułu kar umownych od firmy Techem. 4 grudnia Sąd Okręgowy w Gdańsku IX Wydział Gospodarczy ogłosił wyrok w sprawie z powództwa LWSM Morena przeciwko Techem -Techniki Pomiarowe o zapłatę kar umownych z tytułu nie zrealizowania w umownym terminie dostawy i montażu termostatycznych zaworów grzejnikowych w częściach wspólnych budynków mieszkalnych będących w zasobach LWS „Morena”.
Sąd podzielił stanowisko LWSM Morena, że Techem nie wykonał montażu zaworów w terminie umownym tj. do 15 września 2010 roku. Do dnia 29 października 2010 roku został wykonany montaż 2391 zaworów z ogólnej liczby przewidzianej do montażu 3124 szt. Całkowity montaż zaworów nastąpił 28 października 2011roku.
Jak informuje Henryk Talaśka, wiceprezes zarządu Moreny, zgodnie z umową 17 sierpnia 2010 roku Techem zobowiązał się do montażu termostatycznych zaworów grzejnikowych z terminem wykonani do dnia 15 września 2010 roku. 28 października 2010 roku czyli do dnia odbioru częściowego zamontowano 2391 zaworów termostatycznych. Protokół odbioru montażu 733 zaworów został podpisany 28 października roku 2011 czyli ponad rok po dacie zapisanej w umowie. Według LWSM w tej dacie zrealizowany został pełen zakres prac objętych umową.
28 czerwca 2012 roku Dział Techniczny dokonał wyliczenia kary na kwotę 20 516,72 zł. Techem wnosił o uznanie kwoty 20.516,72 zł jako kwoty określającej całość roszczenia LWSM. Sąd Okręgowy uznał w części roszczenia LWSM i zasądził od firmy Techem na rzecz spółdzielni przeszło 20 tys. zł. Całkowity koszt kar na rzecz LWSM wyniósł ok. 41.000 zł.
(t)

Budują linię tramwajową

tramwaj

Będą utrudnienia w ruchu na Rakoczego. Fot. t

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, prezes GIK Ryszard Trykosko oraz przedstawiciele firm MTM i Rajbud podpisali umowę na budowę linii tramwajowej na Morenę. Ruszyły już prace przy budowie 3,6-kilometrowej linii tramwajowej. Ruszy przebudowa instalacji podziemnych. Całość ma być gotowa pod koniec września 2015 r.
Już od kilku dni wzdłuż ul. Rakoczego i ul. Nowolipie w Gdańsku widać pracujące w świetle wspomnianych ulic maszyny budowlane. To początek prac związanych z budową linii tramwajowej z Siedlec w kierunku Moreny. Inwestorem jest miejska spółka Gdańskie Inwestycje Komunalne. Natomiast wykonawcą została niedawno firma Budowlano-Drogowa MTM, która o zamówienie ubiegała się wspólnie z firmą Rajbud. Inwestycja pochłonie 116 mln zł.
– Aktualne prace przy budowie linii prowadzone są w zależności od warunków atmosferycznych. Została już wycięta część drzew przy Pętli Siedlce, trwają też prace ziemne praktycznie na całym odcinku planowanej linii – mówi Magdalena Skorupka Kaczmarek, rzecznik prasowy GIK.
Do tej pory wykonawcy udało się odsłonić pas przyszłego torowiska między jezdniami, począwszy od budowanej stacji PKM Brętowo do wysokości ul. Bulońskiej i niewielki kawałek nieopodal stacji paliw Neste. Co ciekawe, grunty organiczne pochodzące z pasów zieleni, na którym zaprojektowano linię tramwajową, nie są wywożone na składowisko poza miasto. Wykonawca gromadzi je w odległości kilkuset metrów – na pasie zieleni przy ul. Bulońskiej.
Przed wykonawcą teraz mozolne prace związane z przebudową sieci podziemnych. Jeśli tej zimy nie będzie trzaskających mrozów, z pewnością uda się wykonać założenia.
Nowa linia z Siedlec na Morenę przebiegać będzie od Pętli Siedlce wzdłuż ul. Kartuskiej przez ul. Nowolipie, ul. Rakoczego aż do przystanku PKM Brętowo, na którym pasażerowie będą mogli wsiadać do kolejki w kierunku lotniska lub Wrzeszcza. W późniejszym etapie budowa linii tramwajowej obejmie także odgałęzienie od ul. Rakoczego do ul. Bulońskiej (rejon ul. Myśliwskiej).
Inwestycja przewiduje przebudowę istniejącej pętli tramwajowej Siedlce na kolejny już w Gdańsku węzeł przesiadkowy tramwaj-autobus. Linia pobiegnie wzdłuż ul. Kartuskiej i pomiędzy jezdniami ul. Nowolipie – Rakoczego. Na nowej trasie pojazdy zatrzymają się na przystankach: Piekarnicza, Belgradzka, Warneńska, Kolumba oraz PKM Brętowo.
Przystanek PKM Brętowo będzie stanowić nietypowe zwieńczenie trasy w postaci torów odstawczych, gdzie motorniczy będzie kończył bieg podobnie jak pociąg i zmieniał kabinę, aby po przejechaniu rozjazdów między torami powrócić w kierunku Siedlec.
Nowością będzie też utworzenie wspólnego przystanku tramwajowo-autobusowego Warneńska. Z jednej platformy korzystać będą zarówno autobusy poruszające się po specjalnie przygotowanym torowisku, jak i tramwaje. Ułatwi to znacznie przesiadki pomiędzy tymi środkami transportu.
Niewątpliwie jednak najważniejszym obiektem, który należy zbudować, by mówić o połączeniu tramwaju z koleją, będzie estakada, którą pobiegnie właśnie budowana linia tramwajowa. Przeniesie ona ruch tramwajów nad jezdnią ul. Rakoczego w kierunku Niedźwiednika i równolegle wepnie się w przystanek PKM Brętowo.
– Ten projekt był przemyślany jeszcze w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, razem z budową nowej dzielnicy Piecek-Migowa, ale nie został zrealizowany – tłumaczył prezydent Paweł Adamowicz.
– W międzyczasie pojawił się ważny, historyczny, cywilizacyjny projekt województwa pomorskiego – budowa Pomorskiej Kolei Metropolitalnej, która przebiegać będzie w tych rejonach, a nowa linia tramwajowa uzyskuje dodatkowe uzasadnienie, bo wpisuje się w tworzącą się całą nową sieć połączeń komunikacyjnych w całym mieście.
Zmieniona została organizacja ruchu na fragmencie ulicy Rakoczego w rejonie powstającego przystanku Brętowo. Na długości około 100 metrów ruch samochodów odbywa się w obu kierunkach po jednej jezdni (lewej – patrząc w kierunku Niedźwiednika). Taka organizacja potrwa do połowy stycznia, po czym ruch przełożony zostanie na drugą jezdnię.
(g)

Kto zarabia na ogrzewaniu?

ogrzewanie
Po rezygnacji z podzielników koszty ogrzewania całego budynku wzrosłyby minimum o 20 proc. Fot. t

Rokrocznie w budynkach wielolokalowych, które rozliczają koszty ogrzewania według wskazań indywidualnych podzielników, powtarza się ten sam scenariusz – część mieszkańców cieszy się ze zwrotów za ogrzewanie, a część pomstuje na rozliczających, obarczając ich winą za konieczność dokonania dopłaty kilkuset złotych (a czasami nawet więcej). Podobnie jest w budynkach zarządzanych przez LWSM „Morena”, która do rozliczeń kosztów ogrzewania korzysta ze wskazań indywidualnych podzielników kosztów ogrzewania.
Pozornie zasada rozliczania kosztów ogrzewania jest prosta – trzeba podzielić między mieszkańców koszt ogrzania całego budynku. Jednak już na tym etapie pojawiają się schody, bo część mieszkańców nie chce się zgodzić na takie rozliczanie.
– Mieszkańcy sądzą, że płacą wyłącznie za ogrzewanie swojego mieszkania, gdy tymczasem płacą za swój udział w kosztach ogrzania całego budynku, za ciepło przepływające w pionach centralnego ogrzewania i ciepło zużyte do ogrzewania klatek schodowych – wyjaśnia pani Lidia Kozub, która w LWSM „Morena” zajmuje się m.in. rozliczeniami kosztów ogrzewania. – W węźle cieplnym znajduje się jeden licznik, który zlicza, ile GJ energii cieplnej zostało zużyte do ogrzania całego budynku. Natomiast wskazania podzielników dają nam informację, jaki procentowy udział w zużyciu ciepła przepływającego przez grzejniki centralnego ogrzewania miało każde z mieszkań.
I tak z prostego podziału kosztów między mieszkańców zrobiła się skomplikowana arytmetyka, bo wzór według którego rozlicza się koszty ogrzewania, niejednego przyprawiłby o ból głowy. Niektórzy nawet zastanawiają się, czy nie lepiej byłoby zrezygnować z podzielników ciepła i rozliczać koszty ogrzewania jedynie według powierzchni, tak jak to bywało jeszcze kilkanaście lat temu.
– Po rezygnacji z podzielników koszty ogrzewania całego budynku wzrosłyby minimum o 20%, takie sytuacje w Polsce miały już miejsce i znamy wyniki badań – wyjaśnia wiceprezes LWSM „Morena”, Aleksander Nowaczek. – Możemy jedynie dyskutować o zmianie rodzaju podzielników ciepła, a nie o rezygnacji z tych podzielników. Obecny system rozlicza bowiem jedynie ilość ciepła wyemitowanego przez żeberka grzejnika, natomiast nie uwzględnia ciepła wyemitowanego przez piony c.o. w pokojach i łazienkach, oraz przez przenikanie ciepła od sąsiadów. Bo jeżeli jedna rodzina musi mieć w domu 22 stopnie, bo np. ma malutkie dziecko, a sąsiedzi utrzymują 18 stopni, bo chodzą w swetrach i oszczędzają, to ciepło przenika przez ściany od mieszkania, w którym jest cieplej, do mieszkania w którym jest chłodniej. To oznacza, że mieszkańcy, którzy mają cieplej w swoim mieszkaniu, równocześnie podgrzewają na swój koszt sąsiadów. Ja sam tego doświadczam, bo mam malutkie dziecko i muszę mieć w mieszkaniu wyższą temperaturę. Takie są po prostu prawa fizyki, więc jeżeli mówimy o zmianie sposobu rozliczania kosztów c.o., to jedynie o takiej, która będzie minimalizowała wpływ takich sytuacji.
Co więc należałoby zrobić, żeby po zakończeniu kolejnego sezonu grzewczego znaleźć się w grupie tych szczęśliwców, którzy otrzymują zwroty po rozliczeniu kosztów ogrzewania? Może wystarczy po prostu docieplenie budynków i cały problem zniknie?
– Po dociepleniu budynku problem nie zniknie, chociaż koszty ogrzewania całego budynku przeciętnie będą niższe o ok.20% – wyjaśnia wiceprezes Nowaczek. – Rozliczanie kosztów ogrzewania to nie jest tak prosta sprawa, ponieważ każdego roku mamy inną zimę, np. w ubiegłym roku pierwsze opady były pod koniec listopada, a w tym roku śnieg leżał jeszcze w kwietniu. Mamy świadomość, że mieszkańcy są sfrustrowani nieprzewidywalnością swoich rozliczeń kosztów ogrzewania, dlatego na posiedzeniach Rady Nadzorczej prezentujemy wypowiedzi ekspertów, z pomocy których korzystamy, żeby rozwiązać ten problem. Bardzo mocno to zagadnienie zgłębia prezes Henryk Talaśka, który nawiązał współpracę ze specjalistami z tej dziedziny, praktykami z wieloletnim doświadczeniem, którzy bardzo dobrze znają i rozumieją nasze problemy.
Te informacje brzmią pocieszająco, jednak nadal nie przybliżają nas do tego, jak obniżyć koszty ogrzewania. Czy wszyscy musimy chodzić po domach w swetrach i ryzykować przeziębienia? A może należałoby przestać wietrzyć mieszkania, żeby jak najmniej ciepła uciekało przez okna?
– To najgorsza rzecz, jaką można zrobić, bo ryzykujemy zagrzybienie mieszkania, co bardzo źle wpływa na nasze zdrowie, powoduje choroby układu oddechowego i krążenia, reumatyzmy i wiele innych groźnych chorób – przekonuje wiceprezes Nowaczek. – Mieszkania należy wietrzyć krótko i intensywnie, czyli 2-3 razy dziennie po 5 minut przy otwartych oknach i zamkniętych kaloryferach. Dzięki temu wymieni się powietrze w mieszkaniu, ale nie wyziębią się mury. Oczywiście warto różnicować temperaturę w mieszkaniu i np. w sypialniach, i w kuchniach utrzymywać niższą temperaturę, poprzez niższe nastawy na głowicach termostatycznych przy grzejnikach.
To kto tak naprawdę zarabia na ogrzewaniu? Na pewno nie LWSM Morena, gdyż w przypadku rozliczania kosztów ogrzewania spółdzielnia nie zarabia ani złotówki, a jedynie w całości przekazuje do GPEC opłaty pobrane od mieszkańców. A GPEC to jest właśnie firma, która zarabia na ogrzewaniu naszych mieszkań i która obecnie jest monopolistą na gdańskim rynku, jeżeli mówimy o centralnej dystrybucji ciepła. A w cenie tego ciepła mamy również stare instalacje centralne biegnące przez całą Morenę, w których marnuje się ogromne ilości ciepła, ogrzewając niepotrzebnie nasze podwórka, co najlepiej widać jak tylko spadnie śnieg. Tam, gdzie szybko topnieją szerokie pasy śniegu, tam przebiegają ciepłociągi GPEC-u, za które muszą płacić wszyscy mieszkańcy. Może włodarze LWSM „Morena” powinni się zastanowić, czy to nie najwyższy czas, żeby rozejrzeć się za jakimś alternatywnym źródłem ciepła?
(TG)

Wyróżnienie dla doktora Pempkowiaka

nagroda

Doktor Leszek Pempkowiak odbiera wyróżnienie od prezydenta Gdańska.
Fot. J. Pinkas/UMG

Dr Leszek Pempkowiak, zaangażowany w pracę Poradni Zdrowia Psychicznego i Leczenia Uzależnień Przychodni Morena, lekarz oddany pacjentom, wyróżniony przez prezydenta Gdańska. Już po piąty Prezydent Miasta Gdańska nagrodził pracowników gdańskiej służby zdrowia za osiągnięcia w ochronie zdrowia i szczególny charakter pracy na rzecz pacjenta.
Nagrody finansowe otrzymało czworo pracowników, a dwoje wyróżnienia pozafinansowe. Do „Nagrody Prezydenta Miasta Gdańska dla pracowników gdańskiej służby zdrowia” można było zgłosić tych, którzy na co dzień niosą nam pomoc i bez których trudno wyobrazić sobie służbę zdrowia: pielęgniarki, ratowników i innych pracowników medycznych. Główną ideą nagrody jest promowanie osób, które w szczególny sposób przyczyniły się do budowania solidarności z osobami cierpiącymi i ich rodzinami. Nagrody wręczył prezydent Paweł Adamowicz 5 listopada w NZOZ Przychodnia Morena Sp. z o.o. przy ul. Jaśkowa Dolina 105 w Gdańsku.
Kapituła Nagrody Prezydenta Miasta Gdańska ds. rozpatrywania wniosków o przyznanie Nagrody w 2013 roku dla pracowników gdańskiej służby zdrowia za osiągnięcia w ochronie zdrowia i szczególny charakter pracy na rzecz pacjenta, w następującym składzie: Jarosław Formela – przedstawiciel Prezydenta Miasta Gdańska – przewodniczący, Karin Godziniec – przedstawiciel Prezydenta Miasta Gdańska – wiceprzewodnicząca, Żaneta Geryk – przedstawiciel Komisji Spraw Społecznych i Ochrony Zdrowia Rady Miasta Gdańska, Andrzej Zapaśnik – przedstawiciel Okręgowej Izby Lekarskiej w Gdańsku, Anna Wonaszek – przedstawiciel Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych w Gdańsku oraz Iwona Herholz – przedstawiciel Wydziału Polityki Społecznej UM w Gdańsku rozpatrzyła 21 wniosków i zaproponowała Prezydentowi przyznanie czterech nagród i dwóch wyróżnień dla pracowników gdańskiej Służby Zdrowia.
Nagrodę główną w wysokość 15.000 zł otrzymał: Waldemar Fryze – rekomendowany przez w COPERNICUS podmiot leczniczy Sp.zo.o, gdzie obecnie pracuje. Doktor nauk medycznych, specjalizacja neurolog. Jeden z inicjatorów powstania Oddziału Udarowego, który w krótkim czasie zyskał opinie jednego z wiodących ośrodków leczenia udarów mózgu w kraju, uzyskując najwyższą ocenę (kategoria „A”) nadaną przez Ministra Zdrowia. Pracuje od 1978 roku.
Trzy wyróżnienia finansowe w wysokość 5.000 zł otrzymali: Leszek Pempkowiak – rekomendowany przez NZOZ Przychodnia Morena Spółka z.o.o. Lekarz medycyny, specjalista psychiatra. Pracuje od 1972 roku. Od roku 1986 pracuje w Poradni Zdrowia Psychicznego w ZOZ Nr1, następnie SPZOZ Nr1 i NZOZ Przychodnia Morena do chwili obecnej. Leszek Pempkowiak jest bardzo zaangażowany w pracę Poradni Zdrowia Psychicznego i Leczenia Uzależnień oraz oddany pacjentom. Swoim bogatym doświadczeniem i wiedzą chętnie dzieli się ze współpracownikami. Wioleta Żywicka – rekomendowana przez Fundację Pomorskie Hospicjum dla Dzieci, gdzie pracuje obecnie. Pielęgniarka. Pracuje od 1993 r. do chwili obecnej w Szpitalu Specjalistycznym św. Wojciecha na Zaspie jako pielęgniarka na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej Neonatologicznej i pielęgniarka karetkowa, a od 2010 r. do chwili obecnej w Fundacji Pomorskie Hospicjum dla Dzieci. Krystyna Paszko – rekomendowana przez Szpital Specjalistyczny św. Wojciecha Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej, gdzie obecnie pracuje. Pielęgniarka dyplomowana, jest pielęgniarką z ponad 25-letnim stażem pracy. Od kilku lat jest inicjatorem programu profilaktyki odleżyn, dokładnego i systematycznego ich monitorowania, co przyczyniło się do spadku ilości odleżyn o 25% w 2012 roku!
Prezydent przyznał także pozafinansowe wyróżnienia za sprawne zarządzanie gdańską placówką służby zdrowia, które otrzymali: dr n. med. Alina Bielawska-Sowa – rekomendowana przez Szpital Specjalistyczny św. Wojciecha Samodzielny Publiczny Zakłady Opieki Zdrowotnej i Arkadiusz Bobowski – rekomendowany przez Wojewódzki Szpital Psychiatryczny im. prof. Tadeusza Bilikiewicza w Gdańsku.
(g)

Coraz bliżej kolei

kolej

Podróż koleją przebiegać będzie w malowniczym krajobrazie… Fot. t

Rozpoczęły się prace konstrukcyjne pierwszego spośród 22 wiaduktów Pomorskiej Kolei Metropolitalnej. Dwa żurawie przez dwa dni scalały prefabrykaty, które utworzą łukową konstrukcję obiektu w Brętowie.
Rozpoczęły się roboty mostowe na budowie 18-kilometrowej trasy Pomorskiej Kolei Metropolitalnej, która połączy dwoma torami Wrzeszcz z Osową. Wykonawca rozpoczął formowanie konstrukcji wiaduktu, który zlokalizowany jest ok. 300 metrów od ul. Rakoczego w kierunku Strzyży.
Konstrukcja obiektu nazwanego roboczo „WK-15” nawiązuje kształtem do poprzedniego ceglanego wiaduktu. Posiada łukową konstrukcję, z tym, że wiadukt został wykonany z żelbetowych prefabrykatów. W sumie obiekt będzie składał się z 10 takich elementów, które ustawiane są na betonowej prowadnicy. Całość w przyszłości przykryje grunt.
W montażu konstrukcji w Brętowie biorą udział dwa żurawie. Nie może tego wykonać jedna maszyna, bo wymaga to uniesienia niezależnie dwóch prefabrykatów. Jak podkreślają pracownicy wykonawcy, prace przy obiekcie z użyciem żurawi potrwają dwa dni.
– To pierwszy spośród 22 obiektów mostowych na linii PKM. Prace budowlane trwają na wielu frontach. Jesienią ma rozpocząć się także budowa wiaduktu nad ul. Ogrodową. Ma być on gotowy i udostępniony jeszcze w tym roku – mówi Tomasz Konopacki, rzecznik prasowy spółki Pomorska Kolej Metropolitalna, która jest inwestorem kolejowego przedsięwzięcia.
Koszt realizacji projektu PKM wynosi 720,5 mln zł netto i w 70 proc. dofinansowany jest ze środków Unii Europejskiej. Całkowita wartość projektu PKM – po uwzględnieniu 186,5 mln zł wartości gruntów przekazanych pod inwestycję – to 907 mln zł netto. Wykonawcą jest firma Budimex, która za prace zainkasuje 716 mln zł. Inwestycja ma być gotowa w połowie 2015 r.
Pomorska Kolej Metropolitalna jest największą inwestycją infrastrukturalną realizowaną przez Samorząd Województwa Pomorskiego. Nowa linia przez Morenę połączy Gdańsk-Wrzeszcz z Portem Lotniczym im. Lecha Wałęsy i dalej połączy się z istniejącą linią kolejową Gdynia – Kościerzyna. Dzięki PKM zarówno z Gdańska, jak i z Gdyni można będzie dojechać pociągiem do Portu Lotniczego w niecałe 25 minut.
(t)

Ruszyła budowa kolei metropolitalnej

Za dwa lata kolej jeździć będzie przez Morenę

Ruszyła budowa kolei metropolitalnej

Podpisano umowę na budowę Pomorskiej Kolei Metropolitalnej – linii kolejowej, która połączy Gdańsk i Gdynię z lotniskiem w Rębiechowie, oraz ułatwi dojazd do Trójmiasta od strony Kaszub. Będzie kosztować 760 mln zł i powstanie w dwa lata.

W Sali Herbowej Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego władze województwa i spółki Pomorska Kolej Metropolitalna podpisały z konsorcjum firm Budimex i Ferrovial umowę na budowę 18-kilometrowej, dwutorowej i niezelektryfikowanej linii kolejowej łączącej Wrzeszcz z Osową, z ośmioma stacjami, w tym przy porcie lotniczym w Rębiechowie.

– Jesteśmy szczęśliwi, że udało nam się zakończyć pracę nad częścią formalną inwestycji. To epokowa inwestycja nie tylko dla Trójmiasta, ale dla całego województwa. Skorzystają na niej setki tysięcy mieszkańców Pomorza – powiedział tuż przed podpisaniem umowy Mieczysław Struk.

Władze spółki PKM i wykonawca na razie nie wskazują terminu rozpoczęcia prac na budowie.

Wykonawca nie daje dużych szans na szybsze oddanie linii do użytku. – Mamy trochę mniej niż dwa lata, z realizacją musimy uporać się do 30 kwietnia 2015 r. Prace nie ruszą za kilka dni, w pierwszej kolejności musimy przejść przez proces uzgodnień z inwestorem w zakresie procesu inwestycyjnego. Postaramy się budować kolej z jak najmniejszą uciążliwością dla mieszkańców – zastrzega Dariusz Blocher, prezes Budimexu.

Przypominamy drogę władz samorządu województwa i urzędników do chwili podpisania umowy z wykonawcą Pomorskiej Kolei Metropolitalnej.

Od pierwszej poważnej deklaracji budowy Pomorskiej Kolej Metropolitalnej między Wrzeszczem a Osową, wypowiedzianej przez władze województwa pomorskiego, upłynęło pięć lat. W lutym 2008 r. marszałek Jan Kozłowski, prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, prezydent Sopotu Jacek Karnowski, wiceprezydent Gdyni Marek Stępa i wicemarszałek województwa Mieczysław Struk wysłali list do ówczesnego Ministra Infrastruktury i Ministra Rozwoju Regionalnego w sprawie wpisania budowy PKM do unijnego programu Infrastruktura i Środowisko.

Prace nad dokumentacją nabrały tempa. W październiku 2008 r. marszałek województwa podpisał z firmą IVV Gmbh umowę na opracowanie studium wykonalności. Dokument był gotowy pół roku później, wytyczono w nim przebieg linii PKM.

Dokumentacja kolejowego przedsięwzięcia pierwotnie była realizowana z myślą o organizacji Euro 2012 w Gdańsku. Czas jednak pokazał, że trudno będzie zbudować kolej do chwili przyjazdu pierwszych kibiców. Co ciekawe kolejowa inwestycja wciąż jest realizowana w trybie specustawy o przygotowaniu finałowego turnieju Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej UEFA – nie przeszkadza temu fakt, że zaraz minie rok od tego wydarzenia.

2009 i początek 2010 r. to czas dyskusji nad tym jak ma przebiegać i wyglądać PKM. Wśród opcji budowy linii było wykonanie: jednego toru dla spalinowych pociągów, dwóch torów dla dwusystemowego tramwaju i jednocześnie pociągu (w okolicach Brętowa), a także dwutorowej linii zelektryfikowanej. Ostatecznie wybrano trzecią opcję, choć na nią nie chciał się zgodzić Gdańsk, bowiem linia zabrałaby miejsce pod tramwaj.

Warto zaznaczyć, że tuż przed otwarciem linii w Gdańsku, ma być gotowa też stacja PKM Gdynia Karwiny. Będzie to węzeł przesiadkowy dla osób zmierzających do i z centrum Gdyni. Obecnie jest gotowa koncepcja dla tego przedsięwzięcia. Budowę stacji zleci spółka PKM, a dojazd ma zorganizować miasto Gdynia.

Budowa Pomorskiej Kolei Metropolitalnej (w tym m.in. wykup terenów, projekt, wycinka zieleni) kosztować ma ok. 760 mln zł (netto), z czego ok. 500 mln zł pochodzić będzie z unijnego dofinansowania. Lwią część, bo 716 mln, pochłonie wykonawca – konsorcjum: Budimex i Ferrovial. Dzięki PKM zarówno z Gdańska, jak i z Gdyni można będzie dojechać pociągiem do portu lotniczego w niecałe 25 minut. Oddanie do użytku całej nowej linii PKM planowane jest w połowie 2015 roku.

(t)


Zawalona autami Morena


Znalezienie bezpłatnego miejsca parkingowego na Morenie po godz. 18 graniczy z cudem… Fot. tg

Gdy w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych wznoszono budynki na Morenie, to nikomu się w głowach nie mieściło, że w Polsce każde mieszkanie będzie przypadał jeden samochód, a co dopiero dwa lub trzy. Minęło 30 lat, i dzisiaj na Morenie chciałoby zaparkować więcej samochodów, niż jest miejsc parkingowych.
Dlatego codziennym obrazkiem są tutaj samochody zaparkowane na chodnikach, trawnikach, przejściach dla pieszych, podjazdach do budynków, miejscach przeznaczonych na wystawianie kontenerów na śmieci, drogach pożarowych i pieszo-jezdniach. Od kilku miesięcy Zarząd LWSM „Morena” próbuje spełnić oczekiwania mieszkańców w zakresie poprawy tej sytuacji, organizując postępowania przetargowe na kompleksową koncepcję modernizacji układu drogowego tych terenów. Celem takiego opracowania ma być zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom i miejsc postojowych właścicielom pojazdów, jednak wymaga to zespołu projektowego, w skład którego wchodzą specjaliści z wielu dziedzin. – Teraz, gdy prace przy termomodernizacji budynków ruszyły z kopyta, i pewne jest, że skończą się w przyszłym roku, mieszkańcy stawiają przed spółdzielnią kolejne zadania – komentuje prezes zarządu LWSM „Morena”, Eugeniusz Głogowski. – Niewydolny układ komunikacyjny to bolączka każdej spółdzielni w Gdańsku i bardzo duże utrudnienie życia jej mieszkańcom. Zwłaszcza, że na terenie naszej spółdzielni niektórzy mieszkańcy wykazują się duża gorliwością w zawiadamianiu o nieprawidłowym parkowaniu Straży Miejskiej, co skutkuje dotkliwymi mandatami. Co do zasady – my nie popieramy lekceważenia prawa, ale wiemy, że zanim będzie się surowo egzekwowało jego przestrzeganie, należy stworzyć do tego warunki. Dlatego intensywnie pracujemy, żeby ten problem jak najszybciej rozwiązać, mimo, że na kompleksowe rozwiązanie brakuje nam pieniędzy w budżecie. Musimy bowiem pamiętać, że poza pieniędzmi na miejsca postojowe w pierwszej kolejności musimy wygospodarować pieniądze na poprawę bezpieczeństwa pieszych w miejscach o słabej widoczności, drogi pożarowe oraz likwidację potencjalnych miejsc kolizyjnych.
Mimo świadomości wagi problemu działania spółdzielni nie są zbyt dynamiczne w tym zakresie, gdyż w 2013 roku nie pojawiło się jeszcze żadne dodatkowe miejsce postojowe. Władze LWSM „Morena” tłumaczą się trwającym postępowaniem konkursowym, ale brak reakcji przez wiele miesięcy na pierwszy rzut oka wygląda na brak pomysłu na rozwiązanie tego problemu. – To nie jest brak pomysłu, tylko brak zgody części mieszkańców na tworzenie nowych miejsc postojowych w pobliżu ich budynków, pomysły mamy od dawna – wyjaśnia zastępca prezesa zarządu LWSM „Morena”, Aleksander Nowaczek. – Mieszkańcy obawiają się 10 dodatkowych samochodów w pobliżu swojego budynku, które w ciągu doby z włączonymi silnikami spędzą pod ich oknami łącznie 10 minut. Nie dostrzegają, że te samochody dzisiaj też parkują pod ich oknami, tylko na chodnikach lub trawnikach, zamiast na parkingach odgrodzonych od budynków szpalerami żywopłotów pochłaniających spaliny. Mieszkanie w centrum miasta wiąże się z pewnymi ograniczeniami, a do takich ograniczeń w każdym dużym mieście należy sąsiedztwo parkujących samochodów. Nie pozwalając na wybudowanie ładnie zaaranżowanych miejsc postojowych nie usuniemy tych samochodów z osiedla, jest XXI wiek i samochodów będzie nam przybywało, a nie ubywało.
W roku 2013 spółdzielnia już dwukrotnie ogłaszała przetargi na układ drogowy osiedla, i żaden nie przyniósł efektu. Samochodów na osiedlu przybywa, a miejsc postojowych nie. Nic nie wskazuje na to, żeby ten stan miał szybko ulec zmianie. Dodatkowo w ostatnim czasie bardzo uaktywniła się Straż Miejska, która zachowuje się rzeczywiście tak, jakby była wzywana przez sąsiadów. Krótko mówiąc – zaparkowanie zgodnie z prawem swojego pojazdu na Morenie graniczy z cudem, zwłaszcza jeżeli ma się to odbyć po godzinie 18, gdy większość mieszkańców już wróciła do domu. Wprawdzie pozostają jeszcze parkingi strzeżone, lecz i one nie rozwiążą problemu, gdyż na terenie Moreny łącznie oferują maksymalnie 200 wolnych miejsc postojowych, podczas gdy według szacunków spółdzielni brakuje ich około 2 tysięcy. – Układ drogowy jest najważniejszym zadaniem stojącym przed spółdzielnią w najbliższych latach, mamy kilka pomysłów na to, jak rozwiązać ten problem, ale wszystko musimy przygotować i przekonsultować z naszymi mieszkańcami – komentuje prezes Głogowski. – Dzięki temu jako zarząd będziemy pewni, że przystępując do realizacji tego zadania mamy mandat zaufania od mieszkańców. Pomysłów jest kilka, bo mogą to być zarówno parkingi wielopoziomowe naziemne czy podziemne, miejsca postojowe tworzone wzdłuż dróg wewnętrznych, dodatkowe place postojowe czy parkingi terenowe będące rodzajem umocnionych terenów zielonych przeznaczonych do parkowania. O tym, który pomysł rzeczywiście trwale rozwiąże problemy naszego osiedla, zadecyduje zespół doświadczonych urbanistów, któremu chcemy powierzyć zadanie zaprojektowania układu drogowego.
Gdańskie spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe w różnie radzą sobie z problemem deficytu miejsc parkingowych. Wspólnoty przede wszystkim odgradzają się od sąsiadów płotami i szlabanami, oraz wprowadzają sprzedaż miejsc postojowych w podziemnych garażach i przed budynkami. Spółdzielnie, jak ostatnio na Żabiance, wprowadzają identyfikatory dla swoich mieszkańców i zakazują wjazdu na swoje terytorium pojazdom niewyposażonym w identyfikatory. W centrach miast pojawiają się płatne strefy parkowania, które nie dotyczą osób zamieszkujących budynki stojące przy danej ulicy. Może któreś z takich rozwiązań przyniosłoby rozwiązanie na Morenie? – Ograniczając dostęp obcym pojazdom nie rozwiążemy problemu braku miejsc parkingowych, a tylko utrudnimy życie naszym mieszkańcom i ich gościom – komentuje wiceprezes Nowaczek. – Byłem ostatnio na uroczystości u rodziny na Żabiance – mieli jeden identyfikator i trzy samochody gości do obdzielenia. Mimo, że początkowo byli za wprowadzeniem zakazu, to teraz byli z tego niezadowoleni. Do każdego przyjeżdżającego gościa musieli wyjść z budynku i przejść kilkaset metrów do strefy objętej zakazem. A przecież my mamy ułatwiać życie mieszkańcom, a nie utrudniać.
Z problemem braku miejsc postojowych i dróg pożarowych mieszkańcy Moreny będą musieli jeszcze kilka lat się borykać. Wyjaśnienia członków zarządu spółdzielni są logiczne, jednak również tego problemu nie rozwiążą. W kontekście braku efektów kolejnego postępowania przetargowego, które miało wyłonić wykonawcę projektu układu drogowego, należy jedynie mieć nadzieję, że zarządowi spółdzielni wystarczy czasu na realizację swoich planów, zanim mieszkańcom zabraknie cierpliwości. I należy mieć nadzieję, że mieszkańcy nie będą blokowali inicjatyw zarządu, jeżeli rzeczywiście będą one zmierzały do poprawy obecnej sytuacji na drogach Moreny.

(tg)