Przewrót w finansach

bank
Dwóch wiceprezesów zdecydowało: główny księgowy bez prawa do podpisywania dyspozycji… Fot. tg

Zarząd spółdzielni reprezentowany przez Henryka Talaśkę i Aleksandra Nowaczka zażądał natychmiastowego odebrania uprawnień do podpisywania dyspozycji w systemie bankowości PKO BP wszystkim innym pracownikom poza członkami zarządu. Efekt tego jest taki, że bank zablokował głównej księgowej i kierownikowi Działu Finansowo-Księgowego dostęp do bankowości elektronicznej. Dość ciekawa to sytuacja zważywszy na fakt, że główny księgowy odpowiada za prawidłowe dysponowanie środkami pieniężnymi oraz przestrzeganie zasad rozliczeń pieniężnych.
– O fakcie tym nie byłem poinformowany wcześniej – mówi prezes spółdzielni, Eugeniusz Głogowski. – Panowie Nowaczek i Talaśka podjęli postanowienie, że z dniem 7 marca 2014 roku do dokonania transakcji nie jest wymagalna akceptacja Głównego Księgowego. Taka sytuacja może mieć miejsce w prywatnej firmie. W LWSM „Morena” Główny Księgowy odpowiada za prawidłowe dysponowanie środkami pieniężnymi członków spółdzielni, finansowych środków kredytowych itp. zgromadzonymi na rachunkach bankowych. Akceptacja przelewów jest więc nie tylko jego prawem, ale wręcz obowiązkiem.
Głogowski nie ukrywa, że pozbawienie takich uprawnień głównego księgowego zdarzyło się po raz pierwszy w historii LWSM „Morena”. Ponadto bez dostępu do bankowości elektronicznej nie jest możliwe generowanie wyciągów bankowych oraz transmisja masowych płatności na indywidualne konta czynszowe mieszkańców. Czynności te należy wykonywać codziennie rano z uwagi, że znaczna liczba mieszkańców korzysta z indywidualnych numerów rachunków bankowych. Spółdzielnia założyła mieszkańcom indywidualne numery rachunków bankowych po to, aby wpłaty były widoczne już następnego dnia na kartotece czynszowej lokalu.
Według oświadczenia głównego księgowego nie jest ona w stanie stwierdzić: jaki jest stan kont spółdzielni, czy nie należy dokonać refundacji środków z uwagi na korzystniejsze oprocentowanie lokat overnigt w innym banku, w jakiej wysokości i na czyje konta zostały dokonane płatności z rachunku spółdzielni.

(tg)

Zatrzymać to szaleństwo…

Rozmowa z Eugeniuszem Głogowskim, prezesem zarządu „Moreny”
głogowski

Eugeniusz Głogowski: „Organizatorzy tej niechlubnej gry” za to odpowiedzą”…Fot. TG

– Za sprawą wypowiedzi dla mediów udzielonych prasie radiu i telewizji przez pana zastępców w świat poszedł przekaz, że zarząd jest skonfliktowany, bo prezes zarządu Eugeniusz Głogowski defrauduje pieniądze mieszkańców i stosuje w spółdzielni mobbing. Teraz pan chce ich odwołania, a oni – pana. Rada Nadzorcza, jak widać, sobie z problemem nie radzi, sama się podzieliła.
– Cóż, panowie uznali, że wolą tę drogę, ponieważ nie mają argumentów merytorycznych czyli wybrali metodę świadomego szkalowania mnie i uderzania w swoją firmę, tj. wizerunek spółdzielni. Nie chcę tego oceniać, od tego jest Rada Nadzorcza, która z pewnością i ten aspekt weźmie pod uwagę. Niezmiernie trudno odnieść się do ogólnych zarzutów o mobbing. Może są one efektowne, ale bez konkretyzacji nic nie znaczą. Poza tym, że mają wywołać wrażenie skandalu i nie niosą jakiejkolwiek treści. Proszę porozmawiać z pracownikami, czy czują się mobbingowani.
– Pracownicy mówią, że nic takiego nie ma tu miejsca, że jest pan jedynie wymagający…
– Wszyscy byli szkoleni z zakresu antymobbingowego i nikt nie zgłaszał żadnych skarg czy doniesień do prokuratury. Teraz ja sam złożyłem na siebie, bo jeżeli tak uważają panowie wiceprezesi, to niech śledczym wskażą na konkretne przykłady. Nie znam też żadnego przykładu na to, abym trwonił pieniądze. Rozumiem, że jest to wytyk dotyczący przydzielenia pracownikom rocznej nagrody pieniężnej, ale to odbyło się zgodnie z regulaminem i w uzgodnieniu ze związkami zawodowymi i sobie na to wszyscy zapracowali. Nie jestem wyjątkiem, ponieważ nagrody roczne w naszej spółdzielni są przyznawane od wielu lat. W ciągu roku przeprowadziłem częściową restrukturyzacje zatrudnienia i stąd wzięły się dodatkowe pieniądze. Najważniejsze jest to, że nie tylko nie przekroczyłem funduszu płac, ale po raz pierwszy od kilku lat zaoszczędziłem na wynagrodzeniach 270 tys. zł. Nie zdarzyła się premia, które nie miałaby uzasadnienia merytorycznego. Ale to próba odwrócenia uwagi od meritum sprawy.
– Czyli od czego? Od niedopilnowania spraw remontowo-dociepleniowych, wskutek których przekroczony został budżet dociepleń o 800 tys. zł ?
– Gdy odbyłem z wiceprezesem Talaśką rozmowę na temat nieprawidłowości przy dociepleniach i niedopilnowania podległych mu spraw – padło w trakcie tej rozmowy ze jego strony pytanie: czy powinien złożyć w związku z tym rezygnację z pełnionej funkcji. Zaakceptowałem po namyśle jego propozycję. Początkowo ją złożył, a potem przemyślał i napisał, że wycofuje ją i ruszył razem z drugim zastępcą do ataku. Ja w stosunku do wiceprezesa Talaśki sformułowałem kilkanaście uwag i nie będę o nich publicznie rozprawiał. W stosunku do pana Nowaczka zgłosiłem radzie nadzorczej także swoje zastrzeżenia.
nowaczek
Nowaczek wraz z grupą ludzi krzyczał przed kamerami TV Gdańsk, że prezes zawłaszcza spółdzielnią. Fot. t

– Wróćmy do tych 800 tys. zł, bo to kwota kolosalna. Jak to możliwe, że o takie pieniądze przekroczono roboty? Wskutek jakiegoś błędu czy zaniedbania o tyle więcej za roboty mają zapłacić mieszkańcy? No, bo ktoś to przecież zapłacić musi…
– Według wyliczeń księgowości na dzień dzisiejszy wynika, że przekroczenia na docieplanych budynkach w roku ubiegłem w stosunku do pierwotnego planu dociepleń wyniosły około 900 tys. złotych. Jest to przekroczenie głównie na wylewkach balkonowych oraz na robotach dodatkowych, które w części powstały w związku z brakiem weryfikacji projektów technicznych na docieplane budynki przez pion techniczny podległy H. Talaśce.
– Skąd więc te przekroczenia, nie można ich było przewidzieć?
– Nadzór nad tą sferą działalności miał zastępca prezesa zarządu Henryk Talaśka oraz niepracujący już kierownik działu technicznego. Według opinii H. Talaśki zwiększenie ilości robót na balkonach wynikało z ich złego stanu technicznego, z tym, że skala ta była niebywale duża. Zwiększenie nastąpiło z około 40 procent do prawie 90 procent. Rozumiem, że przy takiej skali zmian profesjonalista, zastępca prezesa H. Talaśka wdrożył odpowiednie procedury, tj. na każdy fragment zwiększonego zakresu prac są protokoły konieczności oraz zdjęcia balkonów przed i po wykonaniu prac. W sierpniu/wrześniu 2013 r. zobowiązałem pion techniczny do przygotowania korekty planu dociepleń, a na początku listopada na posiedzeniu zarządu zażądałem przedstawienia dokumentacji potwierdzającej zasadność wykonania dodatkowych prac. Niestety ich nie otrzymałem, uzyskałem tylko informacje, że są kłopoty z firmą projektową, która swoje błędy przerzuca na wykonawców. Stwierdziłem ponadto brak nienależytego egzekwowania wykonania umowy na docieplenia budynków przez zastępcę prezesa H. Talaśkę od projektanta. W tej sprawie doszło między mną, a H. Talaśką do istotnej różnicy zdań. W zasadzie od połowy sierpnia żądałem cotygodniowych raportów z prac dociepleniowych, ponieważ stwierdziłem pewną „nieporadność pionu technicznego”.
Talaśka
Henryk Talaśka dla TV Gdańsk: „Na to przyzwolenia być nie może”… Fot. t

– Dlaczego nie reagował pan ostrzej ?
– Z kimś musiałem pracować. Kierownik działu technicznego skonfliktowany z H. Talaśką złożył wniosek o rozwiązanie umowy o pracę. Musiałem przede wszystkim doprowadzić do dokończenia dociepleń budynków. Nie byłem na bieżąco informowany o skali problemów, budynki docieplane były na finiszu, wydawało mi się, że przy tym zakresie prac jest to niewielki problem. Inaczej, zaczął on wyglądać, kiedy zaczęły spływać faktury w końcu listopada. Wymogłem wtedy na zastępcy prezesa przeprowadzenie korekty planu rzeczowo-finansowego i przysłowiowe „szydło wyszło z worka”. Spytałem wiceprezesa „jak do tego doszło – gdzie są pieniądze?” i uzyskałem odpowiedź „że ich wyjaśnienie H. Talaśka bierze na siebie”. Doszło do ostrej wymiany zdań i uzgodniliśmy, że H. Talaśka złoży rezygnację z funkcji członka zarządu spółdzielni. Zrobił to 20 grudnia 2013 r.
– Dlaczego uważał pan prezes, że Talaśka powinien zrezygnować ?
– Po pierwsze nie są prawidłowo udokumentowane roboty zanikowe na balkonach, ich skala nie zyskała wcześniejszej akceptacji Zarządu i Rady Nadzorczej. Zakładając, że roboty te były zasadne powinien być wcześniej zmieniony plan rzeczowo-finansowy dociepleń – za to był odpowiedzialny H. Talaśka. Niektórzy członkowie Rady Nadzorczej uważają, że to ja za to odpowiadam. Jeżeli tak ma być, to nie potrzebny jest mi zastępca ds. technicznych i wtedy w rzeczywiści można tylko mnie rozliczać, ale za co wtedy brał wynagrodzenie H. Talaśka? Po drugie dokumentacja projektowa też nie została zweryfikowana przez podległych mu pracowników działu technicznego, co spowodowało zwiększone koszty, np. szare, a nie białe okna, niepodzielne okna, bo nie w dużej ilości, itp. Brak wyegzekwowania usterek w dokumentacji projektowej na koszt projektanta. Po trzecie do samego nadzoru robót też miałem zastrzeżenia, na docieplanych budynkach bywałem częściej niż zastępca ds. technicznych, a przecież miałem jeszcze inne ważne prace. Samo wprowadzenie na roboty dociepleniowe w trzecim etapie tj. dodatkowych 10-u budynków było opóźnione. Zastępca więcej czasu spędzał na jałowych spotkaniach w „zaciszu gabinetu” niż prowadzić rzeczywistą kontrolę docieplanych budynków.
– „Dzieją się rzeczy, które zmierzają do tego, że obecny prezes zawładnął spółdzielnią w sposób znany z programów sensacyjnych” – mówił „Dziennikowi Bałtyckiemu” Aleksander Nowaczek, pański zastępca. Potem przed kamera Telewizji Gdańsk w tłumie do ludzi krzyczał: „Pan Głogowski zawłaszcza spółdzielnią”.
– I co mam na to powiedzieć? To żenada i kompromitacja, aby członek zarządu robił takie przedstawienie medialne. W żadnej firmie taka „tania sensacja” nie przejdzie bez konsekwencji, bo ośmiesza swój zakład pracy. Przede wszystkim, pan Nowaczek podobnych kłamstw naopowiadał tak dużo, że nawet trudno je zliczyć i cytować. Niestety, po tych występkach, jak również zajściu zdarzeń polegających na nie respektowaniu przepisów prawa poprzez wymuszenie na jednej z pracownic wydania dokumentów do których był nie uprawniony stwierdzam, że w ocenie tej osoby bardzo się pomyliłem. Funkcja członka zarządu w naszej spółdzielni na pewno go przerosła. W tym kontekście inaczej wyglądają zachowania p. Nowaczka z przeszłości, szczególnie podniesiona na ostatnim Walnym Zgromadzeniu jego nie zakończona wyrokiem sprawa karna zawłaszczenia mienia.
– „Sytuacja jest o tyle niepokojąca, że próbuje się wdrożyć zasadę absolutyzmu jeżeli chodzi o zarządzanie. Traktuje się społeczność spółdzielczą nie podmiotowo, a przedmiotowo i na to przyzwolenia być nie może” – mówił z kolei Telewizji Gdańsk drugi zastępca, Henryk Talaśka. „Pan Głogowski sobie samodzielnie zawłaszczył spółdzielnię” – wtórował mu w tłumie mieszkańców nie mogących wejść na posiedzenie rady wiceprezes Nowaczek.
– Nie wiem na czym miałoby polegać „to zawłaszczenie i zasada absolutyzmu w zarządzaniu oraz traktowania przedmiotowego a nie podmiotowego społeczności spółdzielczej”. Ale spróbuję się wydedukować, przynajmniej częściowo co autorzy panowie Talaśka i Nowaczek mieli na myśli.
Wydaje mi się, że w zarządzaniu spółdzielnią przed podjęciem decyzji, szczególnie w trudnych sprawach; wręcz wymagam konsultacji z szerszym gronem pracowników, głównie z tymi, którzy są specjalistami albo długoletnimi pracownikami spółdzielni. Mógłbym powiedzieć, że to moi zastępcy są na tyle zadufani w sobie, iż nie wysłuchują opinii pracowników, a odwrotnie – są jedynymi mądrymi ze słusznymi opiniami. Bardzo często w trakcie narad na początku spotkania wyrażam swój pogląd na sprawę, aby każdy mógł się do niego krytycznie odnieść. Jest natomiast prawdą, że bywało, iż po wysłuchaniu opinii szerszego grona pracowników spółdzielni nie podzielałem stanowiska zastępców w konkretnej sprawie. Wynikało to z faktu, że panowie po prostu nie mieli racji i pewnie do dzisiaj razi to ich ambicje i uważają to za „zasadę absolutyzmu”. Niestety ich doświadczenie zawodowe w specyfice spółdzielni jest nie tylko nie przydatne, ale naraziłoby naszą spółdzielnię na dodatkowe, niepotrzebne koszty. Wydaje mi się, że tyle jest obecnie wdrożonych mnogość różnych sposobów komunikowania się z członkami, mieszkańcami, np. poniedziałkowe dyżury, strona internetowa, gazeta MORENA, komunikaty na klatkach, konsultacje ważniejszych przedsięwzięć – Strategia, kolorystyka budynków, itp. iż przepływ informacji jest wielokanałowy.
– Rada miała głosować nad odwołaniem wiceprezesów, czekał też ich wniosek o odwołanie pana. Do głosowań nie doszło, bo nastąpił pat w samej radzie. Rezygnację złożył sam przewodniczący Andrzej Born.
– Rzeczywiście tak było. Nie znam powodów tej decyzji pana Andrzeja Borna i nie zamierzam jej komentować. Na pewno natomiast utrudniło to działalność Radzie Nadzorczej.
– Co dalej? Każdy teraz czeka na osąd rady?
– Pewnie będzie kolejne posiedzenie rady na której nastąpią rozstrzygnięcia w tych sprawach. A jakie będą, to zobaczymy.
– Chce pan żeby Prokuratura i Państwowa Inspekcja Pracy przeprowadziły postępowanie i kontrolę pod kątem mobbingu. Po co skoro mobbingu nie ma?
– Do Państwowej Inspekcji Pracy zgłosiłem wniosek o kontrolę, ponieważ moim zdaniem nie ma innego skutecznego sposobu, aby jednoznacznie wyjaśnić te pomówienia oraz przerwać tę falę „zamieszania”. Wtedy wszystko będzie jasne, kto ma rację, a kto nie i mam nadzieję, że organizatorzy tej „niechlubnej gry” za to odpowiedzą. Do Prokuratury i Policji natomiast napisałem w ten sposób: „Działając w imieniu własnym, uwzględniając kierowane wobec mnie w ostatnim czasie liczne zarzuty popełnienia czynów teoretycznie stanowiących przestępstwa, w formie: materiałów w mediach: Radio Gdańsk, TV Panorama, Dziennik Bałtycki, anonimowych ogłoszeń – ulotek, wypowiedzi osób związanych z LWSM „Morena” ustnych i pisemnych domagam się wszczęcia postępowania karnego w sprawie wszystkich rzekomych nieprawidłowości w mojej pracy, jako Prezesa LWSM „Morena” w Gdańsku i weryfikacji procesowej tychże. Oświadczam, że wszystkie zacytowane zarzuty są nieprawdziwe i z reguły podnoszone w złej wierze.” Niezależnie od tego w stosunku do niektórych osób wystąpię również z powództwem cywilnym. Trzeba zatrzymać to szaleństwo.
– Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał TG

Gdy dzierżawca ostro zaprotestował…

Władysław Krugły wybrany została w marcu 2013 r. na Walnym Zgromadzeniu LWSM Morena na członka Rady Nadzorczej spółdzielni. Jednocześnie od lutego 2009 r. dzierżawi od spółdzielni parking strzeżony przy ul. Kolumba i od czerwca 2010 r. parking strzeżony przy ul. Czecha. Wynegocjowane na przetargach stawki wynajmu były następujące: parking przy Kolumba – czynsz miesięczny 4 091 zł; parking przy Czecha – czynsz miesięczny 4 100 zł.
W związku z wzrastającymi kosztami utrzymania parkingów ich dzierżawcy przedstawiali w spółdzielni dokumenty i wnioski o zmianę wysokości opłaty czynszowej. Zarząd spółdzielni po analizie materiałów czasowo z reguły na okres kwartału lub półrocza obniżał wysokość opłat czynszowych. Wnioski o obniżkę nasiliły się w 2013 roku. Parkingi dzierżawione przez członka Rady Nadzorczej Władysława Krugłego otrzymały od marca 2013 r. czasowo 20 procent obniżki : parking przy Kolumba – 810 zł miesięcznie, parking przy Czecha – 685 zł miesięcznie. Inne parkingi otrzymały obniżkę później, bo od września 2013 r. Parkingi przy Jaśkowej Dolinie i Żylewicza o 10 procent, parkingi przy Kruczkowskiego, Piecewskiej i Wileńskiej o 15 procent.
Członek Rady Nadzorczej W. Krugły wnioskował o dalsze obniżki, zarząd spółdzielni w pełnym składzie (Głogowski, Talaśka, Nowaczek ) stał na stanowisku iż są one niezasadne. Jednakże na wniosek członka zarządu odpowiedzialnego za wynajem zasobów użytkowych H. Talaśki wyjątkowo obniżył na czas określony do 31 grudnia 2013 r. dodatkowo o dalsze 17 procent, tj. o 540 zł miesięcznie czynsz na parkingu Kolumba. Nie wyraził zgody na dalszą obniżkę czynszu parkingu przy Czecha.
Prezes Zarządu Eugeniusz Głogowski w tej sytuacji zaproponował ogłoszenie przetargu celem weryfikacji wysokości stawek opłaty przez rynek. Krugły nie wyraził zainteresowania ogłoszeniem przetargu. Czasowy termin obniżki miał na celu danie możliwości dzierżawcy – Krugłemu – na obniżenie kosztów swojej działalności gospodarczej, nie przerzucaniem jej ryzyka na spółdzielnię. Otrzymał w 2013 r. najwcześniej i najwyższą obniżkę na parkingu przy Czecha (20 procent, 685 zł), a na parkingu przy Kolumba dwukrotną obniżkę, czyli 20 procent i później 17 procent. Po korektach wyniosła ona łącznie 33 procent (810 zł + 540 zł = 1 350 zł miesięcznie). Obie podwyżki były czasowe, miały obowiązywać do końca roku 2013.
W grudniu 2013 r. Krugły złożył wniosek na dalsze obniżki na parkingach. Zarząd spółdzielni nie podjął decyzji, ponieważ były rozbieżne stanowiska członków zarządu – Głogowski był przeciwny dalszemu podtrzymaniu obniżki, a Talaśka i Nowaczek byli za utrzymaniem preferencyjnych stawek. Głogowski – uważał, że wysokość obniżek powinna być porównywalna do innych parkingów w spółdzielni. Parkingi przy ul. Czecha i Kolumba w odniesieniu do liczby dostępnych miejsc parkingowych, powierzchni parkingów w przeliczeniu na jedno miejsce postojowe oraz na 1 m² powierzchni mają najniższe, nie uzasadnione stawki czynszu. I tak porównując podobne parkingi dzierżawione przez Wł. Krugłego (Czecha i Kolumba) do parkingu przy Kruczkowskiego należy stwierdzić, że parking przy Kolumba – ma niezasadnie obniżoną miesięcznie stawkę opłaty o 1 289 zł, co rocznie daje kwotę 15 468 zł, a parking przy Czecha – o 1 253 zł, co rocznie daje kwotę 15 036 zł.
W styczniu 2014 r. prezes Głogowski wraz z głównym księgowym Marzeną Ostrowską powiadomili dzierżawcę Krugłego, że nie znajdują podstaw do dalszego utrzymania obniżonych stawek czynszu. Jednocześnie stwierdzili, że rozumiejąc, że powrót stawek czynszu do pierwotnych kwot może utrudnić prowadzenie działalności zaproponowali dochodzenie do tych stawek opłat etapami, w okresie od stycznia do maja 2014 r. Zaproponowali dwa dodatkowe rozwiązania – ogłoszenie przetargu na dzierżawę parkingów lub możliwość otwarcia ich jako ogólnodostępnych miejsc postojowych dla mieszkańców. To drugie rozwiązanie jest równie istotne, bowiem przy obecnych stawkach czynszu na tych parkingach korzyści spółdzielni są niewielkie: dochód miesięczny dla spółdzielni z parkingu Czecha wynosi – 697 zł, a Kolumba – 1 314 zł. Dzierżawca ostro zaprotestował w piśmie z 29 stycznia 2014 r. , twierdząc, że jest to groźba prezesa Głogowskiego pod adresem dzierżawcy Krugłego i złożył wniosek o ponowne rozpatrzenie jego wniosku z udziałem zastępców prezesa Talaśki i Nowaczka. Ci, przy sprzeciwie Głogowskiego, 3 lutego podpisali satysfakcjonujący Krugłego aneks z dzierżawcą obowiązujący nawet wstecz, bo z mocą od 1 stycznia tego roku.
(t)

Powiedział nam

Władysław Krugły, członek Rady Nadzorczej, przedsiębiorca:

– Dwaj wiceprezesi nie przydzielili mi żadnej bonifikaty, tylko przedłużyli zniżkę – wyjaśnił nam Władysław Krugły. – Poprzednia kończyła się z końcem roku. Zarząd w grudniu się poróżnił, w styczniu dostałem pismo od prezesa, nie udzieli mi zniżki. Odwołałem się od jego decyzji i od stycznia dwaj członkowie uchwalili mi przedłużenie bonifikaty. Byłem tak traktowany: będziesz posłuszny, to ci przedłużymy, nie będziesz, to ci nie damy. A z parkingów biznesu nie ma, wiele spółdzielnia zyskała, bo zainwestowałem w infrastrukturę. Zrezygnowałbym, ale mam zawarte umowy z dostawcami mediów na dłuższy czas i nie chcę płacić kar za wcześniejsze ich rozwiązanie.
– A czy nie przeszkadza panu fakt, że dwaj wiceprezesi udzielili panu zniżki, a pan potem głosuje w radzie na temat ich losu? – pytamy członka rady.
– Tak, widzę, to rzeczywiście przeszkadza, ale gdybym nie był w radzie, to nie mógłbym się sprzeciwiać wielu niekorzystnym dla spółdzielców decyzjom.
(t

Bonifikata dla członka Rady Nadzorczej

PARKING
H. Talaśka: „Dalsze podtrzymywanie obniżonych stawek dla tego pana jest w interesie spółdzielni”… Fot. t
Skonfliktowani z prezesem zarządu LWSM Morena Eugeniuszem Głogowskim jego zastępcy, Henryk Talaśka i Aleksander Nowaczek, jako główne hasło swojej kampanii w mediach i spółdzielni zaakcentowali na konieczność oszczędzania. Jak więc to możliwe, że na posiedzeniu zarządu, w przededniu ważnych dla nich głosowań w Radzie Nadzorczej o ich odwołanie, przegłosowali samego prezesa, przedłużając Władysławowi Krugłemu, członkowi Rady Nadzorczej, ponad 30 procentową bonifikatę względem średniej dzierżawy płaconej przez innych dzierżawców parkingów? Dlaczego tej samej dobroduszności nie zastosowali względem innych dzierżawców, niepełniących we władzach spółdzielni żadnych funkcji?
Henryk Talaśka i Aleksander Nowaczek w uchwale zarządu jak i w aneksie nr 11 do umowy pozbawili LWSM Morena znacznych środków przeznaczonych na dopłaty za mieszkania spółdzielców. Przyznana stawka preferencyjna czyli innymi słowy – obniżona w stosunku do podobnego parkingu przy ul. Kruczkowskiego – wynosi dla jednego i drugiego parkingu ponad 1 250 zł miesięcznie, czyli w skali roku jest to ponad 15 000 zł za jeden parking, czyli łącznie spółdzielcy tracą przynajmniej 30 000 zł rocznie! Warto zauważyć że obaj Panowie zastępcy zrobili to w momencie, gdy grupa mieszkańców domagała się zwrotu od LWSM Morena środków za nadpłatę opłaty za wieczyste użytkowanie terenu. W czyim interesie działali Władysław Krugły, Henryk Talaśka i Aleksander Nowaczek?
Wiceprezes Henryk Talaśka w piśmie skierowanym do Waldemara Krugłego pisze, że dalsze podtrzymywanie obniżonych stawek dla tego pana jest w interesie spółdzielni, bo dzięki niemu spółdzielnia ma w ogóle dzierżawcę na tym terenie. W świetle powstających inwestycji infrastrukturalnych w tym stacji PKM Banino, wiceprezes Talaśka zadał sobie trud zbadania rynku? Oba parkingi dzierżawione przez Krugłego, tzn. przy ulicy Bronisława Czecha i przy ulicy Krzysztofa Kolumba będą oddalone od stacji PKM Banino o jeden przystanek właśnie budowanego tramwaju pętla Siedlce – PKM Banino. Tramwaj ten może również posłużyć, jako alternatywny środek transportu do centrum miasta dla osób spoza Gdańska. Czy w tej sytuacji na rynku będzie brak podmiotów zainteresowanych dzierżawą terenów spółdzielni użytkowanych obecnie przez pana Krugłego?
– Ja nie mam żadnych wątpliwości, żeby brakowało podmiotów zainteresowanych dzierżawą terenów spółdzielni – uważa Eugeniusz Głogowski. – Działanie wiceprezesów Talaśki i Nowaczka należy ocenić jasno: to działanie na szkodę spółdzielni czyli de facto wszystkich spółdzielców!. Jeśli pan Krugły zgłaszał problemy związane z działalnością obu parkingów już w pierwszej połowie 2013 roku, to osoba odpowiedzialna w Zarządzie LWSM Morena za dzierżawę parkingów – pan Henryk Talaśka powinien wszcząć procedurę przetargową, mającą na celu wyłonienie nowego dzierżawcy terenu, który lepiej poradziłby sobie z działalnością gospodarczą niż Władysław Krugły. Tak się jednak nie stało. W zamian wybrał politykę wspierania prywatnego interesu pana Krugłego, kosztem interesu ogółu spółdzielców. Nie było ważne w tym momencie, czy spółdzielcą jest biedny emeryt, bezrobotny, osoba zatrudniona na podstawie umowy śmieciowej czy prywatny przedsiębiorca. Wszyscy oni muszą dotować działalność gospodarczą członka Rady Nadzorczej za zgodą Henryka Talaśki i Aleksandra Nowaczyka, ponieważ jest to rzekomo w ich interesie.
Nie bez znaczenia wydaje się fakt, że działo się to przed ważnym głosowaniem w Radzie Nadzorczej LWSM Morena, w której Waldemar Krugły zasiada. Ma on w ramach tego organu władzy współdecydować o przyszłych losach wiceprezesów z łaskawości których dostał znaczącą bonifikatę.
(t)

O sprawę zapytaliśmy zastępców prezesa Zarządu LWSM Morena Henryka Talaśkę i Aleksandra Nowaczka. Wiceprezes Talaśka na nasze pytania nie odpowiedział. Nadesłał natomiast do wydawnictwa kopię pisma członków zarządu adresowanego do jednej z mieszkanek. Czytamy w nim m.in. „Sytuacja, kiedy dzierżawca pokrywa przynajmniej poziom tych opłat lub ich część, jest korzystniejsza dla członków Spółdzielni niż sytuacja, w której teren stoi pusty, a opłaty ponoszą członkowie Spółdzielni. Istnieje granica opłacalności prowadzenia parkingu strzeżonego, po przekroczeniu której dzierżawca nie będzie dokładał do prowadzonej działalności. Przykładem tego może być jeden z parkingów (dotychczas strzeżonych) na terenie SM Zaspa Młyniec, gdzie z powodu braku chętnych na dzierżawę terenu i prowadzenie parkingu, parking został udostępniony mieszkańcom i aktualnie stoi pusty (gdyż mieszkańcy wolą parkować bezpośrednio przed budynkami). Opłaty za utrzymanie nieruchomości pokrywają w takiej sytuacji członkowie Spółdzielni. Biorąc pod uwagę powyższe, korzystniejsze jest utrzymanie dzierżawcy na parkingu nawet przy minimalnym czynszu niż całkowita utrata dzierżawcy i przychodów z tego tytułu”.
W dalszej części pisma członkowie zarządu stwierdzają, że: „Tendencja do pustoszenia parkingów strzeżonych widoczna jest w skali całego Trójmiasta” i przywołują prezydenta Sopotu, Jacka Karnowskiego, że „Formuła zamkniętych parkingów strzeżonych się wyczerpała. Takie miejsca w większości świecą pustkami. W ostatnich latach w Sopocie z powodu małego zainteresowania zniknęły już trzy parkingi strzeżone. (…) kierowcy po prostu nie lubią płacić za postój, co zresztą obserwowane jest w całym kraju.”
Autorzy pisma stwierdzają, że: „Również w naszej Spółdzielni mieszkańcy oczekują raczej zwiększania liczby miejsc postojowych w pobliżu budynków mieszkalnych niż usług parkingów strzeżonych. Wielu z nich korzysta z usług parkingu już tylko na zasadzie przyzwyczajenia, czego dowodem jest odpływ klientów z parkingu w przypadku wyprowadzki z naszego osiedla, a zarazem brak napływu nowych klientów. Nawet podejmowane przez dzierżawców akcje promocyjne i rabatowe nie przynoszą oczekiwanych efektów”.
Zapytaliśmy szefa Rady Nadzorczej LWSM Morena o to, ilu członków rady łączy ze spółdzielnią stosunek zależności.
– Radzie Nadzorczej LWSM Morena są trzej członkowie, których łączy ze spółdzielnią stosunek zależności (są najemcami lokali użytkowych lub parkingów): Władysław Krugły – najemca parkingu, Dariusz Gazda, którego żona wynajmuje lokal pod praktykę lekarską od połowy 2013 roku oraz Ireneusz Baran-Barański – wynajmuję lokal na sklep i serwis komputerowy w obecnej lokalizacji od 1999 roku. W trakcie wyborów do Rady Nadzorczej LWSM Morena upewniłem się, że nie ma ku temu żadnych przeszkód formalnych, a także poinformowałem o tym zebranych. Nikt z zebranych nie stawiał żadnych zastrzeżeń z tego tytułu. Nigdy w czasie pełnienia funkcji nie żądałem od spółdzielni żadnych ulg czy ustępstw na moją korzyść z tytułu wynajmu lokalu. Jakiekolwiek żądania profitów w dowolnej postaci z tego tytułu były by poniżej mojej godności i mojego wyobrażenia o pracy w organach społecznych – poinformował nas Ireneusz Baran-Barański, zastępca przewodniczącego Rady Nadzorczej LWSM Morena.
(g)

Meduza uczy gry w koszykówkę

turniej
Zespół Meduza SP 1 Morena na turnieju Meduza basket Piecki Migowo 2013. (t)

W Zespole Kształcenia Podstawowego i Gimnazjalnego nr 20 w Gdańsku przy ulicy Poli Gojawiczyńskiej 10 już drugi rok dzieci z dzielnicy Piecki Migowo trenują grę w koszykówkę. Zajęcia te prowadzone są przez trenerów z Klubu Sportowego Meduza Gdańsk, którego siedziba mieści się przy ul. Żylewicza.
Dzięki pomocy finansowej Rady Dzielnicy Piecki Migowo w szkole odbyły się już cztery masowe imprezy sportowe dla dzieci i młodzieży. We wszystkich turniejach koszykówki wzięło udział około 300 uczestników. Projekt wspierany jest przez radnego miasta Gdańska Pawła Czerniewskiego, który zawsze był na nich obecny.
Serdeczne podziękowania, podkreślają Organizatorzy treningów, należą się dyrekcji szkoły. Warto odnotować, że w grudniu odbył się w szkole turniej Meduza Basket Piecki Migowo 2013, w którym wzięły udział cztery zespoły, między innymi zespół Meduza SP1 Morena w składzie: Szymon Karłowicz, Michał Szawłowski, Maciej Szawłowski, Bernard Walenczak, Wiktor Walenczak, Oskar Woźnicki, Jerzy Klein, Oskar Pecka, Dawid Podrażka, Piotr Krzyżak, Kacper Stencel, Wojciech Wiśniewski, Krystian Walkowski, Mikołaj Tomaszewski, Karol Ochociński, Dominik Lewandowski, Kacper Stencel, Julek Karczewski – trenerzy drużyny Jarosław Królikowski, Dariusz Sarnowski. Były to pierwsze kroki w rywalizacji sportowej tych młodych adeptów koszykówki. Zespół w sezonie 2013/2014 został zgłoszony do rozgrywek organizowanych przez POZKosz w Gdańsku.

(t)

Zmiany na Rakoczego

budowa
Utrudnienia w ruchu potrwają do końca marca… Fot. t

W związku z budową nowej linii tramwajowej Siedlce-Przystanek PKM Brętowo od 11 stycznia do końca marca od końca Estakady Rakoczego do skrzyżowania z Jaśkową Doliną (jezdnia od strony sklepu Lidl) – na długości ok. 180 metrów wprowadzona zostanie zmiana organizacji ruchu.
Zmiana polegać będzie na zamknięciu fragmentu ul. Rakoczego (od strony marketu Lidl) i poprowadzeniu ruchu w kierunku ul. Jaśkowa Dolina/Słowackiego, po tymczasowej jezdni bitumicznej wykonanej w pasie zieleni, z zachowaniem dwóch pasów ruchu. Ruch pojazdów w kierunku ul. Kartuskiej odbywać się będzie bez zmian. Zmiana organizacji spowodowana jest trwającymi robotami ziemnymi związanymi m.in. z wykonaniem nowego odcinka gazociągu, kanalizacji deszczowej, nowej trasy CO, a także z pracami elektroenergetycznymi i teletechnicznymi.
– Prace przy budowie linii tramwajowej prowadzone są obecnie na całym obszarze inwestycji i związane są z wykonywaniem tzw. „koryta” tramwajowego – informuje Magdalena Kuczyńska z Biura Prasowego UM Gdańska. – Równocześnie trwa usuwanie kolizji sieci i przebudowa kanalizacji sanitarnej. Wykonawca robót rozpoczął także budowę murów oporowych.
Inwestycja ma zakończyć się we wrześniu 2015 roku. Koszt prac budowy linii, to 116.315.256,08 zł. Najkorzystniejsza ofertę złożyła Firma Budowlano-Drogowa MTM S.A, która realizuje inwestycję wspólnie z firmą RAJBUD Sp. z o.o .
(t)

Minął rok, dobry rok…

głogowski
Eugeniusz Głogowski: „Trzynastka okazała się dla spółdzielni nader szczęśliwa”…
Fot. t
Wydarzenia minionego roku w LWSM Morena podsumowują Eugeniusz Głogowski, prezes zarządu i jego zastępcy: Henryk Talaśka i Aleksander Nowaczek. Rozmawia Tadeusz Gruchalla.
– Jak oceniają panowie miniony 2013 rok? Czy pechowa trzynastka dała o sobie znać?
Eugeniusz Głogowski: Muszę przyznać, że paradoksalnie pechowa trzynastka okazała się dla spółdzielni nader szczęśliwa. Decyzje podjęte na trzech Walnych Zgromadzeniach wyznaczyły kierunek zmian LWSM „Morena”. Zatwierdzono Strategię Rozwoju, wyrażono zgodę na zaciągnięcie kredytu na dokończenie dociepleń czyli aktualnie najważniejszego przedsięwzięcia remontowego w naszej Spółdzielni, zatwierdzono zmiany statutowe… Rok 2013 przyniósł również częściowe rozwiązanie sporu pomiędzy spółdzielnią a Gminą Miasta Gdańska dot. ustalenia wysokości opłaty za wieczyste użytkowanie gruntów, w którym sądy powszechne przychyliły się do stanowiska spółdzielni, pomniejszając wysokość powyższej opłaty. Pragnę podkreślić, że według mojej wiedzy jesteśmy jedyną gdańską spółdzielnią, która zaskarżyła decyzje Gminy Miasta Gdańska z 2009 roku, drastycznie zwiększające należności za wieczyste użytkowanie… Mam świadomość, że jest jeszcze wiele do zrobienia – obecnie tworzymy biura obsługi mieszkańca, które przyspieszą załatwianie wszelkich spraw; w celu poprawy bezpieczeństwa rozbudowujemy system monitoringu, budujemy siłownie na świeżym powietrzu… Dokładamy wszelkich starań, aby nasze osiedle nabrało nowego charakteru, stając się atrakcyjnym i bezpiecznym miejscem zamieszkania.
Talaśka

Henryk Talaśka: „W tym roku planujemy utworzyć Biuro Obsługi Mieszkańca w siedzibie Administracji II przy ul. Bulońskiej”.
Fot. t

Henryk Talaśka: W mojej ocenie największym sukcesem było zakończenie w 2013 roku procesu termomodernizacji aż 25 budynków mieszkalnych, co było możliwe dzięki wyrażeniu przez Walne Zgromadzenie LWSM „Morena” zgody na zaciągnięcie najwyższej sumy zobowiązań w wysokości 17 mln zł. Dzięki temu, jak również dzięki wynegocjowaniu znacznie niższych niż w latach ubiegłych stawek za docieplenia będziemy mogli zakończyć cały proces już w przyszłym roku, czyli o 3 lata szybciej niż planowano.
Aleksander Nowaczek: Dla mnie to bardzo szczęśliwy rok, gdyż dowiedziałem się, że po raz kolejny zostanę ojcem. Natomiast w kwestiach związanych ze spółdzielnią za największy sukces uważam uchwalenie przez Walne Zgromadzenie Strategii Rozwoju LWSM Morena w latach 2013-2030. To główny dokument określający najważniejsze kierunki i zadania stojące przed spółdzielcami na najbliższe kilkanaście lat. Ta strategia nie jest jedynie dokumentem spisanym na papierze. Obecnie na tej podstawie możliwe było organizowanie spotkań warsztatowych z udziałem członków RN, na których ustalana jest hierarchia przedsięwzięć remontowych na kolejne lata. Spotkania te zakończą się w tym roku konsultacjami z naszymi mieszkańcami. Wtedy też zostanie wypracowany harmonogram najpilniejszych zadań do realizacji. Tym samym nasi mieszkańcy będą mieli realny wpływ na to, jak będzie zmieniała się Morena w ciągu najbliższych kilku lat.
– Co jeszcze uznaliby panowie za sukcesy 2013 roku?

nowaczek
Aleksander Nowaczek: „Dowiedziałem się, że po raz kolejny zostanę ojcem”…
Fot. t

Aleksander Nowaczek: Sądzę, że za sukces należy również uznać uchwalenie przez Walne Zgromadzenie zmian statutowych dotyczących działalności społeczno-wychowawczej, oświatowej i kulturalnej. Walne Zgromadzenie nie tylko przytłaczającą większością głosów odrzuciło wniosek grupy członków spółdzielni dotyczący likwidacji tych działalności – dodatkowo na wniosek Zarządu i Rady Nadzorczej rozszerzyło je o działalność sportowo-rekreacyjną. Podjęcie tej decyzji przez członków spółdzielni umożliwiło podjęcie wielu decyzji, które pozwoliły na znacznie lepsze wykorzystania potencjału Domu Kultury i Klubu Sportowego. Nowa oferta zajęć zarówno w Domu Kultury jak i w świeżo wyremontowanym Klubie Sportowym spotkały się z pozytywnym odzewem i cieszą się dużą popularnością wśród naszych mieszkańców. Zmiany statutowe dotyczyły również prowadzenia działalności inwestycyjnej z korzyścią dla członków spółdzielni, co otwiera dobre perspektywy przed spółdzielnią.
Henryk Talaśka: W mojej opinii za sukces należy uznać również zainicjowanie procesu tworzenia wyspecjalizowanych Biur Obsługi Mieszkańca. Pierwsze z nich rozpoczęło pracę w wakacje w siedzibie Administracji I przy ul. Piecewskiej, a w tym roku planujemy utworzyć Biuro Obsługi Mieszkańca w siedzibie Administracji II przy ul. Bulońskiej. Również w budynku zarządu trwają teraz prace remontowo-modernizacyjne, w efekcie których powstanie kancelaria. Mieszkańcy będą mogli składać tam pisma i wnioski oraz uzyskać pomoc w sprawach wymagających zaangażowania konkretnej komórki organizacyjnej spółdzielni. W przyszłości podstawowe działy świadczące usługi dla mieszkańców będą mieściły się na parterze budynku. Chcemy w ten sposób ułatwić dostęp do biura osobom starszym, schorowanym, mającym trudności z poruszaniem, a także rodzicom z wózkami i z małymi dziećmi.
Aleksander Nowaczek: Nie możemy też zapomnieć o efektach prac nad zwiększaniem bezpieczeństwa naszych mieszkańców. W 2013 roku rozbudowywaliśmy system monitoringu wizyjnego. Korzyści z jego instalacji zdecydowanie przewyższyły nasze oczekiwania. Zwiększyła się wykrywalność sprawców kradzieży i dewastacji mienia stanowiącego własność Spółdzielców. To m.in. przekazane Policji wideo z monitoringu umożliwiło złapanie sprawców dewastacji wind na osiedlu, ujęcie sprawców dewastacji skrzynek pocztowych przy ul. Marusarzówny czy zatrzymanie sprawcy dewastacji kamery stacjonarnej przy ul. Warneńskiej.
– Dużo jest spraw w których dowodem jest właśnie zapis z osiedlowego monitoringu?
Aleksander Nowaczek: Aktualnie Komisariat VIII Policji w Gdańsku prowadzi kilkanaście dochodzeń. Tak jak wspomniałem wcześniej – dotyczą one m.in. dewastacji, wykroczeń, kradzieży i włamań do obiektów na terenie spółdzielni. W tych sprawach istotnymi dowodami są właśnie materiały z monitoringu.
– Czy zatem 2013 rok nie obfitował w żadne przeciwności czy niepowodzenia?
Eugeniusz Głogowski: Naturalnie spotykały nas również niepowodzenia. Przede wszystkim należy do nich zaliczyć niezakończony przetarg na wybór wykonawcy projektu przebudowy układu komunikacyjnego spółdzielni. Niestety obecny układ komunikacyjny jest od wielu lat niewydolny… Samochody nie mają gdzie parkować. A drogi i chodniki są tak zastawione, że utrudniają zarówno komunikację pieszym, jak i pojazdom ratowniczym – karetkom pogotowia czy pojazdom straży pożarnej. Ponadto nie do końca satysfakcjonuje mnie tempo realizowania niektórych spraw. Wiele kwestii udałoby się zakończyć szybciej, gdyby nie konieczność zaangażowania spółdzielni w sprawy sądowe, między innymi z powództwa grup członków, którzy nie mogą pogodzić się, że ich poglądy nie spotykają się z poparciem i kwestionują decyzje podjęte zdecydowaną większością głosów przez Walne Zgromadzenie, w tym wyrażenie zgody na zaciągnięcie kredytu na zakończenie procesu dociepleń. Jestem ciekawy, czy szybciej zakończy się sprawa w sądzie, czy szybciej zakończymy termomodernizację całego osiedla… Jednak w nowy rok wkraczamy z większym doświadczeniem i nowymi pomysłami. Głęboko w to wierzymy, że zaowocują zadowoleniem mieszkańców Moreny.
– Czego zatem miałbym życzyć panu prezesowi w 2014 roku?
Eugeniusz Głogowski: Całemu zarządowi i pracownikom spółdzielni należałoby życzyć współpracy przynoszącej jak najlepsze efekty dla naszej spółdzielni. Natomiast w imieniu całego zarządu chciałbym życzyć wszystkim naszym mieszkańcom w 2014 roku dużo zdrowia i spełnienia wszystkich marzeń.
– Dziękuję za rozmowę i życzę sukcesów w realizacji planów.

Pięć lat w kolejce do specjalisty

przychodnia
Za długo czekasz do specjalisty? Dzwoń do NFZ… Fot. t

Do pięciu lat czekamy na wizytę u endokrynologa na Morenie. Przychodnia przy Jaśkowej Dolinie 105 jest niechlubnym rekordzistą. Pacjenci muszą czekać, a Narodowy Fundusz Zdrowia mówi, aby zgłaszać mu takie przypadki. Jakby o tym nie wiedział…
O tym, że w całym naszym województwie bardzo długo czeka się na wizytę u endokrynologa, wiadomo jest od lat. Można powiedzieć, że z dostępnością do tego specjalisty jest coraz gorzej.
– Chodzę od przychodni do przychodni i nie mam już siły. Najbliższy wolny termin to druga połowa 2015 roku. To jest chore i uwłacza nam, chorym ludziom – uskarża się mieszkanka Moreny, której na prywatne wizyty jej nie stać.
Endokrynologia to dziedzina medycyny zajmująca się funkcjonowaniem, zaburzeniami oraz leczeniem zaburzeń układu hormonalnego. Jej głównym celem jest rozpoznawanie i leczenie zaburzeń funkcji gruczołów dokrewnych, wydzielających hormony. Wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy, ale złe funkcjonowanie hormonów wpływa niekorzystnie na cały organizm. Może też być powodem wielu – nawet śmiertelnych – chorób.
– Jest bardzo dużo chorych, a endokrynologów niewielu – tłumaczą nam w NZOZ Morena w Gdańsku.
Najbliższy wolny termin w tutejszej poradni to… 2018 rok.
– Zdajemy sobie sprawę, że jest to patologiczna sytuacja, ale nie mamy na nią bezpośredniego wpływu – tłumaczy nam specjalista w przychodni. – Powodów jest kilka. Nie da się ukryć, że pacjenci też nam nie pomagają. Zapisują się jednocześnie w kilku poradniach, a na wizytę idą tam, gdzie muszą najkrócej czekać. Innych terminów nie odwołują. Ale z drugiej strony chyba nie można im się dziwić. Kolejnym powodem jest zbyt mała liczba kontraktów z NFZ na Pomorzu.
Według lekarzy, część badań powinien wykonać lekarz pierwszego kontaktu. A u nas pacjenci traktują go często jako osobę do wypisania skierowania do specjalisty. Uważają, że to zupełnie niepotrzebnie, bo do specjalistów endokrynologów, jak i każdych innych, powinny być kierowane tylko te osoby, z którymi internista sobie nie radzi.
– Przyczyna jest prozaiczna, taka sama, jak przy zapisach do każdego innego specjalisty – mówi Mariusz Szymański rzecznik NFZ w Gdańsku. – Pacjenci zapisują się do wielu lekarzy jednocześnie i nie odwołują pozostałych wizyt w przypadku, gdy już mają ją za sobą. Najczęściej, co zrozumiałe, wybierają poradnie najbliżej domu, a czasem okazuje się, że w tej kilka kilometrów dalej możemy być przyjęci od ręki – wyjaśnia Szymański.
Rzecznik pomorskiego NFZ mówi, aby w przypadku wyznaczania przez poradnię zbyt długiego czasu oczekiwania, kontaktować się z Wydziałem Spraw Świadczeniobiorców NFZ. Pod numerami: (58) 32-18-626 lub (58) 32-18-635 przyjmowane są wszelkie uwagi, skargi czy zażalenia od pacjentów. Dodatkowo pod tymi numerami telefonów udzielana jest informacja, w których poradniach są najkrótsze kolejki. Infolinia dotyczy wszystkich specjalistów.
(t)

Bliżej ludzi i ich spraw…

nowaczek

Aleksander Nowaczek: „Spółdzielnia musi się zmieniać, bo zmienia się cały Gdańsk”…
Fot. TG

W ostatnich tygodniach na Morenie pojawiło się więcej osób w jaskrawych kamizelkach. Okazało się, że służby LWSM „Morena” postanowiły stać się widoczne na osiedlu. O przyczynach takich działań i o tym, czy przełoży się to na jakość pracy służb spółdzielnianych rozmawiamy z odpowiedzialnym za utrzymanie administracji zastępcą prezesa zarządu LWSM „Morena”, Aleksandrem Nowaczkiem.
– Panie prezesie, skąd nagle na naszym osiedlu tak dużo osób w jaskrawych kamizelkach z napisem LWSM „Morena”?
– To ci sami pracownicy, którzy dotychczas pracowali w spółdzielni, tylko wyraźnie oznakowani. Chcemy, żeby mieszkańcy z daleka widzieli, gdzie mogą znaleźć osoby, które w zakresie utrzymania osiedla mogą służyć im pomocą.
– I to przynosi efekty?
– Lepsze, niż bym się spodziewał. Już w pierwszym tygodniu pracownicy stwierdzili, że są o kilka razy częściej zatrzymywani przez mieszkańców na terenie osiedla. Na tym nam właśnie zależało, żeby nie było anonimowości wśród naszych pracowników. To ma być widoczny sygnał dla naszych członków, że służby spółdzielni są dla nich, żeby służyć pomocom mieszkańcom. Zależy nam na tym, żeby pracownicy spółdzielni byli bliżej ludzi.
– A dotychczas nie był?
– Był, lecz tej bliskości nie było widać, ani nie było czuć. Bardzo często zdarzało mi się słyszeć od mieszkańców gorzkie słowa, gdy jednak dociekałem, o co chodzi, to najczęściej o sprawy sprzed kilku, a nawet kilkunastu lat. Mi zależy na tym, żeby ludzie widzieli, że ten zarząd rzeczywiście rozwiązuje problemy, które przez wiele lat były zamiatane pod dywan.
– Czego możemy się wobec tego spodziewać, zamiast zamiatania problemów pod dywan?
– Proszę spojrzeć na fakty. W tym roku docieplamy aż 24 budynki, a w przyszłym chcemy zakończyć proces docieplania całego osiedla. Rozpoczęliśmy wymianę oświetlenie klatek schodowych na energooszczędne, budujemy nowe place zabaw dla dzieci, zamierzamy ustawić urządzenia do ćwiczeń dla dorosłych. Wyremontowaliśmy klub sportowy, który oferuje atrakcyjną ofertę dla mieszkańców, podobnie Dom Kultury tętni życiem. Rozpoczęliśmy budowę nowoczesnego systemu monitoringu, który znacząco poprawia bezpieczeństwo naszego osiedla. Oczywiście jest jeszcze bardzo wiele do zrobienia, ale nie możemy odpowiadać za wieloletnie zaniedbania.
– Czy aby pan trochę nie przesadza z tymi opóźnieniami?
– Chciałbym, żeby Morena była nowoczesnym osiedlem, w którym się dobrze i bezpiecznie żyje ludziom. Dlatego porównuję nasze osiedle do innych dobrze zarządzanych obszarów Gdańska. W wielu osiedlach proces docieplania budynków zakończył się już kilka lat temu, na chodnikach i drogach osiedlowych pojawiła się nowa nawierzchnia z kostki, powstały nowe parkingi, wymieniono windy, zainstalowano energooszczędne oświetlenie, i są pieniądze na pielęgnację małej architektury i terenów zielonych. To wszystko dopiero przed nami, i teraz pracujemy na tym, żeby w krótkim czasie zainicjować procesy, które pozwolą nam nadrobić zaległości.
– A czego jeszcze pana zdaniem potrzeba na Morenie?
– Myślę, że te najpilniejsze potrzeby zostały trafnie zdiagnozowane w uchwalonej w tym roku przez Walne Zgromadzenie „Strategii rozwoju LWSM Morena w latach 2013-2030”. Ja staram się, żeby świadomość powagi stojących przed nami zadań mieli wszyscy pracownicy spółdzielni, że nie wystarczy tylko założyć jaskrawych kamizelek i już możemy mieć spokojne sumienie. Spółdzielnia musi się zmieniać, bo zmienia się cały Gdańsk.
– No właśnie – znowu wracamy do tych jaskrawych kamizelek. Skoro one nie wystarczają, to czego możemy się spodziewać po tej zmianie?
– Łatwiej będzie mi to wyjaśnić na przykładzie. Ostatnio coraz częściej zdarzają się sytuacje, w których do Zarządu wpływają pochwały na naszych gospodarzy. Ale to grono chwalonych osób powiększa się zbyt wolno, a sprzątanie to przecież czynność, którą każdy z nas robi w domu, więc o te pochwały powinno być stosunkowo łatwo. Ja bym chciał, żeby w spółdzielni pracowali tylko tacy gospodarze, których mieszkańcy będą chwalili. Bo dla mnie gospodarz to znaczy troskliwy opiekun, to osoba, która o powierzone mienie troszczy się tak samo sumiennie, jak o swój rodzinny dom. Te kamizelki mają również przypominać pracownikom, że pełnią odpowiedzialną służbę, że powierzono w ich ręce wspólne dobro spółdzielców.
– Czy nie jest to wizja szklanych domów?
– Rzetelne sprzątanie terenu i troszczenie się o powierzone mienie to nie są szklane domy. Proszę wierzyć, że my w niektórych obszarach naprawdę mamy takich pracowników, z których autentycznie jestem dumny. Bardzo żałuję, że jeszcze tak nie jest wszędzie, ale widać dobry kierunek. Trzeba się tylko rzetelnie przyłożyć do wypełniania swoich obowiązków, zwłaszcza, że wymagania rosną. Ci, którzy im nie sprostają, nie mogą liczyć na pobłażliwość.
– A może pan przytoczyć przykład tych rosnących wymagań?
– Proszę bardzo. W sierpniu opracowaliśmy nowe standardy utrzymania czystości w budynkach i ich otoczeniu. Wiele prac zostało wystandaryzowanych i ujętych w precyzyjnych harmonogramach. Te nowe standardy przetestowaliśmy na grupie 10 najlepszych gospodarzy. Na początku był opór, ale po kilkunastu dniach ci sami gospodarze, którzy się wcześniej sprzeciwiali nowym standardom, sami przyznali, że mają po prostu dobrze zorganizowaną pracę, i że to wszystko jest logiczne i sensowne. Od tego miesiąca nowe standardy utrzymania czystości i porządku trafiły do wszystkich, i będziemy się mogli przekonać, kto im nie będzie chciał sprostać. Bo że można im sprostać, to już wiemy, bo to w naszej spółdzielni przetestowaliśmy. Wkrótce wszyscy mieszkańcy powinni zobaczyć te nowe standardy wywieszone na swoich klatkach schodowych, tak, żeby wiedzieli, czego mogą wymagać od gospodarzy swoich budynków.
– A gdyby te wymagania, te nowe standardy, nie były przez gospodarzy realizowane?
– Cóż, takie standardy obowiązują w nowoczesnych budynkach, i nasi mieszkańcy mają prawo oczekiwać od nas zapewnienia im takich samych warunków. Na każdej klatce schodowej zostaną wywieszone nazwiska administratorów, którzy są odpowiedzialni za utrzymanie poszczególnych części osiedla, wraz z numerami telefonów i adresami e-mail. Każdy będzie mógł zadzwonić, wysłać sms-a lub napisać e-mail, ze zgłoszeniem dostrzeżonych problemów lub niedociągnięć.
– Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: Tadeusz Gruchalla

Ferie ze sztuką

Na zbliżające się ferie zimowe Dom Kultury Morena przygotował bogatą ofertę dla dzieci i młodzieży. Do wyboru są całodzienne półkolonie lub pojedyncze zajęcia które będzie prowadzić wykwalifikowana kadra pedagogów, artystów oraz absolwentów Akademii Sztuk Pięknych.
Codziennie prowadzone będą tematyczne bloki zajęć, więc każde zapisane dziecko będzie mogło wybrać sobie dziedzinę, w której chce się rozwijać. Możliwości będzie naprawdę dużo: taniec nowoczesny, warsztaty wokalno-aktorskie, rysunek, malarstwo, rękodzieło itp. Karnet tygodniowy na 5 warsztatów (każdy po godzinie czasu) kosztować będzie 69,00 złotych (dla wszystkich chętnych) oraz 55,20 zł (dla członków LWSM).
Równolegle prowadzone będą półkolonie. Codziennie odbywać będą się zajęcia artystyczne według wybranego przez rodzica profilu. Tygodniowy koszt pobytu dziecka na półkoloniach, opieka wykwalifikowanej kadry plus wyżywienie (w tym jeden ciepły posiłek) – to 199 zł (159,20 zł dla członków LWSM). Zajęcia będą odbywały się codziennie między godz. 9 a 15, jednak opieka dla dzieci będzie zapewniona już od godz. 8 aż do 17.
Dom Kultury Morena przygotował do wyboru trzy profile zajęć: wokalno–aktorski, czyli codzienne zajęcia ze śpiewu, zachowanie na scenie, praca z mikrofonem, panowanie nad emocjami; plastyczny, czyli codzienne zajęcia rozwijające zdolności manualne: poznawanie życia i twórczości wielkich mistrzów oraz zgłębianie technik plastycznych, taneczny, czyli zajęcia z tańca nowoczesnego z elementami hip-hopu i zumby kids.
Do tego dla wszystkich dzieci przygotowano liczne zajęcia do wyboru: angielski na wesoło, zabawy integracyjne dla lepszego poznania siebie i innych, zajęcia poprawiające koncentracje i pamięć, zajęcia z konstruktywnego reagowania na rożne zachowania ludzi oraz z rozpoznawania uczuć, ogólnorozwojowe Weronika Sherborne, Metoda Dobrego Startu (wykluczenie dysleksji dla dzieci z ryzyka dysleksji).
Dom Kultury przygotował również specjalną ofertę dla młodzieży. To zajęcia: konstruktywnego planowania dnia wolnego, z uświadamiania sobie negatywnego myślenia o sobie i innych, z uświadamiania sobie złości, profilaktyczne dotyczące uzależnień: alkoholizm, narkomania, dopalacze. Będą również zajęcia na temat samooceny, metod relaksacji, zachowań takich jak: asertywność, agresja, uległość czy manipulacja. Nie zabraknie zajęć integracyjnych, pomagających budować relacje z innymi czy z wyrażania uczuć – konstruktywnego mówienie tego, co się czuje. Oferta ta z pewnością pomoże niejednej osobie w lepszy poznaniu swoich mocnych i słabych stron, oraz rozwinie umiejętności społeczne przydatne w kształtowaniu osobowości i charakteru.
(t)