Fotel do objęcia

fotel
Dla kogo fotel prezesa Moreny? Fot. t

Rada Nadzorcza LWSM „Morena” w Gdańsku ogłosiła konkurs na stanowisko Prezesa Zarządu LWSM „Morena”. Oferty przyjmowane będą do 30 września.
Kandydat ma mieć wykształcenie wyższe z preferencją kierunków: zarządzanie, ekonomia, prawo, budownictwo i kierunki powiązane z nimi, co najmniej pięcioletnie doświadczenie w zakresie zarządzania zespołami pracowniczymi na stanowisku kierowniczym, ponadto musi się wykazać znajomością prawa spółdzielczego i ustawy, no i mieć koncepcje do pełnienia funkcji prezesa zarządu.
Rada wymaga m.in. autorskiej koncepcji pracy oraz wizji rozwoju spółdzielni. Na giełdzie nazwisk osób, które mogłyby zasiąść w fotelu po odwołanym Eugeniuszu Głogowskim jest m.in. była pracownica tej spółdzielni, obecna prezes zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej „Kaszuby” w Kartuzach, Grażyna Czubala.
„Szczegółowe warunki konkursu (Regulamin wyboru członka Zarządu LWSM Morena w Gdańsku) można znaleźć na stronie internetowej: www.morena.com.pl” – czytamy na tej właśnie stronie. Z regulaminu zainteresowani dowiedzą się, że tylko prezydium, a nie cała rada, będą miały wpływ na to, czyje oferty przejdą pozytywną weryfikację, a czyje nie. Selekcją zajmie się bowiem prezydium rady, wyłaniając pięć jej zdaniem najlepszych ofert. Komisja Regulaminowa Rady Nadzorczej Moreny na ostatnim plenum rady wnosiła o to, aby zajmowało się tym plenum, czyli cała rada. Wiceprzewodniczący rady, Władysław Krugły, wniósł o to, żeby wniosek komisji odrzucić i wyboru dokonać według dotychczasowego regulaminu. Tak też rada stosunkiem głosów 6 za przy 5 przeciw wniosek komisji odrzuciła.

(g)

Ta kadencja się dobrze broni…

Bendykowski
Jacek Bendykowski: „Nie zawiedliśmy zaufania wyborców”…

Z Jackiem Bendykowskim, szefem Klubu PO/PSL w Sejmiku Województwa Pomorskiego, rozmawia Tadeusz Gruchalla

– 16 listopada wybory. Oczywiście wyborcy znajdą pana na liście? Decyzja została podjęta?
– Tak. Listy zostały ustalone. Na gdańskiej liście wyborcy znajdą wszystkich aktualnych radnych PO.
– Przypomnę tylko, że pana popularność w ostatnich wyborach wciąż wzrastała. W przedostatnich zdobył pan 4 tysiące głosów, w ostatnich aż 7 tysięcy… Jak pan myśli, skąd się ta popularność wzięła?
– Z popularnością bym nie przesadzał, choć było mi bardzo miło uzyskać poparcie tak szerokiej rzeszy wyborców na bardzo mocnej liście PO w 2010. Złośliwi pewnie powiedzą, że po części sprawiła to dość intensywna kampania wyborcza. Chciałbym wierzyć jednak, że część wyborców po prostu docenia radnych z dłuższym stażem, jeżeli udaje im się dobrze wykonywać swoje publiczne obowiązki. Jako szef klubu rządzącego miałem przede wszystkim dwa zadania. Po pierwsze zapewnić stabilność rządzenia, czyli zagwarantować pokój wewnętrzny i dyscyplinę w klubie, a klub w sejmiku zrzesza już bardzo kompetentnych i często bardzo samodzielnie myślących polityków z całego regionu. Po drugie naszą intencją było, aby nie przenosić atmosfery ostrości sporów politycznych z Warszawy na Pomorze, tylko spokojnie robić swoje, tzn. zajmować się rozwojem Pomorza. Myślę, że to się udało zarówno w tamtej kadencji, jak i obecnej. Wyborcy ani przez tamte 4 lata ani w trakcie ostatniej kadencji nie byli świadkami pyskówek, krew się nie lała z sali plenarnej, natomiast Pomorze od tych 8 lat stopniowo pnie się w górę polskich rankingów jakości życia i wzrostu gospodarczego.
– Po ostatnich wyborach napisał pan na swojej stronie internetowej: „To cieszy i zobowiązuje. Mam nadzieję, że nie będzie to zaufanie na wyrost”. No to teraz czas na podsumowanie, było na wyrost, czy nie?
– Mnie nie wypada oceniać samego siebie. Pełniłem przez kolejną kadencję funkcję szefa klubu, ponownie połączonego klubu PO i PSL, co jest ewenementem w Polsce – nie było u nas tarć wewnątrzkoalicyjnych – i wydaje mi się, że pomimo kilku spraw, z których nie jesteśmy zadowoleni – ta kadencja się dobrze broni. Rządziliśmy spokojnie. Mieszkańcy Pomorza nie słyszeli o żadnych aferach, czy kłótniach politycznych w samorządzie województwa. W tym czasie najlepiej spośród polskich województw – co zostało potwierdzone, tak ocenami niezależnych ekspertów, jak i Ministerstwa Rozwoju Regionalnego i instytucji unijnych – zagospodarowaliśmy środki europejskie z Regionalnego Programu Operacyjnego, zrealizowaliśmy wiele inwestycji, w tym gigantycznych w służbie zdrowia i realizujemy największą regionalną inwestycję w Polsce – budowę Pomorskiej Kolei Metropolitalnej; nie tylko zatrzymaliśmy przyrost zadłużania się naszych szpitali, ale i dokonaliśmy ich znacznego oddłużenia oraz rozpoczęliśmy z dobrym skutkiem ich restrukturyzację. Udało się nam wesprzeć proces budowy Metropolii i ułatwić zawarcie porozumienia pomiędzy Gdańskiem i Gdynią – nasza umowa stanowiła wzorzec dla innych województw, w których występują konflikty interesów pomiędzy głównymi miastami. 4 lata temu bezrobocie na Pomorzu było wyraźnie wyższe niż średnia krajowa, dziś jesteśmy poniżej tej średniej; mamy trzecie najwyższe zarobki w kraju; nasza gospodarka jest stabilna. Pomorze jest województwem z najwyższym w Polsce przyrostem ludności.
Nie wszystkie te pozytywne zjawiska muszą od razu dostrzegać mieszkańcy, gdyż stabilny spokojny rozwój zwykle jest trudno dostrzegalny. To trochę tak, jak z dorastaniem dzieci, czego na co dzień nie widzą rodzice, ale widzą znajomi, czy dalsza rodzina, która przyjeżdża w odwiedziny raz w roku. Trochę podobnie jest z Polską – choć Pomorze rozwija się nieco szybciej niż cała Polska. Polacy nie dostrzegają na bieżąco zmian, które u nas się dokonują. Widzą to natomiast natychmiast obcokrajowcy, który przyjeżdżają do Polski od czasu do czasu i potrafią to docenić z dalszej perspektywy.
– To teraz może pan liczyć na 10 tysięcy głosów poparcia?
– Byłbym szczęśliwy, gdyby był pan dobrym prorokiem… Choć to będą trudne wybory, trudniejsze niż 4 lata temu. Pomimo, że tu na Pomorzu nam się naprawdę udało i to chyba mimo wszystko widać, to wielu wyborców, głosując, może mieć z tyłu głowy sytuację ogólnopolską i dostrzegalne pewne zmęczenie Platformą.
– Co było największym waszym sukcesem, osiągnięciem w minionej kadencji a co – jeśli w ogóle – słabą stroną?
– Z pewnością największym sukcesem jest tak dobry wynik w zakresie gospodarowania środkami europejskimi na lata 2007-2013. Pomorze zagospodarowało je najszybciej, wykorzystaliśmy je w 100% i zgodnie z przyjętą strategią. Byliśmy w czołówce już od kilku lat, co zaowocowało pozyskaniem dodatkowych środków (prawie ćwierć miliarda złotych) swego czasu i umożliwiło aktualnie szybszą realizację niektórych projektów, np. linii tramwajowej na Morenę, czy domknięcie budżetu PKM. To efekt również dobrej współpracy pomiędzy nami a władzami Gdańska, gdyż choćby PKM jest inwestycją, która wymaga od Gdańska znacznego wsparcia inwestycyjnego. Co do porażek, to martwi nas na pewno to, że chorzy mieszkańcy Pomorza wciąż muszą czekać w kolejkach do specjalisty. Tu akurat mało jest naszej winy – raczej opóźnień reformatorskich ze strony rządu oraz trudnej, szorstkiej współpracy z Narodowym Funduszem Zdrowia. To się na szczęście zmieniło na jesieni 2013, kiedy nastał w NFZ dyr. Jędrzejczyk, który przywrócił nam wiarę w tę instytucję. Niestety, gdy już ułożyliśmy sobie doskonale zasady współpracy, dyr. Jędrzejczyk awansował w czerwcu br. na stanowisko krajowego Prezesa NFZ w Warszawie. Ufamy, że jego następczyni podtrzyma ducha współpracy, ale gdyby te zmiany personalne nastąpiły kilka lat temu, pewnie bylibyśmy dziś znacznie dalej w polskiej i pomorskiej służbie zdrowia. Pomimo tych trudności udało nam się w służbie zdrowia zrobić bardzo wiele w tej kadencji, ale nie tyle, ile byśmy chcieli.
– Ale zagadką pozostaje nowa rzeczywistość polityczna po tym, jak Donald Tusk opuszcza PO, przestaje być premierem rządu, a notowania PO spadają na korzyść PiS. Jak to przełoży się na nasz region i czekające wybory samorządowe?
Tusk awansuje, doceniony przez Europę. Został jednomyślnie wybrany. Chciałbym wierzyć, że wielu wyborców, których utraciliśmy w ostatnim czasie, ten fakt natchnie do ponownej refleksji. PO rządziła w Polsce w ostatnich latach w czasach największego kryzysu gospodarczego, który dotknął Europę od lat 70-tych. Nie można na to zamykać oczu, chcąc dokonać uczciwej oceny jej rządów. Wierzę w rozsądek wyborców Pomorza. Pomorze naprawdę było bardzo zaniedbane gospodarczo na początku lat 2000-cznych. Było niedoinwestowane. To, że Pomorze awansowało w tych latach z 8 na 5 miejsce w rankingach rozwoju gospodarczego, pokazuje, że cały czas powoli pniemy się w górę na tle innych województw. Byliśmy średniakiem, dziś należymy do najlepszych. To, że rozwijamy się szybciej niż inne województwa jest między innymi konsekwencją stabilności rządów w województwie.
– W ostatnich wyborach Platforma Obywatelska zdobyła w Sejmiku Pomorskim 19 z 33 mandatów. Był to tylko jeden więcej niż 4 lata wcześniej. Czy te cztery lata marszałkowania na Mieczysława Struka nie będą ostatnimi?
– Naszą ambicją jest utrzymać samodzielnie absolutną większość w sejmiku i uważam, że jest to możliwe, jeżeli wyborcy nam raz jeszcze zaufają. Nie zawiedliśmy tego zaufania przez ostatnie 4 lata, więc liczymy na uczciwą ocenę. Jeżeli wygramy wybory Mieczysław Struk będzie naszym kandydatem na Marszałka Województwa.
– Sejmik Pomorski w ostatniej kadencji był chyba najbardziej stabilnym i spokojnym politycznie parlamentem regionalnym w Polsce. Nie było o nim głośno w mediach lokalnych, nie dochodziło w nim do poważniejszych konfliktów, a pan sam znany był z poszukiwań kompromisów i pozostawał w dobrych, często przyjaznych relacjach z opozycją…
Nie wyobrażam sobie uprawiania polityki w ciągłym konflikcie. Tak się nie da pracować. W opozycji zawsze znajdują się jakieś osoby rozsądne, które mają swoje racje. Zasady kultury politycznej nakazują szacunek wobec opozycji. Dziś rządzimy my, jutro możemy w opozycji znaleźć się sami. Chciałbym, żeby Pomorze pod względem wzajemnych relacji między partiami politycznymi przypominało bardziej kraje północnej Europy, aniżeli to, co oglądamy od czasu do czasu w Warszawie i wydaje mi się, że do pewnego stopnia nam się to udaje.
– Pana zdaniem Platforma Obywatelska na Pomorzu, po licznych aferach na szczycie władzy i postawieniu w stan oskarżenia byłego jej lidera Sławomira Nowaka, ma w ogóle szanse
– Sławka Nowaka nie ma już w szeregach pomorskiej Platformy.
– Paweł Adamowicz ma już poparcie PO w wyborach na prezydenta Gdańska… Nie mogło być inaczej? To najlepszy kandydat?
– A widzi Pan lepszego kandydata? Nie mam wątpliwości, że Paweł Adamowicz wygra najbliższe wybory, bo po prostu będzie najlepszym kandydatem. Adamowicz jest naprawdę dobrym prezydentem miasta, choć z wyjątkowym brakiem umiejętności dobrego sprzedawania swoich pozytywnych cech. Z perspektywy samorządu województwa bardzo dobrze się z nim pracuje. Jest wiarygodny i odpowiedzialny.
– Dziękuję za rozmowę.

Jacek Bendykowski jest prawnikiem – partnerem w największej gdańskiej kancelarii. Aplikację radcowską odbył w latach 1993-1996. Pełnił i pełni wiele funkcji publicznych w kraju i zagranicą (m.in: European Democrat Students, European Coordination Bureau, International Young Democrat Union, European Peoples Party, EUROCITIES, Unia Metropolii Polskich, Fundacja Gdańska). Specjalizuje się w prowadzeniu od strony prawnej kompleksowych projektów gospodarczych. Jest specjalistą w zakresie postępowań sądowych w sprawach cywilnych i gospodarczych ze szczególnym uwzględnieniem prawa spółek oraz szeroko rozumianego zwalczania nieuczciwej konkurencji, bywał arbitrem w międzynarodowych sporach gospodarczych (ICC w Londynie). Działał w opozycji od 1983 roku (RMP). Aktywny uczestnik strajków studenckich w 1988 r. W kadencji 1998-2002 radny Miasta Gdańska. Obecnie radny trzeciej kadencji Sejmiku Województwa – Szef Klubu PO/PSL. Delegat woj. pomorskiego w Związku Województw RP.

Gazeta na haku!

Szef Rady Nadzorczej Moreny wyparł się, że mówił o pomyśle na laptopy z oprogramowaniem, drukarki i o apetycie na wyższe diety
rada

Gdy pamięć Jana Woźniaka była zawodna, sięgnęliśmy do źródła… Fot. t

Nasz artykuł sprzed miesiąca odsłaniający kulisy obrad nowej Rady Nadzorczej wywołał prawdziwą burzę. Zarówno w samej Radzie Nadzorczej „Moreny”, jak i wśród mieszkańców. Szef rady był poelektryzowany, bo przecież „nic takiego nie mówił”, a ci drudzy zdenerwowali się tym, że to pomysł na szastanie ich pieniędzmi.
Chodziło o to, że 24 czerwca nowy szef rady mówił wobec wszystkich członków rady o swoim pomyśle na nową jakość. Przyznał, że jego zdaniem diety dla członków Rady Nadzorczej powinny być wyższe, a każdy radny powinien otrzymać laptopa z oprogramowaniem i osprzętem – drukarką. Tylko radna Mirosława Grzybowska wyraziła swój zdecydowany sprzeciw. Uznała, że nie widzi potrzeby podwyższania diet, czy zakupu dla radnych laptopów – „trzeba szanować każdą złotówkę, bo ludziom żyje się coraz trudniej” – mówiła.
Do tego wszystkiego Rada Nadzorcza zdecydowała, to już nie pomysł tylko fakt, że do obsługi prawnej wynajmuje za pieniądze mieszkańców Moreny „własną” kancelarią prawną, mimo że zarząd spółdzielni dysponuje prawnikami.
Nasz artykuł zelektryzował kierownictwo rady. Sam szef, Jan Woźniak, na posiedzeniu 1 sierpnia wyparł się, aby o czymś takim mówił.
– Chciałbym też wprowadzić tutaj taki zwyczaj, że każdy zaproszony tutaj się wypowiada żeby nie pozostawały, artykuły umieszczane w tej gazetce, bez echa, żeby każdy, kto prawnie i bezprawnie jest tu przywołany, mógł w takim gremium wrażać swoje opinie. Otóż ja chciałem wprowadzić jako przewodniczący rady kilka sprostowań, jestem tam imiennie wymieniony, więc odpowiadam nigdy nie żądałem dla każdego członka rady nadzorczej komputera, drukarki, telefony i innego wyposażenia. Oświadczam jeszcze raz, że jest to pomówienie, nigdy czegoś takiego nie proponowałem.
Szefowi rady dzielnie wtórowali inni.
Stanisław Lizakowski, sekretarz rady: „ta gazetka, która to napisała, nie powinna w ogóle mieć miejsca na osiedlu LWSM Morena. Ta gazeta już tyle się naprodukowała… Ma nawet proces od jednego z członków rady, ja się dziwię że ta gazeta jeszcze tutaj funkcjonuje. Dajcie spokój z tą gazetą, Ja umieściłbym ją na haku w określonym miejscu…
Władysław Krugły, zastępca szefa rady, dzierżawca spółdzielczych parkingów, prowadzący biznes ze szczodrą bonifikatą uzyskaną od zarządu, nad którym ma władzę kontrolną stwierdził, że „wywiad został udzielony niewłaściwej osobie i niewłaściwej gazecie. Chciałbym również dodać, że prasa która ukazuje się powinna zmierzać do budowania jedności i jeżeli chciałaby ingerować w publiczność to powinna proponować właściwie dobre rozwiązania, które zmierzają do poprawy życia na naszym osiedli a nie nastawiać jednych do drugich”.
Były też słowa obrony gazety i jej wolności, wypowiedziane przez Ryszarda Musiała, Lechonia Całunia i Mirosławę Grzybowską. Dziękujemy, bo zapewne zaocznym wyrokiem prezydium Rady Nadzorczej już powinniśmy zawisnąć na haku.
Postanowiliśmy odświeżyć pamięć Janowi Woźniakowi i poniżej jego wypowiedź dotyczącą pomysłów na „lepszą radę”, wyrażoną na posiedzeniu plenum rady 24 czerwca.
„ Jestem przeciwny, żeby rada pracowała społecznie, czyli za darmo – mówił nowy szef rady. – Sam zgłosiłem taki wniosek, żeby podnieść dietę rady. W tej chwili było to trzysta złotych. Proszę państwa, ja nikogo za rękę nie złapałem. Nie chcę nikogo o nic posądzać, ale hipotetycznie zakładając, może być tak, że prezes zarządu przeciągnął na swoją stronę pięciu członków rady. Ich dieta wynosi trzysta złotych. I żeby oni nie stracili na tej diecie, prezes ma 12,5 tysiąca złotych, więc co to jest dla niego wypłacić im 300 zł. Natomiast jakby miał dać 3,5 tysiąca, to by się zastanowił. Jest to główny powód. A poza tym, proszę państwa, no, jeżeli mamy iść z duchem czasu, to każdy powinien mieć jakiś komputer, abonament wykupiony, powinien mieć drukarkę, tusz za który płaci, telefon, za który płaci. To są dziś jakieś tam koszty. Skrajnie podchodząc można powiedzieć niech tam członkowie rady do tego dopłacają. Jestem przeciwny takiemu podejściu do sprawy. Chciałbym żebyście państwo wszyscy podeszli do pracy w radzie, jak do własnego biznesu. Chciałbym, żebyśmy byli tak, jak u siebie, w domu. To tyle”.
Być może pan przewodniczący rady już teraz przypomniał sobie owe swoje pomysły na poprawę działalności członków rady kosztem mieszkańców Moreny… Zresztą gdyby tematu nie było, to nie byłoby też na tym posiedzeniu stanowczego sprzeciwu radnej Mirosławy Grzybowskiej, w której zapewne zdecydowana większość mieszkańców ledwo wiążących koniec z końcem widzi swojego rzetelnego, uczciwego, prawego przedstawiciela, bo dbającego o ich portfele, a nie o wyższe diety, laptopy i inne przydatki.
(t)

PS. Na posiedzeniu rady oberwało się też od Jana Woźniaka jednej z mieszkanek Moreny. Rzekomo przekazała nam informacje. Tak tylko, na ucho, podpowiadamy, że był to mężczyzna… Ale nie dowie się pan, kto…

Czytają najpiękniej

czytanie
Byli po prostu najlepsi…

W Szkole Podstawowej nr 20 w Gdańsku odbył się VI Wojewódzki Konkurs Pięknego Czytania dla uczniów klas trzecich. W tegorocznej edycji uczestnicy czytali fragmenty książki „Cudaczek Wyśmiewaczek” autorstwa Julii Duszyńskiej.
– Do konkursu przystąpiło 16 uczniów klas trzecich z ośmiu szkół województwa pomorskiego – informuje Grażyna Olesiuk ze Szkoły Podstawowej nr 1 na Morenie. – Jury przyznało dwa czołowe miejsca uczniom z naszej szkoły: I miejsce zajął Adam Matczak z klasy 3c, a II miejsce – Nina Kaczor z klasy 3b.
Po prezentacji fragmentów książki uczestnicy wraz z opiekunami zaproszeni zostali na poczęstunek, nie zabrakło również wspaniałego, okazjonalnego tortu. Wszyscy cieszymy się z sukcesów uczniów. Wielkie gratulacje!
(g)

Obrady pierwszosierpniowe

posiedzenie
Konkurs na prezesa po wakacjach – zapewnia Krugły, mimo że plenum rady nie uchwaliło wniosku w tej sprawie… Fot. t

1 sierpnia o godzinie 17 rada zrobiła swoje posiedzenie, mimo że nie procesowała o żadnych pilnych sprawach. – To na złość członkom spółdzielni, aby z uwagi na 70. rocznicę Powstania Warszawskiego nie przyszli na posiedzenie i żeby wziąć za sierpień dietę, bo potem radni będą korzystać z urlopu.
– Po co zrobiono w tym dniu posiedzenie i to z błahymi tematami? – pyta retorycznie mieszkanka Moreny. – Uchwały dotyczyły tylko wykluczenia i wykreślenia członków. Sprawa mogła być rozpatrzona w innym terminie, bo przecież wykluczeni członkowie mogą się odwołać do walnego a teraz walnego nie ma. Można to było zrobić nawet w grudniu.
Powód był jeden. Chodziło o wypłacenie diet za sierpień dla członków rady i aby kancelaria zatrudniona do obsługi rady mogła wystawić fakturę, czyli za świadczenie usług, czytaj udział w trzygodzinnym posiedzeniu. Resztę miesiąca rada ma wolne, nie pracuje, więc gdyby się nie zebrała, nie byłoby diet, a kancelaria nie dostałaby pieniędzy.
Inny temat, to zaproszenie na posiedzenie rady przedstawicieli firmy: ocieplającej bloki na Morenie i prowadzącej windykacje. Po raz pierwszy bez przegłosowania wyrażenia zgody na zabranie głosu przez pozostałych członków rady. Opozycyjni do obecnej władzy na Morenie mieszkańcy uważają, że to wyraźny błąd przewodniczącego.
– Poza tym wykonawstwo robót, to domena zarządu, wchodząc w jego kompetencje, rada rozmija się ze swoimi – uważa mieszkanka. – Mówili, że 15 sierpnia kończy się im umowa z Moreną.
Mówiono też o zawiłości procesu windykacji na Morenie. Zarząd uznał, że to jego domena, dlatego przedłożył prezydium rady regulamin windykacji. Punktu tego nie umieszczono w porządku obrad. Bo rzekomo za windykacje odpowiada prezes zarządu, a nie członkowie zarządu. Dlaczego? Morena nie ma prezesa, a rada nie scedowała obowiązków prezesa na żadnego z członków zarządu.
– No i widać teraz, że Moreną rządzi rada a nie zarząd – komentuje mieszkanka.
Tymczasem mieszkanka Maria Sałata zapytała radę na piśmie, kiedy zostanie ogłoszony konkurs na prezesa zarządu. Otrzymała odpowiedź od zastępcy szefa rady, Władysława Krugłego, że po wakacjach. Odpisał tak, mimo że temat nie został przegłosowany przez plenum rady.
(t)

Siedlce – Pomorska Kolej Metropolitalna

Przetarg na budowę kolejnego odcinka linii tramwajowej

przetarg

Ogłoszono przetarg na budowę linii tramwajowej Siedlce – Pomorska Kolej Metropolitalna. Zadania 1.2 Odcinek od ul. F. Rakoczego do ul. Myśliwskiej, w ramach Gdańskiego Projektu Komunikacji Miejskiej – etap III B. Oferty można składać do 21 lipca. Termin zakończenia prac to 11 miesięcy od daty podpisania umowy.

Przetarg, w imieniu Gminy Miasta Gdańska, ogłosiły Gdańskie Inwestycje Komunalne. W przetargu w 100% decyduje cena, a zadanie obejmuje: budowę dwutorowej linii tramwajowej w ulicy Bulońskiej o długości ok. 0,705 km od ul. F. Rakoczego do ul. Myśliwskiej (tory, rozjazdy, skrzyżowania torów) wraz z odwodnieniem i budową sieci trakcyjnej, sterowaniem i ogrzewaniem rozjazdów, na podstawie dokumentacji podstawowej i dokumentacji sporządzonej w ramach niniejszego zamówienia, przebudowę infrastruktury istniejącej ulicy wzdłuż realizowanej linii tramwajowej wraz ze skrzyżowaniami ulic przylegającymi do trasy linii tramwajowej (przebudowa skrzyżowań, przejść dla pieszych, przystanków, chodników, dróg rowerowych, zatok autobusowych i wykonaniem docelowej organizacji ruchu drogowego, budowę przejazdów rowerowych i chodników, przebudowę oświetlenia, budowę linii kablowych trakcyjnych, przebudowę sieci infrastruktury technicznej, w szczególności sieci wodociągowych, kanalizacyjnych, ciepłowniczej, gazowej, elektroenergetycznej, teletechnicznej, sygnalizacji świetlnej, budowa elementów systemu TRISTAR i Systemu Informacji Pasażerskiej, monitoringu wizyjnego wraz z budową przewodowej transmisji danych dla infrastruktury tramwajowej. Monitorowanie pracy instalacji sterowania i ogrzewania  zwrotnic – kablem światłowodowym, rezerwę stanowić będzie radiowa transmisja danych, usunięcie kolidującej zieleni (drzewa i krzewy).

W ramach zadania także przeniesie pod nadzorem ornitologa i entomologa siedlisko pachnicy dębowej, urządzenie projektowanej zieleni w postaci drzew, krzewów i zieleńców, sporządzenie sprawozdań umożliwiających Zamawiającemu wypełnienie zobowiązań nałożonych w decyzjach administracyjnych z przeprowadzonych prac i nadzoru wymienionych w w/w podpunktach nr 7, 8 i 9, wykonanie studium hałasu, wykonanie pomiarów drgań, pozostałe roboty ujęte w dokumentacji projektowej oraz SIWZ, zapewniające kompleksowe wykonanie niniejszego zamówienia.

Budowa obiektów przy przystanku PKM „Brętowo”
Zadanie obejmie budowę budynku socjalnego (wraz z zadaszeniem wspólnym dla obu budynków), budowę toalety publicznej, budowę zadaszenia dojścia od przystanku PKM Brętowo do przystanku autobusowego przy ul. Rakoczego i przebudowę kanalizacji sanitarnej w ulicy Bulońskiej.

(g)

Na dobrych torach…

Rozmowa z Aleksandrem Nowaczkiem, zastępcą prezesa zarządu LWSM Morena w Gdańsku

nowaczek

– Zarząd LWSM Morena podejmując uchwałę nr 227/2014 z dnia 30 maja 2014 roku stwierdził, że na podstawie wyroku Sądu Okręgowego z 13 maja 2014 roku w Walnym Zgromadzeniu nie  będą brali udziału pełnomocnicy. Ale dlaczego na Walnym Zgromadzeniu członkowie nie zostali poinformowani o treści wyroku, który „stwierdził nieistnienie uchwał Nr 3/2012 w przedmiocie wyboru członków Rady Nadzorczej LWSM Morena” w Gdańsku i 5/2012 w przedmiocie określenia najwyższej sumy zobowiązań, jakie Zarząd Spółdzielni może zaciągnąć na docieplenie budynków mieszkalnych podjętych w dniu 16 marca 2013r. przez Walne Zgromadzenie pozwanej LWSM „Morena” w Gdańsku”? 

– Nie ma takiego wymogu prawnego, ani nawet takiej przyjętej w spółdzielni tradycji, żeby prezentować na Walnym Zgromadzeniu jakiekolwiek wyroki, a tym bardziej nieprawomocne. W opinii zarządu, jak i kancelarii prawnej BGST, którą świadczy usługi pomocy prawnej w naszej spółdzielni, wyrok był niejednoznaczny i niezrozumiały zarówno w samej sentencji, jak i w uzasadnieniu. Sąd uznał za nieistniejące dwie uchwały, ze względu na to, że w ich podejmowaniu brali udział pełnomocnicy. Według sądu – gdyby pełnomocników nie dopuszczono do udziału w Walnym Zgromadzeniu, to możliwe, że te uchwały nie zostałyby podjęte. Wyrok sądu dotyczący uchwały o zaciągnięciu kredytu nie odzwierciedla ilości głosowań, gdyż za uchwałą w sprawie kredytu głosowało tak dużo osób, ze nawet po odjęciu głosów wszystkich pełnomocników uchwała i tak zostałaby podjęta. W przypadku uchwały o wyborze Rady Nadzorczej sytuacja nie jest już tak jednoznaczna jak w przypadku kredytu, gdyż w tej sprawie odbywało się wiele głosowań.  Wyrok uznający nieistnienie tych uchwał został zaskarżony przez spółdzielnię.

– Znając już przed walnym stanowisko Sądu Okręgowego w Gdańsku dlaczego z ostrożności nie przeprowadzono nowych wyborów do Rady Nadzorczej a zdecydowano o odwoływaniu członków Rady i uzupełniono członkami z listy (którzy otrzymali więcej głosów przeciw, niż za tym aby byli w Radzie Nadzorczej). 

– Skoro wyrok jest nieprawomocny, to nie można przeprowadzić wyborów do Rady Nadzorczej, bo nie ma ku temu podstaw prawnych. Nie istnieje taka droga prawna jak przeprowadzanie wyborów „z ostrożności”. Dopiero jeżeli uprawomocni się wyrok w sprawie uznania za nieistniejącą uchwały o wyborze Rady Nadzorczej z 2013r., po rozpatrzeniu apelacji, to wówczas zarząd będzie zobowiązany do zwołania Walnego Zgromadzenia.

Uzupełnianie członków Rady Nadzorczej na Walnym Zgromadzeniu w dniu 7 czerwca br. odbywało się zgodnie z zapisami statutu i nie można tego było zrobić inaczej. Dopiero zmiany uchwalone w dniu 28 czerwca br. pozwalają na dokonywanie wyborów uzupełniających, zamiast uzupełniania składu rady kolejnymi osobami z listy. Mam nadzieję, że KRS szybko zarejestruje nam tegoroczne zmian przyjęte przez Walne Zgromadzenie, gdyż kierują one naszą spółdzielnię na dobre tory.

– Jakie to wywoła skutki prawne w momencie, gdy wyrok się uprawomocni?

– W momencie uprawomocnienia się wyroku o wyborze Rady Nadzorczej z 2013r. – obecna Rada Nadzorcza przestanie istnieć, jak również stracą moc wszelkie podjęte przez nią uchwały. W takim przypadku zarząd (o ile będzie w obecnym składzie) będzie zobowiązany do zwołania Walnego Zgromadzenia w celu wyboru Rady Nadzorczej. Nowo wybrana Rada Nadzorcza będzie musiała podjąć decyzję, czy konwaliduje uchwały podjęte przez poprzedników, czy też nie. Praktyka jest taka, że nowy organ konwaliduje akty prawne ustanowione przez organ objęty wadą prawną (w tym przypadku – organ nieistniejący, nie mający zdolności do czynności prawnych zastrzeżonych dla Rady Nadzorczej). W przeciwnym przypadku wywołałoby to olbrzymie zamieszanie w spółdzielni, co nie służyłoby nikomu. Choć wydaje się to mało prawdopodobne, to nie można i tego wykluczyć. O ile dobrze pamiętam w 2006 roku była podobna sytuacja, sąd unieważnił wybór członków Rady Nadzorczej, spółdzielnia wówczas szybko przeprowadziła nowe wybory.

– Dziękuję za rozmowę.

Laureaci konkursu

Akademia Gdańskich Lwiątek

 lwiatka

Podsumowaniem całorocznych zajęć w Akademii Gdańskich Lwiątek jest konkurs plastyczny, odbywający się w poszczególnych kategoriach wiekowych. W tym roku klasy pierwsze realizowały pracę pt. „Kamieniczka Gdańska” i w tej kategorii II miejsce zajęli „studenci” akademii z klasy 1 c pod opieką Doroty Krawczuk.

Klasy drugie wykonywały „Herb Gdańska” i najpiękniejszy okazał się ten wykonany przez twórców z klasy 2 b pod kierunkiem Andżeliki Rożnowskiej. Prace można było podziwiać w Galerii Przymorze, w której również odbyło się uroczyste wręczenie nagród.

Dorota Krawczuk i Andżelika Rożnowska wszystkim uczniom serdecznie gratulują. A my dołączamy się do tych gratulacji.

(tg)

Pięć razy na „tak”

wnioski
Myśliwska, gdzie czas się zatrzymał… Fot. t
Na XXVII sesji Rady Dzielnicy Piecki-Migowo podjęła uchwałę, w której poparła pięć następujących wniosków.
Miejsca postojowe dla samochodów oraz przejście dla pieszych przy Przychodni Zdrowia przy ul. Jaśkowa Dolina 105. Przystosowanie obecnych terenów zielonych /zdewastowane i rozjeżdżone – na krótkotrwałe miejsca postojowe dla beneficjentów przychodni Morena. Budowa – remont chodnika od przejścia dla pieszych z terenu przychodni do parkingu na tyłach przychodni. Ul. Jaśkowa Dolina 105. Kwota: 90 000 zł.
Zagospodarowanie terenu w sąsiedztwie stawu przy ul. Piekarniczej w Gdańsku. Projekt zakłada uporządkowanie terenu, który obecnie jest wykorzystywany przez klientów Sądu Rejonowego Gdańsk-Północ za „dziki” parking. Oprócz uporządkowania terenu projekt przewiduje stworzenie przy stawie miejsca rekreacyjno-wypoczynkowo-spacerowego (ścieżki spacerowe, ławki i inne elementy małej architektury, plac zabaw itp.). Projekt jest więc szansą na stworzenie w okolicy ul. Piekarniczej pierwszego miejsca o takim charakterze, z którego będą mogli korzystać mieszkańcy dzielnicy. Szacunkowa kwota realizacji pierwszego etapu projektu wynosi 335 tys. zł. Ze szczegółami projektu można zapoznać się na www.StawPiekarnicza.pl i profilu Facebook: „stawpiekarnicza.pl”.
Boisko plażowej piłki siatkowej. Wnioskowane zadanie zakłada budowę boiska piłki siatkowej plażowej. W ramach zadania należy wykonać wymianę gruntu na piasek plażowy w obrębie placu gry, wykonanie obrysu placu gry z materiałów naturalnych np. drewna, wykonanie obrysu boiska za pomocą taśm, wykonanie słupków do zamocowania siatki, zainstalowanie siatki.
Piecki-Migowo – ul. Wyrobka. Kwota: 60 000 zł.
Remont chodnika całości ulicy Piecewskiej. Remont ten ma polegać na usunięciu płyt betonowych i zniszczonych, starych płytek chodnikowych oraz położeniu na ich miejscu nowych płytek chodnikowych. W rezultacie nastąpi modernizacja chodnika na całej długości ulicy Piecewskiej oraz podniesienie bezpieczeństwa i wyglądu estetycznego. Mamy nadzieję, że uruchomienie tego projektu przyczyni się do przyspieszenia także remontu samej nawierzchni tej ulicy, na co mieszkańcy czekają już długo. Niemal wszyscy to wiemy. Ulica Piecewska, tzn. stan w jakim się znajduje, obok Myśliwskiej to jedna z największych bolączek naszej dzielnicy. Zbudowana ok. 1980 roku wraz z powstającym wówczas osiedlem stanowiła obliczone na krótki czas prowizorium. I to „prowizorium” z betonowymi płytami, położonymi na błotnistym terenie obsługuje nas po dziś dzień. Niestety, przy wszystkich nawet ładnych, wzbogacających inwestycjach – jak chociażby nowe osiedle przy ulicy Piecewskiej – nic nie jest w stanie przesłonić dysfunkcjonalności, zagrożenia dla kierowców i pojazdów oraz szpetoty zarówno stanu jezdni jak i chodnika. Zachodzi duże prawdopodobieństwo, że jak uzyskamy pieniądze na nowy chodnik, to i wreszcie przeprowadzona zostanie modernizacja jezdni.
Szacowany koszt projektu: 500 000 zł.
Budowa dużej wiaty na przystanku ZKM Wołkowyska przy ulicy Myśliwskiej w Gdańsku. Projekt budowy nowej wiaty wraz z wiatrołapami na przystanku Wołkowyska przy ul. Myśliwskiej jest zasadny, gdyż rozwiązany byłby problem uciążliwości oczekiwania na autobusy linii 127 i 130 jadące w kierunku Gdańska, z którego codziennie wsiada od 600 do 800 osób. Pod wiatą mogłoby znaleźć schronienie 8/12 osób szczególnie kiedy pada deszcz lub śnieg i wieje wiatr. Piecki-Migowo; przystanek Wołkowyska przy ul. Myśliwskiej w kierunku Gdańska Kwota: 22 000 zł.
Co dla Piecek Migowa?
Są już wyniki głosowania nad projektami w pilotażowym projekcie Budżet Obywatelski.
Trzeci Okręg Konsultacyjny – Siedlce, Suchanino, Piecki-Migowo, Jasień, Wzgórze Mickiewicza, Aniołki
1 934 + 7 = 1941 głosów, nr 15, 499 200 zł – Remont podłóg na terenie Szkoły Podstawowej nr 1 i Gimnazjum nr 27
1 885 głosów, nr 14, 90 000 zł – Miejsca postojowe dla samochodów oraz przejście dla pieszych przy Przychodni Zdrowia przy ul. Jaśkowa Dolina 105
1 854 głosów, nr 19, 500 000 zł – Infrastruktura rekreacyjna dla osiedli rejonu Piecki-Migowo
1 574 głosów, nr 30, 500 000 zł – Opracowanie dokumentacji – Piecewska – ulica na miarę XXI wieku – bezpieczna, przyjazna pieszym i kierowcom.
Łącznie 1 589 200 zł.
(t)

Aktywna majówka?

siłownie
Ćwiczenie pod chmurką staje się popularne… Fot. t
Są bezpłatne i dostępne zarówno dla dzieci, młodzieży, dorosłych, jak też dla osób starszych. W Gdańsku działa już 30 siłowni zewnętrznych, a w bieżącym roku pojawić się ma kilkanaście kolejnych.
Siłownie zewnętrzne cieszą się coraz większą popularnością i coraz częściej stają się uzupełnieniem placów zabaw dla dzieci, parków i skwerów. Nic dziwnego – ćwiczenia na tych urządzeniach są łatwe, przyjemne i dostępne dla każdego, a jednocześnie dają możliwość dbania o siły witalne, kondycję i sylwetkę. Pozwalają również znakomicie się zrelaksować i odstresować.
Z darmowych siłowni zlokalizowanych w pobliżu miejsca zamieszkania można skorzystać w dowolnej, dogodnej chwili – nawet wracając z pracy, czy z zakupów. Można też zaplanować bardziej skomplikowany trening, np. odwiedzając po kolei kilka tego typu obiektów w okolicy. A ćwiczenia na urządzeniach połączyć z bieganiem, albo jazdą na rowerze.
Z siłowni zewnętrznych korzystają osoby młode, chcące po prostu poćwiczyć. Jednak równie dużym zainteresowaniem ćwiczenia na zewnętrznych urządzeniach cieszą się wśród seniorów, którzy często nie mają motywacji lub śmiałości, by wybrać się na normalną siłownię. Możliwość spróbowania ćwiczeń na przyrządach siłowych za darmo, np. w parku, to dla nich nowość, ale też szansa na poprawę swojej kondycji fizycznej.
W Gdańsku działa już trzydzieści siłowni pod chmurką. Można je znaleźć w pasie nadmorskim, w sąsiedztwie zbiorników retencyjnych, a także na osiedlowych zieleńcach i skwerach. Tylko w ubiegłym – 2013 roku na realizacje siłowni (z inicjatywy Rad Osiedli i Dzielnic oraz z budżetu miasta) przeznaczono pół miliona złotych. W bieżącym roku planowany jest montaż kilkunastu kolejnych (m.in. w Brzeźnie, Nowym Pocie, na Przeróbce, Olszynce i Stogach.
Zapraszamy do korzystania z zewnętrznych siłowni. na terenie rekreacyjnym przy Zbiorniku Wileńska.
Na Morenie siłownie pod chmurką znajdują się przy ul. Wyrobka 2 i Orańska 2 od strony balkonów. W sąsiedztwie natomiast, na Chełmie, siłownie zlokalizowane zostały przy zbiorniku retencyjnym Augustowska i na terenie zieleni przy ul. Buczka. Warto z nich korzystać. Nie tylko majowo…
(t)