Aktywna majówka?

siłownie
Ćwiczenie pod chmurką staje się popularne… Fot. t
Są bezpłatne i dostępne zarówno dla dzieci, młodzieży, dorosłych, jak też dla osób starszych. W Gdańsku działa już 30 siłowni zewnętrznych, a w bieżącym roku pojawić się ma kilkanaście kolejnych.
Siłownie zewnętrzne cieszą się coraz większą popularnością i coraz częściej stają się uzupełnieniem placów zabaw dla dzieci, parków i skwerów. Nic dziwnego – ćwiczenia na tych urządzeniach są łatwe, przyjemne i dostępne dla każdego, a jednocześnie dają możliwość dbania o siły witalne, kondycję i sylwetkę. Pozwalają również znakomicie się zrelaksować i odstresować.
Z darmowych siłowni zlokalizowanych w pobliżu miejsca zamieszkania można skorzystać w dowolnej, dogodnej chwili – nawet wracając z pracy, czy z zakupów. Można też zaplanować bardziej skomplikowany trening, np. odwiedzając po kolei kilka tego typu obiektów w okolicy. A ćwiczenia na urządzeniach połączyć z bieganiem, albo jazdą na rowerze.
Z siłowni zewnętrznych korzystają osoby młode, chcące po prostu poćwiczyć. Jednak równie dużym zainteresowaniem ćwiczenia na zewnętrznych urządzeniach cieszą się wśród seniorów, którzy często nie mają motywacji lub śmiałości, by wybrać się na normalną siłownię. Możliwość spróbowania ćwiczeń na przyrządach siłowych za darmo, np. w parku, to dla nich nowość, ale też szansa na poprawę swojej kondycji fizycznej.
W Gdańsku działa już trzydzieści siłowni pod chmurką. Można je znaleźć w pasie nadmorskim, w sąsiedztwie zbiorników retencyjnych, a także na osiedlowych zieleńcach i skwerach. Tylko w ubiegłym – 2013 roku na realizacje siłowni (z inicjatywy Rad Osiedli i Dzielnic oraz z budżetu miasta) przeznaczono pół miliona złotych. W bieżącym roku planowany jest montaż kilkunastu kolejnych (m.in. w Brzeźnie, Nowym Pocie, na Przeróbce, Olszynce i Stogach.
Zapraszamy do korzystania z zewnętrznych siłowni. na terenie rekreacyjnym przy Zbiorniku Wileńska.
Na Morenie siłownie pod chmurką znajdują się przy ul. Wyrobka 2 i Orańska 2 od strony balkonów. W sąsiedztwie natomiast, na Chełmie, siłownie zlokalizowane zostały przy zbiorniku retencyjnym Augustowska i na terenie zieleni przy ul. Buczka. Warto z nich korzystać. Nie tylko majowo…
(t)

Szkoła imienia Zaruskiego dumna…

zaruski
Wspólna żeglarska wyprawa na to wyjątkowe hanzeatyckie wydarzenie Fot. t
To także wielkie święto dla szkoły z Moreny imienia Zaruskiego. Do 28 maja 2014 roku jacht „Generał Zaruski” jako flagowa jednostka Miasta Gdańska uczestniczy w festiwalu z okazji 34 Międzynarodowego Zjazdu Hanzy w Lubece. To dobra okazja by w gościnę do niemieckich przyjaciół, udała się delegacją polskich Miast Hanzeatyckich. Patronat nad wydarzeniem objął Prezydent Miasta Gdańska. Miasto Gdańsk zaproponowało udział w tej wyprawie Młodzieży z Polskich Miast Hanzeatyckich.
13 Polskich Miast Hanzeatyckich zgłosiło swoich reprezentantów, którzy zostali w swoich miastach wyłonieni w formie rożnego rodzaju konkursów dedykowanych Hanzie i tematyce morskiej. W rejsie wspólnie z młodzieżą z Gdańska weźmie udział zastępca prezydenta Gdańska, Wiesław Bielawski. W Lubece będzie reprezentował Miasto Gdansk podczas Walnego Zgromadzenia Delegatów Miast Hanzeatyckich.
Wypłynięcie jachtu z Gdańska odbyło się 18 maja. Wspólna żeglarska wyprawa na to wyjątkowe hanzeatyckie wydarzenie na pokładzie historycznego żaglowca, będzie miała niezapomniany charakter i symbolikę. Młodzież po przypłynięciu do Lubeki weźmie udział w programie przygotowanym dla „Młodej Hanzy” wspólnie z młodzieżą z 16 krajów Europy. Będzie więc swoistą polską reprezentacją. Mamy nadzieję, że ten wspólny rejs zapoczątkuje szerszą współpracę młodzieży z całego Związku Hanzy i przyczyni się do realizacji wspólnych projektów o tematyce morskiej.
Gdansk w Lubece będzie miał również swoje stoisko promocyjne na „Jarmarku Hanzy”. Przedstawiciele Gdańska będą reprezentować Gdansk w projektach kulturalnych i muzycznych.
Artysta Mateusz Pęk zaprezentuje swoje prace w Centrum Kultury Św. Anny w ramach projektu HanseArtWorks.
Na Zjazd w Lubece przyjadą przedstawiciele ponad 120 miast z 16 krajów Europy. W uroczystości otwarcia weźmie udział Prezydent Niemiec Joachim Gauck.
Jacht „Generał Zaruski”
Po niemal 4 latach żmudnego procesu rewitalizacji, 30 października 2012 roku, w obecności Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego, podniesiono banderę na STS Generał Zaruski, który następnie wpłynął dumnie na Motławę na czele żeglarskiej parady, witany przez tysiące gdańskich gimnazjalistów, mieszkańców miasta i turystów. W ten sposób dokonało się dzieło ratowania tej zasłużonej jednostki.
Ale to już historia, bo jacht ma za sobą pierwszy po odbudowie sezon żeglarski. Spisał się w nim świetnie, a w czasie kilkunastu rejsów pełnomorskich i wielu krótszych wypraw na Zatokę Gdańską, przez jego pokład przewinęły się setki młodych żeglarzy, zarówno z Polski jak i z Europy. Uczestniczyliśmy m.in. w regatach The Tall Ships Races, zlocie „Baltic Sail” w Gdańsku i „Hanse Sail” w Rostocku.
STS Generał Zaruski jest ostatnią istniejącą jednostką tego typu w Polsce i jedną z niewielu w Europie, a jego znaczenie dla polskiego żeglarstwa, ogromne. Drewniany, tradycyjny, kecz gaflowy, z inicjatywy generała Mariusza Zaruskiego, został zbudowany w Szwecji w 1939 r. za pieniądze pochodzące ze składek członków Ligi Morskiej i Kolonialnej. Jacht miał być pierwszą z serii dziesięciu bliźniaczych jednostek stanowiących polską flotę edukacji żeglarskiej. Ambitne plany przerwał jednak wybuch II wojny światowej. W styczniu 1946 roku została sprowadzona do Polski i przez prawie 60 lat morskiej służby przez jej pokład przewinęły się tysiące młodych żeglarzy, a wśród nich takie znakomitości jak Teliga, Baranowski, Pieńkawa czy Paszke. Od 2003 r. ten piękny, historyczny żaglowiec stał bezczynnie i popadał w ruinę. Dopuszczenie do bezpowrotnej straty tego zabytkowego żaglowca byłoby niewybaczalnym zaniechaniem, sprzeniewierzeniem się pamięci generała Mariusza Zaruskiego i jego bogatego dorobku życiowego.
W listopadzie 2008 roku wołającym o ratunek żaglowcem zainteresowały się władze Miasta Gdańska. Po uzyskaniu ekspertyzy Polskiego Rejestru Statków, że jacht nadaje się do odbudowy, odkupiły jednostkę i uruchomiły program jej rewitalizacji.
Projekt ratowania „Generała Zaruskiego” spotkał się z bardzo przychylnym przyjęciem społecznym i życzliwym zainteresowaniem mediów. Wspierają go też niekwestionowane autorytety: kpt. Krzysztof Baranowski, polarnik Marek Kamiński i żeglarski mistrz olimpijski Mateusz Kusznierewicz.
Po przywróceniu do eksploatacji STS Generał Zaruski ponownie służy wychowaniu i edukacji morskiej młodzieży.

(tg)

Przeciwko odstąpieniu od budowy kładki

kładka
Nie wiadomo dlaczego inwestor odstąpił od budowy kładki dla pieszych…
Zarząd Dzielnicy Piecki Migowo wystosował petycję do Prezydenta Gdańska przeciwko rezygnacji z budowy kładki dla pieszych nad ul. Rakoczego w ciągu ul. Dolne Migowo, Dolne Młyny.
– Zarząd Dzielnicy Piecki-Migowo zgłasza w imieniu mieszkańców zdecydowany sprzeciw w sprawie odstąpienia przez gminę od budowy kładki dla pieszych nad ul. Rakoczego w ciągu ul. Dolne Migowo i Dolne Młyny przy przystanku PKM „BRĘTOWO”. Zarząd wnioskuje o wyjaśnienie na jakiej podstawie została ta decyzja podjęta i kto personalnie za nią odpowiada.
Zarząd Dzielnicy uczestniczył w spotkaniach i konsultacjach przeprowadzonych w roku 2011 i 2012 podczas których nie była poruszona kwestia odstąpienia od budowy tej potrzebnej kładki. Zarząd proponuje spotkanie zainteresowanych stron w siedzibie Rady Dzielnicy Piecki-Migowo lub w innym uzgodnionym miejscu w terminie. Zarząd Dzielnicy oczekuje natychmiastowych działań w tej sprawie i pisemnych wyjaśnień.
Zarząd oczekuje również wyjaśnień na piśmie.
(t)

Recepcja, czyli bliżej mieszkańca

recepcja
Tu mieszkaniec uzyska pomoc i niezbędne informacje… Fot. TG

Podobnie jak w Administracji nr I przy ul. Piecewskiej 20 z początkiem obecnego roku zmieniono sposób obsługi mieszkańców w budynku zarządu LWSM Morena przy ul. Migowskiej. Oczekiwania ze strony mieszkańców były w tym zakresie formułowane od dłuższego czasu. Celem tej zmiany jest poprawa obsługi naszych mieszkańców.
– Obecna organizacja obsługi ułatwi poruszanie się w budynku przy Migowskiej i docelowo powinna usprawnić szybkość i jakość obsługi osób przychodzących załatwić swoje problemy – mówi Eugeniusz Głogowski, prezes zarządu. – Szczególnie jak wszystkie podstawowe działy merytoryczne obsługujące mieszkańców będą znajdować się na parterze. Rozwiązanie podstawowych spraw w jednym miejscu ma istotne znaczenie głównie dla osób o sędziwym wieku, rodzicach z małymi dziećmi, itp. Zakończy to bowiem zbędne chodzenie po schodach czy szukanie odpowiedniej komórki organizacyjnej, aby załatwić swoją sprawę.
Zadaniem pracujących tam osób jest również udzielanie informacji, przekazywanie druków do wypełnienia, które wcześniej znajdowały się w różnych miejscach i pomieszczeniach. Ten sposób obsługi ułatwia również rozmowę o problemach spółdzielni i w jednym miejscu skupia pracowników, którzy powinni udzielić informacji, w jaki sposób i gdzie należy dalej załatwić sprawy nie rozwiązane. Docelowo w tym miejscu będzie możliwe stworzenie kompleksowej bazy danych, a zatrudniony pracownik podczas każdego kontaktu z mieszkańcem przekaże informacje o zakresie i terminie zgłoszonych wcześniej spraw do załatwienia.
Do szczegółowych zadań pracowników tam zatrudnionych należy: udzielanie informacji o sposobie, terminach załatwiania spraw w spółdzielni, informowaniu o pracownikach odpowiedzialnych za konkretne zagadnienia tematyczne, przyjmowanie zgłoszeń i kierowanie ich trybem wewnętrznym do realizacji przez wybrane komórki organizacyjne spółdzielni (elektroniczna rejestracja, elektroniczny obieg – nadanie indywidualnego nr sprawy), wydawanie wzorów wniosków dotyczących np. wymiany okien czy wymiany grzejników itp., nadanie obiegu sprawom – określanie priorytetu, terminu, wskazywanie działu odpowiedzialnego za załatwienie danej sprawy czy ewentualnie konkretnego pracownika, monitoring terminowości wykonania tych spraw, informowanie o ofercie Domu Kultury, udostępnianie regulaminów, wydawanie specyfikacji przetargowych, itp.
Stworzenie nowego sposobu obsługi mieszkańców nie spowodowało zatrudnienia nowych pracowników, nastąpiły przesunięcia pracownicze pomiędzy poszczególnymi działami spółdzielni.
(tg)

Koniec akcji zima

zima
Taki szał się zdarzył raz… Fot. t

Ubiegłoroczna akcja „zima” kosztowała Spółdzielnię Morena ponad 380 tys. zł, z czego 260 tys. przeznaczono na utrzymanie przejezdności dróg osiedlowych, a ponad 120 tys. zł wyniosło dodatkowe wynagrodzenie gospodarzy za pracę w nadgodzinach i za dyspozycyjność w dni wolne od pracy. Ile spółdzielnia wyda na tegoroczną akcję będzie wiadomo po jej zakończeniu.
Koszt odśnieżania oraz usuwania śliskości jezdni i chodników podczas tegorocznej zimy będzie można podsumować dopiero po jej zakończeniu. LWSM „Morena” jest przygotowana na wszelką złą aurę, jednak w tym roku zima rozpoczęła się wyjątkowo ostro. Od piątku 6 grudnia na terenie Polski szalał orkan Ksawery, który zrywał dachy z budynków, sieci energetyczne, drzewa i słupy. Towarzyszyły mu obfite opady śniegu, które w połączeniu z niezwykle silnym wiatrem zasypywały drogi i chodniki. W wyniku tego firma odpowiedzialna na osiedlu za odśnieżanie w dni wolne od pracy chodników i jezdni nie dojechała na czas, gdyż jej pojazdy utknęły w korkach. To pokazuje, jak złożonym zadaniem jest zimowe utrzymanie dróg i chodników.
– Ubiegłoroczna akcja „zima” kosztowała spółdzielnię ponad 380 tys. zł, z czego 260 tys. przeznaczono na utrzymanie przejezdności dróg osiedlowych, a ponad 120 tys. zł wyniosło dodatkowe wynagrodzenie gospodarzy za pracę w nadgodzinach i za dyspozycyjność w dni wolne od pracy – przedstawia koszty wiceprezes zarządu LWSM „Morena”, Aleksander Nowaczek. – Na terenie osiedla pracowały 3 ciągniki z pługami, a przy intensywnych opadach dodatkowo przy wywożeniu śniegu z terenu spółdzielni pracowały 3 koparko-ładowarki i 3 samochody ciężarowe. Dodatkowo w dni wolne od pracy w czasie akcji „zima” na terenie LWSM „Morena” służbę pełnił kierownik administracji i dwóch administratorów. Takie same zasoby będą w gotowości w obecnym sezonie.
Koszty zimowego utrzymania osiedla zależą od intensywności opadów i wahań temperatury w ciągu doby, a przede wszystkim od długości zimy. Chwilowy wzrost temperatury powoduje, że zaczynają topnieć zwały śniegu zgromadzone wzdłuż dróg i chodników, a nagły spadek temperatury powoduje zamarzanie wody i gołoledź na chodnikach. Dlatego w ciągu tygodnia nad utrzymaniem chodników czuwa 77 gospodarzy, do których obowiązków poza odśnieżaniem należy również posypywanie chodników. W dni wolne od pracy o stan chodników, jak i przejezdność dróg osiedlowych dbają wyspecjalizowane służby zewnętrzne.
W okresie zimowym dużym problemem jest śnieg zalegający w hałdach na naszych drogach i chodnikach. Na terenie LWSM „Morena” wytyczono kilkadziesiąt punktów składowania śniegu, na których powinien być pryzmowany śnieg zebrany z dróg i chodników. Bardzo ważne jest niezastawianie tych miejsc samochodami, gdyż uniemożliwia to zabranie hałd śniegu z terenów osiedla i drastycznie zmniejsza ilość miejsc do parkowania pojazdów.

(tg)

Przewrót w finansach

bank
Dwóch wiceprezesów zdecydowało: główny księgowy bez prawa do podpisywania dyspozycji… Fot. tg

Zarząd spółdzielni reprezentowany przez Henryka Talaśkę i Aleksandra Nowaczka zażądał natychmiastowego odebrania uprawnień do podpisywania dyspozycji w systemie bankowości PKO BP wszystkim innym pracownikom poza członkami zarządu. Efekt tego jest taki, że bank zablokował głównej księgowej i kierownikowi Działu Finansowo-Księgowego dostęp do bankowości elektronicznej. Dość ciekawa to sytuacja zważywszy na fakt, że główny księgowy odpowiada za prawidłowe dysponowanie środkami pieniężnymi oraz przestrzeganie zasad rozliczeń pieniężnych.
– O fakcie tym nie byłem poinformowany wcześniej – mówi prezes spółdzielni, Eugeniusz Głogowski. – Panowie Nowaczek i Talaśka podjęli postanowienie, że z dniem 7 marca 2014 roku do dokonania transakcji nie jest wymagalna akceptacja Głównego Księgowego. Taka sytuacja może mieć miejsce w prywatnej firmie. W LWSM „Morena” Główny Księgowy odpowiada za prawidłowe dysponowanie środkami pieniężnymi członków spółdzielni, finansowych środków kredytowych itp. zgromadzonymi na rachunkach bankowych. Akceptacja przelewów jest więc nie tylko jego prawem, ale wręcz obowiązkiem.
Głogowski nie ukrywa, że pozbawienie takich uprawnień głównego księgowego zdarzyło się po raz pierwszy w historii LWSM „Morena”. Ponadto bez dostępu do bankowości elektronicznej nie jest możliwe generowanie wyciągów bankowych oraz transmisja masowych płatności na indywidualne konta czynszowe mieszkańców. Czynności te należy wykonywać codziennie rano z uwagi, że znaczna liczba mieszkańców korzysta z indywidualnych numerów rachunków bankowych. Spółdzielnia założyła mieszkańcom indywidualne numery rachunków bankowych po to, aby wpłaty były widoczne już następnego dnia na kartotece czynszowej lokalu.
Według oświadczenia głównego księgowego nie jest ona w stanie stwierdzić: jaki jest stan kont spółdzielni, czy nie należy dokonać refundacji środków z uwagi na korzystniejsze oprocentowanie lokat overnigt w innym banku, w jakiej wysokości i na czyje konta zostały dokonane płatności z rachunku spółdzielni.

(tg)

Zatrzymać to szaleństwo…

Rozmowa z Eugeniuszem Głogowskim, prezesem zarządu „Moreny”
głogowski

Eugeniusz Głogowski: „Organizatorzy tej niechlubnej gry” za to odpowiedzą”…Fot. TG

– Za sprawą wypowiedzi dla mediów udzielonych prasie radiu i telewizji przez pana zastępców w świat poszedł przekaz, że zarząd jest skonfliktowany, bo prezes zarządu Eugeniusz Głogowski defrauduje pieniądze mieszkańców i stosuje w spółdzielni mobbing. Teraz pan chce ich odwołania, a oni – pana. Rada Nadzorcza, jak widać, sobie z problemem nie radzi, sama się podzieliła.
– Cóż, panowie uznali, że wolą tę drogę, ponieważ nie mają argumentów merytorycznych czyli wybrali metodę świadomego szkalowania mnie i uderzania w swoją firmę, tj. wizerunek spółdzielni. Nie chcę tego oceniać, od tego jest Rada Nadzorcza, która z pewnością i ten aspekt weźmie pod uwagę. Niezmiernie trudno odnieść się do ogólnych zarzutów o mobbing. Może są one efektowne, ale bez konkretyzacji nic nie znaczą. Poza tym, że mają wywołać wrażenie skandalu i nie niosą jakiejkolwiek treści. Proszę porozmawiać z pracownikami, czy czują się mobbingowani.
– Pracownicy mówią, że nic takiego nie ma tu miejsca, że jest pan jedynie wymagający…
– Wszyscy byli szkoleni z zakresu antymobbingowego i nikt nie zgłaszał żadnych skarg czy doniesień do prokuratury. Teraz ja sam złożyłem na siebie, bo jeżeli tak uważają panowie wiceprezesi, to niech śledczym wskażą na konkretne przykłady. Nie znam też żadnego przykładu na to, abym trwonił pieniądze. Rozumiem, że jest to wytyk dotyczący przydzielenia pracownikom rocznej nagrody pieniężnej, ale to odbyło się zgodnie z regulaminem i w uzgodnieniu ze związkami zawodowymi i sobie na to wszyscy zapracowali. Nie jestem wyjątkiem, ponieważ nagrody roczne w naszej spółdzielni są przyznawane od wielu lat. W ciągu roku przeprowadziłem częściową restrukturyzacje zatrudnienia i stąd wzięły się dodatkowe pieniądze. Najważniejsze jest to, że nie tylko nie przekroczyłem funduszu płac, ale po raz pierwszy od kilku lat zaoszczędziłem na wynagrodzeniach 270 tys. zł. Nie zdarzyła się premia, które nie miałaby uzasadnienia merytorycznego. Ale to próba odwrócenia uwagi od meritum sprawy.
– Czyli od czego? Od niedopilnowania spraw remontowo-dociepleniowych, wskutek których przekroczony został budżet dociepleń o 800 tys. zł ?
– Gdy odbyłem z wiceprezesem Talaśką rozmowę na temat nieprawidłowości przy dociepleniach i niedopilnowania podległych mu spraw – padło w trakcie tej rozmowy ze jego strony pytanie: czy powinien złożyć w związku z tym rezygnację z pełnionej funkcji. Zaakceptowałem po namyśle jego propozycję. Początkowo ją złożył, a potem przemyślał i napisał, że wycofuje ją i ruszył razem z drugim zastępcą do ataku. Ja w stosunku do wiceprezesa Talaśki sformułowałem kilkanaście uwag i nie będę o nich publicznie rozprawiał. W stosunku do pana Nowaczka zgłosiłem radzie nadzorczej także swoje zastrzeżenia.
nowaczek
Nowaczek wraz z grupą ludzi krzyczał przed kamerami TV Gdańsk, że prezes zawłaszcza spółdzielnią. Fot. t

– Wróćmy do tych 800 tys. zł, bo to kwota kolosalna. Jak to możliwe, że o takie pieniądze przekroczono roboty? Wskutek jakiegoś błędu czy zaniedbania o tyle więcej za roboty mają zapłacić mieszkańcy? No, bo ktoś to przecież zapłacić musi…
– Według wyliczeń księgowości na dzień dzisiejszy wynika, że przekroczenia na docieplanych budynkach w roku ubiegłem w stosunku do pierwotnego planu dociepleń wyniosły około 900 tys. złotych. Jest to przekroczenie głównie na wylewkach balkonowych oraz na robotach dodatkowych, które w części powstały w związku z brakiem weryfikacji projektów technicznych na docieplane budynki przez pion techniczny podległy H. Talaśce.
– Skąd więc te przekroczenia, nie można ich było przewidzieć?
– Nadzór nad tą sferą działalności miał zastępca prezesa zarządu Henryk Talaśka oraz niepracujący już kierownik działu technicznego. Według opinii H. Talaśki zwiększenie ilości robót na balkonach wynikało z ich złego stanu technicznego, z tym, że skala ta była niebywale duża. Zwiększenie nastąpiło z około 40 procent do prawie 90 procent. Rozumiem, że przy takiej skali zmian profesjonalista, zastępca prezesa H. Talaśka wdrożył odpowiednie procedury, tj. na każdy fragment zwiększonego zakresu prac są protokoły konieczności oraz zdjęcia balkonów przed i po wykonaniu prac. W sierpniu/wrześniu 2013 r. zobowiązałem pion techniczny do przygotowania korekty planu dociepleń, a na początku listopada na posiedzeniu zarządu zażądałem przedstawienia dokumentacji potwierdzającej zasadność wykonania dodatkowych prac. Niestety ich nie otrzymałem, uzyskałem tylko informacje, że są kłopoty z firmą projektową, która swoje błędy przerzuca na wykonawców. Stwierdziłem ponadto brak nienależytego egzekwowania wykonania umowy na docieplenia budynków przez zastępcę prezesa H. Talaśkę od projektanta. W tej sprawie doszło między mną, a H. Talaśką do istotnej różnicy zdań. W zasadzie od połowy sierpnia żądałem cotygodniowych raportów z prac dociepleniowych, ponieważ stwierdziłem pewną „nieporadność pionu technicznego”.
Talaśka
Henryk Talaśka dla TV Gdańsk: „Na to przyzwolenia być nie może”… Fot. t

– Dlaczego nie reagował pan ostrzej ?
– Z kimś musiałem pracować. Kierownik działu technicznego skonfliktowany z H. Talaśką złożył wniosek o rozwiązanie umowy o pracę. Musiałem przede wszystkim doprowadzić do dokończenia dociepleń budynków. Nie byłem na bieżąco informowany o skali problemów, budynki docieplane były na finiszu, wydawało mi się, że przy tym zakresie prac jest to niewielki problem. Inaczej, zaczął on wyglądać, kiedy zaczęły spływać faktury w końcu listopada. Wymogłem wtedy na zastępcy prezesa przeprowadzenie korekty planu rzeczowo-finansowego i przysłowiowe „szydło wyszło z worka”. Spytałem wiceprezesa „jak do tego doszło – gdzie są pieniądze?” i uzyskałem odpowiedź „że ich wyjaśnienie H. Talaśka bierze na siebie”. Doszło do ostrej wymiany zdań i uzgodniliśmy, że H. Talaśka złoży rezygnację z funkcji członka zarządu spółdzielni. Zrobił to 20 grudnia 2013 r.
– Dlaczego uważał pan prezes, że Talaśka powinien zrezygnować ?
– Po pierwsze nie są prawidłowo udokumentowane roboty zanikowe na balkonach, ich skala nie zyskała wcześniejszej akceptacji Zarządu i Rady Nadzorczej. Zakładając, że roboty te były zasadne powinien być wcześniej zmieniony plan rzeczowo-finansowy dociepleń – za to był odpowiedzialny H. Talaśka. Niektórzy członkowie Rady Nadzorczej uważają, że to ja za to odpowiadam. Jeżeli tak ma być, to nie potrzebny jest mi zastępca ds. technicznych i wtedy w rzeczywiści można tylko mnie rozliczać, ale za co wtedy brał wynagrodzenie H. Talaśka? Po drugie dokumentacja projektowa też nie została zweryfikowana przez podległych mu pracowników działu technicznego, co spowodowało zwiększone koszty, np. szare, a nie białe okna, niepodzielne okna, bo nie w dużej ilości, itp. Brak wyegzekwowania usterek w dokumentacji projektowej na koszt projektanta. Po trzecie do samego nadzoru robót też miałem zastrzeżenia, na docieplanych budynkach bywałem częściej niż zastępca ds. technicznych, a przecież miałem jeszcze inne ważne prace. Samo wprowadzenie na roboty dociepleniowe w trzecim etapie tj. dodatkowych 10-u budynków było opóźnione. Zastępca więcej czasu spędzał na jałowych spotkaniach w „zaciszu gabinetu” niż prowadzić rzeczywistą kontrolę docieplanych budynków.
– „Dzieją się rzeczy, które zmierzają do tego, że obecny prezes zawładnął spółdzielnią w sposób znany z programów sensacyjnych” – mówił „Dziennikowi Bałtyckiemu” Aleksander Nowaczek, pański zastępca. Potem przed kamera Telewizji Gdańsk w tłumie do ludzi krzyczał: „Pan Głogowski zawłaszcza spółdzielnią”.
– I co mam na to powiedzieć? To żenada i kompromitacja, aby członek zarządu robił takie przedstawienie medialne. W żadnej firmie taka „tania sensacja” nie przejdzie bez konsekwencji, bo ośmiesza swój zakład pracy. Przede wszystkim, pan Nowaczek podobnych kłamstw naopowiadał tak dużo, że nawet trudno je zliczyć i cytować. Niestety, po tych występkach, jak również zajściu zdarzeń polegających na nie respektowaniu przepisów prawa poprzez wymuszenie na jednej z pracownic wydania dokumentów do których był nie uprawniony stwierdzam, że w ocenie tej osoby bardzo się pomyliłem. Funkcja członka zarządu w naszej spółdzielni na pewno go przerosła. W tym kontekście inaczej wyglądają zachowania p. Nowaczka z przeszłości, szczególnie podniesiona na ostatnim Walnym Zgromadzeniu jego nie zakończona wyrokiem sprawa karna zawłaszczenia mienia.
– „Sytuacja jest o tyle niepokojąca, że próbuje się wdrożyć zasadę absolutyzmu jeżeli chodzi o zarządzanie. Traktuje się społeczność spółdzielczą nie podmiotowo, a przedmiotowo i na to przyzwolenia być nie może” – mówił z kolei Telewizji Gdańsk drugi zastępca, Henryk Talaśka. „Pan Głogowski sobie samodzielnie zawłaszczył spółdzielnię” – wtórował mu w tłumie mieszkańców nie mogących wejść na posiedzenie rady wiceprezes Nowaczek.
– Nie wiem na czym miałoby polegać „to zawłaszczenie i zasada absolutyzmu w zarządzaniu oraz traktowania przedmiotowego a nie podmiotowego społeczności spółdzielczej”. Ale spróbuję się wydedukować, przynajmniej częściowo co autorzy panowie Talaśka i Nowaczek mieli na myśli.
Wydaje mi się, że w zarządzaniu spółdzielnią przed podjęciem decyzji, szczególnie w trudnych sprawach; wręcz wymagam konsultacji z szerszym gronem pracowników, głównie z tymi, którzy są specjalistami albo długoletnimi pracownikami spółdzielni. Mógłbym powiedzieć, że to moi zastępcy są na tyle zadufani w sobie, iż nie wysłuchują opinii pracowników, a odwrotnie – są jedynymi mądrymi ze słusznymi opiniami. Bardzo często w trakcie narad na początku spotkania wyrażam swój pogląd na sprawę, aby każdy mógł się do niego krytycznie odnieść. Jest natomiast prawdą, że bywało, iż po wysłuchaniu opinii szerszego grona pracowników spółdzielni nie podzielałem stanowiska zastępców w konkretnej sprawie. Wynikało to z faktu, że panowie po prostu nie mieli racji i pewnie do dzisiaj razi to ich ambicje i uważają to za „zasadę absolutyzmu”. Niestety ich doświadczenie zawodowe w specyfice spółdzielni jest nie tylko nie przydatne, ale naraziłoby naszą spółdzielnię na dodatkowe, niepotrzebne koszty. Wydaje mi się, że tyle jest obecnie wdrożonych mnogość różnych sposobów komunikowania się z członkami, mieszkańcami, np. poniedziałkowe dyżury, strona internetowa, gazeta MORENA, komunikaty na klatkach, konsultacje ważniejszych przedsięwzięć – Strategia, kolorystyka budynków, itp. iż przepływ informacji jest wielokanałowy.
– Rada miała głosować nad odwołaniem wiceprezesów, czekał też ich wniosek o odwołanie pana. Do głosowań nie doszło, bo nastąpił pat w samej radzie. Rezygnację złożył sam przewodniczący Andrzej Born.
– Rzeczywiście tak było. Nie znam powodów tej decyzji pana Andrzeja Borna i nie zamierzam jej komentować. Na pewno natomiast utrudniło to działalność Radzie Nadzorczej.
– Co dalej? Każdy teraz czeka na osąd rady?
– Pewnie będzie kolejne posiedzenie rady na której nastąpią rozstrzygnięcia w tych sprawach. A jakie będą, to zobaczymy.
– Chce pan żeby Prokuratura i Państwowa Inspekcja Pracy przeprowadziły postępowanie i kontrolę pod kątem mobbingu. Po co skoro mobbingu nie ma?
– Do Państwowej Inspekcji Pracy zgłosiłem wniosek o kontrolę, ponieważ moim zdaniem nie ma innego skutecznego sposobu, aby jednoznacznie wyjaśnić te pomówienia oraz przerwać tę falę „zamieszania”. Wtedy wszystko będzie jasne, kto ma rację, a kto nie i mam nadzieję, że organizatorzy tej „niechlubnej gry” za to odpowiedzą. Do Prokuratury i Policji natomiast napisałem w ten sposób: „Działając w imieniu własnym, uwzględniając kierowane wobec mnie w ostatnim czasie liczne zarzuty popełnienia czynów teoretycznie stanowiących przestępstwa, w formie: materiałów w mediach: Radio Gdańsk, TV Panorama, Dziennik Bałtycki, anonimowych ogłoszeń – ulotek, wypowiedzi osób związanych z LWSM „Morena” ustnych i pisemnych domagam się wszczęcia postępowania karnego w sprawie wszystkich rzekomych nieprawidłowości w mojej pracy, jako Prezesa LWSM „Morena” w Gdańsku i weryfikacji procesowej tychże. Oświadczam, że wszystkie zacytowane zarzuty są nieprawdziwe i z reguły podnoszone w złej wierze.” Niezależnie od tego w stosunku do niektórych osób wystąpię również z powództwem cywilnym. Trzeba zatrzymać to szaleństwo.
– Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał TG

Gdy dzierżawca ostro zaprotestował…

Władysław Krugły wybrany została w marcu 2013 r. na Walnym Zgromadzeniu LWSM Morena na członka Rady Nadzorczej spółdzielni. Jednocześnie od lutego 2009 r. dzierżawi od spółdzielni parking strzeżony przy ul. Kolumba i od czerwca 2010 r. parking strzeżony przy ul. Czecha. Wynegocjowane na przetargach stawki wynajmu były następujące: parking przy Kolumba – czynsz miesięczny 4 091 zł; parking przy Czecha – czynsz miesięczny 4 100 zł.
W związku z wzrastającymi kosztami utrzymania parkingów ich dzierżawcy przedstawiali w spółdzielni dokumenty i wnioski o zmianę wysokości opłaty czynszowej. Zarząd spółdzielni po analizie materiałów czasowo z reguły na okres kwartału lub półrocza obniżał wysokość opłat czynszowych. Wnioski o obniżkę nasiliły się w 2013 roku. Parkingi dzierżawione przez członka Rady Nadzorczej Władysława Krugłego otrzymały od marca 2013 r. czasowo 20 procent obniżki : parking przy Kolumba – 810 zł miesięcznie, parking przy Czecha – 685 zł miesięcznie. Inne parkingi otrzymały obniżkę później, bo od września 2013 r. Parkingi przy Jaśkowej Dolinie i Żylewicza o 10 procent, parkingi przy Kruczkowskiego, Piecewskiej i Wileńskiej o 15 procent.
Członek Rady Nadzorczej W. Krugły wnioskował o dalsze obniżki, zarząd spółdzielni w pełnym składzie (Głogowski, Talaśka, Nowaczek ) stał na stanowisku iż są one niezasadne. Jednakże na wniosek członka zarządu odpowiedzialnego za wynajem zasobów użytkowych H. Talaśki wyjątkowo obniżył na czas określony do 31 grudnia 2013 r. dodatkowo o dalsze 17 procent, tj. o 540 zł miesięcznie czynsz na parkingu Kolumba. Nie wyraził zgody na dalszą obniżkę czynszu parkingu przy Czecha.
Prezes Zarządu Eugeniusz Głogowski w tej sytuacji zaproponował ogłoszenie przetargu celem weryfikacji wysokości stawek opłaty przez rynek. Krugły nie wyraził zainteresowania ogłoszeniem przetargu. Czasowy termin obniżki miał na celu danie możliwości dzierżawcy – Krugłemu – na obniżenie kosztów swojej działalności gospodarczej, nie przerzucaniem jej ryzyka na spółdzielnię. Otrzymał w 2013 r. najwcześniej i najwyższą obniżkę na parkingu przy Czecha (20 procent, 685 zł), a na parkingu przy Kolumba dwukrotną obniżkę, czyli 20 procent i później 17 procent. Po korektach wyniosła ona łącznie 33 procent (810 zł + 540 zł = 1 350 zł miesięcznie). Obie podwyżki były czasowe, miały obowiązywać do końca roku 2013.
W grudniu 2013 r. Krugły złożył wniosek na dalsze obniżki na parkingach. Zarząd spółdzielni nie podjął decyzji, ponieważ były rozbieżne stanowiska członków zarządu – Głogowski był przeciwny dalszemu podtrzymaniu obniżki, a Talaśka i Nowaczek byli za utrzymaniem preferencyjnych stawek. Głogowski – uważał, że wysokość obniżek powinna być porównywalna do innych parkingów w spółdzielni. Parkingi przy ul. Czecha i Kolumba w odniesieniu do liczby dostępnych miejsc parkingowych, powierzchni parkingów w przeliczeniu na jedno miejsce postojowe oraz na 1 m² powierzchni mają najniższe, nie uzasadnione stawki czynszu. I tak porównując podobne parkingi dzierżawione przez Wł. Krugłego (Czecha i Kolumba) do parkingu przy Kruczkowskiego należy stwierdzić, że parking przy Kolumba – ma niezasadnie obniżoną miesięcznie stawkę opłaty o 1 289 zł, co rocznie daje kwotę 15 468 zł, a parking przy Czecha – o 1 253 zł, co rocznie daje kwotę 15 036 zł.
W styczniu 2014 r. prezes Głogowski wraz z głównym księgowym Marzeną Ostrowską powiadomili dzierżawcę Krugłego, że nie znajdują podstaw do dalszego utrzymania obniżonych stawek czynszu. Jednocześnie stwierdzili, że rozumiejąc, że powrót stawek czynszu do pierwotnych kwot może utrudnić prowadzenie działalności zaproponowali dochodzenie do tych stawek opłat etapami, w okresie od stycznia do maja 2014 r. Zaproponowali dwa dodatkowe rozwiązania – ogłoszenie przetargu na dzierżawę parkingów lub możliwość otwarcia ich jako ogólnodostępnych miejsc postojowych dla mieszkańców. To drugie rozwiązanie jest równie istotne, bowiem przy obecnych stawkach czynszu na tych parkingach korzyści spółdzielni są niewielkie: dochód miesięczny dla spółdzielni z parkingu Czecha wynosi – 697 zł, a Kolumba – 1 314 zł. Dzierżawca ostro zaprotestował w piśmie z 29 stycznia 2014 r. , twierdząc, że jest to groźba prezesa Głogowskiego pod adresem dzierżawcy Krugłego i złożył wniosek o ponowne rozpatrzenie jego wniosku z udziałem zastępców prezesa Talaśki i Nowaczka. Ci, przy sprzeciwie Głogowskiego, 3 lutego podpisali satysfakcjonujący Krugłego aneks z dzierżawcą obowiązujący nawet wstecz, bo z mocą od 1 stycznia tego roku.
(t)

Powiedział nam

Władysław Krugły, członek Rady Nadzorczej, przedsiębiorca:

– Dwaj wiceprezesi nie przydzielili mi żadnej bonifikaty, tylko przedłużyli zniżkę – wyjaśnił nam Władysław Krugły. – Poprzednia kończyła się z końcem roku. Zarząd w grudniu się poróżnił, w styczniu dostałem pismo od prezesa, nie udzieli mi zniżki. Odwołałem się od jego decyzji i od stycznia dwaj członkowie uchwalili mi przedłużenie bonifikaty. Byłem tak traktowany: będziesz posłuszny, to ci przedłużymy, nie będziesz, to ci nie damy. A z parkingów biznesu nie ma, wiele spółdzielnia zyskała, bo zainwestowałem w infrastrukturę. Zrezygnowałbym, ale mam zawarte umowy z dostawcami mediów na dłuższy czas i nie chcę płacić kar za wcześniejsze ich rozwiązanie.
– A czy nie przeszkadza panu fakt, że dwaj wiceprezesi udzielili panu zniżki, a pan potem głosuje w radzie na temat ich losu? – pytamy członka rady.
– Tak, widzę, to rzeczywiście przeszkadza, ale gdybym nie był w radzie, to nie mógłbym się sprzeciwiać wielu niekorzystnym dla spółdzielców decyzjom.
(t

Bonifikata dla członka Rady Nadzorczej

PARKING
H. Talaśka: „Dalsze podtrzymywanie obniżonych stawek dla tego pana jest w interesie spółdzielni”… Fot. t
Skonfliktowani z prezesem zarządu LWSM Morena Eugeniuszem Głogowskim jego zastępcy, Henryk Talaśka i Aleksander Nowaczek, jako główne hasło swojej kampanii w mediach i spółdzielni zaakcentowali na konieczność oszczędzania. Jak więc to możliwe, że na posiedzeniu zarządu, w przededniu ważnych dla nich głosowań w Radzie Nadzorczej o ich odwołanie, przegłosowali samego prezesa, przedłużając Władysławowi Krugłemu, członkowi Rady Nadzorczej, ponad 30 procentową bonifikatę względem średniej dzierżawy płaconej przez innych dzierżawców parkingów? Dlaczego tej samej dobroduszności nie zastosowali względem innych dzierżawców, niepełniących we władzach spółdzielni żadnych funkcji?
Henryk Talaśka i Aleksander Nowaczek w uchwale zarządu jak i w aneksie nr 11 do umowy pozbawili LWSM Morena znacznych środków przeznaczonych na dopłaty za mieszkania spółdzielców. Przyznana stawka preferencyjna czyli innymi słowy – obniżona w stosunku do podobnego parkingu przy ul. Kruczkowskiego – wynosi dla jednego i drugiego parkingu ponad 1 250 zł miesięcznie, czyli w skali roku jest to ponad 15 000 zł za jeden parking, czyli łącznie spółdzielcy tracą przynajmniej 30 000 zł rocznie! Warto zauważyć że obaj Panowie zastępcy zrobili to w momencie, gdy grupa mieszkańców domagała się zwrotu od LWSM Morena środków za nadpłatę opłaty za wieczyste użytkowanie terenu. W czyim interesie działali Władysław Krugły, Henryk Talaśka i Aleksander Nowaczek?
Wiceprezes Henryk Talaśka w piśmie skierowanym do Waldemara Krugłego pisze, że dalsze podtrzymywanie obniżonych stawek dla tego pana jest w interesie spółdzielni, bo dzięki niemu spółdzielnia ma w ogóle dzierżawcę na tym terenie. W świetle powstających inwestycji infrastrukturalnych w tym stacji PKM Banino, wiceprezes Talaśka zadał sobie trud zbadania rynku? Oba parkingi dzierżawione przez Krugłego, tzn. przy ulicy Bronisława Czecha i przy ulicy Krzysztofa Kolumba będą oddalone od stacji PKM Banino o jeden przystanek właśnie budowanego tramwaju pętla Siedlce – PKM Banino. Tramwaj ten może również posłużyć, jako alternatywny środek transportu do centrum miasta dla osób spoza Gdańska. Czy w tej sytuacji na rynku będzie brak podmiotów zainteresowanych dzierżawą terenów spółdzielni użytkowanych obecnie przez pana Krugłego?
– Ja nie mam żadnych wątpliwości, żeby brakowało podmiotów zainteresowanych dzierżawą terenów spółdzielni – uważa Eugeniusz Głogowski. – Działanie wiceprezesów Talaśki i Nowaczka należy ocenić jasno: to działanie na szkodę spółdzielni czyli de facto wszystkich spółdzielców!. Jeśli pan Krugły zgłaszał problemy związane z działalnością obu parkingów już w pierwszej połowie 2013 roku, to osoba odpowiedzialna w Zarządzie LWSM Morena za dzierżawę parkingów – pan Henryk Talaśka powinien wszcząć procedurę przetargową, mającą na celu wyłonienie nowego dzierżawcy terenu, który lepiej poradziłby sobie z działalnością gospodarczą niż Władysław Krugły. Tak się jednak nie stało. W zamian wybrał politykę wspierania prywatnego interesu pana Krugłego, kosztem interesu ogółu spółdzielców. Nie było ważne w tym momencie, czy spółdzielcą jest biedny emeryt, bezrobotny, osoba zatrudniona na podstawie umowy śmieciowej czy prywatny przedsiębiorca. Wszyscy oni muszą dotować działalność gospodarczą członka Rady Nadzorczej za zgodą Henryka Talaśki i Aleksandra Nowaczyka, ponieważ jest to rzekomo w ich interesie.
Nie bez znaczenia wydaje się fakt, że działo się to przed ważnym głosowaniem w Radzie Nadzorczej LWSM Morena, w której Waldemar Krugły zasiada. Ma on w ramach tego organu władzy współdecydować o przyszłych losach wiceprezesów z łaskawości których dostał znaczącą bonifikatę.
(t)

O sprawę zapytaliśmy zastępców prezesa Zarządu LWSM Morena Henryka Talaśkę i Aleksandra Nowaczka. Wiceprezes Talaśka na nasze pytania nie odpowiedział. Nadesłał natomiast do wydawnictwa kopię pisma członków zarządu adresowanego do jednej z mieszkanek. Czytamy w nim m.in. „Sytuacja, kiedy dzierżawca pokrywa przynajmniej poziom tych opłat lub ich część, jest korzystniejsza dla członków Spółdzielni niż sytuacja, w której teren stoi pusty, a opłaty ponoszą członkowie Spółdzielni. Istnieje granica opłacalności prowadzenia parkingu strzeżonego, po przekroczeniu której dzierżawca nie będzie dokładał do prowadzonej działalności. Przykładem tego może być jeden z parkingów (dotychczas strzeżonych) na terenie SM Zaspa Młyniec, gdzie z powodu braku chętnych na dzierżawę terenu i prowadzenie parkingu, parking został udostępniony mieszkańcom i aktualnie stoi pusty (gdyż mieszkańcy wolą parkować bezpośrednio przed budynkami). Opłaty za utrzymanie nieruchomości pokrywają w takiej sytuacji członkowie Spółdzielni. Biorąc pod uwagę powyższe, korzystniejsze jest utrzymanie dzierżawcy na parkingu nawet przy minimalnym czynszu niż całkowita utrata dzierżawcy i przychodów z tego tytułu”.
W dalszej części pisma członkowie zarządu stwierdzają, że: „Tendencja do pustoszenia parkingów strzeżonych widoczna jest w skali całego Trójmiasta” i przywołują prezydenta Sopotu, Jacka Karnowskiego, że „Formuła zamkniętych parkingów strzeżonych się wyczerpała. Takie miejsca w większości świecą pustkami. W ostatnich latach w Sopocie z powodu małego zainteresowania zniknęły już trzy parkingi strzeżone. (…) kierowcy po prostu nie lubią płacić za postój, co zresztą obserwowane jest w całym kraju.”
Autorzy pisma stwierdzają, że: „Również w naszej Spółdzielni mieszkańcy oczekują raczej zwiększania liczby miejsc postojowych w pobliżu budynków mieszkalnych niż usług parkingów strzeżonych. Wielu z nich korzysta z usług parkingu już tylko na zasadzie przyzwyczajenia, czego dowodem jest odpływ klientów z parkingu w przypadku wyprowadzki z naszego osiedla, a zarazem brak napływu nowych klientów. Nawet podejmowane przez dzierżawców akcje promocyjne i rabatowe nie przynoszą oczekiwanych efektów”.
Zapytaliśmy szefa Rady Nadzorczej LWSM Morena o to, ilu członków rady łączy ze spółdzielnią stosunek zależności.
– Radzie Nadzorczej LWSM Morena są trzej członkowie, których łączy ze spółdzielnią stosunek zależności (są najemcami lokali użytkowych lub parkingów): Władysław Krugły – najemca parkingu, Dariusz Gazda, którego żona wynajmuje lokal pod praktykę lekarską od połowy 2013 roku oraz Ireneusz Baran-Barański – wynajmuję lokal na sklep i serwis komputerowy w obecnej lokalizacji od 1999 roku. W trakcie wyborów do Rady Nadzorczej LWSM Morena upewniłem się, że nie ma ku temu żadnych przeszkód formalnych, a także poinformowałem o tym zebranych. Nikt z zebranych nie stawiał żadnych zastrzeżeń z tego tytułu. Nigdy w czasie pełnienia funkcji nie żądałem od spółdzielni żadnych ulg czy ustępstw na moją korzyść z tytułu wynajmu lokalu. Jakiekolwiek żądania profitów w dowolnej postaci z tego tytułu były by poniżej mojej godności i mojego wyobrażenia o pracy w organach społecznych – poinformował nas Ireneusz Baran-Barański, zastępca przewodniczącego Rady Nadzorczej LWSM Morena.
(g)

Meduza uczy gry w koszykówkę

turniej
Zespół Meduza SP 1 Morena na turnieju Meduza basket Piecki Migowo 2013. (t)

W Zespole Kształcenia Podstawowego i Gimnazjalnego nr 20 w Gdańsku przy ulicy Poli Gojawiczyńskiej 10 już drugi rok dzieci z dzielnicy Piecki Migowo trenują grę w koszykówkę. Zajęcia te prowadzone są przez trenerów z Klubu Sportowego Meduza Gdańsk, którego siedziba mieści się przy ul. Żylewicza.
Dzięki pomocy finansowej Rady Dzielnicy Piecki Migowo w szkole odbyły się już cztery masowe imprezy sportowe dla dzieci i młodzieży. We wszystkich turniejach koszykówki wzięło udział około 300 uczestników. Projekt wspierany jest przez radnego miasta Gdańska Pawła Czerniewskiego, który zawsze był na nich obecny.
Serdeczne podziękowania, podkreślają Organizatorzy treningów, należą się dyrekcji szkoły. Warto odnotować, że w grudniu odbył się w szkole turniej Meduza Basket Piecki Migowo 2013, w którym wzięły udział cztery zespoły, między innymi zespół Meduza SP1 Morena w składzie: Szymon Karłowicz, Michał Szawłowski, Maciej Szawłowski, Bernard Walenczak, Wiktor Walenczak, Oskar Woźnicki, Jerzy Klein, Oskar Pecka, Dawid Podrażka, Piotr Krzyżak, Kacper Stencel, Wojciech Wiśniewski, Krystian Walkowski, Mikołaj Tomaszewski, Karol Ochociński, Dominik Lewandowski, Kacper Stencel, Julek Karczewski – trenerzy drużyny Jarosław Królikowski, Dariusz Sarnowski. Były to pierwsze kroki w rywalizacji sportowej tych młodych adeptów koszykówki. Zespół w sezonie 2013/2014 został zgłoszony do rozgrywek organizowanych przez POZKosz w Gdańsku.

(t)