Chodniki muszą być naprawiane

gorecki

Rozmowa z Jarosławem Goreckim, wiceprzewodniczącym Rady Miasta Gdańska, kandydatem na radnego RMG

– Jakie cechy musi mieć ktoś taki, jak Pan, że mieszkańcy w każdych wyborach samorządowych obdarzają Pana zaufaniem? Dziś przecież na polityka, nawet samorządowego, patrzy się podejrzliwie, bo w wyborach wiele naobiecywał a mało albo niewiele zrobił…
– Powiem nieco przewrotnie – recepta jest prosta: trzeba mówić prawdę, być konsekwentnym, wytrwałym i skutecznym radnym. Jednak nie jest to takie proste, znacznie łatwiej jest starać się zaimponować często nierealnymi, ale za to ogromnymi i wymyślnymi przedsięwzięciami, a papier jest cierpliwy i wszystko przyjmie. Tyle, że takie nierealistyczne pomysły szybko okazują się zwykłym blefem. Skuteczność jest również wynikiem doświadczenia, wytrwałości i przebojowości, bo łatwo wymyślić coś naprawdę imponującego i potrzebnego mieszkańcom, ale trzeba też wiedzieć, jak się do tego zabrać, trzeba do tego przekonać Prezydenta, jego zastępców i innych urzędników, bo potrzebne są środki w budżecie Miasta, a bez akceptacji Prezydenta po prostu jest to najczęściej niemożliwe. W moim przypadku powiem nieskromnie uważam, że jestem skutecznym radnym i realizuję to, co obiecałem.
– Gdyby zapytano Pana o rozliczenie wyborcze, to jakie by ono było?
– Jak wspomniałem realizacja programu wyborczego jest dla mnie priorytetem, gdyż uważam, że nie ma nic gorszego niż narażenie się na zarzut braku wywiązania się z tego, co się obiecało. Oczywiście są takie inwestycje, których nie da się załatwić w ciągu paru tygodni, lecz trzeba walczyć o nie latami, ale ich realizacja ma wyjątkowy smak i satysfakcja jest tym większa. Mam to szczęście, że mimo często trudnego budżetu Miasta inwestycje, o które walczę są w końcu realizowane ku satysfakcji mieszkańców i mojej.
– A jak przebiegała współpraca w Radzie Miasta Gdańska z radnymi? Jako wiceprzewodniczący RMG miał Pan niełatwe zadanie, bo sztuka jest wynajdywanie kompromisów…
– Zawsze byłem zwolennikiem współpracy radnych szczególnie z tego samego okręgu, bo daje to większą siłę przebicia, a współpraca z moimi koleżankami klubowymi z Platformy Obywatelskiej, m.in. z Małgorzatą Chmiel i nawet z kolegami z PiS. W końcu reprezentujemy mieszkańców tego samego okręgu, a spory ideologiczne nie mają żadnego znaczenia w przypadku dziurawych chodników czy ulic.
– Jakaś ewidentna wpadka, której Panu wstyd, przydarzyła się?
– Mam to szczęście, że o ewidentnej wpadce nie ma w moim przypadku mowy. Owszem czasem wydawało mi się, że prawie od ręki można coś załatwić, a wbrew pozorom wymagało to więcej czasu i zaangażowania niż się początkowo wydawało i odwrotnie, poważne przedsięwzięcia, na pierwszy rzut oka wymagające dużo zachodu, udawało się zrealizować znacznie szybciej od założeń.
– Dlaczego teraz, ponownie, wyborcy mają Panu zaufać? Proszę dokończyć zdanie: warto zagłosować na Jarosława Goreckiego, bo…
– Jest skutecznym, konsekwentnym i wytrwałym w dążeniu do celu radnym wsłuchującym się w głos i potrzeby mieszkańców.
– Czymś się będzie nowa kadencja różnić od poprzedniej w pana programie wyborczym? Na co Pan stawia?
– Oczywiście będzie to kontynuacja dotychczasowych działań, bo np. monitoring wizyjny na Żabiance i w innych dzielnicach musi być rozszerzany o kolejne kamery, pomoc szkołom i przedszkolom musi mieć charakter ciągły, chodniki muszą być również nieustająco naprawiane, itp. Jednocześnie pojawiają się coraz to nowe pomysły mieszkańców, które muszą być dla dobra nas Gdańszczan realizowane.
– A czego z całą pewnością nie obieca Pan wyborcom?
– Z pewnością nie będę się przelicytowywał w obietnicach, których później nie da się zrealizować, bo jak mówi przysłowie nie wolno robić z gęby cholewy.
– Jaki jest Jarosław Gorecki poza pracą w samorządzie? Zainteresowania, hobby…
– Pomimo notorycznego braku czasu dbam o zachowanie dobrej kondycji fizycznej. Aktywnie uprawiam sport. Wycieczki rowerowe i długie spacery z psem po oliwskich lasach czy po Wyspie Sobieszewskiej doskonale relaksują i umożliwiają nabranie dystansu do różnych problemów. A w wolnych chwilach kino, książki i spotkania z przyjaciółmi.

Rozmawiał: Tadeusz Gruchalla

Jarosław Gorecki

Wiceprzewodniczący Rady Miasta Gdańska, członek Komisji Samorządu i Ładu Publicznego Rady Miasta Gdańska; absolwent Wydział Nawigacji Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni oraz Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego, współzałożyciel Stowarzyszenia Miłośników Archikatedry Oliwskiej, Pierwszy Pełnomocnik Platformy Obywatelskiej w Gdańsku.

Skargi mieszkańców na bałagan

raport
Generalnie mieszkańcy skarżyli się na bałagan… Fot. t

Straż Miejska w Gdańsku oddała raport z działalności za rok 2013. Priorytetowym zadaniem w minionym roku, jak pisze we wstępniaku Leszek Walczak, komendant, były działania związane z utrzymaniem czystości i porządku. Usuwanie dzikich wysypisk, porządkowanie miejsc zaśmieconych, dyscyplinowanie właścicieli psów oraz osób spożywających alkohol w miejscach publicznych, stanowiły większość naszych interwencji. Na Żabiance najczęściej mieszkańcy skarżyli się na bałagan.
Zasadnicza część raportu koncentruje się na działaniach strażników w dzielnicach i osiedlach, czyli tych, które są najbliższe mieszkańcom. Strażnicy z referatów dzielnicowych, zwłaszcza strażnicy rejonowi, każdego dnia podejmowali starania, aby w miejscach Państwa zamieszkania lub pracy panowały czystość i porządek.
Ważną część pracy Straży Miejskiej w Gdańsku stanowiły również działania profilaktyczne. Propagowanie wśród mieszkańców, zwłaszcza dzieci i młodzieży, właściwych postaw związanych z bezpieczeństwem, porządkiem i czystością, jest najlepszą inwestycją i sposobem zapobiegania nieprawidłowościom w tym zakresie w przyszłości.
– Nasze działania podejmowaliśmy we współpracy z mieszkańcami – informuje Leszek Walczak. – Zacieśniliśmy współpracę z przedstawicielami rad dzielnic i osiedli. Współpracowaliśmy z instytucjami i organizacjami miejskimi, których działania są niezbędne dla poprawy czystości i porządku. Nieustannie zależało nam na poprawie jakości naszych działań, pamiętając, że nasza praca służy dobru mieszkańców.
Straż Miejska w Gdańsku w minionym roku wspólnie z Pomorskim Urzędem Wojewódzkim i Ministerstwem Spraw Wewnętrznych zainicjowała prekursorski program „standaryzacji” straży gminnych (miejskich), który ma na celu podniesienie jakości pracy na rzecz społeczności lokalnej w zakresie porządku i spokoju publicznego. Straże, które spełnią określone w programie wymogi, nie tylko uzyskają certyfikat, który będzie stanowić swoiste zaświadczenie jakości danej jednostki, ale potwierdzą swoje głębokie zaangażowanie i profesjonalizm. Wierzymy, że wśród pierwszych certyfikowanych straży będzie Straż Miejska w Gdańsku.
W założeniu niniejszy raport jest sprawozdaniem z działań zrealizowanych przez Straż Miejską w Gdańsku w 2013 roku, a jednocześnie pełni funkcję informacyjną w zakresie danych przydatnych mieszkańcom. Zamieszczone w raporcie piktogramy mają za zadanie przypominać o pozytywnych zachowaniach, które pomogą nam razem zadbać o nasze miasto.
Referat IV obejmuje swymi działaniami dzielnice: Żabianka-Wejhera-Jelitkowo-Tysiąclecia, Przymorze Małe i Wielkie, Oliwa, Osowa oraz Matarnia. Strażnicy otrzymywali zgłoszenia dotyczące nieporządku na terenie wokół targowiska Zielony Rynek na Przymorzu przy ul. Krzywoustego. Konsekwentne działania Straży Miejskiej przyczyniły się do rozwiązania problemu nielegalnego handlu oraz zaśmiecania terenów wokół targowiska. Zarządca terenu wynajął firmę ochroniarską, która nie dopuszcza do niszczenia terenów zielonych oraz prowadzenia nielegalnego handlu.
Funkcjonariusze przez cały rok podejmowali przede wszystkim działania w celu poprawy i utrzymania czystości na podległym im terenie. Dotyczyło to zarówno terenów dużych osiedli, np. ulicy Piastowskiej, jak również terenów mniej uczęszczanych, np. ulicy Bursztynowej.
Strażnicy z Referatu IV otrzymali 296 zgłoszeń dotyczących braku czystości i porządku od spółdzielni mieszkaniowych, wspólnot mieszkaniowych, Biur Obsługi Mieszkańców czy Gdańskiego Zarządu Nieruchomości Komunalnych oraz rad osiedli, które były realizowane na bieżąco.
Wśród interwencji podjętych przez strażników z Referatu IV były m.in.: ujęcie mężczyzny, zaczepiającego bawiące się dzieci, którego przekazano policji, przewiezienie do szpitala na Zaspę kobiety, u której rozpoczął się poród oraz udzielenie pierwszej pomocy kilku osobom.
Nurtującym problemem na terenie IV Referatu jest brak możliwości prawnych w celu podjęcia skutecznych działań oczekiwanych przez mieszkańców w strefach ograniczonego ruchu. Kolejnym problemem jest przebywanie osób bezdomnych w budynkach spółdzielczych. Pojawiają się także trudności z wywozem odpadów.
Kontakt z Referatem IV: kierownik – Andrzej Aniołczyk, ul. Gospody 19 A, tel. (58) 5563230.

(t)

Blisko mieszkańców i ich spraw

Rozmowa z Małgorzatą Chmiel, radną Platformy Obywatelskiej i kandydatką w jesiennych wyborach do Rady Miasta Gdańska

IMG 9789a
… jeśli mi Państwo pozwolą, to będę dalej rozwiązywać Wasze sprawy

Z przyjemnością uczestniczy w życiu dzielnicy. To chyba jej największe osiągniecie, że jest zapraszana i czuje się z mieszkańcami naprawdę dobrze. Mowa o Małgorzacie Chmiel, gdańskiej radnej, bodaj z najdłuższym stażem z wszystkich rajców.
– Na zaufanie wyborców – mówi radna Małgorzata Chmiel trzeba zapracować nie tylko przed wyborami. Dlatego stali czytelnicy Gazety Dzielnicowej Żabianka wiedzą, że rozmawiam z nimi cyklicznie, pisząc bądź informując o tym, co robię dla dzielnicy i jakie problemy rozwiązujemy. Znacie więc mnie Państwo i mogliście oceniać moją pracę.
Co udało się dokonać radnej Chmiel, a co, z różnych powodów, się nie udało? Radna podkreśla, ze Urząd Miasta z prezydentem i jego zastępcami jest ciałem wykonawczym, a Rada Miasta uchwałodawczym.
– Nie mogę więc powiedzieć, że zrobiłam konkretne inwestycje – dodaje radna. –My, radni, możemy tylko o coś zabiegać. Od naszej wiedzy merytorycznej i własnego zaangażowania zależy czy są to skutecznie działania.
Bawiła się świetnie na „Święcie Żabianki”, czy na Pikniku Sąsiedzkim, zorganizowanym przez „Stowarzyszenie Żabianka”. Uczestniczyła w wydarzeniach szkolnych, pomagała przy realizacji boisk i „Orlików” szkolnych, pomagała też przedszkolom.
Od lat wnioskowała i naciskała o rewitalizację boiska szkoły nr 60 przy ul. Chłopskiej. Wreszcie się udało! Cieszy się, bo to było chyba najbardziej zaniedbane boisko w mieście. Zajęła się zaniedbanym, rozjeżdżonym skwerem przy przejściu na peron kolejki SKM. Udało się tam zasadzić krzewy, ale jeszcze trzeba go dokończyć po zimie.
Na wniosek mieszkańców pomogła wprowadzić zmiany organizacji ruchu na ul. Bałtyckiej w Jelitkowie skutkiem czego ta ulica będzie tylko ciągiem pieszym (wjazd z identyfikatorami). To pierwsze kroki do odtworzenia wyjątkowego charakteru tego miejsca, o co zabiega nie tylko jako radna, ale też architekt.
Nie udało się rozpocząć termomodernizacji szkoły przy ul. Subisława 22. Zalicza to porażek. Na wniosek dyrekcji, była inicjatorką przegłosowania przez komisje Rozwoju Przestrzennego Rady Miasta wniosku o wpisanie tej szkoły na początek listy oczekujących na ten remont ze względu m.in. na zły stan okien. Udało się to, ale termomodernizacja się nie rozpoczęła, bo pieniądze na ten program z Warszawy jeszcze nie wpłynęły. Wiele więc wskazuje, że to zadanie na przyszły rok.
Wiele czasu zajęła jej sprawa rewitalizacji boiska przy torach kolejowych, czy też wybudowania ogrodzonego wybiegu dla psów – bardzo potrzebnego na Żabiance.
A co było najtrudniejsze do załatwienia w tej dzielnicy?
– Zdziwicie się Państwo – wzrusza ramionami radna Chmiel. – Podczas realizacji Drogi Zielonej zrealizowano parking z płyt Meba. No i tych płyt nie zasypano wystarczającą ilością piasku, skutkiem czego obcasy kierowców wysiadających powpadały w te płyty. Zwrócił mi na to uwagę jeden z mieszkańców Żabianki. Udało się wreszcie po roku zabiegów. A wydaje się, że taki drobiazg wykonawca powinien poprawić po pierwszym sygnale. Wspólnie rozwiązujemy problemy małe i duże. Jedne udało się załatwić, inne są w toku i chciałabym mieć możliwość ich dokończenia w następnej kadencji, jeśli mi Państwo pozwolą.
Czego życzy mieszkańcom? – Kompetentnych osób na stanowiskach radnych, niezależnie czy reprezentują lewicę czy prawicę , bo na poziomie radnych nie polityka powinna być ważna tylko praca dla dzielnicy – twierdzi radna Chmiel.

(TG)

Rowerzyści opanowali Żabiankę…

rowerzyści
Czy piesi nadal muszą obawiać się rowerzystów na chodnikach? – pyta Czytelnik. Fot. t

Prasa chwali zwiększające się zainteresowanie jazdą rowerem. Też uważam, że to bardzo przyjemny środek transportu – pisze w liście do redakcji nasz Czytelnik.
Na Żabiance jednak wielu mieszkańców bardzo boi się rowerzystów, którzy opanowali już wszystkie wyremontowane alejki dla pieszych i chodniki przed blokami. Pomimo tego, że na jezdniach wewnątrz osiedla występuje bardzo małe natężenie ruchu, rowerzyści częściej wybierają chodnik przed blokiem, niż biegnącą równolegle z chodnikiem spokojną jezdnię.
Słynny „deptak” stał się szeroką ścieżką rowerową, po której wielu rowerzystów jeździ bardzo szybko, niekiedy slalomem (wśród matek z dziećmi i starszych osób o kulach), często ze słuchawkami na uszach, aby nie słyszeć uwag, że z obu stron wejścia na „deptak” są znaki zakazujące wjazdu tam rowerem.
– Myślę, że nie byłoby problemu, gdyby po alejkach dla pieszych miały prawo poruszać się rowerem wyłącznie osoby upoważnione przez Spółdzielnię Mieszkaniową w związku z wykonywaną przez nich pracą. Osoby te nie szaleją na rowerach i nie stanowią zagrożenia dla mieszkańców – pisze do redakcji jotes. – Niektórzy z tęsknotą wspominają wyboiste alejki, gdzie można było niekiedy połamać sobie nogi, ale nie było się narażonym na niespodziewane najechania z tyłu przez rozpędzonego rowerzystę. Jak zorganizować ochronę pieszych przed rowerzystami? Z samochodami łatwiej sobie poradzić. Kultura kierowców stale się podnosi. Coraz częściej zatrzymują się przed przejściami dla pieszych i częściej przestrzegają znaki drogowe (ograniczenia szybkości i zakazu wjazdu m.in. tam gdzie mogliby zagrażać pieszym}.
Według Czytelnika, rowerzystom na razie wszystko wolno. Nie dotyczą ich zakazy wjazdu, ograniczenia szybkości, a pieszych traktują jak intruzów, na których nie trzeba zwracać uwagi. Rower jest praktycznym, pożytecznym i przyjemnym środkiem transportu, ale jak nauczyć rowerzystów kultury jazdy, aby nie zagrażali pieszym?
– Kiedyś jezdnie przeznaczone były dla samochodów, a chodniki i alejki (w parkach, na osiedlach mieszkaniowych itp.) przeznaczone były dla pieszych – twierdzi jotes. – Rowerzyści mieli swoje ścieżki rowerowe, a jeśli ścieżek nie było, korzystali z jezdni.
Tylko w przypadku bardzo dużego natężenia ruchu na jezdni, rowerzysta miał prawo skorzystania z chodnika, pod warunkiem ograniczenia szybkości i zachowania szczególnej ostrożności wobec pieszych, dla których chodniki są przeznaczone. Czy nadal jest tak samo, czy coś się zmieniło? Czy piesi nadal muszą obawiać się rowerzystów na chodnikach i na pięknie odnowionych alejkach osiedlowych?
Czekamy na kolejne Państwa uwagi, sygnały, spostrzeżenia.
(t)

Boksy handlowe nieczynne…

skm
Podobno lada dzień ruszy tu handel… Fot. t

Na nowo wyremontowanej stacji Gdańsk Żabianka nie można kupić nawet gazety. Nie działa żaden z piętnastu przygotowanych boksów handlowych. – W ciągu miesiąca to się zmieni – obiecuje SKM. Remont przystanku SKM Żabianka-AWFiS pochłonął 12 mln zł. Prace trwały ponad rok, ostatecznie dworzec został oddany do użytku w nowej odsłonie w październiku ubiegłego roku. A razem z nim nowe boksy handlowe. Te jednak do dzisiaj pozostają zamknięte…
– Widzimy w tym miejscu działalność handlowo-usługową przyjazną podróżnym – mówił wówczas w rozmowie dla „Gazety” Marcin Głuszek, dyrektor ds. marketingu i sprzedaży PKP SKM. – W wymaganiach, jakie stawiamy przyszłym oferentom, zastrzegamy też, że w tunelu nie ma miejsca na gastronomię typu fast food, handel alkoholem, w tym piwem, czy sprzedaż środków pirotechnicznych, psychoaktywnych czy erotycznych.
SKM wykluczyła także możliwość handlu kwiatami i rybami. Termin składania ofert mijał 23 października ubiegłego roku. Najemcy mieli rozpocząć działalność w listopadzie. Co poszło nie tak?
– Nie można nawet kupić gazety czy drożdżówki, kiedy się rano idzie do pracy, działa jedynie kasa biletowa – skarży się Mariola Barciszewska, mieszkanka Żabianki. – Żeby dojść do najbliższego kiosku czy piekarni, trzeba wyjść z tunelu. Wszystkie pawilony handlowe stoją puste, zamknięte na cztery spusty. I tak już prawie od roku. A przecież SKM do kwestii zagospodarowania tunelu podeszła bardzo skrupulatnie. Po obu stronach przejścia podziemnego przygotowano 15 pawilonów handlowych z posadzką wyłożoną gresem. Pomieszczenia zaaranżowano na nowo i zróżnicowano ich powierzchnię (10 mkw. – 31 mkw.). Obok powstały wspomniane już kasy biletowe wraz z zapleczem socjalnym i pomieszczeniami technicznymi. Co więcej, SKM określiło też rodzaj możliwej działalności.
– Sytuacja wygląda tak, że ostatecznie została wybrana jedna firma odpowiedzialna za skomercjalizowanie boksów – tłumaczy Głuszek. – Oznacza to, że umowę podpisujemy z jednym podmiotem, a nie kilkunastoma, to dla nas wygodniejsze. Ponadto firma ta partycypowała będzie w utrzymaniu czystości tunelu oraz zapewni jego ochronę. Ta ochrona zresztą już jest. Jeśli chodzi o działalność, to w tunelu znajdą się piekarnia, cukiernia, odzież, salonik prasowy, bistro-kawiarnia, papierosy elektroniczne i sieć telefonii komórkowej. Łącznie dysponujemy 15 boksami, więc z czasem najemców będzie więcej.
Firma, z którą będzie współpracować SKM, jest spółka Scand Wood. Umowa podpisana została 28 lutego 2014 r. Ale boksy tak jak były, tak nadal są zamknięte.
– Rzeczywiście nie zostały jeszcze uruchomione – przyznaje Głuszek. – Problem w tym, że nie doszacowaliśmy wielkości mocy, jaka potrzebna jest to zasilania tych pomieszczeń, czy też raczej oszacowaliśmy to zbyt delikatnie. Okazało się, że jednak będzie wymagana większa. Główny dzierżawca wystąpił o dodatkową moc, jednocześnie do końca roku zostanie pociągnięty dodatkowy kabel, co pozwoli ostatecznie zlikwidować wszystkie problemy techniczne.
Kiedy w takim razie handel ruszy? Prawdopodobnie już w ciągu najbliższego miesiąca.
(g)

Wakacje z księdzem Adamem

akcja
Każdy znalazł coś dla siebie, było sympatycznie… (t)

Atrakcyjną formę wypoczynku zapewnili dzieciom z Żabianki kapłani z parafii Matki Bożej Fatimskiej. Nikt się nie nudził, dla każdego było coś interesującego.
28 czerwca – 5 lipca 2014 r. dzieci z tej parafii wraz z ks. Adamem Kołkiewiczem oraz klerykami Mateuszem i Arturem odpoczywały w Sudetach. Pierwszego dnia pobytu w górach dzieci nawiedziły Sanktuarium Matki Bożej Wambierzyckiej Królowej Rodzin w Wambierzycach. Następnie udały się Czermnej, gdzie obejrzały Kaplicę Czaszek oraz do Parku Zdrojowego w Kudowie Zdroju, gdzie miały okazję skosztować leczniczej wody.
Następnego dnia grupa podjęła wspinaczkę na Szczytnik, by na jego szczycie zwiedzić zamek „Leśna”. Spacerowały również po Szczytnej. Kolejny dzień upłynął m.in. na zwiedzaniu Iglicznej, gdzie znajduje się Sanktuarium Matki Bożej Śnieżnej.
Czwartego dnia obozu dzieci zwiedziły Kopalnię Złota oraz Średniowieczny Park Techniki w Złotym Stoku. Kolejny dzień to wyprawa malowniczą trasą na Szczeliniec Wielki (919 m n.p.m.) i Błędne Skały oraz zwiedzanie Parku Dinozaurów w Karłowie. Ostatniego dnia pobytu dzieci zwiedziły sztolnie w Walimiu oraz zamek w Grodnie i kopalnię węgla kamiennego w Nowej Rudzie.
9 lipca rozpoczęła się w tej parafii Akcja Letnia dla dzieci, które podczas wakacji pozostawały w domu. Celem pierwszego wspólnego wyjścia była katedra w Oliwie, gdzie dzieci miały okazję zgłębić tajemnice Cystersów. 11 lipca dzieci udały się do Centrum Hewelianum na Górze Gradowej w Gdańsku.
16 lipca w ramach Akcji Letniej ks. Adam Kołkiewicz udał się z grupą dzieci do Rodzinnego Parku Rozrywki w Nowej Holandii koło Elbląga, a 18 lipca ks. Adam udał się z grupą dzieci do Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni.

(t)

32. Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę

pielgrzymi
Najpiękniejszym dniem na pielgrzymce jest wejście na Jasną Górę… (t)
Niewielka grupa mieszkańców Żabianki wyruszyła na tegoroczną 32. Pieszą Pielgrzymkę na Jasną Górę pod hasłem „Wierzę w Syna Bożego”. Uroczystej eucharystii przewodniczył ks. bp Wiesław Szlachetka, a koncelebrowało ją wielu kapłanów-pielgrzymów, m.in z Kaszubskiej Pielgrzymki oraz przedstawiciel gdańskich Dominikanów.
Prócz kapłanów i licznego grona kleryków, we mszy św. uczestniczyło setki wiernych, pielgrzymów i ich rodzin. Z Gdańska wyruszyło w sumie około 500 radosnych pielgrzymów gotowych na 16 dni wędrówki do tronu Jasnogórskiej Pani. Na pierwszym etapie pątnikom towarzyszył biskup wraz z licznymi rodzinami i przyjaciółmi, którzy chcieli odprowadzić swoich najbliższych
Idąc pieszo z Gdańska na Jasną Górę, przez 16 dni, średnio po 30 km, można dojść do wniosku, że taka pielgrzymka jest miniaturą ludzkiego życia.
– Podobnie jak dziecko przychodzi na świat, tak z wielką radością wychodzi się na pielgrzymi szlak, wśród tłumu przyjaciół odprowadzających pielgrzymów, składających gratulacje i intencje modlitewne – powiedziała nam Maria, pątniczka.
Kroczy się we wspólnocie – tak jak we wspólnocie Kościoła, w której przez łaskę Boga otrzymujemy wszystko co potrzebne do zbawienia i uświęcamy się przez wzajemne czynienie dobra. Na pielgrzymce mówimy do siebie niezależnie od wieku „bracie” albo „siostro”. Jest to taka rodzina, która stanowi oparcie i pomoc, ponieważ to oni pomogą nieść plecak, gdy sił zabraknie, oni podadzą coś do jedzenia i picia, gdy nam już tego zabrakło, to z nimi będzie się chodziło na noclegi, albo „jechało na pace” gdy kontuzja wymusi dzień odpoczynku. Jesteśmy zdani na siebie: ktoś niesie nagłośnienie, ktoś sprawuje opiekę medyczną, ktoś szuka noclegów, ktoś układa bagaże na ciężarówce. Bez tej wspólnoty jesteśmy narażeni na niebezpieczeństwo, zejście z właściwej drogi do celu, pobłądzenie. Pielgrzymka jest obrazem życia także dlatego, że nie wiemy co nas spotka.
Najpiękniejszym dniem na pielgrzymce jest wejście na Jasną Górę, kiedy wiele osób z radości i wzruszenia ma łzy w oczach. Msza św., Apel Jasnogórski w Kaplicy Cudownego Obrazu, chwila adoracji i złożenie tych wszystkich intencji serca, z którymi się szło. Wielkie dziękczynienie, za pielgrzymkę, pewność, że ten trud miał wartość i ,że udało się dojść do Matki Boskiej tylko dzięki pomocy Chrystusa, obecnego w braciach i siostrach. Analogicznie śmierć, będzie końcem naszego ziemskiego pielgrzymowania do Boga. Jeśli szliśmy właściwą drogą, uczciwie i za głosem przewodnika to cel tej wędrówki, spotkanie z Bogiem, radość i szczęście będzie trwało wiecznie.
(tg)

Dla innych konieczność

Dla jednych wygoda…
plakat
Można apelować, pouczać, czasami też karać. Nie byłoby jednak takiej potrzeby, gdyby przestał istnieć problem zajmowania miejsc parkingowych dla osób niepełnosprawnych przez osoby do tego nieuprawnione. Ale ponieważ niektórym kierowcom wciąż się wydaje, że są wystarczająco sprytni i zaradni, by nie liczyć się z nikim i niczym – będziemy apelować i pouczać. Czasami też karać…
W związku ze zbliżającą się weryfikacją (od lipca) kart parkingowych dla osób niepełnosprawnych, Straż Miejska w Gdańsku przypomina zasady wydawania takich kart według nowych zasad, jak również kto będzie uprawniony do korzystania z uprzywilejowanych miejsc postojowych także na Żabiance.
Strażnicy zwracają szczególną uwagę czy ktoś bez nieuprawniony nie zostawia auta tam, gdzie wolno parkować jedynie niepełnosprawnym. Od kwietnia do czerwca tego roku priorytetem aż 96 patroli jest sprawdzanie, czy tego typu sytuacje nie mają miejsca. I trzeba przyznać, że zdarzają się coraz rzadziej. Zdecydowana większość kierowców z dużym szacunkiem traktuje osoby z obniżoną sprawnością ruchową i respektuje ich dodatkowe prawa. Zdarza się też, że zupełnie przypadkowa osoba potrafi zwrócić uwagę kierowcy, który się zagalopował i zostawił auto nie tam gdzie powinien. Natomiast część mieszkańców dzwoni do straży miejskiej i prosi o interwencję.
– W czerwcu prowadzimy specjalną akcję. Plakaty z hasłem „Dla jednych wygoda… dla innych konieczność” zobaczyć można między innymi w pojazdach komunikacji miejskiej i w budynkach miejskich instytucji. Wywieszają je także administracje niektórych osiedli – informuje Wojciech Siółkowski ze Straży Miejskiej w Gdańsku
Straż Miejska w Gdańsku zwraca szczególną uwagę czy ktoś bez uprawnień nie zostawia auta tam, gdzie wolno parkować jedynie niepełnosprawnym. Od kwietnia do czerwca tego roku priorytetem aż 96 patroli jest sprawdzanie, czy tego typu sytuacje nie mają miejsca. I trzeba przyznać, że zdarzają się coraz rzadziej. Zdecydowana większość kierowców z dużym szacunkiem traktuje osoby z obniżoną sprawnością ruchową i respektuje ich dodatkowe prawa. Zdarza się też, że zupełnie przypadkowa osoba potrafi zwrócić uwagę kierowcy, który się zagalopował i zostawił auto nie tam gdzie powinien. Część mieszkańców po prostu dzwoni do straży miejskiej i prosi o interwencję.
Rzadko, ale jednak… Ponieważ funkcjonariusze wciąż miewają do czynienia z kierowcami, którzy lekceważą koperty z symbolem osoby niepełnosprawnej, pewne zasady trzeba nieustannie przypominać. Temu między innymi ma służyć akcja, którą prowadzi w czerwcu straż miejska. Plakaty z hasłem „Dla jednych wygoda… dla innych konieczność” zobaczyć można między innymi w pojazdach komunikacji miejskiej i w budynkach miejskich instytucji. Wywieszają je także administracje niektórych osiedli.
Zasady oznakowywania takich miejsc określa rozporządzenie ministra infrastruktury z 3 lipca 2003 r. Miejsce postojowe dla osoby niepełnosprawnej powinno być oznakowane znakami poziomymi i pionowymi. Oznakowanie poziome powinno przedstawiać znak P-24 (czyli namalowany białą farbą symbol osoby niepełnosprawnej). Konieczne są też linie określające miejsce postoju. Jest bardzo ważne, by poziome znaki były namalowane według zasad określonych w rozporządzeniu! Właściwy znak pionowy to D-18 (parking) lub D-18a (parking – miejsce zastrzeżone) wraz z tabliczką T-29 (na której namalowany jest symbol osoby niepełnosprawnej).
Zdarzają się sytuacje, kiedy z uwagi na nieprawidłowe oznakowanie straż miejska nie ma możliwości podjęcia interwencji. Dzieje się tak na przykład wtedy, gdy oznakowanie jest namalowane niechlujnie, bez zachowania szablonów i wymiarów określonych w przepisach.
Inny wariant to obok ustawionego pionowego znaku D18a – znak poziomy P-20 (koperta). Istotne jest jednak, by w takiej kopercie był widoczny symbol osoby niepełnosprawnej (P-24).
Bywa, że zarządca terenu ustawia tylko znak pionowy z tabliczką, która  informuje o miejscu dla osoby niepełnosprawnej. Zapomina jednak o oznakowaniu poziomym. Jeśli miejsce zajmie ktoś nieuprawniony, straż miejska nie interweniuje, bo takie oznakowanie nie jest niestety zgodne z rozporządzeniem…
A zatem: tylko znak pionowy, to za mało! Natomiast sam znak poziomy (namalowany prawidłowo) – wystarczy. Trzeba jednak pamiętać, że musi on być widoczny. Co w sytuacji, gdy spadnie śnieg? Wtedy jest problem. Jeśli bowiem znak poziomy jest nieczytelny, a nie ma znaku pionowego – to kierowca nie ma szans, by zorientować się, że parkuje na miejscu dla osoby niepełnosprawnej. Dlatego najlepiej jest stosować podwójne oznakowanie.
Trzeba mieć świadomość, że wykonanie nieprawidłowego oznakowania też może skutkować sankcjami prawnymi. Art. 85a Kodeksu Wykroczeń mówi: § 1. Kto narusza przepisy dotyczące sposobu znakowania dróg wewnętrznych, podlega karze grzywny. § 2. Tej samej karze za czyn określony w § 1 podlega ten, kto zlecił wadliwe dokonanie tej czynności.

(g)

Mali alpiniści

Półkolonie w Feluce
wakacje

Wakacje to czas zabawy i odpoczynku dla dzieci. Klub Feluka na Żabiance przygotował ofertę wakacyjną dla tych dzieci, które pozostały w pierwszych tygodniach lipca w domu. Ilość dzieci, jak co roku, była bardzo duża, podobnie jak liczba zajęć, które przygotowali organizatorzy, aby miło i wesoło spędzić czas na Żabiance.

Na miejscu w klubie dużą popularnością cieszyły się zajęcia plastyczne, taneczne oraz teatralne. Dzieci na zajęciach plastycznych wykazywały się dużą kreatywnością.

– Pod okiem pani Eweliny z różnego rodzaju materiałów wtórnych tworzyły niesamowite postacie, makiety, zwierzątka – informuje Agnieszka Posłuszny z Klubu Feluka. – Codziennie rano, dzięki pani Magdzie, nawet największe śpiochy miały okazję się dobudzić, biorąc udział w energicznej zumbie. Swoją obecnością zaszczyciła nas również aktorka Teatru Wybrzeże, Wanda Neuman, która nie tylko wystąpiła z przedstawieniem dla dzieci, ale również pod jej okiem dzieci mogły spróbować swoich sił na scenie.

Nie zabrakło również wspólnych wyjść np. do kina czy na ściankę wspinaczkową. Dzieci na ściance przeszły odpowiednie przeszkolenie, a potem już tylko pozostała walka z własnymi słabościami, których, jak się okazało, dzieci mają niewiele. Nawet najmłodsi uczestnicy półkolonii świetnie sobie radzili, pokonując kolejne przeszkody.

– W upalne dni schroniliśmy się pod drzewami parku oliwskiego, wspólny piknik, zwiedzanie ogrodu botanicznego a na koniec zmęczone nóżki pomoczyliśmy w zimnej wodzie – dodaje Agnieszka Posłuszny. – Nieco starsze pokolenie młodzieży wzięło udział w intensywnym kursie komputerowym. |Jednak największym zainteresowaniem cieszyły się zajęcia z grami stolikowymi. Trudno było się oderwać od gry, gdy nagle okazywało się, że juz czas wracać do domu.

Po raz kolejny organizatorzy mieli okazję się przekonać, iż klub feluka, to nie tylko pomieszczenia, budynek ale przede wszystkim to dzieci i młodzież które bardzo licznie i chętnie do nas przychodzą.

Na resztę wakacji życzymy wam drogie dzieci słońca, dobrej zabawy a przede wszystkim wiele radości i dobrego odpoczynku. A już od września zapraszamy do klubu Feluka, gdzie będą na was czekać z nową ofertą zajęć.

(TG)

Dzieci Dzieciom

XXII Miniolimpiada w ZSSiO na Żabiance
miniolimpiada

Święto sportu i radości, wpisane do programu wychowawczego szkoły sportowej przy Subisława, zgromadziło 64 wychowanków trójmiejskich domów dziecka, 45 przedszkolaków z ul. Piastowskiej i Czyżewskiego oraz młodych organizatorów. Odbyła się tam bowiem XXII Miniolimpiada.

Sala gimnastyczna, szkolne korytarze i boisko tego dnia rozbrzmiewały gwarem i śmiechem zgromadzonych gości. Wszędzie było kolorowo i radośnie. We wtorek 3 czerwca 2014 r. (wtorek) na obiektach Zespołu Szkół Sportowych i Ogólnokształcących w Gdańsku – Żabiance odbyła się już XXII Miniolimpiada Dzieci – Dzieciom.

Wicedyrektor, koordynator projektu z ramienia dyrekcji, Ewa Leyk-Latowska, uroczyście otworzyła imprezę. Witając przybyłych Gości życzyła im rywalizacji w duchu fair – play i dobrej zabawy. Chociaż bohaterami tego dnia byli zawodnicy, to organizatorom miło nam było gościć również wiernych Przyjaciół szkoły, którzy corocznie zaszczycają ich swoją obecnością. Gościli więc Jacka Teodorczyka – wiceprzewodniczącego Rady Miasta Gdańska, Jarosława Goreckiego – wiceprzewodniczącego Rady Miasta Gdańska, Małgorzatę Chmiel – radną Miasta Gdańska, Bożenę Brauer – przewodniczacą Komisji Międzyzakładowej „Solidarność” Pracowników Oświaty i Wychowania, Alinę Molską – prezes ZNP oraz Stowarzyszenie Żabianka.

Część oficjalną imprezy zakończyły występy uczniów. Widzieliśmy pokazy sportowe oraz artystyczno- wokalne. A później już tylko sportowa zabawa! Koordynatorem tej części była Małgorzata Pogorzelska, nauczycielka wychowania fizycznego. Razem z uczniami klas licealnych przygotowała cały wachlarz konkurencji. Czego tam nie było?! Tory przeszkód, konkurencje zręcznościowe, gry zespołowe i indywidualne, pokazy ratownictwa, elementy treningu judo…Wiele radości sprawiło gościom spotkanie z gdańskimi Strażakami z ulicy Beniowskiego i Policjantami z Komendy Wojewódzkiej Policji – Wydział Ruchu Drogowego. Panowie przygotowali wiele ciekawych atrakcji… ( np. miasteczko ruchu drogowego) no i ufundowali nagrody!

Salwy śmiechu, pękające balony oraz gromkie brawa towarzyszyły zarówno wielkim zwycięstwom jak i drobnym porażkom.

Po twardej rywalizacji przyszedł czas na świętowanie! Smakowity posiłek przygotowały panie ze szkolnej kuchni. Oczywiście ciężar odpowiedzialności za wystrój i obsługę wzięli na siebie gimnazjalistki i gimnazjaliści z III „a” pod opieką Wiesławy Herman – nauczycielki j. polskiego. Bardzo dzielnie pomagali przygotować „ucztę” i zadbali o stronę organizacyjną. Apetyty dopisywały wszystkim. Humory też!

– Od lat miniolimpiadę organizujemy dzięki hojności wielu sponsorów – informuje Wiesława Herman. – Wśród nich są tacy jak Józef Balkowski, właściciel piekarni w Oliwie, który jest z nami już 20 lat! Rokrocznie możemy również liczyć na dobre i wrażliwe serca innych. Tylko wtedy możemy obdarować naszych gości upominkami. A jest ich sporo! Każde dziecko otrzymuje indywidualną paczkę, zwycięzcy poszczególnych konkurencji nagrody rzeczowe za osiągnięcia sportowe, najmłodsi maskotki, a oprócz tego każdy dom otrzymuje dary potrzebne w codziennym funkcjonowaniu ( np. suszarki, żelazka, środki chemiczne, książki, piłki, koce…). A wszystko to dzięki ludziom dobrej woli. Z wdzięcznością prezentujemy listę naszych darczyńców: Polkomtel S.A, Centrum Techniki Okrętowej S.A, Herbapol S.A Lublin, Interrisk, Admar, Pomorski Związek Piłki Nożnej, Solidarność, Bank Spółdzielczy Czersk, Rada Rodziców przy ZSSiO, Leclerc, Sklep Grosz, Firma Lotos, Piotr i Paweł i Uniwersytet Gdański.

Całą uroczystość zakończyło spotkanie dyr. Ireny Adamowskiej i organizatorów z przybyłymi gośćmi. W miłej atmosferze nastąpiło pożegnanie i rozdanie nagród. Wszyscy byli zadowoleni! XXII Olimpiada po raz kolejny zintegrowała środowisko a uczniowie udowodnili, że stać ich na wiele! Organizatorzy są dumni, że mają wychowanków wrażliwych na drugiego człowieka. Wychowanków, którzy wbrew obiegowej opinii potrafią bezinteresownie poświęcić swój czas dzieciom, dla których los nie był zbyt łaskawy.

(g)