Filar Spółdzielczości` 2013

petrowski
Rozmowa z Dariuszem Petrowskim, prezesem Spółdzielni Mieszkaniowej Żabianka

– Spółdzielnia „Żabianka” jest laureatem wielu nagród. Panie prezesie, warto było?
– W roku 2012 po raz pierwszy przystąpiliśmy do projektu Symbol Polskiej Spółdzielczości Mieszkaniowej organizowanego przez Gazetę Prawną –Monitor Rynkowy. Zostaliśmy laureatem. Spółdzielnia ma prawo używać logo symbolu. W roku 2013 postanowiliśmy wziąć udział w kilku programach i osiągnęliśmy sukcesy – Symbol Polskiej Spółdzielczości Mieszkaniowej 2013, Dobra Spółdzielnia 2013, Grand Prix programu Dobra Spółdzielnia 2013. Ukoronowaniem roku 2013 był udział w programie Filar Spółdzielczości organizowanym przez Forum Przedsiębiorczości – dodatku do Dziennika Gazeta Prawna. Trzeba podkreślić, że ten program ma najwyższy poziom w zakresie wymagań dla uczestników ubiegających się o laur „Filaru”. Z satysfakcją informuję, że nasza spółdzielnia otrzymała tytuł Filary Spółdzielczości za rok 2013. Wręczenie statuetek symbolizujących przyznany tytuł zostało dokonane w Katowicach 7 listopada tego roku. Więcej informacji na stronie www.forum-przedsiebiorczosci.pl/. Spółdzielnia nasza buduje swoją markę i prestiż, i dąży zdecydowanie do wytyczonego celu, który został nakreślony przez Radę Nadzorczą w 2004 roku. Ten cel to pozycja lidera wśród 4000 spółdzielni mieszkaniowych w Polsce. Cel ambitny, ale po prostu osiągalny, co udowadniamy na każdym kroku. Za bardzo nie rozumiem pytania, czy warto? Coś pan sugeruje?
– Dochodzą do mnie sygnały od niektórych mieszkańców, że Petrowski kupuje sobie te nagrody i nic one nie znaczą, są fanaberią zarządu spółdzielni.
– Teraz rozumiem skąd takie pytanie. Paradoks polega na tym, że błędne jest pojęcie, co to jest spółdzielnia, gdyż zadając takie pytanie mieszkańcom naszego osiedla, którzy najczęściej są członkami naszej spółdzielni, usłyszymy przeróżne odpowiedzi. Że to ta administracja przy ul. Gospody, te budynki z wielkiej płyty, ten zarząd z prezesami. A spółdzielnia to po prostu coś, co powstało w oparciu o złożone deklaracje przystąpienia do spółdzielni przez osoby które dobrowolnie wyraziły taka wolę. Spółdzielnię tworzą jej członkowie – bez nich nie ma spółdzielni. Brak świadomości tej prostej w sumie rzeczy tworzy wiele nieporozumień a jednocześnie jest największą bolączką.
– Dlaczego bolączką?
– Bo nasi ustawodawcy tworzą prawo dla spółdzielni, a więc członków, osób z krwi i kości żywych i nie anonimowych. A robią to tak, że można odnieść wrażenie, że prawo dotyczy materii martwej bezmyślnej i przedmiotowej. Dlaczego ustawodawca może tak robić? Bo żeruje na braku poczucia przez członków spółdzielni faktu, że spółdzielnia to oni i to prawo ma ich dotyczyć. Nie prezesa czy pracownika, tylko właśnie członka spółdzielni. W ruchu spółdzielczym funkcjonuje według różnych szacunków około 10 milionów obywateli naszego państwa i to z prawem wyborczym, ale przełożenie tego faktu na realia życia politycznego są znikome i w sumie niezauważalne. I trudno się dziwić skoro od końca lat 80-tych ubiegłego wieku jest permanentnie prowadzona medialna nagonka na spółdzielczość w celu zdyskredytowania tej formy działalności, a docelowo unicestwienie spółdzielczości za wszelka cenę. Po co? Odpowiedź jest w gruncie rzeczy prosta. Chodzi o zlikwidowanie 10 milionowej grupy obywateli, którzy mogą podjąć działania szkodliwe dla elit politycznych – 1 członek spółdzielni to przecież 1 głos w wyborach, każdych wyborach. A przy okazji jest jeszcze jeden ważny – kto wie czy nie kluczowy – aspekt tej sprawy. To majątek członków spółdzielni, majątek w gruntach, pawilonach, lokalach użytkowych itp. Zmiany prawa mają jeden cel…
– Likwidację spółdzielni i powstanie wspólnot?
– Oczywiście. Konsekwencją będzie podział majątku na powstałe wspólnoty. Ile jest dzisiaj warty majątek członków spółdzielni naszej łatwo policzyć. Krótko rzecz ujmując, to kolosalny majątek. A ile będzie warty w przypadku likwidacji spółdzielni w momencie powstania z mocy prawa wspólnot? To ureguluje podaż, a trzeba tu jasno powiedzieć że likwidacja 4000 spółdzielni i wyprzedaż ich majątku drastycznie obniży wartość majątku. Podaż w znacznej mierze przekroczy popyt. I kto kupi majątek spółdzielni, kto się na tej operacji wzbogaci, a kto straci? Mrzonki? A taki przykład. Zlikwidowano PGR-y. Pracownicy tam zatrudnieni stracili jedyną pracę, jaką mieli i z której żyli. Powstała Agencja rządowa która zajęła się wyprzedażą majątku zlikwidowanych PGR-ów. Grunty rolne w tysiącach hektarów przeszły w ręce prywatne. Czy nowi właściciele stworzyli nowe miejsca pracy dla byłych pracowników PGR-ów i uprawiają ziemię? Pewnie w odosobnionych przypadkach tak, ale po wejściu do Unii Europejskiej właścicielom bardziej się opłaca sadzić lasy na swoich gruntach i brać dopłaty z unii, niż tworzyć miejsca pracy i prowadzić gospodarstwa rolne.
– Co ma piernik do wiatraka?
– No ma bo te grunty można było wydzierżawić, a w dalszej kolejności sprzedać pracownikom PGR-ów którzy w ramach ruchu spółdzielczego, jako spółdzielnie prowadziłyby gospodarstwa rolne. Proste, ale niestety w tym momencie nie byłoby złotego interesu wąskiego grona wtajemniczonych, którzy dorobili się zgodnie z literą prawa. Tylko ktoś to prawo wymyślił po to, żeby obłowił się „ktoś”. Nasz udział w programach organizowanych przez media – w tym przypadku Dziennik Gazeta Prawna – pozwala na publikowanie stanowiska spółdzielni w sprawach istotnych dla ich funkcjonowania. To jest główny cel. Staramy się dotrzeć z przekazem od środowiska spółdzielczego do szerokiego ogółu mieszkańców naszego państwa i do ustawodawcy, który o naszym losie będzie decydował. A teraz pytanie, kto otrzymał wyżej wymienione tytuły?
– Petrowski?
– No nie. To ta osoba, która dyskredytuje otrzymanie tych nagród i powątpiewa w sens takiego programu jest laureatem tej nagrody. Tytuły otrzymała Spółdzielnia Mieszkaniowa „Żabianka”, czyli członkowie tej spółdzielni. Czy to nie paradoks, że zdobywca nagrody jest oburzony że mu ją przyznano? Dokładnie ten element spółdzielczości jest kuriozalny. A przyczyna – to jeszcze raz podkreślę, że to brak świadomości co to jest spółdzielnia. Ja nie mam najmniejszych wątpliwości, że warto brać udział we wszelkich medialnych programach, które promują ruch spółdzielczy i pozwalają na wyrażanie stanowiska spółdzielców co do swojej przyszłości w świetle mających nastąpić zmian w prawodawstwie. W naszej spółdzielni mieszka ponad 10 tysięcy osób z tego 4500 tworzy tą spółdzielnię i nie dziwi mnie fakt, że w tak dużym gronie są różnice zdań w każdej kwestii dotyczącej działalności spółdzielni. Istotą jest, aby działalność spółdzielni była wypadkową wszystkich opinii i swego rodzaju kompromisem, gdyż nie jest możliwe aby w jednej konkretnej sprawie była jednomyślność i żeby wszyscy byli zadowoleni. Kompromis powinien być wypadkową działań zarządu spółdzielni.
– Kompromis kompromisem, ale czy docierają do pana pozytywne opinie na temat przyznanych nagród?
– Oczywiście że tak. Świadomość, co to jest spółdzielnia, w naszej spółdzielni jest na dużo wyższym poziomie, niż średnia i fakt otrzymania nagród jest pozytywnie odbierany przez naszych mieszkańców. Takim barometrem w tej sprawie jest Rada Nadzorcza, a więc organ statutowy spółdzielni, który otrzymał mandat do reprezentowania wszystkich członków spółdzielni w demokratycznych wyborach na Walnym Zebraniu Członków. I tu sprawa jest jasna. Rada Nadzorcza pilnie obserwuje zabiegi zarządu zmierzające do zdobycia kolejnych nagród przy czym wspiera nas i dopinguje. Po prostu członkowie spółdzielni wybrani do Rady Nadzorczej są otwarci na każde działanie podejmowane przez zarząd zmierzające do osiągnięcia wytyczonego celu. Jesteśmy liderem w gronie spółdzielni w Polsce. Oczywiście, tylko że można to spuentować w następujący sposób: wygrywa Kowalski milion w totolotka i się cieszy. Ludzka rzecz. A Nowak, jak wygrał milion, to stwierdził, że jeszcze trzy osoby w tym samym losowaniu wytypowały „6” i wygrał „tylko” milion, a mógł wygrać 4 miliony. Cóż za niesprawiedliwość, nieprawdaż?
– Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: TG

Adamowicz na Żabiance

Żabianka

Prezydent wskazywał kto i za jest odpowiedzialny, by uwzględnić oczekiwania mieszkańców Żabianki Fot. tg
Oto zapis konkretnych ustaleń, do których doszło podczas spotkania Pawła Adamowicza z mieszkańcami Żabianki. Wskazani są konkretni wykonawcy przyjętych przez prezydenta zadań do wykonania. Wszystko po to, aby było wiadomo kto i za co jest odpowiedzialny.
Komunikacja z Ergo Areną – ul. Orłowska kończy się na wysokości granicy z Sopotem, ostatni odcinek drogi jest nieutwardzony. Marcin Dawidowski, dyrektor Wydziału Programów Rozwojowych: „ul. Orłowska przewidziana została jako droga dojazdowa do szkoły (rozwiązanie wypracowane ze spółdzielnią).
Prezydent Miasta Gdańska, Paweł Adamowicz: „można ułożyć płyty dopóki nie będzie Drogi Zielonej, postawić szlaban i zamykać drogę na czas imprez w Ergo Arenie (droga awaryjna), na co dzień droga mogłaby by służyć mieszkańcom”. Dyrektor Zarządu Dróg i Zieleni M. Kotłowski musi jeszcze skonsultować temat z Policją.
Sprawa złego stanu płotu przy SP 60 i budowy boiska. Marcin Dawidowski: „będzie remont tymczasowy płotu”. Paweł Adamowicz: „boisko będzie wybudowane w przyszłym roku i wówczas powstanie też docelowe ogrodzenie”.
Jelitkowo i domki rybackie przy ul. Bałtyckiej – będzie problem z wysiedleniem mieszkańców, jeśli nie będzie wykupu mieszkań. Wiesław Bielawski, zastępca prezydenta Gdańska: „teren jest miejski, jest koncepcja, by były tam funkcje usługowe, rekreacyjne. Domki rybackie nie będą natomiast na sprzedaż”. Paweł Adamowicz: „Jelitkowo ma potencjał Sopotu Dolnego, na pewno musi tam być teren rekreacyjny dla mieszkańców i turystów, ale trzeba zrobić plan zagospodarowania, skonsultować z konserwatorem, to plan na kilka lat, należy więc pomyśleć o tymczasowych rozwiązaniach. Polecenie do prezydenta Macieja Lisickiego – wynajęcie domków na działalność artystyczną, nawet za symboliczną złotówkę, ale z zastrzeżeniem, że „coś tam musi się dziać”, trzeba skonsultować się z dyr. Czekanowiczem (może stypendia dla artystów z wymogiem np. wystawiania swoich prac).
Nieopisane ojemniki na śmieci. Mieczysław Kotłowski, dyrektor Zarządu Dróg i Zieleni: „firma działająca na terenie osiedla miała kłopot z naklejkami”.
Kamery. Tadeusz Bukontt, dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego: „w grudniu br. będą zamontowane dodatkowe kamery (załącznik do protokołu obejmuje spis lokalizacji).
Katastrofalny stan ul. Bałtyckiej, czy można jej nie udostępniać dla turystów?
Paweł Adamowicz: „prawdopodobnie zarządca się pomylił”. M. Kotłowski: „nawierzchnia i chodnik są w złym stanie technicznym, można wykonać tymczasowe naprawy i zrobić z ulicy deptak”.
Wniosek o parking przy ul. Subisława (przy torach) dopóki nie powstanie Droga Czerwona. Wiesław Bielawski: „plan zagospodarowania mówi o zakazie tymczasowego użytkowania”. Paweł Adamowicz do W. Bielawskiego: „należy wobec tego złożyć wniosek o zmianę planu z funkcją tymczasowego parkingu do czasu budowy Drogi Czerwonej.
Wniosek o ławki przy Ergo Arenie. Paweł Adamowicz do Rady Osiedla: „proszę wskazać miejsca i tam będą postawione ławki”.
Poprawa skomunikowania osiedla w stronę Ergo Areny – było dobrze, jak jeździł autobus 122. Maciej Lisicki: „autobus 122 miał zmienioną trasę tymczasowo, teraz wrócił na starą trasę, jest to linia finansowana przez Sopot, który ustala w którym miejscu autobus ma wjechać do Sopotu”. Propozycja Rady Osiedla by raz na 2 godziny autobus jeździł poprzednią trasą. Maciej Lisicki: „można przeanalizować ten wariant”. Paweł Adamowicz: „proszę umówić się na spotkanie z dyrektorem Zarządu Transportu Miejskiego, Jerzym Dobaczewskim.
Brak toalet przy przystanku SKM, dlaczego nie można odtworzyć zamkniętej ubikacji? Paweł Adamowicz do Dimitrisa T. Skurasa, dyrektora Wydziału Gospodarki Komunalnej: „trzeba porozmawiać z PKP, miasto może dołożyć pieniędzy i można by zrobić płatną toaletę”.
Czy są terminy realizacji Drogi Zielonej? Marcin Dawidowski: „w ciągu 12 miesięcy Gdańsk wspólnie Sopotem wybierze ostateczny wariant przebiegu Drogi Zielonej”.
Problem z parkingami, zwłaszcza przy kościele (wniosek proboszcza). Paweł Adamowicz: „miasto może być tylko stroną doradczą, teren jest spółdzielni, dyrektor Kotłowski i prezydent Lisicki mogą jedynie służyć radą.
(TG)

Dołącz do akcji pomocy

„Pomagam, bo chcę ofiarować cząstkę siebie innym”
Pomagam, bo chcę ofiarować cząstkę siebie innym” – to hasło, które przyświeca szkolnej społeczności Zespołu Szkół Sportowych i Ogólnokształcących w Gdańsku. Szkoła postanowiła dołączyć do grona ludzi wspierających szczytną działalność Fundacji Piotra Zielińskiego „Walczmy Razem z Chorobą Nowotworową”.
– W ramach akcji „ Od przedszkolaka do żaka – każdy pomaga pokonać raka” zamierzamy, przy współpracy z Radą Osiedla Żabianka, Stowarzyszeniem Żabianka, szkołami ZKPiG nr 8, ZKPiG nr 7, Parafią Matki Bożej Fatimskiej zbierać „dary serca” na rzecz Fundacji – informuje Gazetę Żabianki Aleksandra Porożynska- nauczycielka ZSSiO.
W dniach 18.11-22.11.2013 roku na terenie szkoły pojawią się nie tylko wolontariusze, ale także odbędą się liczne imprezy.
Serdecznie zapraszamy do udziału w loterii fantowej, na której będzie można wygrać przedmioty ofiarowane przez olimpijczyków – absolwentów ZSSiO. Warto odwiedzić nas, by zobaczyć pokazy młodych gimnastyków czy też wziąć udział w koncertach, degustacjach, aukcjach prac plastycznych dzieci i młodzieży. Będzie można wysłuchać wykładów na temat profilaktyki nowotworowej. Szczególnie mile widziani są seniorzy, których zapraszamy na pomiary ciśnienia tętniczego.

(t)

Budują monitoring

kamery
Z zapisu monitoringu policja na zawsze potrafi ustalać sprawców. Nie ustalono dotąd tych, którzy powybijali witraże w oknach kościoła.

Do końca grudnia tego roku Żabianka ma doczekać się profesjonalnalnego monitoringu z podłączeniem do Policji. Przetarg na jego budowę wygrała go firma SPRINT, a inwestorem jest miasto Gdańsk. Teraz ważne jest, aby kamery zostały zainstalowane w najbardziej potrzebnych miejscach.
Rozbudowa ta dotyczy głównie osiedla Żabianka, na terenie której miasto zainstaluje 5 kamer obrotowych w rejonach – skrzyżowanie ulic Gospody i Pomorska, Gospody i Husytów oraz Gospody i Rybacka, a także na ul. Subisława przy wejściu na przystanek SKM Żabianka oraz na deptaku na wys. ul . Śztormowej. Ponadto zainstalowana zostanie kamera obrotowa w rejonie ul. Jelitkowskiej przy wejściu głównym do parku nadmorskiego, na skrzyżowaniu ul. Chłopskiej i Piastowskiej oraz w parku Reagana na Przymorzu. W ramach tych inwestycji zbudowane zostaną kanalizacje teletechniczne i magistrale światłowodowe, które pozwolą na połączenie instalowanych kamer ze studiem lokalnym miejskiego monitoringu wizyjnego z Komisariatem V Policji. Dodatkowo do systemu miejskiego monitoringu wizyjnego włączonych zostanie pięć kamer obrotowych SM Osiedle Młodych z rejonu budynków nr 82,86,96 i 94 przy ul. Pomorskiej. To również wymaga zbudowania nowych łączy światłowodowych. Całość zadania wraz z dofinansowaniem z Rady Osiedla Żabianka kwotą 10 tys. zł kosztować będzie miasto ok. 550 tys. zł.
– Termin zakończenia całego projektu jest planowany na koniec grudnia tego roku – informuje nas Małgorzata Szymańska z Zarządu Rady Osiedla Żabianka. – Urzędnicy obiecują, że nasze sugestie odnośnie dodatkowych kamer zostaną wzięte pod uwagę i jest bardzo prawdopodobne, że będą oszczędności pozwalające na te dodatkowe kamery. Pytaliśmy również o możliwość podłączenia monitoringu do Straży Miejskiej i otrzymaliśmy zapewnienie, że to jest oczywiste, że zapisy z kamer będą zarówno w Straży jak i w Policji.
Według ustaleń Rady Osiedla jest wiele miejsc które wymagają kamer, aby poprawić bezpieczeństwo, jednak do tych najbardziej należy zaliczyć: ulicę Pomorską na wysokości bloku nr 18, przejście dla pieszych – to bardzo uczęszczane miejsce, chyba najbardziej narażone na wypadki, są tam sklepy, przystanek autobusowy i bardzo uczęszczane przejście dla pieszych. Rada uważa, że drugim takim miejscem jest deptak na wysokości „lasku” za blokiem Pomorska 18 a – największy na osiedlu plac zabaw dla dzieci, bardzo uczęszczany szlak pieszy, miejsce rekreacji mieszkańców. Potem wylicza skrzyżowanie ulic Rybackiej i Subisława, nowo wykonane przejście (kładka) do Sopotu.
– Naturalnie to tylko nasze sugestie, ale uważamy, że do miejsca newralgiczne – mówi Małgorzata Szymańska.
Miasto jedną z kamer zamierza ustawić przy placu zabaw dla dzieci. Rada uważa, że to nieporozumienie. Nigdy o to nie wnioskowała do miasta.
– Do mnie osobiście nikt, ale do Wydziału Programów Rozwojowych tak, wnioskowano – wyjaśnia Jerzy Ból z UM Gdańska. – Osobiście na prośbę Wydziału Programów Rozwojowych UM Gdańska sprawdzałem w terenie, czy jest taka możliwość, żeby jedną z kamer SP ustawić tak, aby patrzyła ona na plac zabaw.
– My nie wnioskowaliśmy o objęcie monitoringiem placu zabaw o którym Pan mówi pan Ból, a wprost przeciwnie uważamy, że są bardziej newralgiczne miejsca, które w pierwszej niż ten plac kolejności powinny zostać objęte monitoringiem.
(tg)

Sterty zalegających odpadów

Jak miasto Gdańsk zaczęło wywozić śmieci…

śmieci
Awantury, setki telefonów, sterty zalegających odpadów, brak pojemników – tak wystartowała reforma śmieciowa w Gdańsku.

W Gdańsku największe zamieszanie pojawiło się na terenie liczącej niemal 3 tys. mieszkań spółdzielni mieszkaniowej Osiedle Młodych. Mieszkańcy od rana przychodzili do administracji osiedla, tłumacząc, że w zsypach i altanach zalegają sterty śmieci, których rano nikt nie wywiózł. Rejon ten obsługuje nowa na trójmiejskim rynku firma Remondis z Warszawy, która w wyniku przetargu przejęła piąty sektor w Gdańsku. Obejmuje on osiedla takie jak Żabianka, Jelitkowo, Oliwa, Osowa, Matarnia, Kokoszki, Jasień.

– Jest beznadziejnie, do dziś nikt z tej firmy się do nas nie zgłosił, żeby pobrać klucze do altan, mieszkańcy przychodzą z pretensjami, bo choć mamy godzinę 14, do tej pory nikt nie przyjechał po odbiór odpadów. Dodatkowo mieszkańcy w czasie weekendu postanowili pozbyć się wielu nadprogramowych odpadów – wyjaśnia Katarzyna Cobel z administracji Osiedla Młodych. – Byliśmy przekonani, że nowa firma przyjedzie wcześniej, rozezna teren, pobierze klucze. To nieprofesjonalne, żałujemy, że nie obsługuje nas dotychczasowa firma.

Pracownicy spółdzielni powiadomili nas, że pracownicy warszawskiej firmy po klucze do altan i odbiór śmieci zgłosili się dopiero tuż przed godziną 15. Czytelnicy donoszą, że problemów nie brakowało nie tylko na Osiedlu Młodych. Remondis nie dostarczył też pojemników na Osowę do domków jednorodzinnych. Lepiej było w obsługiwanej przez tę firmę spółdzielni „Żabianka”, choć tam też były sygnały, że nie wszędzie pojemniki zostały odpowiednio oznaczone.

Głos firmy

– Nic mi nie wiadomo na temat braku pojemników. Na suche odpady na pewno są, bo przejęliśmy je od PRSP. Ponadto rozstawialiśmy 560 pojemników na odpady mokre na Żabiance, Jelitkowie i Osowej. Pojemników nam nie brakuje. Jeżeli są jakieś niedociągnięcia, mogą one wynikać z błędnie wypełnionych deklaracji – zastrzega Monika Snopek z firmy Remondis z Warszawy.

PRSP, które odbiera odpady z reszty Gdańska, teoretycznie miało ułatwioną sytuację. Odbiera śmieci z tych miejsc, gdzie pojawiali się do tej pory. Jednak mimo to nasi czytelnicy alarmowali, że w wielu miejscach brakowało kubłów.

– Przyznaję, mieliśmy sporo telefonów, że nie wszędzie dotarły pojemniki. Będziemy reagować na bieżąco i wszystko zostanie załatwione w najbliższych dniach. Często to efekt błędów w deklaracjach – argumentuje Mariusz Bogusz, prezes PRSP.

Tymczasem na stronie internetowej Zarządu Dróg i Zieleni w Gdańsku, który koordynuje reformę śmieciową, pojawił się w poniedziałek komunikat, gdzie zgłaszać problem z pojemnikami. Po raz kolejny jednak opinie mieszkańców są skrajnie inne od zapewnień urzędników.

– To praktycznie niemożliwe, żeby się połączyć, bo podane telefony są ciągle zajęte – wyjaśnia pan Marcin.

Od 1 lipca w całej Polsce obowiązuje znowelizowana ustawa o czystości w gminach. Wszystkie odpadki przeszły na własność gmin, a te są zobowiązane do podstawienia mieszkańcom pojemników, które pozwolą na sortowanie odpadków (w Gdańsku na suche i mokre, w Sopocie i Gdyni na papier, szkło, plastik).
(t)

Prezydent na Żabiance

Mój dom, moja dzielnica, moje miasto…

prezydent
Mieszkańcy pytali, prezydent odpowiadał…                            Fot. t

W spotkaniu wzięło udział kilkudziesięciu mieszkańców dzielnicy, którzy zapoznali się z miejskimi inwestycjami oraz realizacjami w ich okolicy. Mieszkańcy zadali również wiele pytań dotyczących ich dzielnicy.

Tradycyjnie spotkanie zaczęło się od prezentacji, która podsumowywała inwestycje zrealizowane w Gdańsku ze szczególnym uwzględnieniem modernizacji przeprowadzonych w rejonie Żabianki, Wejhera, Jelitkowa i Tysiąclecia.

Prezydent Paweł Adamowicz podkreślił, że miasto w latach 2007- 2013 na inwestycje wydało ponad 5 miliardów złotych, które znacznie wpłynęły na jakość życia Gdańszczan, a w rejonie Żabianki, Wejhera, Jelitkowa i Tysiąclecia najważniejsze inwestycje to: rozbudowa układu komunikacji Trójmiasta z układem komunikacyjnym Wielofunkcyjnej Hali Sportowo-Widowiskowej (projekt partnerski z Sopotem) o wartości 114 513 620,09 zł, przebudowa torowiska w ul. Pomorskiej i na Pętli Jelitkowo na odcinku od. ul. Chłopskiej

do Pętli Jelitkowo warta 18 mln 758 697 zł, zagospodarowanie terenu Pasa Nadmorskiego etap II o wartości 2 mln zł., oraz zagospodarowanie i uporządkowanie terenu między ulicami Piastowską i Pomorską warte ok. 200 tys. zł, budowa ścieżki rowerowej wzdłuż ul. Chłopskiej od ul . Kołobrzeskiej do ul. Pomorskiej oraz budowa pasa skrętu w prawo z ul. Chłopskiej w ul. Pomorską warta 1 mln 700 tys. zł, przebudowa i modernizacja ulic: Gospody, Rybackiej, Subisława, Bałtyckiej, Piastowskiej, Rybackiej, Orłowskiej, Jantarowej i Błękitnej warte ponad 4 mln 700 tys. zł, budowa placów zabaw przy Szkole Podstawowej Nr 60 oraz małego placu zabaw przy Zespole Kształcenia Podstawowego i Gimnazjalnego Nr 7 wraz z zagospodarowaniem terenu o łącznej wartości prawie 300 tys. zł,  budowa kanalizacji sanitarnej w ul. Piastowskiej i Jantarowej oraz budowa 4 zdrojów w pasie nadmorskim za ponad 300 tys. zł, budowa rowerowego węzła integracyjnego z parkingami dla rowerów warte ponad 72 tys. zł.

Podczas spotkania prezydent nagrodził mieszkanki, które najaktywniej działają na rzecz dzielnicy, panie: Annę Gorczyńską, Joannę Cwojdzińską, Krystynę Wojdat i oddał głos mieszkańcom zainteresowanym sprawami dzielnicy.

Jako pierwsza z pytaniem zwróciła się mieszkanka Jelitkowa, która zapytała o naprawy bieżące w dzielnicy, remonty zabytkowych kamienic oraz możliwości wykupienia lokali komunalnych w pasie nadmorskim.

Prezydent poinformował, że nakłady na bieżące funkcjonowanie dzielnicy są znaczne, a plany miasta dotyczące rejonu Jelitkowa, które jest rejonem rekreacyjnym są zgodne z powszechnych oczekiwaniem utworzenia tam przestrzeni rekreacyjnej, mającej służyć jako miejsce odpoczynku dla Gdańszczan i turystów. W trakcie spotkania padły również pytania o organizacje ruchu pojazdów, do których ustosunkował się dyrektor Zarządu Dróg i Zieleni i poinformował, że zarówno zarząd, jaki komisja bezpieczeństwa w trybie stałym czuwają nad prawidłowym i bezpiecznym ruchem pojazdów w dzielnicy i każdy sygnał zgłoszony przez mieszkańców jest sprawdzany.

Przedstawicielka Rady Osiedla spytała o budowę boisk przyszkolnych – tu prezydent przypomniał informację o zakończonych budowach placu zabaw przy Szkole Podstawowej nr 60 oraz małego placu zabaw przy Zespole Kształcenia Podstawowego i Gimnazjalnego nr 7 wraz z zagospodarowaniem terenu – projektów o łącznej wartości prawie 300 tys. złotych. Jeden z mieszkańców ulicy Wejhera zwrócił uwagę na coraz większą ilość bezdomnych i nietrzeźwych osób oraz zwiększająca się ilość całodobowych sklepów z alkoholem.

Przedstawiciele policji i straży miejskiej zapewnili, że problem jest im znany i patrole są na bieżąco kierowane w ten rejon i że każde zgłoszenie jest realizowane. W tym miejscu dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego gdańskiego magistratu dodał, że w grudniu 2013 roku w rejonie dzielnicy zakończy się montaż 7 dodatkowych kamer monitoringu wizyjnego miasta, co znacznie zwiększy bezpieczeństwo Żabianki.

Mieszkańcy pytali również o kwestie nie będące w kompetencji Prezydenta Miasta takie, jak na przykład, wprowadzanie ograniczeń dostępu do miejsc parkingowych w rejonie Żabianki, Wejhera, Jelitkowa i Tysiąclecia, które wprowadzają spółdzielnie działające na dzielnicy. Prezydent zaproponował aby mieszkańcy reagowali w odpowiednich instytucjach osobiście, a zgłaszane sprawy będące w jego kompetencjach przekazał odpowiednim urzędnikom do realizacji.

Mieszkańcy mieli okazję skorzystać z wiedzy pracowników Urzędu Miasta i zaopatrzyć się w materiały informacyjno – promocyjne dotyczące m.in. kompetencji Straży Miejskiej w Gdańsku, komunikacji miejskiej czy miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego osiedla.

W trakcie spotkania strażnicy omawiali z mieszkańcami najistotniejsze problemy porządkowe osiedla i przyjmowali zgłoszenia potrzeby interwencji. Największe niedogodności, na które zwrócili uwagę mieszkańcy Żabianki, to problem z przestrzeganiem prawa o ruchu drogowym przez wielu zmotoryzowanych, nielegalne spalanie śmieci na okolicznych działkach, a także bezdomni koczujący na klatkach schodowych.

Nie zabrakło przedstawicieli gdańskiej policji. Z mieszkańcami spotkał się podinsp. Waldemar Szulc – I zastępca komendanta miejskiego policji w Gdańsku, podinsp. Stanisław Grobelki – komendant Komisariatu V Policji w Gdańsku  oraz mundurowi z komendy miejskiej i komisariatu na Przymorzu, do których mieszkańcy zwracali się z nurtującymi problemami z zakresu bezpieczeństwa.

Było to już 43 tego typu spotkanie w ramach projektu „Mój dom, moja dzielnica, moje miasto”, które odbywają się regularnie od 2007 roku.

(tg)

Spółdzielnia walczy do końca

 
wieżowiec
Dariusz Petrowski: „Walczymy do końca, konsekwentnie”…                   Fot. t

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku 23 stycznia oddalił skargę mieszkańców protestujących przeciw budowie 17-piętrowego wieżowca na rogu ul. Pomorskiej i Gospody. Spółdzielnia Mieszkaniowa, działając w ich imieniu zdecydowała właśnie o złożeniu kasacji wyroku do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Skargę w imieniu mieszkańców protestujących przeciwko budowie wieżowca na Żabiance złożyła Spółdzielnia Mieszkaniowa Żabianka, reprezentowana przez mec. Bartłomieja Owczarka. Skarga dotyczyła uchwały Rady Miasta Gdańska z 21 maja 2012 roku w przedmiocie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Wyrok WSA w Gdańsku zaskoczył publiczność. Sąd uznał, że skarga mieszkańców nie zasługuje na uwzględnienie.

– To oznacza, że sformułowane przez nas zarzuty nie zasługują na uwzględnienie. Dlaczego? To znajdzie się w uzasadnieniu wyroku, na jego sporządzenie sąd ma 30 dni – tłumaczył Bartłomiej Owczarek, adwokat reprezentujący spółdzielnię mieszkaniową Żabianka.

Skarga jaką mieszkańcy tej dzielnicy wnieśli do WSA mówi, że uchwała o przyjęciu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego powstała z błędami proceduralnymi.

– Uchwalony plan jest sprzeczny z warunkami studium, które traktuje rejon ul. Wejhera i Żabiankę jako tereny już ukształtowane, z określonym ładem przestrzennym, w który nie powinno się już ingerować – wyjaśniał Bartłomiej Owczarek. – Poza tym w planie zabrakło określenia minimalnej intensywności zabudowy, nie ustalono też stawki procentowej dotyczącej ewentualnego wzrostu wartości nieruchomości na terenie objętym planem.

To nie wszystko. W piśmie do WSA znalazł się jeszcze punkt mówiący o zbyt małej liczbie miejsc parkingowych oraz o braku ‚dokonania badań i pomiarów w zakresie natężenia hałasu, wibracji oraz ruchu pojazdów mechanicznych w oparciu o aktualne dane’.

– Badania, na które się powoływano przy realizacji planu, pochodzą z lat 2004-2006 i 2007, czyli z okresu przed otwarciem Ergo Areny – podkreśla adwokat. – Nie uwzględniały one znacznego przyrostu natężenia ruchu związanego zarówno z otwarciem hali, jak i przedłużenie ul. Gospody do ul. Łokietka w Sopocie i stworzenie w ten sposób alternatywnego wobec ul. Grunwaldzkiej szlaku komunikacyjnego łączącego Sopot z Gdańskiem.

Rada miasta przegłosowała projekt planu zagospodarowania przestrzennego, w którym znalazł się sporny 17-piętrowiec pod koniec maja 2012 r. Gdy wojewoda decyzję radnych zatwierdził, protestujący wynajęli adwokata. Ten zaczął od wezwania rady miasta do usunięcia naruszenia prawa, a gdy ci nie zareagowali, skierował skargę do WSA.

– Oczywiście, że walczymy dalej – powiedział nam Dariusz Petrowski, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Żabianka. – Kancelaria adwokacka reprezentująca nam w tej sprawie zapoznała się z pisemnym uzasadnieniem wyroku WSA i po dogłębnej analizie sprawy zdecydowaliśmy się skierować sprawę do NSA w Warszawie. Zdaniem prawników sąd w wielu aspektach dość dowolnie  dokonał ustaleń, pomijając istotne dla rozstrzygnięcia sporu aspekty. W interesie nas wszystkich jest walczyć w tej sprawie do końca. Nie możemy się już wycofać…
Protesty przeciw budowie 17-piętrowca, który ma stanąć na miejscu obecnego parterowego pawilonu obecnej Biedronki, trwają od 2009 r. Mieszkańcy zgłosili do planu 406 negatywnych opinii, wszystkie zostały odrzucone.

– Rozumiemy, że miasto powinno się rozwijać, nie jesteśmy przeciwni każdej inwestycji. Ale zaraz 17-piętrowiec? Na Żabiance nie ma ani jednego budynku tej wysokości. Proponowaliśmy, żeby zmienić plan i by na miejscu dzisiejszej Biedronki nadal był sklep, jakieś usługi, dużo zieleni. A jeśli już koniecznie mieszkaniówka, to jakieś 4-6 pięter, tak żeby nie przytłoczyć otoczenia – tłumaczyła Małgorzata Szymańska z Zarządu Osiedla Żabianka. – Protestujący mieszkańcy podkreślają, że nowy budynek zacieni mieszkania w bloku przy ul. Gospody 6 i zasłoni w nich widok na morze. Bloków nie można jak klocków w nieskończoność dopychać.
(tg)

Gwiazda wciąż w zainteresowaniu


Spotkanie z Andrzejem Gwiazdą spotkało się z dużym zainteresowaniem mieszkańców… Fot. t

W Filii 26 Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej na Żabiance 27 września odbyło spotkanie z Andrzejem Gwiazdą i jego żoną Joanną. Na spotkanie z legendą „Solidarności” przybyło wielu mieszkańców tego osiedla.
– Przyznam, że pamiętając zabieganego, mocno zarośniętego Pana Andrzeja Gwiazdę przemykającego ulicami naszego osiedla, zostałam zaskoczona tym spotkaniem – mówi Małgorzata Szymańska, przewodnicząca Zarządu Rady Osiedla Żabianka. – Zjawił się elegancki, schludnie wyglądający starszy Pan, niezwykle skromny, z dużym poczuciem humoru, wręcz zakłopotany okazywanym mu zainteresowaniem. Jego wypowiedzi były bardzo stonowane, a oceny bardzo wyważone.
Na wstępie Andrzej Gwiazda powiedział kilka słów o katastrofie smoleńskiej, a następnie o swoich przeżyciach w czasie działalności pozycyjnej. O oskarżeniach i przetrzymywaniu w aresztach za działalność opozycyjną w PRLu. Za działalność na rzecz przemian demokratycznych i wolnej Polski w 2006 r. został odznaczony Orderem Orła Białego. Opowiedział także o czasach po stanie wojennym i swoich spostrzeżeniach i przemyśleniach na temat przemian ustrojowych w kraju. Na zakończenie spotkania nie zabrakło pytań dotyczących Lecha Wałęsy, zmian ustrojowych oraz jakim echem odbiły się te wydarzenia w innych krajach.
(t)

Oszczędniej, sprawniej…


Dariusz Petrowski: „Zaoszczędziliśmy 600 tys. zł”…Fot. t

Od sierpnia obsługę zasobów Żabianki wykonuje zamiast pracowników spółdzielni firma zewnętrzna. Mieli w niej uzyskać zatrudnienie zwolnieni pracownicy spółdzielni, ale, jak twierdzi prezes Żabianki – nie chcieli. Najważniejsze było dla Żabianki opanowanie kosztów spółdzielni i przygotowanie się na brzemię kryzysu.
– Nasze koncepcje są długofalowe a ich zasadniczym celem było przeprowadzenie takich działań, aby efektem kryzysu nie było sięganie do portfeli mieszkańców – mówi Dariusz Petrowski, prezes zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej Żabianka. – Założyliśmy, że zrobimy wszystko, aby czynsz nie ulegał podwyższeniu w tych składnikach, które są zależne od spółdzielni. Nie mamy jedynie wpływu na koszty innych dostawców. Przedłożyliśmy Radzie Nadzorczej projekt planu finansowego na rok 2014. Tak niestety to funkcjonuje w spółdzielniach, że mamy wrzesień, a my musimy do końca września mieć plany zatwierdzone, gdyż mieszkańcy muszą otrzymać do końca tego miesiąca ewentualnie nowe wymiary czynszów obowiązujących od 1 stycznia. Musi być zachowane trzymiesięczne wyprzedzenie. Trudno buduje się plan w połowie roku na podstawie analizy, gdzie jeszcze nie wiemy, co się do końca roku wydarzy. Elastyczność planu polega na tym, że jeżeli zaistnieją jakieś okoliczności, to w rozsądny sposób będzie trzeba dokonać przesunięć środków.
Petrowski twierdzi, że Żabiance od 2004 roku udaje się szczęśliwie osiągać dodatki wynik i nigdy nie brakowało pieniędzy.
– Zatem oszczędzania, oszczędzanie i jeszcze raz oszczędzanie, ale nie kosztem dekapitalizacji naszych zasobów – dodaje. – Zabezpieczyć trzeba żeby stan ich się poprawiał, a jednocześnie wprowadzać wszelkie możliwe oszczędności, aby czynsze nie rosły, lecz się ustabilizowały.
Toteż reorganizacja spółdzielni planowana była od dawna, ale nastąpiła w sytuacji, kiedy wystąpiły ku temu najlepsze warunki. Wiadomo, że koszty reorganizacji ponoszą mieszkańcy. Obowiązuje nas kodeks pracy, gdy zwalnialiśmy pracowników, musieliśmy pracownikom wypłacić wszystkie należności. Tymczasem coś w zamian. Spółdzielnia zaoszczędziła na reorganizacji 600 tys. zł. – Ta wartość nie była rzucona na wiatr, lecz wynika z precyzyjnych wyliczeń – tłumaczy Petrowski.
Trudno pokusić się o ocenę, na ile świadczenia na rzecz mieszkańców usług przed zewnętrzny podmiot zdaje egzamin. Nie ma, jak dotąd podstaw, tak uważa zarząd spółdzielni, by oceniać źle. Trzeba brać pod uwagę, że atmosfera, która towarzyszyła początkom reorganizacji w jakiś sposób dotknęła wyłonioną do obsługi zasobów spółdzielni firmę. Prezes Petrowski mówi wprost, że rzucano im kłody pod nogi. Start był bardzo trudny. Obecnie w firmie trwa selekcja wyłonienia najlepszych do tych zadań.
– Rynek pracy jest taki, że mamy bezrobocie, a jednocześnie szacunku do pracy nie ma – dodaje prezes Petrowski. – Dlatego w wyniku selekcji powstanie zorganizowana, najlepsza grupa zajmująca się obsługą.
Firma zajmuje się pełnym zakresem sprzątania obiektów spółdzielni i terenów zewnętrznych, łącznie z koszeniem, konserwacją zieleni, ale bez obcinki drzew, bo do tego trzeba specjalistów. W spółdzielni pozostało praktycznie samo administrowanie, dalsze cięcia etatów byłoby zdaniem Petrowskiego, niebezpieczne.
(t)

Odebrali Grand Prix

Członkowie rady oglądają otrzymany certyfikat… Fot. tg

Podczas posiedzenia Rady Nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej Żabianka jej przewodniczący Andrzej Kupidura i wiceprezes zarządu spółdzielni Mieczysław Jabłoński uroczyście odebrali certyfikat „Dobra Spółdzielnia Grand Prix” potwierdzający zdobycie grand prix Dobra Spółdzielnia 2013 w kategorii spółdzielnia do 250 tysięcy metrów kwadratowych. To kolejny laur dla Żabianki.
To kolejne prestiżowe wyróżnienie Żabianki. Buduje prestiż i markę firmy. Właściwie co rusz bierze udział w różnych rankingach organizowanych przez firmy, które zajmują się oceną działalności gospodarczej w kategorii spółdzielczość. Bierze w nich udział na zasadzie przekazywania informacji i dzielenia się swoimi doświadczeniami.
Otrzymali już „Symbol polskiej Spółdzielni Mieszkaniowej 2012”, poza tym dostali tytuł „Dobra Spółdzielnia 2013”. Ostatnia nagroda to ocena dłuższego czasookresu, w którym wszyscy laureaci programu „Dobra Spółdzielnia” byli brani pod uwagę i Żabianka w kategorii SM do 250 tys. m. kw. powierzchni użytkowej lokali mieszkalnych otrzymała właśnie „Grand Prix”.
– To poważne wyróżnienie – mówił przewodniczący Rady Nadzorczej Andrzej Kupidura, cieszymy się i zapewniamy, że to dla nas także ogromne zobowiązanie, mobilizujące nas do coraz to lepszej pracy na rzecz naszych mieszkańców.
(tg)