Poznaj MEVO

Nazwę dla System Roweru Metropolitalnego poznaliśmy pod koniec kwietnia. Wybrali ją internauci w finałowym głosowaniu – za MEVO było 51 proc. głosujących.
“Mevo” to mewa w języku esperanto. Jak napisał gdańszczanin Michał Wiśniewski – autor zwycięskiej nazwy:“ Na obszarze Metropolii można spotkać je niemal wszędzie. Teraz zobaczymy je też na naszych ulicach!“.
Nazwę dla publicznego roweru metropolii wyłoniono w otwartym konkursie. W pierwszym etapie każdy chętny mógł zgłaszać swoją propozycję. Nadesłano 1344 zgłoszenia. Kapituła konkursu wyłoniła spośród nich trzy nazwy do finałowego głosowania (rozegrało się między 16 a 22 kwietnia). W wyborze nazwy dla publicznego roweru metropolii udział wzięło ponad 3,5 tys. osób.
Podział głosów rozłożył się następująco:
MEVO 51 proc.
KÒŁO 30 proc.
METROWER 19 proc.
Prezentacja nazwy systemu roweru publicznego odbyła się 23 kwietnia (poniedziałek) w siedzibie Stowarzyszenia Turystycznego Sopot. W uroczystości wzięli udział przedstawiciele 14 samorządów uczestniczących w projekcie. Gospodarzem wydarzenia był prezydent Sopotu Jacek Karnowski.
Gdańszczanin Michał Wiśniewski, czyli autor wybranej nazwy MEVO, otrzyma karnet na Rower Metropolitalny ważny przez sześć lat. Autorzy pozostałych finałowych propozycji nagrodzeni zostali rocznymi karnetami. Warto zaznaczyć, że zarówno autorka propozycji KÒŁO – Olga Jałoszyńska, jak i pomysłodawca METROWERU – Wojciech Rykaczewski także mieszkają w Gdańsku.
Wśród głosujących w konkursie, którzy w ciekawy sposób uzasadnili swój wybór, komisja konkursowa jeszcze w tym tygodniu wybierze najbardziej kreatywne komentarze. Wśród najbardziej kreatywnych internautów rozlosowane zostaną nagrody: m.in. bilety do kina, miesięczne karnety na Rower Metropolitalny i gadżety od partnerów projektu.
Rower Metropolitalny będzie funkcjonował w 14 gminach: Gdańsku, Gdyni, Sopocie, Tczewie, Pucku, Redzie, Kartuzach, Sierakowicach, Somoninie, Stężycy, Władysławowie, Żukowie, Pruszczu Gdańskim i Rumi. Obecnie trwa postępowanie przetargowe na wybór wykonawcy i operatora Systemu, który ma być najnowocześniejszym tego typu systemem w Polsce i Europie.
O rowerze metropolitalnym
Rower metropolitalny będzie funkcjonował w 14 gminach: Gdańsku, Gdyni, Sopocie, Kartuzach, Pruszczu Gdańskim, Tczewie, Pucku, Redzie, Sierakowicach, Somoninie, Stężycy, Władysławowie, Żukowie i Rumi. System będzie oparty o rowery czwartej generacji, wyposażone w moduły GPS, GSM i elektrozamek. System teleinformatyczny będzie wyposażony w moduł geolokalizacji, wypożyczeń i rezerwacji. Wypożyczenie roweru odbywać się będzie intuicyjnie za pomocą aplikacji mobilnej w smartfonie (system operacyjny Android oraz iOS), poprzez moduł NFC (zbliżenie smartfona do terminala w rowerze), skanowanie kodu QR lub przy pomocy karty zbliżeniowej.
Projekt „Budowa Roweru Metropolitalnego OMG-G-S” współfinansowany jest ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Pomorskiego na lata 2014-2020. Dofinansowanie ze środków unijnych wynosi ponad 17 mln zł.
(a)

Na Żabiance 18 metrów

Dziesięć masztów – największy o wysokości 40 metrów – stanie w Gdańsku z okazji 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Zawisną na nich flagi: polska, a także Gdańska i Unii Europejskiej. Na Żabiance stanie obok Ergo Areny.
Początkowo z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości miała powstać w Gdańsku konstrukcja o wstępnej nazwie „Maszt Niepodległości” – takie plany pojawiły się już w ubiegłym roku. Teraz już wiadomo: nie jeden maszt, a jedenaście.
Najwyższy będzie liczył 40 metrów wysokości i stanie na terenie Grodziska, w okolicy Góry Gradowej. To oznacza, że będzie widoczny np. z Błędnika czy Huciska. Rozważane były w tym miejscu jeszcze dwa warianty wyższego masztu (50 i 60 m), ale okazało się, że stanowiłyby nadmierną ingerencję w pejzaż miasta, a maszt 40-metrowy będzie zupełnie wystarczający. Na największym maszcie zawiśnie polska flaga – na pozostałych znajdą się flagi Polski, Gdańska i Unii Europejskiej.
Pozostałe maszty – mniejsze – będą miały od 16 do 18 metrów i staną przy Ergo Arenie, Węźle Groddecka i na Ołowiance.
Zgodnie z planami, wszystkie konstrukcje będą gotowe przed 11 listopada 2018 r.
(a)

Wiecej mandatów na Morenie

Rada Miasta Gdańska przygotowuje się do jesiennych wyborów samorządowych. Na najbliższą sesję, 29 marca, trafi projekt uchwały w sprawie podziału miasta na okręgi wyborcze. Radni PO nie chcą zmian granic okręgów (obowiązywać mają te same, co przed czterema laty). Planują jednak zmiany w liczbach mandatów przyznawanych w danych dzielnicach: jeden z nich „przepłynie” z okręgu nr 5 do okręgu nr 3. Skąd taki pomysł?
W styczniu br. Parlament RP przyjął zmiany dotyczące ordynacji wyborczej. Jedna z nich zobowiązuje samorządy wszystkich szczebli do podjęcia decyzji, co do granic okręgów wyborczych. Samorządy mają czas na to do 1 kwietnia.
– Rada Miasta Gdańska nie może zrobić tego „sama z siebie”, musi mieć do tego ścisłą podstawę prawną – zaznacza Piotr Borawski, przewodniczący klubu Platformy Obywatelskiej w Radzie Miasta Gdańska. – Co warto zaznaczyć, poprzednio okręgi wyborcze były zmieniane w 2012 roku, a więc dwa lata przed wyborami samorządowymi. Teraz parlament i władze PiS zmuszają nas do tego na pół roku przed wyborami.
Radni klubu PO, po konsultacjach z prezydentem Gdańska, zdecydowali jednak, że nie będą zmieniać okręgów wyborczych. Pozostaną one w granicach w jakich były do tej pory, a więc w jakich wybierano radnych w 2014 r.
– Musimy jednak uwzględnić jedną zmianę. Wynika ona z migracji mieszkańców. Południowe dzielnice, takie jak Jasień czy Piecki-Migowo, bardzo się rozwijają, przybywa tu mieszkańców. Odwrotną sytuację obserwujemy z kolei w dzielnicach okręgu nr 5 obejmującego Zaspę i Przymorze, gdzie mieszkają w większości starsi ludzie. Tam mieszkańców jest, niestety, coraz mniej. W związku z tym uznaliśmy, że w okręgu Zaspa – Przymorze nie będzie sześciu radnych. Tam będziemy wybierać pięcioro przedstawicieli do RMG – wyjaśnia radny Piotr Borawski. – Ten jeden mandat „przepłynie” do okręgu nr 3, obejmującego Jasień, Piecki-Migowo, Siedlce, Suchanino, Wzgórze Mickiewicza i Aniołki. Tutaj będziemy wybierać sześcioro radnych (dotychczas było to pięcioro radnych – red.).
Jak tłumaczy szef klubu PO, przesunięcie tego mandatu pozwoli na zachowanie tzw. normy przedstawicielskiej, która wynosi w Gdańsku 12 tysięcy mieszkańców przypadających na jednego radnego
Radni PO apelują też do mieszkańców, zwłaszcza tych, którzy w ostatnich latach kupili mieszkania w Gdańsku, aby zapisywali się do rejestru wyborców.
– Zdarza się, że mieszkańcy korzystają z wielu usług naszego miasta, niektórzy zdecydowali się nawet płacić tutaj podatki, natomiast nie dopisali się do rejestru wyborców. Myślę, że warto wybrać swoich przedstawicieli w najbliższych wyborach samorządowych – zachęca radny Borawski.
Radny Borawski przyznaje, że już w ubiegłym roku pojawiały się głosy lokalnych ruchów miejskich, by zmienić okręgi wyborcze, aby były większe i było ich mniej.
– Pokazywaliśmy wówczas, że ze względu na brak podstawy prawnej nie możemy rozpocząć takiego procesu. Teraz mielibyśmy taką okazję, natomiast zaingerowało tutaj Prawo i Sprawiedliwość oraz ustawodawca. Mianowicie, do tej pory okręgi wyborcze do Rady Miasta Gdańska mogły liczyć od 5 do 10 przedstawicieli. Mogliśmy przyjąć więc postulat ruchów miejskich, by tych przedstawicieli było 10. Natomiast po styczniowych zmianach okręgi mogą liczyć od 5 do 8 przedstawicieli – zaznacza Borawski.
W jego ocenie termin – pół roku przed wyborami – nie jest dobrym momentem na zmianę granic okręgów wyborczych.
– To, ilu radnych wybieramy, decyduje na pewno o progu wyborczym. Im mniejsze okręgi, tym próg wyborczy jest wyższy. Z kolei im więcej radnych wybieramy w danym kręgu, tym większa szansa, że ugrupowania, które mają mniejszy wynik wprowadzą swoich przedstawicieli do RMG – dodaje radny Borawski.
Projekt uchwały w sprawie okręgów wyborczych został już złożony do Rady Miasta Gdańska. Będzie procedowany podczas najbliższej sesji, 29 marca.
(a)

Rada Miasta Gdańska

Uwaga! Strefa zamieszkania

Kolejne strefy zamieszkania pojawiają się na terenie Gdańska. Tymczasem, jak wynika z doświadczeń strażników miejskich, wielu kierowcom brakuje pełni wiedzy na temat zasad, które obowiązują na takich obszarach. Zdarza się, że nawet zarządcy terenów, którzy decydują się na ustawienie znaku D-40, nie końca mają świadomość, jakie powoduje to konsekwencje.
Strefy zamieszkania są obszarami specjalnymi, w których obowiązują szczególne zasady ruchu drogowego. Piesi są w nich uprzywilejowani i wolno im poruszać się na całej udostępnionej do użytku przestrzeni, również po jezdniach. Kierujący muszą zawsze ustępować przechodniom pierwszeństwa! Prędkość pojazdów w strefach jest ograniczona do 20 km/h, a progi zwalniające nie muszą być tam oznaczane znakami pionowymi.
Gdzie wolno zaparkować?
Kierowcy muszą pamiętać, że w strefach zamieszkania postój pojazdów jest dozwolony jedynie w miejscach wyznaczonych. Mandatem grozi zaparkowanie auta np. na jezdni albo na chodniku, nawet jeśli szerokość trotuaru pozostawiona dla pieszych jest większa niż 1,5 m.
Wprowadzenie strefy zamieszkania zazwyczaj znacząco ogranicza na danym obszarze liczbę miejsc postojowych. Dla zmotoryzowanych mieszkańców bywa to bardzo uciążliwe. Zwłaszcza wieczorami, gdy na osiedlowych parkingach robi się tłoczno, wyznaczonych miejsc dla wszystkich chętnych nie wystarcza. Kierowcy popełniają wtedy mniej lub bardziej świadomie wykroczenia.
– Bardzo wielu mieszkańców oczekuje, że nasi funkcjonariusze zareagują, widząc w strefach zamieszkania auta zaparkowane wbrew przepisom. Mamy mnóstwo takich zgłoszeń na alarmowy nr tel. 986. Podejmując interwencje, musimy działać zgodnie z naszymi uprawnieniami – podkreśla Andrzej Czeran, zastępca komendanta do spraw operacyjnych Straży Miejskiej w Gdańsku.
Patrol wezwany do auta pozostawionego w strefie zamieszkania na miejscu niewyznaczonym ma obowiązek podjąć działania. W takiej sytuacji kierującemu grozi mandat w wysokości 100 zł oraz 1 pkt karny.
– Apelujemy do zarządców terenów, którzy decydują się na wprowadzenie stref zamieszkania, by wyznaczali na takich obszarach jak najwięcej miejsc postojowych. Dzięki temu zyskają oni wdzięczność zmotoryzowanych mieszkańców. Jeśli jest jakiś wolny teren, na którym pojazdy nie będą stwarzały zagrożenia i gdzie nie powinny nikomu przeszkadzać, wystarczy go odpowiednio oznakować – dodaje Andrzej Czeran.
W całej strefie te same zasady
Strefa zamieszkania obejmuje wyznaczony obszar. Wjazd do niej jest oznaczony znakiem D-40 (strefa zamieszkania). Obowiązuje on na wszystkich ulicach, skrzyżowaniach, placach i w innych miejscach, gdzie odbywa się ruch drogowy – aż do punktu, w którym stoi znak D-41 (koniec strefy zamieszkania). Kierowca, który opuszcza strefę, włącza się do ruchu. To oznacza, że musi ustąpić pierwszeństwa wszystkim innym uczestnikom ruchu drogowego.

mat.prasowe

fot. Straż Miejska