Gwiazda wciąż w zainteresowaniu


Spotkanie z Andrzejem Gwiazdą spotkało się z dużym zainteresowaniem mieszkańców… Fot. t

W Filii 26 Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej na Żabiance 27 września odbyło spotkanie z Andrzejem Gwiazdą i jego żoną Joanną. Na spotkanie z legendą „Solidarności” przybyło wielu mieszkańców tego osiedla.
– Przyznam, że pamiętając zabieganego, mocno zarośniętego Pana Andrzeja Gwiazdę przemykającego ulicami naszego osiedla, zostałam zaskoczona tym spotkaniem – mówi Małgorzata Szymańska, przewodnicząca Zarządu Rady Osiedla Żabianka. – Zjawił się elegancki, schludnie wyglądający starszy Pan, niezwykle skromny, z dużym poczuciem humoru, wręcz zakłopotany okazywanym mu zainteresowaniem. Jego wypowiedzi były bardzo stonowane, a oceny bardzo wyważone.
Na wstępie Andrzej Gwiazda powiedział kilka słów o katastrofie smoleńskiej, a następnie o swoich przeżyciach w czasie działalności pozycyjnej. O oskarżeniach i przetrzymywaniu w aresztach za działalność opozycyjną w PRLu. Za działalność na rzecz przemian demokratycznych i wolnej Polski w 2006 r. został odznaczony Orderem Orła Białego. Opowiedział także o czasach po stanie wojennym i swoich spostrzeżeniach i przemyśleniach na temat przemian ustrojowych w kraju. Na zakończenie spotkania nie zabrakło pytań dotyczących Lecha Wałęsy, zmian ustrojowych oraz jakim echem odbiły się te wydarzenia w innych krajach.
(t)

Oszczędniej, sprawniej…


Dariusz Petrowski: „Zaoszczędziliśmy 600 tys. zł”…Fot. t

Od sierpnia obsługę zasobów Żabianki wykonuje zamiast pracowników spółdzielni firma zewnętrzna. Mieli w niej uzyskać zatrudnienie zwolnieni pracownicy spółdzielni, ale, jak twierdzi prezes Żabianki – nie chcieli. Najważniejsze było dla Żabianki opanowanie kosztów spółdzielni i przygotowanie się na brzemię kryzysu.
– Nasze koncepcje są długofalowe a ich zasadniczym celem było przeprowadzenie takich działań, aby efektem kryzysu nie było sięganie do portfeli mieszkańców – mówi Dariusz Petrowski, prezes zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej Żabianka. – Założyliśmy, że zrobimy wszystko, aby czynsz nie ulegał podwyższeniu w tych składnikach, które są zależne od spółdzielni. Nie mamy jedynie wpływu na koszty innych dostawców. Przedłożyliśmy Radzie Nadzorczej projekt planu finansowego na rok 2014. Tak niestety to funkcjonuje w spółdzielniach, że mamy wrzesień, a my musimy do końca września mieć plany zatwierdzone, gdyż mieszkańcy muszą otrzymać do końca tego miesiąca ewentualnie nowe wymiary czynszów obowiązujących od 1 stycznia. Musi być zachowane trzymiesięczne wyprzedzenie. Trudno buduje się plan w połowie roku na podstawie analizy, gdzie jeszcze nie wiemy, co się do końca roku wydarzy. Elastyczność planu polega na tym, że jeżeli zaistnieją jakieś okoliczności, to w rozsądny sposób będzie trzeba dokonać przesunięć środków.
Petrowski twierdzi, że Żabiance od 2004 roku udaje się szczęśliwie osiągać dodatki wynik i nigdy nie brakowało pieniędzy.
– Zatem oszczędzania, oszczędzanie i jeszcze raz oszczędzanie, ale nie kosztem dekapitalizacji naszych zasobów – dodaje. – Zabezpieczyć trzeba żeby stan ich się poprawiał, a jednocześnie wprowadzać wszelkie możliwe oszczędności, aby czynsze nie rosły, lecz się ustabilizowały.
Toteż reorganizacja spółdzielni planowana była od dawna, ale nastąpiła w sytuacji, kiedy wystąpiły ku temu najlepsze warunki. Wiadomo, że koszty reorganizacji ponoszą mieszkańcy. Obowiązuje nas kodeks pracy, gdy zwalnialiśmy pracowników, musieliśmy pracownikom wypłacić wszystkie należności. Tymczasem coś w zamian. Spółdzielnia zaoszczędziła na reorganizacji 600 tys. zł. – Ta wartość nie była rzucona na wiatr, lecz wynika z precyzyjnych wyliczeń – tłumaczy Petrowski.
Trudno pokusić się o ocenę, na ile świadczenia na rzecz mieszkańców usług przed zewnętrzny podmiot zdaje egzamin. Nie ma, jak dotąd podstaw, tak uważa zarząd spółdzielni, by oceniać źle. Trzeba brać pod uwagę, że atmosfera, która towarzyszyła początkom reorganizacji w jakiś sposób dotknęła wyłonioną do obsługi zasobów spółdzielni firmę. Prezes Petrowski mówi wprost, że rzucano im kłody pod nogi. Start był bardzo trudny. Obecnie w firmie trwa selekcja wyłonienia najlepszych do tych zadań.
– Rynek pracy jest taki, że mamy bezrobocie, a jednocześnie szacunku do pracy nie ma – dodaje prezes Petrowski. – Dlatego w wyniku selekcji powstanie zorganizowana, najlepsza grupa zajmująca się obsługą.
Firma zajmuje się pełnym zakresem sprzątania obiektów spółdzielni i terenów zewnętrznych, łącznie z koszeniem, konserwacją zieleni, ale bez obcinki drzew, bo do tego trzeba specjalistów. W spółdzielni pozostało praktycznie samo administrowanie, dalsze cięcia etatów byłoby zdaniem Petrowskiego, niebezpieczne.
(t)

Odebrali Grand Prix

Członkowie rady oglądają otrzymany certyfikat… Fot. tg

Podczas posiedzenia Rady Nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej Żabianka jej przewodniczący Andrzej Kupidura i wiceprezes zarządu spółdzielni Mieczysław Jabłoński uroczyście odebrali certyfikat „Dobra Spółdzielnia Grand Prix” potwierdzający zdobycie grand prix Dobra Spółdzielnia 2013 w kategorii spółdzielnia do 250 tysięcy metrów kwadratowych. To kolejny laur dla Żabianki.
To kolejne prestiżowe wyróżnienie Żabianki. Buduje prestiż i markę firmy. Właściwie co rusz bierze udział w różnych rankingach organizowanych przez firmy, które zajmują się oceną działalności gospodarczej w kategorii spółdzielczość. Bierze w nich udział na zasadzie przekazywania informacji i dzielenia się swoimi doświadczeniami.
Otrzymali już „Symbol polskiej Spółdzielni Mieszkaniowej 2012”, poza tym dostali tytuł „Dobra Spółdzielnia 2013”. Ostatnia nagroda to ocena dłuższego czasookresu, w którym wszyscy laureaci programu „Dobra Spółdzielnia” byli brani pod uwagę i Żabianka w kategorii SM do 250 tys. m. kw. powierzchni użytkowej lokali mieszkalnych otrzymała właśnie „Grand Prix”.
– To poważne wyróżnienie – mówił przewodniczący Rady Nadzorczej Andrzej Kupidura, cieszymy się i zapewniamy, że to dla nas także ogromne zobowiązanie, mobilizujące nas do coraz to lepszej pracy na rzecz naszych mieszkańców.
(tg)

Pobojowisko po wystawkach


Drobne pozostałości po wystawkach walały się na chodnikach     (fot. kod)

Jesienna wystawka była znakomitą okazją do pozbycia się zalegających w piwnicy resztek starych mebli, zepsutych części komputerów, czy niepotrzebnej armatury. Jednak po zbiórce takich przedmiotów z naszych ulic pozostało jeszcze mnóstwo śmieci.
Zorganizowana przez miasto wystawka była okazją do pozbycia się problemu z tzw. odpadami wielkogabarytowymi. Zbiórka dotyczyła mebli, armatury sanitarnej, sprzętu RTV i AGD, elementów stolarki budowlanej (np. starych okien, czy drzwi). Wystarczyło przewietrzyć piwnice i stryszki oraz bezpłatnie pozbyć się starej kanapy, lodówki czy meblościanki.
Brak kultury
Wielki Kack, Karwiny oraz Dąbrowa i Dąbrówka także zostały ujęte w harmonogramie wystawek . Samochody do zbiórki tego rodzaju śmieci pojawiły się u nas 5 października. Specjalistyczne pojazdy odjechały, a gdzieniegdzie zamiast porządku został bałagan.
– Przeszłam się po wystawkach ulicami naszej dzielnicy – mówi zirytowana mieszkanka Fikakowa. – I to co zobaczyłam, nieco mnie zaskoczyło. Duże przedmioty zniknęły, ale różne drobiazgi, np. torby foliowe, worki, czy tekturowe kartony długo walały się po chodnikach. Pomijam już fakt, że niektórzy mieszkańcy wykazali się całkowitym brakiem kultury i odpowiedzialności, bo wystawili swoje śmieci po terminie, więc potem odpady długo jeszcze straszyły przy altankach śmietnikowych.
Lodówka na ścieżce?
Urzędnicy informowali wcześniej, że zasady odbioru odpadów były takie same, jak w dotychczasowych edycjach wystawek. Mieszkańcy poszczególnych dzielnic mieli wystawić odpady w sobotę do godziny 12.00 przy pergoli śmietnikowej, przed własną posesją lub na chodniku przy krawężniku.
– Zbierane były wyłącznie odpady wielkogabarytowe, pochodzące z gospodarstw domowych takie, jak: meble, sprzęt elektryczny i elektroniczny, armatura sanitarna, okna, drzwi, dywany, opony itp. – dowiedzieliśmy się w biurze prasowym gdyńskiego magistratu.
Przy czym urzędnicy wyraźnie apelowali do mieszkańców, aby ci nie wystawiali odpadów zmieszanych i niebezpiecznych. Prosili też o niewystawianie odpadów wielkogabarytowych na ulicach i drogach rowerowych.
Śmiecenie pod karą
Wystawianie innych przedmiotów oraz takich śmieci, które nie były objęte wystawką, jest traktowane jako zaśmiecanie miasta i jako takie podlega karze. Tym bardziej dziwi fakt, że nie wszyscy zastosowali się do reguł. Zwłaszcza, że po wprowadzeniu „reformy śmieciowej” pojemniki na odpady zmieszane oraz segregowane stoją dosłownie na każdym kroku… Sanipor wywozi odpadki, pod warunkiem, że trafiają one do pojemników, a nie na chodnik, czy ulicę.

(kod)

Z klasyką za pan brat


Koncerty muzyki poważnej odbywają się cyklicznie w zabytkowym kościele
(fot. RD Wielkie Kack)

Bach, Brahms i Puccini to tylko niektórzy kompozytorzy, których dzieł można było posłuchać w kościele p. w. św. Wawrzyńca. Koncert muzyki poważnej, który wykonała Gdyńska Orkiestra Symfoniczna, odbył się z inicjatywy Rady Dzielnicy Wielki Kack.
Śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że kacki kościół to nie tylko obiekt sakralny, ale także prawdziwa „świątynia kultury”. Jej ściany cyklicznie stają się scenerią ciekawych wydarzeń kulturalnych „z wyższej półki”.
Na poważną nutę
Tym razem Rada Dzielnicy Wielki Kack zaprosiła wszystkich mieszkańców na uroczysty koncert muzyki poważnej w wykonaniu przedstawicieli Gdyńskiej Orkiestry Symfonicznej pod dyrekcją Rafała Kłoczko.
– Po ubiegłorocznym koncercie zatytułowanym „Radość życia”, który zakończył się pełnym sukcesem, Komisja Kultury Rady Dzielnicy Wielki Kack postanowiła zająć się przygotowaniem podobnej imprezy – informuje Ewa Bajon, radna dzielnicy. – Dzięki uprzejmości ks. prałata Ryszarda Kwiatka, proboszcza z kościoła p. w. św. Wawrzyńca, koncert ponownie odbył się w kościele. Zaprosiliśmy Gdyńską Orkiestrę Symfoniczną pod dyrekcją Rafała Kłoczko. Temat tegorocznego muzykowania brzmiał „Cud istnienia”, a mottem koncertu były słowa z 104 Psalmu, wychwalającego wszelkie stworzenie.
Zespół muzyków przygotował repertuar, na który składały się utwory Bacha, Haydna, Pachelbela, Pucciniego, Griega i innych. Zaproszono także solistkę – sopranistkę Karolinę Karcz. W dniu koncertu okazało się, że choroba pokrzyżowała jej plany i nie pozwoliła na występ. Jednak zastąpiła ją inna młoda śpiewaczka – Monika Cichocka.
Owacje na stojąco
– Na przygotowaną imprezę przybyło wielu mieszkańców naszej dzielnicy, a gromkie brawa świadczyły o tym, że artyści potrafili zainteresować słuchaczy światem dźwięków i zagrać dobry koncert – dodaje Ewa Bajon. – Odbiór wykonanych utworów był bardzo entuzjastyczny, a owacje na stojąco zmotywowały muzyków do zagrania utworu na bis.
Trzeba przyznać, że tego rodzaju koncerty są przysłowiowym „strzałem w dziesiątkę”. To bowiem nie pierwsze muzyczne wydarzenie w kackiej świątyni. Wcześniej odbywały się tu m. in. koncerty chórów i orkiestr dętych. Zabytkowe mury kościoła nie tylko sprzyjają doskonałym wrażeniom akustycznym, ale także tworzą wyjątkowy klimat kulturalnych imprez. Przypomnijmy, że jeden z poprzednich koncertów muzyki poważnej został przygotowany w ramach przedsięwzięcia „Dźwięk i barwa w Wielkim Kacku”. Motywem przewodnim i mottem była „Radość życia”. Do udziału zostali zaproszeni wszyscy chętni melomani, a wstęp na wydarzenie był – jak zwykle przy tego rodzaju imprezach przygotowywanych z inicjatywy RD – wolny.
Niepotrzebne wątpliwości
Dodajmy, że wówczas, na samym początku przedsięwzięciu towarzyszyły liczne wątpliwości. Nawet sami pomysłodawcy zastanawiali się, czy na koncert muzyki klasycznej mieszkańcy chętnie przyjdą, czy też ławki będą świeciły pustkami. Jednak wbrew obawom organizatorów, na miejsce przybyło wtedy bardzo wielu słuchaczy. Kościelne ławki były wypełnione po brzegi, a miłośnicy muzyki i malarstwa nagradzali wszystko gromkimi brawami. Były nawet owacje na stojąco, które oczywiście zmotywowały muzyków do zagrania na koniec utworu bisowego. Można śmiało powiedzieć, że publiczność wychodziła z kościoła bardzo zadowolona, podobnie jak członkowie Rady Dzielnicy, bowiem była to kolejna impreza zakończona pełnym sukcesem. Po koncercie przeważały komentarze, że tym razem w Wielkim Kacku zwyciężyła kultura wysoka, a na terenie dzielnicy nie brakuje miłośników dobrej muzyki. Stąd kolejne tego typu przedsięwzięcia, jak właśnie niedawny, październikowy koncert.
(kod)

Ach, ta przebudowa…


Zakres prac jest olbrzymi i wymaga całkowitej zmiany organizacji ruchu     (fot. kod)

Na korki spowodowane kompleksową przebudową ul. Gryfa Pomorskiego skarżą się kierowcy z Fikakowa. W tej sytuacji doraźnie ma pomóc tymczasowa sygnalizacja świetlna.
Remont rozpoczął się we wrześniu i organizacja ruchu drogowego w okolicy dosłownie „stanęła na głowie”. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Po zakończeniu robót jakość życia na Fikakowie wyraźnie się poprawi, przynajmniej jeśli chodzi o infrastrukturę drogową.
W jednym kierunku
Cała inwestycja to olbrzymie przedsięwzięcie, zarówno pod względem zakresu robót, jak i kosztu. Prace będą kosztowały ok. 2,8 mln zł i są wykonywane na zlecenie gdyńskiego Zarządu Dróg i Zieleni. W planach jest nie tylko nowa nawierzchnia, czy chodniki, ale także uda się przygotować wszystko pod budowę ewentualnej trakcji trolejbusowej, czyli nowe przystanki i zatoczki dla pojazdów komunikacji miejskiej. Jest to duża inwestycja i obejmuje newralgiczny dla Wielkiego Kacka punkt, bowiem ul. Gryfa Pomorskiego jest jedną z głównych ulic Fikakowa. Teraz centrum tej części dzielnicy zyska zupełnie nowy wizerunek, a prace mają potrwać mniej więcej do końca listopada. Oczywiście, wiąże się to ze zmianą organizacji ruchu. Na Fikakowo można wjechać od ul. Chwaszczyńskiej w okolicy Lidla, jednak zjazd odbywa się tylko w jednym kierunku, ulicą Górniczą. Z tego powodu powstał drogowy galimatias, bowiem utrudnienia okazały się naprawdę spore.
Policja nie dała rady
Zarząd Dróg i Zieleni w Gdyni poinformował wprawdzie, że z uwagi na remont ul. Gryfa Pomorskiego jest wprowadzona tymczasowa zmiana organizacji ruchu w tym rejonie. Jednak wielu kierowców nie może się przyzwyczaić.
– Na czas robót na tej ulicy obowiązuje jeden kierunek ruchu z wjazdem od ul. Chwaszczyńskiej – czytamy w komunikacie ZDiZ. – Roboty będą prowadzone przy połówkowym zajęciu jezdni. Objazd na ul. Chwaszczyńską będzie odbywał się ul. Górniczą. W porannych godzinach szczytu ruchem na skrzyżowaniu ulic Chwaszczyńskiej i Górniczej będzie kierować policja w celu udrożnienia wyjazdu z ul. Górniczej. Przepraszamy za utrudnienia i prosimy kierujących o dostosowanie się do zmienionej tymczasowo organizacji ruchu.
Okazało się jednak, że policja nie wystarczy do usprawnienia ruchu, by odbywał się on w sposób płynny.
Światła znikną
Na skrzyżowaniu ulic Górniczej i Chwaszczyńskiej stanęła tymczasowa sygnalizacja świetlna. Czy pomysł się sprawdzi i nowe rozwiązanie będzie lepsze niż funkcjonariusze kierujący ruchem? To się okaże. Obecnie niektórzy zmotoryzowani mieszkańcy narzekają, że światła świeca zarówno w nocy, jak i w weekendy, co ich zdaniem nie jest konieczne. Na wprowadzenie korekt jest już jednak za późno i nie ma możliwości przeprogramowania całej instalacji.
Na razie wiadomo jednak, że sygnalizacja na ul. Górniczej jest to rozwiązanie doraźne. A urzędnicy ZDiZ zapowiadają, że dodatkowe światła znikną po udostępnieniu obydwu pasów ul. Gryfa Pomorskiego dla ruchu, co nastąpi prawdopodobnie wraz z początkiem listopada. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, a pogoda dopisze, to na Wszystkich Świętych ruch będzie się odbywał płynnie i bez zatorów.
(kod)

Młodzi Orfeusze


Mali artyści godnie reprezentowali Gdynię za granicą        (fot. gdynia.pl)

Dobrze znane nie tylko mieszkańcom Dąbrowy dziecięco-młodzieżowe zespoły „Wiercipięty” i „Luz” zostały uznane za najlepsze na festiwalu „Orfeo in Italia 2013” w Wenecji!
Udział gdyńskich zespołów na włoskim festiwalu był nagrodą za zdobycie nagród na 34 Międzynarodowym Festiwalu Piosenki w Koninie. Przypomnijmy, że droga na szczyt była długa. Ogólnopolskie eliminacje dzieci śpiewających do Międzynarodowego Dziecięcego Festiwalu Piosenki i Tańca w Koninie odbyły się bowiem już w marcu. Następnie zespoły „Luz” i „Wiercipęty” zostały docenione przez jurorów i reprezentowały nasze miasto w międzynarodowym konkursie.
W międzynarodowym towarzystwie
– To ogromne wyróżnienie dla tych młodych pasjonatów i motywacja do dalszej ciężkiej, ale w pełni satysfakcjonującej pracy – podkreśliła Elżbieta Cupiał, opiekunka młodych talentów.
Nominację do udziału w tym najbardziej prestiżowym konkursie dla młodych wokalistów w Europie otrzymał 13-letni Maciej Guć, który kształci swoje zdolności wokalne w ZS nr 14 na Dąbrowie w ramach projektu „Gdynia po godzinach”. Taką nominację otrzymał również zespół wokalny „Wiercipięty” z ZS nr 14 oraz zespół „Luz” (również z ZS nr 14).
VI Międzynarodowy Festiwal Piosenki i Tańca „Orfeo in Italia 2013” odbywał się w dniach 9 – 15 września 2013 w kurorcie nadmorskim Lido di Jesolo, niedaleko Wenecji. Wzięły w nim udział soliści, zespoły, orkiestry, formacje taneczne z 19 krajów (takich, jak Belgia, Białoruś, Bułgaria, Gruzja, Niemcy, Włochy, Kazachstan, Łotwa, Litwa, Mołdawia, Polska, Wielka Brytania, Rumunia, Rosja, Szwecja, Turcja, Ukraina, Węgry, Uzbekistan). Uczestnicy konkursu oceniani byli przez komisję, złożoną z wybitnych europejskich ekspertów, która brała pod uwagę m. in. oryginalność występu i interpretację.
Pasmo sukcesów
Obydwa gdyńskie zespoły podbiły serca włoskiej publiczności i wygrały VI Międzynarodowy Festiwal Piosenki i Tańca „Orfeo in Italia 2013”. Znakomicie wypadli także soliści. Maciej Guć zajął trzecie miejsce w kategorii do lat 13, zaś Aleksandra Golec – w kategorii do lat 16. Ww Włoszech wystąpiła także 7-letnia Gabrysia Borys, dla której był to debiut na międzynarodowym festiwalu.
Zespół „Wiercipięty”, który zajął pierwsze miejsce w kategorii do lat 13, wystąpił w składzie: Emilka Hawrot, Basia Borys, Zbyszek Borek, Natalia Sikora, Dominika Glura. „Luz” wygrał w kategorii do lat 16. Grupa wystąpiła w składzie: Aleksandra Golec, Agnieszka Kozyra, Dominika Poręba, Weronika Grądzka, Maciej Guć.
Przypomnijmy, że to nie pierwsze imponujące osiągnięcie młodych wokalistów. Nie lada sukces – i to na skalę kraju – odniosły wcześniej dzieci z Zespołu Szkół nr 14 w V Ogólnopolskim Konkursie Wokalnym Kolęd i Pastorałek „Nad Światem Cicha Noc”. Zgarnęli wszystko, co tylko było do wygrania i zajęli wszystkie miejsca na podium! Pierwsze miejsce w kategorii zespołów wokalnych klas IV-VI szkół podstawowych zdobył zespół „Wiercipięty” z ZS nr 14, trzecie miejsce w kategorii zespołów wokalnych klas gimnazjalnych zdobył zespół „Luz” z ZS nr 14, zaś drugie miejsce (pierwszego nie przyznano) w kategorii zespołów szkół ponadgimnazjalnych zdobył zespół „To i Owo”, działający oczywiście przy ZS nr 14. Ponadto wyróżnienie w kategorii klas IV-VI szkół podstawowych otrzymał Maciej Guć.
Bez wsparcia ani rusz
Trzeba dodać, że wszyscy ci młodzi artyści uczęszczają na zajęcia wokalne prowadzone przez Elżbietę Cupiał, m. in. w ramach projektu „Gdynia po godzinach”, które odbywają się w ZS nr 14. Nie bez znaczenia dla możliwości rozwoju młodych talentów jest także wsparcie finansowe uzyskane przez Radę Dzielnicy Dąbrowa w konkursach organizowanych przez gdyński samorząd „Gdynia po godzinach” i przeznaczone właśnie na ten cel.

(kod)

Zielone światło… dla światła


To miejsce także przestanie straszyć po zmroku egipskimi ciemnościami   (fot. kod)

Ponad 70 tys. zł będzie kosztować projekt oświetlenia ciągów pieszych i ulic na Dąbrowie zlecony przez naszą radę dzielnicy. Które zakątki załapały się na tę listę?
Brak oświetlenia ulic to wciąż olbrzymi problem na terenie naszej dzielnicy. Problem z zaciemnionymi ulicami to sprawa bardzo złożona i dotyczy bardzo wielu miejsc na Dąbrowie. Kwestia ta przewijała się już wielokrotnie przy rozmaitych okazjach, m. in. podczas konsultacji społecznych. RD Dąbrowy deklaruje, że zdecydowanie najważniejsze jest bezpieczeństwo mieszkańców. Dlatego też radni zaproponowali wówczas (podczas spotkania z mieszkańcami) projekt oświetlenia niebezpiecznych miejsc na terenie naszej dzielnicy. Są to miejsca ciemne, przeważnie sąsiadujące z lasami.
Do realizacji
Przekazane do realizacji zostało przede wszystkim oświetlenie ulicy Łopianowej. Radni dzielnicy początkowo chcieli wykonać tę ulicę kompleksowo. Brakuje tu bowiem nie tylko oświetlenia, potrzebna jest jeszcze kanalizacja deszczowa oraz sanitarna, razem z przepompownią ścieków, nawierzchnia ulicy i chodniki. Po deszczu na drodze pojawiają się takie dziury, że mieszkańcom jest trudno dojść, a nawet dojechać do swoich domów. Koszt całości według wyceny Wydziału Inwestycji wynosił w granicach od 3 do 4,5 mln zł i przekraczał kilkukrotnie możliwości Rady Dzielnicy Dąbrowy. Trzeba było inwestycję podzielić na etapy, a najwięcej zgłoszeń od mieszkańców dotyczyło oświetlenia. Jest ono bardzo ważne, gdyż wpływa nie tylko na komfort, ale również na bezpieczeństwo. Z kolejnych inwestycji przekazanych do realizacji warto wymienić także oświetlenie ulicy Koperkowej. Tutaj sytuacja wyglądała analogicznie do ulicy Łopianowej. Ta ulica również była proponowana przez radnych dzielnicy do realizacji kompleksowo, jednak nie pozwoliły na to możliwości finansowe. W najbliższych latach jednak ulica ta zyska oświetlenie.
Już po przetargu
Cieszy fakt, że niektórzy mieszkańcy już nie muszą dłużej czekać na oświetlenie. Miasto zajęło się bowiem montażem lamp przy głównej arterii dzielnicy. Zainstalowano latarnie na słupach trakcyjnych na końcu ul. Rdestowej. Wciąż jednak w kolejce stoją inwestycje takie, jak: przy ul. Macierzanki, przejście piesze Ziołowa – Nagietkowa oraz odcinek ul. Kameliowej z szeregowcami. W tym ostatnim przypadku jest to poszerzenie inwestycji związanej z oświetleniem przejścia leśnego Gorczycowa-Sezamowa. Wszystkie te inwestycje podczas konsultacji uzyskały zarówno poparcie ze strony radnych dzielnicy, jak i zgromadzonych na sali mieszkańców.
A ponieważ to nie koniec, a dopiero początek procedur, zatem właśnie przystąpiono do dzieła.
– Został rozstrzygnięty przetarg na wykonanie projektów oświetlenia ciągów pieszych i ulic dotyczący inwestycji zlecanych przez Radę Dzielnicy Dąbrowa – informuje Lechosław Dzierżak, radny dzielnicy. – Są to: oświetlenie ulic Łopianowej, Kameliowej, Koperkowej, Macierzanki oraz ciągów pieszych Gorczycowa-Sezamowa i Ziołowa-Nagietkowa. Przetarg wygrała firma NORD Investments Sp. z o.o. z Pruszcza Gdańskiego z ceną brutto: 73431 zł.
(kod)

Dawca szpiku – to brzmi dumnie


Zbierano szpik dla małego Bartusia                       (fot. KrewAktywni.pl)

Dzień Dawcy Szpiku to oficjalna nazwa akcji, która odbyła się niedawno na terenie Dąbrowy. Poszukiwano dawcy między innymi dla 4-letniego Bartusia, chorego na białaczkę,
Akcja odbywała się w dniach 20-22 września na terenie Tesco przy ul. Nowowiczlińskiej. W samym tym czasie trwała ona w 40 hipermarketach w Polsce. W całym kraju w tych dniach zarejestrowało się 5325 osób, w tym 153 osoby u nas na Dąbrowie.
Akcję na naszym lokalnym poziomie zorganizowali wolontariusze ze Stowarzyszenia KrewAktywni. W organizację wydarzenia włączyli się czynnie członkowie Młodzieżowej Rady Dzielnicy Dąbrowa, którzy pomagali zarówno przy samej rejestracji, jak i przy zbiórce pieniędzy.
– Poszukiwaliśmy dawcy między innymi dla 4-letniego Bartusia chorego na białaczkę – wyjaśnia Lechosław Dzierżak ze Stowarzyszenia KrewAktywni. – Choć, oczywiście rejestracja zwiększa szanse znalezienia dawcy dla wszystkich chorych, a nawet dla tych, którzy jeszcze o swojej chorobie nie wiedzą, bo wszyscy zapisani będą w światowym rejestrze potencjalnych dawców szpiku do 60 roku życia.


Trwała także zbiórka pieniędzy na rzecz chorych           (fot. KrewAktywni.pl)

Aby zarejestrować się do światowego rejestru potencjalnych dawców szpiku trzeba być zdrowym, ważyć minimum 50 kg i mieć od 18 do 55 lat.
– Podczas rejestracji oddaje się 4 ml krwi lub wymaz z jamy ustnej – wyjaśnia Lechosław Dzierżak. – Oddanie szpiku jest bezpieczne. W ok 80 proc. przypadków pobiera się komórki krwiotwórcze w krwi obwodowej (podobnie jak w krwiodawstwie), pozostałe 20 proc. z talerza kości biodrowej pod narkozą. Podczas zabiegu nie jest ruszany kręgosłup.
Dodać należy, że każdy może zostać wolontariuszem Stowarzyszenia KrewAktywni i pomóc przy zorganizowaniu kolejnej akcji.
– Zapraszam do kontaktu na krewaktywni@op.pl oraz poprzez www.krewaktywni.org – zachęca L. Dzierżak. – Warto też przypomnieć, że Stowarzyszenie KrewAktywni razem z Radą Dzielnicy organizuje na Dąbrowie bezpłatne szkolenia z udzielania pierwszej pomocy „Aktywni w ratowaniu życia”, na które serdecznie zapraszamy wszystkich mieszkańców!
(kod)

Z bliska widać lepiej


Co potrzeba zmienić w naszej dzielnicy?                                   (fot. kod)

Jakie inwestycje są najpilniej potrzebne na terenie naszej dzielnicy? Drogi, lampy uliczne, a może usprawnienie komunikacji miejskiej. Tworzenie budżetu obywatelskiego to okazja do zgłoszenia propozycji najbardziej potrzebnych przedsięwzięć do realizacji.
Nie każde miasto budżet obywatelski posiada. Budżet taki, zwany także partycypacyjnym oznacza taki proces dyskusji i podejmowania decyzji, w którym każdy mieszkaniec miasta decyduje o tym, w jaki sposób wydawać część funduszu miejskiego lub też publicznego.
W toku konsultacji
Najczęściej budżet obywatelski jest tworzony poprzez wykorzystanie takich narzędzi, jak poznanie priorytetów w wydawaniu pieniędzy przez samych członków danej wspólnoty, wybór delegatów budżetowych, reprezentujących lokalne społeczności, wsparcie techniczne ze strony rajców miejskich (na poziomie lokalnym), lokalne i regionalne zgromadzenia w celu debaty i głosowania nad priorytetowymi wydatkami oraz zgłaszanie pomysłów mających bezpośrednie przełożenie na jakość życia mieszkańców. Badania, a także praktyka miast korzystających z tej formy demokracji wskazują, że skutkuje on bardziej równym podziałem środków publicznych, wyższą jakością życia, zwiększonym zadowoleniem z usług publicznych, większą przejrzystością i wiarygodnością władz publicznych, większym udziałem w życiu publicznym, a także lepszą edukacją obywatelską. Tyle oficjalnej definicji. A jak to wygląda w praktyce? Gdynia zdecydowała się na przeprowadzenie konsultacji społecznych projektu budżetu obywatelskiego.
Dwa projekty
Właściwie, w tej sprawie zostały zgłoszone dwa projekty – jeden Samorządności, a drugi obywatelski. Projekt Samorządności został uchwalony, natomiast projekt obywatelski radni skierowali do jednej z komisji. Uchwalony projekt zakładał konsultacje społeczne z mieszkańcami, które potrwały do 20 października 2013 r. Odbywały się poprzez ankietę, którą znaleźć można było na stronie internetowej www.gdynia.pl lub odebrać w siedzibie dowolnego z biur rad dzielnic. Wnioski można było składać w Urzędzie Miasta Gdyni w Centrum Aktywności Obywatelskiej lub właśnie w siedzibach rad dzielnic. Można też było wszelkie sugestie przesłać mailem. Możliwość przedstawiania i wyboru przedsięwzięć do realizacji mieli wszyscy mieszkańcy. Zrealizowane zostaną te, które zdobędą największe poparcie. Rady dzielnic otrzymają na ten cel określone fundusze. Przy czym urzędnicy podkreślają, że środki na realizację lokalnych przedsięwzięć radni poszczególnych dzielnic mogą pozyskać także m. in. w ramach konkursów: „Gdynia po godzinach”, „Kultura w dzielnicy”, czy też „Bezpieczna dzielnica”.

(kod)